ebook Czwarta Małpa
4.07 / 5.00 (liczba ocen: 4438)

Czwarta Małpa
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 18.81
Audiobook - najniższa cena: 26.28
wciąż za drogo?
29.75 złpremium: 19.19 zł Lub 19.19 zł
24.63 zł Lub 22.17 zł
29.43 zł Lub 26.49 zł
-28% 18.81 zł
24.61 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (5)
Inne proponowane

Stephen King, Dean Koontz i Thomas Harris mają potężnego rywala! Kryminał, który długo będzie niepokoił twoją wyobraźnię. Czy detektyw Sam Porter rozwiąże wreszcie zagadkę tajemniczego seryjnego zabójcy, który przez lata prowadził perfidną grę z chicagowską policją?

Tajemniczy seryjny morderca zwany przez policję Zabójcą Czwartej Małpy sieje grozę wśród mieszkańców Chicago. Policja od lat bezskutecznie próbuje odkryć jego tożsamość. Przełomem w śledztwie jest wypadek, w którym pod kołami autobusu ginie pieszy. Prawdopodobnie to Zabójca Czwartej Małpy: przy zwłokach zostaje znalezione charakterystyczne pudełko z fragmentem ciała uprowadzonej ofiary. 
Detektyw Sam Porter w kieszeni marynarki mężczyzny znajduje pamiętnik. Musi wejść w umysł psychopaty, by zrozumieć jego zagmatwaną historię i odnaleźć ostatnią porwaną osobę. Zanim będzie za późno… 

Czwarta Małpa od J. D. Barker możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Czasami najprostsze odpowiedzi są najlepsze, bo jeżeli kłamiesz i zabrniesz w rozmowie za daleko, kłamstwo jak lina okręca Ci się wokół szyi i odcina dopływ powietrza.
Dzieci gubią się na tle życia, podobnie jak zwierzęta i starzy ludzie.
Mistrzostwo! Tak przebiegły seryjny morderca, musi prowadzić twardą grę, a to oznacza, że będzie mrocznie, gęsto i brutalnie. Dwie perspektywy sprawiają, że historia jest wybitnie atrakcyjna. Trwa polowanie i wyścig z czasem... Jak to się skończy? Kto będzie górą? Och, zapewniam, że ta książka jest nieodkładalna! Lektura zalecana, albowiem słowo polecam, to zbyt mało!



Ocena: 5+/6
©Opowiedziane.pl
Nie mam przekonania do książek, o których jest głośno jeszcze przed ich oficjalną premierą i mówi się o nich jedynie dobre rzeczy, a tak było z Czwartą Małpą.

Książka znalazła się dość przypadkowo w mojej torbie wyjazdowej, bo akurat kurier przyniósł mi ją w chwili, kiedy się pakowałam, a ja po rozerwaniu koperty automatycznie wrzuciłam ją do bagażu. Gdyby do niego nie wskoczyła, pewnie musiałaby poczekać jeszcze co najmniej kilka dobrych tygodni, żebym wreszcie do niej dojrzała. W związku z tym, że pozostałe książki, które przygotowałam na wyjazd były książkami, których nie czyta się tak lekko, Czwarta Małpa szybko poszła w ruch. I niestety jeszcze szybciej się skończyła.

Chicago do tej pory nie poradziło sobie z rozwiązaniem cyklicznie powracających tajemniczych spraw znęcania się i morderstw. Po kilku latach przerwy morderca znowu wraca wprowadzając spore zamieszanie w mieście porywając osobę początkowo zupełnie nie pasującą do całego schematu jego działania. Potrącony przez autobus mężczyzna wydaje się pasować do całej układanki i staje się głównym podejrzanym o wszystkie wcześniejsze zbrodnie przez mały pakunek, który przy sobie posiadał i pamiętnik, który pomoże Samowi Porterowi w ruszeniu z kopyta ze śledztwem.

Z lekką niepewnością, ale też z dużym zaangażowaniem przechodziłam przez pierwsze strony tej powieści . Rzadko zdarza się, że trafię na kryminał albo thriller, który już od pierwszych stron mnie poważnie zaintryguje i którego klimat i niepewność zostanie umiejętnie pociągnięte aż do ostatnich stron. Długo zastanawiałam się, co powinnam napisać o tej książce i jak ubrać to w słowa, żebyście uwierzyli, że te wszystkie pozytywne opinie są prawdziwe, a ta książka jest zdecydowanie wybitna na tle innych książek z tego gatunku, zalewających rynek wydawniczy. Dałam sobie trochę czasu na przemyślenia po przeczytaniu Czwartej Małpy, żeby moja opinia nie była taką totalną laurką, ale na dobrą sprawę nie mam się do czego przyczepić.

Po dłuższym namyśle stwierdzam, że schemat tej książki jest dość banalny – mamy mocno doświadczonego przez życie detektywa, przy okazji trochę wrednego i bardzo pewnego siebie oraz nieuchwytnego zabójcę, który swoje złe uczynki tłumaczy jako te dobre, no i oczywiście jego też życie nie oszczędzało. Nie zapominajmy też o tym, że schemat jego działania jest już wszystkim doskonale znany przez wcześniejsze wybryki. Dochodzenie do sedna sprawy zapewnia Zabójca Czwartej Małpy, przez podrzucanie wskazówek i stopniowe ujawnianie swoich motywów. Brzmi nieciekawie, a może nawet nudno, ale uwierzcie mi na słowo, że to co J. D. Barker zrobił zagrało idealnie i wciągnęło totalnie.

Przede wszystkim autor ujawnia kolejne elementy układanki z różnych perspektyw – mamy detektywa, pojawiają się ofiary Zabójcy Czwartej Małpy, a co najważniejsze mamy samego zabójcę, który opowiada o swojej młodości i doświadczeniach w pamiętniku, który znajduje Sam Porter. To pocięcie fabuły na krótsze elementy sprawia, że książka w odbiorze staje się bardziej dynamiczna, ale też wprowadza w czytelniku wewnętrzny niepokój i powoduje uczuciowy rollercoaster – raz pojawia się współczucie, chwilę później nienawiść, ciekawość, obawy, złość, czyli w zasadzie wszystko co najlepsze. Uczuciowe pomieszanie z poplątaniem sprawia, że przestajemy być uważni i skupiamy się właśnie na uczuciach, na warstwie psychologicznej. Zresztą autor tak wykreował fabułę, że co i rusz podrzuca kolejne wskazówki, dzięki którym nabieramy pewności odnośnie naszych typów, które ostatecznie i tak okazują się nietrafione.

Jestem pod ogromnym wrażeniem, że z tak oklepanego schematu dało się zrobić coś tak fantastycznego, co tak angażuje i przede wszystkim zapada w pamięć. Wykorzystany przez autora motyw czterech małp, który już na zawsze będzie kojarzył mi się właśnie z tą powieścią, był niesamowicie oryginalny i ciekawy, idealnie zgrywając się z fabułą.

Nie słyszałem nic złego, nie widziałem nic złego, nie mówię nic złego. Czwarta małpa to alegoria Nie czynię nic złego.

Czwarta Małpa to znakomity thriller, który wyróżnia się wśród innych książek z tego gatunku. To druga książka J.D. Barkera, ale pierwsza wydana w Polsce. Już przebieram nogami z niecierpliwości na pojawienie się kolejnych książek tego autora. A fanom gatunku zdecydowanie polecam. Nie ma szans, żeby ktokolwiek domyślił się rozwiązania tej zagadki.

Ocena: 5+/6
©Rude recenzuje
Thriller to jeden z moich ulubionych gatunków literackich, a gdy pojawia się w nim motyw seryjnego mordercy, to zazwyczaj jestem całkowicie urzeczona. O ile faktycznie książka jest porządnie skonstruowana, o ile jest dobry pomysł i przemyślane wykonanie. I wydaje mi się, że w przypadku najnowszej powieści J. D. Barkera mamy z tym do czynienia. Choć początkowo nie wiązałam z tą historią żadnych większych nadziei, to już po kilku rozdziałach poczułam, że oto trzymam w rękach opowieść niepowtarzalną, która niejednokrotnie mnie zaskoczy i być może nawet wbije w fotel. I myślę, że z czystym sumieniem mogę powiedzieć: to było to.

Historię, którą Barker zaprezentował w Czwartej Małpie mamy okazję poznać z kilku różnych perspektyw. W tym przypadku zabieg ten był strzałem w dziesiątkę! Z jednej strony mamy czasy teraźniejsze – opisane z perspektywy świetnego detektywa oraz z perspektywy ofiary mordercy, która póki co jeszcze ma jakieś nikłe szanse na przeżycie. Z drugiej strony pojawia się przeszłość, pamiętnik zabójcy, który w moim odczuciu jest najlepszą częścią całej książki. Uwielbiam zagłębiać się w umysły psychopatów, poznawać ich życie, szukać tego, co ich ukształtowało. W przypadku #4MK, bo tak policja nazywa seryjnego mordercę, którego ściga już od pięciu lat, przeprowadzenie takiej analizy jest możliwe w stu procentach.

Pamiętnik Czwartej Małpy ukazuje nam wczesne dzieciństwo psychopaty. Nikt, kto zapozna się z jego historią, nie zaprzeczy temu, że nie mógł wyrosnąć z niego normalny człowiek, w pełni odnajdujący się w społeczeństwie. Ten chłopak od małego intrygował się śmiercią, czuł potrzebę zabawy w boga. Wychowywał się w niezwykle dysfunkcyjnej rodzinie, choć nie można tego nazwać wychowaniem – to, co robili jego rodzice, przekracza granice ogólnie przyjętych norm. Zarówno względem dziecka, jak i innych ludzi. Przyznaję, że to właśnie owy pamiętnik jest najbardziej dopracowanym elementem tej historii. Autor dba o każdy szczegół, nie gubi się w tym, co chce przekazać, pamięta o tym, co działo się przed chwilą, co zrobili bohaterowie, co powiedzieli. Dzięki temu tworzy się logiczna, w pełni przemyślana i genialnie napisana całość. Nie brakuje tutaj tortur, rozlewu krwi, momentami scen dosyć obrzydliwych, które poruszają wyobraźnię aż do granic – nie raz się wzdrygniecie w trakcie lektury. Autor nie przebiera w słowach i nie oszczędza czytelnika, ani swoich bohaterów. No bo czy powinien? W końcu mamy do czynienia z psychopatycznym, jednakże niezwykle inteligentnym mordercą. Mój ulubiony typ.

Detektyw Sam Porter to naprawdę świetny gość i aż momentami żal mi się robiło, gdy morderca był zawsze krok przed nim. Mamy tutaj do czynienia z istną grą w kotka i myszkę. Choć Porter, podobnie jak my, zapoznaje się z pamiętnikiem Czwartej Małpy, to tak naprawdę nie do końca ułatwia mu to jego śledztwo. Umysł psychopatów to skomplikowana maszyna, której nigdy nie należy lekceważyć. Śledztwo jest przedstawione dokładnie, może niektórzy odbiorą je jako rozwleczone, ale momentami tak właśnie wygląda praca policji. Męczą się i męczą, aby dojść do sedna sprawy. Nie mamy tutaj drogi usłanej różami tylko ciężką pracę, analizę, szukanie świadków. A przede wszystkim dąży się do tego, aby odnaleźć porwaną ofiarę, której być może zostały ostatnie chwile życia… To jest wyścig z czasem, a działania mordercy są nieprzewidywalne.

Czwarta Małpa to książka o genialnej konstrukcji, świetnym wykonaniu i wciągającej fabule. W końcu natrafiłam na historię, którą mogę nazwać mocną, konkretną, wbijającą w fotel. Owszem, mogłabym napisać, że chciałabym więcej makabry i okrucieństwa, ale autor idealnie wyważył te dwa elementy w połączeniu z inteligencją, swego rodzaju pasją oraz zaangażowaniem. Nie mamy tutaj do czynienia z byle jakim psycholem, nie, nie, nie. Jego działania są przemyślane od początku do końca. Jest sprytny, przebiegły i cholernie inteligentny. Niezwykle niebezpieczna mieszanka się tutaj wyłania.

Powieść Barkera znakomicie sprawdza się w roli thrillera, to istna gratka dla fanów tego gatunku. Wciągająca, z ciekawymi bohaterami i porywającą fabułą. Styl autora nie pozostawia nic do życzenia, gdyż jego dzieło czyta się doskonale w każdym calu. Czwarta małpa wygrywa również dopracowaniem, szczegółowością i nieprzewidywalnością. Zdecydowanie nie powinniście przegapić tej pozycji!

Ocena: 5/6
©BookeaterReality
Mnóstwo bardzo wysokich ocen, pełne euforii komentarze, zapowiedź na okładce, która każe wierzyć, że będzie to petarda - „Mroczna i pełna nagłych zwrotów akcji powieść niczym Milczenie owiec pomnożone przez Siedem" i … petardy nie było. Tak to czasami bywa. Oczekiwałam wspaniałego prezentu, a dostałam kolejną „parę skarpet”. Długo myślałam co poszło nie tak i doszłam do pewnych wniosków, o których napiszę za parę linijek.

Zabójca Czwartej Małpy, człowiek postrach, który podrzuca małe, białe pudełka przewiązane czarną wstążką z „milutką” niespodzianką wewnątrz – częścią ciała ofiary... Od pięciu i pół roku jest nieuchwytny dla chicagowskiej policji. Przełomem w śledztwie może okazać się śmierć pieszego pod kołami autobusu. Wszystkie poszlaki wskazują, iż to właśnie poszukiwany zabójca zginął w wypadku. Czy to może być aż tak trywialne? Tyle starań, tyle zachodu, a tu sprawa rozwiązuje się jak za machnięciem czarodziejskiej różdżki? Domyślacie się, że nie, bo inaczej książka skończyłaby się zanim na dobre się rozkręciła. Co ważne, detektyw Sam Porter znajduje przy zmarłym pamiętnik, który ujawni tę najmroczniejszą stronę fabuły.

Czwarta małpa ma niemal wszystko czym może być bardzo dobry kryminał, czyli przerażającego zabójcę, który bawi się z policją jak mu się żywnie podoba, policjantów, którzy wzbudzają sympatię, i którym mocno kibicujemy, krwawe sceny zbrodni (wiem, nie każdy to lubi, akceptuje lub toleruje), ciekawą zagadkę, na tyle zagmatwaną, że przez długi czas ciężko się domyślić jej rozwiązania. Wiecie czego mi zabrakło? Wartkiej akcji, przełomu, tąpnięć. Coś takiego pojawia się po przeczytaniu 75% książki. Nie twierdzę, że do tego momentu nudziłam się setnie. Nie, ale podkręcenie zainteresowania naprawdę wyszłoby tej książce na plus. Wprowadzenie dodatkowego wątku jakim jest historia z pamiętnika ma chyba jedno, główne zadanie – szokowanie czytelnika. Zadanie wykonane w sposób mistrzowski, ale rodzi pytanie, czy o to chodziło? Narzekam na słabo rozwijającą się akację, po czym patrzę na tytuły rozdziałów i co widzę? Śledztwo zostało rozwiązane w przeciągu dwóch dni! Chyba się jednak czepiam.

Reasumując - moje oczekiwania były ogromne, a dostałam tylko dobry kryminał. Może gdybym nic, albo niewiele o książce wiedziała i nie była zaprawiona w bojach czytając sporo mocnych kryminałów (patrz na przykład seria z Davidem Hunterem Chrisa Cartera), to piałabym z zachwytu. I wiecie co? Mimo mojego kręcenia nosem, zachęcam do sięgnięcia po ten kryminał, bo czuję, że wielu z Was będzie podzielało zachwyt nad tą książką. Jest to pierwsza część serii i z ciekawości sięgnę po kolejną, żeby przekonać się, czy zostanę z autorem na dłużej, czy się jednak rozstaniemy.

Ocena: 4+/6
©Na czytniku
Jak ja uwielbiam swoją determinację i konsekwencję. Miałam mieć przerwę od kryminałów. No. Miałam mieć. Ale z czytaniem kryminałów jest jak z moim detoksem od kupowania i jedzenia słodyczy. Skończyło się na tym, że przekopałam wzdłuż i wszerz "szafkę słodyczową", przewaliłam kilka uschniętych rodzynek (ble), sucharki (ble), paluszków sztuk osiem (ble) i z okrzykiem zwycięzcy oraz mordem w oczach opędzlowałam głowę i pół tułowia czekoladowego mikołaja (tak!). Czekoladopodobngo mikołaja z terminem ważności do końca kwietnia...

I z tą książką było tyć podobnie – wielkie oczekiwania, wyposzczony organizm, zapotrzebowanie na "to coś". I Czwarta małpa spełnia swoje zadanie... ale czytając niemalże orgazmiczne recenzje o wybitności tego kryminału oczekiwałam czegoś wyjątkowego. Nie było niczego wyjątkowego, jeśli można użyć sformułowania "nic wyjątkowego" w odniesieniu do poprawnego i dobrze skonstruowanego kryminału. Bo Czwarta małpa właśnie taka jest.

Był nieuchwytny morderca, który postanowił się ujawnić skacząc pod rozpędzony autobus. Był pamiętnik tegoż mordercy, w którym to opisuje swoje dzieciństwo i wydarzenia, które ukształtowały jego psychikę. Był policjant z ciężką sytuacją osobistą. I nie ukrywam, że właśnie ten ostatni wątek okazał się najbardziej intrygujący i wciągający. Mimo iż od razu domyśliłam się jaki wydźwięk ma "idę po mleko" i tak rozwój tego tematu śledziłam z wielkim zainteresowaniem. Autor wykazał się niebywałą subtelnością i delikatnością. Genialna, wzruszająca końcówka. No i motyw małpek – nic nie widziałem, nic nie słyszałem, nic nie mówiłem – miał być innowacyjny, a był, jak dla mnie, po prostu dodatkiem. Zupełnie zbędna była dla mnie perspektywa ofiary, bo co wnosi do tego kryminału? Kilkanaście stron więcej.

Właśnie w tym momencie uświadomiłam sobie, że nie lubię "pamiętników mordercy" – nie lubię, kiedy autor decyduje się na "wejrzenie w głąb psychiki mordercy", "odkrywa jego mroczne strony", "zdradza genezę jego zaburzeń" – bo naprawdę nielicznym udaje się nakreślić wiarygodną i spójną wizję zeschizowanego, odszczepionego od normalności życia psychopaty. Tym razem było dobrze, ale nie na tyle abym napisała odę pochwalną.

A się negatywnie zrobiło a jednak co słodkość to słodkość, bo to naprawdę dobry kryminał. Bardzo dobry styl, język, ciekawe zwroty akcji i dość wciągająca zagadka kryminalna.

Reasumując: dobry kryminał, z bardzo dobrym wątkiem obyczajowym i rewelacyjnym zakończeniem. Czyli 4/6.
.
.
.
Edit:
... tak sobie myślę: zważywszy na fakt że ostatnio wszystkie czytane przeze mnie kryminały są tragiczne łamane na bezsensowne... to stwierdzam, że Czwarta małpa musi być jednak wybitna, skoro nie zjechałam, dodaję plusa:

Ocena: 4+/6
©Tylko skończę rozdział
Od lat w Chicago grasuje morderca zwany Zabójcą Czwartej Małpy. Policja jest bezradna. Przełom w sprawie następuje gdy pod kołami autobusu ginie pieszy, który niósł charakterystyczne dla mordercy pudełko. Dowody wskazują jakby to on miał być Zabójcą Czwartej Małpy. Oprócz pudełka, w kieszeni marynarki mężczyzny, detektyw Porter odnajduje pamiętnik. Czy jego lektura pomoże mu rozwikłać zagadkę nim będzie za późno?

Gdy w wiadomości z zapowiedzią książki przewijają się takie tytuły jak Milczenie owiec czy Siedem moje zainteresowanie rośnie. Zwłaszcza jeśli opis danej pozycji sam w sobie już intryguje. Wiadomo, kilka razy się już na tym zawiodłam, ale mimo to nadal próbuję. Mój masochizm czasem nie zna granic. Jak na tym wychodzę?

Do Czwartej małpy podeszłam z pewną rezerwą, co już po kilkunastu stronach okazało się zbyteczne. Sam pomysł na fabułę może nie jest zaskakujący (porywanie i okaleczanie ofiar to chyba jeden z najpopularniejszych motywów), ale wykonanie działa cuda. Dzięki niemu zamiast przeciętniaka, dostałam coś naprawdę zaskakującego.

Moje czytelnicze serduszko skradła przede wszystkim narracja. Zawsze podkreślam, że uwielbiam gdy wielu bohaterów opowiada historię. Tutaj nie dość, że kilku z nich staje się narratorami aktualnych wydarzeń, to dodatkowo pojawia się pamiętnik, który przenosi czytelnika nieco w przeszłość. Dla mnie to wręcz mistrzowskie zagranie, które niemal zawsze uatrakcyjnia dla mnie lekturę. Dodatkowo, długość rozdziałów również działa na ogromny plus.

Od dawna uważam, że krótkie rozdziały świetnie podtrzymują napięcie. W tych najważniejszych momentach zostawiają czytelnika w rozterce i wracają do zupełnie innego bohatera. A wtedy czuć niemal przymus czytania dalej! Tak, ta książka wręcz prosi się o to by czytać ją bez zastanowienia.

Jakkolwiek to zabrzmi, lubię krew w książkach. Lubię gdy autorzy nie boją się okrucieństwa, przekleństw czy rozlewu krwi. Skoro ma to być opowieść makabryczna, niech taka będzie. Bez odpowiednich opisów straci na swej autentyczności i nie będzie wywoływać pożądanych wrażeń. Będzie tylko kolejnym czytadłem. W Czwartej małpie może nie ma bardzo dużo krwi, jednak w odpowiednich momentach brutalność bohaterów daje o sobie znać. Te elementy są dawkowane czytelnikowi w idealnych proporcjach.

Nawet jeśli historia jest genialna, ciężko ją lubić jeśli bohaterowie są nijacy. Ci z Czwartej małpy może i nie są bardzo rozbudowani. Poznajemy ich stopniowo, a i tak nadal mają przed nami tajemnice. Najważniejszym bohaterem tej książki jest Zabójca Czwartej Małpy i to on jest tutaj najlepiej wykreowaną postacią. Tajemniczą, zaskakującą i niezwykle intrygującą. Dzięki temu, że poznajemy jego przeszłość zupełnie inaczej patrzymy na niego w dorosłym życiu. Ktoś kto zna już książkę może uznać mnie za niepoprawną, ale pamiętnik był dla mnie zdecydowanie najlepszą częścią tej książki.

To wszystko złożyło się na naprawdę wciągającą i ekscytującą książkę. Dostałam dokładnie taki thriller jaki uwielbiam. Dlatego po prostu nie mogłam nie polubić się z tą pozycją. Na ten moment Czwarta małpa jest jedną z moich ulubionych pozycji z tego roku.

Ocena: 6/6
©Ciekawy cytat o książkach
Jonathan Dylan Barker to amerykański autor bestsellerowych thrillerów i mistrz suspensu. Spotkanie z jego twórczością może przyprawić o szybsze bicie serca, choć bardziej trafne będzie stwierdzenie, że możemy się spodziewać dawki emocji prowadzącej do groźnych palpitacji naszego życiodajnego organu. W 2017 roku J. D. Barker napisał powieść Czwarta Małpa, którą ugruntował swą niezwykłą popularność. Mroczny thriller, rozpoczynający cykl: Sam Porter, już trafił do polskich księgarń. Jestem pewna, że wielu czytelników rozpoczynających lekturę Czwartej Małpy, po jej zakończeniu zechce sięgnąć po kolejne książki autora. Pod warunkiem jednak, że uda im się otrząsnąć z potężnego osłupienia.

A zaskoczeń nie brakuje. I dobrze, bo czasami potrzebujemy czegoś osobliwego i angażującego nas bez reszty. Taka właśnie jest lektura Czwartej Małpy. To powieść, która działa na ludzkie emocje, jest pełna zwrotów akcji, pomysłowa i oryginalna. Choć czytając ją wydaje nam się, że niektóre pomysły znamy już z innych pozycji książkowych czy filmowych. Nie bez przyczyny na okładce znajdujemy zapowiedź, która przywołuje znane tytuły, jak "Milczenie owiec" i "Siedem". Jeśli oba pomnożymy przez siebie otrzymamy mieszankę, która przeznaczona jest dla ludzi o naprawdę mocnych nerwach.
Fabuła związana jest z mordercą, który od kilku lat terroryzuje mieszkańców Chicago. Znany jako Morderca Czwartej Małpy, określany kryptonimem #4MK, okalecza i morduje swoje ofiary. Jest nieuchwytny. Prowadzi z policją makabryczną grę. Jednym z policjantów, który niemal depcze po piętach psychopatycznego mordercy jest Sam Porter. Kiedy okazuje się, że #4MK ginie w wypadku komunikacyjnym, policja ma niewiele czasu, aby znaleźć jego ostatnią ofiarę żywą. Jedyną, ale istotną wskazówką, okazuje się pamiętnik mordercy. Sam Porter rozpoczyna lekturę, tym samym wchodzi coraz głębiej w umysł mordercy, próbując zrozumieć jego działania.

Czwarta Małpa, podobnie jak pamiętnik mordercy, uzależnia czytelnika. Zawiera wszystkie elementy, które nie pozwalają oderwać się od lektury. Znajdziemy tu zagadki umysłowe, wzrastające napięcie, niesamowite zwroty akcji i przerażającą atmosferę. Warto dodać, że książka zawiera mnóstwo brutalnych opisów, które autor zbudował w bardzo obrazowy sposób. Z pewnością nie wszystkim przypadną do gustu.

Narracja oparta na wspomnieniach psychopatycznego zabójcy oraz ukazująca codzienność skrzywdzonego policjanta, jest świetnym pomysłem. Przeplatanie rozdziałów dotyczących prowadzonego śledztwa z pamiętnikiem wzbogaca całość przekazu i potęguje napięcie. Moim zdaniem powolne zagłębianie się w umysł mordercy, czytanie wspomnień młodego chłopca, który dorastał w dysfunkcyjnej rodzinie sprawia, że zastanawiamy się, zapewne po raz kolejny, co sprawia, że człowiek staje się gotowy do okrucieństwa? A przecież nie od razu możemy przewidzieć nadchodzącą tragedię. Część wspomnieniowa przypomina nieco kultową historię opowiedzianą przez Ridleya Scotta w filmie "Thelma i Louise". Ciekawe połączenie, które ujęło mnie i wzmocniło zainteresowanie Czwartą Małpą.

Napięcie i mroczna atmosfera, brutalne opisy, niekiedy ocierające się o granice dobrego smaku, wywoływały pożądane wrażenie. Sądzę, że właśnie na tych szczegółach zależało J. D. Barkerowi. Udało mu się zainteresować mnie całością historii, wciągnąć w wir wydarzeń, sprowokować do podjęcia prób rozwiązania zagadki. Jednocześnie autor nie pozwala na to, żeby czytelnikowi było zbyt łatwo. Częste zwroty akcji, mistrzowskie stosowanie suspensu powodują, że ciągle podążamy za przysłowiowym króliczkiem.
Lektura Czwartej Małpy to przygoda w świecie, o którym nawet nie chcielibyśmy śnić. A jednak mogłaby zdarzyć się naprawdę.
Czy odważycie się zajrzeć do umysłu mordercy? Czy zechcecie go zrozumieć? Czy to w ogóle jest możliwe? Przekonajcie się sami.

„Nie widzę nic złego, nie słyszę nic złego, nie mówię nic złego” i ...polecam wam Czwartą Małpę.

Ocena: 5+/6
©Wasilka - Słowa jak marzenia
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Czwarta Małpa to takie zwykłe "autobusowe" czytadło, które przeczytałem bez żadnych emocji. Zdawać by się mogło, że dobry thriller powinien takie emocje obudzić w czytelniku. Niestety, ja ich nie doświadczyłem. Takie książki czytam jakoś tam mechanicznie, przesuwając jedynie wzrok po literkach i przyswajając informacje zawarte w tekście. Nie utożsamiam się z bohaterami, nie rozmyślam nad ich postępowaniem. Nieraz zastanawiam się dlaczego tak się dzieje? Być może takich historii produkowana obecnie jest taka masa, że po prostu przechodzimy nad nimi do porządku dziennego, nic w nas z nich nie pozostaje.

    Dałem ocenę dobrą. Złożyło się na nią to, że nie nudziła mnie ta książka, chciałem dowiedzieć się jak się skończy. Składową tej oceny było także to, że autor nie postawił w niej na zbyt duże okrucieństwo.

Warto zerknąć