Koniec śmierci
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 4.44 / 5.00
liczba ocen: 14323
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
39.90 złpremium: 23.94 zł
26.73 zł
31.12 zł
33.23 zł
33.92 zł
Pozostałe księgarnie
-23% 24.54 zł
24.74 zł
31.56 zł
33.52 zł
33.56 zł
35.91 zł
37.11 zł
39.90 zł
39.90 zł
39.90 zł
Opis:

Elektryzujący finał słynnej trylogii SF! Pół wieku po bitwie w dniu Sądu Ostatecznego groźba powiadomienia Wszechświata o położeniu Trisolaris wciąż wstrzymuje kosmitów przed opanowaniem Ziemi. Ale ta sytuacja wkrótce się zmieni. Ludzkość stanie przed wielką szansą: albo sięgnie do gwiazd, albo umrze w kołysce…

KSIĄŻKA LAUREATA NAGRODY HUGO.
Oszałamiający rozmachem chiński bestseller,który stał się wydawniczym fenomenem w USA.
Dzięki zdobyciu trisolariańskiej wiedzy Ziemia przeżywa wyjątkowy okres dobrobytu. Ludzka nauka się rozwija, a Trisolarianie poznają ziemską kulturę, więc wydaje się, że obie cywilizacje będą mogły dalej współpracować. W tej epoce budzi się z hibernacji Cheng Xin, ekspertka techniczna z początków dwudziestego pierwszego wieku. Przynosi ze sobą wiedzę o zapomnianym programie z czasów kryzysu, który może na zawsze zburzyć równowagę między dwoma światami. Czy ludzkość sięgnie do gwiazd, czy też umrze w kołysce?

„Imponująca rozmachem ucieczka od rzeczywistości. Dała mi odpowiednią perspektywę w zmaganiach z Kongresem – nie musiałem się przejmować, wszak kosmici mieli najechać Ziemię!” – Barack Obama, były prezydent USA, o „Problemie trzech ciał”

„Epopeja rozpoczęta «Problemem trzech ciał» kończy się majestatycznie i z rozmachem godnym pióra Frederika Pohla, Poula Andersona czy H. G. Wellsa. Wszechświat to niebezpieczna dzielnica. Przekonaj się, jak bardzo niebezpieczna… i jak życie może nadal zwyciężać” – David Brin

CYTATY:
Muzea buduje się dla zwiedzających, nagrobki dla budowniczych.
Słabość i niewiedza nie przeszkadzają w przetrwaniu, ale arogancja tak.
Recenzje blogerów
Wreszcie przyszedł ten moment, kiedy to mogę się cieszyć z ukończenia jednej z najlepszych trylogii sci-fi jakie dane mi było poznać. Wszystkich którzy nie mieli jeszcze okazji zapoznać się z tym dziełem chińskiej literatury, zapraszam do recenzji Problemu trzech ciał i Ciemnego lasu, natomiast pozostałych nielicznych do recenzji ostatniego tomu cyklu Wspomnienie o przeszłości Ziemi.

Aby nie psuć nikomu radości z odkrywania zawiłej i pełnej zwrotów fabuły, przypomnę tym co Ciemny Las mają już dawno za sobą, to co najistotniejsze.
Ziemia nie zdołała uniknąć spotkania z przybyszami z kosmosu, ale dzięki szantażowi powiadomienia Wszechświata o położeniu Trisolaris, stworzyła prowizoryczny, ale jak się okazało dosyć trwały pokój i równowagę między dwoma cywilizacjami. Teoretycznie wszystko wydaje się iść w dobrym kierunku. Dzięki nietypowej symbiozie Ziemianie i Trisolianie przeżywają potężny wzrost cywilizacyjny i kulturowy. Oczywiście nic nie może wiecznie trwać, tak i w tym przypadku wiele osób zdaje sobie sprawę, że nie można zaprzestać prac dotyczących rozwoju nauki, dających szanse na wyjście z tego pata obronną ręką.

Kolejna część trylogii to również kolejny główny bohater opowieści. Tym razem jest to fizyczka Cheng Xin, która dzięki swojej ciężkiej pracy dołączyła do ścisłego grona osób decydujących o wprowadzeniu najważniejszych dla Ziemi programów naukowych. Jej losy i decyzje, podobnie jak u Wpatrującego się w Ścianę z poprzedniego tomu, są ściśle związane z „być albo nie być” całej cywilizacji ziemskiej. Inna trochę jest natomiast budowa całej historii. Nie jest już tak poszatkowana, praktycznie cały czas jesteśmy z główną bohaterką. Nowością jest coś na miarę przeplatającego się przez kolejne rozdziały dziennika, opisującego co dzieje się na Ziemi w sposób bardziej zdystansowany i „suchy”.

Nie mam już wiele do powiedzenia poza przestrogą.
Życie zrobiło milowy krok, kiedy wyszło z oceanu na ląd, ale te pierwsze ryby, które wspięły się na ląd, nie były już rybami.
Podobnie ludzie przestaną być ludźmi, gdy naprawdę wkroczą w kosmos i uwolnią się od Ziemi. A więc do wszystkich tu obecnych kieruję te słowa: Kiedy pomyślicie o wylocie w przestrzeń kosmiczną bez oglądania się za siebie, zastanówcie się, proszę, co robicie. Cena, jaką będziecie musieli zapłacić, jest dużo wyższa, niż sobie wyobrażacie.

Co do fabuły i odczuć związanych z lekturą Końca śmierci to mogę śmiało powiedzieć, że nic się nie zmieniło. Niesamowita mnogość i szczegółowość opisów, pomysłów, analiz tego co może się stać w przestrzeni technologicznej i społecznej jest wprost powalająca. Mam wrażenie, że autor rozwinął się i popuścił wodzę fantazji jeszcze bardziej niż do tej pory, a jednocześnie cały czas stara się wywołać w czytelniku przekonanie, że to wszystko może się stać już w dniu jutrzejszym. To niesamowite uczucie, gdy po raz kolejny śledzimy poczynania i myśli pojedynczych osób, a za chwilę stajemy przed ważącym się losem poszczególnych planet i galaktyk. Oczywiście ta ogarniająca całą historię epickość, jest związana z częstym wzrostem „patosometru” na czasami wręcz nieznośnie wysoki pułap, ale to chyba już produkt uboczny, którego ciężko się pozbyć w tego typu dziełach. Tak czy inaczej, duże brawa dla Cixin Liu za odwagę w kreowaniu takiego uniwersum.

Na koniec zostaje tylko żałować, że to już koniec tej przygody. Zapewne znowu przez długi czas nie uświadczymy historii podobnego formatu. Miejmy nadzieję, że wcześniej doczekamy się epickiej ekranizacji. Tego sobie i Wam wszystkim życzę.

Ocena: 5+/6
©Księgozbiór
Pierwsze kilkadziesiąt stron może z początku wydawać się, że zupełnie nie pasuje do tego, o czym przeczytaliśmy pod koniec Ciemnego lasu. Znajdziemy tutaj bowiem historię z 1453 roku o śmierci pewnej czarodziejki, czy przeczytamy o losach śmiertelnie chorego mężczyzny. Po takim opisie, przynajmniej początek, może się wydawać lekko chaotyczny. Jednak w miarę czytania, wszystko zaczyna do siebie pasować, i to w taki sposób, że chwilami nie mogłem wyjść z podziwu dla talentu i pomysłowości autora. W jego książce nie ma mowy o przypadku, wszystko jest starannie zaplanowane od pierwszej strony, aż po ostatnią. Oprócz tego, co kilka rozdziałów pojawiają fragmenty książki Przeszłość poza czasem, w których autor obiektywnie analizuje obecnie opisywaną historię, ze wszystkimi skutkami i przyczynami. Choć są to z reguły dość krótkie fragmenty, to świetnie uzupełniają całą historię, jak również pokazują jak bardzo jest to przemyślana i dopracowana trylogia.

Książka liczy sobie ponad osiemset stron i jest ona zdecydowanie grubsza od poprzednich tomów. Jednak po przeczytaniu, mogę stwierdzić, że jest to wciąż za mało i najchętniej przeczytałbym jeszcze jedną trylogię napisaną takim pięknym stylem. Jest on lekki w odbiorze, a zarazem daleko mu do prostoty. Liu potrafi przykuć uwagę czytelnika i wywołać w nim najrozmaitsze emocje. W całej trylogii nie brakuje tematów trudnych, jak również interesujących wywodów na kwestie naukowe, jak i socjologiczne. Autor pokazuje w tym miejscu ogromną wiedzę - z ogromnym wyczuciem przedstawia czytelnikowi opisy danego wynalazku, czy teorii, w sposób prosty i zrozumiały dla każdego. Jednocześnie nie brakuje tutaj rozważań socjologicznych, w których Liu stara się pokazać czytelnikowi jak prawdopodobnie ludzkość się zachowa wobec podobnego zagrożenia. Co ważne, jest to wizja, przy której trudno powiedzieć, że przedstawione wydarzenia i zachowania nie mają prawa się to wydarzyć. Całość jest przedstawiona nad wyraz realistycznie...

Główną bohaterką trzeciego tomu jest Cheng Xin. Z początku pracuje w Planetarnej Agencji Wywiadowczej, której celem jest obserwacja floty trisolariańskiej i samej Trisolaris. Później zaś jest pomysłodawczynią programu, z którym ludzkość wiązała duże nadzieje, a ostatecznie o nim zapomniała. Cheng Xin kilkukrotnie poddaje się hibernacji, dzięki czemu mamy okazję obserwować jak w miarę upływu czasu ludzkość dokonuje kolejnych skoków technologicznych. Jest to bohaterka, która z czasem zaczyna dźwigać ogromny ciężar odpowiedzialności na swoich barkach. Nie zawsze uważa, że dobrze postąpiła, ale za każdym razem najważniejsze dla niej jest przetrwanie ludzkości. W zasadzie trudno tutaj mówić, żebyśmy bardzo dobrze poznali Cheng Xin, podobnie jak innych bohaterów, ale jednocześnie kreacji tych wszystkich postaci trudno cokolwiek zarzucić. Wiąże się to z faktem, że dla Cixina Liu to wizja, rozważania na temat zachowań ludzkości i jej rozwoju, stanowią główny temat całej trylogii. Bohaterowie są oczywiście ważni, ale nie najważniejsi.

Koniec śmierci to znakomite zakończenie cyklu Wspomnienie o przeszłości Ziemi. Pełne interesujących przemyśleń i obserwacji na temat zachowań ludzi wobec zagrożenia ze strony ciemnego lasu. Gorąco polecam!

Ocena: 5+/6
©Świat fantasy
Koniec śmierci to wyczekiwany finał trylogii Wspomnienie o przeszłości Ziemi – najbardziej obszerny tom całej serii. Kosmitom wciąż nie udało się opanowanie Ziemi, a dzięki temu, że jej mieszkańcy zdobyli trisolariańską wiedzę, planeta przeżywa niesamowity rozkwit. Panuje niebywały dobrobyt, a nauka stale brnie do przodu w zastraszającym tempie. Trisolarianie z kolei stopniowo poznają ziemską kulturę, więc być może istnieje realna szansa na to, że obie cywilizacje będą mogły żyć i współpracować w zgodzie? W tej przepięknej epoce ze stanu hibernacji wybudza się Cheng Xin, ekspertka techniczna z początków dwudziestego pierwszego wieku. Wiedza, którą ze sobą przynosi, może zaburzyć kruchą równowagę panującą pomiędzy dwoma światami.

Cixin Liu oferuje nam niesamowite przeżycia. Możemy dryfować w kosmosie, przemierzać jego bezkres, poznawać jego tajemnice, ale też pokazuje nam istną gamę tego, co się dzieje w ludzkiej społeczności. Choć panuje dobrobyt, to pewne rzeczy zawsze będą stanowiły nieodłączny element naszego gatunku: mamy tutaj przemiany polityczne, religijne, kulturowe – istną mieszankę wybuchową, która ma ogromne znaczenie dla rozgrywających się tutaj wydarzeń. To taka prawda o naszej cywilizacji, to próba odgadnięcia tego, jak sprawdzilibyśmy się w sytuacji niebywałego zagrożenia. W obliczu inwazji czy też w obliczu dobrobytu uwidaczniają się wady i zalety gatunku ludzkiego. Ukazane są różne zachowania, różne cechy osobowości, różne charaktery. Być może właśnie ta różnorodność i zmienność zapewniły nam przetrwanie.

Można by się zacząć dogłębnie zastanawiać nad prawidłowością i też prawdziwością zaprezentowanych w tej serii wydarzeń. Wydaje mi się, że będą tutaj dwa różne podejścia: z jednej strony możemy trzymać się tego, że jest to tylko i wyłącznie fikcja literacka, czyste science-fiction, które może całkowicie odbiegać od praw fizyki, a jedynie się nimi inspirować. Z drugiej jednak strony możemy uznać, że autor powinien trzymać się konkretów, prawdziwych teorii i odpowiednio ja wkomponować w swoją historię. Które podejście będzie lepsze? Nie mam pojęcia. Ja w przypadku tego typu książek nie widzę nic złego w lekkim odbieganiu od rzeczywistości. Może to nawet i lepszy zabieg? Wtedy człowiek bardziej kieruje się w stronę tego, że to tylko fikcja. A gdy jest za dużo prawdziwości to zaczyna się obawiać, że to się może naprawdę wydarzyć, że to realne zagrożenie, że być może już się gdzieś rozwija…

Książka ta liczy sobie ponad 800 stron i przyznaję, że momentami była to dla mnie wizja lekko przerażająca. Dwa poprzednie tomy nie były aż tak obszerne, więc nieco się zdziwiłam, gdy zobaczyłam Koniec śmierci. Miałam pewne obawy, że Cixin Liu zbyt mocno popłynął i jego historia zacznie mnie po prostu nudzić, ale nie było tak źle. Osobiście uważam, że każdy tom niesie ze sobą inne przesłanie: w przypadku pierwszego było to zaprezentowanie zagrożenia i inwazji, wprowadzenie nas do tego świata, ukazanie, jak ludzkość może sobie poradzić; w drugim było to tworzenie strategii, różnych mechanizmów obrony, wysilanie umysłów, aby znaleźć najlepsze rozwiązanie. Z kolei w trzecim tomie wszystko się chwieje – niby panuje równowaga, ale jest ona bardzo krucha. I właściwie nie wiadomo, jak ta historia się skończy. Czy faktycznie chwilami czułam się znużona? Muszę przyznać, że tak, było kilka takich momentów, w których miałam wrażenie, że autor błądzi wokół jednego wątku i nie może się z niego wyplątać – jakby chciał go dobrze rozbudować, ale po drodze coś poszło nie tak.

Mimo wszystko Koniec śmierci to naprawdę porządne zwieńczenie trylogii. Cała seria zdecydowanie zasługuje na uwagę, bo jest zdecydowanie oryginalna, porządnie napisana i pobudza wyobraźnię. To naprawdę kawał dobrego science-fiction, które skłania do myślenia.

Ocena: 5/6
©BookeaterReality
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Wyłącznie kapitalne pomysły naukowe ratują tę książkę (i "Gwiaździsta noc" van Gogha). Językowo jest bardzo słabo, a chwilami patetycznie, postaci słabiutko wykreowane, główna bohaterka nie rozwija się, nie uczy się dzięki doświadczeniom i w związku z tym irytuje straszliwie. W ogóle z indywidualizmem autor ma kłopot, cała ludzkość karnie robi to, co jej się nakaże, nikt się nie jakoś specjalnie nie wyłamuje, a jak jeden się zbuntował, to go szybciutko zapakowano do hibernatora. Zero kontrowersji, zero różnorodności. Konstrukcyjnie "Koniec śmierci" nie jest typową powieścią, przypomina raczej pozycję z pogranicza kroniki i książki popularnonaukowej, z lekko tylko sfabularyzowanymi rozdziałami. Fabularnie jest nie najlepiej, kilka razy autor używa deus ex machina, by w ogóle móc kontynuować opowieść. Ale za to jest wyobraźnia, rozmach, n-wymiarowa fizyka, czarne dziury, śmiała hipoteza nt. Wszechświata, pięknie opowiedziana baśń jako część składowa książki. Autor zdecydowanie potrzebuje dobrego redaktora/współautora.

Inne proponowane
Warto zerknąć