Kelner
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.35 / 5.00
liczba ocen: 70
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
22.00 złpremium: 13.20 zł
18.41 zł
18.70 zł
21.60 zł
22.00 zł
Pozostałe księgarnie
9.46 zł
18.69 zł
18.98 zł
20.90 zł
22.00 zł
22.00 zł
Opis:

Brutalne morderstwa wstrząsają opinią publiczną. Czy śmierć stanowi remedium na brak nadziei? 

W Poznaniu ginie kibic Legii Warszawa. Na miejscu zbrodni widnieje groźne memento z Boskiej Komedii Dantego Alighieri: Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie. Wkrótce zamordowana zostaje córka znanej artystki.

Skomplikowane, wielowątkowe śledztwo - w którym tropy stanowią literatura, sport, obrzędy pogrzebowe wikingów, samotność i nowoczesne technologie -podejmują policjanci z poznańskiej Komendy Wojewódzkiej oraz ich warszawski partner.

 

Wciągający od pierwszych stron kryminał, z wartką akcją i nietuzinkowymi bohaterami. Plastyczny, przejrzysty język, zabawne dialogi, świeże literackie spojrzenie na Poznań, wielowątkowe śledztwo i sugestywnie odmalowane polskie realia. Do tego interesujące wykorzystanie motywów z „Boskiej Komedii” Dantego i intrygująca postać rzeczniczki prasowej policji. Polecam! - Magdalena Knedler

Autor zabiera nas na spacer mrocznymi zakątkami Poznania, wśród których przypadkowy przechodzień odkrywa ciało zamordowanego kibola, a obok niego cytat z „Boskiej komedii” Dantego. A wkrótce pojawiają się kolejne ciała... Zainteresowani? Ja nie mogłam się oderwać, bo wielowątkowe śledztwo przyciągnęło moją uwagę aż do ostatniej strony. Gwarantuję, że z Wami też tak będzie! - Diane Rose, www.recenzjezpazurem.pl

Jeśli szukasz wciągającego, pełnego wartkiej akcji, kryminału, który łączy w sobie nieprzewidywalną intrygę oraz wielowątkowe śledztwo, właśnie udało ci się go znaleźć. To bowiem niezwykle obiecujący debiut, w którego fabule nic nie jest takie, jakie się początkowo wydaje. Uwielbiam takie kryminalne uczty! - Wioleta Sadowska, subiektywnieoksiazkach.pl

Kelner to połączenie klasycznego kryminału z elementami komedii i powieści obyczajowej. Na tyle udane, że trzyma w napięciu do ostatniej strony. A najlepsze w tym jest to, że tak naprawdę to dopiero początek. - Marta Mrowiec, martamrowiec.pl

Debiut Przemka Garczyńskiego to kryminał, w którym zawiłości prowadzonego śledztwa są tako samo ważne, jak sposób przedstawienia wydarzeń. Barwny język, pełen aluzji do literatury, sportu i polityki, wtrącenia z gwary poznańskiej oraz zabawne gry słowne sprawiają, że „Kelner” zyskał na oryginalności. - Tomasz Radochoński, nowalijki.blogspot.com

Jeśli oczekujecie akcji podobnej do tej, gdy piłka mknie wprost do bramki – dobrze trafiliście. Polecam! - Izabela Wyszomirska, sza-terazczytam.blogspot.com

Recenzje blogerów
Wyciągnęłam go z tłumu. Niemal za brodę. Stał w kolejce po autograf do swojej wydawniczej koleżanki. Niepozorny, cierpliwie czekał na swoją kolej. Obstawiony blogerami niczym premier Szydło kupująca bułki w spożywczym. Mówię sobie „Przedrę się do niego jakoś, wyciągnę z tłumu, pokażę na zachętę to, co mam w torbie”. Tak mniej więcej wyglądało moje spotkanie z Przemkiem Garczyńskim na Targach Książki w Krakowie. Nie mogłam być dzień wcześniej na jego spotkaniu z czytelnikami (czego żałowałam), dlatego, gdy tylko go zobaczyłam, postanowiłam wykorzystać sytuację. Na zachętę wyciągnęłam z torby zakrwawioną siekierę. Spokojnie, na okładce książki tylko była. Nie wystraszył się. W końcu to jego książka. Złożył piękny autograf.

Przemek znany jest w świecie. Świecie blogerów. Jeszcze zanim zadebiutował w roli autora książki, istniał w blogosferze jako 3telnik – naprawdę niezły recenzent, którego wielokrotnie podczytywałam z niemałą zazdrością. A dziś przyszło mi skreślić kilka słów na temat jego debiutu.

W Poznaniu zostają odnalezione zwłoki mężczyzny ubranego w strój wskazujący na to, że był kibicem Legii Warszawa. Z tego co się orientuję, to najgorsza z możliwych opcji. I nie mam tu na myśli zwłok, a strój TEGO klubu w TYM mieście. Na miejscu zbrodni śledczy znajdują cytat z Boskiej Komedii Dantego Alighieri „Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie”. Niedługo po tym zdarzeniu dochodzi do kolejnego morderstwa. I tak przez trochę ponad dwieście stron toczy się zabawa w kotka i myszkę między sprawcą a policją. Jak to w kryminałach. Tyle tylko, że tutaj nie do końca mnie ta zabawa wciągnęła.
Nie pamiętam, żeby ktoś poruszył w kryminale tematykę kibiców i ich porachunków, co od razu wydało mi się obiecujące. Początek wzbudził zainteresowanie i z uwagi na niewielkie gabaryty książki uznałam, że pójdzie szybko, łatwo i przyjemnie. Niestety to, co szczególnie mnie zaciekawiło, zostało szybko pogrzebane. W dodatku po kilkunastu stronach odkryłam, że nie umiem skupić się na lekturze, a wszystko toczy się w zbyt wolnym dla mnie tempie. Próbowałam znaleźć coś lub kogoś, na czym/kim będę mogła skoncentrować uwagę, ale mi nie wyszło. Płomykiem nadziei był nadkomisarz Wojciech Gót – niedookreślony, tajemniczy, małomówny, konkretny. Niestety jego postać nie została rozwinięta, autor skupił się na dość nijakim dla mnie Jakubie Wilczku, więc tlący się płomyk szybko zgasł.

Samo dochodzenie prowadzone było dla mnie zbyt statycznie. Pamiętam podobny zarzut wobec Michała Larka, ale w Furii było to zrozumiałe – wszak początek lat dziewięćdziesiątych nie obfitował w takie możliwości, jakimi dysponuje współczesna policja. Zdaję sobie sprawę, że realnie tak właśnie może to wyglądać, ale jeśli ma się niewiele ponad dwieście stron do zapełnienia, to trzeba po prostu wszystko skompilować w taki sposób, aby porwać czytelnika. Śledczy nawet nie zabezpieczają komputera ofiary zabójstwa, skupiając się raczej na swoich romansach.

Dlaczego w ogóle dokończyłam tę książkę? Kilka rzeczy autorowi się udało. Przede wszystkim poruszył „problemy dzisiejszego świata”. Mam tu na myśli Agatę i jej rodzinne relacje – dość różne od stereotypu i standardu (za co przyklaskuję Przemkowi najbardziej) oraz tematykę mediów społecznościowych i ich wpływu na życie ludzi. Po drugie odwoływanie się do klasyków (nie tylko Dantego, ale także Mickiewicza), poprzez które Garczyński udowadnia, że nawet w tak popularnym gatunku jak kryminał można przemycić fragmenty arcydzieł. Wreszcie dość zaskakujące zakończenie – chyba nikt nie spodziewał się takiego finału.

Ciężko jednoznacznie ocenić ten debiut. Klamra spajająca całą książkę była niezła. Dobry początek, bardzo dobry koniec. Tylko pośrodku fastryga zamiast porządnego szwu.

Ocena: 3/6
©Spadło mi z regała
Dobry, polski kryminał, który był jak szybki obiad, a mógłby być posiłkiem złożonym z przystawki, dania głównego i deseru. Było smacznie, dlatego do tej „knajpy” jeszcze wrócę i mam nadzieję, że kolejna wizyta będzie dłuższa i „na bogato”.

Czy w Poznaniu grasuje „seryjniak”? Dwie, brutalnie zamordowane osoby, tropów i wskazówek prowadzących do sprawcy, jak na lekarstwo. Policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji ze wsparciem warszawskiego kolegi mają ręce pełne roboty. Żmudna, czasochłonna praca angażuje wszystkie dostępne siły i zatacza coraz większe kręgi. Rozwiązanie zagadki, czyli „kto?” i „dlaczego?” jest zaskakujące.

Do grona polskich śledczych, znanych z bardzo wielu kryminałów rodzimych Autorów, dołączył kolejny – Jakub „Dżejkob” Wilczek. Nie jest to samozwańczy, charyzmatyczny „dochodzeniowiec”, ale osoba potrafiąca świetnie współpracować z grupie i będąca dla niej nieocenioną wartością dodaną. Poza tym poznajemy Panią Rzecznik, biegłą zarówno w swoim fachu, jak i wnoszącą duży wkład w pracę policjantów.

Kelner jest dla mnie taki … polski. Mam wrażenie, że tak właśnie może wyglądać praca nad przestępstwami z art. 148 Kodeksu Karnego, choć sam Autor przyznał, że gdzieniegdzie prawdę nagiął i celowo wprowadził własne pomysły.
Poza tym bardzo spodobał mi się zabieg wprowadzenia regionalnej gwary. Kto w Małopolsce mówi „zakluczyć”?! Równie zabawne jest słowo „wdusić” (usłyszane w windzie poznańskiego hotelu) nic nie mające wspólnego z duszeniem.
Kelner zaserwował również bardzo popularną w Wielkopolsce czerninę, czyli czarną polewkę oraz Yerba Mate. Za yerbę daję osobistego, dużego plusa, bo nie tylko hektolitrami kawy wypijanymi w kryminałach żyje człowiek.

Reasumując, to był dobry debiut. Bardzo sprawnie napisana, ciekawa historia. Tu było wszystko czego od kryminału oczekuję. Poproszę jeszcze o przystawkę i deser, wtedy będzie doskonale!

Ocena: 4+/6
©Na czytniku
Nie trzeba być piłkarskim specem, aby dostrzec, że niektóre polskie kluby są niczym ogień i woda polskiej Ekstraklasy. Tak wrogimi stosunkami darzą się chociażby Lech Poznań oraz stołeczna Legia Warszawa, ale z łatwością można zauważyć, że gniazdo wzajemnej antypatii nie mieści się na zielonej murawie, a nieco wyżej, na klubowych trybunach. Kibice chełpią się własną nienawiścią, podgrzewając media i mimowolnie tworząc materiał na literackie tło. Swoistą relację obu klubów wykorzystuje także debiutujący powieścią Kelner, Przemysław Garczyński (3telnik.pl), lecz wykreowana przez niego kibicowska sceneria okazuje się jedynie sprytnym wstępem do wielowątkowej akcji kryminalnej.

Przy jednym z wiaduktów w Poznaniu znalezione zostają zwłoki kibica Legii Warszawa. Sytuacja wygląda na niecodzienną, gdyż na miejscu zbrodni, poza brutalnie potraktowanym ciałem, śledczy znajdują też słynny cytat Dantego: „Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy wchodzicie”. Poznańscy policjanci w towarzystwie warszawskiego kolegi po fachu rozpoczynają dochodzenie, które szybko przybiera postać niezwykle złożonego. W sprawę najbardziej zaangażowany jest Jakub Wilczek i to właśnie jego autor kreuje na głównego bohatera powieści. Śledztwo nabiera jeszcze większego tempa, gdy do gry ponownie wkracza morderca i informuje o miejscu kolejnej dokonanej przez siebie zbrodni. Drugą ofiarą okazuje się córka znanej artystki, zupełnie nie powiązana z pierwszą ofiarą… Kim jest tajemniczy sprawca i jaki przyświeca mu cel?

Postać zagadkowego mordercy intryguje, ale autor robi wszystko, aby motywy jego działań do końca pozostały tajemnicą. Uwaga czytelnika skierowana jest tu bowiem na wieloaspektowy proces śledczy, który od początku prowadzi policjantów wyjątkowo osobliwymi śladami. Pierwsze wrażenie przywodzi na myśl powiązanie ze sportem, ale nie trzeba długo czekać, aby zobaczyć, że zamysł autora jest szerszy i zahacza także o inne aspekty, w tym chociażby o literaturę, poczucie samotności, a nawet obrządki pogrzebowe wikingów. Śledczy nieustannie zmuszani są do stawiania nowych hipotez lub rychłego powrotu do poprzednich, aby dokonać ich ponownej interpretacji. Odbiorca stara się zatem towarzyszyć im na każdym kroku i konstruować rozmaite podejrzenia, ale okazuje się, że nawet dobrze ukierunkowany tok rozumowania finalnie mierzy się z poczuciem zaskoczenia. Niespodziewana końcówka pokazuje też, że Przemek Garczyński nie tylko potrafi wyprowadzić czytelnika w przysłowiowe pole, ale ma również zamysł na kontynuację swojego debiutu.

Nie ma wątpliwości, że autor ma literacki potencjał, a potwierdzeniem tego jest nie tylko pomysłowa intryga, ale też zauważalnie lekki styl, wyrażony w luźnych i nierzadko także śmiesznych dialogach. Mocną stroną okazują się także kreacje bohaterów, z których najbardziej wyróżnia się Jakub Wilczek. Codzienne rytuały mężczyzny z pewnością budzą uśmiech na twarzy, ale jednocześnie potwierdzają, że poznański policjant należy do osób wyjątkowo sumiennych. Stałe towarzystwo zapewnia mu przydzielony warszawski partner, Wojciech Gót, który na początku mało ingeruje w poznańskie śledztwo, ale z czasem to właśnie jego pomysły pozwalają spojrzeć na sprawę z mniej oczywistych stron. Tej dwójce autor poświęca najwięcej uwagi, ale mundurowe szeregi obstawiają też inni policjanci. Znacząca liczba bohaterów, podobnie jak liczba weryfikowanych przez nich tropów, przy tak niedużej objętości samej fabuły, spowalnia nieco proces kojarzenia faktów i przynosi cichą nadzieję na bardziej rozbudowaną kontynuację.

Debiut Przemka Garczyńskiego od początku rzuca czytelnika w wir intensywnej pracy policji. Brutalne morderstwo na kibicu Legii Warszawa wskazuje na mało sportowy ruch ze strony miejscowych kibiców, a jednak miejsce zbrodni oraz kolejna ofiara nie pozostawiają złudzeń - to bardziej złożony scenariusz... Kim jest bestialski sprawca i co wspólnego ze sprawą ma słynny cytat Dantego? W tym śledztwie nic nie jest oczywiste, a jego finał bezapelacyjnie miesza w głowie. Ze swojej strony naprawdę polecam!

Ocena: 4+/6
©Mozaika Literacka
Po długiej przerwie od pisania opinii o książkach ciężko jest mi się wbić w ten rytm, opornie idzie mi składanie myśli do kupy i spisywanie ich w taki sposób, żeby ktoś mógł mój wywód zrozumieć i ewentualnie wykorzystać go w późniejszym doborze lektury. Kelner jest książką, od której wiele nie wymagałam, która od samego początku wywoływała we mnie dość mieszane uczucia. Czy zaskoczyła mnie i zagwarantowała lawinę pozytywnych uniesień? Nie. Czy w związku z tym mnie zawiodła? Też nie.

Garczyńskiemu trzeba przede wszystkim przyznać to, że jego styl – który prawdopodobnie z jego debiutem zaczął się dopiero bardziej rozwijać – jest bardzo przyjemny w odbiorze, a Kelnera pochłania się błyskawicznie. Lekkie pióro i płynnie poprowadzona fabuła sprawia, że czytelnik szybko oswaja się z poznańskim światkiem i wchodzi w życie bohaterów, jednocześnie na bieżąco obserwując postępy w śledztwie. Dużą zaletą Kelnera, o której warto wspomnieć, jest dopracowany ciąg przyczynowo skutkowy, przez co poszczególne wydarzenia opisywane w książce wydają się łączyć w logiczną całość. Nie ma przerostu formy nad treścią, niemal nie ma fragmentów, które nie odnosiłyby się bezpośrednio do opisywanych wydarzeń – Garczyński nie nabija niepotrzebnie objętości książki, a wyważone i odpowiednio dozowane elementy zbrodni sprawiają, że ta do ostatniego rozdziału pozostaje nieodgadniona. Wydaje się, że w autorze tkwi prawdziwy potencjał, jednak czegoś mi w tym kryminalne zabrakło.
Niestety, nie do końca potrafiłam skoncentrować się na wątku kryminalnym, przez co nie doświadczyłam przy tej książce żadnego większego zaangażowania – nie obgryzałam paznokci ani nie zastanawiałam się co będzie dalej. Postawiłam na to, że zagadka rozwiąże się sama. Specyficzny humor nie do końca mnie przekonał - komedia momentami niestety była bardziej niezręczna aniżeli śmieszna, a paradoksalne zachowanie i dialogi bohaterów bardziej wprawiały w zakłopotanie niż doprowadzały do śmiechu. Mimo że z postaciami całkiem się polubiłam na czas czytania Kelnera, nie byli na tyle wyraziści i charakterystyczni, żeby na dłużej zagościć w mojej pamięci i najzwyczajniej zaczynają niknąć w jej odmętach.

Kelner jest książką niezłą jak na debiut i z pewnością bliżej jej do klasycznego kryminału, w którym fabuła nie pędzi na złamanie karku, a życie i relacje bohaterów mniej więcej równoważą się z odgrywanymi morderstwami i całym policyjnym śledztwem. Ryzykowny zabieg łączenia literatury, sportu, obrządków historycznych z nowoczesnością wypadł całkiem nieźle i z pewnością przyciągnie wielu czytelników zachłannych krwi i wrażeń.

Ocena: 2/6
©Rude recenzuje
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć