Niedyskretnik
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.81 / 5.00
liczba ocen: 3506
Ilość stron (szacowana): 320
dołącz do programu UpolujEbooka.pl
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
22.90 zł
-25% 23.93 zł
26.68 zł
27.12 zł
31.89 zł
Pozostałe księgarnie
20.74 zł
26.66 zł
28.71 zł
28.71 zł
29.00 zł
30.31 zł
31.90 zł
31.90 zł
Opis:

Przewodnik po czasach wiktoriańskich, odsłaniający tajemnice naszych prababek. Porusza XIX-wieczne sprawy wstydliwe, tematy nieskromne, nieprzyzwoite i wprowadzające kobiety XXI wieku w zdumienie. Dlaczego kobiety smarowały sobie twarze arszenikiem? W imię czego nosiły obowiązkowo gorsety, czyli garderobę utrudniającą oddychanie, a nawet miażdżącą kości?

Autorka z ogromnym poczuciem humoru pokazuje najprawdziwszą prawdę o czasach urzekających nas w książkach i filmach, ale które po zajrzeniu za kurtynę odsłaniają potworne warunki sanitarne, opiekę medyczną podpierającą się myśleniem magicznym oraz obowiązujące obyczaje społeczne.

Recenzje blogerów
Cześć kochana, muszę ci opowiedzieć o pewnej książce. Wiesz, rozmawiałyśmy ostatnio o tych wszystkich filmach, gdzie kobiety są piękne i wytworne w swoich sukniach, pamiętasz jak wyobrażałyśmy sobie siebie na wystawnych balach, czy chociażby wśród służby w codziennym życiu? Tak wiem, że śmiałyśmy się z tych pięknych wizji, mając świadomość, że to nie wygląda tak cudownie. Ale wyobraź sobie, że ostatnio wpadła mi w ręce książka Therese Oneill. Nie znasz? Ja też wcześniej nie, nazwisko nie jest tu najważniejsze. Co jest ważne? Zawartość.

Zobacz, to Niedyskretnik. Tak wiem, że nazwa dziwna. I ta kobieta w samym gorsecie na okładce. Zaciekawiłam cię? To posłuchaj tego. W tej książce masz wrażenie, jakbyś przeniosła się nagle ponad sto lat wstecz. Znalazła się w XIX wieku. Są piękne suknie, są służący, są bale. Przecież właśnie w tej klasie chciałybyśmy się znaleźć choć na chwilę, prawda? Autorka ma świetny sposób pokazania życia w ówczesnym świecie. Zabiera cię ze sobą. Jak to zabiera? Czytając ją miałam poczucie, że w jednej chwili jestem w swoim pokoju, a już za chwilę znajduje się w wielkim łożu gdzieś w wystawnym domu. Budzę się i zaczynam dzień jako kobieta XIX-wieczna. Ubieram się. Wiesz ile warstw ubrań wtedy na siebie zakładano? Przerażające. Prysznic mówisz? Nie, wtedy takich luksusów nie było, co najwyżej miska wody do odświeżenia twarzy. Wiesz co, uświadomiłam sobie co to są reformy i do czego służyły. Takie spodnie z dziurą w kroku. Coś strasznego. Wyrażasz sobie pójście do kibelka z krynoliną? O ile istniał w domu, a nie gdzieś na zatęchłym podwórku albo jeszcze gorzej. I jeszcze ten okres... Pamiętasz film o Histerii? Prawda była jeszcze gorsza. A kosmetyki? Kochana, to była jakaś porażka. Specyfiki, które niszczyły skórę i wywoływały choroby. Nie chcę o tym nawet myśleć.

Nie, nie będę ci więcej opowiadać, sama musisz to przeczytać. Jasne, że pożyczę. Ciekawa jestem czy będziesz nią tak samo urzeczona. Jak przeczytasz znowu porozmawiamy o urokach XIX-wiecznych salonów. Filmy są takie piękne. I książki też. Ale rzeczywistość... Zresztą sama zobaczysz.

Wiesz, powiem Ci że na początku przeniosłam się do tego XIX wieku z ciekawością, chłonęłam uroki tamtego życia, ale z każdym kolejnym zagadnieniem byłam coraz bardziej przerażona i chciałam wrócić do domu. I wiesz na końcu, kiedy autorka zaproponowała powrót byłam gotowa ją ucałować. Przekonasz się. Znowu mogłam ubrać się w powyciągany dres, obejrzeć głupi serial i zjeść coś niezdrowego. Urok wolności i współczesności!

Chcesz podsunąć Bartkowi? To może być ciekawe doświadczenie ale czemu nie. Przecież wie jak żyjecie, zna swoją mamę i siostrę. Na pewno zobaczy różnice pomiędzy tym życiem a kobietami o których przeczyta. Tak myślę, że jako mężczyzna może odebrać ją inaczej. Aż sama jestem ciekawa!

Tak mniej więcej wyglądała rozmowa z moją przyjaciółką. Zawsze książki, które mnie ciekawią i wiem, że ją również, podsuwam jej w pierwszej kolejności. Czytałam wiele książek dotyczących życia w XIX wieku, ale ta urzekła mnie niezwykłą formą prezentacji, która sprawia, że czytając czułam się jakbym wraz z autorką przeniosła się do tamtych lat. A sam sposób przedstawiania zagadnień również bardzo pozytywnie odbieram. To co przekonałam Was? Naprawdę warto.

Ocena: 5/6
©Książkowe Wyliczanki
Therese Oneill przenosi nas z XXI wieku prosto w czasy wiktoriańskie i uświadamia, jak wyglądały kolejne sfery życia. Co najlepsze absolutnie nie skupia się na tak zwanej wielkiej historii, sprawach gospodarczych czy politycznych. Nie, ona pisze o tych wszystkich zagadnieniach, które zawsze mnie nurtowały, a żadne książki czy filmy nigdy nie ich nie poruszały. Dlaczego kobiety nie nosiły majtek, jak sikały nosząc dwudziestokilogramową suknię, co z depilacją, zabiegami kosmetycznymi, zwykłym myciem? Autorka nie poprzestaje na zabiegach higienicznych – pisze o tym, jak wiktoriańska kobieta powinna się odżywiać, jak zachowywać się w miejscach publicznych, jak wyglądały zaloty, małżeństwo i noc poślubna. Dużo miejsca poświęca ówczesnej wiedzy medycznej (czy jej braku), społecznym konwenansom czy sztuce prowadzenia domu. Wszystkiego doświadczamy na własnej skórze, a autorka nieustannie podkreśla różnie między dzisiaj a kiedyś.

To wszystko jest absolutnie dla mnie fascynujące. Opowieść o tym jak wyleczyć swoją córkę z fazy na księżniczki zostanie ze mną na bardzo długo. W ogóle ta książka może Wam zepsuć oglądanie filmów historycznych i czytanie romansów – bo jednak trudno zapomnieć, że nasza główna wiktoriańska bohaterka prawdopodobnie nie myła się od tygodnia, nie nosi majtek, a na sobie ma suknię, której raczej nigdy nie można uprać, bo ulegnie zniszczeniu. Ale ja kocham takie ciekawostki! To, że szczotki nie służyły do czesania, dlaczego białe ubrania stały się symbolem statusu społecznego czy jak flirtować po wiktoriańsku. Przeczytałam tę książkę jednym tchem. Poczucie humoru autorki (podpisy pod zdjęciami to mistrzostwo świata) sprawiło, że śmiałam się i chichotałam co drugą stronę, jednocześnie zdając sobie sprawę, że dowiaduję się bardzo ciekawych rzeczy. Cenię i lubię takie książki i taką formę opowiadania o historii.

Jedynym zarzutem, jaki mogę mieć jest forma narracji. Autorka zwraca się do swoich czytelniczek bezpośrednio (z góry chyba zakładając, że żaden facet nie będzie zainteresowany taką lekturą), na ty. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie radosny szczebiot autorki. Bo poczucie humoru poczuciem humoru, ale jednak są jakieś granice. Bardzo chciałabym zobaczyć ten tekst w oryginale, żeby sprawdzić, czy to faktycznie Therese, czy tłumaczka Jolanta Sawicka za bardzo się wczuła. Pewne zwroty po angielsku trudno przetłumaczyć tak, żeby po polsku nie brzmiały infantylnie i chociaż trochę znośnie. Można to jednak zignorować, jeśli komuś bardzo przeszkadza, bo warto skorzystać z tej wycieczki w czasie. Zwłaszcza jeśli ktoś kocha XIX wiek!

Ocena: 4+/6
©Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi
Drogie Panie, jeśli przeczytacie książkę o wdzięcznym tytule Niedyskretnik, z pewnością docenicie cywilizację zachodnią XXI wieku, i ile nie żyjecie w rejonie, do którego dobrodziejstwa owej cywilizacji nie docierają na czas. Zakładam jednak, że tak nie jest, ponieważ korzystając z nowoczesnych mediów macie dostęp do najnowszych badań naukowych oraz literatury, która pozwala wam lepiej zrozumieć swoją pozycję w świecie współczesnym. Czytacie i oglądacie, zaglądacie na strony wydawnictw, sięgacie po różne literackie nowości. Książka, którą napisała Therese Oneill, pt. Niedyskretnik to wiktoriański przewodnik po dobrych manierach, seksie, małżeństwie i o tym, czego mówić nie wypada, przeznaczony dla kobiet i dziewcząt. Niedyskretnik to książka historyczna opisująca życie naszych praprababek w XIX wieku, których codzienność, w porównaniu do dzisiejszego stylu życia, przypomina ciężką katorgę, skazanych na wieczne potępienie więźniów.

Czas rozpocząć podróż w czasie, by zrozumieć, że choć nasza cywilizacja nie jest w pełni doskonała, to jest dość dobra w porównaniu z tym, czego doświadczały kobiety w XIX wieku. Ale warto również dodać, że dzisiaj żyjemy w takiej a nie innej rzeczywistości między innymi dlatego, że nasze przodkinie - reformatorki zaczęły burzyć mury i zrzucać okowy, które ograniczały ich wolność. To dzięki nim i kolejnym pokoleniom możemy być wdzięczne za wiele udogodnień, o których one same nie mogły nawet marzyć. Możemy nosić majtki (czy wyobrażacie sobie ich codzienny brak, choćby w tak zwanych trudnych dniach?), rozwodzić się z mężczyznami, którzy traktują nas jakbyśmy były ich własnością, możemy brać udział w wyborach, pracować gdzie i jak chcemy, czytać i oglądać to, co lubimy, wychodzić samotnie na ulicę bez osądzania nas od czci i wiary, zatrzymywać się przed wystawami sklepowymi i robić zakupy, jeśli tylko mamy na to ochotę. Możemy to wszystko, bo cenimy sobie prawa człowieka.
Głównym zadaniem książki napisanej przez Therese Oneill jest uświadomienie wszystkim, że wiek XIX, który oglądamy w filmach czy podziwiamy w literaturze popularnej, nie zawsze odpowiadał rzeczywistemu wizerunkowi epoki wiktoriańskiej. Często otrzymujemy za to piękne i romantyczne obrazki, które nie mają wiele wspólnego z życiem kobiet z tak zwanej klasy średniej. Niedyskretnik pozbawia wszystkich złudzeń, ukazując wzloty i upadki, jakich doświadczały mieszkanki ówczesnych metropolii i sielskich wsi.
Therese Oneill w prosty sposób, niepozbawiony ironii, odświeża nam historię, którą znamy ze szkoły, ale dodaje do niej wiele nowych faktów i ciekawostek, które wzbogacają nasze pojęcie o czasach, gdy mężczyźni dyktowali kobietom, jak mają żyć, i robili to z przekonaniem o swej niezgłębionej mądrości.

Therese Oneill wyszukała, posiłkując się bogatą bibliografią, najciekawsze specjały z bogatej historii XIX wieku. Zaciekawienie, ale także przerażenie, mogą wzbudzać opisy ówczesnych kosmetyków i preparatów poprawiających kobiecą urodę. Dość powiedzieć, że w XIX wieku "kobietę umalowaną" zazwyczaj traktowano nad wyraz pogardliwie. Poglądy te umacniali swym autorytetem ówcześni lekarze, których poglądy Niedyskretnik serwuje przy okazji większości poruszanych kwestii. Dlatego, okazuje się, że dama niezdrowa może mieć "smutne piersi" (a więc dramatycznie obwisłe), piegi najlepiej "leczyć" za pomocą promieni słonecznych, bo "ogień oczyszcza wszystko", a najlepszym panaceum na pojawiające się zmarszczki jest spanie na wznak. Takich i podobnych smaczków znajdziemy w książce Therese Oneill mnóstwo. Wywołują śmiech, ale jest to raczej śmiech podszyty zgrozą i ulgą, że przyszło nam żyć w zupełnie innych czasach. Być może nie są one idealne, ale w porównaniu do epoki wiktoriańskiej mogą jawić się nam jako wyjątkowy raj.
W książce odnajdziemy wiele informacji o takich kwestiach jak sposób ubierania się, wypróżniania się, radzenia sobie z menstruacją, nocą poślubną czy kontrolą urodzeń. To tylko niektóre z nich. Therese Oneill bezceremonialnie pokazuje całą prawdę o czasach, które zakorzeniły się w naszych umysłach dzięki produkcjom filmowym, adaptującym niezwykłej urody powieści o romantycznych uniesieniach bohaterów w stylu Scarlett O'Hary.
Niedyskretnik to zabawny, bogato zilustrowany i opatrzony komentarzami Autorki przewodnik po wiktoriańskiej kobiecości, uwięzionej symbolicznie przez sznurowany gorset.

W kulturze, w której pierwsze skrzypce należały do mężczyzn, kobieta przypominała doskonale piękną niewolnicę, spełniającą zachcianki swego męża. Oczywiście, jak to zwykle bywa, nie wszystkich dotyczyły sprawy opisywane przez Therese Oneill. Nie każda kobieta łamała sobie kości gorsetem, spożywała arszenik dla poprawienia urody, czy z przerażeniem układała widelce i łyżki przed zorganizowaniem wystawnego przyjęcia dla zaproszonych gości. Tak jak dziś nie każda kobieta marzy o wstrzykiwaniu sobie botoksu, czy karierze celebrytki - skandalistki.
Niedyskretnik zwraca naszą uwagę na to, że w XIX wieku było wiele wstydliwych spraw, tematów tak nieprzyzwoitych, że nasze praprababki nie miały możliwości zrozumieć jak funkcjonuje ich ciało, a także pokazać światu, że są naprawdę godne szacunku.

Jeśli chcecie uchylić zasłonę skrywającą życie w czasach wiktoriańskich, koniecznie zajrzyjcie do Niedyskretnika. Therese Oneill gwarantuje podróż wypełnioną po brzegi zdumieniem, śmiechem i ...smrodem. Ten ostatni niech nie zrazi Was przed lekturą, na szczęście w każdej chwili możecie wziąć aromatyczną kąpiel, która nie poprowadzi Was na drogę do całkowitego zepsucia.

Ocena: 6/6
©Wasilka - Słowa jak marzenia
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć