Zbrodnie prawie doskonałe

średnia ocena: 3.62 / 5.00
liczba ocen: 424
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
Pozostałe księgarnie
20.39 zł
Opis:

Lubisz czytać kryminały? To tak jak jeden z policjantów z Archiwum X. W nich prawda zawsze wychodzi na jaw, policjanci wygrywają, a sprawiedliwości staje się zadość. Ale w prawdziwym życiu nie zawsze tak bywa.

Krakowska sprawa „skóry”, bestialskie morderstwo premiera Jaroszewicza, dziwne „samobójstwo” młodej dziewczyny w Łodzi – te i inne sprawy łączy jedno: ofiarom w brutalny sposób odebrano życie, a sprawcy długo pozostawali lub nadal pozostają nieuchwytni. Gdy działania policji, prokuratury i sądów zawodzą, policjanci z Archiwum X, tajnych zespołów do spraw niewykrytych zabójstw, są dla rodzin ofiar ostatnią nadzieją.

 Reporterka Iza Michalewicz jako pierwsza dotarła do akt sądowych, zyskała zaufanie policjantów, świadków i rodzin ofiar. W trzymających w napięciu reportażach, z niezwykłą dbałością o szczegóły, opisuje zbrodnie (prawie) doskonałe. Ujawnia motywacje i metody działania morderców, przybliża sylwetki tych, którzy ich ścigają. I uparcie szuka odpowiedzi na dręczące ją pytanie: czy to możliwe, że o naszym życiu i śmierci, zbrodni i karze nieraz decyduje zwykły przypadek?

CYTATY:
Prawo to wiara w sprawiedliwość. Ale i w miłosierdzie.
Recenzje blogerów
Tam, gdzie zawodzi nadzieja na wykrycie sprawcy zbrodni, tam wkracza policyjne Archiwum X. Tam, gdzie szukacie rzetelnego reportażu dotyczącego zbrodni wykrytych po latach, tam sięgnijcie po lekturę książki Izy Michalewicz Zbrodnie prawie doskonałe. Policyjne Archiwum X. Autorka skrupulatnie wertowała setki stron akt sądowych i policyjnych, przedstawiając nam szczegółowe zapisy zbrodni sprzed lat – morderstw wykrytych dzięki rozwojowi techniki oraz policyjnej drobiazgowości. Jak przyznaje Paweł Mrozowski jeden z funkcjonariuszy polskiego Archiwum X – „Po tygodniu inni wywiesiliby białą flagę, ale myśmy się nie poddali”. Wszelkie niewykryte sprawy, które zakopane zostały w policyjnych archiwach odkopano.

Pani Iza prezentuje nam kulisy ośmiu bulwersujących spraw, które wstrząsały opinią publiczną. Konstrukcja książki pozwala na to, by czytelnik mógł każdy z rozdziałów czytać w kolejności wedle własnego uznania. Każdy rozdział to inna odrębna historia. Jednak ich mianownikiem wspólnym jest polskie Archiwum X, czyli tajny zespół do spraw niewykrytych zabójstw. To co również bulwersuje to fakt, iż niektóre zbrodnie nie doczekały wykrycia poprzez opieszałość funkcjonariuszy policji oraz prokuratorów. Na szczęście w wydziale Archiwum X słowo „niemożliwe” zostało wymazane z ich słownika. Autorka podkreśla również niedoskonałość systemu, którego luki stanowią furtkę do poczucia bezkarności. Pani Iza Michalewicz ukazuje nam pracę ludzi, którzy sięgając do spraw nie wykrytych, odkopują nadzieję na zadośćuczynienie za wyrządzone krzywdy. Nie rzadko sprawy te zostają wykryte.

Autorka na podstawie zeznań świadków, rozmów z policjantami z pionu Archiwum X, a także w oparciu o analizę akt, prezentuje nam klarowny obraz, który ujawnia bulwersujące morderstwa. Zbrodnie prawie doskonałe. Policyjne Archiwum X w doskonały sposób ukazują mechanizm pracy policyjnej, a także nieustępliwość w dążeniu do odkrycia prawdy. Książka napawa nadzieją na istnienie sprawiedliwości i zmusza nas również do zadania pytania – czy istnieje zbrodnia doskonała? Myślę, że jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie brak. Owszem wszystko zależy od wielu czynników, jednak w dobie dzisiejszej techniki zbrodnia doskonała nie istnieje. Problem polega tylko na tym, czy odpowiedzialnym służbom za wykrycie sprawcy będzie się chciało chcieć! Reportaż Pani Izy trzyma w napięciu odsłania kulisy takich spraw jak choćby brutalne morderstwo premiera Jaroszewicza. Autorka nie przechodzi również obojętnie obok dziwnego „samobójstwa” młodej dziewczyny w Skierniewicach czy bestialskiej krakowskiej sprawy Skóry oraz brutalnej egzekucji dwojga studentów w Górach Stołowych. Po przeczytaniu tej książki zasadnym zdaje się być sformułowanie Seana Penna, amerykańskiego aktora, który jak czytamy w prologu niniejszej publikacji twierdzi, że „nie żyjemy w świecie, w którym źli niszczą dobrych. To świat, w którym trudno odróżnić jednych od drugich”.

Pani Iza Michalewicz poprzez tę książkę potwierdza, że Polskie Archiwum X to sukces zbudowany na porażce. Porażce tych, którzy nie potrafili, czy też wiele lat temu nie mieli odpowiednich narzędzi. Ta książka reporterska jest mocnym dokumentem, nie tylko ze względu na kaliber opisanych zbrodni, lecz również dlatego, że jest wynikiem rzetelnej pracy Autorki nad tym, by do rąk czytelnika trafiła publikacja będąca zilustrowaniem pracy powołanego do życia polskiego Archiwum X. Książka może być również pewnego rodzaju zasłużoną laurką dla pracujących w niej funkcjonariuszy. A to co najważniejsze, powinna być dla nas wszystkich przestrogą, że każda zbrodnia zostanie wykryta. Czy ten fakt może jednak wpłynąć na spadek statystyk ukazujących dokonywanie podobnych zbrodni? Myślę, że na to pytanie każdy z nas powinien sobie odpowiedzieć samemu. Jeśli jednak szukacie na nie odpowiedzi Zbrodnie prawie doskonałe. Policyjne Archiwum X to zbiór reportaży, który pozwoli Wam odnaleźć wskazówkę do rozwikłania tego pytania. Takich spraw w policyjnych archiwach jak te opisane w niniejszej publikacji jest jeszcze setki , dlatego też Autorka nie stawia ostatniej kropki, ponieważ tę książkę kończy skrótem: CDN.

Ocena: 6/6
©Czyt-NIK
Od zawsze, a dokładniej odkąd pamiętam intrygowały mnie stare sprawy kryminalne. Frapowało mnie, jak to możliwe, że jest tak wiele niewyjaśnionych zbrodni oraz nieznalezionych sprawców. Lubiłam też oglądać magazyn kryminalny 997, którego misją była pomoc w odnalezieniu poszukiwanych przestępców i świadków, co miało doprowadzić do wyjaśnienia zdarzeń.

Takie samo zadanie, mają funkcjonariusze działający w ramach polskich jednostek Archiwum X, zajmujący się rozwiązywaniem niewyjaśnionych zbrodni. Niestety, jak pewnie wiecie takich zbrodni, z niewykrytymi sprawcami jest wciąż bardzo dużo.

Zbiór reportaży Zbrodnie prawie doskonałe. Policyjne Archiwum X zawiera zapis szczegółowej i dociekliwej pracy reporterskiej Izy Michalewicz. Dziennikarce udało się dotrzeć do akt opisywanych spraw, ale również do policjantów, świadków i rodzin ofiar. Dzięki temu autorka stworzyła trzymające w napięciu, szczegółowo opisane reportaże, w których ujawnia metody działania zarówno morderców, jak i policji, prokuratury, sądów. Niestety wiele z tych działań pozostawia wiele do życzenia. Iza Michalewicz stara się w swojej publikacji, przedstawić motywy i okoliczności, które doprowadziły sprawców do tego by odebrali komuś życie. Myślę, że właśnie ten psychologiczny aspekt książki, jest jej najmocniejszą stroną.

Iza Michalewicz opisuje sprawy trudne, drastyczne, z drugiej strony jednak robi to w sposób niezwykle empatyczny i mimo, że wprowadza nas czytelników z butami w czyjąś tragedię, nie pozbawia jej resztek intymności. Co jest uważam niezmiernie istotne.

Autorka w swojej książce przedstawiła sprawy, które w swoim czasie były niezwykle medialne i które do tej pory budzą wielkie zainteresowanie, jak choćby zabójstwo Jaroszewiczów. Inne przez wiele lat pozostawały w cieniu policyjnych archiwów, jak na przykład morderstwo młodej dziewczyny w Zakopanem. Do czasu.

Te zbrodnie z pozoru są zupełnie różne. Łączy je jednak fakt, że ich sprawcy długo pozostawali nie wykryci. Często działo się tak, na skutek błędów policji, prokuratury i sędziów. Dzięki policjantom z Archiwum X, bliscy ofiar mogą choć częściowo odnieść ulgę. Zamknąć wraz z osądzeniem winnych pewien etap swojej żałoby.

Na dodatkową uwagę zasługują drugoplanowi, albo nawet trzecioplanowi bohaterowie tych reportaży. Są nimi policjanci Archiwum X. Często są to ludzie, którzy łączą swoją codzienną służbę z pracą w wydziale. Nie otrzymują za nią też jakiegoś zawrotnego wynagrodzenia. Zdarzają się przypadki, że funkcjonariusze wracają ze swoich emerytur, by poświecić swój czas i swoje ogromne zaangażowanie dla wykrycia sprawców. Trzeba przyznać, że Ci ludzie wykonują kawał dobrej roboty.

Dlatego też, muszę się Wam przyznać, że jak głupio by to nie zabrzmiało, czytanie tej publikacji sprawiło mi wiele satysfakcji. Część z tych spraw zostanie też w mojej pamięci na dłużej.
Bardzo polecam Wam lekturę tej książki. Muszę Was jednak uprzedzić, że nie jest to łatwa i przyjemna pozycja. Zdecydowanie, nie jest to też publikacja dla czytelników o słabych nerwach. Autorka dość obrazowo przedstawia w nich zbrodnie i ich okoliczności. Poza tym opisuje przecież sprawy, które wydarzyły się w rzeczywistości. Trzeba mieć na uwadze też, że nie są to sprawy, wyglądające jak w poczytnych kryminałach. Tu na sprawiedliwość bliscy czekali latami.

Ocena: 5/6
©Kocham Cię, moje życie
True crime to chyba jedyny gatunek literacki, który po polsku zawsze, w każdej kombinacji brzmi niezręcznie, ale ta niezręczność wychodzi szczególnie w rozmowie.

W dosłownym tłumaczeniu to „prawdziwa zbrodnia”, ale mówienie, że jest się fanem prawdziwej zbrodni brzmi co najmniej dziwnie, a dla niektórych rozmówców może zabrzmieć nawet podejrzanie. Dlatego, tak jak osobiście ułatwiam sobie życie nazywaniem romansów i literatury obyczajowej babskimi książkami, tak tytułem true crime nazywam książki pisane na podstawie rzeczywistych przestępstw. I dodam jeszcze tylko, że nic nie sprawia mi takiej satysfakcji jak porządnie skonstruowana książka z prawdziwymi zbrodniami jako element główny.

Mimo że do tej pory postać Izy Michalewicz nie była mi w ogóle znana, to jej – jak się później okazało – kolejna książka wpadła mi w oko jeszcze na długo przed oficjalną premierą. Nie potrzebowałam żadnej dodatkowej zachęty, poza okładkowym opisem, żeby zgłosić się po nią. Czytałam ją powoli, jak żadną inną książkę, ale z własnej woli, a nie z nudów i monotonii. Miałam ogromne oczekiwania wobec tej pozycji, a autorce – o dziwo – udało się sprostać. Większość moich książkowych przewidywań praktycznie w ogóle się nie sprawdza, stąd moje zdziwienie i bardzo pozytywne zaskoczenie. Zbrodnie prawie doskonałe to mocna i surowa książka, tym samym bardzo dobitna i prawdziwa.

Zacznę od tego, Michalewicz odwaliła kawał dobrej roboty zbierając i ujarzmiając ten ogrom informacji o poszczególnych, przez większość już dawno zapomnianych, brutalnych zbrodniach. Na dobrą sprawę jej zbiór reportaży mam ochotę określić po prostu jako kompendium wiedzy o konkretnych sprawach – od bardzo medialnej sprawy „skóry”, przez tajemniczą maskę, aż po morderstwo Jaroszewicza. Część opisywanych zbrodni była bardzo medialna, jednak niektóre z nich nie były mi zupełnie znane, ale zapewniam Was, że po lekturze książki Michalewicz na długo pozostaną w mojej pamięci. Autorka w bardzo dokładny sposób, krok po kroku, przeprowadza czytelnika przez kolejne sprawy, ukazując przy tym ułomność wymiaru sprawiedliwości i wspominając o problemach, które napotykała podczas zbierania materiału do tej publikacji. Nie przebiera w słowach, momentami jest trochę bezczelna, ale i bardzo bezpośrednia, a to wszystko zdecydowanie podkręca klimat jej reportaży. Podejrzewam, że większość opisywanych przez autorkę zbrodni może wprawić czytelnika o słabszych nerwach w porządne zakłopotanie, a nawet może i obrzydzenie. Na książkę Michalewicz trochę brakuje mi słów, bo autorka wykazała się naprawdę ogromną kompetencją i zaangażowaniem.

To jest książka, której nie da się przeczytać w godzinę czy dwie i na pewno nie będzie typową zapchajdziurą między kolejnymi lekturami. To pozycja dla świadomego czytelnika, który chce zagłębić się w szczegóły dotyczące spraw dawno uznanych za nierozwiązywalne. Jeżeli miałabym ją porównać do jakiejkolwiek książki, powiedziałabym, że najbliżej jej do reportaży Justyny Kopińskiej Polska odwraca oczy, jednak Michalewicz przygotowała reportaże w bardziej szczegółowej i rozbudowanej wersji. Znakomita, ciężka książka, zdecydowanie warta Waszej uwagi.

Ocena: 5/6
©Rude recenzuje
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć