ebook Strzały nad jeziorem
3.93 / 5.00 (liczba ocen: 15)

Strzały nad jeziorem
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - polecana oferta: 18.66
wciąż za drogo?
-21% 18.66 zł Lub 16.79 zł
22.01 zł Lub 19.81 zł
18.39 zł
19.61 zł 20% rabatu
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (5)
Inne proponowane

Róża Kwiatkowska ma potwornego pecha. Zamiast radości z urlopowej beztroski zawisły nad nią gęste czarne chmury. Została oskarżona o popełnienie morderstwa. Zszokowana obrotem sprawy dziennikarka wzywa na pomoc prywatnego detektywa Szymona Solańskiego. Z nieodłącznym kundelkiem Guciem u boku ruszają na poszukiwanie mordercy...

Wczasów w Barlinku Róża Kwiatkowska nie będzie dobrze wspominać. Dziennikarka została tam oskarżona o popełnienie morderstwa! Ofiarą jest Andrzej Siudek, profesor archeologii podwodnej, który prowadził badania w Jeziorze Barlineckim. Kto naprawdę stoi za śmiercią naukowca? Była żona? Lokalny złodziejaszek? A może archeolożka kierująca konkurencyjną grupą badawczą?
Zszokowana obrotem sprawy Kwiatkowska wzywa na pomoc prywatnego detektywa Szymona Solańskiego. Z nieodłącznym kundelkiem Guciem u boku ruszają na poszukiwanie mordercy...

Strzały nad jeziorem od Marta Matyszczak możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Strzały nad jeziorem to trzeci mistrzowski hattrick Marty Matyszczak. Mało kto jak właśnie autorka serii Kryminał pod Psem potrafi wstrzelić się w dziesiątkę trzeci raz z rzędu. A jest to zapewne zasługa nieziemskiego poczucia humoru Pani Marty, która dzieli się nim z nami w przezabawnych kryminalnych przygodach przesympatycznego Gucia – psiego detektywa. Podczas lektury „strzałów” humor celnie trafia w nasze endorfiny rozbawiając nas do szpiku kości, powodując, że nasze „ogumienie brzuszne” drga w najwyższym stopniu skali Richtera. Jednak trzęsienie to nie powoduje skutków ubocznych, wręcz przeciwnie zrzuca nadmiary naszych kilogramów niczym u Róży, która w tej części występuje w wersji fit. Przyznaję, że czytając książkę „wpadłem jak żwirek do kociej kuwety”, a Marta Matyszczak na bogato serwuje nam ogromny zastrzyk śmiechu, dobrego humoru oraz świetnie skrojonej kryminalnej intrygi. Na bogato również autorka przyodziała Solańskiego, który po otrzymaniu spadku zmienia swój styl życia o 180 stopni. Jeśli chodzi o styl książki, urzeka on inteligencją żartu i gracją intrygującej fabuły. Wątek relacji między Solańskim a Różą wciąga, rozbawia i również potwierdza zasadność znanego porzekadła „kto się lubi, ten się czubi”.

Czasami aż ma się chęć pacnąć tę dwójkę i przywołać do porządku, bowiem niczym fala na wezbranym morzu falują raz to przyciągając, raz odciągając się od siebie. Na szczęście na straży stoi dzielny, wyszczegadany Gucio, sympatyczny pies, którego nie sposób nie lubić za bystrość umysłu, czy też pomocną dłoń nie tylko w życiowych sprawach, ale przede wszystkim w rozwikłaniu kryminalnych zagadek. I tym razem po raz trzeci detektywistyczny nos nie zawiódł go ani na krok, a narracyjna zdolność przedstawiania postępowań śledztwa powoduje, że czytający pragnie dotrzymać kroku czworonożnemu przyjacielowi. Ogromne poczucie humoru serwowane w Strzałach Nad Jeziorem potwierdza wysoki poziom Marty Matyszczak, który pokazuje zarazem, iż autorka serii Krymianał pod Psem celnie wstrzeliła się na najwyższy stopień podium literackich Oscarów w kategorii komedia kryminalna. Ok. Oscar dla autorki, a dla Gucia bezgraniczna sympatia wielu z nas. Bo jak nie kochać tak cudownego psiaka, który wybroni nas z największych tarapatów, w każdej sytuacji poda pomocną łape, zrozumie nasze rozterki, a i jeszcze co najważniejsze rozbawi i rozweseli swoimi trafnymi puentami z otaczającego nas świata. Strzały Nad Jeziorem z każdej z niemal trzystu stron strzela do nas porcją świetnego humoru, którym zaszczepieni wystrzeliwać będziemy salwami chichotu czy niekontrolowanego śmiechu.

Brak nudy gwarantowany, a czytając tę książkę będziesz poskładany, rzecz jasna ze śmiechu, gwarantuję przeczytasz ją na jednym wdechu. Trzecia część wspomnianej serii potwierdza talent Autorki i poszedłbym nawet dalej ukazuje kolejne nowe atuty pisarskie. Gdy już znamy personalia osoby, która targnęła się na piąte przykazanie Dekalogu i powolutku zmierzamy ku końcowi tej przygody, autorka karmi nas kolejną intrygującą historią wywołaną tajemniczym telefonem do Solańskiego. Telefonem, który niczym spod gruzów wyciąga na światło dzienne wspomnienia przeszłości. Marta Matyszczak pokazuje tym samym, że nie tylko potrafi mistrzowsko nas rozbawić, rozśmieszyć, lecz również posiada niebywały talent zbudowania frapującej i trzymającej w napięciu fabuły. Czytając trzecią Jej książkę można odnieść niemylne wrażenie, iż Autorka ewoluuje w swej karierze pisarskiej. Dodajmy karierze, której wróżę wiele sukcesów bowiem w twórczości Pani Marty czuć ogromny potencjał. Humor, dobra zabawa oraz talent konstruowania intrygi kryminalnej to przepis na sukces w literaturze. Receptę na idealne wymieszanie tych wszystkich składników posiada Marta Matyszczak. Zatem biegnijcie do Apteki z Ksiażkami i miedzy półkami z kryminalnymi komediami zanurkujcie między książkami z serii Kryminał pod Psem i przeczytajcie je jednym tchem. Apsik.

Strzały nad jeziorem to bez wątpienia świetny humor, dobry kryminał a to wszystko okraszone inteligentną narracją nieprzeciętnego czworonożnego narratora. To również przepis na dobrze spędzony czas z książką do której nie raz wracać będziemy myślami. Zatem śmiech i dreszczyk emocji gwarantowane, a to wszystko w jednej kapsułce wydanej przez Wydawnictwo Dolnośląskie. Do wspomnianych wyżej emocji osobiście dopisać mogę wzruszenie, które na trzysta drugiej stronie dało się we znaki, gdyż w podziękowaniach wśród blogerów i blogerek znalazłem się i ja, za co serdecznie dziękuję. A już teraz czym prędzej w lekturze Zło czai się na szczycie się zaczytuje.

Ocena: 6/6
©Czyt-NIK
To już moje trzecie spotkanie z sympatycznymi bohaterami Marty Matyszczak. Choć wszystkie części z serii Kryminał pod psem bardzo mi się podobały, ta najnowsza szczególnie skradła moje serce.

Prywatny detektyw Szymon Solański i jego kudłaty przyjaciel Gucio znów stają przed nie lada wyzwaniem – muszą rozwiązać zagadkę morderstwa profesora archeologii podwodnej Andrzeja Siudka. W tym celu udają się do urokliwego Barlinka, gdzie denat prowadził badania nad ważnym naukowym znaleziskiem. I pewnie cała sprawa nie wzbudzałaby w nich aż tak wielkich emocji, gdyby nie fakt, że główną podejrzaną zostaje Róża Kwiatkowska – wieloletnia przyjaciółka Szymona, która nad Jeziorem Barlineckiem postanowiła powalczyć z nadprogramowymi kilogramami. Gdy niezawodny śledczy duet dociera wreszcie na miejsce, okazuje się, że sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać. Mieszkańcy Barlinka, a także przyjezdni, skrywają bowiem swoje tajemnice i wcale nie są skorzy do współpracy. Śledztwo dodatkowo utrudniają opieszali policjanci i wyjątkowo wścibski dziennikarz. Solański i Gucio muszą zrobić wszystko, by sprawę doprowadzić do szczęśliwego finału. Stawką jest przecież dobre imię i wolność ich jedynej prawdziwej przyjaciółki.

Strzały nad jeziorem – trzeci tom serii Kryminał pod psem – trafiły do księgarń w lutym 2018 roku. Choć pachnący nowością egzemplarz spoczął na moim biurku jeszcze przed premierą, celowo przeciągałam rozpoczęcie lektury. Powodów było kilka (nie zawsze zależnych ode mnie), ale najważniejszym z nich było pragnienie przeczytania tej książki w całkowitym spokoju, w sprzyjających warunkach, bez niepotrzebnego pośpiechu i ścigania się z kimkolwiek. Bo powieści Marty Matyszczak to dla mnie perełki, które należy powoli i delikatnie oglądać, głaskać, przytulać, delektować się każdym zdaniem. Wiem, że gdybym Strzały wciągnęła w jeden wieczór, tylko po to, by szybciutko napisać recenzję, czułabym ogromny niedosyt i żal, że moja trzecia przygoda z Guciem i Solańskim tak szybko dobiegła końca.

Tym razem autorka zabiera nas do Barlinka – miasteczka, w którym powstała słynna deska barlinecka pokrywająca podłogę w niejednym polskim domu. To podróż bardzo interesująca, bo Matyszczak jak zwykle perfekcyjnie się do niej przygotowała. Miejsce – tak jak w poprzednich częściach – nie jest przypadkowe. W Barlinku jako dziecko autorka spędzała niemal każde wakacje, bez problemu zatem mogła się po nim poruszać na kartach swojej powieści. Choć topografia nie odpowiada w stu procentach rzeczywistości, opisy są tak sugestywne i barwne, że mamy wrażenie, jakbyśmy prawdziwy Barlinek znali od lat. Atmosferę dodatkowo podkręca świetnie oddany przez autorkę wakacyjny klimat, który sprawia, że nawet w chłodne wieczory czujemy się jak w środku gorącego lata.

Tak jak w dwóch wcześniejszych powieściach, i tu cała akcja skupia się wokół zagadkowego morderstwa. Jak to jednak w komediach kryminalnych bywa, próżno szukać w Strzałach mrożących krew w żyłach opisów trupa czy wyszukanych morderczych tortur. Choć dreszczyk emocji niewątpliwie nieraz przebiegnie Wam po plecach, a każdy z bohaterów będzie się wydawał podejrzany, i tym razem przygotujcie się raczej na dobrą zabawę i prawdziwą literacką ucztę. Matyszczak ma wyjątkowy dar posługiwania się słowami, które zgrabnie łączy w ciekawą, niebanalną i pełną humoru opowieść, przy czym tam, gdzie to konieczne, potrafi zachować powagę, a nawet wycisnąć łezkę. Jak zwykle najwięcej radości sprawiają czytelnikowi fragmenty, w których narratorem jest kundelek Gucio. Świat przedstawiony z jego perspektywy jest po stokroć zabawny, trudno się zatem opanować, by co chwila nie ryczeć ze śmiechu. Po raz kolejny muszę pogratulować autorce niezwykłej umiejętności przemawiania psim głosem. Nie wiem, co tak naprawdę siedzi w głowach tych sympatycznych czworonogów, ale to, co za każdym razem serwuje nam Matyszczak, jest tak przekonujące, że łatwo ulec sugestii, iż fragmenty te napisał kudłatą łapą Gucio, a nie człowiek z krwi i kości.

Oprócz humoru mocną stroną Strzałów są także pierwszo - oraz drugoplanowi bohaterowie – i tym razem dopracowani w najmniejszym szczególe, a przez to bardzo wyraziści. Zarówno Solański, jak i Róża przechodzą prawdziwą zewnętrzną przemianę, przy czym każde z nich przeżywa ją na swój sposób i po swojemu odbiera zmiany zachodzące w „partnerze”. Ogromny podziw bez wątpienia wzbudza Róża, która dzielnie walczy z nałogiem objadania się i pięknieje w oczach. Moim zdaniem wątek ten to doskonała motywacja dla tych kobiet, które już przestały wierzyć, że cokolwiek w swoim życiu mogą jeszcze zmienić. Matyszczak daje solidnego kopa w górę i udowadnia, że chcieć to móc. Bo skoro takiej Kwiatkowskiej udało się zawalczyć o siebie, to niby dlaczego nam miałoby się to nie udać?

Jeśli chodzi o zakończenie, to na pewno Was zaskoczy. Autorka z ogromną wprawą plącze wątki, odkrywa nowe tajemnice i niejednokrotnie robi nas w balona, choć uważne oko i ucho jest w stanie wychwycić subtelne podpowiedzi i samodzielnie rozwiązać zagadkę.

Moim zdaniem Strzały nad jeziorem są najlepszą ze wszystkich trzech części. Widać, że autorka z każdą powieścią coraz bardziej się rozkręca, więc w kolejnej prawdopodobnie zaserwuje nam coś jeszcze ciekawszego. Już nie mogę się doczekać!

Ocena: 6/6
©SieCzyta
Detektyw Szymon Solański i jego dzielny i przenikliwy pies Gucio muszą zacząć kolejne śledztwo. Tym razem podejrzaną jest ich dobra znajoma, dziennikarka Róża Kwiatkowska. Pechowo dla niej (a dobrze dla czytelnika, który ma okazję śledzić kolejne perypetie bohaterów znanych już z Tajemniczej śmierci Marianny Biel i Zbrodni nad urwiskiem), wczasy w Barlinku nie będą specjalnie relaksujące… Nie dość, że Róża, borykająca się z nadwagą, wylewa siódme poty pod okiem trenera to jeszcze zostaje oskarżona o zamordowanie Andrzeja Siudka, profesora archeologii podwodnej, który prowadził badania w Jeziorze Barlineckim. Wiadomym jest, że jeśli na początku książki na ścianie wisi strzelba to wreszcie ta strzelba wystrzeli. Kto jednak oddał Strzały nad jeziorem?

Róża zarzeka się, że to nie ona, a Solański i Gucio jej wierzą. Odbywają niepozbawioną niebezpieczeństw podróż do Barlinka, by wykupić kaucję Kwiatkowskiej i pomóc znaleźć prawdziwego winnego zabicia profesora Siudka. Podejrzani szybko się mnożą: była żona, lokalny złodziejaszek, a może archeolożka kierująca konkurencyjną grupą badawczą? Wszak znalezisko z jeziora może być bardzo cenne… Pewne jest jedno: gdzie Róża, tam kłopoty! Dziennikarka chyba je przyciąga… Najpierw przywlekła je ze sobą na Inishmore w Irlandii (Zbrodnia nad urwiskiem), a teraz do spokojnego Barlinka. Gucio ma znowu pełne łapy roboty, bo Solański… Szkoda gadać. Tropy wymykają mu się z rąk, i gdyby nie pies to pewnie Kwiatkowska wróciłaby do ciupy! Szczególnie, że barlinecka policja (a przede wszystkim aspirant Barański) postawiła już krzyżyk na Róży, i chętnie zamknęłaby sprawę, zarzucając zbrodnię niewinnej kobiecie.

Szymon Solański jest zbity z tropu: nowe otoczenie, nowa (szczuplejsza) wersja Róży, tajemnicza zbrodnia, barlineccy „lokalsi”, a do tego konkurujące grupy archeologów i drogocenne znalezisko w jeziorze… Tego jest na jego łeb za wiele. Na szczęście do pomocy ma jeszcze ten drugi, psi. A Gucio jak zwykle wtyka swój mokry nos w różne miejsca, co owocuje ważnymi odkryciami. Wiadomo, że kundelek dla Róży Kwiatkowskiej i krakowskiej suchej (niekoniecznie w tej kolejności) zrobiłby wszystko! I właśnie pies jako jedyny się nie zmienił. Szymon, po tym jak niespodziewanie się wzbogacił, stał się gadżeciarzem, który szpanuje autem marki Audi TT, sprane koszulki i wypchane dżinsy zamienia na drogie garnitury, a stary telefon – na nowy, drogi model.

Odkąd odziedziczyliśmy po Koszyckim forsy jak lodu, w Solańskiego wstąpiła dzika energia. Co rusz kazał mi się zwlekać z wyra, a potem obwoził po licznych przybytkach handlu detalicznego. Kupował garnitury (sprane szare podkoszulki poszły w odstawkę), a to znowu buty – tak drogie, że aż żal je było wkładać. A nawet kiedy już wetknął w nowy nabytek swoje szwaje, musiał je szybko wyjmować, bo obcierało go do żywego mięsa.

Marta Matyszczak dba o to, by czytelnik jej serii się nie nudził. Co tom bohaterowie lądują w innych miejscach (a fabuła szczęśliwie nie traci przez to na wiarygodności), a za nimi ciągnie się krwawy ślad kolejnej zbrodni. Postaci nie są statyczne ani papierowe, rozwijają się, a ich charaktery i zachowanie zmieniają się wraz z perypetiami, jakie przeżywają. To zaś pozwala tak łatwo się z nimi zaprzyjaźnić – choć muszę przyznać, że dla mnie prostsze to jest w przypadku Róży i Gucia, Solański bowiem czasem sobie grabi… Tak jak w Strzałach nad jeziorem, gdy pod wpływem forsy przemienia się w bogatego bubka. Dobrze, że ma Kwiatkowską, która potrafi go wciąż sprowadzić na ziemię! Dziennikarka zmieniła się bowiem na ciele, ale w duszy wciąż jest taka sama. I wciąż wzdycha do detektywa… Matyszczak postara się jednak o to, by nie za szybko nastąpił w ich relacji upragniony happy end.

Strzały nad jeziorem są moim zdaniem ze wszystkich części najlepiej dopracowane pod kątem kryminalnym. Sprawa morderstwa w Barlinku jest odpowiednio rozbudowana i zakręcona, by pochłonąć czytelnika i pozwolić mu samemu typować winnego. Ja to robiłam, ale rozwiązania domyśliłam się niewiele szybciej niż Solański! Miałam więc podwójną frajdę: dzięki zabawie w detektywa i dzięki humorowi.

Tego bowiem od początku nie brakowało chorzowskiej pisarce, a szczęśliwie pomysły na zabawne riposty, żarciki i sytuacje jej się nie kończą. O akcent komediowy niezmiennie dba jedyny w swoim rodzaju duet Róża & Gucio. Tym razem pies między innymi: wpada z wyciem w chaszcze, zostawia niespodziankę w butach pewnej niesympatycznej persony i robi slalomy na śliskiej posadzce w poczekalni u weterynarza. A Róża… Nie, więcej Wam nie zdradzę, by nie odbierać przyjemności z czytania! Dodatkowym smaczkiem są znowu tytuły rozdziałów: tym razem to fragmenty dziecięcych wyliczanek. Pomysłowość Marty Matyszczak mnie zadziwia!

Strzały nad jeziorem to udana komedia kryminalna z niebanalnymi bohaterami i coraz ciekawszymi śledztwami. Ten tom wydaje mi się póki co najlepszy, tym bardziej więc jestem ciekawa, co jeszcze pokaże nam autorka – i gdzie tym razem wywieje Solańskiego, Różę i psa Gucia. Z pewnością jednak będzie się działo, bo z takim triem po prostu nie da się nudzić!

Ocena: 5-/6
©tanayah czyta
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć