Modyfikowany węgiel
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.74 / 5.00
liczba ocen: 1640
cena: 27.29
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
32.50 złpremium: 19.50 zł
27.29 zł
27.63 zł
27.80 zł
32.50 zł
Pozostałe księgarnie
27.61 zł
27.63 zł
28.93 zł
29.50 zł
32.50 zł
32.50 zł
Opis:

W XXVI wieku ludzkość rozprzestrzeniła się po galaktyce, zabierając ze sobą w zimny kosmos podziały rasowe i religijne. Pomimo napięć i wybuchających tu i ówdzie krwawych wojen Protektorat NZ trzyma nowe światy żelazną ręką, wykorzystując do tego elitarne oddziały uderzeniowe – Korpus Emisariuszy, gotowy na śmierć wielokrotną, ale czy na rozwiązanie każdego zadania...

To, czego nie mogła zagwarantować religia, zapewniła technika. Teraz, gdy świadomość można zapisać w stosie korowym i w prosty sposób przenieść do nowego ciała, śmierć stała się zaledwie drobną niedogodnością. O ile tylko stać cię na nowe ciało...
Były Emisariusz NZ, Takeshi Kovacs, zna smak umierania, to ryzyko zawodowe. Ostatnia śmierć była jednak szczególnie brutalna. Przetransferowany strunowo na odległość wielu lat świetlnych, upowłokowiony w nowym ciele w San Francisco na Starej Ziemi i rzucony w środek spisku bezwzględnego nawet jak na standardy społeczeństwa, które zapomniało o wartości ludzkiego życia, szybko uświadamia sobie, że pocisk, który wybił dziurę w jego piersi na Świecie Harlana, to dopiero początek problemów...

Recenzje blogerów
Modyfikowany węgiel to nie jest nowość. Książka powstała blisko szesnaście lat temu a jej obecny renesans związany jest z powstaniem serialu telewizyjnego, lecz nie o nim będziemy pisać. Powieść Morgana staje się dziś swoistą ikoną cyberpunku i głównie w tym aspekcie jest postrzegana. Jeśli spojrzymy tylko przez pryzmat sztafażu, to faktycznie może się wydawać, że mamy do czynienia z taką klasyką cyberpunkowej kreacji jak słynny niegdyś Neuromancer, czy Johny Mnemonic. Jednak sedno fabuły dotyczy czegoś całkiem innego.

Tylko maluczcy cierpią z rąk Sprawiedliwości. Ludzie władzy prześlizgują się obok z uśmiechem, puszczając oko. Jeśli chcesz sprawiedliwości, będziesz musiał ją z nich wyszarpać.

Takeshi Kovacs – ktoś pomiędzy Japończykiem a Słowianinem – pochodzący z odległego świata były komandos, nie należy do kasty uprzywilejowanych, którzy postanowili go wykorzystać do swoich rozgrywek. Okazuje się, że on potrafi popsuć ich plany. Autor pokazuje nam postać Philipa Marlowe’a w zmienionych dekoracjach. Kovacs, tak jak niegdyś bohater powieści Chandlera, porusza się po zakazanych dzielnicach, odwiedza podejrzane spelunki, gdzie po upływie setek lat, dalej robi się podejrzane interesy, jak w latach trzydziestych ubiegłego wieku. Z drugiej strony są luksusowe rezydencje zepsutych do szpiku kości bogaczy, którym wydaje się, że mogą wszystko. I w zasadzie mogą. Nie wzięli tylko pod uwagę tego, że przyjdzie Philipe Marlow XXVI wieku i odkryje ich machinacje, przestępstwa i poskromi ich arogancję.

Czarny kryminał

Gdyby ktoś miał jeszcze wątpliwości, to podobnie jak w klasyce czarnego kryminału mamy nie tylko bogatego zleceniodawcę, ale także zepsutą i zmysłową femme fatale, no i oczywiście fakt, że bohater wpada z jednego kłopotu w drugi, od samego początku do końca. I choć jest zgorzkniałym osobnikiem w średnim wieku, który już parę razy umarł (to jest ten ukłon w stronę cyberpunku), to w końcu okazuje się, że tylko on jest na tyle zdeterminowany, by wymierzyć sprawiedliwość, choć nie robi tego dla siebie.

Kovacs to bohater pasujący do tradycji roman noir, jak poetycko nazywają ten gatunek Francuzi. Jednak do dynamiki akcji, do brutalnego realizmu tej akcji w fantastycznych dekoracjach, bardziej pasuje angielska nazwa hardboiled fiction. Modyfikowany węgiel to świetna literatura, nie tylko rozrywkowa. Czyta się błyskawicznie, z niecierpliwością i last but not least, choć pewnego rozwoju wydarzeń uważny czytelnik może się spodziewać od samego początku, to autor ostatecznie i tak nas zaskakuje.

Ocena: 6/6

©Autorski przewodnik kulturalny
Jeszcze parę lat temu połączenie kryminału z fantastyką wydawało mi się co najmniej dziwne i nie pasujące do siebie. Jednak pozytywnie zaskoczył mnie cykl Detektyw Garrett Glena Cooka, łączący powieść kryminalną z fantasy. Zaś ostatnio bardzo przyjemną lekturą okazał się być Modyfikowany węgiel Richarda Morgana, który łączy elementy powieści detektywistycznej z cyberpunkiem.

Książka ta opowiada o losach byłego Emisariusza NZ, Takeshiego Kovacsa. Ginie on już w prologu, by następnie zostać przetransferowany strunowo na odległość wielu lat świetlnych i upowłokowiony w nowym ciele w Bay City na Starej Ziemi. Zostaje wynajęty przez Bancrofta - bogatego biznesmena, który popełnił samobójstwo, ale jego kopia została przywrócona do życia w nowym ciele, jednak nie pamięta on nic z ostatnich czterdziestu godzin przed zgonem i nie wierzy w oficjalną wersję policji. Kovacs ma zadanie to wyjaśnić. Dopiero z czasem uświadamia sobie, że został wplątany w sam środek wielkiej intrygi...

Jestem pod dużym wrażeniem, jak autorowi udało się połączyć elementy cyberpunku z kryminałem. Cała kreacja świata i technologii, jaką poznajemy, nie służy tylko za otoczkę dla kolejnych emocjonujących pościgów, strzelanin i ucieczek, lecz stanowi integralną część historii, bez której intryga nie miałaby żadnego sensu. Wszystko co pokazuje Morgan, ma swój sens i jest istotne dla fabuły, nawet jeśli takie z początku się nie wydaje. Modyfikowany węgiel to także bardzo zapadający w pamięci kryminał - są ciemne zaułki, używki, tortury, seks i wiele innych. Są również sceny przywodzące na myśl wielkie hollywodzkie filmy, jak chociażby wybuchający budynek, z którego w ostatniej chwili wyskakują bohaterowie. Jak to bywa w kryminałach, autor wielokrotnie podrzuca czytelnikowi, jak i bohaterowi fałszywe wskazówki, dzięki czemu do samego końca jesteśmy trzymani w niepewności.

Powieść została napisana w narracji pierwszoosobowej, z punktu widzenia Takeshiego. Jest to indywidualista, który ma własne metody działania. Nie do końca przejmuje się zaleceniem swojego pracodawcy, aby prowadzić dyskretne śledztwo, ponieważ już po krótkim czasie wdaje się w strzelaninę i rozwala kilka osób, a im dalej, tym jest coraz ciekawiej. Choć w trakcie całej książki, mamy bardzo dobry wgląd w jego myśli, przemyślenia, a także wspomnienia, to wydaje mi się, że trudno jednoznacznie ocenić, czy dobrze poznajemy tę postać. Bynajmniej nie jest to kwestia złej kreacji tej postaci, lecz faktu, że to człowiek, którego zwyczajnie trudno poznać i skrywa wiele tajemnic w sobie. Pomimo tego, ogromnie go polubiłem, za jego cynizm, humor i zachowanie.

Jednym z najciekawszych elementów wizji świata jest kopiowanie osobowości, którą można przenieść do dowolnego ciała. Wybór jest szeroki - od prawdziwych z krwi i kości, przez modyfikowane różnymi nowoczesnymi technologiami, po zupełnie syntetyczne. Jest to możliwe dzięki opracowaniu specjalnych stosów korowych zbudowanych z modyfikowanego węgla, które wszczepia się w układ nerwowy, a po śmieci ciała, można je zwyczajnie wyjąć i umieścić w nowym. Śmierć przestała być taka straszna, chyba że w wyniku strzelaniny lub wypadku zostaje uszkodzony stos korowy, co jest równoznaczne z kresem istnienia. Bogacze jednak i to ograniczenie potrafią obejść, przechowując swoje kopie osobowości, które są aktualizowane co pewien czas. W ten sposób mogą oni żyć niemalże wiecznie. W ten sposób Morgan stworzył świat, w którym ludzkie życie straciło jakąkolwiek wartość, a duszę człowieka można zawrzeć w postaci szeregu zer i jedynek, umieszczonych w kawałku modyfikowanego węgla. Trudno byłoby mi określić, co wzbudziło we mnie większy zachwyt - kreacja świata i wszystkich jego aspektów, czy intryga, ponieważ oba te elementy stoją na wysokim poziomie.

Modyfikowany węgiel jest bardzo udanym połączeniem cyberpunku z powieścią detektywistyczną. Książka nie pozwala nawet na chwilę nudy, co chwila zaskakując kreacją świata, jak również świetną intrygą. Zdecydowanie czekam na kolejne przygody Kovacsa! Polecam!

Ocena: 5+/6
©Świat fantasy
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Genialna, oryginalna, rzadko spotykana perełka sf i cyberpunk'a.

Inne proponowane
Warto zerknąć