Kobieta w oknie
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 4.09 / 5.00
liczba ocen: 13420
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
15.90 zł
31.99 złpremium: 19.19 zł
22.13 zł
27.19 zł
27.19 zł
Pozostałe księgarnie
-28% 15.99 zł
-36% 18.30 zł
27.17 zł
27.19 zł
28.79 zł
28.79 zł
30.39 zł
31.99 zł
31.99 zł
Opis:

Anna Fox straciła wszystko: szczęśliwą rodzinę, pracę oraz zdrowie. Od miesięcy nie postawiła stopy za progiem domu. Całe dnie spędza w internecie, przed telewizorem lub szpiegując sąsiadów za pomocą aparatu fotograficznego. Pozbawiona własnego życia coraz bardziej zaczyna przeżywać cudze… Ale czy zawsze można wierzyć własnym oczom? Pozycja obowiązkowa dla miłośników thrillerów!

Światowy fenomen na polskim rynku! Prawa już przed premierą sprzedane do 40 krajów – oszałamiający rekord popularności!
Najwięcej uwagi Anna poświęca Russellom, rodzinie nowej w tej okolicy i tak podobnej do tej, którą jeszcze niedawno sama miała. Jednak pewnej nocy widzi coś, czego nie powinna oglądać. Jej świat się rozpada, a na jaw wychodzą szokujące sekrety. 
Co jest prawdą, a co zmyśleniem? Kto jest w niebezpieczeństwie, a kto panuje nad sytuacją? W tym piekielnie wciągającym thrillerze nikt – i nic – nie jest tym, czym się wydaje!

CYTATY:
Podglądanie jest jak fotografowanie przyrody. Nie ingeruje się w naturę.
Recenzje blogerów
Anna Fox obserwuje świat wyłącznie z okien własnego domu. Psychoterapeutka z zawodu, stała się więźniem własnego umysłu, od kiedy zachorowała na agorafobię.

W wyniku nieszczęśliwego splotu wydarzeń Anna została sama w wielkim domu, chociaż do niedawna mieszkali z nią mąż i córeczka. Całe dnie spędza przed telewizorem lub przeczesując Internet, a jedyną atrakcją są dla niej wizyty rehabilitantki i podglądanie ludzi. Pewnego dnia odwiedza ją syn sąsiadów – państwa Russellów – którzy wprowadzili się niedawno. Anna nie wyrobiła sobie jeszcze zdania na temat tej rodziny, ale jest coś, co ją w chłopcu niepokoi. Ponieważ przed wypadkiem zajmowała się terapią dzieci i młodzieży, jest wyjątkowo wyczulona na ich problemy – w swoim gościu dostrzega jakąś mroczną tajemnicę. Z rozmowy wynika, że chłopiec jest mocno izolowany od rówieśników i boi się ojca, natomiast odczuwa potrzebę ochrony matki. Czy u Russellów dochodzi do przemocy? Sytuacja staje się jeszcze bardziej skomplikowana, gdy do drzwi Anny puka mama chłopca.

Historia trochę jak z filmu Hitchcocka „Okno na podwórze”. Bohaterka zobaczy scenę zabójstwa, problem jednak w tym, że nie do końca możemy jej wierzyć. Zamroczona alkoholem i antydepresantami sama dla siebie nie jest wiarygodnym świadkiem. Co się wydarzyło w domu Russellów? Czy faktycznie cokolwiek mogło się wydarzyć, skoro policja twierdzi, że rodzina jest cała i zdrowa? Anna jest na skraju wyczerpania psychicznego, uwięziona w czterech ścianach przez własny strach jest tak samo bezbronna jak bohater Hitchcocka, który jeździł na wózku. Im głębiej wchodzimy w tę historię, tym więcej mamy wątpliwości. W naszej głowie rodzą się miliony pytań… Gdzie jest rodzina Anny i dlaczego nikt jej nie odwiedza?

Przy Kobiecie w oknie na pewno nie będziecie się nudzić. To świetny thriller i idealna lektura dla tych, którzy nie lubią łatwych rozwiązań i których kręci zagłębianie się w ludzką psychikę. Mniej więcej w połowie myślałam, że wiem już, jakie będzie zakończenie. Wszystkie fakty jak puzzle zaczęły wskakiwać na właściwe miejsca i wydawało mi się, że mam już jasny obraz sytuacji. I tu czekała na mnie prawdziwa niespodzianka…

Finn wodzi czytelnika za nos, podsuwa rozwiązania i pasujące elementy tylko po to, żeby za chwilę udowodnić nam, że jesteśmy w wielkim błędzie. Główna bohaterka wzbudza nasze współczucie, które za chwilę zamienia się w irytację. Nic nie jest oczywiste, kiedy bierzemy udział w rozważaniach kobiety zagubionej we własnych lękach i fobiach. Anna jest tajemnicą nie tylko dla czytelnika – sama przed sobą skrzętnie ukryła ważne fakty ze swojego życia. Czy zatem w momencie, kiedy już poznamy całą historię głównej bohaterki, będziemy jednocześnie znali rozwiązanie zagadki rodziny Russellów? Kto wie, kto wie…

Ocena: 5+/6
©SieCzyta
Kiedyś już wspominałam, że jesień i zima to dla mnie czas niekoniecznie odpowiedni na kryminały i thrillery. A premiera Kobiety w oknie A. J. Finna przypadła akurat w niemal największe mrozy. Trochę brakowało mi mobilizacji, aby po nią sięgnąć. Ale jak to zrobiłam… to nie żałowałam.
Podsumowując dostałam całkiem dobry thriller, który jest skonstruowany i napisany w taki sposób, że jak zaczęłam czytać, to nie mogłam się oderwać. Dostarczył tego poczucia niepokoju, jakiego oczekuję od tego typu książki. Zdecydowanie jestem na tak, chociaż nie ukrywam, że po tendencyjnym rozpoczęciu nie spodziewałam się dobrej lektury. Także cieszę się, że mnie rozczarowała. Pozytywnie.

Na pełną recenzję zapraszam na mojego bloga KLIK

Ocena: 5/6
©Rudym Spojrzeniem
Psycholog dziecięca, Anna Fox straciła wszystko. Pracę, zdrowie, a przede wszystkim szczęśliwą rodzinę. Dodatkowo od miesięcy nie opuszcza swojego domu. Jej życiem jest Internet, telewizja i podglądane poprzez aparat życie sąsiadów. Najciekawsza jest nowej rodziny, która wprowadziła się do jej okolicy. Russellowie wydają się być dokładnie taką rodziną jak ta, którą niedawno utraciła Anna. Jednak gdy kobieta dostrzega w ich domu coś co nie powinno się wydarzyć, wszystko się zmienia. Sekrety wychodzą na jaw, a Anna sama już nie wie co jest prawdą, a co jedynie złudzeniem. Zwłaszcza, że nikt nie chcę wierzyć w to co widziała.

Może przesadzam, ale powoli zaczynam sceptycznie podchodzić do książek gdzie w tytułach są kobiety lub dziewczyny. Tych tytułów pojawia się ostatnio tak wiele, że wydają się być w dużej mierze chwytem marketingowym. Po raz kolejny dałam się na niego skusić. Czy słusznie?

Bardzo podobało mi się wykorzystanie problemu agorafobii. Wiele osób boryka się z tym lękiem, a niestety niewiele o tej chorobie mówi się wkoło. A przynajmniej takie odnoszę wrażenie. W Kobiecie w oknie problem ten został bardzo mocno i dobrze pokazany. Nakreślony tak, że nawet czytelnik nie mający pojęcia na czym polega ten lęk, będzie mógł zrozumieć z czym tak naprawdę borykają się osoby walczące z tym problemem.

Książka nie jest napisana wyjątkowo wymagającym językiem. Choć agorafobia wydaję się być wymagającym tematem, to wszystko ujęte jest prosto i logicznie. Dzięki temu nie tylko temat staje się jasny, ale także sama książka jest łatwa i przyjemna w odbiorze. Kolejne strony uciekają, nawet jeśli główny wątek nie jest do końca zachwycający.

No właśnie, co z tym głównym wątkiem? Z opisu wydaję się być naprawdę intrygujący. Coś innego, coś świeżego. Z tymi określeniami zgadzam się bez zastanowienia. Jednak coś mi w tej książce nie współgrało. Akcja skupia się na Annie i to w niej samej, jako bohaterce, najwięcej się dzieje. Szkoda tylko, że to wszystko jest nijakie. W pewnym momencie czytelnik może mieć jej dość i czuć się po prostu znużony jej kolejnymi, wręcz identycznymi, zachowaniami. Zapewne ciężko ukazać kogoś kto cierpi na agorafobię nie przynudzając przy tym. Tutaj do pewnego momentu było fajnie, nawet nie umiem określić dokładnie kiedy pojawił się ten punkt krytyczny. Jednak gdy już się pojawił, moja sympatia do tej historii umarła.

Na całe szczęście została ciekawość. Niektórzy autorzy już zdążyli mnie przyzwyczaić, że uwielbiają wyprowadzać mnie "w pole" i robić mi wodę z mózgu. Dlatego, mimo wszystko, byłam ciekawa zakończenia. W całej tej nijakiej historii, zakończenie wydawało się być najlepszym elementem. Gdy sytuacja zaczęła się wyjaśniać byłam usatysfakcjonowana, jednak nie było to zaskakujące rozwiązanie. Zaskoczeniem była końcówka właściwa - wręcz nierealna i wyssana z palca, pozostawiła lekki, czytelniczy niesmak.

Wszystko byłoby do przeżycia, tylko mam wrażenie, że to jedna z tych nieco przereklamowanych historii. Może i fajnie się je czyta, jednak szybko traci się je z pamięci. Lekka, niezbyt wymagająca opowieść która wśród czytelników wywołuje skrajne odczucia. Dla mnie to raczej niezobowiązująca opowieść, idealna jako przerywnik wśród cięższych pozycji.

Ocena: 4/6
©Ciekawy cytat o książkach
Czas dobrych, mocnych lektur trwa dla mnie w najlepsze. Tym razem chcę Wam przedstawić debiutancką powieść A.J. Finn Kobieta w oknie. Muszę przyznać, że z początku zabierałam się do tej książki, jak pies do jeża. Z jednej strony chciałam, kusiła mnie, intrygowała, z drugiej jednak obawiałam się, że jej popularność przerosła treść. Nic takiego moim zdaniem, na szczęście, nie miało miejsca. Kobieta w oknie to jedna z tych publikacji, która zostanie w mojej czytelniczej pamięci na dłużej.

Anna Fox, główna bohaterka powieści jest psycholożką dziecięcą, która miała wszystko: szczęśliwą rodzinę, pracę, status i przede wszystkim zdrowie. Niestety, w pewnym momencie wszystko to utraciła. Od wielu miesięcy nie opuściła swojego domu. Teraz całymi dniami siedzi przed telewizorem oglądając czarno białe filmy i zdecydowanie nadużywa alkoholu. Kobieta spędza też sporo czasu na grupie wsparcia w Internecie oraz szpiegując swoich sąsiadów w sieci lub podglądając ich za pomocą aparatu fotograficznego. Deficyty swojej egzystencji, zastępuje wydarzeniami z życia innych, w szczególności rodziny Russellów, która dopiero co sprowadziła się do tej okolicy. Sytuacja mogłaby trwać tak bez końca, jednak Anna pewnego dnia widzi coś, co na zawsze odmieni jej życie. Problem w tym, że nikt jej nie wierzy. W sumie nie ma się co dziwić. W końcu trudno uwierzyć kobiecie chorującej na agorafobię, najprawdopodobniej mieszającą leki psychotropowe z alkoholem. Anna jest jednak przekonana, że to co widziała wydarzyło się naprawdę. Niestety wszyscy, którzy mogą te zdarzenia potwierdzić, przeczą nim. Do tego w życiu kobiety, zaczynają dziać się trudne do wytłumaczenia rzeczy. Kto ma rację? Czy możliwe, że Anna sobie to wszystko uroiła?

Kobieta w oknie to genialny thriller psychologiczny. Często porównywany do Dziewczyny z pociągu, ja jednak mam wrażenie, że jest zdecydowanie lepszy od swojej poprzedniczki. A. J. Finn zawarł w swojej powieści wiele wątków, których odkrywanie stało się dla mnie cudowną i frapującą rozrywką. Mało tego, autorowi kilka razy udało się mnie totalnie zaskoczyć, już nie mówiąc o finale, który trochę wcisnął mnie w fotel. Całość powieści, utrzymana jest w klaustrofobicznej przestrzeni jednego domu i hermetycznej grupie osób. Najbardziej jednak podobało mi się budowanie napięcia, mroczności oraz stopniowe odkrywanie wydarzeń z przeszłości, które doprowadziły główną bohaterkę do stanu w jakim się znalazła. W pewnym momencie sama zaczęłam się gubić w tym, co jest prawdziwe a co nie. Co prawda, są wątki, które mogą coś sugerować czytelnikom i można domyślić się niektórych rzeczy, nie znaczy to jednak, że są pozbawione tej cudownej nutki niepewności.

Na dodatkową uwagę zasługuje aspekt psychologiczny powieści. Autor bardzo taktownie i dyplomatycznie, próbuje zwrócić uwagę swoich czytelników na kwestię osób z problemami psychicznymi. Jestem w stanie pojąć, że niektórzy mogą być zirytowani postawą Anny, jednak jestem też skłonna zrozumieć jej postępowanie.

Kobieta w oknie to moim zdaniem zdecydowanie udany debiut. Z niecierpliwością będę wyglądała kolejnych publikacji tego autora. Szczególnie, że czuć w tym co tworzy spory potencjał.

Zdecydowanie polecam.

Ocena: 5+/6
©Kocham Cię, moje życie
Podglądanie jest jak fotografowanie przyrody. Nie ingeruje się w naturę.

Skuszona dynamiczną reklamą Kobiety w oknie, postanowiłam sięgnąć po debiut A. J. Finn’a i zweryfikować jakość thrillera ,,na który czeka cały świat”.
Czy faktycznie „Kobieta” w tytule zwiastuje sukces i parafrazując rekomendację Kinga, „nieodkładalny thriller”?

Anna Fox spędza dni, popijając psychotropy Merlotem, oglądając stare filmy, grając w internetowe szachy i wspominając czasy, gdy w domu rozbrzmiewały głosy jej córeczki i męża.
Swój zawód psychologa praktykuje jedynie na forum dla cierpiących na agorafobię, do których sama się zalicza. Jej życie ogranicza się do ‚czterech ścian’ i sąsiadów, których skrupulatnie obserwuje przez okno.
Śmiało można pokusić się o stwierdzenie, iż żyje życiem innych ludzi.
Jej uwaga skupia się szczególnie na nowej rodzinie, która wprowadza się do domu naprzeciwko. Russellowie tak bardzo przypominają jej własne życie sprzed roku…
Dodatkowo, zdają się być zainteresowani, nie opuszczającej swego domu Anną. Odwiedziny Ethana i Jane otwierają kobietę na nowy, „prawdziwy” kontakt z drugim człowiekiem.

Pewnego wieczoru Anna widzi coś, czego nie powinna. Mimo, iż nikt nie daje jej wiary, jest pewna, że ma rację. Alkohol, środki nasenne i psychotropy skutecznie obniżają jednak autentyczność jej postrzegania. W oczach policji jest niewiarygodna, traktowana z pobłażaniem. Jej słabe punkty z premedytacją wykorzystują „zniesławieni” sąsiedzi, utwierdzając wszystkich w opinii o psycholożce wariatce.

Autor bardzo długo każe czekać czytelnikowi zarówno na przełom w akcji, jak odpowiedź, dlaczego Anna nie mieszka z najbliższymi. Co się stało, że od roku nie opuszcza swego domu?
Dlatego, pomimo faktu, iż od samego początku książkę czyta się dobrze, czemu sprzyja przystępny język i krótkie rozdziały, w pewnym momencie czytający staje się znudzony rutyną głównej bohaterki.
Coraz trudniej jest skoncentrować się na jej historii, coraz częściej odkładałam książkę na bok. Gdy wreszcie w akcji następuje zwrot, a Anna za wszelką cenę stara się udowodnić swe racje, dając tym samym nadzieję na długo wyczekiwaną dynamikę, autor po raz kolejny przeciąga wątek, szpikując go monotonią i przydługimi przemyśleniami kobiety.
Można przypuszczać, iż to zabieg celowy, tak by zakończenie totalnie zaskoczyło i wbiło czytelnika w fotel. Rzeczywiście, finał tej historii, jest bardzo efektowny, wzbudzający emocje, choć moim zdaniem, zbyt wydumany i sensacyjny w kontraście do całej opowieści. Zabrakło mi stopniowego budowania napięcia, bohaterka robi krok do przodu, by za chwilę na powrót się cofnąć. Taki sposób budowania narracji może zniecierpliwić i niestety zniechęcić do dalszej lektury.

W Kobiecie w oknie autor skupia się głównie na postaci Anny. Reszta bohaterów potraktowana została dość płytko. Mało o nich wiemy, ciężko zatem wyciągnąć jakiekolwiek wnioski z ich postępowania.
Odpowiedzi przynoszą dopiero ostatnie strony powieści.
W przebiegu tej historii brakowało mi nie tylko mocniej zarysowanych postaci pobocznych, ale w szczególności momentów zwrotnych: zwodzenia czytelnika, ciągnięcia go za nos, tak by na bieżąco mógł konfrontować swoje przypuszczenia ze stanem faktycznym.

Sama Anna, mimo swojego pijaństwa, i otumanienia, jest z kolei postacią jak najbardziej przekonującą. Czytelnik wierzy jej w zasadzie od samego początku, mimo iż wszyscy wokół postrzegają ją jako kobietę niezrównoważoną i majaczącą pod wpływem środków odurzających.

Zagłębiając się w dialogi i klimat powieści, w pewnym momencie po myślałam sobie, że ta historia bardzo dobrze nadawałaby się na sceny teatralne. Jest coś groteskowego w Kobiecie z okna, co wzbudza zainteresowanie, a jednocześnie nie pozwala zaangażować się w pełni w jej treść. To nie jest zła powieść. świadczy o tym choćby fakt, że dotrwałam do końca. Zbyt wiele tu jednak monotonii, którą przesiąknięte jest nawet pojawiające się raz po raz przyspieszenie akcji.

Plus za przybliżenie czytelnikom filmowego gatunku noir. Anna, zawzięta kinomaniaczka z bogatą biblioteczką starych filmów, przytacza nam całe mnóstwo tytułów z klasyki gatunku.
Wystarczy pieczołowite ich odnotowanie i mamy gotową listę propozycji filmowych na wiele wieczorów! Zresztą, cała książka utrzymana jest właśnie w takim klimacie, jest jakby powieściowym odpowiednikiem tego gatunku.
Ciekawa jestem, czy sam tytuł książki Kobieta w oknie, nie odnosi się lub nie został czasem zaczerpnięty z obrazu z 1944 roku, w reżyserii Fritza Langa, z Joan Bennett w roli głównej.
Summa summarum, czy powieść jest „nieodkładalna”? Polemizowałabym z Kingiem.

Jeśli śnią mi się rzeczy, kiedy nie śpię, to znaczy, że tracę rozum.

Ocena: 3/5
©Miłość do czytania …
Jeśli mam być szczery to na każdy kolejny tytuł zawierający “kobieta/dziewczyna w/na/o/itp…” dostaję alergii. Jeśli jeszcze na okładce widnieje znane nazwisko, które taką książkę rekomenduje to doznaję szoku anafilaktycznego. Dość długo nie mogłem zabrać się za tę książkę. Zebranie się do napisania o niej opinii zajęło mi jeszcze więcej czasu. Natomiast sam akt czytania to zupełnie inna bajka, bo gdybym tylko miał odpowiednie warunki, pewnie przeczytałbym ją w ciągu jednej sesji.

Rzeczywiście coś w tym jest, że jest “nieodkładalna”. Nie mam wrażenia, że to jest jest historia, która wywróciła mój świat do góry nogami, nie sądzę też żeby została w mojej głowie na lata, ale jednak ciężko było się oderwać. To trochę jak w przypadku średnio atrakcyjnej osoby, od której jednak z jakiegoś powodu nie potrafimy odwrócić oczu i z fascynacją próbujemy dociec w którym miejscu zamontowany jest “ten magnesik”.

Anna, główna bohaterka jest szanowaną panią psycholog, która w wyniku traumatycznego wydarzenia, sama zostaje zakładnikiem swoich lęków, natręctw i uzależnień. Całymi dniami, przesiadując w domu, żyje życiem trochę swoim, a trochę życiem podglądanych sąsiadów. Od tego miejsca już jest dość blisko do momentu, w którym zobaczy coś, czego widzieć nie powinna, prawda? I tak się właśnie dzieje. Pozostaje jeszcze pytanie, kto uwierzy kobiecie z żółtymi papierami?

Autor uchylił przed czytelnikiem również inne okno. Prowadząc akcję praktycznie w jednym miejscu, z ograniczoną liczbą bohaterów, pozwala podglądać to, co dzieje się w psychice Anny. Ja jestem wielkim fanem okienek w głowach bohaterów. Jest to dla mnie główna wytyczna jeśli chodzi o to, czy kreacja jest wiarygodna czy nie. Tym razem wyszło bardzo dobrze i realistycznie.

Wciąż nie potrafię uchwycić, gdzie jest zamontowany wspomniany na początku mojego tekstu magnesik, ale z pewnością gdzieś w tej historii się znajduję. Mimo, że fabuła jest dość mocno oklepana, to jednak A. J. Finn jakoś udało się wyciągnąć z niej wyjątkowość.

W mojej ocenie Kobieta w oknie to nie jest książka rewolucyjna, ale ciekawa, wciągająca i z pewnością godna polecenia.

Ocena: 5/6
©Blog PanCzyta.pl
Tym razem w moje łapki wpadł kryminał o ciekawym tytule Kobieta w oknie A. J. Finn. Długo zabierałam się za napisanie kilku słów o tej pozycji, ponieważ potrzebowałam trochę więcej czasu na ochłonięcie i przemyślenia. Jesteście ciekawi dlaczego się tak stało? To zapraszam do dalszej lektury.

Anna Fox jest byłym psychologiem dziecięcym, od około dziesięciu miesięcy nie wychodzi z domu, ponieważ cierpi na agorafobie, lęk przed otwartymi przestrzeniami. Gdy tylko przekracza próg domu, zaczyna ogarniać ją panika, serce bije jak oszalałe, co prowadzi często do utraty przytomności. Można powiedzieć, że mieszka sama w wielkim domu, mimo że suterenę zamieszkuje David, to jednak większą część czasu Anna spędza w samotności. Ulubionym zajęciem Fox jest oglądanie starych, czarno-białych filmów, picie alkoholu i oglądanie świata zewnętrznego przez okno za pomocą aparatu fotograficznego. Anna dokładnie zna plan dnia każdego z swoich sąsiadów, zawsze uważnie obserwuje nowych lokatorów w okolicy, co niestety doprowadza do tego, że zobaczyła coś co nie powinno się wydarzyć, coś co wywraca jej życie do góry nogami. Czy to co zobaczyła było prawdą? A może to były halucynacje spowodowane mieszaniem alkoholu z silnymi tabletkami? Nie wszystko jest takie jak na pierwszy rzut oka się wydaje.

Początek całej historii mnie niemiłosiernie nużył, ale jestem przyzwyczajona, że wstępy zazwyczaj są spokojne, bo mają powoli wprowadzać czytelnika w to co ma nastąpić. I tym razem okazało się, że początkowe, ślimacze tempo ma na celu zmylić czytelnika i potem nagle wrzucić nas w wir wydarzeń, które zapierają dech w piersiach. Muszę powiedzieć, że w książce bardzo dużo się dzieje, początkowa chwila nudy jest wynagrodzona wartką akcją, która wciąga na dobre i nie pozwala się oderwać.

Sięgając po kryminał mam zawsze jedno najważniejsze wymaganie, które musi spełnić bym mogła powiedzieć, że polecam pozycję, a mianowicie – NIEPRZEWIDYWALNOŚĆ. I z całą pewnością mogę powiedzieć, że autorka znakomicie o to zadbała. Gdy już zaczęłam domyślać się co tak naprawdę się wydarzyło, po kolejnej stronie wszystkie domysły nagle się ulatniały, bo autorka albo skierowała podejrzenia na inną osobę albo ujawniała informację, która całkowicie mieszała w sprawie. Zakończenie było dla mnie szokiem, bo ani na chwilę nie wzięłam pod uwagę takiej możliwości. Muszę przyznać, że akcja jest dokładnie przemyślana i tak dopracowana, żeby do końca trzymać czytelnika w niepewności.

Jedyne elementy które były dla mnie zbędne w całej tej historii to tytuły filmów, które oglądała Anna. Nie przyczepiłabym się, gdyby były to dwa lub trzy tytuły, ale było ich tak wiele, że już ich nawet nie czytałam. Mało kto sprawdzi co to za filmy, a dam sobie rękę uciąć, że po lekturze większość z czytelników nie będzie ich nawet pamiętać.

Trochę sobie ponarzekałam, więc teraz mogę przejść do podsumowania. Polecam książkę każdemu, jestem pewna, że spodoba się ona nie tylko fanom kryminałów, ale także każdemu kto lubi trzymającą w napięciu historię. Uwierzcie, że się nie zawiedziecie!

Ocena: 5/6
©Czytam w pociągu
Książka A. J. Finna doczekała się wielu opinii zanim ktokolwiek ją przeczytał. Budziła wątpliwości, jak wiele innych, które na długi czas przed premierą są głośno reklamowane i rekomendowane przez znane nazwiska. Muszę przyznać, że mimo wielkiej ochoty na ten tytuł, sama nabrałam sceptycyzmu. Długo czekała na mnie, a ja coraz bardziej dystansowałam się do niej, spoglądałam na okładkę z coraz większym chłodem...

Obserwatorka, tak właśnie można nazwać Annę Fox, główną bohaterkę debiutanckiej powieści A. J. Finn, pt. Kobieta w oknie. Tytuł precyzyjnie oddaje jej obecną sytuację życiową. Będąc znanym i cenionym psychiatrą, w wyniku traumatycznych przeżyć, zostaje dotknięta agorafobią. Schorzenie to całkowicie eliminuje ją z jakichkolwiek relacji ze światem zewnętrznym, zamykając ją w wielkim, acz pustym domu. Pozostaje jej obserwowanie, podglądanie sąsiadów, śledzenie każdego kroku ludzi pojawiających się w zasięgu okien. Niespodziewanie tę samotność przerywają nowi sąsiedzi, którzy wprowadzają się do budynku po drugiej stronie skweru. Między Anną i Jane zawiązuje się jakaś bliskość, nić przyjaźni, która zostaje brutalnie przerwana. Kobieta w oknie, która nie potrafi choćby przestąpić progu swojego domu, jest świadkiem makabrycznej sceny.

Szaleństwo jest wtedy, Fox – przypomniał mi Wesley, parafrazujący Einsteina – kiedy wielokrotnie powtarzasz tę samą czynność, za każdym razem oczekując innego rezultatu.

W historię wchodzimy dość wolno, wpierw poznając dokładnie sytuację Anny, jej mały, zamknięty świat. Fobia, napady lękowe, depresja i alkohol połączony z lekami. W tym przypadku granica do szaleństwa wydaje się być wyjątkowo cienka. Atmosfera jest dosłownie duszna, a samo życie stanowi raczej wegetację.

Agorafobia to w skrócie całkowicie irracjonalny lęk przed przebywaniem na otwartej przestrzeni. Paniczny lęk, który nie pozwala człowiekowi wychylić nosa za próg własnego domu, zmusza do szczelnego zamykania okien, utrudnia nie tylko obcowanie z innymi ludźmi, ale załatwienie zwyczajnych, codziennych sprawunków, jak choćby zakupy. Zostanie podglądaczem cudzych żyć to jedyna możliwość jakiejkolwiek interakcji ze światem zewnętrznym. Finn w drobiazgowy sposób przedstawia nam złożoną osobowość Anny, osoby nagle dotkniętej zaburzeniem, które całkowicie zmienia jej życie. Terapia, ćwiczenia, próby nawiązania kontaktu z innymi, próby pozostania sobą i odnalezienia się w tej paskudnej rzeczywistości. Zaburzenia psychiczne często mogą się zmienić w zamknięte koło. Agorafobia prowadzi do depresji, depresja demotywuje i nie pozwala zwalczać agorafobii, wycofanie ze społeczeństwa rodzi lęki przed nawiązaniem bliskości z kimkolwiek, lęk przed bliskością zwiększa nieufność i wycofanie. Alkohol i silne psychotropy pozwalają na chwilę zapomnieć o problemach, ale po otrzeźwieniu pogłębiają stany depresyjne i nerwicę. Przy depresji chętniej sięga się po alkohol i psychotropy, żeby zapomnieć, uwolnić umysł od natarczywych myślączek, lub zwyczajnie zasnąć. Zamknięte koło, z którego bardzo trudno się wyłamać.

To, co opisał Finn jest niezwykle ważne, ponieważ pozwala nam spojrzeć na zaburzenia psychiczne, jak na swego rodzaju matnię. Jako osoby zdrowe często nie jesteśmy w stanie właściwie odczytać zaburzonych, zrozumieć, ani komunikować się z nimi, ponieważ wszelkie ich zachowania pozostają dla nas gdzieś poza granicą pojmowania.

Zagadka kryminalna i śledztwo, w które zaangażowała się główna bohaterka nie stanowi niczego odkrywczego. Jednak bardzo dobrze poprowadzona wodzi czytelnika za nos do ostatnich stron. Zwroty akcji nie są zbyt spektakularne i raczej opierają się na pewnym kręceniu się w kółko. Niby pojawiają się jakieś tropy, ale które z nich są prawdą, a które fałszem? Prawda wydaje się wciąż być na wyciągnięcie dłoni, jednak pozostaje nieuchwytna, wymyka się między palcami. Ten wątek powieści momentami staje się nieco psychodeliczny, rujnuje logiczne postrzeganie rzeczywistości czytelnika, dzięki czemu stanowi niezawodnie ogromny plus tej powieści.

Zakończenie było dla mnie absolutnie niespodziewane. Podczas lektury wielokrotnie zmieniałam swoje przemyślenia, ocenę poszczególnych postaci, w tym samej doktor Fox i mimo, iż sądziłam, że wychwyciłam wszystko, co tylko się dało, to jednak byłam daleka od prawdy.

Książka ta nie jest idealna. Czasami akcja jest jakby niemrawa, nieco flegmatyczna, jak główna bohaterka. Z jednej strony pozwala czytelnikowi wejść w ten dziwaczny stan otępienia lekami i alkoholem, w tę psychozę, bajdę na jawie i jawę we śnie. Jednak czytanie dłużyło mi się nieco, i odnoszę wrażenie, że skrócenie tej powieści o pewną część niewiele wnoszących fragmentów, wyszłoby na duży plus. Nie jest to bynajmniej jakiś wielki mankament, bo zdarzało mi się czytywać powieści znaczniej rozwleczone, a tutaj nie zauważyłam przesadnego i męczącego wodolejstwa.

Napisana dość eleganckim i dopracowanym językiem, w czym upatruję oczywiście wielkiej zasługi tłumacza, Jacka Żuławnika. Lekkość z jaką się czyta niwelowała oczywiście tę powolność fabuły, o której wspomniałam. Sprawia to również, że mogę z czystym sumieniem potwierdzić słowa Stephena Kinga, iż jest to powieść "nieodkładalna", ponieważ nurtuje i woła, chcemy wejść w nią głęboko i poznać prawdę. Moc tej książki kryje się w pewnej subtelności, w tej niespieszności wydarzeń, która tak naprawdę stanowi pewną manipulację czytelnikiem. Prostota historii wzbudza naszą czytelniczą niecierpliwość, chcemy więcej, chcemy skomplikowania głównej linii fabularnej i zostajemy wierutnie oszukani. Teraz, gdy już znam całą opowieść Finna, wiem, że nic nie było oczywiste, że dałam się ponieść wielu złudzeniom.

Kobieta w oknie to niezwykle udany debiut. Może zawieść niektórych miłośników mocnych thrillerów, ponieważ te elementy thrillera zostały oddane poprzez niedopowiedzenia i niejasności, poprzez pewien mętlik i zwyczajność, która okazuje się kompletnie nie być zwyczajną. Jednak mimo to jest to thriller dobry i pozostawiający po sobie dreszcz, taki nienachalny, ale wiercący się wciąż pod skórą niepokój. Polecam.

Ocena: 4/6
©Rosa czyta
Kobieta w oknie to literacki debiut młodego autora, A. J. Finna. Zachwalany jeszcze przed premierą, opiewany mianem światowego fenomenu, porównywany do najlepszych thrillerów psychologicznych, jakie kiedykolwiek zostały wydane. Książka zdobyła uznanie sławetnych autorów, takich jak Stephen King, Tess Gerritsen czy Gillian Flynn. Jednym słowem zachwytów co nie miara, a niestety każdy czytelnik wie, jak zgubne to czasami bywa. Jak wielkie budzi to w nas nadzieje, a potem niemiłe rozczarowanie, gdy okazuje się, że książka jest po prostu dobra. Nic więcej. Jak zatem jest z Kobietą w oknie?

Główną bohaterką jest niemal czterdziestoletnia kobieta, Anna Fox. Degeneratka, która lubi mieszać leki z alkoholem. Każdy wieczór świętuje drinkiem albo winem, a od miesięcy nie wyszła poza drzwi swojego domu. Jej dni wypełniają filmy, internetowe życie oraz szpiegowanie sąsiadów. Obserwuje rozgrywającą się codzienność przez okno, a najwięcej uwagi poświęca nowej rodzinie Russellów. Któregoś dnia staje się jednak świadkiem czegoś, czego widzieć nie powinna. Jednak czy aby na pewno? Może tylko jej się przewidziało? Może ogłupiły ją leki, może to tylko senne koszmary?

W pewnym momencie zaczęłam się obawiać, czy nie znajdę tej książki otwierając lodówkę. Gotując obiad. Karmiąc kota. Otaczała mnie zewsząd – rzucała się w oczy w każdej księgarni, bo jakżeby inaczej, skoro ogromna ilość egzemplarzy stała niemal wszędzie; słychać było o niej w radio, codziennie, gdy pracowałam w laboratorium; nie brakowało jej w trakcie przeglądania Internetu. Wiecie, że co za dużo to niezdrowo? Przesyt bywa naprawdę męczący, wręcz zniechęcający. Ale tym razem dałam mu się skusić i w końcu po nią sięgnęłam. Zaczęłam czytać i… poczułam lekkie zażenowanie. Czemu ktoś tak mocno reklamuje książkę będącą kopią Dziewczyny z pociągu? Powieść Pauli Hawkins była zdecydowanie przereklamowana i wcale nie okazała się być takim arcydziełem, na jaki ją kreowano. Dlatego byłam całkowicie zdezorientowana, jednak coś sprawiło, że brnęłam w to dalej…

Im dalej w las, tym więcej drzew. W tym przypadku jednak okazało się, że to całkiem przyjemne drzewa, a nie te, które utrudniają nam dotarcie do oświetlonej słońcem polany. Choć nie da się zaprzeczyć podobieństwom pomiędzy powieściami Hawkins i Finna, to Kobieta w oknie po prostu wygrywa z Dziewczyną z pociągu. Anna Fox nieco przypomina Rachel – jest zagubiona, straciła pracę, nie ma nikogo bliskiego, lubi alkohol, zachowują się dosyć podobnie. Jednak sama fabuła w tej powieści została skierowana na zupełnie inny tor, a główna bohaterka była świadkiem czegoś bardziej konkretnego, czegoś mocniejszego, niż miało to miejsce w przypadku podróży pociągiem. I to już ma ogromne znaczenie, bowiem dobrze pamiętam moment, w którym dowiedziałam się, co tak naprawdę widziała Rachel – to było wielkie rozczarowanie. W tym przypadku było lepiej, choć też nie idealnie.

W powieści tej nie brakuje zaskakujących zwrotów akcji czy chwil pełnych napięcia. Autor dobrze sobie radzi z dawkowaniem emocji oraz wszelkich informacji, potrafi mącić czytelnikowi w głowie, choć początkowo ten drugi może mieć pewność, że odkrył sedno sprawy. Ja tak miałam – byłam przekonana, że książka ta mnie niczym nie zaskoczy, że przewidziałam zakończenie, że sama dotarłam do prawdy i to po 2/3 książki. Dzięki Ci panie Finn, że było inaczej! Tutaj faktycznie nic nie jest tym, czym się wydaje być. Naprawdę spodobał mi się kierunek, w którym autor podążył, choć i tak czułam lekki niedosyt, zwłaszcza w związku z zakończeniem – zdecydowanie zbyt szybkie, jakby nagle ucięte.

W ogólnym rozrachunku Kobieta w oknie to całkiem dobry thriller psychologiczny, choć zdecydowanie nie idealny i nie najlepszy, jaki czytałam. Z pewnością będzie to odpowiednia książka dla fanów tego gatunku, choć osobiście nie czuję się w pełni usatysfakcjonowana tym, co otrzymałam. Lektura była jak najbardziej w porządku, druga część znacznie podniosła mnie na duchu i sprawiła, że przestałam ją postrzegać jak kopię Dziewczyny z pociągu, ale biorąc pod uwagę wszystkie te ody pochwalne i naglące reklamy, spodziewałam się po prostu czegoś więcej.

Ocena: 3+/6
©BookeaterReality
Chciałam przeczytać coś z thrillerowych nowości. Padło na Kobietę w oknie, bo podobno bardzo dobra książka, bo polecają mistrzowie thrillerów ze Stephenem Kingiem na czele. Zaczęłam czytać. Kartki przewijały się same, choć niewiele się działo. Zastanawiałam się, w czym tkwi fenomen? Czy te ochy i achy były pod adresem tej powieści? Myślałam, tu musi się coś wydarzyć, przecież ta książka nie może być tylko taka przegadana (choć nie powiem, było w niej coś frapującego). I nagle, jak nie tąpnęło, tak w okolicach 1/3 (oceniam na 8 w skali Richtera), to już do końca była emocjonalna demolka. King powiedział „Nieodkładalna” - miał rację!

Niejednokrotnie, w trakcie czytania, myślałam - skądś ten motyw znam, gdzieś już to było. No i co z tego? Skoro Finn potrafił uszyć taki thriller, który porywa, ciekawi, przyprawia o dreszcze i opad szczęki – tak, tak, w okolicach 75% wystąpiła u mnie taka reakcja. Finn rzucił rękawicę, a ja podjęłam próbę rozwikłania zagadki. Zdradzę Wam, że z marnym skutkiem.

Anna mieszka sama. Głównym jej problemem jest agorafobia, czyli lęk przed przebywaniem na otwartej przestrzeni, dlatego z domu praktycznie nie wychodzi. Do tego dorzucamy jeszcze kilka bolączek i grzeszków i powstaje sporych rozmiarów koszmar. Co poza borykaniem się z własnymi lękami można robić samej w dużym domu? Anna istnieje w wirtualnym świecie, namiętnie oddaje się oglądaniu filmów oraz … podglądaniem sąsiadów z naprzeciwka, przy okazji robiąc im zdjęcia. Pewnego dnia zobaczyła za dużo, coś co wstrząsnęło jej życiem i uruchomiło lawinę nieprzewidzianych wydarzeń.

Daję wielkiego plusa Autorowi za to, że zamykając niemal całą akcję w jednym miejscu, grzebiąc w głowie jednej bohaterki, potrafił przykuć moją uwagę na kilka godzin. Kobieta w oknie jest szybkim shotem, który łatwo „wchodzi” i daje miłe doznania. Chociaż z drugiej strony powoduje takie skołowacenie i pomieszanie, że może stać w równej linii z dużymi butelkami wysokoprocentowych trunków. Polecam fanom thrillera psychologicznego oraz tym, którzy chcą skosztować smakowitej przerwy pomiędzy innymi, czytanymi na co dzień gatunkami.

PS Kobieta w oknie jest debiutancką powieścią A. J. Finna. Z pewnością będę miała oko na tego pisarza.

Ocena: 5/6
©Na czytniku
Dzięki uprzejmości Wydawnictwa W.A.B miałam możliwość zapoznania się z debiutancką powieścią A. J. Finna. Książka nawoływała mnie z każdego możliwego miejsca, co świadczyć może o jej popularności lub też doskonałym marketingu.

Główna bohaterka Anna Fox jest, a raczej była psychologiem dziecięcym. Jednak od niespełna roku choruje na agorafobię. Jest ona wynikiem traumatycznego przeżycia. Samo zaburzenie, na jakie cierpi, powoduje u niej lęk przed przebywaniem na otwartej przestrzeni, podróżowaniem, jak również lęk przed tym, iż na otwartej przestrzeni nie uzyska od nikogo oczekiwanej pomocy. Anna zażywa dość spore dawki leków, które mają jej pomóc w miarę normalnym funkcjonowaniu, gdyż depresja oraz fobie i natręctwa to objawy towarzyszące agorafobii, jednak popija je nagminnie sporymi ilościami wina.

Cóż pozostaje człowiekowi zamkniętemu w czterech ścianach? Internet, fora, gry, oraz filmy to główne zajęcia Anny. Jednak jest jeszcze jena rozrywka, której oddaje się nasza główna bohaterka. Obserwacja sąsiadów. Wszelkie zwyczaje podglądanych przez nią osób są jej dobrze znane. Jednak obecnie jej uwagę przekłuli Rossellowie - nowi mieszkańcy dzielnicy. Pewnego dnia Anna w oknie ich domu widzi makabryczną scenę zbrodni. Co zrobi? Czy to, co widziała jest jawą czy snem?

Jak na debiut, to musze stwierdzić, że jest on niezwykle udany i z całą pewnością będę śledziła twórczość A. J. Finna. Ograniczenie fabuły do mieszkania Anny, oraz zawężenie ilości bohaterów sprawia, że akcja jest mniej przewidywalna. Wszystkie opisane emocje są wręcz namacalne. Autor momentami używa krótkich, prostych zdań, przez co mamy poczucie, że wątek przyspiesza. To niewątpliwie duży atut tej książki. Niezaprzeczalnie stwierdzić można również, że A. J. Finn jest miłośnikiem starych filmów. Wzmianki o nich znajdziecie na wielu kartach książki. Jednych może to denerwować (gdyż jest tego naprawdę dużo), inni zachęceni wzmiankami mogą sięgnąć po któryś z przytoczonych tytułów. Kobietę w oknie polecam, ponieważ jest to dobrze skonstruowany thriller, ale…

No właśnie, ale. Szczerze mówiąc miałam ochotę odłożyć ją na półkę i z całą pewnością byłby to mój błąd, jednak przez ponad 150 stron nic się nie działo. Jak wspomniałam wcześniej, akcja toczy się w zamkniętej przestrzeni, przez co ta jedna trzecia książki ciągnie się niemiłosiernie. Nie macie wyjścia. Po prostu musicie przez to przebrnąć. Rozumiem, że jest to umyślny zabieg, by nakreślić tło późniejszej akcji, nie mniej nie jednego jest to w stanie zniechęcić do dalszej lektury. Ja skróciłabym to przynajmniej o 60 stron, a zagęszczenie akcji jeszcze bardziej dodałoby pikanterii całej historii.

Książkę polecam. Z cała pewnością, po delikatnej modernizacji i liftingu mogłaby dostać solidną piątkę, dlatego twórczość autora będę obserwowała.

Ocena: 4+/6
©Księgozbiór
Początkowo powieść A.J. Finna mocno przypominała mi swoim klimatem i sposobem narracji Dziewczynę z pociągu, której, ku zdumieniu wieku osób, nie byłam w stanie przebrnąć. Sen zawsze był górą. Ta historia przypominała mi także kultowe „Okno na podwórze” Hitchcocka. Ale, kiedy, zaczynałam już powoli zgrzytać zębami i odczuwać irytację, że to już było, nagle mnie wciągnęło!

Okazało się, że Kobieta w oknie jest wciągającą i intrygującą lekturą jednocześnie. A główna bohaterka – Anna, samotna i cierpiąca na agorafobię kobieta – frapuje mnie coraz bardziej.

Ten thriller może nie jest ciężki od napięcia, ale umiejętnie pobudza naszą ciekawość i prowokuje do zadawania pytań. Na końcu może się okazać, że wszyscy mamy dość mgliste pojedzie o naturze ludzkiej…

Książka zdecydowanie warta uwagi. Nie tylko dlatego, że pochwalił ja sam Stephen King. Ale też dlatego, że ja - bloger, wielki sceptyk, który mimo obaw i niepewnego pierwszego wrażenia, po zakończeniu lektury powiem Wam – CZYTAJCIE TO!

Ocena: 5/6
©Domowa Księgarnia
KOLEJNY WYDAWNICZY FENOMEN CZY BUJDA NA RESORACH?

Życie Anny Fox zmieniło się diametralnie. Miała wszystko, nie ma nic. Zniszczyła to choroba. Kobieta nie ma już rodziny, zdrowia, pracy też nie za bardzo. Od miesiąca nie postawiła stopy poza progiem domu. Całymi dniami siedzi w zamknięciu, ciemności, przed telewizorem. Lubuje się w starych filmach, przesiadywaniem w Internecie i... podglądaniu sąsiadów przy pomocy aparatu fotograficznego. Wyjątkową uwagę poświęca sąsiadom, którzy dopiero co wprowadzili się do domu na przeciwko tego, który zamieszkuje. Rusellowie wydają się być przykładną rodziną, podobną do tej, którą sama kiedyś miała. Może dlatego tak bardzo skupia na nich swoją uwagę? Jednak pewnej nocy widzi coś, czego nie chce oglądać. Na jaw wychodzą mroczne sekrety, świat Anny się rozpada, a ona sama już nie wie, czy może sobie ufać. Takie rozchwiane jest najgorszą rzeczą, która może przydarzyć się człowiekowi. Czy Anna na pewno widzi to, co widzi? Czy te obrazy są rzeczywiste? Co jest wymysłem, a co prawdą?

Szaleństwo jest wtedy, Fox – przypomniał mi Wesley, parafrazujący Einsteina – kiedy wielokrotnie powtarzasz tę samą czynność, za każdym razem oczekując innego rezultatu.

Takiej książki jak Kobieta w oknie jeszcze nie czytałam. Takiej, która angażuje czytelnika w pełni i nie pozwala o sobie zapomnieć. Książki, w której nic nie jest oczywiste. Książki, która byłaby tak świetnym debiutem, a przede wszystkim takiej, która jest reklamowana na fenomenalną i rzeczywiście taka jest.

Kobiety w oknie to nie tylko moherowe berety zasilające osiedlowy monitoring. A już na pewno nie od dziś, bo ta książka zmienia wyobrażenia - i nie tylko w tej kwestii. Thriller psychologiczny napisany lekkim piórem i choć początek książki może niektórym się nieco dłużyć to to, co dzieje się później wynagradza wszystko. Pełna napięcia, emocji i tajemnic fabuła, w której można się trochę pogubić, ale to jest o dziwo pozytywem tej powieści.

Kobieta w oknie to szok. Nic nie jest tu pewne. Czytelnik niemal do końca pozostaje w niepewności. Kolejne karty książki chce przekładać się jak najszybciej, by wreszcie rozwikłać zagadkę. Hipnotyzująca, fenomenalna, wciągająca. Debiut, którym każdy z nas chciałby zadebiutować. Gorąco polecam. Musicie przeczytać. Zapowiada się hit literacki 2018 roku.

Ocena: 5/6
©Książkomaniacy Recenzje
Ta recenzja miała zupełnie inaczej wyglądać, bo, wiecie, lubię sobie notować rzeczy, o których chciałbym później napisać w recenzji. Nie wziąłem jednak pod uwagę tego, jak bardzo przewrotnym thrillerem będzie Kobieta w oknie i po skończonej lekturze większość moich spostrzeżeń się przedawniła. Supersprawa. W ogóle książka A. J. Finna robiła ze mną, co chciała: z początku stworzyła złudzenie o zupełnie innej historii, potem miałem ochotę rzucić nią w kąt (była tak nudna), żeby wreszcie nie móc się od niej oderwać. Nie dość, że „nieodkładalna", to jeszcze zaskakująca i wzbudzająca wiele emocji.

Czy zawsze można wierzyć własnym oczom? Anna Fox straciła wszystko: szczęśliwą rodzinę, pracę oraz zdrowie. Od miesięcy nie postawiła stopy za progiem domu. Całe dnie spędza w Internecie, przed telewizorem lub szpiegując sąsiadów za pomocą aparatu fotograficznego. Pozbawiona własnego życia, coraz bardziej zaczyna przeżywać cudze... Najwięcej uwagi poświęca Russellom, rodzinie nowej w tej okolicy i tak podobnej do tej, którą jeszcze niedawno sama miała. Jednak pewnej nocy widzi coś, czego nie powinna oglądać. Jej świat się rozpada, a na jaw wychodzą szokujące sekrety. Co jest prawdą, a co zmyśleniem? Kto jest w niebezpieczeństwie, a kto panuje nad sytuacją?

Z początku wydawało mi się, że Anna będzie typem wścibskiej sąsiadki, która z nudów czatuje za firanką, by monitorować, co dzieje się w sąsiedztwie. Na kolanach trzyma miskę z jakimiś chipsami, co chwila wyciera ręce o dżinsy, tak tłuste jest to śmieciowe żarcie. Typ nieznośny. Fox jest jednak bohaterką o wiele bardziej złożoną, a przyczyna jej obserwacji zupełnie inna niż nieciekawa egzystencja. Zgoła odmiennie wyobrażałem sobie też główny trzon opowieści, ale ten początkowy zwód bynajmniej nie jest rozczarowujący, choć trzeba przyznać, że kieruje fabułę w stronę dobrze znanych schematów. I do połowy powieści byłem przekonany, iż to kolejna sztampowa historia. Na domiar złego nudna, bo przez blisko dwieście stron nie dzieje się nic ciekawego. Pomyślałem: no cóż, ktoś tu się zbyt zagalopował z wprowadzaniem w świat przedstawiony i zamiast zawiązać akcję, buduje portrety bohaterów, klimat sąsiedztwa gdzieś w Nowym Jorku, z detaliczną dokładnością opisów przedstawia świat głównej bohaterki. I niby zaczyna się trzęsieniem ziemi, jak lubił zaczynać swoje filmy często przywoływany w lekturze Hitchcock (Anna to prawdziwa kinomanka), ale po nim napięcie wcale nie wzrasta.

To powinno wzbudzić moje podejrzenia, bo w rzeczywistości to, co wziąłem za prezentację miejsca akcji, jest rozpoczęciem historii, które w dalszej lekturze sprawiło, że oszalałem na jej punkcie. To ciekawy chwyt: czytelnik nie rejestruje wszystkich wydarzeń z jakimś szczególnym zaangażowaniem, co później przekłada się na to, że wiele z tych z pozoru nieistotnych informacji nieźle zaskakuje, gdy główna bohaterka, w celu ogarnięcia aktualnych wydarzeń, zaczyna się cofać myślami w czasie. Czytelnik był ślepy na detale, których skonstatowanie mrozi krew w żyłach. Skonstatowanie w odpowiednim czasie, rzecz jasna (borze, jakie trudne do wymówienia słowo). W tym tkwi siła Kobiety w oknie. Ale nie martwcie się, to nie jest tak, że przyszedł poppapraniec, zdradził największy sekret sukcesu tej książki i oddala się wesół. No, może półwesół. Nawet jeżeli wytężycie swoją uwagę od samego początku, jestem przekonany, że A. J. Finn będzie umiał Was zaskoczyć. Robi to naprawdę dobrze.

Odkąd Anna Fox usłyszała krzyk z drugiej strony skweru, akcja nabiera prawdziwego rozpędu, a autor w całej okazałości prezentuje swoją umiejętność budowania napięcia. W pewnym momencie nie wiedziałem już, kto mówi prawdę, byłem sprzymierzeńcem raz jednej, raz drugiej strony konfliktu. Udzieliło mi się zagubienie głównej bohaterki, nie wiedziałem, co myśleć o opisanych wydarzeniach. Autor z łatwością manipuluje faktami, manipulując także czytelnikiem, by w finale thrillera zapewnić mu emocje, których nigdy nie zapomni. Właściwie do końca nie wiadomo, kto i jaką rolę w rzeczywistości pełni w całej tej złożonej intrydze. Wykorzystuje w tym celu fantastyczny talent do tworzenia dynamicznych opisów. Czytający wciąga się w wir wydarzeń, tętno przyspiesza, pojawiają się wypieki na twarzy, a emocje sięgają zenitu. Naprawdę.

Główna bohaterka – z wykształcenia psycholog dziecięcy – to postać niejednoznaczna, wzbudzająca różne emocje. Z jednej strony współczujemy jej z powodu agorafobii (lęku przed otwartymi przestrzeniami), która więzi ją w domu już przez dziesięć miesięcy. Podziwiamy jej zdolności dedukcyjne, aurę profesjonalizmu, jaką roztacza wokół siebie, choć w rzeczywistości w śledzeniu życia sąsiadów korzysta z niewyszukanych środków. Ale widzimy też Annę Fox, która nieregularne dawki leków miesza z regularnymi i zdecydowanie zbyt wielkimi ilościami alkoholu. Jej irracjonalne zachowanie odrzuca, w pewnym momencie pozbawia wiarygodności. To bohaterka pełna sprzeczności, dlatego tak bardzo realistyczna i intrygująca. Jej portret psychologiczny jest naprawdę bardzo złożony, na co składają się jej wyjątkowe oraz dramatyczne przeżycia. Podziwiam autora za zbudowanie tak misternego portretu. Skomplikowane są również inne osoby biorące udział w akcji. Właściwie trudno o papierowość bohaterów w zderzeniu z wielowarstwową i niebanalną historią, w jaką zostali wplątani.

Podsumowując, debiut A. J. Finna to naprawdę dobry thriller. Pierwsza połowa historii nie jest szczególnie interesująca, ale później czytelnik zostaje wciągnięty w wir wydarzeń, które nie pozwolą odłożyć książki na bok. Autor umiejętnie buduje napięcie i z bardzo dobrym wyczuciem umieszcza zwroty akcji, przyprawiające o szybsze bicie serca. Postacie zostały obdarzone wiarygodnym portretem psychologicznym, szczególnie ciekawą kreacją literacką są Anna Fox i antagonista/ka, kiedy ujawnia się pod koniec książki. Ta lektura z pewnością dostarczy Wam niezapomnianych przeżyć, dajcie jej szansę. Jak trafnie określił to Stephen King – po prostu nieodkładalna.

Ocena: 5/6
©Poppapraniec
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć