Kto zabił Kopciuszka?
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.48 / 5.00
liczba ocen: 644
cena: 13.45
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
26.90 złpremium: 16.14 zł
19.90 zł
21.52 zł
22.87 zł
26.90 zł
Pozostałe księgarnie
13.45 zł
18.83 zł
19.89 zł
22.50 zł
22.86 zł
23.94 zł
24.21 zł
24.50 zł
26.90 zł
Opis:

Jeden bal. Jeden martwy Kopciuszek. I dziesięć osób, które miały powód, by zabić. „Kto zabił Kopciuszka?” to kolejna opowieść o komediowo-kryminalnych przygodach Róży Krull. Jeśli chcesz przeczytać o innych jej śledztwach, sięgnij też po powieści „Do trzech razy śmierć" i „Lustereczko, powiedz przecie".

Autorka powieści kryminalnych Róża Krull otrzymuje zaproszenie na wielki bal charytatywny, gdzie spotyka kilka postaci znanych z pierwszych stron gazet. Kiedy w czasie imprezy dochodzi do morderstwa, okazuje się, że każdy z gości miał powód, aby go dokonać. W tym i znany bloger Mario, przyjaciel Róży, która, aby oczyścić go z podejrzeń, zaczyna własne śledztwo…

CYTATY:
Tylko głupcy trzymają się wiecznie tych samych poglądów. Rozsądni potrafią je rewidować.
Takt, zdolność wyczucia sytuacji, umiejętność przebaczania przychodzi z wiekiem. Czasem uczymy się tego przez całe życie.
Recenzje blogerów
Kto zabił Kopciuszka? to trzeci tom serii Róża Krull na tropie. Jeśli ktoś nie zna poprzednich części, to zachęcam, ale nie trzeba czytać po kolei, choć według mnie warto przeczytać całość.

Kiedy zobaczyłam na Facebooku okładkę części trzeciej, z tą piękną czerwoną szpilką, to wiedziałam, że muszę ją kupić jak tylko się pojawi. Miałam ten zaszczyt, że autor zrobił mi prezent niespodziankę i przysłał mi książkę z autografem do domu - jak tylko się udało ogarnąć sprawy w domu i z dzieciakami, usiadłam i zatonęłam w świecie Róży Krull.

Jeden bal.
Jeden martwy Kopciuszek.
I dziesięć osób, które miały powód by zabić.

W tej części wracają ulubieni bohaterowie, jak Betty, Pepe, Mario czy gosposia Róży - pani Cecylia, osoba niby drugoplanowa, ale swoimi wypowiedziami wypływa co chwilę na pierwszy plan.

Róża Krull jak zwykle ma zastój jeśli chodzi o pisanie kolejnej powieści. Pewnego dnia przeglądając zaległe maile zauważa, że dostała zaproszenie na bal charytatywny, który odbędzie się w auli Politechniki Warszawskiej. Na imprezę postanawia zabrać ze sobą swoją koleżanką Miłkę, która skuszona cateringiem na balu towarzyszy jej podczas tego wieczoru. Róża natomiast chce wybrać się na bal licząc na to, że znajdzie wenę do pisania. Zapewne znając jego przebieg nie poszłyby tak chętnie na ten bal...

W auli kobiety spotykają znane osoby z show biznesu, jako gwiazda wieczoru występuje młodziutka i wg opinii publicznej wredna Liliana. To jest nasz tytułowy Kopciuszek. W czasie gali Róża słucha nieprzychylnych zdań na temat piosenkarki, praktycznie każda z osób siedzących obok jest do gwiazdy nastawiona negatywnie. W pewnym momencie gaśnie światło i zostaje popełniona zbrodnia. Policja zaś zatrzymuje niewinną osobę, więc Róża niewiele myśląc zaczyna własne śledztwo.

Jest to książka z gatunku komedii kryminalnej, ostatnio moja ulubiona cześć literatury. Książka poprawiająca humor, wywołująca salwy śmiechu, uśmiech na gębie, pokazująca że można się bawić dobrze nie tylko oglądając komedie w kinie, ale leżąc we własnym łóżeczku z kubkiem gorącego kakao. Córka co raz mnie pytała co czytam, że tak się śmieję, a potem jak przeczytała tytuł to pyta: Ktoś zabił Kopciuszka z bajki a ty się śmiejesz? Jak możesz mamo?!

Akcja ze Stefankiem mega, nie mogę wam zdradzić o co chodzi, żeby Wam nie psuć zabawy.

W tej części autor użył nazwy mojej rodzinnej miejscowości, do której mam ogromny sentyment.

Widać, że będzie dalsza część, już się nie mogę jej doczekać. Moja mama też uwielbia Różę Krull, dziś skończyła czytać część drugą i pytała mnie kiedy może dostać ode mnie kolejną. Dlatego musiałam szybko czytać.

Alek - bardzo dziękuję za prezent. Ta książka będzie stała na szczególnym miejscu w mojej biblioteczce, którą już być może w tym roku zacznę robić w salonie.

Ocena: 6/6
©Matka książkoholiczka
Zacznijmy od okładki, która jest jak dla mnie rewelacyjna i genialnie będzie pasować do pozostałych dwóch części. Czerwona szpilka, w kałuży krwi. Ciemno tło. No jak dla mnie bajka. Kopciuszek w bucie na obcasie, czemu nie czerwonym? Niech będzie. Wytłuszczony tytuł oraz dane autora fajnie uzupełniają całość. Lubię minimalizm, a w tym przypadku to dostaję. Nie ma zbędnych dodatków, za co dziękuję wydawnictwo Zawsze przykłada się tak bardzo do swoich okładek.

A teraz słów kilka o autorze, któremu zawdzięczam dobre kilka godzin uśmiechu na twarzy. Czytając nie tylko najnowszą komedię kryminalną, ale i te pozostałe, Rogoziński zawsze, ale to zawsze dostarczał mi dawkę śmiechu. Gdy to właśnie mina zaskoczenia i strachu pojawić się powinna, na moich ustach pojawiał się szeroki uśmiech. Niejednokrotnie poprawił mi humor, za co serdecznie dziękuję. Dziękuję również za możliwość przeczytania Kopciuszka, wiele dla mnie znaczy pamięć autora o swoich czytelnikach.
Czytałam wiele negatywnych recenzji jego książek. Zasmuciły mnie one. Było w nich tyle jadu, że aż zatykało mnie z wrażenia. I oczywiście wszystko byłoby okej, gdyby recenzje były uzasadnione, a nie tylko shejtowane. Czy też gdy się nie czepiano o to, że dzieli się wydarzeniami ze swojego życia z fanami na Facebooku. Co ma wspólnego to, co autor pisze do ludzi z jego książkami? No ale niestety, nie da się takiego zachowania wyplenić.

Uważam, że autor posługuje się prostym językiem, który trafia do każdego (prawie: nie licząc hejterów). Nie ma tutaj jakichś blokad, które miałyby Wam uniemożliwić poznanie tej powieści. Oczywiście styl jest ubarwiony humorem, ale i sarkazmem, który trzeba wyczuć. Bo czasami można aż się zdziwić, że jak to tak, wypada mu czy też nie? No właśnie, więc trzeba umieć rozróżniać sarkazm, ironię.
Nie bez przyczyny został ochrzczony jako Książę Komedii Kryminalnych. Bo nim najzwyczajniej w świecie jest. Nie da się czytać jego komedii kryminalnych chociażby nie chichocząc, czy też nie zastanawiać się, kto jest mordercą, kto będzie trupem czytając spis bohaterów - standardowo umieszczony na początku lektury. Jestem przekonana, że jak zaczniecie czytać Kopciuszka, to skończycie dopiero na ostatniej kropce. Jest to bowiem bardzo wciągająca powieść, która zajmie Wam niewiele - bo jedno dłuższe popołudnie czy wieczór.
Reasumując, zdecydowanie polecam tego autora jako pełnego sympatii człowieka, którego nie da się nie lubić, tak samo jak jego książek. Przepełnione są sarkazmem, ironią, trupami, krwią i dużą dawką radości. Zdecydowanie polecam już teraz.
Róża jak zwykle musiała się w coś wplątać. No po prostu krew człowieka zalewa, jak widzi, że znów drepcze tam, gdzie nie trzeba. Znów dokłada sobie problemów, ale z drugiej strony chcemy, by to robiła. Inaczej nie było by ciekawie, prawda? Pałam do niej szczególną sympatią, bo przy niej nie można się nudzić i nie można być poważnym, nawet jeśli się bardzo tego chce.
Betty - za tą kobietą nie da się nie tęsknić. W sumie to bardziej byłam ciekawa tego, jak potoczy się jej dalsze losy. Czy Krzysztof wytrzyma nie tylko z Betty, ale i Różą? W Kopciuszku znajdziecie na to pytanie odpowiedź.
Postacie są nakreślone znakomicie, czytelnik odnosi wrażenie, że są prawdziwi, nie obojętnie, a wręcz z charakterem. Odróżniają się na tle płaskich i bezbarwnych bohaterów. Oczywiście Alek nie byłby sobą, gdyby nie dodał kwiecistych postaci, ale dopiero jak zaczniecie czytać jego powieść dowiecie się, o co mi chodzi. Po prostu są charakterystyczne, tylko tyle Wam zdradzę. :)
Cieszę się, że znów mogłam dowiedzieć się, co tam słychać u moich ulubieńców i w co znów wpakuje się główna bohaterka. Mam nadzieję, że tak jak ja i Wy polubicie te postacie?

Akcja gna tutaj na łeb, na szyję, więc nie ma opcji, że będziecie się nudzić i na przykład puszczać bąki czy liczyć barany. Nie w tym przypadku. Jestem pewna, że tak zaciekawi Was ta powieść, że z trudem będzie się Wam oderwać, a co dopiero nudzić. Wszystko to zawdzięczamy temu charakterystycznemu stylowi, jakim posługuje się Rogoziński. Jednak ostrzegam, że niejednokrotnie będziecie mieli ochotę zaśmiać się w głos, a na przykład będziecie jechać w komunikacji miejskiej i głupio wyjdzie... Dlatego tez ja wycwaniłam się i czytałam ją po zajęciach szkolnych w domu. I mogłam chichotać do woli.
Oczywiście niejednokrotnie pojawiały się zwroty akcji, jakieś niespodzianki, nowe wskazówki w śledztwie, co tylko powodowało jeszcze większą ciekawość. Co za tym idzie, Ty, jako czytelnik będziesz chciał dowiedzieć się co się wydarzy dalej, co takiego będzie na kolejnej stronie i tak książka zniknie Wam w oczach. Humor tutaj gwarantowany, więc o to się nie martwcie.
Ja zdecydowanie polecam, ponieważ autor nie raz mnie tutaj zaskoczył, spowodował, że moja ciekawość osiągnęła apogeum, wciągnął mnie na tyle, że z trudem było oderwać się chociażby na moment. A poza tym, ufam na ślepo autorowi, więc byłam przekonana, ze mnie nie zawiedzie.

Reasumując te moje wywody, chciałabym z całego serca polecić Wam nie tylko Kto zabił Kopciuszka?, ale i całą serię Róża Krull na tropie. Jestem pewna, że wielbiciele komedii i kryminałów znajdą tutaj coś dla siebie i nie będą zawiedzeni. Recenzowana lektura jest z pewnością lekiem na złe samopoczucie, ciężki czy smutny dzień. Nie znalazłam w tej powieści wad, jak dla mnie jest idealna. Emocje są, bohaterowie są charakterystyczni. Same pozytywy, więc polecam naprawdę z całego serca. Są trupy i jest śmiech. Czego chcieć więcej?

Ocena: 5/6
©Tylko magia słowa
Autor długo kazał nam czekać na kolejne przygody nieocenionej Róży Krull! Ale oto pojawiła się ona, kolejna część pod tytułem Kto zabił Kopciuszka? z piękną okładką wyzwalającej w niejednej kobiecie chęć zakupu...czerwonych szpilek. Tak w ramach reklamy powieści oczywiście. To, że można połączyć komedię z kryminałem autor udowodnił nam już jakiś czas temu, ale czy Kopciuszek wciąga w wir zaczytania tak, jak jej siostry?

Pani Krull przeżywa chwilowy pisarski kryzys. Nie ma żadnego, nawet najmniejszego pomysłu na nową powieść, więc zwraca się z prośbą o pomoc do łakomczuszka pod postacią swojej przyjaciółki (nota bene również pisarki) Miłki specjalizującej się w horrorach. Kobiety wspólnie wymyślają historię o morderstwie na balu charytatywnym. Początkowo nic dziwnego w tym nie widać, ale w momencie, gdy Róża sprawdza swoją skrzynkę mailową i znajduje w niej zaproszenie na właśnie taką imprezę rozpoczyna się gra...

Za osobę towarzyszącą sobie w tymże przedsięwzięciu bierze oczywiście koleżankę po piórze - wszak obie wyczuwają kłopoty, a we dwoje zawsze raźniej. Na balu spotykają Mario i poznają śmietankę towarzyską i niezwykle denerwującą (to najmniej obraźliwe określenie jakie znalazłam) Lilian - piosenkarkę i wschodzącą gwiazdeczkę szołbizu, która podpadła już niejednej osobie. Ma się za kogoś lepszego od innych, do celu idzie po trupach i... właśnie. Trup - słowo klucz. Na imprezie nagle gaśnie światło, a gdy już powraca na swoje miejsce okazuje się, że Lilian stała się denatką. Zdarzenie to szokuje tym bardziej, że sztylet, którym została pchnięta piosenkarka znajduje się w ręku Mario, który zostaje wzięty za winnego.

Róża z poczucia obowiązku oraz z ciekawości, która jest jej domeną postanawia wziąć śledztwo w swoje ręce. Dla niej to nie jest tylko zwyczajne morderstwo, jakich wiele w świecie. Tym bardziej, że wraz z Miłką poniekąd je przewidziały...

Tylko co zrobić, gdy podejrzanych jest więcej niż trzech? Poszlaki wskazują za każdym razem na kogoś innego. Czy zabił ktoś z zespołu Lilian? A może jej konkurentka, która straciła kontrakty przez nową gwiazdkę? A może faktycznie zrobił to Mario, którego jakiś czas wcześniej denatka publicznie ośmieszyła?

Alka Rogozińskiego uwielbiam, od kiedy pierwszy raz sięgnęłam po jego powieść. Jego poczucie humoru, które przelewa na kartki swoich książek zawsze pomaga wyjść mi z depresyjnych stanów i niemocy czytelniczej. Czy tylko ja mam wrażenie, że Róża posiada cechy autora? Czytając widziałam oczyma wyobraźni bohaterów, którzy wyglądali jak osobistości z pierwszych stron gazet, między innymi Beatę z Bajmu, Jolę Rutowicz, Dodę czy Danutę Stenkę. Za to Cecylia w mojej głowie przyjęła postać Stanisławy Celińskiej. Błagam, nie pytajcie dlaczego - mój mózg żyje własnym życiem!

Alek idzie w bardzo dobrym kierunku jeśli chodzi o tworzenie postaci. Każdy bohater jest wyrazisty i ma charakterystyczne cechy, jednak ich mnogość zaskakuje. Zdarzyło mi się wśród nich pogubić, ale na szczęście zawsze mogłam powrócić do legendy na początku książki (ogromny plus za to!). Fabuła niesamowicie wciąga, a dzięki temu strony jakoś tak same się czytają.

Jedno jest pewne - powieść wciągnie Was bez reszty, a treść sprawi, że będziecie płakać ze śmiechu. Fani Pepe będą szczęśliwi, bo tenże bohater również się pojawia - bez niego Róża nie byłaby Różą!

Ja już wiem, kto zabił Kopciuszka. A Ty?

Ocena: 5/6

©Czytam w pociągu
Z komediami kryminalnymi jest jak z anyżkowymi cukierkami - albo się je kocha albo nienawidzi.

Ja nienawidzę tych cukierków.

Co nie przeszkadza mi oczywiście uwielbiać komedii kryminalnych - a tych, które wyszły spod pióra Alka Rogozińskiego, już szczególnie. A zwłaszcza, jak otrzymuję je w takiej pięknej oprawie, jak Kto zabił Kopciuszka?, ale przecież ja nie jestem przekupna.

No ale co my tutaj mamy?

Róża pisze kolejną książkę. Jako, że z jej weną bywa różnie, a deadline goni, z dużą pomocą swojej przyjaciółki pisarki - Miłki - obmyśla scenariusz nowej powieści. Jednocześnie owa przyjaciółka namawia Różę na udział w balu charytatywnym, na którym to jakby to powiedzieć... spełnia się scenariusz z wymyślonej chwilę wcześniej fabuły na nową książkę Krull, z trupem młodej celebrytki w roli głównej. Brzmi ciekawie? No to dodam, że jest aż dziesięć osób, które mogły (że tak powiem) być zainteresowane w śmierci Lilian (bo to o jej ciele mowa)...

Nasza bohaterka i jej świta (głównie Betty i Miłka, choć Pepe w sumie również zostaje wciągnięty - chcąc nie chcąc - w ich "niesubordynację") - niby pomne konsekwencji konfrontacji z przystojnym komisarzem Krzysztofem Darskim (nota bene facetem Betty), prowadzącym (jak zwykle) śledztwo w sprawie morderstwa - postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce i rozwiązać zagadkę śmierci Lilian. W końcu - jakby nie patrzeć - Róża jest mistrzynią w układaniu i rozwiązywaniu kryminalnych zagadek! Czasem jej pomysły nie są do końca racjonalne... i bezpieczne... i logiczne... no ale! Na końcu zawsze przecież wychodzi, kto pomógł złapać zabójcę! A że czasem cel uświęca środki, to Róża jest gotów zrobić wszystko, by odkryć, kto zabił Lilian i udowodnić, że nie jest to Mario - youtuber, którego poznała przy okazji wyborów Mistera Polonia.

W książce występuje wiele postaci - na początku znajdziemy (jak zwykle zresztą u Alka) małą ściągawkę, któż zacz i jaką rolę odgrywa w historii. Zapewne taka mnogość bohaterów ma za zadanie zmylić nas - czytelników - w próbie odgadnięcia, kto stoi za morderstwem i muszę przyznać, że autorowi wyprowadzanie czytelnika w pole wychodzi bardzo dobrze. Choć, gdy pojawiła się pewna postać, mały głosik w głowie powiedział "a może to ta osoba?", jednak szybko zostało po tym głosie tylko echo, bo fabuła pędzi na łeb na szyję i nie daje nawet w spokoju zastanowić się, kto, co, gdzie i po co. Będę musiała chyba jeszcze raz przeczytać przynajmniej te fragmenty, w których główni bohaterowie rozmawiają z podejrzanymi, by wyłapać te sugestie autora, które naprowadzają na mordercę. Co do samych bohaterów - często przerysowane postacie to z pewnością znak rozpoznawczy Alka. Ponadto autor niewątpliwie bogato czerpie z otaczającej nas rzeczywistości i w postacie fikcyjne tchnie ducha osób, które znamy z pierwszych stron gazet - choć ja odnoszę wrażenie, że to bardziej chodzi o pewną grupę cech i zachowań, które prezentują współczesne nam gwiazdy i "gwiazdy". Główną bohaterkę - Różę - po prostu uwielbiam, a z najbliższych jej osób chyba najbardziej umiłowałam sobie Pepe - w moich oczach jawi się jako taki poczciwina, który często znajduje się w złym miejscu i o złym czasie, zwykle skazany na konsekwencje niezbyt racjonalnych zachowań Róży. Bardzo mnie cieszy, że autor dał większą rolę gosposi Róży - Cecylii. Uwierzcie mi, że ta kobieta jest wcale nie mniej pomylona, niż jej pracodawczyni ;)

Utarczki słowne Róży (zwane potocznie dialogami) z przyjaciółmi to majstersztyk! Podobnie jak humor (i słowny, i sytuacyjny) przedstawiony w Kto zabił Kopciuszka? Ja bardzo lubię właśnie takie poczucie humoru i odpowiada mi ono zarówno w literaturze, jak i życiu codziennym, dlatego książki Alka chyba nigdy pod tym kątem mi się nie znudzą. Ponadto sposób skonstruowania fabuły, jak również wielotorowo poprowadzona narracja, także mają wpływ na ten humor, o którym zawsze się mówi/pisze w doniesieniu do książek Alka.

Kto zabił Kopciuszka? to świetna propozycja na przyjemne spędzenie kilku chwil z książką - w sumie jak chyba wszystkie dotychczas przeczytane przeze mnie książki autora. Alek niewątpliwie bawi się słowem, wykorzystując do tego swoją umiejętność wyłapywania co ciekawszych smaczków z otaczającej nas rzeczywistości. Mam nadzieję, że nie będziemy musieli czekać na kolejny tom przygód Róży Krull tak długo, jak to miało miejsce ostatnim razem (prawie pół roku!!!) i szybko będziemy mogli się przekonać, co tam Róża nawywija w sprawie śmierci wójta swojej gosposi Cecylii (zamiast pisać kolejną książkę!)

Tak więc - nie lubię cukierków anyżkowych, ale lubię komedie kryminalne.

Ocena: 5/6
©Zakątek czytelniczy
Przy Kopciuszku postanowiłam sobie, że przestanę piać z radości na kolejną książkę Rogozińskiego, bo myślę, że możecie być tym już trochę zmęczeni.

Chociaż to oczywiście nie znaczy, że książka mi się nie podobała, ale o tym za chwilę przekonacie się sami.

Róża Krull całkiem przypadkowo pojawia się na balu charytatywnym, na którym dochodzi do morderstwa. Sprawa wydaje się być jasna, wszystkie znaki wskazują na to, że to właśnie Mario zabił tytułowego Kopciuszka. Jednak Krull, jako autorka powieści kryminalnych, nie potrafi pogodzić się z oskarżeniem znajomego blogera i na własną rękę próbuje oczyścić go z zarzutów doszukując się i domyślając motywów pozostałych podejrzanych gości. Kolejny już raz nic nie jest jej w stanie zatrzymać, chociaż czeka ją wiele ciężkich starć i zaskoczeń po drodze do celu.

Kto zabił Kopciuszka? to kolejna komedia kryminalna, w której przypadki i zbiegi okoliczności grają główną rolę, przy konfrontacji z którymi niejeden zwykły śmiertelnik padłby zwyczajnie na zawał serce albo co najmniej porządnie psychicznie podupadł na zdrowiu. Rogoziński zadbał o to, aby w fabule nie było wzlotów ani upadków, żeby akcja brnęła na łeb na szyję, żeby po prostu nieustannie się coś działo, utrzymując przy okazji czytelnika w ciągłym napięciu i nie pozwalając mu się oderwać nawet na moment od lektury.
Warto też wspomnieć, że postacie, którym Rogoziński daje życie na kartach swoich powieści, są na maksa udziwnione, żeby dodatkowo podbijać klimat, ale też zazwyczaj mają w sobie pierwiastek rzeczywisty. Chodzi mi oczywiście o to, że w przerysowanych i niesamowicie karykaturalnych postaciach możemy doszukiwać się prawdziwych osób z show biznesu, autorów czy blogerów, którzy faktycznie zmagają się ze swoimi bardziej realnymi problemami poza tą całą sprawą związaną z morderstwem. Osobiście najbardziej przywiązałam się do Pepe, który ma zawsze pod górkę – nie dość, że ze swoimi problemami, to dodatkowo z okiełznaniem Róży i jej fanaberii.

Rogoziński po raz kolejny pokazał, że potrafi stworzyć postacie, o których szybko się nie zapomni, właśnie ze względu na unikalne charaktery, ale tym razem dał też większy popis swoich umiejętności tworzenia kryminału. W Kopciuszku zupełnie nic nie jest oczywiste, ciężko jest też przewidzieć rozwiązanie całej sprawy morderstwa tym bardziej, że wszyscy obecni na miejscu zdarzenia mogą okazać się potencjalnym mordercą. Mimo że w jego opisach zbrodni brakuje tego charakterystycznego dla kryminałów rozlewu krwi, to nadal sam pomysł zabicia danej postaci może zmrozić krew w żyłach czytelników. Warto też wspomnieć, że autor nie zmienił swojego lekkiego stylu, książkę czyta się w ekspresowym tempie, mimo położenia większego nacisku na tę kryminalną nutę w Kopciuszku.

Nie wiem co mogę więcej napisać o książkach Rogozińskiego. Za każdym razem mnie zaskakuje stworzoną przez siebie fabułą, zawsze bawi – chociaż tym razem nie do łez, ale też zawsze na nowo zakochuję się w jego bohaterach. W moim odczuciu tym razem jest mniej komediowo a bardziej kryminalnie, ale mi zupełnie to nie przeszkadza. To kolejna książka tego autora, która idealnie nada się na urozmaicenie szarego nudnego dnia. Geniusz komedii w kryminalnym wydaniu.


Ocena: 4+/6
©Rude recenzuje
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć