ebook Tamta dziewczyna
3.81 / 5.00 (liczba ocen: 2286)

Tamta dziewczyna
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 20.09
wciąż za drogo?
25.95 złpremium: 16.74 zł Lub 16.74 zł
23.81 zł
27.90 zł Lub 25.11 zł
27.90 zł Lub 25.11 zł
20.09 zł 20% rabatu
20.24 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (6)
Inne proponowane

Okrutna zbrodnia i jeden świadek – 15-letnia dziewczyna z biednej dzielnicy. Notoryczna kłamczucha, wiecznie na bakier z prawem. Trudno się dziwić, że nikt jej nie wierzy. Ta historia sprzed lat znajduje dopełnienie w jeszcze bardziej okrutnym zabójstwie. Czy Miranda Rader zdobędzie się na odwagę, by stawić czoło przeszłości i rozwiązać tę mroczną kryminalną zagadkę?

Miranda Rader, funkcjonariuszka policji w Harmony w stanie Luizjana, cieszy się opinią prawej, uczciwej i opanowanej. Ale nie zawsze tak było. Miranda pochodzi z prowincjonalnego miasteczka Jasper, w dodatku z jego gorszej, biedniejszej części. Szacunek kolegów, koleżanek i całej społeczności zdobyła ciężką pracą.
Kiedy Miranda i jej partner przyjeżdżają na miejsce przestępstwa, okazuje się, że ofiarą jest znany i lubiany wykładowca lokalnej uczelni. Policjantów zaskakuje rzadko spotykana brutalność zbrodni. Potem ginie kolejny człowiek... 
Dwa morderstwa, dwie ofiary, dwie zbrodnie z pozoru niemające ze sobą nic wspólnego. Łączy je tylko osoba Mirandy, która trafia pod lupę. Koledzy kwestionują jej uczciwość i prawość, podważają motywy. Zostaje sama, zupełnie jak przed laty. Uświadamia sobie, że chcąc odkryć prawdę, musi stawić czoło swojej przeszłości, zanim będzie za późno. Dla niej… i dla tamtej dziewczyny.

Tamta dziewczyna od Erica Spindler możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Dlaczego ktokolwiek miałby jej wierzyć? Przecież była kłamczuchą. Dziewczynką znajdującą się w kręgu marginesu społecznego, wiecznie na bakier z prawem. Kto byłby w stanie jej zaufać?

Czasy się zmieniły, a Miranda Rader dorosła. Pracuje jako funkcjonariuszka policji w Harmony w stanie Luizjana, a z małej kłamczuchy stała się prawą, uczciwą i opanowaną kobietą. Gdy wraz ze swoim partnerem przyjeżdża na miejsce przestępstwa, okazuje się, iż ofiarą brutalnego mordu jest znany i powszechnie lubiany wykładowca lokalnej uczelni. Gdy ginie kolejny człowiek, obie pozornie różne sprawy łączy jedno ogniwo, a jest nim Miranda Rader. Nie mogła sobie pozwolić na luksus słabości. Nie chodziło wyłącznie o to, że była kobietą wykonującą męski zawód i jako taka codziennie musiała udowadniać swoją wartość. Problem sięgał głębiej, do sedna tego, kim pragnęła być – osobą, wokół której ułożyła swoje życie: solidną, niezawodną, trzeźwo myślącą w stresie, opanowaną w sytuacjach kryzysowych. Osobą, której każdy ufał. Autorką Tamtej dziewczyny jest Erica Spindler, pisarka pisząca głównie powieści z gatunku thrillera romantycznego, co w tym utworze bardzo rzuca się w oczy. I choć pomimo tego, iż mamy tutaj jeden główny wątek romantyczny, nie dominuje on nad całą intrygą kryminalną, ani nie jest zbyt nachalny, przez co całość czyta się płynnie i przyjemnie. Poprzez fakt, iż autorka operuje bardzo prostym językiem, czytelnik może pochłonąć powieść praktycznie w jeden lub dwa wieczory. Książka ta jest dobrym umilaczem czasu, jak i niewymagającą wiele od odbiorcy lekturą. Dlaczego? Ponieważ nie ukrywam, iż intryga ukazana na łamach tej historii nie jest zaskakująca na tyle, by czytelnikowi opadła szczęka w trakcie przekładania kolejnych stron, aż do końca. Owszem, znajdziemy w niej co rusz informacje, które mogą nas wyprowadzić z toru, na który naprowadziła nas pisarka od samego początku, lecz są one znikome. Tamta dziewczyna ma zaledwie 280 stron oraz przystępny dla oczu font, dlatego też, człowiek nie męczy się podczas przygody z książką. Jak dokonać wyboru? Jedna droga jest bezpieczna, bo ją znam i wiem, dokąd mnie zaprowadzi. Druga – przeciwnie. Akcja rozwija się praktycznie od samego początku dosyć dynamicznie. Z jednej strony mamy zabójstwo, które łączy się z osobą głównej bohaterki, i choć z łatwością możemy przypuszczać z jakiego konkretnie powodu do niego doszło, tak nie wiemy praktycznie nic o naszym głównym podejrzanym. Z drugiej strony nasza postać pierwszoplanowa – Miranda Rader – jest osobą, której historia zaczyna się powtarzać, której nikt ponownie nie chce wierzyć, a wydarzenia z przeszłości dają o sobie znać z większą mocą. Ona znowu jest kłamczuchą i po raz kolejny musi działać na własną rękę. Według mnie, powieść Eriki Spindler pod tytułem Tamta dziewczyna, jest przyjemną i przede wszystkim niewymagającą wiele od odbiorcy, książką. Jest to kryminał z dość ciekawą intrygą, którą niestety łatwo możemy przewidzieć. Ja, jako czytelnik głównie powieści kryminalnych wymagałam od niej nieco bardziej rozbudowanej akcji. Jest tutaj jednak jedna rzecz, która skłania mnie do podjęcia bardziej pozytywnej opinii, ponieważ uważam, iż wątek psychologiczny, jak i motywacje głównej bohaterki zostały bardzo dobrze przedstawione. Mamy tutaj do czynienia z osobą, która ma za sobą traumatyczną przeszłość, a zarazem musi na chwilę do niej powrócić. Obserwujemy zmiany w zachowaniu bohaterki, która poprzez prowadzoną sprawę, musi walczyć z demonami przeszłości. Ja osobiście polecam tę powieść czytelnikom, którzy nie szukają wyrafinowanej literatury kryminalnej, a raczej książkowego czasoumilacza.

Ocena: 4/6
©Marionetka Literacka
To moje kolejne, pierwsze spotkanie z nowym autorem, który ma już na swoim koncie kilka książek. Niestety zawiodę Was, bo będzie to kolejna... pozytywna recenzja na moim blogu. Jest to pierwsza przygoda z Panią Ericą, a jakże udana! Nie spodziewałam się tak udanego thrillera, który mnie wciągnie bez reszty. Pochłaniałam niczym odkurzacz kolejne słowa, zdania, aż w końcu strony recenzowanej lektury. Byłam tak zainteresowana dalszymi losami bohaterów, że starałam się czytać książkę w każdej wolnej, choćby najkrótszej chwili, ale jednak. Wysysałam z niej całą energię, jaką pisarka włożyła w bohaterów - tak, to coś mniej więcej jak wampir wysysa krew ze swoich żywicieli.
Naprawdę jestem w ogromnym szoku i sama pluje sobie w brodę, dlaczego wcześniej nie sięgnęłam po pióro tej Pani? Chociaż... kiedyś planowałam, ale teraz nie pamiętam, czemu tego ostatecznie nie zrobiłam. Teraz mogę bić się w pierś i gnać do biblioteki po książki Erici Spindler i czytać w wolnej chwili.
Autorka posługuje się bardzo prostym, przyjemnym w odbiorze i lekkim piórem, który niesamowicie wciąga. Zastanawia na nas mnóstwo pułapek, ale nie dajcie się zapędzić w kozi róg, tak jak ja. Bo ja po pewnym czasie nie wiedziałam, co i jak.

Miranda - nasza główna bohaterka przypadła mi do gustu. Z początku czytamy o jej przeszłości, a później o teraźniejszości. Niestety nie spotkało jej nic miłego gdy była młoda, więc zmaga się z tym do tej pory. Niestety nie da się wymazać złych doświadczeń, przeżyć z głowy, choćby nie wiadomo jak bardzo by się chciało. Współczułam jej, że wtedy NIKT jej nie uwierzył. Jednak bardziej skupiamy się na dorosłej Mirandzie, która odkrywa swoją przeszłość na nowo, więc możemy poznać chociaż pewną cześć jej myśli na temat tego, co ją spotkało.
Jest też najlepsza przyjaciółka Mirandy, Summer. Fajna dziewczyna, ma swój własny lokal z jakże oryginalną nazwą... bo, Napruty Kot.
Są tez inni bohaterowie, którzy są dość ważni lub mniej ważni, ale nie będę zdradzać za wiele, bo zrobię fail start i tyle z tego będzie. Myślę, że moglibyście polubić część tych bohaterów.

Akcja gna tutaj na łeb, na szyję, chociaż momentami może się wydawać, że jest cisza, jak zwykle przed burzą. Ja tam byłam na tyle zaaferowana powieścią, że nie zwróciłam uwagi na to, jak sporo czasu poświęcam lekturze i zabolało mnie, gdy dotarłam do końca. Byłam ogromnie zainteresowana tym, co tak naprawdę się wydarzyło przed laty, kto jest mordercą, kto i co chce zrobić na złość Mirandzie. Do tego wszystkiego dołączyło jeszcze kilka innych, niefortunnych wydarzeń, które wywracają akcję do góry nogami. Niemniej jednak cieszę się, że mogłam poznać tę powieść, ponieważ przypadła mi do gustu. Dodatkowo jest to gatunek, który lubię czytać - więc dla mnie był to maksymalny poziom relaksu.

Tamta dziewczyna to thriller pełen napięcia i tajemnic, które nie sposób odgadnąć. Jest to rewelacyjna powieść, która potrafi zaciekawić, a dzięki autorce sprawi - że przepadniecie czytając ją. Cieszę się niezmiernie, że w końcu nadrobiłam tę zaległość i jedno jest pewne - nie żałuję! To książka, jakich brakuje. Zauważyłam, że ostatnio większość książek z tego gatunku, które powstaje, są na jedno kopyto. I nie jest to dobre. Jednak tutaj nie mamy utartych schematów i bardzo się z tego cieszę. Nie sposób było przewidzieć ciąg dalszy - więc znów kolejny plus. Uczucie poddenerwowania i tego napięcia towarzyszyło mi niemal od pierwszej, do ostatniej strony. Już nie byłam pewna swoich teorii, które wysnułam podczas czytania Tamtej dziewczyny.

Uważam, że książka jest jak najbardziej warta uwagi każdego czytelnika, który lubi thrillery, kryminały tudzież sensację. Jestem przekonana, że fani tego gatunku będą zadowoleni, tak jak ci, którzy dopiero co zaczynają czytać thrillery. Jest to również dobry wybór na pierwsze spotkanie z piórem autorki - jak dla mnie rewelacja.

Ocena: 5/6
©Tylko magia słowa
Świadkiem okrutnej zbrodni jest piętnastolatka. Problem w tym, że znana jest jako kłamczucha i nikt nie chce jej wierzyć. Z kolei Miranda Rader jest spokojną i opanowaną policjantką. Jednak nie zawsze taka była. Wraz z swoim policyjnym partnerem zostaje wezwana do zabójstwa lubianego wykładowcy miejscowej uczelni. Zbrodnia dla wszystkich policjantów jest wyjątkowo brutalna. I gdy wydaję się, że już nic nie zaskoczy tego dnia Mirandy, ta odnajduje wycinek z gazety. Wycinek dotyczący nocy, którą kobieta od lat próbuje wymazać z pamięci.

Bardzo lubię thrillery, wie to chyba każdy, kto kiedykolwiek czytał moje teksty. Naprawdę niewiele trzeba by przekonać mnie do lektury któregoś z nich. Opis Tamtej dziewczyny szybko zwrócił moją uwagę, więc nie wahałam się ani chwili. Jednak fatum dziewczyn i kobiet w tytule dało o sobie znać. Jak bardzo?

Początek zapowiadał się ciekawie. Bohaterowie byli intrygujący, zbrodnia wydawała się być czymś innym, a ja sama byłam gotowa na coś nowego. Szkoda tylko, że niedługo później wszystko posypało się niczym domek z kart. Większość zachowań bohaterów oraz wydarzeń po prostu irytowało, a lektura zaczęła się dłużyć. I to niemiłosiernie.

Nie wiedzieć czemu, od jakiegoś czasu mam problem z kobietami policjantkami. Zwłaszcza jeśli muszę przy okazji co jakiś czas czytać fragmenty jak to ciężko jej w pracy, bo w końcu jest kobietą. Może i Miranda nie użala się nad sobą aż tak, jednak w połączeniu z rozpamiętywaniem przeszłości, potrafiła bardzo szybko doprowadzić mnie do czytelniczego szału. Zdecydowanie nie zostanie moim ulubieńcem. Ba, nie wiem czy dotarła by do jakiejkolwiek pozytywnej "topki" moich ulubionych bohaterów literackich.

Z jej przeszłością związany jest jeden ogromny plus - retrospekcje. Ogromnie podobały mi się właśnie te rozdziały, które dotyczyły wydarzeń sprzed lat. Gdy tylko je zobaczyłam, uśmiechnęłam się w myśli "super, dzięki temu będzie się działo". Szkoda, że tych rozdziałów opisujących przeszłość było tak niewiele. W mojej ocenie, pomogłyby tej lekturze.

Bohaterowie, dokładnie tak jak sama historia, na samym początku zapowiadali się bardzo ciekawie. I dokładnie tak samo stracili moje zainteresowanie wraz z rozwojem historii. Jak jeszcze postacie drugoplanowe budziły we mnie odrobinę ciekawości, tak główna bohaterka irytowała mnie strasznie. Coś mi mówi, że gdyby nagle jej zabrakło, wspominałabym lekturę o wiele lepiej.

Chciałabym napisać o niej długi i ciekawy tekst. Jednak niesmak jaki pozostał we mnie po tej książce sprawia, że najchętniej wcale bym do niej nie wracała. Najmocniejszą stroną tej książki pozostaje dla mnie okładka. Trochę mi z tego powodu przykro, nie lubię "nie lubić" książek. Jednak tę mogłam sobie odpuścić.

Ocena: 3/6
©Ciekawy cytat o książkach
Niektóre wydarzenia stanowią punkt zwrotny w życiu, po którym nic nie jest już takie samo. Jednak nie oznacza to, że do przeszłości da się zawsze łatwo zamknąć drzwi, czasem uchylają się one w najmniej spodziewanych momentach, a przez szczelinę w nich przedostaje się to o czym chciano zapomnieć. W takich chwilach na próbę zostaje wystawiono wszystko co zostało zdobyte, ale i przyszłość, bo dawne błędy stają się bronią w rękach wroga.

Harmony stało się dla Mirandy miejscem gdzie może w spokoju pracować i przede wszystkim zapomnieć o tym co kiedyś było jej udziałem. Teraz jest cenioną policjantką, a zwierzchnicy ufają jej opiniom. Jednak spokojna stabilizacja zostaje wystawiona na próbę podczas najnowszego śledztwa – bardzo ważnego z powodu ofiary – znanego wykładowcy tutejszej uczelni. Od początku szef Mirandy żąda wyników i jest więcej niż podejrzliwy co do jej osoby. Dlaczego właśnie ona trafiła pod lupę? Na to pytanie zna odpowiedź, lecz dla niej liczy się śledztwo oraz ujęcie mordercy, jednak zaczyna się rozliczanie z dawnych błędów. Nagle z uznanej policjantki staje się kimś zupełnie innym – przynajmniej dla tych, których do tej pory nie zawiodła. Czy powinna odsunąć się od tej sprawy? Poczucie sprawiedliwości i chęć wyjaśnienia motywów zabójstwa nie pozwalają kobiecie na rolę obserwatora. Wikła się coraz mocniej w rozgrywkę, gdzie każdy ma z góry wyznaczoną pozycję, kiedyś już została zmuszona do bycia nic nie znaczącym pionkiem, ale nie jest już nastolatką z wybrykami na koncie. Wtedy do stracenia miała wolność, obecnie stawką jest szacunek innych oraz do siebie samej, na co pracowała całe lata. Tamtej dziewczyny już nie ma … ale czy na pewno? Ktoś wie co się kiedyś wydarzyło i wykorzystuje bezwzględnie przeszłość Mirandy. Kilkanaście lat temu była tylko wystraszonym dzieckiem, teraz pracuje w policji i zna system, lecz są jeszcze ludzie posiadający władzę …

Małe miasta wydają się przyjacielskie, a życie w nich na pierwszy rzut oka łatwiejsze niż w metropoliach. To jedynie pozory, bo i tam można urodzić się w tej gorszej dzielnicy, dawne grzechy pamięta się w nich nawet wtedy kiedy wydaje się, iż zostały dawno temu zapomniane. Ten motyw jest kluczowym w książce Tamta dziewczyna, oczywiście ma on charakter kryminalny i w miarę rozwoju akcji staje się coraz bardziej widoczny. Duszna atmosfera południa Stanów Zjednoczonych, gdzie z jednej strony miasta ludzie gnieżdżą się w przyczepach samochodowych, a z drugiej strony zamieszkują mniej lub bardziej okazałe rezydencje, także ma swój udział w budowie klimatu. Oczywiście nic nie jest przesądzone z góry, lecz podziały nasuwają się same i bohaterowie stawiają im czoła. Jeśli do tego dodać brutalne morderstw, policjantów, którzy są w śledztwo uwikłani mocniej niż to wynika z racji ich pracy oraz tajemnice z przeszłości to otrzymujemy wątki tworzące dobry kryminał. Autorka połączyła elementy tak by móc zaskoczyć czytelników oraz poprowadzić ich do finału, gdzie następuje kulminacja. Tamta dziewczyna trzyma w napięciu i skłania do przypuszczeń jak rozwinie się fabuła, dochodzenie przynosi wątpliwości oraz stawia pytania co do motywów działania postaci. Jak się okazuje zaufanie może okazać się zwodnicze i może zaciemniać i tak już niejasny obraz sytuacji.

Ocena: 6/6
©Taki jest świat
Erica Spindler to jedna z tych autorek, po których książki sięgam bez wgłębiania się w opis powieści czy ich recenzje w Internecie. I bez nich wiem, że pomysł będzie niezły, a akcja przykuje moją uwagę. Być może nie jest to coś, co wbije mnie w fotel i nie da przestać czytać, ale na pewno wciągnie, na pewno mi się spodoba i z całą pewnością nie znuży.

Tamta dziewczyna to najnowsza powieść autorki, w której poznajemy Mirandę Rader, policjantkę, której przeszłość pozostawia wiele do życzenia. Oczywiście dzisiaj kobieta żyje zgodnie z prawem, sama go strzeże i pilnuje porządku. Niestety jako nastolatka aż nazbyt często popadała w konflikty z prawem. Pochodziła z biednej dzielnicy miasteczka Harmony w Luizjanie, wychowywała się z braćmi, a matka, której nieszczególnie leżał na sercu los nastoletniej córki, już dawno zaniechała prób sprowadzenia jej na dobrą drogę. Randi robiła, co chciała, chodziła, gdzie chciała, nie przejmowała się nikim i niczym. Aż do tamtego feralnego dnia…

Czy gdyby udało się sprowadzić wtedy pomoc, wszystko potoczyłoby się inaczej? Czy Randi miałaby wówczas szansę wyjść na prostą? Czy jej życie wówczas miałoby jakiś sens? Próbowała, ale że zawsze miała nie po drodze z prawem i uczciwością, kłamała na potęgę i zmyślała, by tylko ocalić własną gorącą głowę, nikt jej nie uwierzył. A przecież mówiła prawdę… To właśnie wtedy tak bardzo potrzebowała wsparcia i tego, by ktoś stanął po jej stronie, a nie patrzył na nią jak na notoryczną kłamczuchę.

Teraz, po latach, Miranda stoi po drugiej stronie, stronie prawości i uczciwości, ciężko pracuje, cieszy się szacunkiem kolegów i stara się nie wracać do przeszłości. Tylko czy to jest tak do końca możliwe?

Przypomniała sobie oskarżenie, które padło z ust jej brata: “Wydaje ci się, że możesz uciec przed przeszłością?"

Tymczasem ginie Richard Stark, profesor anglistyki na Uniwersytecie Luizjany w Harmony, syn rektora uczelni. Harmony to miasteczko uniwersyteckie, a rektor uczelni jest jak bóg, nic więc dziwnego, że poruszone tym morderstwem jest całe miasto, a policja postawiona zostaje w stan najwyższej gotowości. Randy przydzielają do sprawy i wtedy wszystko zaczyna się komplikować. Na miejscu zbrodni policja znajduje odciski palców Mirandy. Skąd się tam wzięły? Policjantka nie wiedziała, kim jest ofiara, nie miała pojęcia o jej istnieniu aż do tego dnia, gdy Starka zamordowano. Niestety, zupełnie jak przed wielu laty, teraz też nikt jej nie wierzy. Randi czuje się, jakby znowu miała piętnaście lat. Koledzy zaczynają w nią wątpić, a na jaw wyłaniają się kolejne niepokojące fakty. Miranda jest coraz bardziej podłamana i nie wie, jak z tego wszystkiego wybrnąć.

Erica Spindler buduje nastrój w sposób, jaki przykuwa naszą uwagę na długo i który sprawia, że myślimy o książce nawet wówczas, gdy nie mamy jej w rękach. Miranda to bohaterka pewna siebie, zdecydowana i na wskroś uczciwa. Polubiłam ją, choć jej pewne decyzje mnie zaskakiwały, ale przecież o to właśnie w powieści chodzi, żeby działo się coś nieoczekiwanego i niespodziewanego. Specyficzny nastrój i napięcie, które wzmaga się wraz z ilością przewracanych kartek, to plus tej książki. Nic się tutaj nie wlecze, akcja idzie wartko i dość szybko, a klimat potęguje wkradająca się w życie bohaterki niepewność, lęk i skierowane na nią podejrzenia.

Zatrzymała się dokładnie tam. Wysiadła, omiotła wzrokiem okolicę. Niewiele się tu zmieniło przez czternaście lat.
Niewiarygodne. Przecież w naturze mamy ciągły ruch, ciągłą zmianę. Rośnie, kwitnie, więdnie, obumiera.
Tymczasem to miejsce wyglądało tak, jakby zatrzymało się w czasie.
Chyba że jej własny umysł płatał jej figle.
Na ołowianych nogach, pchana wyłącznie siłą woli, ruszyła w kierunku drzew.
Jej drzewo (…)

Powieść prowadzona jest dwutorowo, w większości rozdziałów podążamy wraz z Randi tropem mordercy Starka, są też takie, w których poznajemy historię bohaterki sprzed lat. Bardzo mnie one wciągnęły, pozwoliły zrozumieć, dlaczego Miranda postępowała tak, jak postępowała, skąd wziął się jej konflikt z braćmi, z matką i dlaczego właściwie jest taka, jaka jest. Co bardzo mi się podoba, każdy otwarty wątek został zamknięty i wyjaśniony i nie pozostało w powieści żadnych niedomówień. Ogromny plus.

Tamta dziewczyna to dobra książka, choć nie jest najlepszą książką autorki, jaką czytałam. Erica Spindler pisze nieskomplikowanym językiem, więc powieść czyta się szybko i łatwo, nie zatrzymujemy się nigdzie na dłużej, nie wkrada się tu nigdzie nuda, a lekkie pióro sprawia, że chcemy wiedzieć, co będzie dalej. Do tego ta cudna okładka – niesamowicie wpada w oko.

W moim odczuciu powieść nie jest thrillerem, jest na to zbyt łagodna, choć miejsce zbrodni i sam początek wskazują na coś zupełnie przeciwnego. Jest to jednak dobry kryminał, który z czystym sumieniem mogę polecić miłośnikom zarówno kryminału, thrillera, jak i powieści sensacyjnych.

Ocena: 5/6
©Papuzie pióro
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć