Nieodnaleziona
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.49 / 5.00
liczba ocen: 2193
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
29.90 złpremium: 17.94 zł
23.49 zł
23.54 zł
23.90 zł
23.92 zł
Pozostałe księgarnie
19.44 zł
20.93 zł
23.48 zł
25.06 zł
25.42 zł
26.61 zł
26.91 zł
29.90 zł
29.90 zł
29.90 zł
Opis:
Gdybym oświadczył jej się chwilę wcześniej, nigdy by do tego nie doszło. Nie napadnięto by nas, ja nie trafiłbym do szpitala, a ona nie zniknęłaby na zawsze z mojego życia... Wreszcie mamy polski thriller psychologiczny na miarę największych światowych bestsellerów! „Cały świat czytał Stiega Larssona, potem Jo Nesbø, teraz nadszedł czas na Remigiusza Mroza” – Tess Gerritsen
 

Dziesięć lat po zaginięciu narzeczonej, Damian Werner jest pewien, że nigdy więcej jej nie zobaczy. Pewnego dnia trafia jednak niespodziewanie na ślad ukochanej – ktoś zamieszcza jej zdjęcie na jednym z profili spotted, szukając dziewczyny.
Werner jest gotów przyjąć, że to przypadkowe podobieństwo, spotter wgrywa jednak drugie zdjęcie. Zdjęcie, które zrobił jej sam Werner na kilka dni przed zaginięciem – i którego nikomu od tamtej pory nie pokazał.
Kto szuka dziewczyny? I czy to naprawdę ona pojawiła się po dziesięciu latach?
Damian znał swoją narzeczoną od dziecka, spędzali ze sobą każdą chwilę. Szukając odpowiedzi na kolejne pytania, odkrywa jednak, że nie wiedział o niej wszystkiego...

CYTATY:
Nadzieja jest matką głupich i zdradliwą kochanką zakochanych.
Najlepsze pomysły pojawiają się w głowie, kiedy nie próbuje się jej przymuszać do myślenia.
Ostatecznie wszystko sprowadza się do tego, że wierzymy w to, w co chcemy wierzyć. Ignorujemy fakty, które stoją z tym w sprzeczności. I uwydatniamy te, które potwierdzają nasze założenia.
W końcu miłość to narkotyk. Ale jeśli tak, to ludzie łączą się w pary dlatego, że są ćpunami.
Najwięcej łez wylewamy nie nad grobami tych, których najlepiej poznaliśmy, ale tych, którzy sprawili, że mogliśmy lepiej poznać samych siebie. Tych, którzy pokazali nam, kim naprawdę jesteśmy.
Recenzje blogerów
Nieodnaleziona Remigiusza Mroza miała być wyjątkową pozycją w dorobku jednego z najpopularniejszych polskich pisarzy młodego pokolenia, bo została napisana we współpracy z akcją „Kocham. Szanuję”, która nagłaśnia problem przemocy wobec kobiet. I rzeczywiście jednym z głównych motywów powieści autor uczynił właśnie ten problem. Poza tym jednak dostajemy dość kiepską imitację thrillera psychologicznego, bohaterów zdecydowanie poniżej poziomu, który znamy z innych książek Mroza i naiwną, pełną niedociągnięć fabułę. A miało być tak dobrze…



Ocena: 2/6
©Kto czyta, żyje podwójnie
Remigiusz Mróz to sprawdzony wyżeracz ludzkiego umysłu, który z zamiłowaniem wystawia odbiorcę na pastwę licznych pytań i wątpliwości. Ten człowiek uwielbia wykrzywiać myśli, droczyć się z czytelnikiem i szokować go spektakularnymi finałami. Wszystko wskazuje na to, że popularny polski pisarz, z którego szuflad wciąż wypełzają świeże propozycje literackie, właśnie otworzył sobie furtkę do kręgu światowych bestsellerów. Nieodnaleziona to bowiem rasowy thriller psychologiczny, który z jednej strony zaskakuje zastosowaną przez autora kombinacją fabularną, z drugiej natomiast otwiera szerokie pole do ważnych społecznych dyskusji.

Damian Werner miał przed sobą wizję normalnego, poukładanego życia, ale czar prysł w jeden parszywy wieczór – wieczór, w którym jego ukochana z entuzjazmem przyjęła oświadczyny. Tuż po zaręczynach Ewa została zgwałcona na jego oczach, a on sam dotkliwie pobity. Dramat przyjął jeszcze większą skalę, gdy okazało się, że świeżo upieczona narzeczona zwyczajnie zniknęła. Od feralnego dnia minęło dziesięć lat i chociaż mężczyzna usilnie poszukiwał zaginionej, jego starania zdały się na nic. Damian zauważalnie przeszedł gehennę, która nie tylko zniszczyła jego plany, marzenia i ambicje, ale też odebrała mu radość codziennego życia. Wegetacja mężczyzny zostaje przerwana, gdy bliski przyjaciel pokazuje mu zamieszczone na jednym z profili spotted zdjęcie zaginionej narzeczonej. Czy to możliwe, aby jego Ewa żyła i nie odzywała się do niego przez dziesięć lat? A może jest to jej błagalne wołanie o pomoc? Tajemnicze zdjęcie budzi Damiana z letargu i sprawia, że mężczyzna ponownie zaczyna szukać ukochanej. Nie spodziewa się jednak, jak bardzo wyboista jest droga, po której właśnie zaczął stąpać…

Nie ma najmniejszych wątpliwości, iż szumnie reklamowana Nieodnaleziona gruntownie wtapia się w kształt przypisanego jej gatunku literackiego. Remigiusz Mróz doskonale zdaje sobie bowiem sprawę, że thriller psychologiczny powinien bazować nie tylko na szybko mknącej akcji oraz zauważalnie lekkim, chwytliwym stylu, ale także na kaskadowo rosnącym napięciu oraz związanym z nim poczuciu niepokoju – poczuciu, sukcesywnie budowanym w głowie odbiorcy. Te elementy grają w powieści niemal bezbłędnie, a motorem do tego osądu jest nie tylko żywe zainteresowanie mocno zapętloną fabułą, ale również wieńczące większość rozdziałów drastyczne zwroty akcji, które jasno dają do zrozumienia, że wcześniejszy tok myślenia nie ma merytorycznego pokrycia w rzeczywistości. Autor niejednokrotnie używa też takich zwrotów, które wypaczają myśli lub prowadzą na manowce, ale później okazują się uzasadnione. Główna niewiadoma utrzymuje się natomiast do finału, a ten nie tylko zaskakuje, ale budzi też szereg jawnych wątpliwości. Trudno nie odnieść wrażenia, że w rzeczywistości nikt nie pokusiłby się o podobną gmatwaninę.

Zaintrygowany czytelnik śmiało przemierza kolejne epizody i chce poznać zakończenie, gdyż tylko w ten sposób może zweryfikować, czy pod powłoką dość spornego przedstawienia ukrywa się coś, co jest w stanie wytłumaczyć tak niecodzienny bieg wydarzeń. Znany autor tworzy bowiem szalony nurt fabularny, świadomie sieje liczne wątpliwości i nierzadko uchyla się ramom prawdopodobieństwa tylko po to, aby udowodnić później, że potrafi skutecznie balansować po mało stabilnej powierzchni. Odbiorca uważnie przemierza zatem opisane sceny, szczegółowo analizuje każdą z dostarczonych informacji i mimowolnie bada grunt pod własnymi nogami. Musi badać, ponieważ główny wątek zdaje się być naprawdę grubymi nićmi szyty, często jest wręcz naciągany, a co za tym idzie, czytelnik bezrefleksyjnie zaczyna doszukiwać się w jego czeluściach perfidnego zabiegu ze strony pisarza. Dodatkowo, w jednej ze scen pada sformułowanie, z którego wynika, że im mniejsza wieś, tym jest bezpieczniej, gdyż ludzie interesują się wyłącznie swoimi sprawami – to spostrzeżenie jest mało trafne, ponieważ zarówno na wsi, jak i w małych miasteczkach, każdy nietutejszy wzbudza ogromną sensację i niemal odruchowo staje się tematycznym priorytetem w sąsiedzkich pogawędkach.

Motyw przewodni Nieodnalezionej można uznać za mało wiarygodny, ale trzeba przyznać, że jest on bogato wyposażony w tematy poboczne. Na tapecie znajduje się bowiem ważny obszar społeczny, jakim niezaprzeczalnie jest nadopiekuńczość oraz obsesyjna potrzeba kontrolowania. Polski pisarz świadomie prowadzi wątek przemocy domowej takim torem, aby pokazać, jak trudno dostrzec jest symptomy problemu, tak rzetelnie skrywanego pod powierzchnią normalności. Waga tego zjawiska jest przerażająca więc bogate zarysowanie go na łamach powieści jest bez wątpienia wartościowe, ale można odnieść wrażenie, że niektóre z epizodów są po prostu mało naturalne. Autor wyraźnie chce zarysować narastający charakter zjawiska, opisane ataki agresji są zatem coraz większe, ale jednocześnie ofiara reaguje na nie zbyt spokojnie, niemal bezrefleksyjnie, nie targają nią właściwie żadne emocje. Można zrozumieć, że w trakcie ataku zależy jej, aby nie rozjuszyć oprawcy bardziej, ale już dzień później, kiedy przebywa sama ze sobą, powinna rozpaczać i szarpać się z własnymi myślami. To właśnie brak strachu u ofiary sprawia, że problem zdaje się być sztucznie wywołany do tablicy, nie czuje się jego autentycznej eskalacji. Krzywdzona każdej nocy kobieta regularnie budzi się w nienaruszonym stanie, a to dodatkowo nasuwa podobieństwo do nadludzkich cech Forsta. Takie zagrywki są jednak u Mroza w standardzie więc nie pozostaje nic innego, jak po prostu przymknąć na nie oko.

Nieodnaleziona perfekcyjnie wtapia się w nurt twórczości Remigiusza Mroza. Nagminne zwroty akcji, trwałe poczucie niepewności i wreszcie spektakularny finał gwarantują czytelnikowi niecodzienne doświadczenie, które autor dodatkowo wzbogacił o mocno rozbudowany wątek dotyczący przemocy domowej. Chociaż odbiorcy stale towarzyszy nieufność, trudno bowiem nanieść fabułę na realia, nie mam wątpliwości, że ta mocno surrealistyczna treść warta jest samodzielnego osądu.

Ocena: 4/6
©Mozaika Literacka
Co roku w Polsce ginie bez śladu piętnaście tysięcy osób. Wychodzą z domu i nie wracają. Giną w nocy, ale i w dzień, w samym środku gwarnego miasta. Rodzina i bliscy przez lata nie tracą nadziei i badają każdy ślad. Każdego roku ofiarami przemocy domowej zostaje w Polsce około dziewięćdziesiąt tysięcy kobiet (a to tylko liczba osób, które zgłosiły się na policję). Dzień w dzień, od wiosny do zimy, bite za najmniejsze przewinienie, gwałcone przez swoich mężów, nękane psychicznie, żyjące w wiecznym strachu. Ofiary we własnym domu. Dwa wielkie problemy społeczne postanowił wziąć na warsztat Remigiusz Mróz, znany z książek z wartką akcją i obowiązkowym plot twistem. Czy udźwignął trudny temat? Sprawdziłam to, czytając Nieodnalezioną.

Damian Werner w jednej chwili traci sens istnienia. Dzień, który miał być najszczęśliwszy w jego życiu, niespodziewanie zamienia się w koszmar. Mężczyzna oświadcza się ukochanej Ewie i zostaje przyjęty, jednak już chwilę później dochodzi do tragicznego wydarzenia, które zmieni wszystko. Kilku nieznanych podpitych mężczyzn rzuca się na kobietę i na oczach zrozpaczonego i bezsilnego Wernera gwałci ją, a jego samego dotkliwie bije i pozbawia przytomności. Gdy się ocknie, po narzeczonej nie będzie już śladu… Początkowo Damian wierzy, że Ewa szybko się odnajdzie, jednak mijają dni, miesiące, a potem lata, a po zaginionej nie ma żadnego śladu. Werner nigdy nie otrząśnie się po tej tragedii i nigdy nie przestanie szukać Ewy.

Po dziesięciu latach od jej zaginięcia, kolega Wernera niespodziewanie trafia na ślad: na Facebookowym profilu Spotted trafia na zdjęcie kobiety, która do złudzenia przypomina narzeczoną Wernera. Czy to możliwe, że Ewa żyje i że udało jej się zbiec oprawcom? A może ktoś przetrzymuje ją wbrew jej woli? Gdy w sieci pojawia się druga fotografia, zdjęcie, które przed laty zrobił jej sam Werner, mężczyzna rozumie już, że jego nadzieje się ziściły i kobieta żyje. Tylko gdzie przebywa? Damian za radą kolegi wynajmuje agencję detektywistyczną i wraz z Jolą zaczyna odkrywać prawdę. Czy to możliwe, że Ewa, którą znał od dziecka, była zupełnie inną osobą niż mu się wydawało? Czy po dziesięciu latach jest jeszcze dla nich szansa na szczęśliwe zakończenie?

Najwięcej łez wylewamy nie nad grobami tych, których najlepiej poznaliśmy, ale tych, którzy sprawili, że mogliśmy lepiej poznać samych siebie. Tych, którzy pokazali nam, kim naprawdę jesteśmy.

Remigiusz Mróz coraz dobitniej daje się poznać jako autor, który porusza ważne i aktualne problemy społeczne – czy jest to problem imigrantów (Trawers, Inwigilacja), terrorystów (Większość bezwzględna), czy niefortunne zmiany w Trybunale Konstytucyjnym (Immunitet), pisarz trzyma rękę na pulsie. Z pewnością pomaga mu w tym tempo pisania, wynikające z tego, że robi to na cały etat: wywiady, w których Mróz wyłuszcza, jak to pisze codziennie, nie czekając na mityczne natchnienie i tłukąc w klawiaturę od śniadania do obiadu i od obiadu do kolacji są już chyba każdemu znane. Jednak czy tym razem udźwignął niezwykle delikatny i bolesny temat? I tak, i nie. Z jednej strony dobrze oddał emocje osoby, która staje w obliczu zaginięcia narzeczonej. Damian Werner jest dla mnie wiarygodny psychologicznie, choć zgadzam się ze stwierdzeniem, że są to kolejne u Mroza ciepłe kluchy. Remigiusz Mróz przyzwyczaił nas do silnych kobiecych bohaterek i męskich bohaterów, którzy rzadko dotrzymują im kroku. Inną stroną medalu jest niezwykle męski, arogancki drań, którego niezrozumiały acz istniejący urok osobisty zjednuje przychylność czytelniczą (vide: Wiktor Forst). Jednak Werner, choć dobrze wykreowany, nie jest jedną z postaci, której się szczególnie kibicuje.

Czemu zaś uważam, że Mróz nie do końca udźwignął temat? Z powodu wątku Kasandry i związanej z tą postacią przemocy domowej. Do pewnego momentu wszystko jest oddane dość realistycznie, czasem wręcz naturalistycznie, co powoduje, że czytanie niektórych fragmentów boli, bo współodczuwamy je razem z cierpiącą kobietą. I wszystko byłoby w porządku, gdyby pisarz nie przyłożył na koniec swoim słynnym plot twistem. To znaczy umówmy się: ten pierwszy jeszcze był do przyjęcia, choć miałam wrażenie, że niektóre nitki fabularne wymknęły się piszącemu z rąk. Natomiast drugi zwrot akcji, znajdujący się na ostatnich kilkunastu stronach, moim zdaniem zepsuł tę historię, która w moich oczach straciła na wiarygodności.

Nie pomagają też hasła promocyjne, porównujące Mroza do Stiega Larssona czy Jo Nesbø oraz krzyczące z okładki o „pierwszym polskim thrillerze psychologicznym na miarę największych światowych bestsellerów”. W ogóle nie nazwałabym Nieodnalezionej thrillerem psychologicznym, a raczej thrillerem sensacyjnym w najlepszym mrozowym stylu, pełnym akcji, szaleńczej podróży po całej Polsce oraz tajemnic z przeszłości i zagadek. Ostatecznie mam ambiwalentne odczucia. Wielkie brawa za poruszenie tak ważnego tematu, jakim jest przemoc domowa, trzymam kciuki za podbicie list sprzedaży za granicą! Muszę też przyznać, że książkę czyta się świetnie i mknie się przez nią w niezwykłym tempie wymuszanym przez fakt, że po prostu chce się koniecznie wiedzieć, co będzie dalej. Nie mogę jednak zapomnieć o niedopracowanych wątkach i mało prawdopodobnym zakończeniu. Autorze, stawiam Ci wysoko poprzeczkę, bo wiem, że umiesz lepiej. To co, wyzwanie? Kiedy znowu wgnieciesz mnie fabułą w fotel?

Ocena: 4+/6
©tanayah czyta
Zacznę od cytatu z książki... Najwięcej łez wylewamy nie nad grobami tych, których najlepiej poznaliśmy, ale tych, którzy sprawili, że mogliśmy lepiej poznać samych siebie. Tych, którzy pokazali nam, kim naprawdę jesteśmy...

Długo czekałem na tę książkę, ale opłacało się wyczekiwać tego tytułu. Obawiałem się, że zapowiedź jest zbyt zbliżona do jednej z książek Cobena, ale po lekturze mogę napisać, że zostałem niezwykle mile zaskoczony. Remigiusz Mróz napisał thriller na światowym poziomie, a akcję osadził głownie w swoim rodzinnym mieście.

Sama fabuła jest niezwykła, chociaż rozpoczyna się bez większego BUM. Para, on zamierza się jej oświadczyć, ale niestety. ..Kilku osiłków zmienia jego plany. On wychodzi z opresji, ona ginie i niespodziewanie odnajduje się po dekadzie. Ktoś pokazuje mu jej zdjęcie. Jesteś pewien. To ona, ale jak do niej dojść? Rozpoczyna się gra, jakże niebezpieczna i pełna zwrotów akcji. Jest tutaj dużo zwrotów związanych z informatyką, ale dzięki tekstowi możemy pogłębić wiedzę w tej dziedzinie.

Jest jeszcze coś. Autor dużo miejsca poświęca przemocy w rodzinie, a konkretnie przemocy skierowanej w stronę kobiet i ich milczenie i tuszowanie śladów poczynań swoich wybranków.

Nieodnaleziona jest opowieścią na wysokim poziomie i może równać się z najpoczytniejszymi autorami świata. Mróz zachowuje świeżość i oryginalność opowieści, co daje mu przewagę.

Książka wciąga, uzależnia. W moim osobistym rankingu, to jedna z najlepszych książek Mroza, ale zaznaczam, ze nie przeczytałem wszystkich, jakie wydał do tej pory. Polecam, nie tylko miłośnikom gatunku.

Ocena: 5/6
©Pisany inaczej
Nieodnaleziona to najnowszy kryminał znanego i lubianego autora cyklu o mecenas Joannie Chyłce, bardzo inteligentnej i niekonwencjonalnej prawniczce. Mróz jest także autorem bardzo dobrze przyjętej powieści Behawiorysta, jej bohaterem jest specjalista policyjny, który behawioralnie analizuje zachowania przestępców. Nic więc dziwnego, że najnowsza powieść, która ledwo się ukazała, jest dla miłośników kryminału niczym gorące świeże bułeczki.

Należy powiedzieć, że autor bardzo się postarał, by akcja powieści była zaskakująca i wartka, a intryga jest tak nieprzewidywalna, że nie sposób się nudzić. Pod tym względem autor dorównuje najlepszym wzorom powieści sensacyjnych i kryminalnych. Zawikłania akcji mogliby mu pozazdrościć najwięksi mistrzowie sensacji. Na dodatek – w sposób interesujący dla czytelnika – narracja prowadzona jest dwutorowo. Bohaterem i narratorem jednocześnie jest Damian Werner, którego przygody są konsekwencją pewnego ciągu zdarzeń mających swój początek przed laty nad Odrą w Opolu. To jest ta część powieści, którą czytelnik rozumie i która dzieje się z pewną konsekwencją zdarzeń. A przynajmniej do pewnego momentu tak mu się wydaje. Drugą część narracji prowadzi kobieta, o której niewiele wiemy poza tym, że jest szefową agencji detektywistycznej i jednocześnie żoną psychopatycznego męża.

NIKT NIE JEST DOSKONAŁY

Najgorsze co można zrobić w odniesieniu do powieści kryminalnej, to zdradzić jej zakończenie. Zatem recenzując książkę należy unikać, zbyt dokładnych informacji o bohaterach i zdarzeniach. Nową powieść Mroza czyta się jednym tchem, nie sposób się oderwać od lektury, nawet jeśli to może oznaczać zarwaną noc. Nie sposób jednak nie wspomnieć w recenzji o pewnych błędach, które mogą spowodować rozdrażnienie przynajmniej części czytelników. Postać kobieca nie jest psychologicznie zbyt wiarygodna, a przecież książka reklamowana jest jako thriller psychologiczny. I to jest pierwszy minus. Być może nie wszyscy podzielą moją opinię, bo psychologia jest dyscypliną dość subiektywną. Jednak znacznie bardziej denerwujące są błędy rzeczowe. Jeśli ktoś obawia się, że ich wyjawienie zepsuje mu delektowanie się powieścią, w tym momencie powinien przestać czytać.

Otóż druga z ważnych postaci w książce zna fakty i wydarzenia, o których nie ma prawa wiedzieć. Autor pomylił w pewnym sensie typowego narratora wszechwiedzącego z narratorem będącym jednocześnie postacią z powieści. Gdyby nie naprawdę wciągająca opowieść oraz fakt, że błędy spostrzegamy dopiero pod koniec, to ocena byłaby dużo niższa.

Ocena: 5/6
©Autorski przewodnik kulturalny
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć