Pan Wyposażony
ebook: pdf, mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria: /
średnia ocena: 3.94 / 5.00
liczba ocen: 21527
Ilość stron (szacowana): 240
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
27.92 zł
34.90 zł
Pozostałe księgarnie
27.92 zł
Opis:

Pełna humoru opowieść o miłości i przyjaźni. O tym, że dzięki lojalności i odwadze można pokonać przeszkody i znaleźć to, co w życiu jest najpiękniejsze. O zmysłowości, która wychodzi poza erotyczną fascynację, aby rozkwitnąć pełnią namiętnej czułości i bliskości. O dobrze znanym, ale wciąż aktualnym dylemacie: czy lojalna przyjaciółka może stać się ukochaną kobietą, i o tym, czy zawsze trzeba wybierać między miłością i przyjaźnią do tej samej osoby.

Spencer Holiday jest przystojnym, zielonookim dżentelmenem o doskonałym ciele. Ma 28 lat, jest zadeklarowanym singlem i właścicielem nieźle prosperującego biznesu. Wychował się w szczęśliwej rodzinie i wykształcił na znakomitych uczelniach. Jest inteligentny, odważny i zdecydowany, a ponadto doskonale wie, czego pragną kobiety i... potrafi im to dać. Nie narzeka na brak seksu, jednak zbytnio ceni swoją niezależność, by zaangażować się w jakikolwiek poważniejszy związek. Ta cudowna wolność kończy się, gdy ojciec prosi go o specyficzną pomoc podczas wyjątkowo ważnej transakcji handlowej.
Kontrahent, któremu pan Holiday sprzedaje swój słynny sklep z ekskluzywną biżuterią, znany jest ze swych konserwatywnych poglądów. Ceni honor, wierność i rodzinne wartości. Dlatego ewentualne erotyczne skandale podczas finalizowania transakcji kupna firmy byłyby nie do przyjęcia. Spencer musi więc na tydzień stać się idealnym młodym człowiekiem, najlepiej narzeczonym jakiejś odpowiedniej kobiety, która za chwilę zostanie panią Holiday. Jako że mężczyzna szczerze kocha ojca, postanawia zrobić wszystko, by mu pomóc. Najlepszą kandydatką na tymczasową narzeczoną wydaje się jego przyjaciółka i wspólniczka – piękna i mądra Charlotte. Wkrótce okazuje się jednak, że udawany romans staje się zaskakująco realny...

Recenzje blogerów
Pan Wyposażony to książka, która swym tytułem może sugerować bardzo monotematyczną lekturę i rodzić w czytelniku pewną dozę sceptycyzmu odnośnie jej treści.
Początek rzeczywiście pokazuje, iż nasze przeczucia mogą okazać się słuszne. Spencer, główny bohater tej historii, to pewny siebie, przystojny, inteligentny, przedsiębiorczy, majętny mężczyzna, którego natura dodatkowo hojnie obdarzyła przyrodzeniem. Fakt ten napawa go dumą i sprawia, iż ten postanawia spłacić swój dług naturze, regularnie dzieląc się sobą i swymi wdziękami z innymi kobietami. Jest niczym kameleon.

Potrafię odgrywać rolę zarówno imprezowego
chłopaka, jak i poważnego biznesmena. Umiem być absolwentem Yale
i rzucać mięsem. Dziś miałem pokazać światu te aspekty mojej osobowości,
które demonstrują, że nie na darmo przewinąłem się przez najlepsze uczelnie w tym kraju, a jednocześnie ukryć, że to ja jestem tym kolesiem, który stworzył i sprzedał jedną z najpopularniejszych aplikacji randkowych.

Trzeba przyznać jednak, iż przy całej swej powierzchowności i stylu życia lekkoducha, chłopak nie jest gburem. Kobiety traktuje z szacunkiem, który wpoili mu rodzice.
I właśnie miłość i przywiązanie do rodziców skłania chłopaka do uskutecznienia „małego” kłamstwa. Chcąc pomóc ojcu w sprzedaży rodzinnego biznesu, postanawia na chwilę zerwać z powszechną opinią playboy’a i na tydzień wcielić się w poukładanego, pragnącego założyć rodzinę, przyszłego męża swej wieloletniej przyjaciółki Charlotte.

Przedstawienie to zaczyna się jednak wymykać bohaterom spod kontroli…

Czy możliwa jest przyjaźń między mężczyzną a kobietą? Zarówno Spencer, jak i Charlotte wydają się być przekonani o szczerości swych uczuć, wzajemnie deklarując brak możliwości, by mogła się ona przerodzić w coś głębszego…

Być może tematyka tej książki nie jest zbyt odkrywcza. Przystojny łamacz kobiecych serc, atrakcyjna przyjaciółka, przy której chłopak może być sobą i wreszcie miłość na niby, która niespodziewanie zaczyna kiełkować.
L. Blakely obdarzyła jednak Spencera tak wieloma pozytywnymi cechami charakteru, iż jego styl życia zaczyna schodzić na drugi plan. Widzimy natomiast nie do końca dojrzałego jeszcze mężczyznę, szukającego swego miejsca w życiu. Nie szuka stałej miłości, bo … być może ma ją na wyciągnięcie ręki, nie potrafi jednak stawić czoła swym uczuciom?…

Styl autorki przyczynił się do tego, iż historię tę czyta się bardzo szybko. Przemyślenia Spencera, w pewnym momencie nawet swoiste wyparcie możliwości zakochania się, a następnie walka o uświadomione już uczucie, wszystko to okraszone pełnymi detali, ale wysmakowanymi scenami erotycznymi, z których aż wyziera romantyczne uczucie, sprawia, że czytelnik uśmiecha się pod nosem do naiwnej pary, czekając aż ci w końcu zdobędą się na odwagę i postawią wszystko na jedną kartę.
Czy jednak tak się stanie? Czy młodzi zaryzykują tę długoletnią przyjaźń i wyznają sobie prawdziwe uczucia?

Przyznaję, iż bardzo przyjemnie czytało się historię opowiedzianą z męskiego punktu widzenia. Autorka postarała się, by monologi Spencera brzmiały wiarygodnie i adekwatnie do przyjętej przez niego pozy „niebieskiego ptaka”. Było więc dowcipnie, swawolnie, ale i dosadnie. Przekornie, jest on tutaj dowodem na to, iż być może niektórzy mężczyźni wcale nie są takimi niewrażliwcami, na jakich starają się kreować…

Coś się działo. Coś dziwnego i kompletnie mi nieznanego. Moje
serce wyrywało się do Charlotte i przemawiało w języku, którego nie rozumiałem.
Wspaniale. Wyglądało na to, że od teraz będę się musiał codziennie
mocować z dwoma organami mojego ciała.

Przekonajcie się sami sięgając po tę książkę. I nie sugerujcie się tytułem. Choć trzeba przyznać, iż z treści wynika, że jest adekwatny do rzeczywistości.

Ocena: 4/6
©Miłość do czytania …
Niezwykle rzadko w moje ręce trafiają powieści, które są pisane okiem pierwszej osoby, która jest mężczyzną. A może sama podświadomie unikam takich książek? Czy słusznie?

Spencer Holiday to niezwykle przystojny mężczyzna, do którego wzdychają całe tabuny kobiet. Mimo młodego wieku, w życiu dorobił się już całkiem wiele - stworzył aplikację randkową, której sprzedaż dała mu wkład w otworzenie lokalu, którego współwłaścicielką jest Charlotte - jego przyjaciółka. Jest zadeklarowanym singlem, który tajniki uwodzenia kobiet ma opanowane do perfekcji, a jego wrodzona inteligencja jest wisienką na torcie. Chojnie obdarzony przez naturę zna swoją wartość i możliwości względem płci pięknej, z czego nagminnie korzysta. Może i ma ciut wysokie ego, ale jest przy tym cholernie zabawny.

Spencer wywodzi się z dobrego domu. Jego ojciec jest właścicielem salonu jubilerskiego, który chce aktualnie sprzedać, by móc godnie odejść na emeryturę i poświęcić czas swojej ukochanej żonie oraz udać się w podróż dookoła świata. Żadne z jego dzieci nie chce przejąć rodzinnego interesu, więc mus jest znaleźć kontrahenta. Na horyzoncie pojawia się ceniący wartości rodzinne Offerman, wyjątkowo zainteresowany ofertą kupna. Tylko jak zareaguje na rozwiązłe prowadzenie życia przez syna obecnego właściciela renomowanego salonu?

Młody Holiday wpada na genialny pomysł ocieplenia swojego wizerunku - przynajmniej tymczasowo. Proponuje swojej wspólniczce układ - przez tydzień ma udawać jego narzeczoną, do zakończenia finalizacji umowy przez jego ojca. Pozornie to bardzo łatwy plan, który wręcz musi się powieść. Pilnowanie ustalonych reguł ma "zakochanym" pomóc, ale co w przypadku, gdy te zasady zostaną złamane? Tym bardziej, że ich relacja wkracza na intymną stronę, bo umówmy się - który bóg seksu wytrzyma tydzień bez porządnego dymanka? Która kobieta będzie potrafiła trzymać ręce przy sobie, mając obok tak przystojnego dżentelmena?

Pan Wyposażony chodził za mną od dłuższego czasu. Gdy w końcu dostałam go w swoje ręce, zabrałam go oczywiście do łóżka - czyli tam, gdzie jego miejsce. Z ciekawości sprawdziłam, jak wyglądała oryginalna okładka i powiem Wam, że bardzo mi się spodobała gra słów w tytule. Bardzo ciekawy zabieg ze zrobieniem literki "R" tak, by wyglądała jak "C".

Spencera polubiłam od samego początku, mimo, że ma przerost ego. Jest szczery do bólu, a przy tym niesamowicie zabawny. I co najciekawsze - ma rację w swoich teoriach, które dla niejednej kobiety będą szowinistyczne.

Książkę czyta się niesamowicie lekko i przyjemnie. Właśnie tego potrzebowałam na dni, w których zmogła mnie choroba. Bohaterów nie da się wręcz nie lubić, oprócz jednej małej zołzy, która od początku działała mi na nerwy. Niesamowitym atutem jest to, że narrację prowadzi główny bohater, który przenosi nas do swojego świata pełnego seksu, który uwielbiają przecież wszyscy. Język jest przystępny, a historia wzbudzi w Was niejednokrotnie romantyczne westchnienia. Zaręczam, że zamarzycie o Mr Holiday.

Jest to idealna pozycja zarówno na Walentynki, jak i na Dzień Singla. Książka dowodzi, że z każdego wolnego ptaszka można zrobić hmmmm... no właśnie, kogo?

Ocena: 4/6
©Czytam w pociągu
Lubię, kiedy książka pozytywnie mnie zaskakuje. Szczególnie zaś lubię te przypadki, kiedy znajduję w niej więcej, aniżeli zakładałam, że w niej znajdę. Takim zaskoczeniem właśnie okazała się powieść Pan Wyposażony.

Spencer Holiday ma wszystko, czego mieszkający w Nowym Jorku singiel może oczekiwać od życia. Ma własny, dochodowy biznes i ładne mieszkanie, jest młody, przystojny, pewny siebie, więc kobiety lgną do niego jak pszczoły do miodu, a on wie, jak sprawić im przyjemność. Jest playboyem i wcale mu taka łatka nie przeszkadza.
Opinia, jaka krąży o Spencerze, może być jednak problemem dla jego ojca, który właśnie zamierza sprzedać sieć sklepów jubilerskich. Kupiec, pan Offerman ceni sobie tradycyjne wartości rodzinne i nie chce by biznes, który ma zamiar wkrótce kupić, jakkolwiek kojarzony był z mężczyzną, o którym rozpisują się brukowce. Żeby pomóc ojcu, Spencer posuwa się do „małego” kłamstwa – oświadcza na wspólnym spotkaniu biznesowym, że właśnie zaręczył się z Charlotte, swoją wieloletnią przyjaciółką i wspólniczką w interesach.
Charlotte jest zaskoczona propozycją Spencera, by udawać jego narzeczoną przez tydzień, ale przystaje na ten układ, gdyż sama widzi w nim okazję do rozwiązania pewnych osobistych problemów. Oboje przekonani są, że kilkudniowe przedstawienie nie zniszczy ich przyjaźni. Problem jednak w tym, że coś, co miało być tylko fikcją, zaczyna chwilami wyglądać niepokojąco prawdziwie.
Co jednak się stanie, jeśli prawda o udawanym związku wyjdzie na jaw?

Przyznam szczerze, że sięgając po tę książkę, nie miałam wobec niej zbyt wysokich wymagań. Wręcz przeciwnie, obawiałam się, że okaże się ona raczej kiepska. Bo wiecie, żeby napisać dobrą powieść erotyczną – taką, która nie zalewa pokładami zażenowania podczas lektury i poza samym seksem oferuje czytelniczce jakieś emocje – trzeba mieć talent. Wbrew pozorom tutaj też trzeba wykazać się jakimś zmysłem smaku, mimo iż sam gatunek do górnolotnych nie należy. Nie każdy to potrafi, o czym nieraz się przekonałam. W przypadku Pana Wyposażonego parę rzeczy budziło moje obawy o poziom powieści – od hmm... niecodziennego tytułu, poprzez dosadną okładkę, po niewielką objętość książki – no bo czy można na 240 stronach zmieścić dobrą powieść erotyczną, która ma w sobie coś więcej, niż tandetnie opisane sceny łóżkowe? W tej chwili niektórzy z Was mogą zadawać sobie pytanie, czemu w takim razie zdecydowałam się po nią sięgnąć? Odpowiedź jest prosta. Lubię poznawać nowych autorów, lubię powieści erotyczne i czasem po prostu liczę, że moje pierwsze wrażenie jest mylne. I tutaj przyznam szczerze, że początek książki wcale tych obaw nie rozwiał, a wręcz przeciwnie. Czemu? No cóż, we wstępie główny bohater chwali się głównie swoimi podbojami i... rozmiarem swojego penisa. Tak, dobrze przeczytaliście. Czytaliście kiedykolwiek książkę, która tak się zaczyna? Ja nie. Niezrażona jednak tym faktem, zagłębiłam się w lekturze i wiecie co? Nie odłożyłam książki, póki jej nie skończyłam. Nie sądziłam, że wciągnie mnie ona tak bardzo, że połknę ją w całości. Okazuje się, że jednak można na tak niewielu stronach napisać porywający romans z niejednym „momentem”, który nie wzbudza zażenowania warsztatem autora.

Sekretem tego, że ta historia zagrała, jest fakt, że autorka zdecydowała się na romans między postaciami, które znają się od lat. Gdyby zechciała bawić się w oklepany motyw miłości od pierwszego wejrzenia, ta historia nie byłaby tak apetyczna. Jakoś tak często motyw instalove wydaje mi się w powieściach sztuczny, bo trudno mi uwierzyć, że można decydować się na ogromne zmiany w życiu z kimś, kogo prawie nie znasz. Nie wierzę w deklaracje wielkiej miłości do kogoś, o kim wielu rzeczy po prostu nie wiesz. Tutaj na szczęście tego nie ma. Spencer i Charlotte znają się od lat, wiedzą o sobie prawie wszystko, mogą na sobie polegać, uwielbiają swoje towarzystwo i rozumieją się w lot. Tutaj zdecydowanie łatwiej było mi uwierzyć, że w odpowiednich warunkach romans między nimi ma szansę zakwitnąć.

Powieść w całości napisana jest z punktu widzenia Spencera i to też chyba sprawiło, że dobrze mi się ją czytało. Spencer do tej pory nie bawił się w związki, nie angażował uczuć w relacje z kobietami i to, co dzieje się między nim a Charlotte, jest dla niego zupełnie nowe. Odkrywa on kompletnie nieznane sobie rzeczy i tym właśnie zdobył moją sympatię. Również Charlotte nie dało się nie lubić, choć jeśli miałabym powiedzieć, za co ją polubiłam, miałabym problem, by to określić – powiedzmy, że to jej całokształt o tym zaważył. Podobała mi się także chemia, jaka pomiędzy bohaterami zaistniała. Tutaj aż iskrzy od pożądania podsycanego przez uczucia.

Pan Wyposażony, trzeba to przyznać, to powieść dosyć pikantna. Scen erotycznych jest tutaj kilka, ale z pewnością spodobają się one tym czytelniczkom, które lubią, kiedy autorka nie oszczędza pieprznych szczegółów, ani nie bawi się w ugrzecznienia. Lauren Blakely ma warsztat, te sceny aż kipią namiętnością, a przy tym nie zalatują tandetą. Jej styl w tej kwestii przypomina mi powieści Emmy Chase, Sylvii Day czy K. Bromberg.

Ktoś mógłby stwierdzić, że hej, przecież romans między przyjaciółmi to też nic nowego, to też już było wiele razy. Pewnie będzie miał rację, ale wiecie co? Nie mam nic przeciwko powieściom, które powielają jakieś motywy, o ile są one dobrze napisane. Nawet powieść oparta o oklepany wątek może się spodobać, o ile ma w sobie to coś, co sprawia, że nie czujesz tego, że czytasz coś, co już gdzieś było. Dla mnie Pan Wyposażony jest właśnie taką powieścią.

Lauren Blakely zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Trochę żałuję, że ta książka nie była dłuższa, bo zdecydowanie chcę więcej. Autorka zaostrzyła mój apetyt na kolejne jej powieści i jeśli takowe zostaną wydane w Polsce, z ogromną chęcią po nie sięgnę.
Komu poleciłabym lekturę Pana Wyposażonego? Wielbicielkom powieści erotycznych, które poszukują nowych autorek do odkrycia lub po prostu marzą o relaksie przy lekkiej, ale porywającej książce.

Ocena: 4/6
©Zaczytana Dolina
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć