Nawiedzony Dom na Wzgórzu
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.89 / 5.00
liczba ocen: 65255
dołącz do programu UpolujEbooka.pl
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
32.90 złpremium: 19.74 zł
-21% 25.93 zł
27.56 zł
27.97 zł
32.90 zł
Pozostałe księgarnie
26.30 zł
26.32 zł
27.61 zł
27.97 zł
29.61 zł
30.00 zł
30.60 zł
32.90 zł
32.90 zł
Opis:

Wejście do Domu na Wzgórzu przypomina wkroczenie w głąb umysłu szaleńca; wkrótce sami zaczynamy popadać w obłęd – Stephen King

Do starego, mrocznego i owianego złą sławą domu na wzgórzu przybywają cztery osoby: doktor Montague - znawca okultyzmu, szukający żelaznych dowodów na istnienie zjawisk paranormalnych, jego śliczna asystentka, Eleanor – młoda kobieta posiadająca sporą wiedzę na temat duchów, a także Luke - przyszły spadkobierca rezydencji. Z początku wydaje się, że będą mieć do czynienia jedynie z niewytłumaczalnymi odgłosami i zamykającymi się samoistnie drzwiami. Jednak tak naprawdę mroczny i tajemniczy dom cały czas gromadzi siły, by wybrać spośród śmiałków swoją ofiarę.

Nawiedzony Dom na Wzgórzu zaliczany jest do najważniejszych powieści grozy wszech czasów. Utwór doczekał się dwóch kinowych ekranizacji, a w 2018 roku ukaże się serial produkcji Netflix.

Recenzje blogerów
Pewien dom na wzgórzu nie cieszy się dobrą sławą. Krążą pogłoski o tym, że miejsce jest nawiedzone. Mieszkańcy miasteczka nawet się tam nie zbliżają. Poza pewną dwójką - małżeństwem, które opiekuje się posiadłością, ale przebywają tam tylko w dzień, gdyż uważają, że nocą jest tam zbyt niebezpiecznie. Badacz zjawisk paranormalnych, doktor Montague, zaprasza do dworku trójkę młodych ludzi. Luke'a, który jest przyszłym spadkobiercą domu oraz Theodorę i Eleanor. To one doświadczyły w przeszłości paranormalnych przeżyć, więc mężczyzna jest przekonany, że będzie to atutem jego pracy badawczej na temat okultyzmu i zjawisk paranormalnych. Z czasem okazuje się, że plotki, które dotyczyły nawiedzenia, są prawdziwe. Początkowo cała czwórka doświadcza jedynie niepokojących odgłosów, zamykających się samoistnie drzwi, ale jest coraz gorzej. Pojawiają się przywidzenia, robi się naprawdę niebezpiecznie. Dom gromadzi siły, by uderzyć w tymczasowych lokatorów z olbrzymią mocą...

Nawiedzony dom na wzgórzu jest podstawą dla wszystkich współczesnych horrorów. Należy do najważniejszej grozy wszech czasów. Doczekał się dwóch ekranizacji, a już niedługo ukaże się serial od Netflixa. Nie da się jednak ukryć, że czasy jego świetności już przeminęły. Nie ma szans, by ten horror straszył fanów gatunku, a nawet czytelników, którzy dopiero przygodę z grozą chcieliby rozpocząć. Jednak w czytaniu Nawiedzonego domu na wzgórzu raczej już nie chodzi o to, by umierać ze strachu, a raczej poznać historię, od której wszystko się zaczęło, która dała początek, była inspiracją twórców grozy - zarówno w literaturze jak i filmie.

Jestem ogromną fanką horroru w przeróżnych formach i choć uwielbiam się bać, a od książki Shirley Jackson tego nie dostałam, to jestem bardzo zadowolona z lektury. Przede wszystkim bardzo przypadł mi do gustu sposób pisania - z jednej strony bardzo lekki, ale z drugiej niekoniecznie, troszkę starodawny (i bardzo dobrze!). Książki nie czytało mi się szybko, wręcz przeciwnie. Ciągnęła się i ciągnęła, choć przecież ilość stron nie jest tak duża. Ale mimo to wcale mi się nie dłużyła. Każdą stronę Nawiedzonego domu na wzgórzu czyta się z zainteresowaniem. Autorka nie wyjawia wszystkiego od razu. Tworzy klimat skrzypieniem podłogi, cichymi odgłosami, dźwiękami zamykających się drzwi. Mimo że momentami książka przyprawia o niepokój to nie mrozi krwi w żyłach. Miłośnikom "jumpscare'ów" raczej nie jest warta polecenia, ale tym, którzy są fanami intrygującego klimatu, mrocznych tajemnic - jak najbardziej.

W tej książce wszystko jest tak dobrze nam znane, a jednocześnie tak specyficzne... Reasumując - polecam ze względu na język, którym jest napisana i na klimat, który udało się stworzyć autorce. Czytanie tej książki to przygoda, która na długo pozostaje w pamięci. To książka, której czytelnik całkowicie nieświadomie zaczyna bawić się w detektywa. Nie mogę doczekać się sięgnięcia po kolejną powieść Shirley Jackson. Klucz do strasznego dworu już dostałam...

Ocena: 4.6
©Książkomaniacy Recenzje
Klasyka grozy ma w sobie coś, co nieodmiennie mnie pociąga. Specyficzny klimat objawiający się w niedomówieniach, w bohaterach, co do kondycji psychicznej których nie mamy pewności, w starych domostwach i zakurzonych zamczyskach, w zegarze, który nagle zaczyna wybijać sam godzinę czy w łomoczącym ni stąd, ni zowąd w środku nocy oknie… Klasyka grozy odmiennie niż współczesny krwawy horror nie straszy wprost, tylko budzi lęk wynikający z tego, że wraz z bohaterami nie jesteśmy pewni czy możemy wierzyć swoim osądom – nagle zdrowy rozsądek nie jest już naszym sprzymierzeńcem i zaczynamy podawać wszystko w wątpliwość. Motyw nawiedzonego domu jest obecnie mocno wyeksploatowany w literaturze i filmie, ale to właśnie ona, Shirley Jackson, była jego prekursorką. Nawiedzony Dom na Wzgórzu (znany wcześniej w Polsce jako Nawiedzony) to sztandarowy przedstawiciel grozy, którego każdy fan gatunku znać powinien.

Do tytułowego domu przybywają cztery osoby: doktor Montague – znawca okultyzmu, szukający żelaznych dowodów na istnienie zjawisk paranormalnych, dwie kobiety: Theodora – pewna siebie i wyzwolona oraz Eleanor – nieśmiała, ale posiadająca sporą wiedzę na temat duchów, a także Luke – przyszły spadkobierca rezydencji. Przytłaczające domostwo od wielu lat stoi puste, doglądane niechętnie przez pewne antypatyczne małżeństwo, które z całych sił stara się powstrzymać przybyszów przed pobytem w tym miejscu. Jednak bezskutecznie: żaden z tymczasowych lokatorów nie ma nic do stracenia, a każdy jest ciekaw tajemnicy Domu na Wzgórzu. Czy rzeczywiście tu straszy? Jaką tajemnicę kryje to miejsce? Doktor Montague i jego pomocnicy, którzy odpowiedzieli na ofertę pobytu w cieszącym się złą sławą domostwie, postarają się to odkryć.

Żaden żywy organizm nie może na dłuższą metę normalnie funkcjonować w warunkach absolutnego realizmu. Niektórzy utrzymują, że nawet skowronki i koniki polne miewają sny. Dom na Wzgórzu, choć nienormalny, opierał się samotnie o swoje pagórki i tulił ciemność w swym wnętrzu. Stał tak już osiemdziesiąt lat i zapewne stać tak będzie przez następne osiem dziesięcioleci. W środku ściany wznosiły się pionowo do góry, cegły przylegały równo jedna do drugiej, podłogi były w całkiem niezłym stanie, a drzwi – dobrze zamknięte. Pomiędzy drewnem a kamieniami Domu na Wzgórzu zalegała głucha cisza, a to, co po nim chodziło, chodziło samotnie.

Razem z narratorem towarzyszymy Eleonor, wrażliwej młodej kobiecie, która właściwie uciekła z domu, by pomóc doktorowi w jego badaniach. Zahukana, nieśmiała kobieta przez wiele lat opiekowała się chorą matką, a i po jej śmierci nie zaznała żadnych rozrywek. Zawsze skora do pomocy, siebie stawiająca na ostatnim miejscu, Eleanor zaskakuje sama siebie, gdy kradnie samochód krewnych i udaje się w kierunku Hillsdale. Stopniowo zapoznaje się z resztą lokatorów domu, a nawet zaprzyjaźnia się ze śmiałą Theodorą, która imponuje jej opanowaniem i zdecydowaniem. Sama Eleanor czuje się w Domu na Wzgórzu nieswojo, jest bardzo wyczulona na atmosferę budynku i wszelkie dziwne zjawiska z nim związane. To ona zwraca uwagę na przytłaczającą atmosferę pomieszczeń, to ona miewa koszmary i to ją najbardziej niepokoją wiecznie zamykające się drzwi i tajemnicze przeciągi. Theodora i Luke, przyszły spadkobierca posiadłości, zdają się być raczej rozbawieni i zaintrygowani reputacją domu, nie do końca wierząc w paranormalne aktywności, których doświadcza Eleanor.

Stopniowo czytelnik zaczyna się czuć nieswojo i poddawać atmosferze Domu na Wzgórzu. Niepostrzeżenie podczas lektury nadchodzi taki moment, gdy widać wyraźnie, że Eleanor nawiązuje z domostwem jakąś dziwną więź, jakby wziął on ją sobie za cel i postanowił wykluczyć jako najsłabsze ogniwo. Tylko czy tak jest na pewno? Czy można wierzyć odczuciom młodej kobiety, czy też jej reakcje są niezbitym dowodem na to, że popada ona w obłęd?

Żadne ludzkie oko nie jest w stanie dostrzec owego nieszczęsnego punktu, w którym dziwny zbieg linii i płaszczyzn sugeruje zło w fasadzie domu. A jednak jakieś szalone zestawienie, źle ustawiony narożnik, przypadkowe spotkanie linii dachu i połaci nieba zamieniły Dom na Wzgórzu w miejsce prawdziwej rozpaczy, tym bardziej przerażające, że fasada domu zdawała się żywa, bacznie obserwująca otoczenie z pustych okien, z odrobiną rozbawienia w gzymsowych brwiach.

Co jest siłą powieści Shirley Jackson i co także dziś robi wrażenie? To budowana stopniowo atmosfera niepewności, tak jakby Dom na Wzgórzu swoimi cuchnącymi oparami dosięgnął również czytelnika, zostawiając go z nierozwiązanymi pytaniami i mętlikiem w głowie. Brak wyjaśnienia co do natury domu działa na korzyść powieści, podbijając grozę. Współczesny odbiorca książki rozmiłowany w krwawych horrorach może być jednak zawiedziony, bowiem jak na jego standardy dzieje się tu niewiele. Ot, czworo mieszkańców nawiedzonego domostwa snuje się po jego zakamarkach, gra w szachy, pija i jada posiłki przygotowywane przez niesympatyczną gosposię i opowiada historie. A groza? Tu trzasną jakieś drzwi, tam będzie odczuwalny niewyjaśniony przeciąg… Prawdziwa groza kryje się moim zdaniem w głowie Eleanor. A czy w Domu na Wzgórzu również? To każdy musi już rozsądzić sam.

Nawiedzony Dom na Wzgórzu napisany jest prostym językiem, co chwilami może irytować i stwarzać wrażenie infantylnej opowiastki, jednak jest coś uderzającego w tych krótkich, sugestywnych zdaniach i oszczędnych opisach. I jeśli tylko czytelnik wykaże minimum cierpliwości i nie odłoży książki po pierwszych pięćdziesięciu stronach to czeka go smakowita, klasyczna historia z dreszczykiem. Nie wiadomo tylko, czy nie wpadnie przy okazji w oko bezimiennej sile, która wędruje w murach nawiedzonego domu…

Ocena: 4+/6
©tanayah czyta
Jedna z powieści Shirley Jackson zaliczana już w tym momencie do klasyki literatury grozy. Historia nawiedzonego domu i paranormalnych zjawisk, które mają w nim miejsce, przez następne lata inspirowały pisarzy, i choćby dlatego warto ją poznać. Trzeba uczciwie przyznać, że tekst w tym momencie już nieco „trąci myszką” – w końcu powstał kilkadziesiąt lat temu! – ale w mojej opinii to jedynie dodaje mu swoistego uroku i podbija atmosferę dziwnego domostwa z epoki wiktoriańskiej. Cieszę się, że ta powieść po latach wróciła do Polski i mamy okazję ją poznać.



Ocena: 5/6
©Kto czyta, żyje podwójnie
Tajemnicze domy, mrożące krew w żyłach historie, które na zawsze naznaczyły opuszczone budynki – chyba w każdym mieście, znajduje się takie miejsce, uchodzące za nawiedzone. To właśnie ono, swym mistycyzmem i skrywanym misterium, przyciąga śmiałków, zaprasza do swojego wnętrza…

Ekspert w sprawach okultyzmu – doktor Montague – poszukuje dowodów na istnienie zjawisk paranormalnych. W tym celu, wraz z trzema innymi osobami, decyduje się na spędzenie całego lata w owianym złą sławą domu na wzgórzu. Grupa złożona z doktora, dwóch kobiet i młodego spadkobiercy rezydencji wkracza w głąb szaleństwa. Początkowo wydaje się, że nic, prócz dziwnych odgłosów, się nie wydarzy, jednak nie bez powodu dom nie cieszy się dobrą reputacją. On czeka, a dla tych, którzy zdecydują się odkryć jego sekret, przygotował własny plan.

Strach (…) to zaniechanie logiki, dobrowolna rezygnacja z racjonalnych wzorców postępowania. Albo mu się poddajemy, albo z nim walczymy. Nie można zająć pozycji pośredniej.

Nawiedzony dom na wzgórzu zaliczany jest do klasyki gatunku. Bez wątpienia jest to powieść zbudowana na kanwie tajemnicy i cierpkiego klimatu. Niepokój przedostaje się z kart lektury, a czytelnik, wraz z bohaterami, zgłębia sekrety, które kryją się w murach mrocznego domu. Shirley Jackson stworzyła dzieło, którego roztaczająca się atmosfera jest przytłaczająca i ponura, a tytułowy dom jest jednym z głównych bohaterów. Otwiera swoje drzwi, rozpościera mocarne ramiona, jego naturalne deformacje potrafią wpędzić w obłęd i stłumić zmysły.

Główna oś powieści skupia się na Eleanor – nieco infantylnej kobiecie, której dotychczasowe życie nie zawsze układało się po jej myśli. To ona poniekąd opowiada całą historię, wciąga czytelnika do swojego pokręconego umysłu, który przez labilność, potrafi wprowadzić odbiorcę w niemały zamęt. Czytelnik staje się świadkiem tego, w jaki sposób obecność, w anormalnym domu, wpływa na bohaterkę. W jaki sposób odbiera ona otaczającą rzeczywistość oraz swoich współtowarzyszy. Niestety postać ta, jak i pozostali bohaterowie, mogą drażnić swoim chamstwem i prostackimi zachowaniami. Portrety psychologiczne zatem nie do końca są dobrze zarysowane, chociaż – co warto podkreślić – zabieg ten może być celowy przez wzgląd na to, że to oczy i umysł Eleanor nas prowadzą.

Fabuła nie porywa. Bohaterowie więcej czasu spędzają na grze w szachy niż na zgłębianiu zagadki tajemniczego domu. W tym miejscu fantastyczny pomysł gdzieś się rozmył, co za tym idzie, przez większość opowieści nic szczególnego się nie dzieje. Wkradły się mało znaczące szczegóły, które tak naprawdę do niczego nie zaprowadziły. Książka sygnowana jest jako powieść grozy, jednak uważam, że do tego miana wiele jej brakuje, bowiem nawet elementy, które miały wywołać gęsią skórkę, nie zostały dobrze dopracowane czy wyjaśnione. Coś się działo, ale nie do końca wiadomo było co, dlaczego i jak. Na uwagę zasługuje jednak fakt, iż autorka pozostawia czytelnikowi duże pole do interpretacji, bowiem pomimo wszystkich wymienionym mankamentów książka nie jest oczywista – czy to, co dzieje się w domu jest zasługą nadprzyrodzonych mocy czy to zwykła wyobraźnia bohaterów?

Warto zaznaczyć, że Nawiedzony dom na wzgórzu został napisany w połowie ubiegłego wieku. Zdaję sobie sprawę z tego, że wówczas nieco inaczej budowano utwory, nieco inaczej wyobrażano sobie czy widziano otaczający nas świat, jednak książka ta nie jest pełnokrwistym horrorem. Pokusiłabym się bardziej o przypisanie jej miana powieści psychologicznej w której można odkryć swoiste studium przypadku osoby popadającej w obłęd. Poczucie samotności, brak zrozumienia, niemożność odnalezienia siebie, własnego miejsca w świecie często bywają destrukcyjne.

Wychodząc poza ramy gatunku jakie przypisuje się utworowi Shirley Jackson czytanie Nawiedzonego domu na wzgórzu może być czynnością relaksującą. Naturalistyczne opisy, mroczny dom i osobliwy klimat są największymi walorami lektury. Może nie jest to książka przez którą nie można zmrużyć oka, ale za to dobra analiza poplątanego umysłu.

Ocena: 2+/6
©Bookmoment
Ogromna, szczelnie zamknięta brama oddzielająca go od świata zewnętrznego, ciężkie, potężnych rozmiarów drzwi, zamykające się ze złowieszczym trzaśnięciem, bliźniacze, bogato zdobione pokoje, różniące się między sobą jedynie barwą. I chociaż na pozór wydawać by się mogło, że to po prostu dziwnie skonstruowany, prawie wiekowy już budynek, to samo przebywanie w jego pobliżu zaczyna budzić niepokój. Niepokój, który wkrótce ogarnie czwórkę przybyszy, nie do końca zdających sobie sprawę z tego, co czeka ich za jego murami. Dla doktora Montague ma być to jego wielka i niepowtarzalna szansa na udokumentowanie istnienia zjawisk paranormalnych. Dlatego też, przy starannym wyborze swoich współtowarzyszy, stawia przede wszystkim na osoby, które już kiedyś miały z nimi do czynienia. Wyjątkiem jest jedynie Luke, członek rodziny właścicielki posiadłości, która zgodziła się na cały ten eksperyment tylko pod warunkiem jego obecności. Czy słynny dom na wzgórzu będzie przychylny doktorowi i da się poznać od swojej złowrogiej strony? Czy może rozmaite historie krążące na jego temat to tylko stek plotek i pogłosek, które nie mają żadnego pokrycia w rzeczywistości?

Idź, przejdź się doliną,
Idź, przejdź się doliną,
Idź, przejdź się doliną,
Tak jak to już kiedyś zrobiliśmy...

Wejście do Domu na Wzgórzu przypomina wkroczenie w głąb umysłu szaleńca: wkrótce sami zaczynamy popadać w obłęd widnieje na tylnej części okładki, tak właśnie Stephan King zachęca do przeczytania tej pozycji. Przyznam, że podchodziłam do tych słów dosyć sceptycznie. Równie przekonująco brzmiały bowiem także te skierowane względem tytułu Dziewczyna z pociągu który, jak dla mnie, był jednym z najbardziej nużących thrillerów, z jakimi miałam styczność. Czy więc tym razem król grozy miał rację?

Zacznę od tego, że w pozycji tej prowadzona jest narracja w trzeciej osobie, która w tym gatunku sprawdza się moim zdaniem najlepiej. Jednak jest ona mimo wszystko dosyć nietypowa, autorka skupia się bowiem praktycznie tylko na jednej z bohaterek, przez co wszystkie wydarzenia mające miejsce w nawiedzonym domu poznajemy wyłącznie z jej perspektywy. To niemal od samego początku nasuwa dręczące nas pytania, czy aby na pewno wszystko wygląda tak, jak widzi to swoimi oczami Eleanor? Czy możemy jej zaufać?

Jeżeli natomiast chodzi o całą czwórkę bohaterów, którzy przybyli do nawiedzonego domu, cóż, budzili we mnie głównie niechęć, a do bólu infantylne i wręcz dziecinne dialogi sprawiały, że momentami miałam wrażenie, że to jakiś słaby żart. Eleanor, na której głównie skupia się historia, to młoda, niedojrzała kobieta, która wciąż zadręcza się śmiercią matki. Całe swoje życie spędziła pod kloszem, bojąc się podjąć jakiekolwiek ryzyko, czy też chociażby przeciwstawić się woli własnej siostry. Nagły wyjazd do tajemniczej posiadłości jest zdecydowanie najodważniejszym krokiem, jaki do tej pory podjęła. Mimo to, wśród nowo poznanych osób, stara się być kimś zupełnie innym, pewną siebie, czarującą i śmiejącą się z głupich żartów męskiej części grupy kobietą, beztrosko patrzącą na świat. Ponadto postać ta z biegiem czasu coraz usilniej ukazuje skrywaną gdzieś głęboko w niej potrzebę przynależności do jakiegoś miejsca, do domu, który stałby się jej azylem, który były jej. Postać Luka, Theodory oraz samego doktora Montague zostały zarysowane w o wiele mniejszym stopniu i na tle Eleanor stają się dosyć mętne, niewyraziste. Największą charyzmę wykazuje pojawiająca się pod koniec historii żona doktora oraz jej równie charakterystyczny kierowca, Arthur, szkoda, że tak późno.

Co do stylu Shirley, z pewnością nie można odmówić jej zdolności tworzenia niezwykle szczegółowych i barwnych opisów, na których głównie skupia się ta pozycja. Dzięki nim czytelnik przenosi się do całkowicie innego, fascynującego świata, niemal słyszy się skrzypienie starych drzwi i czuje się powiew mroźnego powietrza przeszywającego nasze ciało. Jeżeli natomiast szukacie pozycji, której akcja będzie toczyła się w piorunującym tempie oraz mnożących się ciał ofiar, to tego tutaj nie znajdziecie. Autorka niespiesznie, krok po kroku buduje całą historię, co momentami może być wręcz nużące, jednak z każdą kolejną stroną napięcie stopniowo wzrasta. A co z samą fabułą? Szczerze mówiąc, ciężko jest nazwać mi tę pozycję horrorem, z pewnością nie sprawi, że będziecie spać z zapaloną lampką, wzdrygając się z przerażeniem na każdy niespodziewany dźwięk. To raczej lekki, psychologiczny dreszczowiec, który do samego końca nie daje się przewidzieć. I to właśnie zakończenie sprawia, że pozycja ta naprawdę sporo zyskała w moich oczach. Pozostawia czytelnika z lekkim niedosytem, ale równocześnie wolną drogą do własnej interpretacji. Interpretacji tego, co naprawdę miało miejsce w nawiedzonym (bądź też nie) domu na wzgórzu.

Podsumowując, muszę przyznać, że chociaż po samym opisie oczekiwałam czegoś innego, to ostatecznie pozycja ta naprawdę przypadła mi do gustu. Barwne i dopracowane opisy wynagradzały irytujące zachowanie bohaterów, chociaż teraz, po zakończeniu tej historii, patrzę na to trochę z innej perspektywy. A samo zakończenie... genialne. W przyszłości z wielką chęcią sięgnę po dzieła, które wyszły spod pióra tej autorki. Polecam!

Ocena: 4+/6
©Ver.reads
Shirley Jackson, pisarka publikująca w latach pięćdziesiątych XX wieku, tworzyła w wielu gatunkach, pisząc eseje, bajki dla dzieci, powieści obyczajowe i powieści grozy. Najbardziej znanymi dziełami autorki są powieści: Nawiedzony Dom na Wzgórzu i Zawsze mieszkałyśmy w zamku. Oba tytuły zyskały sławę i uznanie czytelników. Nawiedzony Dom na Wzgórzu to przedostatnia powieść Shirley Jackson, opublikowana po raz pierwszy w 1959 roku. Zaliczana jest do najważniejszych powieści grozy wszech czasów, doczekała się dwóch kinowych ekranizacji, a w 2018 roku planowana jest serialowa produkcja Netflix.

Nawiedzony Dom na Wzgórzu to mroczna historia pewnego niezwykłego domu, który doczekał się bardzo złej sławy. Jest to również świetnie napisana opowieść o tym, co czai się w naszym umyśle, ponieważ to właśnie on może być źródłem zła i obłędu.
Wszystko rozpoczyna się, gdy dr Montague, antropolog, którego prawdziwą pasją jest nadprzyrodzoność, wynajmuje tytułowy budynek w celu znalezienia dowodów na istnienie zjawisk paranormalnych. Jego gośćmi są przyszły spadkobierca domu, Luke i dwie kobiety z wcześniejszym doświadczeniem w kwestii spotkań z duchami, Theodora i Eleanor. Nieznani sobie ludzie nawiązują szybko znajomość, jednak strach, który zaczyna towarzyszyć im w tajemniczym budynku powoduje, że w ich relacjach pojawiają się pewne rysy. Na miejscu towarzyszy im małżeństwo, które zajmuje się domem, ale tylko w określonych godzinach, ponieważ ludzie ci uważają, że jest to bardzo niebezpieczne miejsce i wolą trzymać się od niego z daleka. Gosposia, pani Dudley, wypowiadająca zawsze te same formułki, wprowadza pewien rys komediowy, co pozwala złapać oddech w atmosferze powoli wypełniającej się grozą.
W Nawiedzonym Domu na Wzgórzu słyszymy trudne do zidentyfikowania odgłosy, drzwi nagle zamykają się, a w korytarzach hula wiatr. Dom ma złą reputację, wobec tego otrzymujemy odpowiednią dawkę niepokoju i niewytłumaczalnych zjawisk. Jednak nie to jest istotą prawdziwego horroru. Niezwykłym bohaterem powieści jest ludzki umysł, skomplikowany i wciąż niezbadany. Warto przyjrzeć się jego zawiłościom, w konfrontacji z klaustrofobiczną przestrzenią i halucynacjami wywoływanymi przez nieznane zjawiska.

Czytając Nawiedzony Dom na Wzgórzu czułam podobne emocje jakie towarzyszyły mi podczas lektury Lśnienia Stephena Kinga. Zarówno w powieści mistrza horroru, jak i w powieści Shirley Jackson dom poszukuje swojej kolejnej ofiary. Ofiary, która popada w obłęd. Dom na Wzgórzu pod względem architektonicznym jest bardzo ciekawą budowlą. Wysokie wieże, skrzypiące schody, dziwne kąty, niewidoczne okna, wszystko przypomina labirynt, który może wzbudzić strach. Szczególnie w zetknięciu z osobą o słabej konstrukcji psychicznej. Wśród bohaterów powieści jedna z postaci wydaje się być wyjątkowo niestabilna emocjonalnie. To Eleanor Vance, smutna i samotna kobieta, która nie miała łatwego życia. W rzeczywistości pozbawiona miłości i zainteresowania ze strony innych ludzi, próbuje wypełnić pustkę fantazjami czerpanymi z głębin własnego umysłu. W Domu na Wzgórzu po raz pierwszy w życiu poczuła, że jest akceptowana i potrzebna. Niestety tajemniczy dom wydaje się również interesować Eleanorą, co w konsekwencji przyniesie druzgocące zakończenie.

Początkowo, przebywający w domu ludzie, doświadczają tych samych emocji, uczestnicząc w zdarzeniach rozgrywających się na ich oczach. Z czasem to Eleanor zaczyna doświadczać tego, czego inni nie widzą i nie czują. Być może sama robi rzeczy, które przypominają działanie nadprzyrodzonych sił, a może doznaje halucynacji wywołanych przez ogarniające ją szaleństwo. Autorka powieści pozostawia tę kwestię otwartą, czytelnik może sam zdecydować, jak ocenić poczynania bohaterki.
Nawiedzony Dom na Wzgórzu to klasyczna powieść grozy, napisana pięknym językiem, dzięki czemu dom jawi nam się jako istota chora psychicznie, samotna, cicha i odizolowana od całego świata.

A sam Dom na Wzgórzu, choć nienormalny, opierał się samotnie o swoje pagórki i tulił ciemność w swym wnętrzu. Stał tak już przez osiemdziesiąt lat i zapewne stać tak będzie przez następne osiem dziesięcioleci. W środku ściany wznosiły się pionowo do góry, cegły przylegały równo jedna do drugiej, zdawało się, że podłogi są w dobrym stanie, a drzwi - dobrze zamknięte. Pomiędzy drewnem a kamieniami Domu na Wzgórzu zalegała głucha cisza, a to, co po nim chodziło, chodziło samotnie.

Moim zdaniem to jeden z ciekawszych i na pewno najbardziej bezpośredni zapis odnoszący się do samotności i izolacji jaką może odczuwać człowiek. A głucha cisza, mająca niezaprzeczalny ciężar, wywołuje poczucie czegoś ostatecznego.

Shirley Jackson doskonale buduje napięcie, burzy poczucie bezpieczeństwa, bada strach i odporność na rzeczywistość, która wymyka się naszej kontroli.
Nawiedzony Dom na Wzgórzu to prawdziwa literacka uczta, którą docenia się zarówno w trakcie jak i po degustacji. Z przyjemnością będę do niej wracać jeszcze nie raz.

Ocena: 5+/6
©Wasilka - Słowa jak marzenia
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć