Koszmary zasną ostatnie
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 4.00 / 5.00
liczba ocen: 8
Ilość stron (szacowana): 424
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
29.90 złpremium: 17.94 zł
20.90 zł
23.54 zł
23.92 zł
25.42 zł
Pozostałe księgarnie
22.42 zł
22.43 zł
23.92 zł
23.92 zł
24.82 zł
26.90 zł
29.90 zł
29.90 zł
29.90 zł
Opis:

Trzecie spotkanie z dziennikarzem Markiem Benerem i kolejna kryminalna historia, którą czyta się z zapartym tchem. Poszukiwanie chorującego na depresję mężczyzny schodzi na dalszy plan, gdy Bener próbuje rozwikłać zagadkę zaginięcia swojej żony.

Mroźny luty 2017 roku. Podczas śnieżnej zawieruchy Marek Bener rozpoczyna poszukiwania ofiary mobbingu i chorującego na depresję Jana Stemperskiego. Mężczyzna zapewne targnął się na życie, dlatego dziennikarz zamierza szybko odnaleźć jego zwłoki i rozbroić własną, wciąż tykającą bombę problemów. Parę miesięcy wcześniej dostał zdjęcie, które zrujnowało go psychicznie, a teraz trzyma w rękach kolejne. Owładnięty strachem i sparaliżowany niemocą powinien stanąć do walki, której stawką będzie prawda o losie jego zaginionej żony. Ale Bener sam już nie wie, czy – w obliczu nowych faktów – woli poznać tę prawdę, czy śnić wciąż na nowo te same koszmary…

Recenzje blogerów
Recenzja całej trylogii kryminalnej Roberta Małeckiego.

Jej bohaterem jest dziennikarz Marek Brener. Tom pierwszy zaczyna się tak, jak wiele opowieści dziennikarskich. Marek Brener ma właśnie stracić pracę. Druga dekada XXI wieku to czas niezbyt dobry dla lokalnych gazet. Zmniejszają się nakłady, a za tym idą zwolnienia i redukcje. Paradoksalnie to najlepsi i najdrożsi mają kłopoty.
Jednym z ostatnich zadań Brenera ma być reportaż dotyczący spalonego domu. Okazuje się, że zginął tam jego dawny przyjaciel. Jego dziewczyna prosi Brenera o pomoc. I tak zaczyna się wątek kryminalny. A wkrótce dowiadujemy się też, że trzy lata wcześniej – w 2010 roku – zaginęła bez śladu ciężarna żona Brenera. To będzie motyw przewodni całej trylogii.

W drugim tomie powieści Marek Brener jest właścicielem własnej lokalnej gazety. Zdobył też sławę kogoś rozwiązującego zagadki zniknięć ludzi. Zostaje zatrudniony przez lokalnego biznesmena, którego córka zaginęła bez śladu. Z biegiem czasu okazuje się, że sprawa łączy się z zaginięciem jego żony. Brener dowiaduje się też, jaką rolę odegrał w tym jego nieżyjący teść. Zostawił mu wiadomości, które wiele wyjaśniają, ale też stawiają nowe pytania. Akcja wydarzeń drugiego tomu rozgrywa się w roku 2016. Czy Agata – żona Brenera – po tylu latach jeszcze żyje? Przekonana jest o tym jej matka.

Akcja ostatniego tomu rozgrywa się prawie współcześnie. Okazuje się jak wiele osób z otoczenia Brenera w jakiś sposób jest zamieszanych w zniknięcie jego żony. Podobnie jak poprzednio rośnie liczba tajemnic, które dziennikarz musi rozwikłać. Kto jest po jego stronie, a kto sprzyja lokalnej mafii? Co z żoną Brenera? Trzeba przyznać, że akcja poprowadzona jest po mistrzowsku i do samego końca trzyma w napięciu.

Łyżka dziegciu. Po wielu latach poszukiwań żony Marek Brener nie jest w najlepszej formie. Miewa koszmary w rozmaity sposób łączące się z jej zaginięciem i innymi kryminalnymi zagadkami. Chwilami można się zgubić, co jest rzeczywistością, a co nie? Na dodatek przejścia te oraz zmiany miejsc akcji nie są w żaden sposób zaznaczone. Nie wiem, czy taki był zamysł autora, czy to wina osoby pracującej nad składem do druku. Utrudnia to czytanie. Jeśli taki był właśnie zamiar autora, to błąd. Przecież to w końcu jest kryminał, a nie Gra w klasy Cortazara.

Ocena: 5/6
©Autorski przewodnik kulturalny
Koszmary zasną ostatnie, to trzecia, spinająca klamrą, część toruńskiej trylogii z dziennikarzem Markiem Benerem w roli głównej. Robercie Małecki, przesadziłeś! Co Ci Bener zrobił, że tak go przeczołgałeś, przeżułeś i wyplułeś? Mam nadzieję, że tak jak i ja, wybaczy, ponieważ te wszystkie złe rzeczy zrobiłeś w mistrzowski sposób!

Gdzie jest Agata? To pytanie towarzyszy nam od pierwszej części trylogii. Jest ono kluczowe, palące i koniecznie chcemy znać na nie odpowiedź. Jednak Bener ćwiczy naszą cierpliwość, bo w rankingu problemów, z którymi się mierzy, spadło ono z piedestału. Czyżby pogodził się ze stratą żony?

Za oknem ciepła wiosna, a my dostajemy w twarz mroźną, toruńską zimą. Zaginął Jan Stemperski, ofiara mobbingu. Sprawa wydaje się prosta, gdyż patrząc na to z czym się mężczyzna borykał, można przypuszczać, że targnął się na własne życie. Zakończenie poszukiwań z wynikiem pozytywnym podniosłoby morale Benera, który coraz bardziej pogrąża się we frustracji i nijakości. Dodatkowo wisi nad nim nierozwiązana sprawa sprzed lat – zaginięcie Michała Waltera. Tak, sukces bardzo pomógłby dziennikarzowi wskoczyć na właściwe tory.

A przeszłość nie śpi. Przeszłość upomina się o swoje. Koszmary nie dają spokojnie spać. Szarpią, zaczepiają, podburzają, krzyczą!

Z uporaniem się z duchami przeszłości oraz w wywiązywaniu się z obowiązków służbowych pomagają redaktorowi koledzy z pracy. Czy okażą się osobami zaufanymi? Komu w ogóle może Bener wierzyć? Komu ufać? Na kim może polegać? Kto okaże się przyjacielem, a kto wrogiem? Oj, nie ma on łatwego życia. Cały czas poddawany próbom, wciągnięty w niebezpieczną grę, mozolnie brnie do przodu, żeby znaleźć odpowiedź na najważniejsze pytanie i móc w końcu spać spokojnie.
Koszmary zasną ostatnie, to książka mroczna, zagmatwana, grzebie w psychice i zmusza do wytężania szarych komórek. Nic nie jest podane jak na tacy. Czy ostatnia kropka postawiona w tej historii da wytchnienie?

Toruńska trylogia ewoluowała. Dobra Najgorsze dopiero nadejdzie zaciekawiła i niemal zmusiła do sięgnięcia po świetną Porzuć swój strach. Po tych dwóch częściach autor nie pozostawia wyboru, trzeba przeczytać Koszmary zasną ostatnie, które są doskonałym finałem toruńskiej trylogii. Zazdroszczę tym, którzy jeszcze nie czytali i „za jednym posiedzeniem” mogą towarzyszyć Benerowi w rozwikłaniu życiowej zagadki i „rozbrojeniu tykającej bomby problemów.” Polecam!

PS Czy tylko ja miałam przed oczami Roberta Małeckiego w roli Benera i Marcela Woźniaka w roli Brodzkiego? Gratuluję obu Panom tak ciekawego i przemyślanego wplecenia we własną historię bohatera występującego w powieściach kolegi po piórze.

Ocena: 5+/6
©Na czytniku
Marek Bener powraca!!! I to w iście mistrzowskim stylu. A to wszystko za sprawą genialnego pióra króla polskiego kryminału – Roberta Małeckiego. Panie Robercie kłaniam się nisko w podzięce, że w nasze ręce trafia kawał solidnej pisarskiej pracy. Trylogia to kryminalny majstersztyk, to perła w koronie, kryminalny klejnot, diament... mógłbym tak bez końca. Powiem jedno Koszmary zasną ostatnie to zwieńczenie dzieła idealnego, jedynego w swoim rodzaju brylantu, dzięki któremu Robert Małecki bryluje na salonach kryminalnych tuzów. Trzecia część trylogii to mieszanka kryminalnego napięcia napinającego żyły i gotującego krew, ale również to mocna dawka humoru. Teraz – tak na świeżo po przeczytaniu książki, pisząc jej recenzję, siedzę i kiwam głową z niedowierzaniem – Jak tak można?!

Tak, jak tak można na czterystu dwudziestu trzech stronach umieścić tak torpedujący ładunek przy którym najsilniejsza bomba termobaryczna to Mały Miki. Książka jest dopracowana do perfekcji, autor zadbał o każdy detal powodując, że ładunek emocjonalny porazi „każde włókno nerwowe” w naszym ciele. Kiedyś ludzie potrzebowali krzemieni do rozpalania ognia, dziś ludzie mają Roberta Małeckiego, którego twórczość rozpala do czerwoności. Kiedyś ludzie mówili, że prawdziwy mężczyzna musi posadzić drzewo, spłodzić syna i zbudować dom, dziś musi sięgnąć po trylogię Małeckiego. Jednak polecam ją również kobietom, które będą miały przyjemność niezapomnianego spotkania ze stu procentowym mężczyzną. Jedno jest pewne Koszmary zasną ostatnie stawia wszystko na ostrzu noża, powoduje, że puls nie będzie zwalniał, a my będziemy czuć „świst tłoczonej pod dużym ciśnieniem krwi”.

Autor pokazał nam swoją mistrzowską, pisarską klasę, dopracowaną do perfekcji, wzniósł się na wyżyny powodując, że Koszmary Małeckiego to jedyna zmora, w którą chcemy brnąć. Książka wciąga na tyle, że wchłonie nas w jedną noc, lecz warto ją sobie dawkować, by móc jak najdłużej cieszyć się jej bogactwem. Jest to zasługą mistrzowskiego talentu budowania i dawkowania napięcia, tworzenia fabuły pełnej nieoczekiwanych zwrotów akcji. Koszmary zasną ostatnie to jeszcze bardziej krwisty i soczysty język, czuć tu twardą rękę autora, którą chętnie bym uścisnął mówiąc: Witaj Mistrzu! Książka poraża napięciem, budowaną fabułą, porusza poczuciem humoru. Robert Małecki poświęca w niej wiele miejsca swojemu rodzinnemu miastu. Dzięki autorowi możemy odbyć niebywały spacer „Po Toruniu” na który wraz z Markiem Benerem zaprasza nas Michał Kadlec. Książka jest również ciekawą i bogatą antologią piosenek zespołu Dżem. Miłośnicy zespołu mogą razem z Benerem wczuć się w bluesowe rytmy Bena Otręby i Jurka Styczyńskiego. Robert Małecki w bardzo inteligentny i empatyczny sposób przekazał również psychologiczny aspekt dylematów ludzi czekających na zaginionych. Na czynniki pierwsze rozkłada wewnętrzne rozterki i kłębiące się w umysłach pytania - czy nadal czekamy, czy jednak jesteśmy już w żałobie? Koszmary zasną ostatnie, są odpowiedzią na te pytania. Jednak nie będę zdradzał Wam jaki jest finał – powiem tylko jedno, że Robert Małecki niczym huragan targał moimi emocjami, wywołując radość, śmiech, poczucie strachu kryminalnej trwogi, ale również płacz. Nie powiem czy były to łzy euforii szczęśliwego zakończenia, czy jednak łzy smutku po utracie bliskiej osoby. Powiem tylko jedno Robert Małecki wciąga i inspiruje na tyle, że w Toruniu powstał pokój zagadek Open The Door. Teraz tylko czekać, aż do drzwi domu Roberta Małeckiego zapuka Brian De Palma.


P.S. Jeśli ktoś z Was w piątek 13 kwietnia jechał autobusem linii 91 z Sosnowca do Bytomia i widział czytającego pasażera, którego facjata wyrażała poczucie kryminalnego lęku po czym parskała śmiechem, to przyznaje się. Tak to byłem ja. Ale to wszystko było zasługą dwieście czterdziestej pierwszej strony Koszmarów.

Ocena: 6/6
©Czyt-NIK
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć