Unf*ck yourself. Napraw się! Mniej myśl, więcej żyj
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 4.00 / 5.00
liczba ocen: 2062
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
24.99 złpremium: 14.99 zł
19.68 zł
19.90 zł
20.00 zł
21.24 zł
Pozostałe księgarnie
21.23 zł
21.24 zł
22.49 zł
22.49 zł
22.49 zł
22.50 zł
24.99 zł
24.99 zł
Opis:

Ciągle poddajesz się surowemu osądowi. Jest w tobie sędzia, który obezwładnia cię swoimi krytycznymi uwagami. Twój sceptycyzm jest tak wielki, że straciłeś wiarę w swoje możliwości. „Unf*ck Yourself. Napraw się!” to werbalny policzek od wszechświata, który ma sprawić, żebyś się ocknął, docenił swój prawdziwy potencjał, przestał sobie dowalać i totalnie wkręcił się we własne życie!

„W twojej głowie toczy się nieprzerwany monolog wewnętrzny – jakiś cichy krytyczny głos wciąż powtarza ci, że jesteś zbyt leniwy, za głupi albo za słaby.
Nawet nie zauważasz, jak mocno wierzysz w te słowa i ile energii z ciebie wysysają! Starasz się normalnie żyć, tylko od czasu do czasu myślisz z rezygnacją, że skoro nie potrafisz ruszyć z miejsca czterech liter, to być może nigdy nie dotrzesz w życiu tam, gdzie chcesz, a szczęście, za którym tęsknisz, pozostanie tuż poza twoim zasięgiem.
Moją książkę dedykuję tym, którzy doświadczają tego destruktywnego monologu, brodząc w strumieniu wątpliwości i manipulacji zatruwających codzienne życie. «Unf*ck Yourself. Napraw się!» to werbalny policzek od wszechświata, który ma sprawić, żebyś się ocknął, docenił swój prawdziwy potencjał, przestał sobie dowalać i totalnie wkręcił się we własne życie.
A więc… napraw się!” – Gary John Bishop

CYTATY:
Niczego nie oczekuj i akceptuj wszystko.
Ludzie, którzy odnoszą największe sukcesy, docierają na szczyt dlatego, że potrafią pokonywać przeszkody.
Dużo lepiej pogodzić się z nieprzewidywalnością życia i mierzyć się z rzeczywistością, która nas otacza, niż tkwić w miejscu przez przywiązanie do zbędnych albo jałowych oczekiwań.
Musisz pogodzić się z tym, że chociaż nie miałeś żadnego wpływu na niektóre sytuacje w swoim życiu, to jesteś w stu procentach odpowiedzialny za to, co zrobiłeś później.
Recenzje blogerów
Nie często zdarzają mi się spotkania z poradnikami, które na prawdę robią na mnie dobre wrażenie, że z czystym sumieniem mogę Wam je polecić, a sama przed sobą nie mam najmniejszych wyrzutów sumienia za stracony czas.

Jak już wiele razy wspominałam, z reguły – jeżeli już po nie sięgam – traktuję je jako książki „w międzyczasie”, bez zbytniego przejmowania się, brania do głowy tych typowo coachingowych banialuk, które mnie mimo wszystko bardziej irytują niż naprawiają. Ale jak się okazuje, czasem uda mi się trafić na książkę, która mimo że wywołuje moją niechęć od pierwszych stron, to ostatecznie okazuje się całkiem niezłą lekturą.

Gary John Bishop mojego życia nie zmienił i nie zmieni, ale idealnie wstrzelił się z tematyką swojego poradnika w moje noworoczne postanowienia, gdzie ja już na porządnie wzięłam się za nie i rozpracowuję je na własny rachunek. Pomógł mi, kopnął mnie w tyłek, ale nie od niego wyszło całe to życiowe zamieszanie. Po pierwszych kilku stronach tej krótkiej książki miałam wrażenie, że jednak nie będzie się ona zbytnio różnić od mnóstwa innych, które na rynku już są i tych, które na bieżąco go zalewają. Straciłam zapał do czytania, a sam autor dodatkowo coachingowymi tekstami zaczął mnie demotywować – rzucanie haseł typu „nie chcesz czytać, to nie czytaj” działa na mnie tak, że po prostu przestaję czytać. Nie jestem w stanie określić, w którym momencie moje podejście się zmieniło, ale za sprawą poszczególnych rozdziałów dostałam delikatnego liścia w twarz na odmulenie i zdałam sobie sprawę z tego, że ta książka jest inna niż myślałam i przede wszystkim lepsza.

Mam wrażenie, że jedynacy są bardziej podatni na bunty przeciwko wszystkim i wszystkiemu, a przynajmniej ja zawsze tak miałam i nadal zresztą mam. Wspominam o tym tylko dlatego, żeby uświadomić Wam, że jestem takim typem osoby, który na jakiekolwiek wymuszenia reaguje buntem. W wielkim skrócie mówiąc – albo będzie po mojemu, albo w ogóle. Czyli wszelkie sugestie odnośnie mojego życia od osób, które mnie w ogóle nie znają (tym bardziej jak nie wiedzą nawet o moim istnieniu), podświadomie odbieram jako ataki na moją osobę, a te niby mądre poradniki lądują na kupce książek do pozbycia się.

Bishop zaskoczył mnie tym, że w swojej książce nie motywował do działania, nie wskazywał żadnych żmudnych i czasochłonnych ćwiczeń. Śmiało mogę powiedzieć, że zabrał się za opracowywanie tematu od podszewki, co w poradnikach, z którymi do tej pory miałam do czynienia, było rzadkością. Autor wytyka błędy w myśleniu, w podchodzeniu do poszczególnych spraw, opisując dokładniej jak reagujemy w konkretnych sytuacjach i co rodzi się w naszych głowach w zależności od tego, z jakim nastawieniem podchodzimy do napotkanych okoliczności. „Kiedy używamy odpowiedniego języka i przedstawiamy swoje problemy bardziej optymistycznie, widzimy świat z nowej perspektywy i wchodzimy z nim w zupełnie inną interakcję”. Możecie wierzyć lub nie, ale tak właśnie jest, a to zdanie to tylko preludium, dalej jest już tylko lepiej.

To książka, dzięki której uświadomisz sobie, że Twoje życie jest tylko Twoje, ono nie będzie na Ciebie czekać, ani tym bardziej nikt nie przeżyje go za Ciebie. Mimo że składa się z masy dobry momentów, to bez tych złych byłoby za kolorowe. No i czasem niestety trzeba wyjść ze swojej strefy komfortu, ale to tylko dla własnego dobra.

Tym, którzy żadnej wiary w poradniki nie mają, nie polecam czytać tej książki, mimo że uważam ją za jedną z lepszych. Myślę też, że nie jest ona przeznaczona dla osób, które uważają się za najlepsze, ani tych, które prowadzą życie nie wymagające żadnych zmian. Bishop zamiast zmuszać i naciskać na podjęcie jakichkolwiek działań – co zawsze niesamowicie mnie irytuje – dostaje się do podświadomości czytelnika, siejąc tam małe spustoszenie i wpływając bezpośrednio na sposób myślenia. Nie spodziewajcie się, że autor przedstawił w tym poradniku jeden uniwersalny przepis na lepsze życie, ale śmiało szukajcie tu wartościowych wskazówek co zrobić, aby życie było bardziej komfortowe dla nas samych.

Ocena: 4/6
©Rude recenzuje
Nie lubię poradników. Wielokrotnie próbowałam przekonać siebie, że tak nie jest. Że powinnam poddać się radom i zaleceniom trenerów, coachów i wszelkiej maści mędrców, którzy twierdzili, że wiedzą lepiej jak uczynić moje życie szczęśliwym. To prawda, niektórzy mieli w zanadrzu sporo dobrych rad. Czytając ich słowa starałam się uwierzyć w to, że mogę, że powinnam zmienić swój tok myślenia, z entuzjazmem sięgać do źródeł, które tylko czekają aż zaczerpnę z nich życiodajną siłę. No cóż. Ani rozmyślanie, ani medytacja, ani przewidujące planowanie każdego nowego kroku nic nie zmieniło w moim życiu. Coś robiłam źle. Paradoksalnie, uświadomił mi to Gary John Bishop, autor książki - poradnika o dość przewrotnym tytule: Unf*ck Yourself. Napraw się!.

Gary John Bishop został uznanym trenerem osobistym, który pod wpływem własnych doświadczeń oraz filozofii Martina Heideggera, Hansa Georga Gadamera i Edmunda Husserla stworzył własną odmianę tak zwanej "filozofii miejskiej". Jego metody są tak proste, że każdy może wprowadzić zmiany w swoim życiu. Istnieje jeden warunek. Mniej myśleć, więcej żyć. I po prostu - chcieć!

Książka składa się z dziewięciu rozdziałów - kroków. Gary John Bishop prezentuje sprawy, które nie są nowe, ale robi to w nieco inny sposób. Mianowicie, wymierza czytelnikowi kopniaka. I to całkiem mocnego. Każe ruszyć mu się z kanapy, wyjść z domu, przerwać zaklęty krąg, do którego wszedł z różnych, sobie znanych powodów. Nie mówi o tym, że cały Wszechświat tylko czeka, żeby nam pomóc. To my musimy pomóc sobie. Inaczej nic z tego nie będzie. Nie zmienimy swoich nawyków, jeśli są wygodne, nie poszukamy nowej pracy, czekając na to aż będziemy gotowi, nie zdecydujemy się na życie w niepewności, choć przecież to właśnie ona jest najbardziej pewna na tym świecie. Wszak niczego nie możemy być do końca pewni. Chyba tylko tego, że umrzemy, o czym autor książki skwapliwie nam przypomina.

Filozofia zawarta w książce Unf*ck Yourself. Napraw się! jest prosta. Każdy może osiągnąć sukces, ale musi na niego zapracować. Bez wymówek, prokrastynacji, wiecznych usprawiedliwień. Autor podpowiada, żeby każdy z nas wykorzystał własny potencjał. Bo, jak twierdzi, Nie jesteś tym, co myślisz. Jesteś tym, co robisz.

Poradnik Gary'ego Johna Bishopa odbiega od wielu podobnych w swoim przekazie publikacji. Nie wymaga stosowania wymyślnych afirmacji, nie każe wyzwalać w nas wewnętrznego zwierzęcia, najlepiej groźnego tygrysa, który pozwoli nam na wielkie zmiany. Nic z tych rzeczy. Jego książka jest krótką rozprawą o tym, że wszystkie możliwości drzemią w nas samych. A życie przez cały czas czeka, aż zechcemy się w nim pojawić - naprawdę.
Jak to zrobić? Przestać obwiniać siebie i innych o to, że życie nam się nie układa. Bo tak naprawdę jest takie, jakie godzimy się znosić. Jeśli już będziemy gotowi na zmiany (a może być też tak, że nie będziemy chcieli opuścić naszej bezpiecznej strefy komfortu i zostaniemy w stanie własnego wyboru już do końca naszych dni), wówczas możemy zacząć realizować swoje pragnienia.

Książka Unf*ck Yourself. Napraw się! nie zmieni naszego życia jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale może zmienić nasze nastawienie do wielu codziennych spraw. Może być także dobrym punktem wyjścia do skorzystania z profesjonalnej pomocy, jeśli borykamy się z poważnymi problemami. Gary John Bishop zachęca do szukania wsparcia.
A naszym codziennym nawykom, które odsuwają nas od tego, co dobre, mówi stanowcze nie. Dopóki nie zerwiemy z naszymi niezbyt chwalebnymi zwyczajami, nigdy nie zmienimy naszego życia. Gary mówi: koniec z wykrętami.

Tak więc, mimo że nie lubię poradników, niewielka książka autorstwa Gary'ego Johna Bishopa, przypadła mi do gustu. Czy zostanie w mojej pamięci na dłużej? Być może niektóre pomysły w niej zawarte uda mi się wcielić w życie. Małymi kroczkami. Bo ja, jak to ja, na duży krok nie jestem jeszcze gotowa.

Ocena: 5/6
©Wasilka - Słowa jak marzenia
Z racji tego, że ostatnio naprawdę siebie nie lubię postanowiłam chwycić za książkę, którą na początku planowałam zignorować. Miałam nadzieję, że Gary John Bishop pomoże mi się naprawić i sprawić, że chociaż trochę zmienię swoje podejście do życia, bo inaczej to wszystko może się naprawdę źle skończyć. Zaraz po wyjęciu Unf*ck yourself z paczki zabrałam się za czytania i tego samego dnia ją przeczytałam. Bo autorowi nie można odmówić lekkości pióra. Zwykle unikam poradników, jednak teraz potrzebuję, by ktoś po prostu powiedział mi, co powinnam zrobić, więc miałam duże oczekiwania co do Napraw się!. Szczególnie, że Bishop ma doświadczenie w tych kwestiach.

Jeśli miałabym skupić się stricte na przesłaniu, które wyniosłam z tej książki brzmiałoby ono niczego nie oczekuj to będziesz szczęśliwy. Autor zamieszcza dużo więcej rad, jednak ta trafiła do mnie najmocniej, gdyż właśnie przez oczekiwania chodzę ciągle zdenerwowana, gdyż mam ich zwyczajnie za dużo i są mocno wygórowane. Taki los perfekcjonistki, która chce, by wszystko szło po jej myśli. Za każdym razem, gdy zaczynam czegoś chcieć próbuję sobie przypomnieć, że to zły pomysł, bo się rozczaruję. Więc - bo zawsze wpadam ze skrajności w skrajność - chcę nie chcieć niczego i już teraz mam ochotę siąść w kącie i płakać. Panie Bishop, daj Pan więcej odpowiedzi, a nie same pytania.

Z ostatniej chwili: twój dialog wewnętrzny pieprzy ci życie na mnóstwo sposobów, o których nie masz nawet pojęcia!

Całkiem sporo pojawia się tutaj informacji o podświadomości. Trochę nie podobał mi się fakt, że Gary John Bishop z góry uznaje każdego człowieka za zwycięzcę i stwierdza, że ogranicza nas jedynie nasz własny strach i wystarczy zacząć działać, by zmienić wszystko. Brzmi to niesamowicie banalnie i chociaż jest w tym jakaś część racji to jest najbardziej znane na świecie stwierdzenie i nic mi w życiu nie zmieniło. No, uświadomiło mi, jakim jestem tchórzem. I kretynką, skoro nie mam pomysłu na to, jak zmienić wszystko, co mi w życiu nie pasuje. Wiecie, po przeczytaniu Unf*ck yourself jest mi tylko gorzej. A byłam bardzo zmotywowana do zmian, gdy wzięłam ją do ręki. Chyba wychodzi na to, że NIE JESTEM GOTOWA. Przepraszam, Gary.

Być może są ludzie, którym takie podejście się spodoba. Moich problemów nie da się rozwiązać ot tak, gadaniem. Chyba, że pójdę do jakiegoś świetnego psychoterapeuty i to jest myśl. Tekstów mądrych - motywujących, ha - jest tutaj naprawdę dużo. Karteczek mi brakło, gdy zaznaczałam wszystko, co by się na cytat nadało. Właśnie to sprawiło, że poczułam, jakby autor poszedł na łatwiznę. Pewnie nie da się napisać poradnika, który by trafił do każdego, jednak jest tu tak dużo ogólników, że nie zdziwiłabym się, gdyby nie trafił do nikogo. Bishop ma jednak podobno całkiem spore grono fanów - i pomaga nawet jakimś szejkom czy kimś tam - i żyje z takiego gadania. Więc może całkiem dobrze gada, a ja jestem po prostu niereformowalna.

Zawsze wygrywasz, bo tak zaprogramowany jest twój mózg. Problemy pojawiają się wtedy, gdy na podświadomym poziomie chcesz czegoś innego, niż głośno deklarujesz. Różnica bywa diametralna.

Chciałam się naprawić, jednak dalej jestem permanentnie popsuta. Wychodzi na to, że będę musiała z tym żyć. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. W końcu staram się niczego nie oczekiwać, chociaż dalej mam ochotę rzucać padem, jak przegram z narzeczonym w Fifę. Pozaznaczanych mam milion fragmentów, które mają mi pomóc w życiu, jednak nie wiem, czy JESTEM GOTOWA na takie drastyczne zmiany i - jeszcze raz przepraszam, Gary - mało co z Unf*ck yourself pozytywnego wyniosłam. Chyba tylko mocniej zdenerwowałam się na siebie, że Gary się tak napracował zbierając to wszystko w jedno, a ja tylko zużyłam całe opakowanie karteczek i wpakowałam tę jego pracę na półkę.

Mimo to, że swojego zadania ta książka nie wykonała, to naprawdę dobrze się to czyta. Autor to chyba jeden z tych wiecznie pozytywnych i mówiących podniesionym głosem facetów, ale ma poczucie humoru i możecie wziąć miskę orzeszków i mu potakiwać. Będzie mu na pewno miło. Kto wie? Może to do Was trafi i nagle zorientujecie się, że jesteście miliarderami pracującymi po sto godzin tygodniowo?

Ocena: 3/6
©Papierowe Miasta
Dostałem dzisiaj po głowie, za sprawą Bishopa. Propozycję napisania o książce przyjąłem, ale nie robiłem sobie wielkich nadziei związanych z lekturą. Poradników prawie nie czytam, ale robię wyjątki dla kilku nazwisk, a Gary Bishop wskakuje na tę listę.

Tytuł może wydać się kontrowersyjny, ale czasami trzeba zwrócić czymś uwagę. Przeczytałem książkę w jeden dzień, a raczej w kilka godzin i pewnie nie raz powtórzę tę czynność. Nie wiem, być może autor trafił idealnie w czas, w którym potrzebowałem takich rad, a być może podświadomie poszukiwałem kogoś, kto da mi kopa? Może niewiele jest tutaj tekstu, który jest odkrywczy, ale liczy się przekaz i całokształt książki. A Bishop potrafi go sprzedać wprost do mojego ego.

Książka traktuje o nas, o naszych myślach, oczekiwaniach, marzeniach i ich realizacji, a także o tym, co jest po drodze. Nie ma tutaj skrótów, nie ma tolerancji dla naszych negatywnych przyzwyczajeń. Potrzebowałem "detoksu myśli", być może zrobię kolejne kroki. Czas pokaże. Ta książka daje mi do myślenia. Wprowadza niepokój i głęboką refleksję, daje silną motywację do zmian.

Gary John Bishop stworzył własną odmianę "filozofii miejskiej", pomaga wprowadzać ludziom realne zmiany w życiu, pracuje z gwiazdami filmowymi i sportowcami. Jest coachem. To mnie chyba najbardziej przekonało, gdyż sam za dwa tygodnie będę walczył o dyplom i certyfikat coacha. Ta książka rozszerzyła moją wiedzę w tym kierunku. Serdecznie polecam!!!

Ocena: 6/6
©Pisany inaczej
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć