ebook Bez pożegnania
4.05 / 5.00 (liczba ocen: 5326)

Bez pożegnania
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
E-book - najniższa cena: 16.70
wciąż za drogo?
VIRTUALO#VIRTUALO Urodziny
VIRTUALO#VIRTUALO Urodziny
25.95 złpremium: 16.74 zł Lub 16.74 zł
23.81 zł
27.90 zł Lub 25.11 zł
27.90 zł Lub 25.11 zł
16.70 zł
20.09 zł 20% rabatu
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (7)
Inne proponowane

„Byli bliźniakami i choć kochałam obu, to moje serce należało tylko do jednego z nich”. Jak naprawić to, co zostało nieodwracalnie zniszczone? Jak wybaczyć niewybaczalne? Jak zrozumieć, że prawdziwy honor wywodzi się nie ze słów i okoliczności, ale z głębi serca, gdzie kryje się prawda? I jak poradzić sobie z dawnymi ranami i odkryć, że zdarza się taka miłość, która jest równie stała i niezmienna jak sama ziemia?

Byli braćmi – bliżniakami – i choć kochałam obu, to moje serce należało tylko do jednego z nich.
Annalia Del Valle kochała Prestona Sawyera praktycznie od zawsze. Córka ubogiej imigrantki najmującej się do pracy na farmie, wychowała się w Dolinie Kalifornijskiej jako wyrzutek, mając za dom maleńki budynek gospodarczy, dawną szopę. Ale jej serce odnalazło wolność na bezkresnych polach Farmy Sawyerów i w towarzystwie chłopców, którzy stali się jej jedynymi przyjaciółmi.
Preston wzdychał do Annalii, odkąd był nastolatkiem. Ale przed uczynieniem pierwszego kroku powstrzymywało go poczucie honoru. Aż do pewnego skwarnego, letniego wieczoru, kiedy nie był się w stanie dłużej powstrzymywać. Tego wieczoru łączą się ich światy – i ciała. Inicjuje to ciąg wydarzeń, który już na zawsze zmieni ich życie.
Annalia wróciła właśnie do miasteczka po tym, jak zniknęła bez śladu na sześć długich miesięcy. Jest pełna determinacji, aby odzyskać swoje serce, swoje życie i dziecko – syna, który przyszedł na świat jako owoc namiętności, miłości i nagromadzonego latami pragnienia.
Preston poradził sobie z żałobą, pustoszącą zbiory suszą i targającym duszę cierpieniem, ale nie ma pewności, czy raz jeszcze poradzi sobie z Annalią. I możliwe, że wcale nie ma ochoty próbować. Czy duma i gorycz powstrzymają go przed sięgnięciem po to, czego pragnie przecież od zawsze?

Bez pożegnania od Mia Sheridan możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Człowiek jest wart tyle, ile jego słowo.
Bardzo trudno znaleźć szczęście, kiedy człowiek czuje, że nigdzie nie ma swojego miejsca.
Książki Mii Sheridan potrafią sponiewierać emocjonalnie, wywołać skrajne emocje oraz mętlik wewnętrzny. Każda z nich opowiada miłosne historie z trudnościami, z jakimi muszą się zmierzyć bohaterowie. Czasami to los na nich zrzuca problemy, a czasami (niestety) oni sami je tworzą. Nie mniej jednak, zawsze potrafią poruszyć u mnie jakąś delikatną strunę. Bez pożegnania miało tak różne oceny, gdzieś nawet przeczytałam że to najgorsza z książek Mii, więc musiałam się przekonać, jak to do końca z nią jest.

Książka jest na prawdę dobra, co absolutnie nie jest dla mnie zaskoczeniem. Wciągnęła mnie jak zawsze, szybko się czyta. Ale…… no właśnie, ale Bez pożegnania nie zachwyciła mnie tak jak poprzednie, jednak czegoś mi w niej po prostu zabrakło. Absolutnie nie zniechęcam do przeczytania, wręcz uważam że, jest ona do przeczytania.

Mamy do czynienia z małomównym, prawdziwym farmerem, który kocha pracę na farmie, dla którego raz dane słowo jest święte, oraz biedną, zamkniętą w sobie, niekochaną przez matkę emigrantkę, dziewczynę, która za wszelką cenę chce się stać niewidzialna dla otoczenia. Wielki plus dla autorki za to, że przedstawiła takich bohaterów, jakich możemy spotkać w naszym codziennym życiu. W całej tej opowieści jest bardzo dużo niedomówień, które później rzutują na losy Lii i Prestona. Najbardziej jednak nie mogłam darować głównej bohaterce, że zostawiła swoje dziecko. Jaką trzeba być kobietą, żeby tak postąpić. Fakt, wróciła i z biegiem książki lepiej poznałam jej motywy, lecz ciężko coś takiego zapomnieć. Nic dziwnego, że na początku Preston nie darzył jej zaufaniem. Mimo przeszłości podjęli walkę o wspólną przyszłość, ale czy wyszli z tego zwycięsko, przekonajcie się sami.

Ocena: 5/6
©Książka w autobusie
Okładka jest czarno biała, z różowym dodatkiem stanowiącym tytuł powieści. Para na okładce jakoś... średnio mi się podoba. Gdzieś za nimi, w tle, widzimy Diabelskie oko (prawdopodobnie). Oczywiście pominęłam napis nad imieniem i nazwiskiem autorki "Bestsellerowa autorka "New York Timesa". Dlaczego? Ponieważ teraz wszyscy zagraniczni są bestsellerowi. I nie zwracam na to kompletnie uwagi.

Przechodząc do autorki, przy pierwszym podejściu do książki Bez słów, którą mogłam przeczytać w ramach Book Touru, byłam zachwycona. Drugie podejście też było dobre, ale już nie zrobiło na mnie takiego wrażenia jak za pierwszym razem. Z kolei teraz... Jak myślicie? Zachwyciła mnie? Czy wręcz przeciwnie? No dobra, nie będę trzymać Was w niepewności.
Było okej. Jestem zadowolona. Może nie zauroczona i zachwycona, ale jest naprawdę dobrze. Głównie przez wzgląd na jedną postać, o której co nieco za moment napiszę.
Nową powieść Mii Sheridan czytało mi się niezwykle lekko i przyjemnie. Nie napotkałam jakichkolwiek blokad podczas lektury, więc wszystko jest na plus. Myślę, że i Wy, jeśli sięgnięcie po tę książkę będziecie zadowoleni z pióra, jakim posługuje się autorka. Jest przystępny i nie zawiera trudnych słów. Przyznam się jeszcze, że w pewnym momentach było mi się ciężko oderwać. Nie mogłam rozstać się z książką ani na moment, dlatego też pochłonęłam ją w ciągu jednego dnia. Za bardzo intrygowały mnie dalsze losy postaci. Dlatego też polecam tę powieść, bo pióro autorki potrafi zainteresować czytelnika, mimo oklepanego tematu, który można nazwać... schematycznym.

Dlaczego schematycznym? Otóż mamy trzy osoby. Jedna dziewczyna i bliźniacy. Oczywiście, chodzi o miłosny trójkąt. Może nie jest on tak rażący i widoczny, bo bohaterowie nie dopuszczają nas do tego, by móc mówić z pełną premedytacją, że "Tak, to był trójkąt miłosny. Ja ją kocham, on też, ja z nią chodzę, a oni mnie zdradzają". Nie jest to takie oczywiste, ale zalatuje tym schematem w książce, więc nie bądźcie zaskoczeni. Niemniej jednak uważam, że nie jest to przyczyna, do skreślenia powieści z listy do przeczytania. Ponieważ nie razi tak stricte bardzo tym schematem, a wręcz jest taka... delikatna? Nasza bohaterka zważa na to, co robi. Przynajmniej w większości chwil życia.

Narracja jest tu prowadzona pod względem teraźniejszości i przeszłości oraz z punktu widzenia Lii oraz Prestona. Jak to ja, uwielbiam czytać cudze myśli, a jeśli już w jednej powieści mamy dwóch narratorów, jest lepiej niż dobrze. Jeszcze trzy osoby tez jest w porządku, ale więcej to juz źle mi się czyta. Ale przejdźmy do naszych bohaterów.
Lia to biedna meksykanka, która zdaniem większości osób nie zasługuje na nic. Oczywiście nadaje się tylko do pracy, najlepiej fizycznej, za darmo i nagradzać by ją można samymi pogardami. Jednak młoda dziewczyna, bardzo piękna zyskuje sympatię dwóch chłopców, bliźniaków. Może się to wydawać oklepane, nie przeczę. Jednak naprawdę polubiłam tę dziewczynę. Wydawała mi się skromna, ale ze złotym sercem. Nie wiedziała jak żyć, bo matka nie dawała jej przykładu, dlatego też często chciała się przypodobać innym, by być lepszą... Mogłabym dużo o niej opowiadać, o tym, co ją spotkało, ale nie chcę zdradzać Wam za wiele.
Bracia - Preston i Cole. Przystojniacy, a jakżeby inaczej. Lubią bawić się z ubogą meksykanką. Jednak gdy zaczynają dorastać, dziewczyna obu chłopcom zaczyna podobać się jako dziewczyna i tak wzdychają do niej oboje. Czy ich polubiłam? Hm. Cole wydawał się w porządku, chociaż jego rozrzutne życie, pod względem kobiet, nie podobało mi się. Za to Preston.... Od początku powieści moje serce biło dla niego. Wydawał się idealny i prawie taki był. Strasznie się zżyłam z nim i odczuwałam każde jedno uczucie, które przeżył on na sobie. Chwilami czułam gulę w gardle i to przytłaczające uczucie, które nie dawało mi odetchnąć. No po prostu mój kolejny, książkowy mąż.
Reasumując chciałam pogratulować autorce wykreowania porządnych postaci oraz fantastycznego Prestona, któremu oddałam swoje serducho na ponad trzysta stron.
Emocje - oczywiście, że są. Chwilami chciało mi się śmiać - chociaż nie często. A momentami było mi tak potwornie smutno, głównie z powodu przeszłości Mii oraz tego, co czuł Preston. Było mi ich tak żal, że jest to aż dziwne. Trójkąt jak nic, a mi zachciało się emocjonować podczas lektury? No niestety, czasem proste, przereklamowane tematy budzą najwięcej emocji... Ciesze się jednak, że pojawiły się te emocje, naprawdę. Bo bez nich ta książka tak naprawdę nie istniałaby pod oceną "jedna z lepszych".
Dodatkowo powieść zawiera kilka przesłań, napisanych między wierszami, których oczywiście Wam nie zdradzę. To zadanie dla Was. Przeczytać te lekturę i zrozumieć, co chce nam przekazać autorka. Pod tym względem na pewno nie będziecie zawiedzeni.
Czytając Bez pożegnania nie powinniście obawiać się znudzenia. Pisarka zadbała o to, by nas zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie, za co ode mnie należy jej się kolejna pochwała.

Uważam, że jest to jedna z lepszych powieści z oklepanym tematem trójkąta miłosnego. Spodobała mi charakterystyka bohaterów, a emocje wzięły górę. Oczywiście Prestona Wam nie oddam, ale możecie wziąć sobie Cole'a, jeśli chcecie.
Zawiera przesłanie między wierszami, o którym warto pamiętać całe życie, tym bardziej mając między innymi do czynienia z osobami innej narodowości. Coraz więcej osób o tym zapomina i powstają niemiłe sytuacje, niestety... Dlatego zapamiętajcie tę książkę i postarajcie się przeczytać, a nie pożałujecie. Jestem niemal pewna, że części spodoba się na pewno.

Ocena: 5/6
©Tylko magia słowa
Jedno z polskich przysłów mówi, iż mowa jest srebrem, a milczenie złotem. Czasem bowiem lepiej milczeć niż powiedzieć coś, nieprzemyślanego. Jednak dziś chcę porozmawiać z Wami o tym, że milczenie również może wywołać w naszym życiu wiele sytuacji, które mogą zranić nie tylko nas samych, ale także wiele innych osób. Jak się za chwilę przekonacie niedomówienia i brak otwartości między ludźmi mogą doprowadzić do wielu przykrych konsekwencji, których piętno odczuwać będziemy przez całe życie. Na własne skórzej boleśnie przekonali się o tym bohaterowie powieści Mii Sheridan Bez pożegnania.

Cole i Preston są synami zamożnego farmera z Doliny Kalifornijskiej. Ich ojciec zatrudnia do pracy na farmie imigrantów z Meksyku. Jedną z pracownic farmera jest matka Lii Del Valle. Dziewczyna wychowała się w tym miasteczku niemalże od dziecka, a jej jedynymi przyjaciółmi stali się synowie pracodawcy matki. Mimo że od zawsze jest świadoma tego, iż ją ubogą imigrantkę i ich synów zamożnych państwa dzieli przepaść, obu darzyła na swój sposób miłością. Dla Prestona i Cola, była również bardzo ważna. Z biegiem czasu dziecięca sympatia przeradza się w młodzieńczą miłość. Kochają ją obaj, lecz ona prawdziwą miłością darzy tylko jednego z mich – Prestona.
On również kocha swoją przyjaciółkę, lecz zobowiązany pochopnie złożoną przysięgą musi się wycofać z walki o uczucie dziewczyny, Oboje cierpią, lecz każde w milczeniu z obawy przed odrzuceniem. Aż do pewnego wieczoru, którego wydarzenia stały się początkiem zdarzeń, które sprawiły, że ich życie nie będzie już nigdy takie samo. Wszystko, co wydarzyło się później, było pasmem bolesnych, a wręcz tragicznych zdarzeń. Nagle Lia znika bez pożegnania, by wrócić po sześciu miesiącach i spróbować odzyskać to, co porzuciła, odchodząc bez słowa. Jednak zraniony, porzucony i urażony Preston będzie chciał dać naszej bohaterce jeszcze jedną szansę?, Czy potrafi na nowo jej zaufać? To już wcale może nie być tak oczywiste, jak może nam się wydawać.

Jeśli chcecie poznać więcej moich spostrzeżeń po lekturze, serdecznie zapraszam na bloga KLIK

Ocena: 3/6
©Kocie czytanie
Miałam okazję już kilkakrotnie spotkać się z twórczością Mia Sheridan. Dotychczas książki te odnosiły na mnie pozytywne wrażenia. Czy zatem kolejna książka również to uczyniła?

Lia to dziewczyna, która doskonale wie, co to bieda. W życiu nigdy nie miała lekko, i zawsze czuła się gorsza od swoich rówieśników, trzymając się od nich z daleka. Jej jedynymi i nieodłącznymi przyjaciółmi byli bliźniacy Preston i Cole. Chodź uwielbiała ich ponad wszystko, w szkole starała się ich unikać, by nie przynieść im czasem wstydu.

Cóż, moje uczucia względem tej bohaterki są troszkę pomieszane. Nie mogłam zrozumieć (i nie popierałam tego), że porzuciła swoje dziecko i wyjechała. Co prawda wróciła, a lepsze poznanie bohaterki, pozwoliło mi poniekąd zrozumieć dlaczego tak postąpiła. Drażniła mnie też jej niska samoocena, to, że zawsze schodziła na dalszy plan, że się z niej wyśmiewano, a ona nic z tym nie robiła. Była niczym szara myszka. A przecież to nie szata zdobi człowieka. Najważniejsze jest jego wnętrze. I te jej ciągłe wzdychanie po cichu do Prestona. Zamiast powiedzieć mu otwarcie, co do niego czuje, to tylko tłamsiła to w sobie i sama siebie katowała. Poza tym, była osobą sympatyczną, która zawsze starała się być dla wszystkich miła i pomocna. Współczułam jej tego, iż ze strony swojej matki nie miała żadnego wsparcia. Wręcz, momentami cierpiałam razem z nią. Byłam wściekła na jej mamę, za to jak ją traktowała. W głowie mi się to nie mieściło.

Preston i Cole. Dwaj bliźniacy, a jednak tak bardzo różniący się od siebie. Cole taki zakręcony, rządny przygód, natomiast Preston spokojny i opanowany. I to właśnie ten drugi podbił moje serce. Jego ogromna miłość do Lii oraz do brata, niejednokrotnie mnie zaskakiwała. Choć chętnie nakopałabym mu do tyłka za to, że nie wyznał od razu Lii swoich uczuć względem niej. Pod tym względem oboje zachowywali się tak samo.

Tłumiłem w sobie pragnienie uczynienia Lii swoją dziewczyną przez całe cholerne życie i w jednej, niespodziewanej chwili dałem sobie pozwolenie na to, aby je zaspokoić. Niezwykle trudno mi było zachować nad sobą choćby odrobinę kontroli.

Jedno wydarzenie, a potrafi wywrócić nasze życie do góry nogami. Przekonali się o tym Lia i Preston. Jedno miłosne i namiętne spotkanie zrodziło coś niepowtarzalnego, a mianowicie ich syna. Może jedynie czas nie był dla nich najdogodniejszy, gdyż oboje zmagali się wtedy ze swoimi problemami, utratą kogoś bliskiego. Czasem zamykamy się na cały świat, działamy jak w transie, myśląc, iż dobrze czynimy. Nie potrafimy ze sobą rozmawiać, mówić otwarcie o tym co nas boli. Oddajemy się pogoni pracy, byle tylko nie myśleć o całej reszcie. A ta cała reszta w tym momencie również cierpi, gdyż myśli, że przestała się liczyć w życiu tej pierwszej. Koło zatacza krąg, emocje biorą górę, a czyny zostają nieprzemyślane. I powstaje kolejna mała tragedia, tylko i wyłącznie z powodu tego, że dwoje dorosłych ludzi nie potrafiło powiedzieć sobie co leży im na sercu.

Mia Sherdian przedstawia nam piękny obraz dorastającej miłości, później osobiste tragedie, odsunięcie się od siebie, ucieczkę, pojmowanie dokonywanych wyborów, a przede wszystkim wyciągania wniosków z ich konsekwencji. Choć książkę czyta się dobrze, to jednak czegoś mi tutaj zabrakło. Nie było tylu emocji, co w poprzednich książkach autorki, które czytałam. Pomysł na fabułę też taki średni, jakoś nie zrobił na mnie nie wiadomo jakiego wrażenia. Dziewczyna kochająca dwóch bliźniaków, jednak nie potrafiąca otwarcie powiedzieć, któremu z nich odda swoje serce. Uczuć nie należy trzymać w sobie, o nich trzeba mówić otwarcie. Po co się niepotrzebnie zadręczać? Po do gdybać, co by było? Czy nie lepiej wyłożyć "karty" na stół i wiedzieć na czym się stoi?
Dokonując wyborów w naszym życiu, często działamy pod wpływem chwili. Nie raz, nie dwa zdarza się później, że ich żałujemy. Jednak widocznie tak chciał los, i tak miało być. Bo nic co przydarza nam się w życiu, nie dzieje się bez przyczyny. Myślę, że wszyscy ludzie pojawiający się na naszej drodze, mają w tym jakiś cel.

Bohaterowie wykreowani przez autorkę są wyraziści. To ludzie, jakich moglibyśmy spotkać w naszym życiu. Sheridan cofając się w czasie, pozwala nam zrozumieć dlaczego ich losy potoczyły się jak się potoczyły. Cała historia opowiedziana została zarówno z perspektywy Lii jak i Prestona. Dzięki temu zabiegowi, poznajemy myśli, jakie kłębiły się w ich umysłach. Zdecydowanie zabrakło mi w tej powieści emocji, które poprzednio autorka potrafiła u mnie wywołać.

Bez pożegnania to historia, która w głównej mierze skupia się na różnicy statusu społecznego. Ona biedna, on bogaty. I tak przez większość książki. Czyta się dobrze, jednak dla mnie to zdecydowanie za mało, bo wiem, że autorkę stać na wiele więcej. Nie zniechęcam jednak Was, ani nie zachęcam, gdyż każdy ma swój gust. To co nie przypadło zbytnio do gustu mnie, nie oznacza, że Wam również nie przypadnie, może być całkiem odwrotnie. Przekonajcie się zatem sami.

Ocena: 3/6
©Czytaninka
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć