ebook Tkanki
3.54 / 5.00 (liczba ocen: 414)

Tkanki
ebook: epub (ipad), mobi (kindle)

E-book - najniższa cena: 13.90
Audiobook - najniższa cena: 16.90
wciąż za drogo?
13.90 zł
27.81 złpremium: 17.94 zł Lub 17.94 zł
23.62 zł 20% rabatu
23.92 zł Lub 21.53 zł
29.90 zł Lub 26.91 zł
-7% 22.13 zł
22.18 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (6)
Inne proponowane

Wciągający thriller, który pokazuje, że serce nigdy nie zapomina... Dominika van Eijkelenborg, autorka powieści „Kiedy będziemy deszczem”, po raz kolejny skłania czytelników do zrewidowania zapatrywań. Wywołuje stan niepokoju, roztaczając wizję trudnych do wyjaśnienia zdarzeń. Stawia pytania o to, co wydaje się niemożliwe, czy jednak na pewno?

Nastoletnia Evi Brouwer cierpi na poważną chorobę serca. Konieczny jest przeszczep. Czas mija nieubłaganie. Wraz z jego upływem szanse dziewczyny maleją coraz bardziej. Kiedy jej zrozpaczona matka traci nadzieję, niespodziewanie pojawia się ratunek. Dawcą serca zostaje młoda dziewczyna Finya, która zginęła w wypadku samochodowym.
Nikt nie podejrzewał, że przeszczepione serce zachowa wspomnienia i cechy osobowości Finyi. Wkrótce nowy organ staje się intruzem, który całkowicie przejmuje kontrolę nad Evi. Nastolatkę zaczynają dręczyć sny, których nie potrafi zrozumieć. Jakaś tajemnicza siła prowadzi ją w nieznane dotąd miejsca i pcha w ramiona tajemniczego Sandera.
Matka Evi czuje, że dopiero teraz może stracić córkę na zawsze. Postanawia zrobić wszystko, aby do tego nie dopuścić. Czy zdoła przekonać kogoś, że z jej córką dzieje się coś strasznego? Czy nowe serce chce zaszkodzić dziewczynie?

Tkanki od Dominika van Eijkelenborg możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Kłopoty jednak znajdą cię niezależnie od statusu społecznego i stanu konta w banku.
Nienaprawione błędy lubią powracać w innej formie, by nam wspomnieć nasze grzechy, za które nie odpokutowaliśmy.
Życie jest za krótkie na wątpliwości, lęki i żale. A szczególnie na nieodpowiednich ludzi.
Ludzie nie zawsze chcą znać prawdę, a nawet jeśli ją znają, uważają za niedostatecznie ładną i wybierają iluzję.
Zastanawia mnie co za "Janusz dedukcji" zakwalifikował tę powieść do thrillerów? I tym samym wyrządził dobrze napisanej powieści obyczajowej okropną krzywdę?
Umówmy się – kupując lody o smaku truskawkowym oczekujemy, że dostaniemy lody... o smaku truskawkowym, a nie czekoladowe z karmelową polewą i owocowa posypką. Chwytając za Tkanki określane mianem "wciągający thriller" oczekujemy, no nie może być! THRILLERA WŁAŚNIE... A dostajemy, skądinąd bardzo udaną, skrupulatnie opisaną trudną relację matka-córka, oraz zobrazowanie konsekwencji jaki niesie za sobą przeszczep, ale te części składowe fabuły POZOSTAJĄ NADAL w sferze obyczajowej, a nie sensacyjnej ...

[...] po przekroczeniu pewnej granicy odwaga płynnie zmienia się w szaleństwo.

Kardiomiopatia. Zawał. Rzeczywistość nie pozostawia złudzeń, aby żyć siedemnastoletnia Evi potrzebuje nowego serca. Przeszczep to jedyna szansa aby mogła normalnie funkcjonować. Dawca pojawia się niemalże w ostatnim momencie. Operacja w komplecie z kuracją lekami immunosupresyjnymi oraz rekonwalescencją kończą się sukcesem. Evi może dosłownie odetchnąć pełną piersią. Bo fizycznie jest zdrowa. A psychicznie? Skromna, wycofana, subtelna dotychczas Evi sukcesywnie zmienia się w zbuntowaną i opryskliwą nastolatkę. Jej mama – Chantal – próbuje zrozumieć skąd te nagłe zmiany. Odpowiedz jest oczywista – serce, które tchnęło w Evi życie wyparło "starą Evi" i przejęło kontrolę nad psychiką, upodobaniami i zachowaniem dziewczyny...

Nasza osobowość jest dosłownie zapisana w naszych tkankach.

Dominika van Eijkelenborg stworzyła naprawdę przejmujący dramat na kanwie zagadnienia "pamięci tkankowej". Istnieją badania potwierdzające słuszność tezy, że wraz z przeszczepionym organem biorca otrzymuje "okruchy" osobowości dawcy. Kalkę zachowań, upodobań i pragnień. Wspomnienia. Autorce udało się zaintrygować, rozpalić ciekawość i wciągnąć w czeluść obyczajowych zawirowań. Jednak nadal pozostaje to w większym stopniu powieść obyczajowa, a nawet młodzieżowa, aniżeli thriller. Otrzymujemy bowiem: charakterystykę przemiany dziewczynki – córeczki w wiecznie podirytowaną nastolatkę; walkę o zdrowie ukochanego dziecka; dramaty, jakie rodzi choroba ukochanego, jedynego dziecka; pierwsze zauroczenia, miłość, pociąg do "niegrzecznych chłopców"; skomplikowane relacje miedzy rodzeństwem. Niepokojące sny Evi z pewnością nie klasyfikują Tkanek do thrillera, bo w zamierzeniu mały być zapewne lekko przerażające, a są po prostu dziwne. Stąd moja frustracja, niezadowolenie, pomimo bardzo dobrej warstwy obyczajowej, bardzo plastycznego języka i wieloosobowej narracji, która sprawia, że historia opowiadana z kilku perspektyw nabiera wiarygodności i przejrzystości. Jest odrobinę monotonnie, momentami nudnawo i bardzo, bardzo przewidywalnie. W powieści brak jakichkolwiek "trzęsień fabularnych" oraz pojawia się kilka zupełnie zbędnych wątków.

Reasumując: jeśli Tkanki mam ocenić przez pryzmat wytycznych "dobrego thrillera" to byłaby to ocena 1/6. Olewając semantykę i wszelką klasyfikację, mając na uwadze bardzo dobry warsztat pisarski, ciekawy temat oraz wnikliwe spektrum trudnych relacji matka-córka, brat-siostra, chłopak-dziewczyna oceniam tę powieść na 4/6

Nie polecam fanom thrillerów.

Ocena: 3/6
©Tylko skończę rozdział
Nastoletnia Evi cierpi na poważną chorobę serca, jej jedyną nadzieją jest przeszczep. Matka Evi przechodzi załamanie, ale w krytycznym momencie pojawia się ratunek. Dawcą serce zostaje Finya, która zginęła w wypadku samochodowym. Nikt nie podejrzewał, że organ zachowa cechy osobowości zmarłej dziewczyny. Evi musi zmierzyć się z intruzem, który ratując jej życie, przejął kontrolę. Nękają ją dziwne sny, a tajemnicza siła pcha ją w ramiona Sandera. Tylko matka dziewczyny łączy zmiany w zachowaniu córki z przeszczepem. Czy uda jej się przekonać kogoś do swoich odczuć nim straci córkę?

Przyznaje się bez bicia, okładka średnio mi się podobała, a już tym bardziej nie pasowała mi do opisu książki. Miałam zamiar odwlec ją w czasie, jednak nie lubię zostawiać na półce recenzenckich egzemplarzy. Jakże się cieszę, że tego nie zrobiłam!

Pierwsze sto stron momentami bardzo się dłużyło. Opis medycznej strony tej historii nie do końca odpowiadał moim gustom. Jednak nie da się bez niego odpowiednio zrozumieć problemu z jakim borykała się rodzina głównej bohaterki. Nawet jeśli nie jest to wyjątkowo wciągający fragment, zdecydowanie wart jest poznania. Potem jest tylko lepiej.

Gdy zaczyna się "właściwa" część historii, ta po przeszczepie, wszystko nabiera tempa. Życie bohaterów przyspiesza, ich emocje się zmieniają, a oni sami tak naprawdę zaczynają żyć. Różnica jest diametralna i rewelacyjnie pokazuje zmiany jakie zaszły zarówno w samych bohaterach jak i ich życiach.

Patrząc na opis można stwierdzić, że w jakimś stopniu to młodzieżówka. Nawet jeśli, to zupełnie inna niż te, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Wątek miłości nastolatków, nie jest tym typowym - poniekąd jest to zakazana miłość, ale w innym tego słowa znaczeniu. Dodatkowo, w Tkankach nie chodzi tylko o relacje jakie łączą samych nastolatków. Chodzi też o te, które łączą nastolatka z jego rodzicami i dorosłymi wkoło. Jak różna może być miłość rodzica do dziecka, zwłaszcza w obliczu choroby.

Od strony czysto technicznej - moje czytelnicze serduszko pokochało tę historię za tak wielu narratorów. Dzięki temu, że stał się nim niemal każdy bohater, mogłam poznać ich lepiej i wyrobić sobie o nich własne zdanie. Pokochać lub znienawidzić. Trochę przeszkadzał mi fakt, że to samo wydarzenie było opisane przez kilka osób. Momentami nieco gubiłam się w wydarzeniach, jednak ten stan szybko mijał.

Sam pomysł na tematykę jest bardzo ciekawy. Transplantacja nie należy do najczęściej poruszanych wątków w literaturze. Tutaj został on wykorzystany nad wyraz interesująco. Jeśli to, co autorka zaprezentowała w swojej książce jest prawdą, to badania i przypadki osób po przeszczepach muszą być naprawdę fascynujące.

Ta naprawdę niepozorna książka zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Choć początek tego nie zapowiadał, wciągnęła mnie bez reszty i zawładnęła moimi myślami. Czytana w lutym, ma wielkie szansę by zostać jedną z najlepszych książek roku 2018. Naprawdę dawno żadna książka aż tak na mnie nie wpłynęła.

Ocena: 6/6
©Ciekawy cytat o książkach
Na wstępie chciałabym wspomnieć o pewnym fakcie, który mnie zaskoczył. Gdy dostałam propozycję przeczytania książki, pomyślałam sobie, że może to być dobra pozycja. Nie czytając o autorce, byłam przekonana, że nie jest ona polką. Jakie więc było moje zdziwienie gdy dotarła do mnie książka? Wielkie! Zawsze twierdzę, że Polacy potrafią pisać powieści. Tutaj mamy kolejny dowód. Chociaż mało jest dobrych polskich thrillerów, tutaj jest zdecydowanie dobrze. Dlatego podkreślę! Czytajmy polskich autorów! Po tym wstępie możemy przejść dalej.

Czas na kilka słów o fabule. Evi Brouwer potrzebuję przeszczepu serca ponieważ cierpi na poważną chorobę serca. Jej matka przechodzi z tego powodu załamanie. Gdy kobiety tracą nadzieje, okazuję się, że znalazło się serce! Dawcą ma zostać młoda Finya, która zginęła w wypadku samochodowym. Niestety nie wszystko idzie jak powinno. Serce zachowało wspomnienia i cechy osobowości pierwszej właścicielki. Serce, które miało być ratunkiem, staję się wrogiem. Organ przejmuję kontrolę nad Evi. Prowadzi ją do obcych osób i nieznanych miejsc. Czy spanikowana matka zdoła ocalić córkę? Czy serce, które miało być wybawieniem pozbawi ją życia?

Dominika van Eijkelenborg osadziła swoją powieść w mieście Sneek. Postaci mają obcobrzmiące imiona. Czytając przenosiłam się do innego, obcego mi świata. W sumie cieszę się, że autorka nie rozegrała akcji w polskich realiach. Dzięki temu jakoś łatwiej mi było się odnaleźć w wydarzeniach. Nie wiem do końca czy to jest thriller. Według mnie to bardziej obyczajowa książka z wątkami thrillera. Bardzo mi się za to podobał sposób narracji. Przez większą część książki widzimy wszystko oczami matki Evi. Chantal prowadzi nas przez powieść. Czasem jednak narracje przejmują inne postaci, sama Evi, Finn, Sander czy policjantka. Dzięki takiemu oddaniu narracji więcej wiemy. Jesteśmy bardziej zorientowani w sytuacji niż matka. Bohaterowie bardzo dobrze zostali skonstruowani. Dzięki temu możemy ich polubić lub nie. Są też bardzo rzeczywiści. Nie są idealni. Mają swoje wady i zalety, czyli jak każdy z nas. Trzymałam kciuki za Evi. W pewnym momencie złapałam się nawet na tym, że traktowałam serce jak człowieka. Nadałam mu pewne cechy i chciałam się go pozbyć. W końcu ono pchało młodą bohaterkę w paszczę zła. Minusem powieści jest niestety fakt, że dość szybko się wszystkiego domyśliłam. Nie zaskoczyła mnie. Mimo wszystko bardzo przyjemnie się czytało. Przyjemne pióro autorki sprawiło, że z chęcią sięgnę po jej poprzednie książki, a kiedyś i kolejne.

Podsumowując. Jest to przyjemna i lekko trzymająca w napięciu powieść. Plastyczny język autorki oraz jej kunszt sprawiają, że zapomina się o niedociągnięciach. Polecam. Być może was zaskoczy.

Ocena: 5/6
©Lotta w świecie książek
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć