Cień rycerza
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 4.28 / 5.00
liczba ocen: 5630
Audioteka#Audiobooki nawet 50% taniej
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
26.90 złpremium: 16.14 zł
22.50 zł
22.87 zł
22.87 zł
22.87 zł
Pozostałe księgarnie
17.75 zł
22.51 zł
22.86 zł
23.94 zł
24.21 zł
24.21 zł
26.90 zł
26.90 zł
26.90 zł
26.90 zł
Opis:

Kontynuacja powieści Sebastiena de Castella „Ostrze zdrajcy”. Idealista, młody król Paelis nie żyje, a Wielkie Płaszcze – legendarni wędrowni trybuni, którzy zaprowadzali w królestwie sprawiedliwość – zostali uznani za zdrajców. Zanim jednak głowę Paelisa zatknięto na żerdzi, ten zobowiązał każdego ze swoich 144 trybunów do wykonania pewnej misji.

Pierwszy kantor Falcio val Mond z pomocą swoich przyjaciół – Kesta i Brastiego – wypełnił ostatnie zadanie króla: odnalazł jego czaroity… no dobrze: jeden z czaroitów, który zresztą okazał się czymś – a właściwie kimś – zupełnie innym, niż można się było spodziewać. Teraz misja Wielkich Płaszczy polega na ochronie czaroitu – dziewczyny! – przed próbującymi ją zgładzić. Nie byłoby z tym większego kłopotu, gdyby na ich drodze nie stali dashini – owiani legendą asasyni – i książęta, którzy zrobią wszystko, by zachować władzę w swoich rozbitych księstewkach. Na domiar złego Falcia zabija powoli jakaś trucizna, więc może nie ma już co wspominać o kolejnym zagrożeniu: Lamencie Wielkich Płaszczy…

Recenzje blogerów
Książkę tę dostałam do recenzji od wydawnictwa Insignis. Jednak zanim rozpoczęłam jej lekturę musiałam nadrobić moje zaległości i zapoznać się z częścią pierwsza cyklu pod tytułem Ostrze zdrajcy. Bardzo się cieszę, że miałam możliwość poznać twórczość Sebastiena de Castell, gdyż jego ksiazki były dla mnie powiewem nowości i niezwykle przyjemna lekturą.

Cały cykl to powieści spod znaku płaszcza i szpady, na myśl przywołują jako pierwsze skojarzenie przygody muszkieterów. Ale nie są one osadzone w historycznej Francji, lecz w Tristii - krainie, w której oprócz rządnych władzy książąt, władzę sprawuje również magia. Mamy więc do czynienia z fantasy, czyli moim ulubionym gatunkiem literackim.

Falcio, Brastiego i Kesta poznaliśmy już w pierwszej części cyklu. Ocalili oni córkę swojego ukochanego, zmarłego króla przed śmiercią i teraz ruszają na wyprawę do południowych księstw, w celu zyskania sprzymierzeńców w walce z podstępną Trin.

Autor powoli lecz nieustannie coraz bardziej zaznajamia nas ze światem przez siebie wymyślonym. W retrospekcjach poznajemy historię Tristii i króla Paelisa, w trakcie wydarzeń bieżących dowiadujemy się coraz więcej o magii, a także o spiskach i tajemnicach otaczających naszych bohaterów.

Prawdziwą perełką tego cyklu jest sam główny bohater. Falcio to postać zachwycająca. To człowiek godny podziwu, to romantyk, to filozof. Jego postawa budzi we mnie nieustannie podziw. To dzięki niemu pokochałam te książki. I to głownie dla niego z niecierpliwością czekam na dalsze części.

Jednak nie jest on jedyną zaletą powieści. Ciekawa, niebanalna fabuła, wartka akcja pełna przygód, pojedynków, a nawet bitew. Trochę romantycznej miłości, ale nie za dużo - tak w sam raz. Zaskakujące zwroty akcji i tajemnice, których nikt się wcześniej nie spodziewał.

Z całego serca polecam obie książki autora, które czytałam. Liczę, że pozostałe części cyklu Wielkie Płaszcze będą równie dobre. Już nie mogę się ich doczekać.

Ocena: 6/6
©Szczypta romansu
Walk, które liczą się najbardziej,
nie wygrywa się umiejętnościami.
Wygrywa się je…


Swego czasu napisałem takie słowa, w momencie, kiedy nie rozumiałem jeszcze w jak przewrotną i niezwykłą rozwinie się ta opowieść:

Aleksander Dumas byłby dumny z poczynań literackich Sebastiena De Castell i nie jest wykluczone, że gdyby Trzej muszkieterowie powstali w XXI wieku mogliby mieć właśnie taki charakter, jaki dzięki inwencji autora posiadają Falcio, Kest i Brasti. To oni, Wielkie Płaszcze, bronią prawa i honoru i w to ich rękach spoczywa los maluczkich, którzy wobec niegodziwości książąt nie mają żadnych szans.

Jakież było jednak moje zdziwienie i niedowierzanie, jakie wzruszenie przez chwilę mnie dotknęło i jaka siła płynęła z tych stron, gdy docierałem do końca tej opowieści. Atos, Portos, Aramis – każdy z nich miał coś ważnego do powiedzenia, każdy z nich miał wyjątkową osobowość, ale żaden z nich nie był tak wielowarstwową postacią, jaką jest pierwszy kantor Wielkich Płaszczy, Falcio val Mond.
Rok wstecz Ostrze zdrajcy zawładnęło umysłami maluczkich, w ich serca wlała się fascynująca opowieść o Wielkich Płaszczach. Sebastien De Castell podarował historię małym i dużym, w sumie raczej dużym, niż małym, bo lekkość języka, swoboda wypowiedzi, rubaszność kontekstu nie do końca trafia w uszy latorośli. Jednym słowem, bardziej dla dorosłych, niż dorastającej młodzieży, jednak i ta znajdzie w tej książce coś dla siebie dobrego i niebanalnego.
Dziś dotykamy dalszego ciągu przygód naszych bohaterów – pierwszego kantora Wielkich Płaszczy, Świętego od Mieczy, czy może też mistrza łuku, łajdaka Brasti z jego ukochanym Nieumiarkowaniem. Coś, co nazwać możemy obszernym wstępem, czytaj: Ostrzem zdrajcy, tutaj, na tych blisko 640 stronach staje się godnym uwagi, poruszającym rozwinięciem akcji i to nie byle jakim rozwinięciem. Bo wiele będzie musiało się wydarzyć, aby z chaosu wyłonił się określony porządek, a powyższe słowa - Walk, które liczą się najbardziej, nie wygrywa się umiejętnościami. – nabrały najlepszego z możliwych, znaczenia.
Swego czasu brakowało mi słów, aby wyrazić, co myślę i co czuję i z jakim podziwem, radością, wysiłkiem, czy cierpieniem razem z nimi wędruję po skąpanej w wojnie Tristii. Swego czasu, choć o wojnę dopiero można było się nieznacznie otrzeć, teraz z czeluści piekieł wynurzyła się ona na dobre siejąc śmierć i zniszczenie, siejąc zamęt w królestwie, kłócąc wszystkich z wszystkimi i nie pozostawiając złudzeń, co do tego, że to dopiero początek. Czy końca, trudno jednoznacznie powiedzieć, ale bez wątpienia zapowiedź tego, co za jakiś czas nastąpi w Krwi świętego i Tronie tyrana.
Nie bez znaczenia też jest udział niewiast w tej opowieści szczególnej treści, tej opowieści spod znaku Wielkiego Płaszcza i ostrej szpady. Bo, o ile Falcio, Kest i Brasti są nam już doskonale znani, to teraz do głosu dochodzą również piękne i odważne damy. Jest Aline, bolesne wspomnienie przeszłości, ale też promień nadziei i przyszłości, jedno ważne imię przynależne dwóm kobietom ukrytym w sercu Falcia. Jest Valiana, dumna i piękna młoda dama, świeża krew w kręgu sprzeniewierzonych Wielkich Płaszczy i jest Darriana, tajemnicza, chłodna istota z życiową misją, poniekąd zbawienia świata.
Nie bez znaczenia dla istoty tworzenia jest świadomość odkrywania zaskakującego piękna podarowanego nam przez autora. Malownicza opowieść, bez początku, ale też bez końca, prosty powód ku temu, aby wytrwać do końca, gdy pomimo rozejmu wciąż trwa jeszcze wojna.
I te słowa niech doprowadzą cię do końca, niech słusznie sprawią, że będzie to historia, której pragniesz sprostać i którą pragniesz dalej podać w imię słusznego zwyczaju dzielenia się tym, co dobre, zatem niech mówią słowa, niech w spojrzeniu ukrywa się niewypowiedziana historia.

Aline spojrzała na mnie przez chwilę.
- Zamierzam się teraz uśmiechnąć – powiedziała. – Proszę cię, żebyś ty również się uśmiechnął. A potem oboje zamkniemy oczy i otworzymy je dopiero wtedy, kiedy już stąd odejdę. W ten sposób będziemy zawsze pamiętać swoje uśmiechy.


W ten sposób w Krwi świętego warto będzie już wkrótce zanurzyć swoje dłonie.

Ocena: 6/6
©Kominek
Równo rok temu zaczęłam swoją przygodę z Sebastienem de Castell i jego cyklem o Wielkich Płaszczach. Ostrze zdrajcy zrobiło w blogosferze wielki szum. Osobiście nie byłam tak mocno zachwycona, jak wszyscy inni i nie czekałam z wielkim zniecierpliwieniem na kontynuację. Wiedziałam, że po Cień rycerza na pewno sięgnę, jednak nie czułam, że musi to być już. Gdyby nie to, że miałam ochotę na jakąś lżejszą fantastykę zapewne kilka dni ta książka przeleżałaby na półce. Gdy zaczęłam ją czytać miałam wrażenie, że - podobnie jak przy pierwszym tomie - wystarczy mi na lekturę jej jeden dzień. Tym razem nie było jednak tak kolorowo.

Falcio val Mond ma trzy cele w życiu. Utrzymać przy życiu dziedziczkę ukochanego Króla, odbudować honor Wielkich Płaszczy i przeżyć. To ostatnie robi się coraz trudniejsze, gdyż w jego żyłach krąży trucizna, która zabija go powoli każdego dnia, a liczba jego wrogów wzrasta. Z pomocą Krawcowej powinno im być łatwiej, jednak wygląda na to, że stara kobieta ma swoje plany, o których nie mówi Falciowi. W niczym to im nie pomaga, a Aline - zwykła trzynastolatka - nie czuje się gotowa do objęcia tronu. W głowię kantora Wielkich Płaszczy krąży jedno pytanie: czego właściwie chciał Król, jego najlepszy przyjaciel?

Jestem pewny, że wszyscy zaczną myśleć o mnie dużo cieplej, kiedy umrę.

Ogromnym atutem książek Sebastiena de Castella jest poczucie humoru. Dzięki temu czyta się je dużo lżej i szybciej. Pióro autora też jest bardzo przyjemne, więc Wielkie Płaszcze z powodzeniem można czytać dla przyjemności. Nie mamy tutaj styczności z kolejną serią, która ma naprawdę ciekawą fabułę, jednak czytanie jej jest niczym wchodzenie pod górę z plecakiem pełnym kamieni. Podczas czytania Cienia rycerza miałam momenty, gdy naprawdę marzyłam tylko o tym, by tę książkę już skończyć. Dłużyła mi się czasami okropnie i uważam, że Falcio niekiedy za dużo myśli, zamiast zwyczajnie działać.

Nie da się ukryć, że autor potrafi wywoływać spore emocje. Często uderza w patetyczny ton, a to do mnie, niestety, mocno zawsze przemawia. Wierność Falcio, jego wytrwałość i wiara sprawia, że naprawdę nie da się go nie lubić, mimo naiwności, którą namiętnie się wykazuje. Inne Wielkie Płaszcze również mają mocne charaktery i widać ich wyraźnie na kartach tej książki. Polubiłam bardzo Darrianę oraz Valianę i to one dwie, obok Falcio, są moimi ulubionymi postaciami. Krawcowa zaś po wszystkich wydarzeniach z Cienia rycerza bardzo dużo straciła w moich oczach i trochę żałuję, że nikt się nie potknął i niechcący nie przebił jej rapierem.

Radość i szczęście to garść piasku rozrzuconego na pustyni przemocy i przerażenia.

Teraz widać, że Ostrze zdrajcy to był po prostu przydługi wstęp przed Cieniem rycerza. Autor musi mieć bardzo bogatą wyobraźnię i być świetnym w organizacji, skoro udało mu się zaplanować cztery tomy. Widać tutaj, że nic nie dzieje się przypadkiem i de Castell od początku wiedział co się wydarzy, kiedy i po co. Miło się czyta takie książki, jednak fanką Wielkich Płaszczy i autora nazwać się nie mogę. Jak dla mnie jest to naprawdę przyjemny cykl, który wywołuje falę emocji, jednak nie udało mu się mnie wciągnąć i kilka dni spędziłam - niekiedy męcząc się - nad Cieniem rycerza. Chyba domyślam się, jak zakończy się ten cykl, jednak może autor planuje nas wszystkich jakoś zaskoczyć. Po Krew świętego również sięgnę - ze zwykłej ciekawości - jednak nie czuję co do tego jakiejś palącej potrzeby.

Ocenka: 4+/6
©Papierowe Miasta
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć