Morderstwo na starej plebanii
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.78 / 5.00
liczba ocen: 1221
ebookpoint#Helion 2 w 1
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
28.00 złpremium: 16.80 zł
21.56 zł
23.80 zł
27.99 zł
28.00 zł
Pozostałe księgarnie
-5% 22.39 zł
22.40 zł
23.79 zł
24.36 zł
25.20 zł
25.50 zł
28.00 zł
Opis:

Rodzinne animozje, tajemnicze morderstwo, labirynt potencjalnych zabójców i gąszcz poszlak do zbadania w śledztwie… Po mistrzowsku skonstruowana skomplikowana fabuła. Gliniarze z ich dylematami – wręcz fascynujący. Agatha Christie nie napisałaby tego kryminału lepiej!

Śmiertelny cios w głowę pozbawił życia Grahama Elstowa, ale pastor i jego żona raczej go nie opłakiwali. Elstow był ich zięciem, który kilka miesięcy wcześniej ciężko pobił ich córkę Joannę.
Niestety wszystko wskazuje na to, że sprawcą zbrodni jest ktoś blisko związany z rodziną, ale nikt nie zamierza przyznać się do winy. Duet złożony z inspektora Lloyda i sierżant Judy Hill błąka się po labiryncie potencjalnych zabójców, niezliczonych motywów i własnych powikłanych relacji. Chociaż sprawa z pozoru wydaje się banalna, policjanci dostrzegają szereg wątków pobocznych, które należałoby zbadać. Skomplikowana fabuła jest mistrzowska skonstruowana, a gliniarze z ich dylematami wprost fascynujący. Agatha Christie nie napisałaby tego lepiej!

„Morderstwo tak zagadkowe, że mogłoby przerosnąć nawet pannę Marple z powieści Agathy Christie... Wartki, wciągający kryminał” – „THE PHILADELPHIA INQUIRER”

Recenzje blogerów
Sypnęło śniegiem w malutkim Byford. Polała się też krew, i to w dość osobliwym miejscu, bo w domu miejscowego pastora.

W wigilijny poranek, gdy za oknem pada śnieg, inspektor Lloyd kończy czytać powieść i zastanawia się, z kim i gdzie spędzi święta. Jednak policjant nie spodziewa się, że niebawem zostanie przydzielony, wraz z sierżant Hill, do zespołu badającego morderstwo w starej plebanii. Ofiara to zięć pastora, Graham Elstow – osoba budząca w okolicy jedynie negatywne emocje: od nienawiści po strach. To też persona non grata na samej plebanii, gdyż pobił swoją żonę Joannę. Dziewczyna najpierw trafiła do szpitala, a od jakiegoś czasu powróciła na łono rodziny. Elstow nawiedza plebanię w celu pojednania z małżonką, jednak już z niej nie wychodzi…

Jill McGown, czyli brytyjska autorka kryminałów, zmarła w 2007 roku. Jej najbardziej docenioną i zapamiętaną spuścizną jest zapewne cykl trzynastu powieści z inspektorem Lloydem oraz sierżant Hill. Morderstwo na starej plebanii to druga część wspomnianej serii, którą to McGown wita się z polskim czytelnikiem. Jak donosi w swoim artykule Val McDermid z The Guardian, “twórczość pisarki zyskała uznanie krytyków, a wielu jej rówieśników uważa, że nigdy nie osiągnęła poziomu komercyjnego sukcesu, na który zasługiwała.” Po chwili dodaje też, że: „w świecie pełnym wyniosłych ego Jill była niepozorną i zabawną rozmówczynią z darem ostrego, ale nigdy nieokrutnego dowcipu.” Co ciekawe, w gimnazjum uczył ją Colin Dexter – późniejszy autor powieści o inspektorze Morsie.

Książka to poniekąd hołd Jill McGown zarówno dla Morderstwa na plebanii A. Christie, jak i samej znakomitej pisarki. To nie tylko zbieżność tytułów, miejsca (plebania) czy okoliczności (wioska zasypana śniegiem), ale też fakt, iż inspektor Lloyd jest fanem kryminałów oraz – a może przede wszystkim – ograniczony krąg podejrzanych. Rzecz, która mnie ucieszyła i która, jak sądzę, spotkałaby się z przychylnym komentarzem samej „królowej kryminału”, to podejście McGown do wznoszenia intrygi: skrupulatnie, koronkowo i przemyślanie. Ale to, co odróżnia dzieło McGown od klasycznych kryminałów Christie, to interesujące i „powikłane relacje” występujące między dwójką śledczych. Ścieżki duetu Lloyd-Hill splatają się zarówno na polu zawodowym, jak i prywatnym - zostały dobrze wprowadzone i nie ma potrzeby, aby sięgać po pierwszą część serii.

Dla Lloyda i Hill - ku uciesze czytelnika – wszystko się komplikuje. Muszą rozsupływać kolejno pojawiające się wątki (w tym te prywatne) oraz odnaleźć winnego pośród podejrzanych. Jednak napływają nowe zeznania, a linie czasowe odnośnie momentu zabójstwa, mające wskazać mordercę, wzajemnie się wykluczają. Okazuje się, że cała rodzina pastora posiada alibi, możliwe zatem, że to sprawka intruza. Czy śledczy znajdą winowajcę, zanim będą musieli stawić czoła swoim własnym sprawom?

Morderstwo na starej plebanii oferuje nam naprawdę krótką listę podejrzanych – praktycznie dwa razy krótszą od tej, którą zazwyczaj proponowała Christie, czyli około osiem do dziesięciu osób. Pytanie tylko: po co było sobie tak utrudniać? Ale też trzeba podkreślić, że McGown poradziła sobie z tym bardzo dobrze, przez cały czas utrzymując uwagę czytelnika. Jest tu więcej twistów i fałszywych tropów, niż można się było spodziewać. Pisarka udowadnia, że posiada zdolność do skutecznego zarządzania kryminałem z zaledwie garstką podejrzanych – to wymaga zarówno wyobraźni, precyzji, jak i swoistego konspiratorskiego umysłu.

To, co z pewnością odróżnia McGown od Christie, to obficie występujące i dobrze poprowadzone wątki poboczne, w tym wiele małych zagadek (towarzyskich). Relacja Lloyda i Hill jest wiarygodna, ale – paradoksalnie - prawie w ogóle nie poznajemy ich od strony warsztatu śledczego(!) – na tym polu wypadają mizernie, choć i tak udało mi się zapamiętać, że pani sierżant ma zwyczaj notowania wszystkiego w notesie... W dodatku jeden ze śledczych traci obiektywizm i niezbędny dystans, nawiązując znajomość z podejrzanym – niedobrze! Natomiast o wiele ciekawiej wypadają oni na polu prywatnym, jak zwyczajni ludzie z bagażem doświadczeń, pełni obaw i marzeń. Często mam awersję do powieści kryminalnych z elementami romansu, ale w tym przypadku uważam, że losy inspektora Lloyda i sierżant Hill są przyjemnym dodatkiem. I, co ważne, oboje trzymają swoje dwa światy (praca-życie) oddzielnie.

Nie można zapomnieć, iż McGown oferuje także studium rodziny duchownego, czyli nieustannie kłócącej się familii: pastor przeżywający potężny kryzys; nietypowa - jak na żonę pastora - Marion oraz ich małomówna, tajemnicza córka Joanna.

Morderstwo na starej plebanii to bardzo solidny kryminał z paroma zwrotami akcji, twistami i fałszywymi tropami po drodze, osadzony w małej brytyjskiej wiosce w okresie Bożego Narodzenia. Wciągający, a dzięki Lloydowi i Hill także zabawny. Niby osadzony współcześnie, bo z dala od epoki wiktoriańskiej (jak u Christie), ale z wyraźnie podkreślonym klasycznym duchem – nowoczesny, ale w stylu vintage; z niespiesznie toczącą się akcją, polegającą na analizowaniu powiązań między bohaterami oraz kolejno napływającymi hipotezami. I wreszcie przekonujące, ale kameralne, wypełniające się jakby gdzieś w bocznej uliczce albo na zapleczu rozwiązanie – zupełna przeciwność puent serwowanych u Christie.

Ale przede wszystkim to dopracowana fabuła oraz satysfakcjonująca, pieczołowicie utkana, intryga, która nie jest bynajmniej przesłodzona, a w samej historii o zgnębionych duszach bohaterów brak ckliwości bądź przytulności.

Dla inspektora Lloyda im gorsza książka, tym szybciej ją pochłaniał, czytał do późna w nocy, żeby mieć to za sobą. Z Morderstwem na starej plebanii jest odwrotnie – na tyle dobrze, że warto poświęcić mu jeden, dwa wieczory. Moje pierwsze spotkanie z cyklem Lloyd i Hill oceniam bardzo pozytywnie – czekam na kolejne tomy.

Ocena: 5/6
©Dobra Komplementarne
Za oknem szaro, ciemno, deszczowo i pochmurno. Ja jednak nie narzekam. Dla mnie jest to idealny czas na dobry kryminał. Najlepiej w starej klasycznej formie, w stylu Agathy Christie. Taką właśnie pozycją jest Morderstwo na starej plebani autorstwa Jill McGown. Nie wiem czy mieliście okazje poznać już tę książkę. Ja uważam, że zdecydowanie jest tego warta i póki co, jest moją najlepszą książką przeczytaną w styczniu.

W wigilię Bożego Narodzenia, na starej plebanii dochodzi do morderstwa. Ofiarą jest Graham Elstow, zięć pastora. Mężczyzna właśnie przybył do miasteczka, chcąc pogodzić się ze swoją żoną. Niestety, po raz kolejny puszczają mu nerwy i bije swoją partnerkę. Później, tego samego dnia, on sam staje się ofiarą. Rodzina utrzymuje, że gdy doszło do tej zbrodni, nie było ich na plebanii, i że morderstwa dokonał intruz. Niestety, w domu brakuje śladów włamania. To tylko potwierdza przypuszczenia dochodzeniowców o winie kogoś z mieszkańców plebanii. Sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że na jaw co chwila wychodzą mniejsze lub większe kłamstwa i nieścisłości w zeznaniach posądzanych o dokonanie tego zabójstwa osób. Oni sami, zdają się podejrzewać siebie nawzajem i próbują bronić swoich bliskich. W dodatku, każdy ma coś do ukrycia: pastor coraz większy brak wiary, córka ciążę, matka wiedzę na temat życia członków rodziny. Jaki związek z tą sprawą ma też wścibska sąsiadka? A przede wszystkim, kto zabił? Na to pytanie próbują odpowiedzieć inspektor LIold i sierżant Hill. Policjanci tworzą nie tylko zgrany duet w pracy, ale także są kochankami, co jeszcze bardziej nadaje smaku całej historii, ale i odciąga na chwilę od głównych jej wątków.

Jeśli planujecie sięgnąć po tę książkę, miejcie na uwadze jeden fakt. To nie jest typowy współczesny kryminał. Nie mamy się co spodziewać fajerwerków, spektakularnych wybuchów, szalonych zwrotów akcji czy pościgów. Wprost przeciwnie. To dobrze skrojony, z ciekawą fabułą, genialnie naszkicowanymi postaciami utwór, którego nie powstydziłaby się, mam wrażenie, sama Agatha Christie.

Mnie ta książka pochłonęła od pierwszej, aż po ostatnią stronę. To jedna z nielicznych pozycji dla której zarwałam trochę noc. To było jednak silniejsze ode mnie. Musiałam się w końcu dowiedzieć przecież, kto zabił. Zważywszy, że mimo prostej, ogólnej fabuły, poboczne wątki co chwila kierują winę na kogoś innego.

Na uwagę zasługują postacie bohaterów. Uczestnicy tej historii są wyraziści, szczególnie w zakresie swoich problemów i motywów, które nimi kierują. Z wielkim zainteresowanie śledziłam ich losy. Już od początku wyczuć można, że nic w tej książce nie jest takie jednoznaczne, że w każdej z tych osób jest drugie dno. Jedne są mniej drastyczne, inne bardziej. Wszystko to jednak złożyło się na tragedię, której nie dało się uniknąć.

Kolejnym plusem tej lektury był mroczny, kameralny a wręcz klaustrofobiczny klimat małej, zamkniętej miejscowości, z tych co to każdy o każdym wszystko wie. Uwielbiam takie klimaty!
Morderstwo na starej plebanii to podobno drugi tom cyklu napisanego przez Jill McGown, pierwszy póki co nie został wydany w Polsce. Mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni.

Zdecydowanie polecam.

Ocena: 5+/6
©Kocham Cię, moje życie
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć