Alice i Oliver
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria: /
średnia ocena: 3.24 / 5.00
liczba ocen: 1559
Audioteka#Audiobooki nawet 50% taniej
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
31.99 złpremium: 19.19 zł
-34% 20.90 zł
23.51 zł
27.19 zł
27.19 zł
Pozostałe księgarnie
22.39 zł
27.17 zł
27.19 zł
28.79 zł
29.00 zł
31.99 zł
31.99 zł
31.99 zł
Opis:

Ona – piękna, energiczna i szczęśliwa – nagle staje w obliczu śmiertelnej choroby. On się nie poddaje. Oboje postanawiają walczyć o przetrwanie. Alice i Oliver stawiają czoło nie tylko chorobie, lecz także meandrom systemu opieki zdrowotnej, dobrym intencjom bliskich i głębokiemu stresowi. Historia przejmująca jak „Love Story”, oparta na osobistych przeżyciach autora.

Alice Culvert ma w sobie prawdziwą moc: jest pełna pasji, niezależna, bystra i prześliczna. Przyciąga uwagę wszędzie, gdzie tylko się pojawi, nawet w gwarnym Nowym Jorku lat 90., i jest tym zachwycona. Żyje bardzo intensywnie – tym trudniej uwierzyć, kiedy kilka miesięcy po urodzeniu córki poznaje lekarską diagnozę swego stanu: ostra białaczka szpikowa. Życie Alice i jej męża Olivera nagle sprowadza się tylko do jednego: walki o przetrwanie. Para walczy z chorobą, stawiając również czoła meandrom systemu opieki zdrowotnej, dobrym intencjom bliskich i głębokiemu stresowi, który odpycha od siebie małżonków. Charles Bock szczerze, humorystycznie, mądrze i czule opisuje niezapomnianą historię pewnej rodziny opartą na własnych, osobistych przeżyciach.

Recenzje blogerów
Na tym polega dorosłość kwiatuszku. Nie poddajesz się.

Alice i Oliver to młode, udane małżeństwo. Choć nie mają wiele, to mają tyle, by godnie i szczęśliwie żyć. Nie ma u nich miejsca na nudę, prowadzą życie tak intensywne, jak tylko się da. Urodziła im się nawet wymarzona córeczka - Doe. Wszystko trwa jednak do czasu. Do czasu, gdy Alice usłyszy przerażającą diagnozę: rak - białaczka szpikowa. W tej chwili rozpocznie się trudna walka o życie, wędrówka od szpitala do szpitala i nieustanne pokonywanie własnych słabości. Czy Alice zostanie sama, a może Oliver będzie wiernie trwał u jej boku? Uda jej się zwalczyć chorobę, czy rak zniszczy ją doszczętnie?

Rak to piekielna choroba.

Książka Alice i Oliver choć bywa naprawdę humorystyczna to... bądźmy szczerzy, jest opowieścią tragiczną. Czytelnik jest tu nikim innym, jak świadkiem postępowania choroby z dnia na dzień, podglądaczem w najbardziej intymnych sytuacjach, ale też kimś, kto czuwa nad Alice i mocno jej kibicuje. Jednak nie tylko codzienność Alice gra tu główne skrzypce. Kobieta w chwilach słabości robi też rachunki sumienia, wraca do dalekich wspomnień. Jest też jej mąż Oliver, na którego spadł wielki ciężar. Musi zająć się nie tylko żoną, ale też małą córeczką. To na niego kobieta liczy najbardziej, ale czy on kocha ją na tyle mocno, by wywiązać się z większości zadań? Wierzyłam, że Oliver będzie przykładnym mężem i da radę ze wszystkim, że zdoła udźwignąć ogromny ciężar, który na niego spadł. Robi wszystko, by tego dokonać, ale choroba przytłacza nie tylko jego żonę, ale też jego. Mężczyzna szuka odskoczni. Czegoś, co sprawi, że choć na chwilę zapomni o wszelkich trudach, którymi bezustannie obdarza go los. I znajduje... Wraz z tym znika cała sympatia do tego bohatera. Ale czy my bylibyśmy inni na jego miejscu? Nie wiadomo.

Ale czy Alice i Oliver to książka tylko i wyłącznie o raku? Nie! To książka o tym, jak choroba wpływa na relacje z najbliższymi, o tym, jak potrafi ona wywrócić całe życie do góry nogami. Zniszczyć wszystko, co się do tej pory zdołało osiągnąć, odmienić system wartości i sprawić, że wszystkie marzenia zastępuje się jednym - wygrać walkę o życie. Książka jest tym bardziej wstrząsająca, ze została oparta na osobistych przeżyciach autora, ale nie wiadomo, co jest prawdą, a co fikcją. Warto też wspomnieć, że książka Charlesa Bock'a jest kopalnią przepięknych cytatów, mądrości życiowych, których zazwyczaj nie respektują zdrowi.

Ta historia jest po prostu przejmująca, subtelna, bez zbytnich wymysłów i sztucznie rozbuchanych dramatów, histerii. Nie podoba mi się jednak określenie tej książki jako "love story XXI wieku", które wielu może kojarzyć się z głupią, cukierkową opowiastką. Przecież Alice i Oliver jest czymś więcej. Bolesną historią miłosną, prawdziwą tragedią rodzinną, studium psychiki chorej i osób w jej otoczeniu. Mocna, rozdzierająca serce i wzruszająca. Polecam. To jeszcze bardziej dorosłe
i prawdziwe Gwiazd naszych wina.

Ocena: 4+/6

©Książkomaniacy Recenzje
Każdego dnia walka

Wyobraźcie sobie dwójkę wspaniałych ludzi, wychowujących maleńką, cudowną dziewczynkę, mających plany, marzenia, ambicje. Wyobraźcie sobie tę wielką miłość, uczucia, które na co dzień pojawiają się w ich domu. Wyobraźcie sobie wspólnie jedzone śniadania, obiad, kolację. Ojca, który wraca do domu i podrzuca córkę do góry. Męża, który całuje żonę, mówi jej, jaka jest śliczna, jak bardzo ją kocha.

A teraz wyobraźcie sobie, że to wszystko znika. W sekundę.

Można by o nich powiedzieć, że to typowe młode małżeństwo – ładna dziewczyna, łebski facet i maleńka kruszynka pośrodku nich. Równie dobrze można jednak stwierdzić, że są najbardziej nietypową parą, na jaką natraficie w Nowym Jorku lat dziewięćdziesiątych. Alice chętnie zapali skręta, zrzuci stanik i stanie na barze, by zacząć się bujać w rytm muzyki, a Oliver będzie patrzył na nią z dołu, wpatrując się w jej krągłe kształty – zawsze nieco bardziej krąglejsze, niż by chciała… Jednak pewnego dnia Alice męczy mocny kaszel. Od płuc raz po raz odrywa jej się krwawa wydzielina. Cały jej świat staje w miejscu, kiedy poznaje lekarską diagnozę…

W ciągu paru chwil wszystkie ich plany i marzenia zostają zrównane z ziemią. Liczą się sekundy – bez podjęcia decyzji o natychmiastowym leczeniu, Alice może nie przeżyć. Jednak wbrew temu, co można sobie wyobrazić, małżeństwo się nie załamuje – Alice i Oliver są zdeterminowani, by walczyć o życie. Mają w końcu maleńką córeczkę, która potrzebuje matki.
Akcja powieści dzieje się bardzo szybko – niemalże od razu Alice trafia do szpitala, gdzie na jej barki spada ciężar wiadomości o chemioterapiach (bo przecież nie jednej), o przygotowywaniu do przeszczepu szpiku, o tym, że być może już nigdy nie będzie mogła żyć normalnie. Ten koszmar zdaje się nie mieć końca.

Poza walką z chorobą – walką o przetrwanie – młodzi małżonkowie muszą też stawić czoła meandrom systemu opieki zdrowotnej. Czy leczenie Alice pokryje ubezpieczenie? Czy stać ich na kolejną chemioterapię? Jakiego ubezpieczyciela znaleźć, by żona Olivera mogła wyjść z białaczki cało? Przecież tak wspaniała, błyskotliwa osoba musi żyć. Musi.
Jednak z biegiem czasu coś jeszcze wydarza się w ich życiu… Oliver patrząc na ciało żony, dostrzega jego zmiany – wychudzona Alice nie przypomina mu tej bogini seksu, którą kiedyś w niej widział. Chociaż powtarza jej, że „brałby” ją nawet na tym szpitalnym łóżku, tak naprawdę nie podobają mu się jej wystające kości biodrowe, wychudzony brzuch, sflaczałe pośladki i opuchnięta po lekach twarz, przypominająca świński ryj. By potrafić stawiać czoła chorobie żony każdego dnia, Oliver posuwa się do czynu, który oddali od siebie ich dwoje, wybuduje barierę, którą ciężko obalić. Czy mając tylko siebie nawzajem, dźwigając na plecach tak ciężki krzyż, zdołają wyjść z tego cało?

Wbrew temu, co głosi opis książki, to nie jest „love story XXI wieku”. Jest to, owszem, opowieść o małżonkach zmagających się z chorobą, jednak książki tej nie można zakwalifikować jako romansu. Brak tu ckliwych słów i romantycznych, przepełnionych rozpaczą i nadzieją chwil. Alice i Oliver wydają się być prawdziwi – ona chce walczyć dla córeczki, chociaż w myślach oswaja się już z tym, że w każdej chwili może odejść z tego świata, on z narastającą frustracją stara się zrozumieć wymagania i oferty ubezpieczycieli, poddając się jednocześnie swoim słabostkom.

Jest miejsce na wzruszenie, ale również i na śmiech. Jest miejsce na nadzieję, na marzenia, na wstyd i rozpacz. Jest miejsce na szczerość – i to jest najważniejsze. To nie jest kolejne „love story”, bo Oliver dostrzega zmiany, jakim uległo ciało żony. Alice go już nie pociąga i oboje zdają sobie z tego sprawę. Nad jej krągłościami zwyciężyła choroba. To nie jest kolejne „love story”, bo pomimo sytuacji, w jakiej się znaleźli, pomimo choroby i widma czyhającej śmierci, są jeszcze w stanie – jak normalne małżeństwo nie dźwigające tego ciężaru, co oni – sprawiać sobie wzajemnie ból, odgrywać się jedno na drugim. To nie jest w końcu kolejne „love story”, bo zakończenie okazuje się zupełnie inne, niż można by przypuszczać – z pewnością nie takie, jakie romans by miał.

Alice i Oliver jest powieścią opartą na prawdziwych przeżyciach autora. Opisy diagnoz głównej bohaterki zainspirowane są dziennikiem choroby żony autora, która zmarła, gdy ich mała córeczka miała trzy latka. Ogromnym atutem książki są wstawione pomiędzy rozdziałami opisy przypadków innych chorych, niekoniecznie cierpiących na białaczkę. Są to historie szczęśliwe i smutne, prowadzące czytelnika do zadania sobie pytania: Ile znaczy dla mnie moje życie?

Jak na książkę o tak trudnej tematyce, czyta się ją dość lekko, szybko, chociaż bez wątpienia trzeba się w nią wgłębić, żeby poczuć wlane w nią emocje – przecież historia po części prawdziwa.

Ocena: 3+/6
©Niebieska Papużka
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć