Martwa jesteś piękna
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.73 / 5.00
liczba ocen: 2110
Ilość stron (szacowana): 448
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
31.90 złpremium: 19.14 zł
25.41 zł
27.12 zł
31.89 zł
31.90 zł
Pozostałe księgarnie
25.51 zł
26.66 zł
26.68 zł
26.80 zł
27.11 zł
28.71 zł
28.71 zł
29.00 zł
31.90 zł
31.90 zł
31.90 zł
Opis:

Reporterka kryminalna i zabójca psychopata – szokujący duet czy raczej wyrafinowani przeciwnicy, którzy prowadzą ze sobą grę, w której nie wiadomo, kto na kogo poluje? Nieprzewidywalny kryminał, rozgrywający się w świetle kamer telewizyjnych.

Eve Singer zarabia na życie, opisując zbrodnie. Pracuje w telewizji jako reporterka kryminalna, ale jej kariera utknęła właśnie w martwym punkcie. Eve zdaje sobie sprawę, że musi zrobić wszystko, by sprostać oczekiwaniom żądnych sensacji widzów. Podobnie jest z mordercą: on również karmi się śmiercią, która go fascynuje. Ma w zwyczaju reklamować swoje makabryczne występy, chce, żeby cały świat podziwiał piękno umierania. Kiedy kontaktuje się z Eve, dziennikarka początkowo cieszy się, że jako pierwsza będzie mogła przesłać relację z miejsca zbrodni. Jednak szybko zrozumie, że zabójca ma dwie obsesje. Pierwszą jest mordowanie ludzi w miejscach publicznych. A drugą – ona sama…

Martwa jesteś piękna od Belinda Bauer możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Recenzje blogerów
Tym razem udało mi się przeczytać thriller z pogranicza telewizji i pogoni mediów za sensacją.

Główną bohaterką książki Martwa jesteś piękna jest trzydziestoletnia Eve Singer. Kobieta pracuje jako reporterka kryminalna w iWitness News, czyli nagrywa relacje dziennikarskie z miejsc zbrodni. Ostatnimi czasy w pracy średnio jej się wiedzie, wiecznie jest zestresowana, żyje w napięciu ze względu na rodzaj pracy i ogromną konkurencję w nadawaniu obrazów z miejsc zbrodni. W domu też ma problemy, mieszka z chorym na Alzheimera tatą i nie może stracić pracy, gdyż nie będzie miała za co opłacić opiekunki dla ojca. Od razu poczułam sympatię do głównej bohaterki, która stara się jak może,a widać że praca sprawia jej problem, czego przykładem mogą być np. wymioty po nadaniu relacji.

W pierwszej części książki już na samym początku poznajemy Laylę Martin, dziewczynę, która wybrała się do pracy w sobotę, aby nadrobić zaległości. W tym momencie jakbym widziała siebie. Ileż to razy człowiek był sam na open space w pustym budynku... Niestety dla Layle te nadgodziny źle się skończyły, na wyobraźnie bardzo mi zadziała scena mordowania kiedy po drugiej stronie szkła toczy się normalne życie.... Na samym wstępie książki czytelnik poznaje mordercę i jego myśli, przez co na pewno jest bardziej ciekawie. Morderca uwielbia planować starannie swoje zbrodnie, uważa popełnianie ich za pewnego rodzaju sztukę. Jedyne czego potrzebuje to szerszej publiczności, która będzie podziwiała jego jako artystę zadającego śmierć. W tym celu postanawia odezwać do Eve i nawiązać z nią pakt, on zabija, a ona relacjonuje. On będzie wtedy przeszczęśliwy, a ona będzie miała relację z pierwszej ręki do pracy. Autorka opowiada całą historię z perspektywy dziennikarki i mordercy, wątki się przeplatają przez co czytelnik jest trzymany w napięciu.

Nie znałam tej autorki i tym bardziej cieszę się z możliwości jej poznania. Ostatnio nie miałam szczęścia do dobrych thrillerów, tym bardziej ucieszyłam się kiedy książka mnie wciągnęła i byłam ciekawa dalszej akcji. Uważam, że na podstawie tej książki mógłby powstać ciekawy film. Były momenty dosyć brutalne, ale nie było ich za dużo na szczęście.

Jedno trzeba przyznać: książka potrafi trzymać w napięciu od początkowych stron. Podobał mi się też styl pisania autorki, lekki i przyjemny mimo opisywanych scen, bez przekombinowania jak to czasami bywa we współczesnych thrillerach. Autorka opisuje też wątki psychologiczne i myśli mordercy, przez co czytało mi się szybko i sprawnie, a niektóre dialogi były nawet śmieszne.

Zakończenie nie do końca przypadło mi do gustu, dlatego ujmę trochę na ocenie.

Książka idealnie nadaje się na przykład do Dyskusyjnego Klubu Książki, można długo dyskutować o dziennikarzach, którzy zarabiają pracą na miejscach morderstw czy katastrof. Taka pogoń za sensacją, kto pokaże więcej i szybciej. Jak dzisiejsze tabloidy, bez wymieniania z nazw... Książka ukazuje prawdziwy dzisiejszy świat, kiedy ludzie zamiast komuś pomóc wyciągają telefony i nagrywają filmy, a potem wrzucają je na YouTube.

Z niecierpliwością bedę czekała na kolejne książki tej autorki.

Ocena: 5/6
©Matka książkoholiczka
W dawnych czasach uważał się za malarza. Pieniądze nie miały dla niego większego znaczenia, ale rozumiał, że przyszłe pokolenia będą oceniać jego dzieła właśnie przez pryzmat wartości materialnej. Zależało mu więc na wyrazach uznania. Chciał by go chwalono. I oklaskiwano.


Powieść Martwa jesteś piękna bardzo szybko została naniesiona na moją listę „do przeczytania”.
Nieszablonowa fabuła zwiastująca pełen napięcia thriller, niezbyt długie rozdziały, dostępny język, tajemnicza okładka i estetyczne wydanie (biały papier, przejrzysta czcionka, przyjemnie dla oka wyważone marginesy) powodują, że całą historię czyta się bardzo sprawnie.

Eve, młoda reporterka zjawia się zawsze tam, gdzie sensacja goni tragedię. Nie zawsze jest pierwsza. Niestety znajomości i wtyczki często powodują, iż na miejscu zdarzenia szybciej pojawiają się inne stacje telewizyjne. Można przekornie rzec, iż tym razem jednak, los się do niej uśmiecha.
Do kobiety odzywa się sam morderca, sugerując gdzie popełniona zostanie kolejna zbrodnia. Singer może więc być na miejscu pierwsza. Pojawia się jednak dylemat moralny. Kobieta w każdej sytuacji pełni rolę nie tylko reporterki przekazującej informacje szerszej publiczności. Jej obecność na miejscu zbrodni stanowi namiastkę tej widowni i gwarancję pokazania jej światu. A właśnie na widzach zabójcy szczególnie zależy. Widownię morderca uwielbia. Niespełniony artyzm i potrzeba bycia oklaskiwanym skutecznie napędzają jego kolejne czyny. Jest osobą inteligentną i skrupulatnie planującą swe działania, co w przypadku psychopatów jest niemal normą. Dodatkowo, każda zadana śmierć staje się dla niego przedłużeniem własnego życia…

Udało mu się dokonać procesu przekształcenia życia w śmierć i na odwrót. To była transformacja o tak zasadniczym znaczeniu, że świat nie potrafił jeszcze docenić jego geniuszu.

Morderca upatruje w reporterce swej bratniej duszy, podobnie jak ona chce „odnieść sukces”, być oklaskiwanym i podziwianym …

Co jednak, jeśli Eve nie zechce współpracować i recenzować jego „wystaw”?
Czy zdecyduje się zaprzepaścić swą karierę w imię zasad moralnych?

Prócz motywu zbrodni autorka zawarła w książce inne wątki poruszające ważne społeczne problemy takie jak choroba Alzheimera oraz związane z nią cierpienie zarówno osoby chorej, jak i sprawującej nad nią opiekę. Kolejnym motywem jest transplantacja serca, której poddany został w dzieciństwie morderca, co w znaczny sposób wpłynęło na kształt jego psychiki.

Tematem przewodnim, którym opleciona jest cała powieść jest jednak samotność. Większość bohaterów tej historii dręczona jest właśnie tym dojmującym uczuciem…

Powieść Belindy Bauer jest bardzo dynamiczna. Dzięki przeplatanym rozdziałom poznajemy różne punkty widzenia: zarówno Eve, jak i sprawcy.
Ogromnym walorem powieści jest pomysł, nieszablonowa fabuła. Z kolei elementem, którego mi brakowało było zdecydowane działanie organów ścigania. Autorka skupia się głównie na postaciach reporterki i napastnika. Odniosłam wrażenie, iż policja czeka na popełnienie rażącego błędu przez seryjnego zbrodniarza. Najlepiej jednak gdyby na posterunek zgłosił się sam. Śledząc tę opieszałość pomyślałam niemal automatycznie o Lincolnie Rhymie (bohater powieści Jeffery Deavera). Gdyby włączyć w fabułę speca od kryminalistyki równego Lincolnowi powieść byłaby jeszcze ciekawsza.

Spójny, dynamiczny całokształt powieści zaburzony został na samym końcu. Autorka dała upust swej sensacyjnej żyłce i poniesiona na skrzydłach wyobraźni historię zakończyła akcentem wyjętym niemal z powieści Dana Browna.

Ocena: 4/6
©Miłość do czytania …
Jeśli szukacie wciągającego czytadła na weekend, oto ono – opowieść o dziennikarce, zajmującej się „działką kryminalną”, której pracę dostrzega… seryjny morderca. Rozpoczyna się niebezpieczna gra z zabójcą. Jaki będzie jej finał?

Eve Singer to 29-letnia telewizyjna reporterka kryminalna, pracująca dla iWitness News. W pracy profesjonalna i ambitna, prywatnie – silna, lecz zarazem krucha. Gdy przekracza próg swojego domu, z goniącej za sensacją dziennikarki przeobraża się w troskliwą córkę, opiekującą się chorym na Alzheimera ojcem – Duncanem.

Choć Eve stara się wykonywać swoją pracę najlepiej jak umie, jej przełożeni oczekują coraz bardziej wstrząsających materiałów. Dla pozbawionych empatii wydawców, liczą się jedynie sensacja i oglądalność, a zmuszona zadbać o ojca, samotna Eve daje się wciągnąć w tryby medialnej machiny.

Jej pracę dostrzega seryjny morderca, który postanawia „pomóc” dziennikarce… zabijając kolejne osoby. Choć początkowo Eve czerpie z tej „współpracy” korzyści, szybko orientuje się, że zagrożone może być także życie jej i jej bliskich.

Napisana prostym językiem, wciągająca lektura na weekend, gdzie oprócz głównego, kryminalnego wątku, autorka serwuje nam przejmującą opowieść o opiece nad osobą chorą na Alzheimera, gdzie pragnienie by zapewnić jak najlepsze warunki ojcu, miesza się z frustracją, tęsknotą za tym, kim był nim zaczął chorować i poczuciem bezsilności.

Jest też coś dla romantyków – wątek uczucia rodzącego się pomiędzy reporterką, a operatorem. Niestety, to oprócz hollywoodzkiego zakończenia, najsłabszy element składowy tej historii. Nie pierwszy zresztą raz potwierdza się moja teza, że twórcy kryminałów i thrillerów nie najlepiej sobie radzą z opisywaniem romantycznych relacji.

Podsumowując – całkiem przyjemne czytadło, wartka akcja, główna bohaterka rozdarta pomiędzy mieć (pieniądze, sławę) a być (przyzwoitym człowiekiem), szczypta miłości i samotności oraz psychopatyczny zabójca krążący gdzieś w pobliżu. Do poczytania, nie tylko latem.

Ocena: 4+/6
©Okiem Wariatki
Niewątpliwie mamy możliwość przekonać się jak wygląda praca „od kuchni” reportera kryminalnego. Jak się okazuje nie jest to łatwy kawałek chleba, zarówno pod względem zwykłego człowieczeństwa czy moralności. Wbrew pozorom, zadaniem reportera nie jest ukazanie oczywistej tragedii ale przede wszystkim wzbudzenie sensacji. Nie istnieje żadne tabu, o którym nie wolno byłoby mówić oraz pokazywać. „Sława” ma rozbrzmiewać, aż do pojawienia się kolejnej tragedii. Wszystko oparte jest na wyścigu przed konkurencją. Jeżeli nie przedstawisz makabrycznego i krwistego materiału, zrobi to ktoś inny, a Ty w świecie mediów znikasz. Eve - na pozór super reporterka, zawsze jest na miejscu zdarzenia w odpowiednim momencie, która widziała już niejedno, a za każdym razem wymiotuje na widok okaleczonych ofiar. Niestety pod wpływem nakręconej spirali medialnej, przestępcy i zwyrodnialcy stają się wręcz celebrytami, łaknącymi wielkiej i nieprzemijającej sławy.

Autorka właśnie przedstawiła nam taką sytuację. Morderca chcąc przedstawić swoją „sztukę” posuwa się do coraz to makabryczniejszych zabójstw. Jednak pewnej nocy postanawia darować życie młodej kobiecie, która przez przypadek poprosiła go o odprowadzenie jej do domu. Eve nawet nie przypuszczała, iż była tak blisko śmierci. Ciąg kolejnych zdarzeń, jest następstwem tego spotkania.

Mam nadzieje, że jesteście zainteresowani i sięgniecie po tę pozycję, książkę czyta się szybko i chętnie.

Ja polecam z czystym sumieniem.

Ocena: 5/6
©Książka w autobusie
Eve jest dziennikarką śledczą. Prawie każde mrożące w żyłach historie potrafi ubrać w słowa tak, że widz ma ciarki na plecach. Zdarza jej się wymiotować na widok krwi ale to szczegół. Eve ma również sekret, którego nie potrafi nikomu wyjawić. Opiekuje się chorym na Alzheimera ojcem. Wszystko zmienia się wraz z morderstwem młodej dziewczyny w jednym z londyńskich biurowców. To Eve robi relację z tego wydarzenia, by później, przez pewien zbieg okoliczności, stać się celem niebezpiecznego mordercy. Ten, aby żyć, musi mordować, Eve aby zarobić pieniądze musi kręcić jeszcze lepsze relacje, a przecież aby utrzymać się na stanowisku, musi trafiać pierwsza na miejsce akcji. Ich cele są podobne, tylko czy dziennikarka pozwoli na kolejne zbrodnie? Czy może weźmie sprawy w swoje ręce i zdemaskuje sprawcę.
Praca dziennikarki kryminalnej nie należy do najłatwiejszych. Abstrahując od tego, że trzeba być dostępnym przez całą dobę, to na dodatek ważna jest umiejętność ‘sprzedania’ sensacji i zainteresowania widzów. Eve niektóre rzeczy przychodzą z łatwością jak odpowiedni dobór kadru, działanie pod presją czasu czy szybki wybór tekstu do relacji. Prywatnie kobieta nie ma lekko. Opiekuje się ojcem chorym na Alzheimera u którego z każdym dniem widać postęp choroby, jej życie towarzyskie praktycznie nie istnieje, ma jedną przyjaciółkę i chomika. Chociaż wie, że jej sytuacja nie będzie trwała wiecznie, z drugiej strony nie ma planu na zmianę swojego życia, albo raczej ma ale nie wie z której strony zacząć.
Z drugiej strony obserwujemy historię oczami mordercy. Dopiero gdy morduje, dosłownie czuje, że żyje. Uważa siebie za artystę, a dzięki dziennikarce i jej relacjom sprawia, że jego ofiary nigdy nie zostaną zapomniane. I znów, kolejny problem jaki porusza autorka, a którego kompletnie nie byłam świadoma, to przeszczepy narządów. Nie wszyscy potrafią się ‘czuć dobrze’ z obcym organem wewnątrz swojego ciała. Czują się niedopasowani jak źle złożona maszyna.

Zadziwiające, jak łatwo nasze zmysły rezygnują z rejestrowania tego, co wydaje się nie mieć znaczenia. Rzeczy stają się nagle niewidoczne, a dźwięki niesłyszalne.

Autorka bazując na własnym doświadczeniu przedstawia nam pracę dziennikarzy, gdzie króluje wyścig szczurów, a ostatni co najwyżej mogą zbierać resztki, próbując stworzyć relację na czymś co już zostało dawno powiedziane. Potrzebny jest odpowiedni wygląd, dostępność 24 godziny na dobę i doskonała siatka informatorów i konsultantów. Słupki oglądalności muszą piąć się w górę. Jeśli nie jesteś na bieżąco, nie masz ciekawych tematów sorry, odpadasz. Przez setki lat nic się nie zmieniło, ludzie pragną chleba i igrzysk. Najlepiej odpowiednio krwawych. Króluje wszechobecna znieczulica i podkładanie sobie kłód pod nóg. Im bardziej skutecznie, tym lepiej dla kariery.

-(...) Nikt z nas nie ma absolutnej pewności. Każdego ranka wstajemy z łóżka, zakładając, że wieczorem położymy się spokojnie spać. Niektórzy z nas się mylą. Ale większość ma rację.

Martwa jesteś piękna to naprawdę wciągająca powieść na jedno, góra dwa popołudnia. Zakończenie jak dla mnie jest odrobinę absurdalne i przerysowane ale w ostateczności da się to przeżyć. Nietypowo mordercę znamy już od pierwszych stron, co wcale nie zabiera nam przyjemności czytania. Prosty język, rozbudowane portrety psychologiczne głównych bohaterów. Dylemat przed którym autorka stawia Eve. Mocny thriller, bez zbędnych udziwnień.

Ocena: 4/6
©Projekt: Książka
Ciągły rozwój mediów zmusza niektóre zawody do zmiany specyfiki swojej pracy. Dziennikarstwo jest jedną z profesji, które pomimo zmian skorzystało na najnowszej technologii – łatwy dostęp do internetu skutecznie ułatwia wykonywanie zawodu. Praca reportera nie należy do najprostszych. Oprócz dostarczeniu odbiorcy rzetelnych informacji, dziennikarz musi je zdobyć, co nie raz wiąże się z dużym niebezpieczeństwem.

Eve Singer jest reporterką kryminalną – tworzy publikacje dotyczące zbrodni wszelakich, które następnie emitowane są w telewizji. Ciągły wyścig szczurów sprawia, że zawód ten staje się uciążliwy – kto będzie pierwszy, kto przygotuje najlepszy materiał? Presja nie ułatwia zadania, podobnie jak chory ojciec, który, schwytany w pułapkę własnego umysłu, ciągle musi być pod nadzorem.

Mordercę fascynuje śmierć, uważa ją za najpiękniejszy obraz świata. Kiedy jego szalony umysł podpowiada mu, aby zorganizował wystawę, nic nie jest w stanie go powstrzymać.

Ona chce, aby jej kariera ruszyła z miejsca, on, aby wszyscy zobaczyli piękno umierania. Dwie wrogie strony; dwie różne osobowości, których ścieżki w końcu się przecinają. Czy dojdą do porozumienia? Czy zdołają współpracować, aby osiągnąć własne cele?

Ludzie, którzy zostawiają po sobie coś pięknego, nigdy nie umierają.

Martwa jesteś piękna to oryginalny scenariusz zdarzeń, po którym Belinda Bauer sumiennie mknie. Co za tym idzie – rys fabularny jest skrupulatny, choć nie należy do skomplikowanych. Autorka zgrabnie prowadzi akcję, dodając jej doskonale wyważonego tempa. Pod osłoną brutalnych morderstw znajduje się dobrze prowadzony wątek obyczajowy, który notabene wysuwa się na pierwszy plan powieści. Intrygujące jest to, że autorka, prowadząc fabułę, nie rzuca się w maniakalny pościg za mordercą, a pokazuje swoistą monotonię życia, która potrafi zaskoczyć. Równowaga na powierzchniach gatunkowych została zachowana, szkoda więc, że do fabuły wkradły się nieco surrealistyczne, mało wiarygodne wydarzenia, które sprawiają, że poziom napięcia w końcu się zaciera, a emocje – wcześniej wystawione na próbę – ostudzone. Zakończenie powieści staje się nieco przekombinowane, niemal sztampowe.

Konstrukcja postaci jest frapująca i wzbudza zainteresowanie – Belinda Bauer dotyka cienkiej warstwy psychologicznej bohaterów, robi to aż nadto spokojnie i delikatnie. Autorka już od samego początku przykuwa uwagę czytelnika, bowiem pozwala mu wejść w umysł mordercy; pozwala obserwować jego szaleństwo. Protagoniści, jak i postaci zajmujące drugi plan są nad wyraz ludzcy, przepełnieni uczuciami, które prowadzą ich często w ślepe zaułki. Wiarygodność charakterów jest niemal namacalna, choć momentami można odnieść wrażenie, że autorka nie do końca wiedziała w którą stronę podążyć.

Toczące się wydarzenia tworzą duszny klimat, na którego wierzchołku tli się nuta niepokoju. Atmosfera napięcia, niekiedy chaosu i dezorientacji roztacza się w powietrzu, choć i w tym wypadku wszystko jest stonowane, niemal bezbarwne. Atutem powieści staje się lekki i swobodny styl autorki. Belinda Bauer wie jak poprowadzić wyobraźnię czytelnika i robi to należycie.

Pisarka, tworząc Martwa jesteś piękna, otworzyła przed czytelnikiem drzwi do świata mediów. Jednak powieść ta nie jest jedynie lekturą o kryminalnym zabarwieniu czy pogoni za karierą. To ciekawe spojrzenie na codzienność. Choć refleksyjność i nuta melancholii przebija się przez strony powieści, tak nie pozostaną one z odbiorcą na dłużej.

Ocena: 4/6
©Bookmoment
Książka Martwa jesteś piękna moją uwagę przykuła przede wszystkim swoim tytułem. Trzeba przyznać, że jest on bardzo intrygujący. Jak można widzieć piękno w śmierci? Kim trzeba być, by zachwycać się czyimś zgonem? Już sam tytuł zrodził we mnie pytania, a opis fabuły tylko mocniej podsycił moją ciekawość. Po prostu musiałam przekonać się, co też kryje w swoim wnętrzu tak zagadkowa książka?

Eve Singer jest dziennikarką telewizyjną, której specjalnością są reportaże kryminalne. Praca w telewizji nie jest łatwa, szczególnie wtedy, kiedy konkurencja nie śpi, a młodsze koleżanki chętnie zajęłyby jej miejsce przed kamerą. Żeby zachować swoje stanowisko, Eve musi zrobić wszystko, by utrzymać zainteresowanie żądnych sensacji widzów. Nie cofnie się przed niczym, by dostać jak najlepszy materiał.
Kiedy więc kontaktuje się z nią tajemniczy mężczyzna i oświadcza, że stoi za niedawno ujawnionym morderstwem, Eve jest pewna, że oto złapała prawdziwą sensację, która przebije relacje innych dziennikarzy. Kontakt z mordercą daje jej okazję, by mogła pojawić się na miejscu zbrodni jako pierwsza. Wkrótce jednak odkrywa, że pozbawianie życia ludzi w miejscach publicznych to nie jedyna obsesja mordercy. Z przerażeniem dochodzi do wniosku, że ona sama również jest jego celem.

Początki z tą powieścią nie należały do łatwych. Pierwsze sto stron przeczytałam bez większych rewelacji. Ani niespecjalnie ciekawiło mnie to, kim jest morderca, ani jakoś szczególnie nie potrafiłam się wgryźć w fabułę, do głównej bohaterki książki zaś czułam pogardę za to, w jaki sposób wykonuje swój zawód. Drażniło mnie to jej gonienie za sensacją, ta jej chęć zdobycia jak najbardziej szokującego materiału i przekraczanie granic przyzwoitości, byle tylko osiągnąć zamierzony cel. Za coś obrzydliwego uważałam jej metody pracy, jak choćby nagabywanie rodziny ofiary w kilka godzin po jej śmierci. Nie byłam przekonana, czy w ogóle w którymś momencie cokolwiek sprawi, bym mogła wciągnąć się w lekturę i zacząć odczuwać przyjemność z niej płynącą. O dziwo jednak, po przekroczeniu tych pierwszych opornych stu stron wreszcie coś w tej kwestii zaskoczyło.

Martwa jesteś piękna to książka, w której narrator jest wszechwiedzący. Prowadzi on nas przez powieść, pokazując głównie życie i odczucia Eve oraz mordercy. W opowieść tę wplata fragmenty życia osób, z którymi na co dzień bądź okazjonalnie styka się bohaterka – ojca z demencją, samotnego sąsiada, kolegów z pracy, dziennikarzy konkurencyjnych stacji. To jednak nie wszystko. Krótkimi bohaterami powieści stają się także ofiary mordercy. Jesteśmy świadkami ich ostatnich chwil i przerażającej świadomości zbliżającej się śmierci. To intrygujący, ale i szokujący zabieg. Choć to postacie, do których nie ma czasu i możliwości się przywiązać, to jednak trudno nie odczuwać współczucia, obserwując ich walkę do ostatniego tchu, mimo coraz silniejszego przeświadczenia o tym, że walka ta jest skazana na przegraną.

Między Eve a mordercą nawiązuje się dziwna relacja. Morderca sugeruje jej, że w gruncie rzeczy oboje są do siebie podobni – śmierć jest ich obsesją. Ona poszukuje jej, by mieć sensacyjny materiał; on – by podziwiać jej osobliwe piękno. Oboje też potrzebują widowni. Choć wszytko w niej się buntuje przeciwko temu, z czasem Eve dochodzi do wniosku, że może być w tym sporo prawdy.
Belinda Bauer umiejętnie buduje napięcie w swojej powieści. Eve jest obsesją i celem mordercy. Wie, że grozi jej niebezpieczeństwo, ale to nie zniechęca jej do działania. Z jednej strony chce pomóc w ujęciu sprawcy zbrodni, z drugiej stara się udokumentować sensacyjną sprawę. Czytając, zastanawiałam się, jaki będzie kolejny krok mordercy, czy uda się udaremnić jego zabójczą grę, zanim zbierze ona kolejne krwawe żniwo i zanim zdoła on dorwać Eve. Mimo początkowych trudności, powieść naprawdę mnie wciągnęła i trzymała w napięciu do samego końca.

Autorkę powieści pochwalić trzeba za kreację postaci. Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście kreacja Eve. To silna i niezależna kobieta, która musi walczyć o pozycję w środowisku zdominowanym przez kult młodości i piękna, balansując między tym, co moralnie akceptowalne a tym, co da jej wymagane wyniki w pracy. Choć początkowo nie darzyłam jej sympatią, jej przymioty sprawiły, że z czasem ją polubiłam. Drugą wyraźnie nakreśloną postacią jest morderca. Intryguje tutaj jego pokręcona psychika – to, jak rodziła w nim się i ewoluowała na przestrzeni czasu jego fascynacja śmiercią. Polubić go nie ma najmniejszej możliwości, ale przyznać trzeba, że to naprawdę ciekawa postać. Z bohaterów dalszoplanowych warto wspomnieć dwie postacie. Pierwszą z nich jest Duncan, dotknięty demencją ojciec Eve. Autorka naprawdę dobrze oddała zachowanie takiej osoby i to, co choroba robi z jego osobowością. Drugą z postaci dalszoplanowych wartych wspomnienia jest Joe, kamerzysta Eve. To świetny facet, z którym Eve rozumie się bez słów i na którego może liczyć w każdej chwili.

Belinda Bauer stworzyła świetny, trzymający w napięciu i szokujący thriller. Jeśli jesteście fanami tego gatunku, sądzę, że jest to powieść, której warto poświęcić uwagę. Polecam!

Ocena: 4/6
©Zaczytana Dolina
Pisać recenzję czy nie pisać? Oto jest pytanie... jakże trafne w kontekście fabuły tej powieści...

Głowna bohaterka, Eva Singer, jest reporterką telewizyjną specjalizującą się w sprawach zwanych "tłuczonym mięsem". Eva pojawia się na miejscach zbrodni, komentuje, zdaje relacje i wnikliwie opisuje ofiary, niejednokrotnie przekracza granice nie tylko dobrego smaku (jeśli o takowej granicy można mówić w przypadku zbrodni), ludzkiej wrażliwości i empatii. Bo to, co szokuje, to co zadziwia i bulwersuje jest trendy... Martwa osoba, rozbryzgane na chodniku wnętrzności, hektolitry krwi, odcięte kończyny, okaleczone ciało – to zbrodnia napędza oglądalność. I daje forsę. I popularność.

Kariera Evy utknęła w martwym punkcie. Dlatego seria tajemniczych, brutalnych morderstw oraz pojawienie się na londyńskich ulicach seryjnego mordercy jest dla kobiety szansą... Szansą na zbijający z nóg, oryginalny reportaż, na porywającą i mrożącą krew w żyłach relację telewizyjną. Haczyk tkwi w tym, że to ona znajduje się na liście "przyszłe ofiary"...

Dziennikarz to osoba, która zajmuje się prezentowaniem w telewizji/internecie/gazecie ówcześnie zebranych, przygotowanych i wyselekcjonowanych przez siebie materiałów. Tak oficjalnie, docelowo, teoretycznie. Nie bez przyczyny synonimami "dziennikarza" są takie słowa jak: pismak, gryzipiórek, sęp, reporterzyna, popapraniec. Bo w praktyce niejednokrotnie mamy do czynienia z zakłamaniem przez nich prawdy, uwydatnieniem kłamstwa, nadmuchaniem błahej sprawy, zakamuflowaniem istotnych informacji. A to wszytko dla "fejmu"i kasiory. Nie oszukujmy się, nie każdy dziennikarz to osoba rzetelna, inteligentna i empatyczna. Zdarzają się, nie tak rzadko, osoby bez kręgosłupa moralnego, które nie wahają się opublikować szokujących fragmentów dla uciechy żądnej krwi i sensacji gawiedzi...

Bądź ze mną szczera. Oboje łakniemy śmierci. I potrzebujemy widowni.[...] (Ja) Mam ku temu dobre powody, za to ty tkwisz w tym gównie tylko i wyłącznie dla pieniędzy.

Niezaprzeczalnym plusem powieści Martwa jesteś piękna jest zawód głównej bohaterki. Bo właśnie dziennikarze są tym elementem w kryminalnych puzzlach, który psuje cały efekt, zaburza pracę i najczęściej przynosi więcej szkód niż pożytku. "Tylko nie powiadamiajcie prasy, żadnych wycieków". Autorka zaserwowała historię z punktu widzenia najmniej lubianej i szanowanej profesji w kontekście morderstwa. Pierwsza scena, ba!, pierwsze zdanie książki obiecuje, że ta nietypowa perspektywa to nie przypadek. Bauer serwuje nam jeszcze kilka oryginalnych smaczków, jak chociażby opis zbrodni z punktu widzenia 1) ofiary 2) przypadkowego świadka 3) mordercy 4) narratora. Oraz bardzo umiejętne plecenie fabularnego warkocza z wątku kryminalnego, obyczajowego i po trosze edukującego – obnażającego sposoby, metody i funkcjonowanie świata dziennikarzy.

Sam wątek kryminalny nie zaskakuje, a motywy postępowania i charakterystyka socjopatycznych skłonności mordercy nie wprawia w stan osłupienia. Jednak autorka przekonuje nas swoim swobodnym stylem, bez zbędnych ozdobników, spowalniaczy akcji, zbyt drobiazgowych opisów czy mnogości nic niewnoszących do fabuły wątków pobocznych. Wartka akcja, konkretne, suto zakrapiane humorem dialogi przyklejają naszą uwagę i sto procent koncentracji do powieści oraz przyspawają nasze ciało do fotela. Bardzo dobrze skonstruowany został także problem natury moralnej i konflikt priorytetów – trzydziestoletnia, młoda kobieta skupiona nie na życiu rodzinnym, dziecku czy rozwijaniu pasji i realizacji planów zawodowych, ale na spłacaniu kordytu hipotecznego i na opiece nad schorowanym, cierpiącym na demencję ojcem.

W powieści pojawiło się kilka niedociągnięć, między innymi: pusty kubek, który po roztrzaskaniu o ścianę pozostawił mokrą plamę po herbacie, kardynalne błędy grupy specjalnej podczas obławy na mordercę, ale nie zmienia to faktu, że to dobra powieść, którą pochłania się dosłownie w jeden wieczór.

Ocena: 4/6
©Tylko skończę rozdział
Eve utrzymuję się dzięki zbrodniom - im więcej zbrodni, tym więcej materiału do opisania. Praca telewizyjnej reporterki kryminalnej nie jest łatwa. Zwłaszcza gdy nagle utknie w miejscu, a do tego życie rodzinne nie rozpieszcza. Eve wie, że ten zastój nie może trwać zbyt długo. Morderca również karmi się śmiercią. Fascynują go zbrodnie, które popełnia i które reklamuje niczym występy. Gdy kontaktuje się z Eve, kobieta jest zachwycona perspektywą rozkwitu swojej kariery. Jednak szybko okazuje się, że cel zabójcy jest inny. Znalazł nową ofiarę i tym razem jej śmierć ma być jeszcze większym widowiskiem.

Uwielbiam kryminały, zwłaszcza te dobre. Od jakiegoś czasu bardzo ciężko było mi trafić na naprawdę wciągający i intrygujący. Opis Martwa jesteś piękna szybko mnie zaciekawił. Zapowiadał dobrą historię, a objętość nie wskazywała tasiemca. Jak było naprawdę?

Autorka, której nazwiska nigdy wcześniej nie słyszałam, dała mi naprawdę dobrą historię. Dokładnie taką jakiej chciałam - wciągającą i ociekającą krwią. Niemal wszystko w tej książce było na swoim miejscu. Niemal, bo ideały nie istnieją.

Wcale nie było tu wielu bohaterów, zaledwie garstka wystarczyła by zbudować napięcie i stworzyć wrażenie małego, hermetycznego grona. Takiego, które choć żyje blisko siebie, niewiele wie o sobie nawzajem. Dlatego tak ciekawym doświadczeniem było poznawanie tych tajemnic wraz z bohaterami. Każda z ważnych postaci ma swoją, dobrze nakreśloną historię oraz charakter. Nie jest ciężko zapamiętać kto jest kim i jakie relacje łączą bohaterów.

Równie ciekawym było poznawanie losów mordercy jego własnymi oczami. Dzięki temu on sam zupełnie inaczej objawiał się czytelnikowi. Nie tylko jako brutalny zabójca, ale również człowiek z problemami. Prosty zabieg, a pozwala zupełnie inaczej spojrzeć na czarny charakter książki. Podobnie jest z samą Eve. Z reguły główni bohaterowie kryminałów to policjanci i detektywi, a tutaj główną postacią jest dziennikarka. Zupełnie inny typ człowieka, posidający inne motywy schwytania mordercy.

Ciężko szukać tutaj przegadanych dialogów czy przydługich opisów. Wszystko jest idealnie wyważone, a książka dzięki temu szybko zyskuje. Łapie czytelnika i nie chce go wypuścić ze swoich objęć póki ten nie dotrze do ostatniej strony. Może się wydawać, że nie dzieje się tutaj wyjątkowo wiele, jednak akcja przeplata się z nieco spokojniejszymi momentami w rewelacyjnych proporcjach.

Książka Bauer zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Dostałam naprawdę ciekawy thriller ukazany w nietypowy sposób. Mam tylko jedną obawę - nie wiem na jak długo go zapamiętam? Nie wyróżnia się aż tak na tle innych thrillerów. W czasie lektury, jak i tuż po niej, zachwyt jest ogromny, jednak po kilku dniach entuzjazm nieco opada. Jednak mimo to, serdecznie ją polecam - nawet jeśli zachwyt ma trwać tyle co lektura.

Ocena: 5/6
©Ciekawy cytat o książkach
Czy można polubić książkę o psychopatycznym mordercy? Zdecydowanie tak, jeśli tylko trafi się na powieść Belindy Bauer, brytyjskiej pisarki odpowiedzialnej za kryminał Martwa jesteś piękna. Wśród wielu powieści kryminalnych i thrillerów, historia seryjnego mordercy, który zabijał dla rozgłosu, spełniła moje oczekiwania, które mam wobec książek utrzymujących mnie w niepewności i strachu. Nawet jeśli czynią to tylko w niewielkim zakresie.

Chociaż fabuła powieści Belindy Bauer nie odbiega znacząco od innych opowieści o seryjnych mordercach, to zdecydowanymi atutami książki Martwa jesteś piękna są ciekawie skonstruowane postaci bohaterów oraz odpowiednio stopniowane napięcie. Przy czym należy dodać, że historia kryminalna nie należy do wyjątkowo skomplikowanych. Gdy już poznałam zabójcę, ponieważ autorka nie trzymała czytelnika w niepewności i ujawniła wiele faktów związanych z jego życiem, oczekiwałam na rozwiązanie intrygi. Przyznam, że finał nieco mnie zaskoczył. Nie sądziłam bowiem, że psychopatyczny morderca, fascynat sztuki i śmierci w dość jednostronnym ujęciu, okaże się tak marnym tchórzem. Z drugiej strony, czego można oczekiwać po kimś kto jest tak zwyczajny i jednocześnie szalony?

Moim zdaniem, najciekawszym elementem fabuły jest konfrontowanie dziennikarki - Eve Singer - z planami zabójcy, dokonywanie przez nią moralnych wyborów i codzienne zmagania z własną prozą życia. Eve narażona na ciągły stres, zarówno w pracy jak i w domu rodzinnym, zostaje wciągnięta w niebezpieczną grę z psychopatycznym mordercą.

Towarzyszy jej przyjaciel - kamerzysta oraz cierpiący na demencję ojciec. Postaci te wnoszą sporo realizmu, ale także nutę humoru i ciepła, ożywiając ponurą historię.
Istotnym zagadnieniem, które porusza powieść Martwa jesteś piękna jest również kondycja współczesnego społeczeństwa, które owładnięte magią mediów społecznościowych, nie potrafi angażować się w życie innego człowieka. Zamiast reagować na krzywdę czy zło, ludzie wolą robić zdjęcia, udostępniać najbardziej makabryczne fragmenty rzeczywistości, która ich otacza. Selfie z miejsca wypadku? Proszę bardzo. Żadnych ograniczeń. Niektórzy robią to z obawy o swoje bezpieczeństwo, jeszcze inni pragną zaistnieć w sieci. Można by rzec, że jest to porażka współczesnych ludzi, spragnionych mocnych wrażeń, ale także rozpaczliwie poszukujących bliskości z drugim człowiekiem. Martwa jesteś piękna to wciągająca historia o zabójcy, który chce być artystą i szuka zrozumienia. Poszukując prawdy o śmierci odnajduje swą muzę. Pragnąc zaistnieć przed szeroką publicznością potrzebuje odpowiedniego komentarza, a to może zapewnić mu jedynie dziennikarka telewizyjna, która na co dzień zrobi wszystko, by jej stacja miała najlepszą oglądalność.
Zerkając na okładkę książki, zastanawiałam się, czy nie jesteśmy niczym nocne ćmy, które podążają za światłem, zupełnie bezwiednie. Dziennikarze, uczestnicy mediów społecznościowych, żądni sensacji, poklasku i blasku fleszy.
Powieść Belindy Bauer nie rozczarowała mnie. Podobał mi się zamysł, wokół którego została skonstruowana fabuła, dobre tempo, akcja wypełniona niespodziankami oraz bohaterowie, których z ciekawością poznałam.
I na koniec dodam jeszcze, że z przyjemnością zajrzałam do Londynu - miasta, które lubię i każdy pobyt w nim, choćby na kartach powieści, uważam za udany. Belinda Bauer świetnie zbudowała poczucie miejsca i czasu. Bardzo łatwo odnalazłam się w tej rzeczywistości, odwiedzając przedmieścia Londynu i podróżując metrem.
Jeśli lubicie wciągające historie kryminalne - powieść Martwa jesteś piękna na pewno przeznaczona jest dla Was. Polecam i zachęcam do jej lektury.

Ocena: 6/6
©Wasilka - Słowa jak marzenia
Martwa jesteś piękna Belindy Bauer to tego typu książka, o której jest głośno na długo przed jej premierą. Wiele osób o niej słyszy i wiele chce przeczytać - jej opis nie pozwala przejść obok tego tytułu obojętnie. Ja, gdy tylko usłyszałam o tej książce, wiedziałam, że po prostu muszę ją przeczytać - skojarzenie z Hannibalem Lecterem nasuwało się samo (może w nieco innym wymiarze, ale jednak - morderca zafascynowany główną bohaterką), a ja nie dość, że lubię kryminały i thrillery, to także Hannibala. I te motyle na okładce... Przeczytałam tę książkę w niecałe dwa dni - ta historia jest tak dobra, że nie mogłam się od niej oderwać.

Ale od początku.

A na początku jest tytuł. Martwa jesteś piękna może zapowiadać wiele rzeczy - zwłaszcza po tym, jak się przeczyta opis. Eve jest dziennikarką kryminalną - jej codziennością jest relacjonowanie wydarzeń z miejsca zbrodni. Jej przełożony kładzie ogromny nacisk na to, by ich newsy były "najnewsiejsze" ze wszystkich i właściwie można powiedzieć, że stosuje wobec Eve mobbing w tym zakresie. 1 grudnia to jej zwyczajny dzień pracy - relacja z miejsca zbrodni - zamordowana została młoda dziewczyna w nowym biurowcu, tuż pod nosem tłumu przechodniów. Eve Singer jeszcze nie wie, że ta relacja zwróci na nią uwagę mordercy, który od tego momentu będzie robił wszystko, żeby nawiązać z dziewczyną kontakt. Wydaje się, że Eve jest obsesją mordercy, stąd Martwa jesteś piękna może sugerować, że nasza bohaterka jest jego kolejnym celem.

Jednak narracja poprowadzona jest wielotorowo - nie tylko z punktu widzenia Eve Singer, ale także mordercy. Dzięki temu dowiadujemy się, że tytuł może sięgać głębiej - w przyczynę jego szaleństwa.

Podniósł rękę i delikatnie dotknął jej czoła.(...)I z każdym dniem stawała się coraz piękniejsza.

Autorka w świetny sposób wykreowała głównych bohaterów - zwłaszcza naszego szaleńca. Belinda Bauer ukazała jego naturę w sposób wywołujący ciarki na ciele - logicznie i realnie oddała jego motywację (na ile logiczne może być postępowanie chorego człowieka...). Odnajduję tutaj też taką swoistą próbę usprawiedliwienia go i odnalezienia istoty tego szaleństwa. Moment, w którym upatrzył sobie Evie i której podporządkował kolejne wystawy był wręcz genialny. No tak - musicie wiedzieć, że morderca jest artystą i "unieśmiertelnia innych przez sztukę". Organizuje wystawy, w których główną rolę gra śmierć, a eksponatami są przypadkowi ludzie. Za każdym razem, gdy ma się ona odbyć, rzeczywistość ukazana jest z perspektywy tego "eksponatu" - nie sama wystawa, lecz wszystko, co ma miejsce przed. Poznajemy tych ludzi, ich problemy, tajemnice i marzenia - przez co dla nas, czytelników, każda wystawa jest jeszcze bardziej szokująca. Podobnie wygląda sposób przedstawienia głównej bohaterki - narracja jest poprowadzona w takim sposób, że czytelnik po prostu bardzo się z nią zżywa - przynajmniej ja tak miałam. Jej historia, problemy, reakcje i odczucia - to wszystko sprawia, że Eve wydaje się być jak żywa, jakby była naszą koleżanką, sąsiadką, dziewczyną, którą spotyka się codziennie w autobusie. Tak, niewątpliwie realni i logiczni (dokładnie tak, nie odnajdziecie tutaj ani krztyny chaosu i niekonsekwencji) bohaterowie to ogromny atut tej książki.

Podobnie jak fabuła i sposób, w jaki poprowadzona została akcja. Książka podzielona jest na trzy części, a każda z nich na mniejsze rozdziały, z których każdy stanowi jeden z grudniowych dni. Na początku sytuacja rozwija się oczywiście powoli, by wkrótce zagęścić atmosferę i nie pozwolić czytelnikowi odłożyć tej książki. Co do zakończenia - generalnie mnie usatysfakcjonowało, lecz brakło mi kilku kwestii, które w mojej ocenie uczyniłyby tę historię pełniejszą. Wydaje mi się, że Martwa jesteś piękna została zakończona tak, że nie będzie już jej kontynuacji, choć brak pewnych opisów, o których pisałam wyżej, być może jest celowe i sugeruje coś zupełnie przeciwnego?

Czasu spędzonego z tą książką na pewno nie można nazwać zmarnowanym. Co to, to nie! Ta historia jest po prostu fascynująca i niemalże idealna (w moim odczuciu) pod każdym względem - kreacji bohaterów, budowania napięcia, sposobu poprowadzenia akcji. Ostatnio mam naprawdę duże szczęście, bo nie trafiam na złe książki! Także jeśli zobaczycie tę pozycję na półce w księgarni albo będziecie mieli możliwość ją od kogoś pożyczyć, czy też zasili ona zasoby Waszej biblioteki - polecam ją Waszej uwadze.

Ocena: 5/6
©Zakątek czytelniczy
Belinda Bauer, autorka wielu kryminałów i thrillerów, pracowała niegdyś jako dziennikarka, a także pisała scenariusze. Jednakże w dużej mierze postanowiła poświęcić się książkom, w których oferuje czytelnikowi sporą dawkę ryzyka i dobrej akcji. Martwa jesteś piękna to moje pierwsze spotkanie z jej twórczością, i choć nie napiszę, że było ono wyjątkowo porywające i idealnie udane, to mimo wszystko warto się bliżej przyjrzeć tej powieści z kilku konkretnych powodów.

Pierwszą naleciałością ze starej pracy Bauer jest to, że główna bohaterka tej książki również jest dziennikarką, a właściwie reporterką kryminalną. Eve Singer robi wszystko, aby zadowolić wymagającego szefa, który po prostu łaknie sensacji. Z resztą nie tylko on – ludzie tego pragną. A skoro ludzie chcą wiedzieć wszystko najlepiej i idą tam, gdzie tłum, to Eve też musi się tam znaleźć, aby odpowiednio wykonać swoją pracę. Jednak zawsze musi być pierwsza, a by nikt nie sprzątnął jej sprzed nosa interesujących i ciężko dostępnych informacji. Trzeba przyznać, że Singer nieźle spisuje się w swojej roli, a w przypadku tej historii ma nawet pewne ułatwienie – morderca stwierdził, że Eve pięknie by wyglądała martwa… Dlatego daje jej wskazówki, aby reporterka stale podążała za nim. Do momentu, w którym będzie mogła sama stać się ofiarą.

Singer podejmuje bardzo ryzykowną grę, a autorka powieści niczego nie ułatwia swojej bohaterce. W bardzo dobry sposób zaprezentowała to, jak wygląda praca dziennikarki. Poczynając od relacji z szefem, kończąc na relacjach z ludźmi – nie tylko świadkami konkretnego zdarzenia, Eve musi mieć kontakty i musi je pielęgnować. Zawsze jest tak, że ktoś coś widział, ktoś coś słyszał. Trzeba mieć czujne oko i analityczny umysł, a także lekkie pióro – bez tego nie sprzeda się dobrego artykułu, nie wiadomo jak bardzo sensacyjnego. A konkurencja jest przecież ogromna! Muszę przyznać, że naprawdę polubiłam tę bohaterkę. Może nie do tego stopnia, żeby się z nią w wyjątkowy sposób zżywać, ale jednak wzbudza ona w czytelniku sympatię, a także lekkie współczucie, gdyż nie ma łatwego życia osobistego.

Bauer pokusiła się także o dosyć mocne zaprezentowanie profilu mordercy. To dosyć ciekawy przypadek, który potrafi z zimną krwią odebrać komuś życie na oczach innych. I jak to możliwe, że policja nie jest w stanie go złapać? Morderca się nie ukrywa jakoś specjalnie, daje Eve wskazówki, gdzie dojdzie do kolejnej zbrodni, nawet nie raz rozmawiali ze sobą w cztery oczy czy przez telefon… a jednak pozostaje on na wolności. Widać doskonale, jaką obsesją jest dla niego śmierć. Jest jego fascynacją, czymś niewyobrażalnie pięknym, jest wolnością, największym darem i najlepszym prezentem, jaki można komuś dać. W drugiej połowie XX wieku pojawił się pewien nurt w literaturze, zwany turpizmem… Był to po prostu kult brzydoty, ale nie mogłam się pozbyć wrażenia, że idealnie pasuje on do zabójcy. Rozkładające się zwłoki są przecież takie urzekające…

Powieść tę czyta się w zastraszająco szybkim tempie. Mknie się przez lekturę z prędkością światła, a mimo wszystko nie sposób przeoczyć istotnych dla fabuły faktów. Ciekawe jest również to, że choć jest to kryminał, to nie pojawia się tutaj potrzeba prowadzenia śledztwa. Właściwie morderca w pewnym stopniu jest znany, podobnie jak jego modus operandi. Można by się zastanowić, dlaczego odbiera innym życie, ale to też staje się oczywiste – on po prostu jest psychopatą zafascynowanym śmiercią. Interesująca staje się jednak relacja pomiędzy nim a główną bohaterką. Belinda Bauer idealnie wyważyła motyw kryminalny z motywem osobistym i wprowadziła pomiędzy nimi doskonałą płynność.

Powieść Belindy Bauer jest naprawdę przyjemną lekturą, z którą z pewnością można dobrze spędzić czas, zwłaszcza jeżeli należy się do grona fanów kryminałów. To jednocześnie lekka, ale i nie pozbawiona ambicji historia, która wciągnie Was na kilka dobrych godzin.

Ocena: 4+/6
©BookeaterReality
Eva Singer to doświadczona i pewna siebie reporterka telewizyjna. Jednak ze względu na problemy rodzinne unika ryzyka, bez którego szybko może pożegnać się z posadą. Od tego może ją uchronić tylko dobra relacja, w sam raz dla widzów żądnych krwi. Podobnie jest z mordercą – on również marzy o sławie i rozgłosie. Pragnie, by jego „wystawy” przyciągały tłumy widzów. I chyba nawet dobrze wie, jak z pomocą Evy to osiągnąć...

Martwa jesteś piękna to jedna z lutowych premier wydawnictwa Muza, którą miałam okazję przeczytać dzięki agencji Books&Culture. Gdy tylko zobaczyłam tytuł książki, od razu poczułam się zainteresowana, a pomysł na fabułę wydał mi się wyjątkowo oryginalny. Miałam już do czynienia z wieloma kryminałami i thrillerami, jednak nigdy nie słyszałam o współpracy dziennikarki telewizyjnej z mordercą.

Sam początek powieści trochę mnie jednak rozczarował. Pierwsze z zabójstw okazało się dziwne, krótko opisane, pozbawione grozy. Być może jestem po prostu zbyt mocno przyzwyczajona do napięcia, strachu i dreszczu emocji. Na szczęście chwilę później akcja szybko się rozwinęła i z apetytem połykałam kolejne strony. Bardzo polubiłam główną bohaterkę. Eva to silna, niezależna i pełna charyzmy kobieta, którą trudno wystraszyć. Jest przyzwyczajona do radzenia sobie samemu i nie boi się przejąć inicjatywy nad jakąkolwiek sprawą. Ciężko pracuje na swój sukces, jednak obecnie jej kariera utyka w martwym punkcie. Współpraca z mordercą może stać się dla niej kluczem do dalszego rozwoju zawodowego. Zdesperowana, decyduje się na spełnienie jego żądań, choć kłóci się to z jej sumieniem. Zabójca to najbardziej intrygująca postać w tej powieści. Artysta, miłośnik sztuki, który pragnie, aby jego „dzieła” błyszczały w blasku fleszy. Cały czas głodny wrażeń, nowych ciał i widowni. Zafascynowany wnętrzem człowieka i jego pośmiertnym pięknem.

Dobrze wiesz, że mówię prawdę, Eve. Pracujemy w bardzo podobnych branżach. Ja również nie mogę żyć bez śmierci. To moje paliwo. Jesteśmy tacy sami i mamy takie same potrzeby.

Muszę powiedzieć, że ta książka bardzo mnie zaskoczyła. Wprawdzie nie jest to zwykły kryminał - nie mogę go też określić mianem dreszczowca, bo nie wywołał ciarek na mojej skórze ani strachu. Zupełnie nie czułam w nim napięcia ani strachu. Ale jednak mimo wszystko – zainteresował mnie, wciągnął do swojego świata, chociaż nie przytłoczył, nie wywołał obłędu. Pomimo zbrodni i zabójstw wydał mi się jednym z bardziej pozytywnych kryminałów, jakie miałam okazję przeczytać. I zastanawiam się teraz, czy to może coś ze mną nie tak, czy nie przeczytałam już zbyt wielu pozycji z tego gatunku i po prostu przestałam na nie reagować? Nie wiem. W każdym razie podobało mi się. Nawet bardzo.

Martwa jesteś piękna to naprawdę ciekawa i warta przeczytania (a właściwie połknięcia) książka. Może nie znajdziemy w niej napięcia, ale wartka akcja i charyzmatyczni bohaterowie na pewno zyskają naszą sympatię. Polecam.

Ocena: 4+/6
©Caroline Livre
- Dobrze wiesz, że mówię prawdę, Eve. Pracujemy w bardzo podobnych branżach. Ja również nie mogę żyć bez śmierci. To moje paliwo. Jesteśmy tacy sami i mamy takie same potrzeby.

W dniu moich "osiemnastych" urodzin, dzięki wydawnictwu Muza, do księgarń trafi nowy, niesamowity thriller. Ja co prawda jego lekturę mam już za sobą, jednak długo będę o niej pamiętać. Jak dla mnie Martwa jesteś piękna zdecydowanie jest książką lutego.

Eve Singer, główna bohaterka powieści Martwa jesteś piękna jest reporterką kryminalną, której głównym zadaniem jest śledzenie i opisywanie zbrodni. Czym morderstwo bardziej spektakularne i krwawe, tym lepiej. A jeśli jeszcze dziennikarce uda się być przed innymi na miejscu, to jest szansa, że jej upadająca kariera, nie umrze na zawsze. Eve, w takim przypadku nie tylko musi ścigać się z konkurencją o lepsze informacje, ciekawsze ujęcia, ale przede wszystkim o pierwszeństwo. W ten sposób kobieta próbuje przetrwać w swojej branży. Nie jest jej łatwo, ponieważ ma na głowie nie tylko upiornego i żądnego krwi szefa, ale również ojca tracącego pamięć i wymagającego stałej opieki.
Jak na życzenie, w jej zawodowym życiu pojawia się seryjny morderca. On również funkcjonuje dzięki zbrodni. Szybko okazuje się, że w pewien sposób są sobie potrzebni. Reporterka potrzebuje mieć o czym pisać, morderca potrzebuje kogoś, kto nagłośni jego makabryczne czyny. Oboje stanowią zespół idealny. Tylko jaką przyjdzie im zapłacić za to cenę?

Książka Martwa jesteś piękna wciągnęła mnie od pierwszej, aż po ostatnią stronę. To co podobało mi się w niej najbardziej, to język, który kojarzy mi się z określeniem - realistyczny. Poza tym na plus zapisuję również umiejętne budowanie napięcia, oraz psychologiczny aspekt powieści. Jak dla mnie, kilka wątków było zbyt oczywistych i przewidywalnych, jednak bardzo nie będę się tego czepiać. Książkę czyta się szybko i sprawnie. Choć akcja nie mknie w jakimś zatrważającym tempie, nie jest też powolna. Jak dla mnie w sam raz.

Zaskakującym posunięciem było, dość wczesne wyjawienie czytelnikom profilu mordercy. Jednak był to zabieg, który podkręcił akcje i zbudował psychologiczne napięcie między dziennikarką a mordercą. Szczególnie, że całą historię mamy okazję poznać nie tylko z perspektywy Eve, ale również sprawcy.

Najbardziej przerażające w tej książce, jest wizja społeczeństwa jakim się stajemy. Pełnym żądzy sensacji, krwi i makabrycznych obrazów. Społeczeństwa, które napędza machinę, w której znaleźli się bohaterowie tej powieści. Myślę, że powinniśmy się nad tym zastanowić.

Książka Belindy Bauer, jest zdecydowanie powieścią, którą trzeba przeczytać tej zimy. Polecam.

Ocena: 5/6
©Kocham Cię, moje życie
Jeśli już tytuł kopie w konwenans, to jak popaprana logika kryje się za prowokującym pytaniem na samym początku...? Martwa jesteś piękna jest czymś więcej, niż gorącym newsem, który wpada w oko. Ten thriller oczy otwiera szeroko, podczas gdy niezdrowa fascynacja daje głównym aktorom pole do popisu: dla niego śmierć jest sztuką, dla niej chlebem powszednim. Są zależni od swoich słabości, dopóki jedno z nich nie zapragnie być górą. Nietypowy, naganny moralnie tandem szybko wymyka się spod kontroli i tylko Belinda Bauer wie, jak pociągać za sznurki, prowokując publiczność tak, żeby nie wypuścić jej ze swojej matni.

Eve Singer jest reporterką kryminalną, która gardzi pazernością kolegów po fachu. Mimo to, codziennie dostosowuje się do praw rządzących branżą, a ścigając śmierć po ulicach Londynu, robi dokładnie to samo, co krytykowani przez nią konkurenci. Kto pierwszy, ten lepszy, a że po trupach do celu... Postawa karygodna moralnie nie dodaje bohaterce splendoru. Do tego w światku, gdzie każdy ma asa w rękawie, siatka 'zwykłych' informatorów przestaje wystarczać. Chyba że podpisze się pakt z diabłem, albo przynajmniej z psychopatą. On oferuje jej dzieła sztuki, ona ma mu przygotować wystawę. Eve nawet nie wie, co zaryzykowała, i kiedy kto tak naprawdę jest celem. Za to Bauer wie doskonale, czym przykuć uwagę czytelnika, zmotywować jego szare komórki do pracy i nagrodzić czujność. Martwa jesteś piękna to śmiertelna sztuka na żywo.

Belinda Bauer pisze precyzyjnie i obrazowo (lecz bez obrzydzającego przesadzania z krwią i innymi płynami wewnątrzustrojowymi). Niektóre konstrukcje są tak kapitalne, że wryją się w pamięć. Główni bohaterowie wywołują skrajne emocje, ale to dzięki tym epizodycznym napięcie eksploduje, podnosząc puls do trzycyfrowej wartości przynajmniej przed każdym morderstwem. Za pomocą kilku zdań autorka potrafi tchnąć życie w kogoś z tłumu, po czym momentalnie pozbawić go tchu na zawsze, robiąc newsem nr 1. Uważam, że Martwa jesteś piękna to thriller dla każdego, bo media są wszędzie i chcąc nie chcąc jesteśmy na ich celowniku. I oby tylko ich... Rozrywka rewelacyjna, polecam.

Ocena: 5/6
©paratexterka
Czytaliście Behawiorystę Remigiusza Mroza? Jeden z jego bohaterów (ten mniej przyjemny, rzecz jasna) miał dziwny pociąg do okaleczania ludzi i robienia z tego spektaklu. Uwielbiał mieć widownię, a im była ona większa, tym bardziej radowało się jego zimne niczym lód serce. Dosyć intrygująca pomysł na czarnego bohatera, prawda?
Zdradzę Wam pewien sekret.
Podobny miała Belinda Bauer.
I naprawdę, naprawdę dobrze go zrealizowała.

Ona, Eve, jest reporterką kryminalną, której płacą za to, by jako pierwsza docierała na miejsce zbrodni, on zaś to miejsce tworzy.
Kiedy on trafia na jej ślad, jest pewien, że oto znalazł kolejną ofiarę.
Wystarczyło, że się nie odwróci. Wystarczyło tylko, że przyspieszy kroku albo zacznie gnać przed siebie co sił. Wystarczyło, że po ludzku poczuje strach.
A wtedy będzie martwa.
Eve jednak robi coś nieoczekiwanego. Odwraca się i staje twarzą w twarz z mordercą. Mordercą uważającym siebie za artystę, a swe bestialskie zbrodnie za godną podziwu sztukę.
Mordercą, który podstępem wciąga ją w zaaranżowaną przez niego grę.

On uważa, że "martwa jesteś piękna".
A ona?

Nie ukrywam, że miałam pewne wątpliwości co do książki Bauer, zwłaszcza po uprzednim zetknięciu się z pokrewnym jej gatunkowo i miażdżąco wręcz słabym Kredziarzem C. J. Tudor. Wiele potrafię znieść, ale już nudy, bylejakości i bezsensowności fabuły - mimo najszczerszych chęci - nie dam rady. Bauer (dzięki Bogu!) nie testuje moich granic i oferuje naprawdę przyzwoicie napisaną historię.

Już sam pomysł na antybohatera zasługuję na uwagę. Oto mamy postać, która dokonuje masakry - według własnej oceny - w imię wyższej idei. Popełniane przez niego mordy są sztuką, a on sam zasługuje na miano artysty. Autorka poświęca kilka rozdziałów na nieco głębsze przedstawienie jego postaci i próbuje odpowiedzieć na tkwiące niczym źdźbło w sercu pytanie "Dlaczego?"; snuje opowieść o przeszłości zbrodniarza i tworzy zgrabnie zarysowany portret psychologiczny człowieka pozbawionego wszelkiej moralności. Dużym plusem całej powieści są zresztą wszyscy jej bohaterowie - nie będzie przesadą, gdy powiem, że Belinda Bauer potrafi zbudować pełnowartościową postać. Nie mówię tu tylko o pierwszoplanowej Eve czy jej najbliższym otoczeniu, ale też przykładowo o ofiarach. Żadna z nich nie była dla nas anonimowa, a każda zbrodnia poprzedzona była krótką opowieścią o osobie, która za moment straci życie. Jestem również oczarowana postacią pewnej nietajnej-tajnej agentki, której natura poskąpiła wzrostu, a która jest tak ciekawą i żywiołową osóbką, że aż miło o niej czytać (swoją drogą, gdyby Bauer zdecydowała się napisać sequel, a w głównej roli obsadziła wspomnianą agentkę, to już dziś mówię, że czytałabym go w ciemno).
Ciekawie stworzeni bohaterowie to jednak niejedyny pozytywny akcent w całej tej książce - na wyróżnienie zdecydowanie zasługuje też sam styl autorki. Jest niezwykle łatwy w odbiorze, nienużący i po prostu bardzo przyjemny. Akcja, choć nie zapiera dechu w piersiach i nie wywołuje efektu wiatru we włosach, toczy się całkiem sprawnie, a opisy zbrodni są precyzyjne i idealnie wyważone. Kilka wyborów głównej bohaterki może co prawda przyprawić czytelnika o wrzody, a jej nieracjonalność wywołać w nas przemożną chęć natychmiastowego przewrócenia oczami, ale... Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie podjął głupiej decyzji. Powiem Wam jednak jedno. Przeczytanie Martwa jesteś piękna z całą pewnością tego rodzaju decyzją nie będzie.

Gdybym miała zakwalifikować powieść Belindy Bauer do jednego tylko gatunku, miałabym z tym nie lada problem. Martwa jesteś piękna to ni to kryminał, ni czysta sensacja. W każdym razie jest to kawał niezłej lektury i przykład całkiem lekkiego pióra autorki. I to pomimo gatunkowego combo.

Ocena: 4/6
©Półka na książki
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć