ebook Kości proroka
3.27 / 5.00 (liczba ocen: 335)

Kości proroka
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 17.55
wciąż za drogo?
17.55 zł Lub 15.80 zł
29.67 złpremium: 19.14 zł Lub 19.14 zł
24.24 zł 20% rabatu
31.90 zł
31.91 zł Lub 28.72 zł
25.52 zł
26.19 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (7)
Inne proponowane

Trzy splatające się wątki i wiele tajemnic. Czyje kości odnaleziono na Wyspie Świętego Jana? Co łączy niezwykłe znalezisko z morderstwem polskiego posła? I wreszcie kto ukradł świętą księgę Bogomiłów? Kryminalna intryga w duchu Dana Browna. Ałbena Grabowska coraz bardziej olśniewa czytelników!

W Płowdiwie, w teatrze antycznym, znaleziono zwłoki polskiego posła. Został ukrzyżowany, odcięto mu głowę i postawiono na tacy, a na ciele wymalowano dziwne znaki. Młody policjant Dymitar prosi o pomoc przyjaciółkę z dzieciństwa, Polkę o bułgarskich korzeniach. Im bliżej jednak są prawdy, tym większe grozi im niebezpieczeństwo. Jaką rolę pełni księga Bogomiłów, zaginiona w XII wieku, która nagle się odnajduje i znów ginie? 
Cesarstwo Bizantyjskie. Dwunastu Bogomiłów wędruje do Carogrodu z największym skarbem – Tajemną Świętą Księgą. Cyryl, nikomu o tym nie mówiąc, niesie też kości brata Alberta, aby spoczęły w poświęconej ziemi. Z obawy przed kradzieżą mają sześć falsyfikatów. Tylko jedna księga jest prawdziwa. Żaden nie wie która. 
Pierwszy wiek. Nauczyciel prowadzi uczniów do Jerozolimy na spotkanie z mesjaszem. Mało kto rozumie, co ma nastąpić. Rybak Ariel staje się jednym z kronikarzy wyprawy i mimowolnie przyczynia się do fałszerstwa Nowego Testamentu. Jest świadkiem śmierci Chrystusa, zostaje porwany przez żonę Heroda i osadzony w twierdzy. Czy zdoła wrócić do żony i córki?

Kości proroka od Ałbena Grabowska możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Ludzie pragną wolności, ale nie umieją o nią walczyć.
Książkę otrzymałam w dwóch egzemplarzach od wydawnictwa Marginesy. Przeczytałam egzemplarz recenzencki (przed korektą), a kilka dni po tym do moich rąk trafiła ostateczna wersja książki z listem od autorki. Znacie autorkę? Ja znałam, bo czytałam jej książki i ta książka zaskoczyła mnie innością. Gdybym nie widziała nazwiska na okładce to nie domyśliłabym się, że napisała to pani Ałbena.

Panią Ałbenę kojarzę z bliskości zamieszkania (kilka miejscowości za mną) oraz z sagi Stulecie Winnych. Piszę wam szczerze, że opis książki mnie zaskoczył, pierwsza myśl - matko, to nie dla mnie, czytam typowe obyczajówki i nie wiem czy mnie to wciągnie. Nastawiłam się na męczarnie i jakże miło się zaskoczyłam, że historia mnie zainteresowała i czas upłynął mi szybko na czytaniu tej książki.

Jak dotarł do mnie egzemplarz pierwszy to byłam w szoku, bo mój mąż wziął książkę do ręki (on jest z tych nieczytających), przeczytał opis z tyłu, pokiwał głową i zaczął czytać książkę. Spędził chwilę z tą książką, nie przeczytał jej całej, ale rzucił mi tylko hasło: ciekawe, mogliby nakręcić o tym film.

Akcja dzieje się na trzech płaszczyznach czasowych.

1. I wiek, Ziemia Święta. Nauczyciel, Jan Chrzciciel, prowadzi uczniów do Jerozolimy. Ten wątek opowiada rybak Ariel, który opuścił swoją żonę i córeczkę, żeby pójść za nauczycielem. Poszedł za nim, ale nie wiedział jaki jest cel ich wyprawy. Ariel zmienia się w trakcie podróży i zostaje kronikarzem, przyczynia się także do fałszerstwa Nowego Testamentu. Po śmierci Chrystusa (jest opisany ten moment w książce) wraz z Janem Chrzcicielem spadają w sidła Herodiady i jej córki Salome. Czy uda się Arielowi wrócić do żony?

2. XII wiek, Cesarstwo Bizantyjskie. Dwunastu Bogumiłów wędruje do Konstantynopola z największym skarbem Świętą Księgą. Ponieważ obawiają się kradzieży wyruszają z sześcioma falsyfikatami. Tylko jedna księga jest tą prawdziwą i żaden z Bogumiłów nie wie która. Tutaj losy poznajemy za pomocą brata Cyryla, który bardzo chce wykonać powierzoną mu misję. Co się będzie działo po dotarciu do celu? Nigdy wcześniej nie spotkałam się z Bogumiłami w literaturze.

3. XXI wiek, Płowdiw, Bułgaria. W antycznym teatrze znaleziono zwłoki polskiego posła, który został ukrzyżowany, a jego obciętą głowę postawiono na tacy. Ciało miał wymalowane jakimiś dziwnymi znakami. Rozwiązaniem zagadki zajął się policjant Dymitr i jego polska przyjaciółka o bułgarskich korzeniach Margarita, która z zawodu jest archeolożką. Kobieta jest w konflikcie z matką i ma bardzo niemiłe wspomnienia dotyczące byłego chłopaka. Nie udało mi się polubić głównej bohaterki, ale to nie przeszkodziło mi w czytaniu.

Każdy wątek jest totalnie inny i co rozdział przenosimy się w inną płaszczyznę czasową. Początkowo wydaje się, że wątki nie mają ze sobą nic wspólnego, nie umiałam się domyśleć, o co właściwie chodzi w tej książce, czułam się jakbym czytała trzy różne książki naraz. Na szczęście pani Ałbena posiada dar lekkiego pióra i książka mimo, że opis mnie nie zainteresował, umiała mnie zaciekawić. Wszystkie wątki na końcu splatają się oraz prowadzą do rozwiązania zagadek, czyli kto zabił posła, gdzie podziała się święta księga itd. Autorka stworzyła ciekawych bohaterów, którzy z biegiem czasu przechodzą dużą przemianę.

Kolejna książka, która ciężko przyporządkować do jednej kategorii. Obyczajówka, kryminał, religia, sensacja, powieść historyczna. Czyli wszystkiego po trochu, co nie przeszkadza w odbiorze powieści.

Na pewno dzięki tej książce poznałam bardziej kulturę Bułgarii, opisy potraw regionalnych . Dowiedziałam się o Bogumiłach i z ciekawością przeczytałam wątek o Janie Chrzcicielu.

Szczerze mówiąc liczę na to, że następną książkę pani Ałbena osadzi w czasach teraźniejszych i będzie to thriller albo obyczajówka. Książka jest dobra, ale może z racji zainteresowań wolą np. serię Stulecie Winnych.

Ocena: 4+/6
©Matka książkoholiczka
Komu wakacje w Bułgarii? Słoneczny Brzeg, Złote Piaski – do wyboru, do koloru. Wystarczy wejść do pierwszego lepszego biura podróży, aby – wraz z uprzejmą panią lub panem – pięknie popodróżować palcem po mapie, wyłożyć kilka tysiaków, by cała rodzina dobrze się bawiła, zaznaczyć termin w kalendarzu i czekać… Czekać na słoneczny urlop, na nowe modele strojów kąpielowych, kremy z najwyższym filtrem (albo może nieco mniejszym, co by koleżanki z pracy na pewno zauważyły, że leżało się tydzień – w wersji burżujskiej: dwa tygodnie – w pełnym słońcu). Nikt nawet nie pomyśli, że z leżeniem nie miało to nic wspólnego, bo ciągle trzeba było biegać za dzieciakami, a do wody wchodziło się tylko po kostki.

Ja do Bułgarii już się wybrałam. Książkowo. W towarzystwie Ałbeny Grabowskiej i jej najnowszej powieści Kości proroka. Przewodniczka pierwsza klasa! Nie jakaś „nabyta”, wyuczona na potrzeby turystów. Wręcz przeciwnie – swojska, bułgarska, a nawet bułgarsko-polska, a to już idealne połączenie.

Przyznaję, że nie znam wcześniejszych książek Grabowskiej, choć słyszałam o nich wiele dobrego. Premiera Kości proroka była dobrą okazją, by udać się nad Morze Czarne i pozwiedzać Płowdiw bez tłumów i bezlitosnego słońca, a jednocześnie sprawdzić, co takiego ma w sobie pani doktor (pisarka jest neurologiem). To właśnie tam, w antycznym teatrze, który stanowi jeden z podstawowych punktów podróży każdego turysty, odnalezione zostaje ciało polskiego posła. Można by nawet pomyśleć, że to nic nienaturalnego: pojechał, zapomniał się trochę i mu się „zmarło”, gdyby nie fakt, że jego tors został przykuty do krzyża, a głowa odcięta i pozostawiona na tacy tuż obok. Z uwagi na to, że na ciele denata znaleziono wiele dziwnych znaków, a sprawa dotyczy polskiego obywatela, prowadzący śledztwo Dymityr zwraca się o pomoc do swojej dawnej przyjaciółki, Margarity – Polki i córki najwybitniejszej archeolożki w Bułgarii. Czy tej dwójce uda się rozwiązać zagadkę? Co wspólnego ma poseł PSL z tajemniczą księgą i historią sprzed wielu wieków? Nie jest łatwo otrzymać odpowiedź na ostatnie pytanie, bowiem Ałbena Grabowska nie idzie na skróty – wręcz przeciwnie, prowadzi nas przez trzy płaszczyzny czasowe – od Ziemi Świętej w I w. n.e. przez dwunastowieczne Cesarstwo Bizantyjskie aż po współczesny Płowdiw.

Powieść Grabowskiej porównywana jest do książek Dana Browna i jego słynnego Kodu Leonarda da Vinci. Już przy okazji recenzji444 Macieja Siembiedy wspominałam, że dla mnie to nigdy nie jest zaleta. Wręcz przeciwnie – podchodzę do takich lektur jak przysłowiowy pies do jeża. Najczęściej odpuszczam czytanie. Oczywiście rozumiem ten zabieg marketingowy, aczkolwiek uważam, że w przypadku Grabowskiej jest on zbędny – pisarka broni się sama. Na szczególne wyróżnienie zasługuje według mnie tak zwany research. To nie są treści wyczytane gdzieś na stronach internetowych, bezmyślnie wrzucone w ciąg zdarzeń. Ta książka jest tak naszprycowana historią, że nie sposób byłoby ją napisać, opierając się tylko na powszechnym „wujku Google’u”. To znaczy może by się dało (wszak niektórym się udaje!), ale na czytelnikach znających nieco historię nie mogłoby to wywrzeć wrażenia. A Kości proroka wrażenie wywierają nadzwyczaj dobre. Nawet, jeśli pisarka korzysta z licentia poetica, do czego ma przecież prawo, to robi to w sposób wyważony i dość dyskretny.

Bardzo podoba mi się łączenie elementów polsko-bułgarskich. Mix dwóch doskonale znanych pisarce kultur nadał autentyczności bohaterom, miejscom i wydarzeniom. Prawdą jest jednak, że główna bohaterka, Gitka, działała mi czasami na nerwy swoją nieporadnością i egoizmem. Może to wynikać z faktu, że uwielbiam charakterne postacie, nawet jeśli posiadają wiele wad. Zabrakło mi w tej dziewczynie pazura, który niewątpliwie miała na przykład jej matka, a mnie chyba bliżej do takich właśnie kobiet. Najważniejsze, że Margarita nie przeszkadzała – zbyt mocno pochłonęła mnie umysłowa gimnastyka, którą zaserwowała Grabowska, rzucając wyzwanie w postaci trzech różnych historii. Momentami byłam zmęczona ciągłymi przeskokami pomiędzy nimi, jednak rozwiązanie zagadki było ważniejsze niż cokolwiek innego, dlatego nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby spasować w trakcie lektury. Czy się opłacało? Myślę, że najlepiej moją opinię wyrażę stwierdzeniem, że Ałbena Grabowska z rozmachem wkroczyła do mojego subiektywnego panteonu pisarzy i pisarek, których książki traktuję jak lekturę obowiązkową. Nie wiem, czy kiedykolwiek uda mi się zapoznać z jej wcześniejszymi powieściami , ale jestem pewna, że każdej następnej będę intensywnie wypatrywać.

Ocena: 6/6
©Spadło mi z regała
Jednym z impulsów do sięgnięcia po Kości proroka było nazwisko autorki – Ałbena Grabowska. Z tą polską pisarka mającą bułgarskie korzenie spotkałam się wcześniej czytając trylogię Stulecie Winnych. Już wtedy wiedziałam, że z jej piórem będzie mi po drodze. Drugim impulsem była krótka notka wydawnicza, która nakreśliła fabułę powieści. To co przeczytałam było intrygujące i zaostrzyło apetyt na historię napisaną z wielkim rozmachem. Czy moje oczekiwania zostały zaspokojone?

Akcja Kości proroka biegnie trójtorowo. W czasach współczesnych jesteśmy w bułgarskim Płowdiwie, gdzie toczy się śledztwo w sprawie morderstwa polskiego posła z Warszawy. Jego ciało pokryte trackimi symbolami zostało znalezione w teatrze antycznym. Jako konsulnatkę-specjalistkę sprowadzono z Polski Margaritę Nowak, córkę najlepszej bułgarskiej archeolożki. Cofamy się w czasie do XII wieku do Cesarstwa Bizantyjskiego, gdzie spotykamy bogomiłów i towarzyszymy im w wędrówce do Konstantynopola. Ich celem jest dwór Cesarza, a misją dostarczenie Tajemnej Świętej Księgi. Brat Cyryl ma swój prywatny priorytet – zanieść kości brata Alberta, aby spoczęły w świętej ziemi. A co dzieje się w I wieku na Ziemi Świętej? Apostołowie wraz z nauczycielem wyruszają na spotkanie z mesjaszem.

Początkowo trzy historie, trzy wątki wydają się całkowicie ze sobą niepowiązane. Tasują się ze sobą i dają poczucie, że czytamy równolegle trzy różne powieści (wspomniałam – jest rozmach!). Zabieg bardzo ciekawy, powodujący ciągły wzrost poziomu zainteresowania. Z każdą kolejną stroną jesteśmy bliżej zakończenia, a w głowie coraz wyraźniej rysuje się jeden spójny obraz mający postać trójelementowych puzzli. A może będą to trzy matrioszki?

Przez chwilę zastanawiałam się, który okres najbardziej mi się podobał? Wybór trudny, bo każdy z nich jest inny, na swój sposób wyjątkowy. Jednak ze względu na nieznajomość i egzotykę wydarzeń z przeszłości, te dwa wątki były bardzo frapujące.

W Kości proroka mamy historię splątaną z wątkiem kryminalnym. Dało to bardzo ciekawy efekt, a w mojej głowie zrodziło kolejne pytanie „jaki to gatunek”? Kryminał? Powieść historyczna? Ciężko postawić tę książkę na jednej konkretnej półce.

Kości proroka imponują rozmachem (tak, wiem, piszę to po raz trzeci i zupełnie świadomie), dopracowaniem, przemyślaną, bardzo ciekawą konstrukcją. Ta powieść przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Polecam!

Ocena: 5/6
©Na czytniku
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Straszne nudziarstwo. Trzy wątki, w trzech strefach czasowych, żaden niedopracowany, a każdy nudny, do tego watek współczesny tak infantylny, że aż zęby same zgrzytają. Z wątku tego dowiedziałam się między innymi, że Bułgarzy to pijacy, spocone brudasy i szowiniści, a antyczne bułgarskie miasta są zaniedbane, chodniki krzywe, a szyby w oknach powybijane. Nie wiem czy akurat o taki odbiór rodzinnego kraju Autorce chodziło, ale ja nic więcej nie zapamiętałam. Wątek romantyczny do bólu przewidywalny, a do tego poprowadzony tak topornie, że nawet w romansach dla pensjonarek można znaleźć więcej ikry. Główna bohaterka tak zakompleksiona i nierozgarnięta, że nawet gdyby rozwiązanie zagadki spadło jej na głowę, albo uderzyło prosto w czoło to i tak nie powiązałaby faktów, bo bardziej skupiała się na swoich monologach wewnętrznych na poziomie dziesięciolatki niż na rozwiązaniu sprawy. Co do sprawy to też jakieś to wszystko nabudowane, rozdmuchane, ale niestety źle wyeksponowane, niewykorzystane i w sumie niewiarygodne.
    Wątek uczniów Chrystusa wręcz irytujący. Po co Autorko wprowadzasz wymyślone postaci, skoro taka legenda już istnieje i opiera się na ogólnie znanych osobach i wydarzeniach? Wystarczyło wszystko wiarygodnie opisać. Ale do tego chyba zabrakło Ci talentu.
    Wątek zakonny był moim zdaniem najciekawszy, ale też nie bez wad. Przemiana głównego bohatera tego wątku dokonała się w jednym zdaniu. Przez pół książki był dobry, sprawiedliwy i pomocny, a nagle nie wiadomo dlaczego zaczyna wątpić, szkodzić i się stawiać. Słabo, a przede wszystkim nieprzekonująco
    Kryminału tu jak na lekarstwo, detektywi mało inteligentni, stereotypy żenujące, a watki historyczne przesycone Biblią i religijnością. Wszystko razem dość niestrawne, mało interesujące i niewciągające.
    Do tego szkolne błędy: Barnaba nagle staje się Zachariaszem, Ordis Eziaszem, a chłopak dziewczyną. Korektorka przy lekturze też chyba musiała przysnąć skoro przepuściła błąd ortograficzny w słowie "uwieżyli". Ten ostatni argument chyba najlepiej pokazuje, że książka jest nudna, nie warta uwagi i poświęconego czasu. Nie polecam.

Warto zerknąć