ebook Bezdech
3.28 / 5.00 (liczba ocen: 149)

Bezdech
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 22.32
wciąż za drogo?
PakietyMedyczne#Pakiety Medyczne
PakietyMedyczne#Pakiety Medyczne
28.83 złpremium: 18.60 zł Lub 18.60 zł
26.35 zł Lub 23.72 zł
31.00 zł
31.00 zł Lub 27.90 zł
22.32 zł 20% rabatu
26.33 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (7)
Inne proponowane

Kryminał, w którym Warszawa staje się labiryntem pełnym mrocznych zaułków, a polityczne rozgrywki mają tło nie tylko rozliczeniowe. W matni oszustw, matactw i personalnych rozliczeń dwoje policjantów próbuje nie dać się wciągnąć w wir zbrodni…

Przełom listopada i grudnia, podła pogoda – to nie jest dobry czas na to, żeby zakochać się w Warszawie. Na brzegu Wisły samotny biegacz znajduje zwłoki młodej dziewczyny. Ma jasną skórę. Jasną jak mleko. Włosy czarne, kręcone, gęste i długie. Długie, smukłe nogi. Nie będzie łatwo ustalić, kim jest. Warszawa to wielkie miasto. Labirynt, w którym łatwo się zagubić, zwłaszcza jeśli nie możesz ufać tym, których kochasz.
Podły czas. Dni krótkie, mało słońca, w polityce rozwałka, pod Sejmem protesty, nowa władza odbiera esbekom emerytury, a stary policyjny pies ma w zanadrzu sekret, od którego człowiek może zachorować na każde gówno. Są takie zgryzoty, od których dostajesz raka.
Trzeba będzie zajrzeć do papierów w odległej, zapomnianej kiedyś przez Boga mieścinie, w której nikt nie był tym, za kogo się podawał.
Dwoje policjantów, którzy próbują być uczciwi w świecie, w którym zabrakło miejsca na miłość.

Bezdech od Grzegorz Kapla możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Bezdech sprawia bezdech

Grzegorz Kapla dotychczas znany z książek podróżniczych, tym razem dał się poznać od kryminalnej strony. Bezdech to udany debiut w tej dziedzinie, który wywoła w nas wstrzymanie oddechu pod wpływem mocnej dawki wstrząsających emocji. Powieść jest pierwszą częścią z podkomisarz Olgą Suszczyńską w roli głównej. Autor umiejętnie prowadzi nas poprzez te wydarzenia, dorzucając nutkę mrocznego klimatu, w który pragniemy się zanurzyć po kres, aż po ostatnie tchnienie. Akcja tej książki toczy się dwoma torami. Brutalne zabójstwo młodej kobiety, której ciało znaleziono na brzegu Wisły, z jednej strony osadza nas w dzisiejszych czasach. Wówczas znajdujemy nawiązania do obecnych wydarzeń geo-politycznych, co powoduje w nas uczucie realności wydarzeń. Dzięki temu, możemy odnieść się emocjami do prawdziwych sytuacji, których jesteśmy świadkami. Z drugiej strony wracamy siedemdziesiąt lat wstecz, do historii drugiej wojny światowej i okresu wysiedleni. Ta część powieści wzbudza w nas wiele emocji, gdyż poznajemy Benjamina, który zostaje rozdzielony i wraz z matką tracą kontakt z ojcem. Wówczas znajdują schronienie u sklepikarza. Dla młodego chłopca było to ogromnym ciosem, przeżyciem, które cieniem kładzie się na jego dalsze losy życiowe.

Książka przyciąga uwagę czytelnika swą mrocznością, klimat tej powieści jest niepowtarzalny, nadający charakter, który jest znakiem rozpoznawalnym Grzegorza Kapli. Warto polecić tę pozycję każdemu miłośnikowi kryminału, gdyż nie jest on szablonowym skopiowaniem innych powieści tego gatunku. Jest wyrazem własnego stylu pisarza, czymś co można określić logotypem firmującym tego autora. Mimo wspomnianej mroczności, która zauważalna jest w tej historii, książkę czyta się lekko i przyjemnie. I nawet nie zorientujemy się, gdy do końca pozostanie nam zaledwie kilka stron. Lektura tej książki wchłonie nas, co jest zasługą ciekawie poprowadzonego toku wydarzeń.

Niepowtarzalny klimat jaki stworzył Grzegorz Kapla powoduje, że historia którą poznaliśmy pozostaje z nami na bardzo długo, jeszcze długo po odłożeniu jej na półkę. Nie sposób zapomnieć o niej ot tak. Magnetyzm jaki w sobie posiada powoduje, że co jakiś czas wracać będziemy myślami do historii, którą poznaliśmy na kartach pierwszej części z podkomisarz Serbią na czele. Język jak na kryminał przystało mocny, gdyż nie jest to kryminał udawany. Wszystko co w nim znajdziemy to prawdziwość emocji jakie autor przelał, a my zaczytujemy się w nich w pełnym Bezdechu, bezwładzie – bezruchu. Gdy lektura tej książki pochłonie nas na dobre, nie sposób oderwać się choćby na chwilę. Jedno jest pewne te chwile spędzone z powieścią Grzegorza Kapli zapiszą się w naszej pamięci jako wspomnienie ciekawej lektury, w której akcja płynie wartkim nurtem. Ten debiut Grzegorza Kapli jest mocnym wejściem do kryminalnej sekcji autorów tego gatunku, i śmiem twierdzić, że w tej dziedzinie autor będzie piął się w górę. W trakcie czytania tej książki nie raz na usta cisnęło się pytanie – „czym jest zemsta, czy warto ją zadawać i czy faktycznie jest pewną formą zadośćuczynienia?” Książka nie jest jednoznaczną odpowiedzią na te pytania, lecz po części pomoże nam podjąć wewnętrzną dyskusję na ten temat. Po lekturze tej powieści często w umyśle kotłowało się spostrzeżenie, że książka ta jest również ciekawym kalejdoskopem historycznych wydarzeń Polski ostatnich siedemdziesięciu lat. Począwszy od drugiej wojny światowej poprzez okres PRL, aż po czasy teraźniejsze. Fabuła tej książki zaciekawia, intryguje i inspiruje nas do tego by sięgnąć po drugi tom zatytułowany Bezwład. Z całą pewnością w wyniku emocji Bezdech sprawia u czytelnika bezdech. Czy Bezwład poruszy nas z tą samą siłą jak pierwsza część? Czy tak samo tknie nasze emocje? Niebawem zamierzam się o tym przekonać.

Ocena: 6/6
©Czyt-NIK
Trzeba naprawdę dobrze pisać o polityce, żeby nie zniechęcić mnie do lektury już po pierwszych stronach. Czytam dla relaksu, nie z obowiązku. Stronię od tych wszystkich powtarzalnych, nudnych afer. Brak telewizora nie jest spowodowany brakiem miejsca na ścianie, a raczej brakiem potrzeby lawirowania między kanałami informacyjnymi, przedstawiającymi jeden fakt w zupełnie różny sposób. Szkoda mi czasu i energii na doszukiwanie się prawdy. Mam wrażenie, że jestem od tego zdrowsza.

Po Bezdechu – kryminalnym debiucie Grzegorza Kapli – spodziewałam się wciągającej historii. Co prawda nawiązania do polityki pojawiły się już w samym opisie, jednak uznałam, że w niewielkim wymiarze jestem w stanie to przetrzymać. Nie ukrywam też, że bardzo chciałam przekonać się, czy Kapla podołał wyzwaniu, które przed sobą postawił. Zwłaszcza, że dotychczas udało mi się poznać go jako autora książki o Gruzji – kraju, po którym kilka lat temu włóczyłam się z plecakiem, nocując u dobrych ludzi, smakując cudownych chinkali i odkrywając, dlaczego Gruzini tak bardzo kochają Polaków. Teraz Kapla objawił się jako debiutant. Trochę mnie to zszokowało. Po przeczytaniu tej książki uczucie szoku nieco zelżało, pozostawiając delikatny niedosyt oraz przekonanie, że ten debiut jest całkiem niezły, a pisarz obrał dobrą drogę.

Bezdech to taki trochę Head&Shoulders i w tym przypadku opcja 2w1 świetnie się sprawdziła. Kapla serwuje nam dwie równorzędne historie, rozdzielając je na „wtedy” i „teraz”. Z jednej strony mamy zwykłą policyjną robotę – poszukiwanie tożsamości oraz powodów zabójstwa kobiety, której ciało zostaje odnalezione na brzegu Wisły. Z drugiej strony – i dla mnie ta część była szczególnie wciągająca – autor zabiera nas w historyczną podróż: od pogromu Żydów, przez czasy PRL i ubeckich metod pracy, aż po współczesność i przypadkową śmierć ministra w wypadku samochodowym. Wspólny mianownik? Olga Suszczyńska – policjantka, która na polecenie swojego szefa zaczyna szperać w dokumentach, próbując znaleźć potwierdzenie na to, że śmierć polityka nie była przypadkowa. Jednocześnie prowadzi śledztwo związane z topielicą.

Czy macie wrażenie, że to trochę chaotyczne? Podczas czytania takie właśnie myśli krążyły po mojej głowie. Momentami czułam, że to się nigdy nie sklei, jednak mój „książkowy szósty zmysł” podpowiadał, że powinnam zaufać. Zaufałam i nie zawiodłam się. Kapla wybrnął z pułapki, którą sam na siebie zastawił, prowadząc obok siebie dwie niezależne historie.

A co z tą polityką, o której rozpisałam się na początku? W Bezdechu jest jej od groma, a zaczyna się od dziewiątej strony („Pierdolony PiS”). Mamy tutaj mnóstwo głośnych wydarzeń z areny społeczno-politycznej, takich jak przyjazd Jana Pawła II do Polski, strajki w Stoczni Gdańskiej, przyjęcie ustawy o obniżeniu emerytur ubekom, a nawet głośne urodziny ojca Rydzyka. Tak naprawdę to tylko wycinek, bowiem ta książka jest nasycona polityką i problemami, z którymi wojuje dzisiejszy świat. Kapla pisze wprost o jednym z największych lęków Polaków – o imigrantach, którzy, chcąc żyć według swoich zasad, mogą doprowadzić do zguby poukładany świat „Zachodu”. Robi to w bardzo obiektywny sposób: z jednej strony pokazuje, do czego są zdolni, a z drugiej oswaja ich, pokazując, że nie chcą zmieniać naszego świata – chcą tylko zachować resztki swojego.

Mimo dobrego odbioru całości Bezdechu, mam małe zastrzeżenie. Kapla zdecydowanie posiada swój styl, który może stanie się jego znakiem rozpoznawczym. Jednak muszę przyznać, że mnie on czasami drażnił, szczególnie w kontekście budowy zdań. Brakowało mi płynności. Miałam wrażenie, że każde zdanie, które mogłoby, a nawet powinno jakoś wybrzmieć, zostało podzielone na kilka innych, co powodowało, że tekst stawał się dla mnie taką strzelanką. Dwa wyrazy, kropka. Cztery wyrazy kropka. Być może taki był właśnie zamysł, cel, przyjęta konwencja. Tego nie wiem.

Do debiutów mam spory dystans. Muszę przyznać, że Kapla dokonał niemożliwego – napisał książkę, w której jest mnóstwo polityki, lekko irytował mnie stylem pisania, a jednak w ostatecznym rozrachunku uważam, że to naprawdę całkiem dobra książka. Czekam na kolejną.

Ocena: 4+/6
©Spadło mi z regała
Historia Bezdechu zaczyna się gdy policja dostaje zgłoszenie, że pewien biegacz znalazł w Wiśle zwłoki kobiety, która na swoim ciele ma wiele dziwnych i niewytłumaczalnych obrażeń. Sekcja zwłok wykazuje, że zgon nastąpił przynajmniej już tydzień temu. Ponadto dowiedziano się, że denatka nie jest Polką. Sprawą zajmuje się podkomisarz Olga Suszczyńska, która także interesuje się zamkniętą sprawą sprzed paru lat. Wypadek, który wzbudza wiele wątpliwości, ponieważ jedna osoba poniosła śmierć na miejscu, a druga wyszła bez najmniejszego szwanku. Powiecie „miała szczęście i tyle”. Niby coś w tym jest, ale nie to jest najdziwniejsze. Wspomniana osoba tego samego dnia uciekła z szpitala niezauważona i nie zostawiła po sobie żadnego nawet najdrobniejszego śladu i to właśnie zainteresowało panią podkomisarz.

Bezdech na długo zostaje w pamięci. Jest to z pewnością bardzo ciekawa pozycja, która zapewnia wiele wrażeń i nie można obok niej przejść obojętnie, ale nie wszystko jest w niej takie piękne.
Akcja jest niezwykle wciągająca i wartka, przez co nie można narzekać na nudę. Ciągle coś się dzieje, czytelnik sukcesywnie brnie do przodu, zatapiając się w co raz to nowsze intrygi. Autor doskonale buduje napięcie, co jest wielkim plusem dla mnie, bo to jest coś, co kryminał musi posiadać. Zawiłe zagadki, których nie da się rozwiązać od razu, bo informacje, które są nam dawkowane albo są niepełne albo nieistotne. No czego chcieć więcej?

Bohaterowie są pełnowymiarowi, co sprawia, że mamy wrażenie jakby to były postacie, które żyją w naszym świecie, a nie na kartkach książki. Charaktery są różnorodne, nie ma się wrażenia, że wszyscy są zrobieni na jedno kopyto. Widać, że autor przemyślał każdą postać z osobna i ustalił jakie cechy będzie mieć każda z nich.

Jednak nie wszystko jest usłane różami. Jest kilka minusów, o których muszę wspomnieć, żeby dopełnić obraz całej historii. Pierwsze co mnie odrzucało to dialogi pełne wulgaryzmów. Nigdy nie przeszkadzało mi, gdy bohaterowie raz na jakiś czas używali niecenzuralnego języka, ale to co tutaj momentami się wyprawia, przechodzi ludzkie pojęcie. Nie, nie i jeszcze raz nie.
Kolejną rzeczą jest pisanie o dwóch rożnych sprawach, które nie mają z sobą nic wspólnego, oprócz tego, że są prowadzone przez tą samą osobę. Jak dla mnie to jest wprowadzanie zbędnego zamieszania. Równie dobrze autor mógł napisać dwie odrębne książki i wyszłoby to na lepsze.
Te dwa mankamenty najbardziej rzuciły mi się w oczy, czasami dochodził jakiś błąd logiczny, ale pan Grzegorz jakoś zawsze się z nim uporał i go naprostował, więc można mu to wybaczyć.

Podsumowując! Bezdech to dobry kryminał, który zapada w pamięć, ale polecam go tylko tym, którzy nie zrażają się dużą ilością przekleństw i nie mają problemów, aby skupić się na dwóch odrębnych śledztwach. Kto się skusi?

Ocena: 4+/6
©Czytam w pociągu
Zbierałam się do tej recenzji jakiś czas i muszę przyznać, że w tym przypadku, niestety czym dłużej od momentu zakończenia tej powieści, tym jeszcze trudniej mi się do niej odnieść. Ciężko mi również w jakiś konkretny sposób ją ocenić. Bo z jednej strony, zdarzenia z książki mnie pochłonęły i zaciekawiły, z drugiej miałam wrażenie, jakby coś mi w tym wszystkim nie pasowało. I z tym poczuciem w jakiś sposób pozostałam.

Wydarzenia w powieści Grzegorza Kapli toczą się dwutorowo. Z jednej strony poznajemy historię młodej dziewczyny, której zmasakrowane ciało znaleziono tuż przy brzegu Wisły. Tu niestety nastąpił pierwszy zgrzyt. Nie zrozumiałam sensu tej części powieści. Nie rozumiem też czemu autor ją tu zamieścił, lub czemu jej nie rozbudował. Tak po ludzki żal mi tej postaci. To jakby nie oddać wystarczającej uwagi czyjeś śmierci. Szkoda.

Najmocniejszą za to częścią tej lektury, stanowi historia Benjamina, młodego żydowskiego chłopca, który podczas wysiedleń, zostaje rozdzielony ze swoim ojcem i wraz z matką trafia do domu zaprzyjaźnionego sklepikarza. Dzięki temu udaje mu się uratować życie. Jednak w ramach zacierania śladów o swoich korzeniach, traci też jakąś część tożsamości. W tym samym czasie, podejmuje decyzje, których skutki będą sięgać współczesności.

Co łączy ze sobą obie sprawy? Postać podkomisarz Olgi Suszyńskiej zwanej Serbią. Czy policjantce uda się znaleźć winnych? Tego oczywiście dowiecie się sięgając po tę powieść.

To co zasługuje moim zdaniem na uwagę w tej powieści, to retrospekcje, które pozwalają na prześlizgnięcie się po rzeczywistości powojennej Polski. Znajdziemy w nich między innymi odniesienia do dławienia podziemia przez esbecję, walki władzy z kościołem, wizyty Jana Pawła II. Autor przedstawia nam te wydarzenia w sposób ciekawy i dość obrazowy. Dzięki temu ta część lektury zdecydowanie przykuła moją uwagę. Odpowiadał mi również taki mroczny, dość ponury klimat, który idealnie oddaje realia tamtego okresu.

Na minus zapisuje, język autora i niektóre stwierdzenia, jak choćby to odnoszące się do ludzi kupujących w Biedronce. Ciężko mi z tym polemizować bo nie wiem do końca czy jest to część poglądów autora, czy fikcja literacka. To zresztą tak jakby dyskutować o gustach, a te jak wiemy są różne. Jednak nie zmienia to faktu, że część z tych uwag, wywołało u mnie dysonans.

Tak czy inaczej, całość czyta się dość szybko i prawie przyjemnie, gdyby nie te wspomniane momenty. Ale to może tylko moje odczucie.

Czy polecam tę książkę?

Myślę, że mogę ją polecić wielbicielom polskich kryminałów. To ciekawa pozycja. Raczej nie na sześć gwiazdek, i uważam, że można było nad nią jeszcze popracować, ale można spędzić z nią trochę czasu. Spróbujcie.

Ocena: 3+/6
©Kocham Cię, moje życie
W kwietniu do księgarń trafił kryminalny debiut Grzegorza Kapli – dziennikarza i podróżnika. Czy opowiedziana przez niego historia ma szansę zdobyć serca czytelników?

W mokry jesienny wieczór przy warszawskim brzegu Wisły zostają znalezione zwłoki młodej dziewczyny. Z oględzin wynika, że to było brutalne morderstwo. Do wyjaśnienia zagadki zostaje przydzielona podkomisarz Olga (Serbia) Suszczyńska. Czy uda jej się złapać mordercę? Jak trudną walkę z przeszłością i teraźniejszością przyjdzie jej stoczyć?

Ponad siedemdziesiąt lat wstecz jak domek z kart rozpada się życie żydowskiego chłopca Benjamina. Podczas akcji wysiedleńczej zostaje rozdzielony z rodziną i tylko z matką trafia pod skrzydła zaprzyjaźnionego sklepikarza. Dostaje nowe imię i dobrą radę, by jak najszybciej zapomnieć o swoich korzeniach. Czy jednak przeszłość można tak po prostu wymazać? A co jeśli odzywa się ona w najmniej oczekiwanym momencie?

Nie każdy, kto lubi opowiadać, nadaje się do pisania kryminałów. Bo w przypadku tego gatunku sama ciekawa historia nie wystarcza, by porwać czytelnika. Trzeba jeszcze zbudować ze słów mroczny, intrygujący nastrój, który będzie mobilizował do przewrócenia kolejnej strony, wymyślić bohaterów, którzy nie będą nijacy i których choć trochę będzie można polubić, wreszcie – tak umiejętnie splątać wątki, by odbiorcy chciało się ruszyć głową. To wszystko właśnie bardzo zgrabnie udało się połączyć Grzegorzowi Kapli.

Akcja Bezdechu toczy się dwutorowo – współcześnie (wątek morderstwa młodej dziewczyny) i w czasach powojennych (wątek żydowskiego chłopca). Na początku trudno znaleźć wspólny mianownik, bo obie historie są tak skrajnie różne i w inny sposób opowiedziane, że właściwie ma się wrażenie, jakby czytało się dwie powieści. Im dalej jednak posuwa się lektura, tym więcej dostrzegamy podobieństw, a pewne sprawy zaczynają nam się układać w jedną nierozerwalną całość. Nie oznacza to rzecz jasna, że w trymiga jesteśmy w stanie przewidzieć rozwiązanie obu zagadek. Kapla z godną podziwu – jak na kryminalny debiut – wprawą wodzi czytelnika za nos, pozostawiając w ogromnym napięciu do ostatniej strony. To, co bez dwóch zdań przyciąga w tej powieści, to przede wszystkim tajemnica, która z taką samą intensywnością obecna jest w każdym wątku. Kto i dlaczego pozbawił życia młodą, piękną dziewczynę? Co tak naprawdę stało się z żydowskim chłopcem, który musiał wyrzec się własnej tożsamości? Co ukrywa Siwy – szef podkomisarz Suszczyńskiej – i dlaczego tak bardzo zależy mu na tym, by policjantka jeszcze raz przyjrzała się pewnej sprawie z przeszłości? I w końcu, jaką tajemnicę nosi w sercu Serbia, czyli Olga? Mnóstwo niewiadomych, mnóstwo przypuszczeń, a rozwiązania nie zawsze oczywiste.

Wszystko to rozgrywa się na tle ważnych dla Polski i świata wydarzeń – od drugiej wojny światowej przez PRL po czasy współczesne. Kapla nie szczędzi gorzkich słów, komentuje rzeczywistość, obnażając jej najciemniejsze strony. I jak przystało na dobrego reportera, pisze obrazami. Przesuwają się one przed oczyma czytelnika klatka po klatce, raz z mniejszą, raz z większą intensywnością, snując pełną różnorakich barw opowieść o poszukiwaniu prawdy i swojego miejsca na ziemi. W losy bohaterów autor umiejętnie wplata ciekawe historie i legendy, jak choćby tę o Golemie (wymyślonym przez rabina potworze, który miał bronić Żydów, a stał się dla nich zagrożeniem), Czarnym Janku (rzezimieszku, którego wydała ukochana kobieta) czy Diabelskich Organach (pękniętym wulkanie). Oprowadza nas także ulicami Warszawy, przypomina ważne miejsca, skłania do refleksji i zatrzymania się choć na chwilę w szalonym codziennym pędzie.

Czym jeszcze jest Bezdech, poza tym że dobrym, wciągającym kryminałem ze świetnie poprowadzonym wątkiem historycznym? To na pewno poruszająca powieść o uczuciach i emocjach, które niejednokrotnie przejmują władzę nad naszym życiem. Najsilniejsze z nich to miłość i zemsta. Zarówno pierwsza, jak i druga może być motorem do życia, dawać satysfakcję, ale i prowadzić w najciemniejsze zakamarki ludzkiej duszy. Fabularny debiut Kapli to także opowieść o tym, że człowiek tak naprawdę nie rodzi się zły. To dopiero okoliczności, w których stawia go los, mogą wyzwolić w nim to co najgorsze.
W jednym z wywiadów Grzegorz Kapla przyznał, że zachwyciła go kiedyś powieść Parabellum Remigiusza Mroza, bo cała była zbudowana z wyobraźni, pełna emocji i wartkiej akcji. Znając jego skromność, pewnie nie przypuszczał nawet, że sam kiedyś stworzy równie udaną historię.

Bezdech śmiało może konkurować z najlepszymi kryminałami wyjadaczy gatunku. Autorowi należą się ogromne brawa. Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy!

Ocena: 5/6

©SieCzyta
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Całkiem udany debiut. Dobrze napisana, jak dla mnie jedyny zgrzyt to umieszczenie dwóch odrębnych wątków, moim zdaniem można je było bardziej rozwinąć.

Warto zerknąć