Annapurna
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 4.06 / 5.00
liczba ocen: 6019
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
31.90 złpremium: 19.14 zł
22.90 zł
25.12 zł
25.53 zł
27.12 zł
Pozostałe księgarnie
23.93 zł
25.10 zł
25.53 zł
26.40 zł
26.76 zł
28.71 zł
29.00 zł
31.90 zł
31.90 zł
31.91 zł
Opis:

Kultowa książka himalaistyczna! Brawurowy opis pierwszego wejścia na ośmiotysięcznik, którego dokonali Maurice Herzog oraz Louis Lachenal 3 czerwca 1950 roku bez szczegółowych map i bez butli tlenowych. Maurice Herzog przedstawia moment przełomowy w historii alpinizmu, który na nowo zdefiniował granice ludzkich możliwości.

Annapurna to pierwszy w historii zdobyty ośmiotysięcznik. Dokonali tego Maurice Herzog oraz Louis Lachenal 3 czerwca 1950 roku – bez szczegółowych map i bez butli tlenowych! Zanim ktokolwiek zdołał wspiąć się tam ponownie, minęło 20 lat.
Francuska ekspedycja borykała się z wieloma problemami: kapryśną pogodą, przenikliwym mrozem, ostrym słońcem wywołującym ślepotę, brakiem tlenu i lawinami. A przede wszystkim z górą, z którą nie ma żartów. Książka opisuje losy wyprawy, od chwili kiedy wyrusza ona w Himalaje, nie wiedząc jeszcze czy celem będzie Annapurna czy Dhaulagiri, aż do heroicznego zejścia z gór i dramatycznych skutków dla zdrowia autora.
„Annapurna” to kultowa lektura dla wszystkich wielbicieli wspinaczki. Ale również – zdaniem czytelników – jedna z najlepszych książek o wyprawach w wysokie góry, o przezwyciężaniu słabości i odnajdywaniu piękna w najbardziej nawet ekstremalnych doświadczeniach.

„Przekraczając nasze ograniczenia, sięgając poza granice ludzkiego świata, poznaliśmy coś z jego prawdziwego piękna. W najgorszych chwilach udręki wydawało mi się, że odkryłem głębokie znaczenie istnienia, którego dotychczas nie byłem świadomy. Zrozumiałem, że lepiej być lojalnym niż silnym. Na ciele noszę znamiona naszej gehenny. Zostałem uratowany i zdobyłem wolność. Ta wolność, której nigdy nie stracę, dała mi pewność i spokój spełnionego człowieka. Dała mi rzadką radość kochania tego, czego niegdyś nie doceniałem. Rozpoczęło się dla mnie nowe, wspaniałe życie” – Autor, fragment wstępu

„Annapurna to góra «zabójczo piękna»” – Kinga Baranowska

„Człowiek, wspinając się, pokonuje nie górę, a siebie samego; odkrywa swoją małość wobec natury i przesuwa granice swoich możliwości. Śladem Herzoga i Hustona z ogromem południowej ściany Annapurny zmierzyła się także Wanda Rutkiewicz. Przezwyciężając słabość, ból i strach samotnie stanęła na szczycie najbardziej śmiercionośnej góry Ziemi” – Elżbieta Sieradzińska, „Jeszcze tylko jeden szczyt… Opowieść o Wandzie Rutkiewicz”

Recenzje blogerów
Czy można uczciwie powiedzieć, że uwielbia się czytać o górach nie znając Annapurny Herzoga? Wyjątkowość tej książki przede wszystkim wynika z tego, że opisuje pierwsze wejście na ośmiotysięcznik. Dzisiaj, kiedy do zdobycia został nam już tylko jeden (zimą, bo w innych porach roku zostały zdobyte już wszystkie i to wielokrotnie) możemy sobie jedynie wyobrażać, jaką sensacją było to wydarzenie. 3 czerwca 1950 roku Maurice Herzog i Louis Lachenal stanęli na szczycie Annapurny udowadniając całemu światu, że jest to możliwe i rozpoczynając czas wielkich marzeń i wielkich wypraw. Nie chcę za bardzo rozpisywać się o szczegółach samej wyprawy, bo jeśli jesteście tego ciekawi, powinniście przeczytać tę książkę. Zwłaszcza dzisiaj, lektura Herzoga jest fantastyczną podróżą w przeszłość, ale też wspaniałym punktem odniesienia do współczesnej wspinaczki. Znając Annapurnę możemy prześledzić drogę od początków zdobywania ośmiotysięczników do dzisiaj. Widzimy, co się zmieniło, możemy domyślać się dlaczego i jak. To bezcenne informacje, jeśli chcemy wspinaczkę postrzegać z pełną świadomością i całościowo, a nie jako pojedyncze wyprawy.

Annapurna to szalenie odświeżająca lektura. Na chwilę zapominamy o kłótniach i przepychankach (choć i tych nie brakowało w 1950 roku i później, co tylko pokazuje uniwersalność pewnych zjawisk i zachowań), o wyścigu kto pierwszy, kto lepiej, o sponsorach, o rozmowach, że wspinaczka jest komercyjna, o tym, że każdy kto się wypowiada chce mieć rację, o bezpośrednich relacjach z obozów, o wspinaczach-gwiazdach. W 1950 roku wyglądało to zupełnie inaczej. I nie mówię tu nawet o sprzęcie, ubraniach, możliwościach wspinaczki. Nawet nie o ciszy, która w górach była, o oddaleniu i oderwaniu od rzeczywistości. Ale o pytaniu, które można zadać – jak to jest wspinać się na pierwszy ośmiotysięcznik, wiedząc, że jeśli się uda, będzie się pierwszym człowiekiem, który tego dokonał? Że nigdy nikogo tak wysoko nie było? I czy to w ogóle możliwe? Co więcej (i co mi osobiście chyba najbardziej zapadło w pamięć i serce) to wyprawa, podczas której nie tylko trzeba wejść na wierzchołek – trzeba w ogóle najpierw znaleźć drogę, którą dojdzie się do góry!! Wyobrażacie sobie dzisiaj coś takiego? Wśród tych wszystkich prognoz, map i GPSów? A oni, grupa mężczyzn, pojechali w góry bez niczego, jedynie z zamiarem zdobycia jakiegoś ośmiotysięcznika i z lokalnymi mapami, które były mocno nieprawdziwe. Oczywiście, na pewno byli przygotowani, więc jest to w jakiś sposób uproszczenie, ale chodzi mi o podkreślenie różnic. Czytałam z zapartym tchem, kiedy wpinacze podzielili się na dwie grupy, z których każda miała szukać szczęścia na innej drodze. Sprawdzali, którędy można dostać się na szczyt i do której góry łatwiej podejść. Sprawdzali to własnoręcznie, szli i kiedy już dalej pójść nie można było, wracali i zaczynali gdzie indziej. A grupy ze sobą komunikowały się za pomocą Szerpów, którzy poruszali się między jedną grupą a drugą. Nie było wtedy kłótni i oskarżeń o to, że ktoś nie odbiera radia. Do tego dochodzi awanturniczość, czego się po tej książce nie spodziewałam. Amputacje palców w pędzącym pociągu (no okay, na przystankach, bo jednak podczas drogi za bardzo trzęsie)? Czemu nie! Fenomenalna lektura!

Trzeba oczywiście pamiętać, że relacja Herzoga jest subiektywna, a później pojawiły się też zarzuty, że może nie do końca wszystko uczciwie przedstawił. Jak wspomniałam wcześniej, to tylko dowód na to, że pewne rzeczy nigdy się nie zmieniają. Abstrahując zupełnie od tego - Annapurna to wspaniała lektura. Mówi się o niej, że jest najsłynniejszą alpinistyczną książką. Była pierwszą relacją z wyprawy na ośmiotysięcznik, więc z jednej strony nic dziwnego. Ale z drugiej nie można odmówić Herzogowi umiejętności opowiadania (oddanej doskonale przez tłumacza Rafała Unruga). Opowieść Herzoga jest fascynująca – może dlatego, że opowiada o czymś robionym po raz pierwszy? Dlatego, że tamci wspinacze nie wiedzieli tego, co wiemy dzisiaj my? To obowiązkowa lektura dla każdego, kto lubi literaturę górską. I dla każdego, kto myśli, że ma na ten temat coś do powiedzenia.

Ocena: 5/6
©Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi
Miejscowa ludność nie wspina się w góry, aby nie nachodzić bóstw w ich środowisku. Annapurna to bogini urodzaju. Majestat i potęga. Duma i chwała. Ale jednocześnie również i góra, która zabiła wielu. Byli tacy, który przez Annapurnę stracili część siebie – nie zdołali się wspiąć na sam szczyt, a obrażenia były tak wielkie, że musieli niejednokrotnie poddawać się amputacji. Ale byli również i tacy, którzy próbowali ją okiełznać i w tej nierównej walce zginęli. Zamarzli, a ich ciała wygrzebywano spod śniegu. Bo Annapurna to góra, która nie każdemu pozwala zakosztować tak zażyłej z nią bliskości. 8091 m, a na każdym pojedynczym metrze, kryje się śmiertelne niebezpieczeństwo.

Maurice Herzog doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jaki ogrom osób pochłonęła ta góra. Jak wielu z nich nie wróciło, jak umierali świadomi swej klęski i porażki. A jednak młodość i pasja ma to do siebie, że nie dopuszcza się myśli o odwrocie, ucieczce, poddaniu się aż do ostatniego oddechu. Aż do ostatniej krążącej w żyłach kropli krwi. Wraz z zespołem wytyczył sobie cel: zdobyć Dhaulagiri albo Annapurnę – jeden z tych dwóch ośmiotysięczników. To nie była łatwa przeprawa – pogoda nie zawsze dopisywała, miejscowa ludność o zdobywaniu szczytów nie miała pojęcia i na każde śmiałe zdanie o wspinaczce reagowała z grozą, a indyjskie mapy były tak niedokładne, jak senne majaki – nic poza przypuszczeniami i wątpliwościami.
Szukanie właściwej drogi zajęło im większą część czasu, ale kiedy w końcu ją odnaleźli, nie zamierzali się poddawać.
Annapurnę zdobyło jedynie dwóch z nich – Maurice Herzog, tudzież autor książki, oraz Louis Lachenal, jego przyjaciel, człowiek gór. O ile jednak wejście było ogromnym trudem i poświęceniem, tak zejście ze szczytu okazało się piekłem.

Herzog zatopiony był w euforii. Mógłby stać na szczycie Annapurny i rozkoszować się chwilą. On i Louis byli pierwszymi, którzy zdołali „złamać” tę górę, wzbić się ponad jej majestat i potęgę, zdobyć ją. Wielu tu zginęło, a oni resztką sił dotarli na jej szczyt. W tej euforii i nie mającym granic szczęściu zgubił rękawice. Nie pomyślał również i o tym, by założyć na dłonie skarpety, które zawsze nosił w plecaku przygotowane na taką przykrą okoliczność. Szedł po śladach Louisa w dół, nie odczuwał już strachu. Był człowiekiem spełnionym.
Kiedy dotarli do przyjaciół, wciąż podekscytowany zdobyciem szczytu zaczął opowiadać im o wspinaczce. Dopiero wtedy, po ich słowach, zdał sobie sprawę, że jego palce są całkowicie odmrożone, czarne i bez czucia.
Piekło zaczęło się później.

Maurice i Loius musieli się poddać serii zastrzyków, by pobudzić krążenie krwi. Ślepota śnieżna nie ustępowała przez kilka dni. Ból nie do wytrzymania otępiał ich, ale wciąż jednak dawał nadzieję, że nie tak wielka część ciała zostanie amputowana. Rezultat był oszałamiający – Annapurna pozbawiła Lachenala palców u stóp, a Herzoga u stóp i dłoni.
Osiągnęli szczyt, stali się pokorni, zdobyli wolność, ale kosztem samych siebie.

Dla każdego z nas Annapurna jest spełnionym ideałem; w młodości nie gubiliśmy się w fantastycznych opisach ani w krwawych walkach, jakimi dzisiejsze wojny karmią dziecięcą wyobraźnię Góry były dla nas naturalną areną, gdzie igrając na krawędzi życia i śmierci, znaleźliśmy wolność, której szukaliśmy na oślep, wolność, potrzebną jak chleb.

Annapurna to kultowa książka o himalaizmie i zdobyciu przez człowieka pierwszego ośmiotysięcznika. To jednocześnie piękna i przerażająca opowieść o walce, poświęceniu, pasji, która nie zna granic i potędze natury, która w ostatecznym rozrachunku i tak zawsze zwycięży nad człowiekiem.

Annapurna, ku której poszlibyśmy wszyscy bez grosza przy duszy, jest dla nas skarbem, którym będziemy żyć… Z urzeczywistnieniem tego marzenia odwraca się karta… Zaczyna się nowe życie.
Są inne Annapurny w życiu ludzkim…


Ocena: 6/6
©Niebieska Papużka
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć