Okrutna pieśń
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 4.14 / 5.00
liczba ocen: 29417
Ilość stron (szacowana): 432
ebookpoint#Helion 2 w 1
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
31.90 złpremium: 19.14 zł
19.90 zł
25.12 zł
25.53 zł
27.12 zł
Pozostałe księgarnie
25.10 zł
25.52 zł
26.47 zł
26.76 zł
28.71 zł
29.00 zł
31.89 zł
31.90 zł
31.90 zł
Opis:

Pierwszy tom bestsellerowej amerykańskiej serii „Świat Verity”. Autorka głośnych „Odcieni magii” powraca w wielkim stylu! Kate Harker i August Flynn są następcami przywódców podzielonego miasta – miasta, gdzie z przemocy zaczęły rodzić się prawdziwe potwory...

KATE chciałaby dorównywać bezwzględnością ojcu, który pozwala potworom wałęsać się po ulicach, a ludziom każe płacić za ochronę.
AUGUST chciałby być człowiekiem, mieć dobre serce i odgrywać większą rolę w obronie niewinnych przed potworami – niestety sam jest jednym z nich. Może ukraść duszę, wygrywając pieśń na swoich skrzypcach. Jednak Kate odkrywa jego tajemnicę…
„Okrutna pieśń” wciągnie cię w świat pełen tajemnic i niepokojący wir postapokaliptycznej walki o przetrwanie. W mrocznym urban fantasy dwoje młodych ludzi musi wybrać, czy chcą zostać dobrymi czy złymi bohaterami – przyjaciółmi czy wrogami. A stawką jest przyszłość ich rodzinnego miasta...

Recenzje blogerów
Podzielone miasto. Dwa obozy o odmiennym stanowisku. Jedni pozwalają bezlitosnym potworom wałęsać się po ulicach i wyrządzać krzywdę ludziom. Drudzy zaś chcą walczyć z potworami i bronić przed nimi bezbronnych. W tym przedziwnym, a jednocześnie potwornym świecie przyszło żyć Kate i Augustowi. Dziewczyna bez żadnych skutków walczy o uwagę bezlitosnego ojca, a nawet chciałaby mu dorównać. Trzeba przyznać, że wychodzi jej to całkiem nieźle. Z kolei chłopak chciałby uchronić wszystkich ludzi przed potworami. Jego największym problemem jest fakt, że sam jest potworem, który może pozbawić duszy poprzez zagranie pieśni o upiornych słowach, i musi się nieźle kamuflować, by prawda nie ujrzała światła dziennego. Co może się stać, gdy jednak tajemnice chłopaka wyjdą na jaw...?

O Okrutnej pieśni było głośno na całym świecie i gdy nareszcie trafiła do rak polskich czytelników rozpoczęło się coś na zasadzie morderczego szału i prześcigania się w tym, kto już książkę ma, a kto jeszcze nie zdążył przeczytać. Mnóstwo pozytywnych opinii, zachwytów i żadnego rozczarowania. Czy to w ogóle możliwe? Nie. Ja się trochę rozczarowałam. Nie popieram ochów i achów. Początek książki to taka nuda, że nie da się tego opisać. Mózg wyłączył mi się z tej nudy na tyle, że już później nie miałam pojęcia o czym czytam i było mi bardzo trudno wgryźć się w tę historię. I właściwie muszę stwierdzić, że wynudziłam się przez sporą część tej książki, a niezły z niej klocek. Nastawiłam się na to, że będzie tajemniczo, mrocznie, a może nawet momentami zbyt brutalnie i strasznie. No nie było tak… Dla mnie Okrutna pieśń jest gorszą wersją The call. Książki, która była dla mnie wielkim zaskoczeniem i dużą dawką rozrywki.

Choć przy Okrutnej pieśni wynudziłam się niemało to otwarcie przyznaję, że sam pomysł autorki spodobał mi się bardzo. To zdecydowanie powieść w tematyce, po którą często sięgam. Kreacją bohaterów Victoria Schwab bardzo mocno mnie zaskoczyła i mam na ten temat bardzo pozytywne wrażenia. Przede wszystkim postacie wykreowane są z dużą dokładnością. Wiemy o nich dokładnie tyle, ile powinniśmy. Te postacie czują, myślą i są. O tym bardzo często się zapomina i na rynek wychodzi wiele pozycji z papierowymi, nijakimi bohaterami. W Okrutnej pieśni to właśnie oni ratują całą sytuację.

Mój problem z Okrutną pieśnią polega na tym, że w książce było wszystko to, co kocham, ale było tego za mało, a jeśli już to dość niedopracowane, by mnie zadowolić. Przeczytałam bo przeczytałam – nie zrobiła na mnie piorunującego wrażenia. A przecież powinna! Miała być elektryzująca, zwalająca z nóg i przesiąknięta mrokiem. Miała być wartka akcja i duża dawka przygód. Z pewnością nastawiłam się na zbyt wiele, by Victoria Schwab mogła sprostać moim oczekiwaniom. Podsumowując, książka nie skradła mojego serca, ale zaciekawiła na tyle, bym mogła dać szansę kolejnym tomom. Mam nadzieję, że odnajdę w nich to, czego nie potrafiłam odnaleźć w Okrutnej pieśni. Może następnym razem się nie zawiodę.

Ocena: 2+/6
©Książkomaniacy Recenzje
Miałam w pewnym momencie przesyt literatury młodzieżowej, zresztą stwierdziłam sama przed sobą, że z racji wieku ta literatura nie jest mi już dedykowana, pora zabrać się za inne gatunki. Jednak koło Okrutnej prawdy nie mogłam przejść obojętnie. Jak tylko zobaczyłam jej zapowiedź, wiedziałam, że muszę poznać ją bliżej i z jakiegoś powodu byłam przekonana, że ta książka zdecydowanie przyciągnie moją uwagę. Czy po skończonej lekturze nadal mogę powiedzieć to samo?

Bliżej nieokreślona przyszłość. Człowiek wyrządza zło, a z tego rodzi się prawdziwe Zło: potwory, które myślą jedynie o zabiciu ludzi. Północne Miasto podzielone jest po połowie, po jednej stronie siły OSF zwalczają potwory, a ludzie barykadują się po domach, druga strona miasta wydaje się normalna, a bezpieczeństwo od potworów kupuje się za pieniądze. Kate i August stoją po dwóch stronach barykady, ich ojcowie walczą na swój sposób z potworami, ale rozejm dwóch stron jest bardzo kruchy. Jedno wydarzenie zmienia równowagę, a bohaterowie muszą odnaleźć siebie i swoje człowieczeństwo w trudnych czasach.

Dystopie od kilku już lat są popularnym gatunkiem, pojawia się sporo wizji przyszłości, mniej lub bardziej przerażających, a także (co ważniejsze) mniej lub bardziej udanych. Tym razem nie ma katastrof biologicznych, wojen globalnych, świata po katastrofach. A jednak wizja świata przedstawionego przez autorkę jest przerażająca. Człowiek i jego okrucieństwo (zamierzone, ale czasami niezamierzone) budzi ukryte zło. Z każdej zbrodni rodzi się potwór, który sam zaczyna polować. W mieście nie można czuć się bezpiecznym, nawet kiedy obok są siły zwalczające bestie, a nawet, kiedy za ochronę się zapłaci...

Kate chce, aby ojciec ją zauważył, a jedynym sposobem jest upodobnienie się do niego: w bezwzględności i źle. August pragnie stać się człowiekiem, chciałby wraz z ojcem chronić innych, jednak sam narodził się ze zbrodni. Ta dwójka zmuszona jest do walki o przetrwanie.

Autorka poruszyła temat człowieczeństwa, zła, walki i poddawanie się mu, granicy, która tak sama jak ta pokazana w mieście, jest bardzo cienka i łatwo ją przekroczyć.

Ktoś naciska spust, detonuje bombę, spycha autobus pełen turystów z mostu, po wszystkim zostają łuski pocisków, wrak, ciała. Lecz także coś jeszcze. Coś złego. Następstwo. Odrzut. Reakcja do całego tego gniewu, bólu, całej tej śmierci. Tym właśnie był Fenomen - przelaniem się czary goryczy. W Prawdziwości zawsze istniała przemoc - było jej tu najwięcej ze wszystkich dziesięciu terytoriów - i tylko kwestią czasu pozostawało, kiedy przekroczona zostanie masa krytyczna i całe to zło zacznie przybierać materialną formę.

Pisarce udało się wykorzystać znane motywy i połączyć je w historię, która wciąga od pierwszych stron. Dwoje bohaterów po dwóch stronach barykady, on ten zły, który chciałby być dobrym. Ona dobra, ale z pewnych względów robi wszystko, żeby inni odbierali ją jako złą. Zderzenie ich światów, wspólna walka, trzymająca w napięciu ucieczka. Gdzieś w tle motyw wampirów, postaci znanych, choć jednocześnie przerażających w przedstawionej wersji.

Ukazany świat jest ciekawy i choć dopiero wraz z rozwojem akcji powoli go poznajemy, to sprawia, że chciałoby się go bliżej poznać (mimo przerażenia, które wywołuje). Bohaterowie pierwszoplanowi, mimo wielu różnic, stają się nam bliscy i cały czas chcemy, aby wyszli z wszystkiego bez szwanku.

Dobrym rozwiązaniem w tej historii jest brak romansu między postaciami pierwszoplanowymi, który często tworzony na siłę, burzy logikę i przeszkadza w przyjemności czytania. Bohaterowie zbliżają się do siebie, ale łączą ich inne uczucia i relacje, niż te romantyczne. To też daje powiew świeżości.

Warto zwrócić uwagę na typy potworów, które się pojawiają, od tych najbardziej bezmyślnych, okrutnych i przerażających, po prawie całkowicie ludzkich, którzy odbierają życie w sposób finezyjny i piękny.

Monstra, monstra,

małe, duże.
Przyjdą ci odebrać życie.
Corsaj, Corsaj,
zęby, szpony,
potnie, pożre na surowo.
Malchaj, Malchaj,
blady, chudy,
wyssie krew, aż będziesz suchy.
Sunaj, Sunaj,
czarnooki,
pieśń zanuci, porwie dusze.
Monstra, monstra,
małe, duże,
przyjdą ci odebrać życie!

Okrutna pieśń to świetna książka, która dopiero otwiera cykl, a już wciąga i sprawa dużo przyjemności. Pomysł na świat, stworzenie bohaterów, ich rozterki, wciągający język, to wszystko sprawia, że książkę czyta się błyskawicznie i ciężko się oderwać. Jedna z lepszych dystopii, jakie miałam okazję poznać, z pewnością na pierwszym tomie nie poprzestanę. Warto ją poznać!

Ocena: 5+/6
©Książkowe Wyliczanki
Jeśli śledzicie innych blogerów książkowych, bookstagramowiczy albo booktuberów, istnieje doprawdy niewielkie prawdopodobieństwo, że nie słyszeliście o styczniowej premierze od Czwartej Strony - powieści autorstwa Victorii Schwab. To jedna z nowości, która zwróciła uwagę sporej części książkowej strefy internetu, co jest dla mnie o tyle zaskakujące, że poprzednia historia napisana przez autorkę, nie wzbudziła takiego zainteresowania wśród polskich czytelników. Ale przecież nie chodzi o to żeby odkryć przyczynę kryjącą się za tak odmienną reakcją, tylko odpowiedzieć na pytanie czy Okrutna pieśń rzeczywiście warta jest waszej uwagi.

Świat Verity jest przerażającym miejscem, zamieszkanym przez różnego rodzaju potwory, narodzone w momencie, gdy ludzie dopuszczali się pewnych występków; świat, w którym władzę sprawują dwa wrogie sobie rody; i wreszcie świat, w którym przemoc wydaje się jedyną szansą na przetrwanie. Kate Harker chciałaby pokazać swojemu ojcu, że dorównuje mu okrucieństwem i zasługuje na miejsce u jego boku. Tymczasem August Flynn marzy o tym by przezwyciężyć swoją naturę potwora i stać się obrońcą ludzi w tych okrutnych okolicznościach. Natura chłopaka pozostaje tajemnicą, przynajmniej do czasu, gdy jego losy nie krzyżują się z losami Kate.

Powieść Victorii Schwab zachwyca przede wszystkim konceptem fabularnym. To prawda, informacje dotyczące świata przedstawionego, zwłaszcza na początku powieści, są raczej fragmentaryczne i czytelnik napotyka sporo luk, które, miejmy nadzieję, wypełni drugi tom dylogii. Zbędny wydaje się zwłaszcza dystopijny charakter niniejszego świata. Ale nawet mając to na uwadze nie da się nie docenić pomysłu stojącego za historią narodzin potworów. Wizja Victorii Schwab, podobnie jak ta z historii M. R. Carey'a, ponownie zmusza do refleksji na temat tego czym jest człowieczeństwo i czy to rzeczywiście nasz biologiczny gatunek czyni z nas istoty ludzkie.

Chociaż Okryutna pieśń jest powieścią młodzieżową, zdecydowanie cechuje ją pewna brutalność i graficzność, do której nie przywykliśmy w historiach targetowanych do nastoletniego odbiorcy. W moim odczuciu Victoria Schwab nie przekracza jednak pewnej granicy dobrego smaku - przemoc jest pewnym elementem świata przedstawionego i nie jest przedstawiona w niewłaściwym świetle - ale jeśli pozostajecie wrażliwi na tego rodzaju aspekty fabuły, warto zastanowić się nad lekturą żeby uniknąć niepotrzebnego rozczarowania. Ja sama byłam jednak w pozytywnym sensie zaskoczona tym co znalazłam na kartach powieści.

Victoria Schwab potrafi kreować niesamowicie angażującą fabułę. Chociaż akcja nie rozgrywa się na przestrzeni długiego okresu czasu, tempo jakie narzuca autorka jest zaskakujące. Pełno tu scen walk, pościgów i wewnętrznych cliffhangerów, które sprawiają, że zdanie „Jeszcze tylko jeden rozdział" nieustannie wybrzmiewa w głowie czytelnika. Prawdopodobnie słyszeliście też już, że Victoria Schwab, w przeciwieństwie do większości autorek literatury młodzieżowej, rezygnuje z wątku miłosnego. Ale nawet jeśli on nie występuje, dynamika pomiędzy bohaterami jest niesamowita i również motywuje do lektury.

Nie czytam tak dużo młodzieżówek i historii z pogranicza fantastyki jak dawniej i nie wiem na ile moje wrażenia pozostają obiektywne, ale odnoszę wrażenie, że Victoria Schwab w Okrutnej pieśni naprawdę proponuje swoim czytelnikom coś nowego. Chociaż samo zakończenie przynosi satysfakcjonujący koniec niektórym wątkom i tak nie mogę doczekać się premiery drugiego tomu. A odpowiadając na pytanie, Okrutna pieśń warta jest Waszej uwagi.

Ocena: 4/6
©Złodziejka książek
Okej, przyznaję, że początek wydawał mi się być drętwy. Już myślałam, że to nie jest książka dla mnie, aż tu nagle zaczęło się dziać, tak że nie mogłam oderwać się od tej książki. Musiałam doczytać ją do końca.

To moje pierwsze spotkanie z Victorią Schwab i teraz liczę na jeszcze więcej, skoro pierwszy tom z serii Świat Verity tak bardzo mi się spodobał i mnie zaskoczył. Okrutna pieśń to książka, która jest inna, a jej opowieść potrafi zamrozić krew w żyłach. Wszystko dzieje się w dawnej Ameryce, w której istnieje Miasto Prawdy. Jest ono podzielone na dwa oddziały – Flynnów, których zadaniem jest eliminacja potworów i Harkerów, którzy pozwalają żyć potworom, ale zapewniają ochronę ludziom. Jednak ta ochrona bardzo często jest niesprawiedliwa, ale co mają zrobić ci, którzy chcą być bezpieczni? Godzą się na taki stan rzeczy. Po właśnie takich dwóch przeciwległych obozach stoi August Flynn i Kate Harker. Każde z nich jest następcą przywódców podzielonego miasta.

Już samo wykreowanie bohaterów bardzo mi się spodobało. Kate pokazana jako tą, która pragnie zostać zauważona przez ojca. Ma po prostu jeden cel, być taka jak on – bezwzględna i władcza. Z kolei drugi z następców – August doskonale wie jak mogą czuć się potwory, ponieważ sam nim jest. Ponadto potwory potrafią ukraść duszę grając jedną z pieśni. Przyznam się, że gdy pierwszy raz przeczytałam słowa tej pieśni, to mnie samej przeszły ciarki po plecach. Okrutna pieśń wprowadza swoich czytelników w zupełnie inny świat. Można powiedzieć, że jest to jednocześnie tajemnicze, ale i okrutne miejsce. Z jednej strony czuje się, że uciekałoby się stamtąd, gdzie pieprz rośnie, ale z drugiej, jesteśmy ciekawi czegoś nowego. Plusem powieści jest też to, że fabuła nie gna na łeb na szyję i choć mnie początek wydawał się nudny, to potem już tak nie myślałam. Fabuła co i raz zaskakiwała mnie tym, jak wątki potrafiły zmienić swój bieg. Coś okazywało się kłamstwem, a co za tym idzie, nie można było domyślić się, co tak naprawdę może się wydarzyć.

Bohaterów polubiłam od razu, choć do Kate musiałam się dłużej przekonywać niż do Augusta. Kate tak naprawdę miała w głównej mierze swój cel. Chciała być w centrum uwagi, co jej się z resztą udawało. Jednak doceniam jej starania i to jak potrafiła być stanowcza w swoich poczynaniach. August to potwór, ale nie tak jak te, których zdążyliśmy poznać. To zupełnie inny rodzaj bohatera. On pragnie pomóc, mimo że wie, że jest na tak jakby straconej pozycji. Jednak to zacny bohater, nad którym trzeba pochylić swoją głowę.

Od jakiegoś czasu omijałam każdą książkę fantasy, ponieważ nie mogłam znaleźć w nich nic, co mogłoby mnie zaskoczyć i wprowadzić w odrętwienie. Okrutna pieśń Victorii Schwab podniosła bardzo wysoko poprzeczkę i z niecierpliwością będę wyczekiwać kolejnej części. Ta książka jest barwna i z pewnością was zaskoczy. Ponadto wiele w niej emocji, akcji, zaskakujących rozwiązań. Ja jestem nią oczarowana i myślę, że ci, którzy się na nią skuszą, również nie będą mogli o niej przez długi czas zapomnieć. Miejmy nadzieję, że klątwa drugiego tomu nie dosięgnie tej serii.

Ocena: 5/6
©Zaczytana Majka
Victoria Schwab już za pomocą swojej powieści Mroczniejszy odcień magii udowodniła, że potrafi tworzyć niesamowite i niepowtarzalne historie. Nie inaczej jest w przypadku Okrutnej Pieśni. Choć książka jest skierowana raczej do młodzieży, to w ogólnym rozrachunku wpasowuje się w gatunek dark urban fantasy, a to zdecydowanie coś, za czym przepadam. Na polskim rynku nie ma zbyt wielu powieści tego typu, dlatego tym bardziej warto zapoznać się z historią Kate Harker i Augusta Flynna. Choć tak naprawdę przemawia za tym jeszcze wiele innych powodów.

Akcja powieści rozgrywa się w niesamowicie opisanym świecie. To taka postapokaliptyczna wizja podzielonego miasta, w którym niebezpieczeństwo czyha na każdym kroku. I wydawać by się mogło, że mieliśmy z tym do czynienia już wiele razy, chociażby w Niezgodnej, czy też z czymś podobnym w przypadku znakomitych Igrzysk Śmierci, a także w wielu innych książkach tego typu, jednak styl Schwab sprawia, że jest to coś zupełnie innego, niespotykanego, oryginalnego. Z ludzkiej przemocy rodzą się potwory, istnieją ich trzy rodzaje, a każdy posiada konkretne cechy, które go charakteryzują i sprawiają, że wzbudzają one w ludziach lęk. Porządek na ulicach miasta jest utrzymany dzięki Callumowi Harkerowi, który przejął władzę nad monstrami. Ale istnieje trójka potworów zwanych Sunajami, nad którymi nie potrafił zapanować…

Rozgrywające się wydarzenia poznajemy z dwóch perspektyw. Pierwszą jest perspektywa Kate, córki Harkera. To istna buntowniczka, która brnie po trupach do celu. Czasami dosłownie. Nie boi się pobić koleżanek ze szkoły czy spalić kaplicy. Chce być taka jak jej ojciec. Chce budzić strach i respekt. Chce, aby ojciec był z niej dumny. Przyznam szczerze, że polubiłam tę szaloną dziewczynę. W wielu momentach byłam w stanie się z nią identyfikować. To taka twarda dusza, śmiało idąca przez życie, która swoim zachowaniem potrafi zaskoczyć czytelnika. Jest niebezpieczna i nieprzewidywalna. Podoba mi się. Druga perspektywa to przeżycia Augusta Flynna, potwora w ludzkiej skórze, który za pomocą pieśni wygrywanej na skrzypcach potrafi odebrać ludziom duszę. Żywi się nimi, jednak chce być tym dobrym bohaterem w swojej bajce. Jednym słowem, w ogóle nie przypomina potwora.

Victoria Schwab stworzyła naprawdę porywający świat i zadbała o jego szczegółowe przedstawienie. Choć stopniowo dawkuje nam informacje o świecie Verity, to przed naszymi oczami już od pierwszych stron zaczyna się on budować w naszej wyobraźni. W mocny i dosadny sposób, począwszy od samochodu, którym jeździ Kate, na brutalnych scenach walki kończąc. Ta historia to po prostu pełnowymiarowa i niezwykle dopracowana opowieść, porywająca czytelnika w swoje objęcia po prostu momentalnie, nawet nie wiadomo, kiedy. Pięknie nas otacza swoimi mackami, a potem nie chce wypuścić. A właściwie nie! To my nie chcemy, żeby nas wypuściła! Cały ten klimat, ta nieziemska atmosfera, Ci bohaterowie! To się po prostu chce czytać, stale i ciągle! Wciąga maksymalnie.

Zdecydowaną zaletą tej książki jest nieprzewidywalność. Naprawdę. Victoria Schwab nie trzyma się schematów, nie powiela tego, co już było. Idzie swoim rytmem, nie boi się przekraczać granic i naprawdę potrafi zaskoczyć. Nie tylko samym pomysłem na fabułę i świat, w którym rozgrywa się akcja, ale również fabularnymi zwrotami i decyzjami podejmowanymi przez bohaterów. Tak naprawdę nie można wiedzieć, czy zaraz cegła nie spadnie nam na głowę. Jednak jedno jest pewne – w tej książce nie ma schematów, nie ma nawet romansu, choć wielu osobom mogłoby się wydawać, że takowy się narodzi, ale nie! Są piękne relacje, poruszające, ale nie ma kolejnego, ckliwego, zakazanego romansu. I tak naprawdę poruszane są tutaj ciekawe i konkretne tematy: dobro i zło, walka, przetrwanie, poszukiwanie siebie, ale w zupełnie innym stopniu niż znamy to z powieści typowo młodzieżowych, nawet młodzieżowo-fantastycznych.

Okrutna Pieśń to naprawdę udana pozycja. Porządnie napisana, wciągająca, konkretna i pozbawiona stereotypów. Uwielbiam książki, które mnie zaskakują i to w takim stopniu, że naprawdę mówię w trakcie lektury: „Wow!”. Oby tak dalej!

Ocena: 5/6
©BookeaterReality
Jak wyglądałby świat, gdyby każdy akt przemocy nie tylko przemieniał ludzi wewnętrznie, ale i przybierał materialną formę, w postaci potwora? Taką właśnie rzeczywistość stworzyła Victoria Schwab w powieści Okrutna pieśń, rozpoczynającej serię Świat Verity. Ludzkie zbrodnie nie pozostają bez echa, ale z każdej z nich rodzi się monstrum: drapieżny Corsaj, krwiożerczy Malchaj, lub Sunaj, który za pomocą muzyki może ukraść człowiekowi duszę. Obszar dawnych Stanów Zjednoczonych podzielony jest na dziesięć Terytoriów, o sugestywnych nazwach, takich jak: Męstwo, Dobrobyt, Niezłomność czy Prawdziwość, daleko im jednak do ideału. Stolicę Prawdziwości przedziela mur - w jednej części rządzi brutalny Callum Harker, trzymający potwory na smyczy i zapewniający ludziom płatną ochronę, w drugiej natomiast przywódcą jest Henry Flynn, który sprzeciwia się bezwzględnym metodom Harkera i dąży do utrzymania rozejmu między dwiema częściami miasta. Córka Calluma, Kate, desperacko chce udowodnić ojcu, że jest godna jego nazwiska, nie zważając na cenę, natomiast podopieczny Flynna, August, oddałby wszystko, aby być człowiekiem, należy jednak do rasy Sunajów. Kiedy ścieżki tych dwojga nastolatków przecinają się, rozpoczyna się niebezpieczna gra, a kruchy pokój w Mieście Prawdy staje pod jeszcze większym znakiem zapytania. Czy potwór może pozostać człowiekiem, a człowiek dorównywać okrucieństwem potworom?

Przyznam szczerze, że na początku miałam bardzo mieszane uczucia odnośnie tej książki, nie potrafiłam wciągnąć się w fabułę ani przekonać do dwójki głównych bohaterów, jednak im bliżej końca, tym bardziej rosło moje zainteresowanie, aż w końcu ostatnie dwieście stron przeczytałam za jednym posiedzeniem. Nie była to więc dla mnie jedna z tych książek, które wciągają od pierwszych stron, ale cieszę się, że nie zniechęciłam się po kilku rozdziałach i doczytałam ją do końca.

Postapokaliptycznych powieści YA powstało już wiele, przez co autorzy nie mają łatwego zadania, jeśli chcą wymyślić coś oryginalnego. Victorii Schwab udało się jednak stworzyć świeżą i bardzo interesującą wizję świata, w którym zło rodzi zło w dosłownym, namacalnym sensie, pozostawiając na ludziach piętno i zwiększając niebezpieczeństwo, od którego ostatecznie nie jest w stanie nikogo ochronić żadna cena, zapłacona chciwemu przywódcy. Ciekawe są też trzy rodzaje potworów, które rodzą się w zależności od popełnionej przez człowieka zbrodni. Podczas gdy Corsaje i Malchajowie są źli do szpiku kości i śmiertelnie niebezpieczni, Sunaje są o wiele bardziej niejednoznaczni, ponieważ wyglądem nie różnią się od ludzi i mogą pożywiać się tylko grzesznikami, na których ciąży piętno zła. To skłania do refleksji, czy zabicie zbrodniarza ciągle jest morderstwem, czy tylko wymierzaniem sprawiedliwości.

Postacią, która najbardziej mnie zainteresowała, jest August - potwór w ludzkim ciele, rozdarty między pragnieniem zachowania człowieczeństwa, a swoją naturą, która domaga się ofiar. Jego sytuacji nie ułatwiają naciski ze strony starszego brata, który chciałby, żeby August zaakceptował to kim jest i przestał walczyć ze swoją mroczną stroną. Mimo to Sunaj pozostaje łagodny, współczujący, kochający muzykę, zamiast traktować ją tylko jako środek do pozyskiwania dusz. Właśnie ta łagodność i tragizm jego sytuacji były tym, co najbardziej przekonało mnie do tego bohatera. Kate również jest w pewien sposób interesująca, ze swoją determinacją, aby udowodnić ojcu swoją wartość. Chociaż potrafi być twarda, w głębi serca pozostaje jednak córką swojej tragicznie zmarłej matki, ciepłej i dobrej, tak różnej od bezwzględnego Calluma Harkera.

Podobała mi się relacja między dwójką głównych bohaterów, od początkowej ostrożności, przez niechętne zaufanie, aż po współpracę. Dopiero wtedy książka naprawde zaczęła mnie wciągać, kiedy Kate i August musieli przestać działać niejako przeciwko sobie i zjednoczyć siły przeciwko wspólnemu wrogowi. Dużym plusem tej powieści jest też całkowity brak wątku romantycznego i skupienie się na akcji. Być może w drugim tomie między Kate a Augustem rozwija się jakieś uczucie, co mogłoby być ciekawe, ale na szczęście w pierwszym autorka uniknęła oklepanego motywu zakazanej miłości od pierwszego wejrzenia.

Jeżeli chodzi o minusy, to chwilami miałam pewne zastrzeżenia co do tłumaczki, która nie mogła się zdecydować, czy używać polskich czy angielskich nazw Terytoriów i stosowała je zamiennie, a także przetłumaczyła “verse” w tytułach poszczególnych części, na jakie podzielona jest książka, na “wers”, choć wydaje mi się, że w tym przypadku o wiele bardziej pasowałaby “zwrotka”. Inna sprawa, chociaż nie jestem pewna, czy to wina tłumaczki czy kiepskiej korekty, ale w książce roi się od błędów gramatycznych, źle odmienionych wyrazów (mój ulubiony kwiatek to “ból zelży” - ciekawe kogo i za co) i źle skonstruowanych zdań. Zapewne nie każdemu będzie to przeszkadzać, niektórzy czytelnicy nawet nie zwrócą na te błędy uwagi, ale mnie znajdowanie takich wpadek w druku zawsze odbiera część przyjemności z lektury.

Okrutna pieśń to ciekawa i oryginalna powieść młodzieżowa, która może przypaść do gustu także starszym czytelnikom. Nie znajdziecie w niej wyświechtanych motywów i czarno-białego świata, ale mnóstwo odcieni szarości, wartką akcję oraz interesujących, złożonych bohaterów. Chociaż z pewnością nie chcielibyście żyć w stworzonym przez V. Schwab świecie, warto odwiedzić go na kilka godzin, aby razem z bohaterami odkryć tajemnice Miasta Prawdy.

Ocena: 5/6
©Z herbatą wśród książek
Od momentu, kiedy sięgnęłam po Ciemniejszy odcień magii, nie mogłam odkleić się od twórczości Victorii Schwab. Pisarka ta ma niezwykłą smykałkę do pisania interesującej i wciągającej fantastyki młodzieżowej. Zakochałam się w sposobie, w jaki tworzy bohaterów, nie potrafiłam oderwać się od opisywanych przez nią wydarzeń i stworzonych światów. Kończąc lekturę Zgromadzenia cieni od razu kupiłam e-booka Okrutnej pieśni, który wyszedł na początku wakacji. I, nie będę Was okłamywać, jestem właśnie w stanie głębokiego kaca książkowego, więc możliwe, że będę drastycznie nieobiektywna wobec tej powieści.

Szybko nakreślając fabułę - najnowsza książka Victorii Schwab to coś z pogranicza młodzieżowego urban i dark fantasy, w którym autorka przedstawia nam świat opanowany przez potwory. Okrutna pieśń jest pierwszą z dwóch zaplanowanych części. Ostatni tom tej dylogii wydany został w lecie 2017 i nosi nazwę Our dark duet. Akcja powieści toczy się w miasteczku Verenity, zwanym także V-City. Dwójka głównych bohaterów to Kate Harker i August Flynn - dzieci rywalizujących o władzę w mieście liderów. Dostajemy tutaj mroczny, opanowany przez demony świat, apokaliptyczną wizję przyszłości i wartką, wciągającą akcję. Schwab opowiada historię życia ludzi po tzw. Fenomenie, czyli wydarzeniu, po którym - gdy człowiek popełni jakąś zbrodnię - rodzą się krwiożercze potwory. Chociaż podczas czytania może się wydawać, że już to gdzieś widzieliśmy - postapokaliptyczna wizja świata, potwory, z którymi trzeba żyć na co dzień, walczące o władzę ugrupowania - to Victoria Schwab wciąż potrafi tak żonglować utartymi schematami, że czytelnik, czytając książkę, świetnie się bawi.

Z Okrutną pieśnią zapoznałam się w wakacje, ale kiedy myślę o tej powieści, wspomnienia są tak świeże, jakby to było dzisiaj. Uwielbiam dynamikę pomiędzy Kate i Augustem - ich wspólną niechęć, która z biegiem mających miejsce wydarzeń, zmienia się w obopólny szacunek, zrozumienie i w końcu przyjaźń. Pierwsza część tej dylogii jest wolna od wątku romantycznego, co - biorąc pod uwagę, że mówimy o powieści młodzieżowej - jest moim zdaniem ogromnym plusem. Pisarka nie idzie wydeptaną ścieżką schematu Romea i Julii, gdzie czytelnik obserwuje rodzącą się pomiędzy dwoma skłóconymi rodzinami miłość, która jest w stanie wszystko pokonać. W Okrutnej pieśni dostajemy mnóstwo wzajemnej nienawiści i braku zrozumienia oraz tolerancji dla idei, przyświecających tej drugiej grupie. V-City jest miastem podzielonym między tych, których dla pieniędzy ochrania bezwzględny i brutalny ojciec Kate, a ludzi wspomagających i popierających bardziej liberalnego, prawnego opiekuna Augusta. Autorka już od pierwszych rozdziałów interesująco nakreśla dynamikę rządzącą obydwoma grupami; sposoby, w jakie one funkcjonują. Co najlepsze - z rozdziału na rozdział przekonujemy się, że nic nie jest pewne, wiele faktów wychodzi na jaw dopiero z biegiem akcji, sprawiając, że jesteśmy głodni odpowiedzi.

Poza tym ci bohaterowie! Spotkałam się z wieloma opiniami krytykującymi postawę i charakter Kate Harker. Opiniami, z którymi nie mogę się zgodzić. Co prawda, to prawda - August Flynn jest łatwiejszy do polubienia. Chłopak to taki trochę zagubiony, lecz odważny i lojalny swej rodzinie oraz ideom nastolatek. Jest łatwą do wspierania postacią, którą chce się chronić przed wszelkimi nieszczęściami i smutnymi wydarzeniami, opisywanymi w powieści. Choć obydwoje główni bohaterowie nie mieli lekkiego dzieciństwa, dorastali w specyficznych warunkach, tak podczas lektury powieści wydawało mi się, że to Kate zeszła z tego ringu bardziej poharatana. Dziewczyna za wszelką cenę walczy o miłość i szacunek własnego ojca, z którym ma niezwykle skomplikowaną relację i mocno utrudniony kontakt. Obserwujemy w Okrutnej pieśni, jak Kate nierzadko łamie całkiem istotne zasady i przekracza wszelkie granice, byle tylko zdobyć poklask rodzica. I chociaż jestem w stanie zrozumieć, że dziewczyna może być trudniejszą do polubienia przez czytelnika postacią, tak muszę powiedzieć, że jako bohaterka książki, nie została wykreowana przez autorkę jakkolwiek gorzej. Zarówno Kate jak i August mają w sobie pewną głębię, intensywność. To bohaterowie z silnymi charakterami, jasno wytyczonymi celami i konkretnie postawionymi ideami.

Obserwowanie tego, jak obydwoje wywierają na siebie wpływ, powoli się zmieniają, dorośleją, jest prawdziwą przyjemnością. Pod wieloma względami Okrutna pieśń to właśnie powieść o dorastaniu, znajdywaniu własnej drogi, miejsca na świecie.

Victoria Schwab po raz kolejny pokazuje, że o rzeczach ważnych można pisać w wciągający i interesujący sposób. Gdy tak czytamy o mających miejsce w V-City zamieszkach, z niepokojem śledzimy zmiany w zachowaniach demonów i dowiadujemy się szokujących faktów na temat członków rodzin Flynnów i Harkerów, także widzimy wzmacniającą się więź pomiędzy dwojgiem głównych bohaterów, od których mogą zależeć losy całego miasta. Jestem zarówno zaskoczona, jak i zachwycona. Moim zdaniem autorka napisała świetną, zapierającą dech w piersi powieść młodzieżową, potrafiącą urzec każdego, kto po nią sięgnie. Mamy tu niebagatelnych, barwnych głównych bohaterów; wartką, mnogą w przeróżne zwroty akcję oraz przyciągające uwagę i zainteresowanie postacie drugoplanowe - im także nie brak głębi czy odcieni szarości. Poza tym świat przedstawiony! Choć delikatnie zarysowany oraz prosto i klarownie opisany, to wciąż intrygujący. Verenity jest miastem z duszą. Kusi czytelnika ciemnymi uliczkami, cichym stukotem butów podążającego za tobą nieznajomego i światłem latarń, padającym na szokująco znajomo wyglądające twarze wszechobecnych potworów.

Stało się - rozsiadłam się na miękkich pufach, umiejscowionych w przytulnym klubie, należącym do fanów Victorii Schwab i nie zamierzam opuszczać tego miejsca ani na krok. Ślę gorące modlitwy do wszelkich bóstw wydawniczych, aby na polskim rynku książki ukazało się więcej powieści spod pióra tej brytyjskiej autorki, ponieważ nie przeczytanie chociażby jednej historii, jaką napisała, to zbrodnia. A w końcu nie można zapomnieć, że każdy - choćby najmniejszy akt przemocy - rodzi potwory...

Ocena: 5/6
©Nocny Cień
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć