ebook Zanim zostaliśmy nieznajomymi
3.82 / 5.00 (liczba ocen: 1095)

Zanim zostaliśmy nieznajomymi
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
E-book - najniższa cena: 14.00
14.00 zł
Inne proponowane

Wiolonczelistka Grace i fotograf Matt spędzają razem niezwykły czas w Nowym Jorku. Miasto, które nigdy nie śpi, jest świadkiem ich młodzieńczego romansu. Żarliwe uczucie obojgu daje nadzieję na wspólną przyszłość, jednak niespodziewane rozstanie i brak kontaktu łamią kochankom serca.

Piętnaście lat później Matt i Grace spotykają się przypadkiem. Wystarczy jedno spojrzenie, a dawne uczucie wraca. Czy życiowe doświadczenia pozwolą im odnaleźć odpowiedzi na pytania, nad którymi zastanawiają się od rozstania?

Renée Carlino napisała historię miłosną dla zakochanych, dla tych, którzy utracili ukochanych, oraz dla tych, którzy żyją nadzieją na znalezienie miłości na całe życie.

Zanim zostaliśmy nieznajomymi od Renée Carlino możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Trzy sekundy to niewiele czasu, ale kiedy patrzy się komuś prosto w oczy, wystarczą, by złożyć niemą obietnicę.
Wiolonczelistka Grace i fotograf Matt spędzają razem niezwykły czas w Nowym Jorku. Miasto, które nigdy nie śpi, jest świadkiem ich młodzieńczego romansu. Żarliwe uczucie obojgu daje nadzieję na wspólną przyszłość, jednak niespodziewane rozstanie i brak kontaktu łamią kochankom serca.
Piętnaście lat później Matt i Grace spotykają się przypadkiem. Wystarczy jedno spojrzenie, a dawne uczucie wraca. Czy życiowe doświadczenia pozwolą im odnaleźć odpowiedzi na pytania, nad którymi zastanawiają się od rozstania?

Zaczynając od okładki - muszę się przyznać, że byłam tutaj trochę okładkową sroką. Od razu wpadła mi ta lektura w oko... Widzimy kobietę i mężczyznę, otulonych w białej pościeli. Sama biel dużo znaczy, ale i ta para... Ma w sobie coś, co sprawia, że tak miło się patrzy na tę lekturę. Z tyłu mamy granatowe tło i kilka "zdjęć" podpisanych oczywiście i mocno nawiązujących do książki.

Jest to moje pierwsze spotkanie z autorką, ale coś czuję, że nie ostatnie. Styl, jakim się posługuje ogromnie przypadł mi do gustu. Jest lekki, przyjemny, nie ma blokad, które uniemożliwiałyby nam czerpanie przyjemności z czytania. Autorka nie używa górnolotnych zwrotów, czy też trudnych słów, których byśmy nie rozumieli.
Przeczytałam tę książkę niemalże na jednym wdechu. Mimo iż czytałam ją na kilka razy, to naprawdę mocno zainteresowałam się jej treścią i czytałam ją szybko, bo byłam ciekawa, co się wydarzy na kolejnej stronie. Obiecywałam sobie, że jeszcze jeden rozdział, jeszcze jeden, a tak naprawdę ocknęłam się, gdy doczytałam do ostatniej kropki i aż zrobiło mi się przykro.
Ciesze się, że mogłam poznać tę powieść i mogłam poznać kolejne nowe jak dla mnie pióro autorki, które z przyjemnością się pochłania.

Jest to powieść obyczajowa, jakich tak naprawdę wiele. Jednak ta, ma w sobie coś, co nieco wyróżnią ją z tłumu. Jest świetnie napisana, każdy szczegół jest dopracowany, a wszystko inne poprowadzone jest od początku do końca. Przedstawia historię ludzi, których łączy prawdziwe uczucie. W dzisiejszym świecie jest to niestety coraz mniej spotykane. Dzisiejszy świat polega na krótkotrwałych relacjach - przeważnie. Oczywiście zdarzają się takie długie lub na całe życie, czego sama jestem przykładem. Jednak z moich osobistych obserwacji wynika, że mało kto lubi stabilizację i życie z jedną osobą... Co jest jednak przykre.
Fabuła tej książki i sam pomysł na nią według mnie jest bardzo dobry. Wciągnęłam się w to, co napisała autorka i byłam ciekawa finału historii, jakich może być wiele na tym świecie...
Akcja jest również nieprzewidywalna. W jednej chwili wszystko dzieje się nagle, szybko mknie do przodu, a czasami ona zwalnia, pozwalając nam zaczerpnąć oddechu i uzbroić się w cierpliwość i wiele innych emocji potrzebnych do przetrwania historii Matt'a i Grace.

Nie da się odtworzyć pierwszego razu, gdy obiecujemy komuś miłość, ani tego, jak pierwszy raz sami czujemy się przez kogoś kochani. Nie da się przeżyć na nowo tej mieszanki lęku, uwielbienia, niepewności, namiętności i pożądania, ponieważ to nigdy nie zdarza się dwa razy.

Nasi główni bohaterowie, właśnie Grace i Matt to osobniki, których od samego początku polubiłam i szczerze mówiąc już za nimi tęsknie. Chciałoby się jeszcze o nich kiedyś poczytać. Zapadli mi w pamięć... On, uzdolniony fotograf, ona z kolei uzdolniona wiolonczelistka. Można by tu rzec - że aż śmierdzi schematem, ale jednak nie... Poznajemy ich przeszłość. Chwilę, w której się poznali. Jak ich przyjaźń rozkwitała. Widzimy również ich rozstanie, gdy rozjeżdżają się, by spełniać swoje zawodowe marzenia. Gdy sobie myślę o tej dwójce jest mi przykro. Tak wiele stracili, jednak los postanawia raz jeszcze spowodować ich spotkanie. Piętnaście lat później. Jednak czy to, co czuli do siebie przed laty jest w stanie przetrwać? Myślę, że jeśli skusicie się na tę powieść, to i Wy ich polubicie. To naprawdę sympatyczna i specyficzna para nastolatków, których po prostu nie da się nie lubić.

Ta książka pokazuje nam odcień miłości, ale i przyjaźni. Oraz niedomówień... pokazuje, jak niedomówienia potrafią zniszczyć życie. Ta historia jest trochę przykra, ale jest prawdziwa. Oczywiści są momenty, w których uśmiechniecie się szeroko. Kiedy na waszym policzku wykwitnie rumieniec. Czułam wiele różnorakich emocji i co ważne, czułam wszystko to, co czuli bohaterowie. I to było piękne. Może nie zmiażdżyła mnie ta książka, ale sprawiła, że mocno utknęła w mojej głowie i sercu i na pewno jeszcze nie raz będę o niej myśleć, a może i do niej powrócę. Takie proste historie, zostają właśnie z nami na dłuższy czas...

Reasumując, zdecydowanie polecam Wam tę książkę. Jest taka, jakie bywa życie - nieprzewidywalne. Autorka nie raz sprawia, że wszystko zmienia się o dziewięćdziesiąt stopni. Zaskakuje nas zwrotami akcji. Myślę, że ma wszystko, co powinna mieć w sobie powieść. Przez przykład bohaterów musimy zapamiętać, by zawsze ze sobą rozmawiać i nie dać się przeciwnościom losu, który wciąż i wciąż chce z nas kpić i wystawiać na próbę. Prawdziwa miłość zawsze zwycięża i nigdy się nie poddaje. Polecam historię Matt'a i Grace z całego serca.

Mieliście już okazję poznać tę powieść? Co o niej sądzicie? Jestem ciekawa waszego zdania. Bardzo długo sama czekałam na jej przeczytanie więc ciekawi mnie to, czy macie takie same odczucia jak ja.

Ocena: 5/6
©Tylko magia słowa
Czasami nie zdajemy sobie sprawy z tego, że czegoś w naszym życiu brakuje. Dni nieubłaganie mijają, a my zadowalamy się tym co mamy, nawet przez moment nie zastanawiając się, czego tak naprawdę pragniemy, o czym w głębi duszy marzymy. Nie jesteśmy świadomi, że mamy jedynie jedną szansę, by w pełni wykorzystać nasze życie, by wycisnąć z niego jak najwięcej, by być szczęśliwi. Gdy pewnego słonecznego dnia, na jednym z peronów nowojorskiego metra Matt dostrzega parę tak dobrze mu znanych zielonych oczu, już wie, że właśnie otrzymał od losu drugą szansę. I chociaż od ich ostatniego spotkania minęło już piętnaście lat, a pociąg z Grace oddala się coraz bardziej, mężczyzna po raz pierwszy od dawna odzyskuje nadzieję na szczęście, znów może w pełni oddychać. Wystarczyło jedno, przelotne spojrzenie, by zapomniane i zakopane głęboko na dnie uczucia powróciły. Czy uda mu się w końcu odnaleźć utraconą miłość? Czy może upływ czasu bezlitośnie przekreślił ich szansę na wspólną przyszłość?

Muzyka jest wszędzie wokół nas, prawda?
(...)
- Teraz rozumiesz? To wszystko jest w Tobie.
Oczy łzawiły mi od wiatru, ale przede wszystkim z emocji.
- Tak.
- Zanim wzbijesz się w przestworza, musisz nauczyć się latać.

W pozycji tej prowadzona jest narracja w pierwszej osobie, która moim zdaniem w romansach sprawdza się najlepiej. Ponadto podzielona jest ona między dwójkę głównych bohaterów, Matta oraz Grace, dzięki czemu historię ich znajomości odkrywamy z dwóch różnych perspektyw, a także dogłębnie poznajemy same postaci i ogarniające ich w danych momentach uczucia. Sama fabuła podzielona jest na części, przy czym jedna z nich przedstawia wydarzenia sprzed piętnastu lat, od momentu poznania się głównych bohaterów w jednym z akademików w Nowym Jorku, druga z kolei ukazuje teraźniejszość, rozpoczynającą się ich ulotnym spotkaniem w metrze.

Jeżeli natomiast chodzi o samych bohaterów, zostałam naprawdę pozytywnie zaskoczona. Gdy ich poznajemy są dosyć nieschematyczni, momentami nierozważni, ale przede wszystkim pełni młodzieńczej pasji, która wręcz biła z kartek papieru. Grace to młoda kobieta, której życie od samego początku nie należało do najłatwiejszych. Ojciec alkoholik, matka, która nie potrafiła się mu przeciwstawić, piętrzące się problemy finansowe, tak wyglądała jej codzienność. Wyjazd na upragnione studia muzyczne miał stać się odskocznią, jej szansą na nowe, lepsze życie, jednak wiązał się również z kosztami. Kosztami, których dziewczyna w pewnym momencie nie była w stanie pokryć, a co za tym idzie, czasami uciekała się przez to do mało racjonalnych rozwiązań. Mimo to tryskała masą pozytywnej energii, czerpała radość z najdrobniejszych rzeczy i starała się wycisnąć z życia tyle, ile się tylko da. Matt to z kolei fotograf z niesamowitym, wręcz wrodzonym talentem do uwieczniania ulotnych chwil. Pochodzący z rozbitej rodziny, utrzymujący bliskie stosunki jedynie z matką, dobrze wychowany, tak naprawdę dopiero szukający własnej drogi. Gdy poznaje Grace, stają się wręcz nierozłączni. Wkrótce ona staje się jego muzą, czerpią nawzajem z siebie inspiracje, łączy ich więź przyjaźni, która później stopniowo przekształca się w coś intymnego. I kiedy wszystko zdaje się być idealne, los sprawia, że ich wspólna przyszłość staje pod znakiem zapytania, a chwilowa, kilkumiesięczna rozłąka przekształca się w lata. Lata wypełnione ciszą, brakiem zrozumienia, rozżaleniem.

Styl autorki kupił mnie już od pierwszych stron. Prosty, ale zdecydowanie w dobrym znaczeniu tego słowa. Nieprzekombinowany, przystępny, lekki, a mimo to bardzo charakterystyczny. Po książkę tę sięgnęłam już na początku stycznia, z zamiarem przeczytania zaledwie kilku rozdziałów. Skończyło się na wyciętym z życia wieczorze, podczas którego nie ruszyłam się z łóżka nawet po kubek gorącej herbaty - po prostu przepadłam w tej historii. Historii, która jest jednym wielkim powiewem świeżości w tym gatunku. W końcu trafiłam na romans, który nie jest przesiąknięty scenami zazdrości, seksem, a głównym bohaterem nie jest pewny siebie kobieciarz, który jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zmienia się dla kolejnej szarej myszki. Autorka przełamała wszelkie często powielane schematy, tworząc niezwykle dojrzałą historię, mimo iż jej bohaterami są popełniający błędy, niedoświadczeni i odrobinę naiwni ludzie, którzy dopiero wkraczają w dorosły świat.

W ciekawy sposób ukazane zostaje również samo miasto, Nowy Jork, które samoistnie staje się drugoplanowym bohaterem tej książki. Tętniące życiem, wypełnione ludźmi pełnymi pasji, marzycielami, obserwujące z boku niespotykane historie, które przytrafiają się na każdym z jego rogów. Zanim zostaliśmy nieznajomymi to emocjonalny rollercoaster. Zarówno wydarzenia sprzed piętnastu lat, jak i obecne, wypełnione są masą emocji, tych pozytywnych, jak i negatywnych. Ukazują siłę przyjaźni, oddania, więzi, które mimo przeciwności losu nie zostały do końca zatarte. Jednak czy po tylu latach można jeszcze do nich powrócić, czy da się je jeszcze odbudować? Tego musicie dowiedzieć się już sami.

Powiem tylko tyle - mnie ta książka rozbiła. Jest zdecydowanie najlepszą pozycją, jaką miałam szansę przeczytać w styczniu, przeczuwam też, że znajdzie się w jednych z najlepszych tego roku. Niebanalna, wypełniona dobrą muzyką i wszechogarniającą pasją. Zdecydowanie polecam.

Ocena: 6/6
©Ver.reads
Renee Carlino napisała przepiękną historię, która opowiada o miłości i jest przeznaczona nie tylko dla osób, które są zakochane, ale to też opowieść dla tych, którzy poszukują miłości na całe życie. Oczywiście można się śmiać, że książka nie może odzwierciedlać aż tak życia ludzkiego, ale w głównej mierze Zanim zostaliśmy nieznajomymi jest książką, która bardzo dobrze opisuje ludzkie relacje. Ja od razu polubiłam Matta oraz Grace. Powiem więcej, bardziej podobała mi się narracja Matta i wprost uwielbiałam jego spojrzenie na wszystko, co się działo w ich wspólnym życiu. Powieść podzielona jest na kilka części i w sumie autorka bardzo dobrze to przemyślała, ponieważ dzięki temu nie przeskakujemy z teraźniejszości w przeszłość. Wszystko ma swój czas w tej książce, dzięki czemu czyta się ją naprawdę dobrze. Poznajemy zarówno życie Matta i Grace w przeszłości czyli w dniu, kiedy się poznali oraz teraźniejszości, w której każde z nich ułożyło sobie życie w taki sposób, w jaki uważali za stosowne.

Przyznam też, że czuję spory niedosyt i najchętniej przeczytałabym jeszcze trochę tej opowieści, ponieważ zbliżając się do końca bardzo tego nie chciałam. Styl, jakim została napisana powieść Carlino jest świetny. Książkę czyta się szybko i jest ona bogata w cudowne cytaty. Dobrze, że zabrakło mi zakładek indeksujących, bo pewnie zakleiłabym nimi całą książkę. Według mnie ta książka to przykład, że w życiu każdego z nas może zdarzyć się taka prawdziwa miłość, która może przetrwać nie jedną burzę. Samo zetknięcie się z tym co spotkało głównych bohaterów pokazuje, że przeznaczenie nie jedno ma imię i choć czasem przysparza nam problemów, potrafi też wynagrodzić wszystkie krzywdy.

Zanim zostaliśmy nieznajomymi to przepiękna historia. Liczę też, że Wydawnictwo Otwarte pokusi się też o inne książki tej autorki, bo mam wrażenie, że ta pani na swoim koncie ma niejedną tak dobrą książkę. Jeśli szukacie pięknego romansu ze szczęśliwym zakończeniem to ta powieść jest jak najbardziej dla Was obowiązkowa.

Ocena: 6/6
©Zaczytana Majka
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć