ebook Jasnowidz na policyjnym etacie
3.32 / 5.00 (liczba ocen: 299) Ilość stron (szacowana): 304

Jasnowidz na policyjnym etacie
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 20.99
wciąż za drogo?
27.81 złpremium: 17.94 zł Lub 17.94 zł
25.53 złempikGO: 19.99 zł z Empik Go 19.99 zł
25.53 zł
26.18 zł Lub 23.56 zł
29.90 zł
20.99 zł
22.02 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (6)
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę
Inne proponowane

Walka o prawdę najsłynniejszego polskiego jasnowidza. „Żaden jasnowidz nie przyczynił się do odnalezienia zaginionego”, twierdzi rzecznik prasowy policji. Media przekonują, że telepatia nie istnieje, a Kościół rzymskokatolicki uznaje jasnowidztwo za kontakt z demonami. Jak więc wytłumaczyć setki spraw rozwiązanych przez Krzysztofa Jackowskiego, które potwierdzają dokumenty i relacje funkcjonariuszy?

Tam, gdzie policja pozostaje bezradna, do akcji wkracza KRZYSZTOF JACKOWSKI. Dzięki swoim niezwykłym zdolnościom wskazuje miejsca, w których znajdują się ciała samobójców i ofiar morderstw, pomaga odnaleźć zaginionych, a nawet opisuje przebieg zbrodni, rozwikłując kryminalne zagadki po wielu latach.
W tej książce słynny jasnowidz z Człuchowa w rozmowie z funkcjonariuszem policji KRZYSZTOFEM JANOSZKĄ opowiada o tajnikach swojej pracy, głośnych sprawach, w których pomagały jego wizje, śmierci Andrzeja Leppera czy zastraszaniu przy próbie wyjaśnienia zabójstwa Piotra Jaroszewicza.
Ta lektura zadziwia, a jednocześnie wstrząsa. To niezwykłe świadectwo walki o prawdę człowieka, który nauczył się słuchać szeptu zmarłych.

„Policja nie powinna się odcinać od współpracy z jasnowidzem. Nie wszystko, czego nie potrafimy wyjaśnić, należy odrzucić” – gen. Adam Rapacki, były wiceminister spraw wewnętrznych, prezes Stowarzyszenia Generałów Policji Rzeczypospolitej Polskiej

„Sprawa, w której uzyskaliśmy opinię pana Krzysztofa Jackowskiego, była objęta tajemnicą śledztwa. Tymczasem wizja, o której nam powiedział w oparciu o zdjęcia zaginionego i jego rzeczy, była zgodna z naszą wersją wydarzeń, nad którą pracowaliśmy cały rok” – podinsp. Bogdan Michalec, szef krakowskiego Archiwum X

„Krzysztof Jackowski niejednokrotnie pomógł w rozwiązaniu spraw prowadzonych przez policję. Jego dar w tym zakresie dobrze służy ludziom” – mł. insp. dr hab. Grzegorz Ojcewicz profesor Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie, członek Polskiej Akademii Nauk

„Krzysztof pomaga policji. Wielokrotnie byłem świadkiem, jak policjanci do niego dzwonili, jak podawał im tak szczegółowe informacje, o których nie miał prawa wiedzieć, że musiał to zawdzięczać po prostu swemu darowi” – Robert Bernatowicz, dziennikarz, prezes Fundacji Nautilus

„W sytuacji, kiedy chęć odnalezienia zaginionego i potrzeba pomocy pokrzywdzonym wymaga niekonwencjonalnych metod, jasnowidz staje się realną potrzebą. Rzetelność autora oraz starannie i obiektywnie udokumentowane przypadki dały mi, sceptykowi, wiele do myślenia i pozwoliły inaczej spojrzeć na metody wykrywcze policji” – Dariusz Loranty, pies na emeryturze

Jasnowidz na policyjnym etacie od Krzysztof Jackowski, Krzysztof Janoszka możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Mimo że oceniam książki po okładkach, to nie oceniam ludzi po książkach, które czytają.

Kiedy pokazałam tę książkę na moich kanałach w social media, napłynęła do mnie ogromna fala nienawiści na jasnowidza Jackowskiego. Różne osoby zabierały głos, opowiadając jakim to on nie jest szarlatanem, jak nie oszukuje i nie naciąga biednych ludzi. Każdy ma prawo do swojej opinii, więc w takiej sytuacji mogłam rzucić kilkoma zdaniami o tym, co ja myślę – a Jackowski był i jest mi totalnie obojętny – i ewentualnie wypytać skąd takie zdanie. Nie spodziewałam się jednak, że pojawią się osoby, które skrytykują mnie za to, że zdecydowałam się przeczytać tę książkę, bo przecież co komu do tego, co czytam?

Książka Jackowskiego porusza tematy, o których zazwyczaj na głos się nie mówi, a chodzi oczywiście o wykorzystywanie przez jednostki policyjne pomocy jasnowidza do ustalenia okoliczności i skutków morderstw, których rozwiązanie – przeważnie ze względu na brak dowodów – jest niemożliwe. Poruszone zostaje pewnego rodzaju tabu, bo w tak katolickim kraju po prostu nie wypada wierzyć w żadne nadprzyrodzone widzenia, nie powinno się o nich mówić, pisać, ani tym bardziej praktykować.

Książka poprowadzona została w ciekawy sposób, który nie pozwala na monotonię i znudzenie poszczególnymi rozdziałami. Większość rozdziałów przeprowadzono w formie rozmowy Krzysztofa Janoszki – policjanta, który prywatnie jest pasjonatem parapsychologii – z Krzysztofem Jackowskim, najsłynniejszym polskim jasnowidzem. Urozmaiceniem są rozmowy Janoszki z innymi osobami zajmującymi wysokie stanowiska w strukturach policyjnych, dziennikarzami czy wykładowcami akademickimi – pojawia się gen. Adam Rapacki (były wiceminister spraw wewnętrznych), Robert Bernatowicz (dziennikarz) czy Edward Adamek (naczelnik Wydziału Kryminalnego będzińskiej komendy). Rozmowy przeplatane są fragmentami, w których Jackowski opisuje konkretne sytuacje, przy których rozwiązaniu pomagał.

Najbardziej w tej książce podobało mi się to, że było w niej miejsca na przekonywanie kogokolwiek o prawdziwości wizji Jackowskiego, ani nakłanianie na ewentualną zmianę podejścia do zawodu jasnowidza. Przedstawione zostały suche fakty, które dodatkowo poparto dokumentami potwierdzającymi słowa Jackowskiego, przeprowadzono rozmowy, które w mniejszym lub większym stopniu też są ich potwierdzeniem. Poza tym, autorzy dają czytelnikom możliwość zgłębienia się w pracę jasnowidza, opisują jak wyglądają epizody związane z wizjami, ale też przedstawiają jego prywatne chwile i prawdziwe życiowe problemy, dzięki czemu dają szansę każdemu z osobna na wyrobienie swojej własnej opinii. Mnie działalność Jackowskiego zupełnie nie przeszkadzała i nie przeszkadza, nie mam problemu z wykonywanym przez niego zawodem, ale tak jak wcześniej nie do końca wierzyłam w jego wizje, tak nadal nie mam żadnej konkretnej opinii na ten temat i mam wielki mętlik w głowie. Jednak jednego czego jestem pewna to to, że jeżeli sama byłabym przyparta do muru, bez najmniejszego zawahania skorzystałabym z jego usług.

Mówcie sobie co chcecie, ale ta książka jest naprawdę bardzo dobra. Poza tym, że jest dobrze napisana, to przedstawiono w niej dokumenty, które potwierdzają słowa Jackowskiego na temat współpracy z różnymi komendami policji w całej Polsce. Nikomu nie każę wierzyć w samo jasnowidzenie, nikogo nie będę przekonywać do zmiany swoich poglądów, ale polecam Wam przeczytanie tej książki. Jest bardzo kontrowersyjna, podobnie jak postać samego Jackowskiego, ale daje możliwość spojrzenia na niektóre do końca nie zrozumiałe rzeczy z zupełnie innej perspektywy. A moje zainteresowanie postacią Jackowskiego obudziło się po przeczytaniu książki Izy Michalewicz – Zbrodnie prawie doskonałe – którą również Wam gorąco polecam, w której Jackowski też się pojawiał.

Ocena: 4+/6
©Rude recenzuje
Są rzeczy znane i nieznane, a pomiędzy nimi drzwi - te słowa Williama Blake’a zawierają absolutną mistykę. Czy istnieją ludzie, którzy mogą zajrzeć przez dziurkę od klucza? Ile realności ma w sobie dar jasnowidzenia?

Postać Krzysztofa Jackowskiego od dawna wzbudza ogromne emocje. Jedni uważają go za cudotwórcę, drudzy za szarlatana. Gdzie leży prawda? W swej książce Jackowski stara się odpowiedzieć na nurtujące czytelnika pytania. Pomaga mu w tym jego imiennik, Krzysztof Janoszka, funkcjonariusz policji. Wspólnie przedstawiają sprawy, które Jackowski rozwiązał. Potwierdzają to nie tylko własnymi słowami, również obszernym zbiorem dokumentów. „Jasnowidz z Człuchowa” mówi o swojej pracy, wspominając najciekawsze, ale też najbardziej tragiczne zagadki kryminalne. Mamy okazję przyjrzeć się jego działaniom od podszewki, gdy opowiada o swych początkach, o odkrywaniu daru. Porusza także kwestie polityczne, dzieląc się opiniami dotyczącymi, między innymi, śmierci Andrzeja Leppera, katastrofy pod Smoleńskiem. Jackowski przyznaje, że nadal trudno mu zdefiniować jasnowidzenie, jednak próbuje przybliżyć genezę, co możemy obserwować na kartach książki…

O Krzysztofie Jackowskim po raz pierwszy usłyszałam jakieś dziesięć lat temu, wtedy zaczęłam rozwijać moją pasję, czyli zjawiska nadprzyrodzone. Fundacja Nautilus z pewnością jest znana wielbicielom tematu, to dobre źródło informacji. To tam natknęłam się na nazwisko jasnowidza, z zaciekawieniem czytając jego wypowiedzi, śledząc drogę zawodową. Chociaż ciężko mi określić, czy „zawód” można uznać za odpowiedni wyraz. Szczerze się ucieszyłam, gdy zauważyłam zapowiedź książki o Jackowskim. Stwierdziłam, że to świetny moment, aby móc poszerzyć swoją wiedzę. Nie ukrywam - przez ten cały czas nie zdołałam zająć stanowiska w kwestii Jackowskiego. Trafiłam na mnóstwo uzasadnień, pełno kontrargumentów, co w końcu wprowadziło mnie w niezły chaos. Doszłam do wniosku, iż najlepiej będzie oddać głos samemu zainteresowanemu. To była dobra decyzja, gdyż finalnie otworzono mi oczy. Lekturę skończyłam już stosunkowo dawno, ale zamierzam do niej wrócić.

Publikacja została skonstruowana w intrygującej formie. Opisy zbrodni przeplatają się z rozmowami, dzięki czemu lepiej dajemy się ponieść atmosferze. A ta bywa przerażająca. W niektóre historie aż strach uwierzyć, brzmią niczym scenariusz serialu kryminalnego. Niestety, są prawdziwe. W pewnych chwilach policja miała związane ręce, wówczas kontaktowano się z Krzysztofem Jackowskim. Niewielu funkcjonariuszy chce się do tego przyznać, twardo stojąc po stronie logiki. Jednak pomoc jasnowidza jest niezaprzeczalnym faktem. Sporo komisariatów potwierdziło jego udział w danych akcjach, a książkę zasypano dowodami w postaci skanów - dyplomy, oświadczenia… Pozornie dostateczna liczba, by przekonać sceptyków. Ale to nie takie proste.

Bóg to wiedza, a wiedza nie ma granic. Nie wykona pan równania matematycznego kłamliwie. Ono jest jedno i ma jeden wynik. Zjawisko fizyczne czy chemiczne powstaje tylko wówczas, gdy zostanie wywołane na pewnych stałych zasadach. Dziełem Bożym jest wszystko, co On stworzył, nie tylko to, co widzimy, ale też atom, jądro atomu, kwark, grawitacja… Sumienie, moralność, etyka - to także dzieła Boga. Ktoś, kto poznałby dzieło Boże do końca, musiałby być geniuszem - i to jest piękne.

Jackowski odnajduje głównie ciała zaginionych, lecz zdarzało mu się też uratować żywych. Jak podkreśla, to sprawia satysfakcję. Zazwyczaj wie o szczegółach, których nie ma prawa znać. Skąd się to bierze? Dedukcja? Racjonaliści uważają, że to łut szczęścia. Osobiście przestałam wierzyć w przypadki, jest ich zwyczajnie za dużo. Papier wszystko przyjmie, aczkolwiek w tej pozycji trudno mówić o przekłamaniu. Nad całością przecież czuwał Krzysztof Janoszka, dokładnie drążący szczegóły z każdej strony, bo rozumie, że istnieje awers, rewers oraz rant.

Publikację napisano w bardzo przystępny sposób. Pozbawiona typowo policyjnego języka, czyta się szybko i łatwo. Ogromny plus za mnogość tematów. Krzysztof Jackowski wypada ludzko, jest jak każdy z nas, po prostu widzi więcej. Dlaczego? To chyba pozostanie zagadką. Za ważny aspekt uznaję wypowiedź o Jarosławie Ziętarze. To jedna ze zbrodni, która od dawna nie daje mi spokoju. Czułam, że ktoś musiał w rozwikłanie tajemnicy zaangażować jasnowidza. W końcu wyczerpano wszelkie możliwe środki. I nie myliłam się, Jackowski miał wizję - z tą opinią nikt się nie liczył, oprócz załamanego ojca Ziętary. Jasnowidza otacza wielu wrogów. Często grożono jemu i jego bliskim…

Myślę, że warto przeczytać tę książkę, choćby po to, aby wyrobić sobie zdanie, nie tylko o Jackowskim, ale jasnowidzeniu ogółem. Na samą lekturę wystarczy poświęcić zaledwie jeden wieczór, lecz jestem przekonana, iż kolejne dni upłyną Wam pod znakiem sporych przemyśleń. Nie bójcie się ich - muszą być fascynujące, skoro dotyczą tak rozległej i interesującej dziedziny.

Kiedyś za cel życia uznawałem udowodnienie zjawiska, którym się zajmuję, udowodnienie… istnienia ludzkiej duszy. Teraz, po latach, sądzę, że nie jestem w stanie tego dokonać, że nie uda mi się nikogo przekonać siłą argumentów. Mam poważną wadę serca, biorę silne leki, niedługo czeka mnie kolejna operacja… Tak że najważniejsza w tej chwili jest dla mnie w miarę spokojna egzystencja. Nie oczekuję od świata ani bogactwa, ani splendoru. Mam tylko nadzieję, że Bóg da mi jeszcze parę lat pożyć… To wszystko.

Ocena: 4/6
©Majuskuła
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć