Tekst
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 4.15 / 5.00
liczba ocen: 166
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
29.90 zł
18.00 zł
19.43 zł
23.54 zł
25.42 zł
Pozostałe księgarnie
22.43 zł
25.79 zł
26.91 zł
26.91 zł
26.91 zł
29.49 zł
29.90 zł
29.90 zł
Opis:

Pierwsza powieść realistyczna Dmitrija Glukhovsky’ego, autora takich bestsellerów jak METRO 2033/2034/2035, FUTU.RE czy CZAS ZMIERZCHU. Opowiada o starciu pokoleń, niemożliwej miłości i niesprawiedliwej karze. Jej akcja rozgrywa się we współczesnej Moskwie i na jej przedmieściach. Znakomita proza na styku thrillera, kryminału, noir i dramatu.

„Odebrałeś mi przyszłość. Ja zabiorę ci twoją...”

Smartfon stał się kopią zapasową twojej duszy. Backupem życia. Pamięcią masową dla najżywszych wspomnień. To w nim zapisujesz swoje uśmiechnięte selfie i nim nagrywasz chwile szczęścia. W skrzynce odbiorczej trzymasz e-maile od matki i całą biznesową korespondencję, kulisy twojej pracy. Historia przeglądarek to wyczerpująca lista twoich aktualnych zainteresowań. A SMS-y i wiadomości w komunikatorach to twoje miłosne wyznania, pożegnania, kłótnie przy rozstaniach, zdjęcia pokus i świadectwa grzechów, łzy, pretensje i żale.
Takie czasy. Obrazy. I tekst. Smartfon to ty. Ktoś, kto zdobędzie twój telefon, może łatwo stać się tobą. Twoi najbliżsi i znajomi nawet nie zauważą niczego podejrzanego. A kiedy w końcu się spostrzegą, będzie już za późno. Dla nich i dla ciebie...

CYTATY:
W śmiechu jest więcej prawdy niż w słowach.
Myślisz, że pamiętasz swoją przeszłość, a w rzeczywistości pamiętasz zdjęcia, które i tak są zapisane w komórce.
Śmierć na trzeźwo jest zbyt niepojęta. Tak jak i miłość, zdaje się prawdziwa tylko po pijaku.
Bogobojny człowiek z Bogiem jak z kierowcą autobusu - nie ma o czym rozmawiać. Trasa jest jasna: przywiózł - wysiadam.
Recenzje blogerów
W przypadku tej książki nie sposób nie pokusić się o wspomnienie Zbrodni i kary Dostojewskiego, którą Glukhovsky niewątpliwie mocno się inspirował. Główny bohater, Ilja przez praktycznie całą powieść jest dręczony wyrzutami sumienia z powodu swojego uczynku, stara się wejść w życie policjanta i w choć małym stopniu naprawić to, co uczynił. Nie jest to łatwe i wymaga od niego dużego wysiłku. Dzięki temu mamy okazję poznać jego wątpliwości, rozterki oraz obawy. Snuje rozbudowane i bardzo interesujące monologi wewnętrzne, rozmyśla na temat zabójstwa, jak żył tamten policjant, czy też obserwuje Moskwę. Niestety, chwilami jego rozmyślania i rozterki są stanowczo za długie. Oczywiście, trudno tutaj autorowi cokolwiek zarzucić, ale moim zdaniem niektóre rzeczy można było napisać zwyczajnie krócej, przez co powieść czytałoby się płynniej. Drugą osobą, jaką poznajemy jest wspomniany wcześniej policjant. I choć ta postać na kartach powieści żyje stosunkowo krótko, to odniosłem wrażenie, że poznajemy ją nawet lepiej niż głównego bohatera. Mamy wgląd w jego wiadomości, filmy i zdjęcia, wchodząc w posiadanie niekiedy bardzo intymnych informacji i tajemnic. Jednak również i w tym przypadku chwilami brakuje zwięzłości i niektóre rozmowy, jakie czyta Ilja, zwyczajnie się dłużą i wyczekiwałem ich końca.

Tekst jest też w dużej mierze przedstawieniem realiów współczesnej Rosji. Jest ona przesiąknięta korupcją, wzajemnymi układami, miejscem, gdzie urzędnicy państwowi stoją ponad zwykłym, szarym obywatelem. Niekiedy wystarczy źle spojrzeć, przeciwstawić się, a zaraz znajdą paragraf, żeby człowiek poczuł się malutki wobec nich. Autor nie pozostawia złudzeń, nic nie wybiela, ani nie upiększa. Przedstawia twarde fakty, przez co niesamowicie można poczuć realia życia współczesnej Rosji.

Głównym przesłaniem, jeśli tak to można nazwać, jest kwestia związana ze smartfonami. W książce dobitnie zostało pokazane, że zabierając czyjś telefon, możemy stać się tą osobą, nawet dla bliskich jej osób. Oczywiście trudno tutaj mówić o rzeczywistym kontakcie, ale przy pomocy różnego rodzaju komunikatorach jak najbardziej. Takie podszywanie się pod kogoś wbrew pozorom nie jest wcale takie trudne - wystarczy przeczytać maile, wiadomości, smsy, obejrzeć zdjęcia, a już wiemy o takiej osobie bardzo dużo. Jest to przerażająca prawda jak wiele się można dowiedzieć o nas samych przeglądając nasz telefon, z którym jesteśmy coraz bardziej związani. Trudno nie zgodzić się tutaj z jednym zdaniem widniejącym na okładce, że smartfon stał się kopią zapasową naszej duszy.

Tekst jest interesującą książką z motywem zbrodni i kary, w której główną ideą jest pokazanie jak wiele o nas samych jest zawarte w naszych smartfonach. To również bardzo depresyjny obraz współczesnej Rosji, w której szary obywatel nie ma szans w starciu z administracją państwową. Chwilami książka jest jednak przegadana, przez co wypada dość nierówno.

Ocena: 4+/6
©Świat fantasy
Telefon już dawno przestał być urządzeniem, który służy nam wyłącznie do dzwonienia. To w nim przechowujemy zdjęcia, zostaje w nich ślad po stronach, które odwiedzamy, to tam prowadzimy prywatną i służbową korespondencję, nasze wspomnienia. Czym jest dla nas telefon i czy kiedykolwiek zastanawialiśmy się jakie dane w nim przechowujemy? Do czego można użyć informacji zgromadzonych w telefonie zastanawia Dmitry Glukhovsky w swojej powieści Tekst? Czy wraz z telefonem można komuś zabrać jego życie?

Dwudziestosiedmioletni Ilja, po odbyciu wyroku za handel narkotykami opuszcza mury kolonii karnej. Wkrótce zdaje sobie sprawę, że nie ma do czego i kogo wracać. Jego bliscy już nie żyją, dziewczyna i przyjaciele mają własne życie. Ilja nie ma nic, pieniędzy, wykształcenia, przyszłości, tylko wyrok w papierach i pragnienie zemsty. Zemsty na człowieku, który siedem lat wcześniej podłożył mu narkotyki i zmarnował całe życie.

Gdy w końcu Ilja realizuje swoją zemstę, zabiera swojej ofierze telefon, w którym jest kopia zapasowa jego życia, dusza pełna miłosnych wyznań, wspomnień, popełnionych grzechów, wylanych żali i pretensji. Przegląda wiadomości, nagrania, zachowane w telefonie zdjęcia. Prowadzi korespondencję z rodzicami Pietii, jego dziewczyną, kolegami, przełożonymi. Zaczyna chłonąć nie swoje życie, nie swoje historie, powoli zatraca granicę między swoim pustym nie-życiem, a życiem tajniaka, którego zabił.

Nieprawdę mówią, że wódka ogłusza: tak ogłupia, przeszkadza składnie myśleć, budować zdania, strzec się rozmówcy. Ale słuch staje się od niej lepszy. Lepiej słychać i siebie, i drugiego człowieka- choćby nie wiadomo jak, ze swoim trzeźwym umysłem, krył uczucia za słowami. Wódka to jest rentgen.

Więzienie złamało Ilję, do którego trafił jako młody chłopak, pozbawiło go marzeń, planów, przyszłości. Kiedy odzyskał wolność, zamiast normalności zastał tylko zgliszcza czegoś, co kiedyś było jego życiem. Zemsta, której tak bardzo pragnął, miała być jego powrotem do życia, którego został pozbawiony. To dlatego zaczyna żyć życiem Chazina, który miał wszystko, rodzinę, pracę dziewczynę. Ilja chce żyć tak jak on, czuć tak jak on, pragnie naprawić błędy, które on popełnił.

Czy można ukraść cudze życie nie ponosząc żadnych konsekwencji? Ilja im bliżej poznaje swoją ofiarę i jej telefon, tym więcej ma wątpliwości. Zaczyna się mierzyć z samym sobą, szuka usprawiedliwienia, jednak i tak w miejsce zemsty pojawiają się wyrzuty sumienia, wina i świadomość kary, którą musi ponieść za popełnioną zbrodnię.

Tekst Glukhovskiego jest czymś znacznie więcej niż thrillerem psychologicznym, to historia jednostki zagubionej, buntującej się przeciwko swemu przeznaczeniu. Autor nawiązuje do rosyjskich klasyków, szczególnie Dostojewskiego i postaci Raskolnikowa, którego odbicie można odleźć w Ilji.
Opowiada o współczesnej Rosji, niekoniecznie potężnej i pięknej, a o skorumpowanych urzędnikach, wszechobecnej milicji, szarych mundurach, dobrze odżywionych mordach, myszkujących lepkich spojrzeniach. O Rosji nad którą unosi się "czernucha" odbierająca nadzieję, a dająca szarość, mrok, beznadzieję i ludzkie dramaty.

Mroczna i przygnębiająca wizja współczesnego świata w którym technologia może stanowić śmiertelne zagrożenie, o telefonach, które widzą w ludziach to, czego człowiek by nie dojrzał, opowieść o zemście, zbrodni, winie i karze, która zawsze musi być wymierzona i dramacie jednostki doprowadzonej na skraj, która i tak nie ma szans w starciu z opresyjnym państwem.

Ocena: 4/6
©Cuddle up with a good book
Dmitrij Głuchowski jest starszy ode mnie o 6 lat, a czytając informacje o nim miałam wrażenie jakby był starszy o 60. Mam ogromną słabość do takich ludzi – konkretnych, zdecydowanych, biorących sprawy w swoje ręce. Dmitrij jest trochę moim bohaterem – podziwiam go za to, że jest w stanie zrobić tak wiele, w tak niewiele czasu i tak dobrze. Zdolny jest, do tego mądry i ma poukładane w głowie, jest ciekawy świata i robi wszystko, by ciekawość swoją zaspokoić. Pamiętam swoje pierwsze spotkanie z nim. Na klubie książki znajoma opowiadała o Metro 2033. O tym, jak autor opisywał podziemia, te korytarze i tę ciemność, która się z nich wyłaniała. A ona czytała książkę sama w domu – i każdy stukot, każde skrzypnięcie powodowało, że podskakiwała i bała się coraz bardziej. Po takiej historii nie pozostało mi nic innego niż przeczytać – i miała rację. Zakochałam się w tej historii i w tym świecie (zakończenie łaskawie przemilczę, bo to jedyna fatalna rzecz w tej książce). Potem były kolejne części Metra i Futu.re, również doskonała powieść. No i cóż – Głuchowski to pisarz, o którym zawsze ciepło myślę. Lubię jego książki, lubię go jako człowieka (choć przecież nie znam!), a im więcej czytam o nim, tym większą mam sympatię do niego.

Sympatię mam również do Rosji, choć to może bardziej taka cicha fascynacja. Chciałabym bardzo nauczyć się kiedyś rosyjskiego – ogromnie podoba mi się brzmienie tego języka. Dlatego też z wielką ciekawością czytam powieści rozgrywające się w Moskwie – choć oczywiście nie ma ich za wiele, bo jak zawsze przeważają u mnie reportaże. Ale kiedy pojawił się nowy Głuchowski – cóż, musiał zostać przeczytany!

Na czym skupił się autor pisząc o świecie rzeczywistym? Na tym, co dzisiaj najmocniej na nas oddziałuje i na tym, co nas określa – na mediach społecznościowych i urządzeniu, które to wszystko kontroluje i dzięki któremu istniejemy – telefonie komórkowym. Szalenie podoba mi się opis na okładce, który absolutnie nic nie zdradza z fabuły. Tak rzadko to się teraz spotyka! Ja również z wielką przyjemnością nic Wam o niej nie napisze – i sprawia mi ogromną frajdę, że jeśli nie przeczytacie u kogoś innego w recenzji opisu wydarzeń, siądziecie do lektury z tą fantastyczną niewiedzą i pytaniem, o czym to właściwie będzie.

Nie wiem tak do końca, co o niej sądzić. To pierwsza powieść realistyczna tego autora i moją pierwszą myślą po przeczytaniu było to, że jednak wolę go w wydaniu fantastyczno-naukowym. Ale wiecie, co mi jeszcze chodziło po głowie podczas lektury? To było pierwsze skojarzenie, które im dalej czytałam, tym było mocniejsze. Zbrodnia i kara Dostojewskiego. Nie chodzi mi o styl pisania, czy o porównywanie kogokolwiek do Dostojewskiego – raczej o sam motyw i prowadzenie historii. Zbrodnia, która powoduje kolejne działania i przede wszystkim jest siłą sprawczą dalszej narracji. Główny bohater, który mierzy się sam ze sobą, walczy ze sobą, tłumaczy się przed sobą, miota się. Który wpuszcza nas do swojego wewnętrznego świata i możemy spojrzeć na rzeczywistość jego oczami – poznać motywy, zrozumieć myślenie. Bohater, który ponosi konsekwencje swojego czynu, choć zupełnie w inny sposób, dopasowany do czasów, w jakich żyje. Ilja to dla mnie Raskolnikow XXI wieku, który zamiast siekiery operuje Iphonem. Nadinterpretacja powiecie. Być może, ale ja to naprawdę widzę. Jest wszystko – zbrodnia, człowiek i jego psychika, rozważania, czekanie na odkrycie i karę, strach, kobieta-ocalenie. To piękna książka, choć tak bardzo inna od Głuchowskiego, jakiego znam.

Tekst to opowieść o konkretnej sytuacji jednego człowieka. Ale dobre książki opowiadają jednocześnie historie uniwersalne i ta właśnie taka jest. Historia Ilji mogła wydarzyć się wszędzie. W zasadzie wydarza się pewnie cały czas – dzisiaj bardzo łatwo można ukraść komuś tożsamość. Sandra Bullock już w 1995 roku przekonała się o tym boleśnie. Po lekturze zadaj sobie, czytelniku, dwa ważne pytania – czego dowie się o tobie ktoś, kto zajrzy do twojego telefonu i ile czasu zajmie zorientowanie się twoim bliskim, że twój telefon obsługuje ktoś inny? Ktoś, kto chce ukryć, że nie jest tobą?

Ocena: 4/6
©Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi
Od wielu już lat, gdy dowiaduję się, że Dmitry Glukhovsky pisze nową książkę, z ciekawością wypatruję kolejnej premiery. Wielu czytelnikom nazwisko rosyjskiego pisarza i dziennikarza kojarzy się głównie z universum stworzonym w ramach cyklu powieści Metro 2033, Metro 2034 i Metro 2035. Pomysł autora rozwinięto w międzynarodowym projekcie, do którego wielu pisarzy z różnych stron świata dokłada swoją literacką cegiełkę. Wyobraźnia i inspiracje Glukhovsky'ego nie mają granic, spróbował już swoich sił w fantastyce naukowej - pisząc doskonałą powieść FUTU.RE, przedstawił nieco filozoficzną i utopijną wizję przyszłości z konkwistadorami w tle w Czasie zmierzchu, odniósł się do współczesnych problemów nękających jego współbratymców, w zbiorze opowiadań Witajcie w Rosji. Jednak jeszcze nigdy nie spróbował swoich sił w powieści realistycznej. Taką bowiem okazała się jego najnowsza książka, czyli Tekst.

Lubię realizm w powieściach. Podoba mi się prawdziwe do bólu spojrzenie na świat i ludzi. W Tekście Glukhovsky'ego znalazłam więc bardzo sugestywny obraz współczesnej Rosji. Problem z realizmem polega jednak na tym, że często wizja tego rodzaju bywa bardzo przykra. I Tekst taki jest - przykry, smutny i przygnębiający. Świat przedstawiony w powieści mocno angażuje nasze zmysły, obraz Moskwy z jej wszystkimi brudami skąpanymi w świetle blichtru bogatych witryn sklepowych i modnych klubów pochłania bez reszty. Tekst przemawia do czytelnika bardzo szczerze, nie ma tutaj miejsca na niedomówienia. W powieści możemy przyjrzeć się wielu problemom, które nękają współczesnych mieszkańców Moskwy i jej przedmieść, takim jak korupcja, alkoholizm, narkomania, biurokracja i demoralizacja. Glukhovsky zdecydował się na mocny przekaz, postanowił zmierzyć się z przywarami współczesnych Rosjan, często biednych, upokarzanych, ale ślepo naśladujących zachód.
Wśród tak skonstruowanego tła autor powieści umieścił głównego bohatera - Ilję Goriunowa, który wraca do rodzinnego domu po odbyciu kilkuletniej kary więzienia. Młody mężczyzna wychowany został przez matkę, która wpoiła mu naiwną wiarę w istnienie sprawiedliwości. Ale okoliczności wymierzenia kary i pobyt w więzieniu uświadomiły mu, że w rzeczywistości żadne zasady nie istnieją. W zamian za to jest gorzka prawda, szczypta cynizmu i dużo trudnych do podjęcia decyzji.

Tekst jest powieścią, która rozprawia się z naszymi wyobrażeniami o Moskwie i Rosji. Autorowi udało się w ciekawy sposób skonfrontować rzeczywistość funkcjonującą w zbiorowej pamięci kilku pokoleń. To obraz życia ludzi próbujących radzić sobie z wymogami socjalizmu oraz tych, którzy o czasach słusznie minionych nie chcą już pamiętać, bo mają teraz inny sposób na życie, wyznaczony przez modne amerykańskie trendy i świat zamknięty w smartfonach.

Tak oto dochodzimy do kolejnego ważnego elementu powieści Glukhovsky'ego - problemu ścisłego zamknięcia naszego życia w obrębie telefonu, który stał się nieodzowną częścią naszej współczesnej egzystencji. W tym małym kawałku elektroniki trzymamy nasze najważniejsze wspomnienia, dobre i złe chwile, ważną korespondencję i kiepskie dialogi prowadzone za pośrednictwem wszelkiej maści komunikatorów. Nasze smutki, radości, porywy serca, chwilowe zainteresowania. Jednym słowem - wszystko to, co stanowi o naszej indywidualności. Czy zastanawiamy się nad tym, czego dowie się o nas potencjalny znalazca naszego telefonu. Co będzie jeśli uda mu się przejąć naszą tożsamość wciskając odpowiedni kod na klawiaturze?

Ilja Goriunow zdobywa telefon człowieka, który złamał mu życie. Jakże łatwo stał się nim i przejął wszystkie tajemnice. Rozpoczął grę z samym sobą, by po jakimś czasie uwierzyć, że może być kimś innym, może przeżyć złudną miłość, wymierzyć sprawiedliwość, będąc schowanym za niewielkim kawałkiem plastiku i szkła, czując się bezpiecznie...do czasu aż przyjdzie mu zapłacić. Bo w końcu i tak zawsze musimy odpowiedzieć osobiście za nasze czyny. Jeśli jest zbrodnia, musi być i kara. Choć w wersji przedstawionej przez autora Tekstu koncepcja rodem z Dostojewskiego jest tu bardzo wyrafinowana.

Najnowsza powieść Glukhovsky'ego jest utworem zbudowanym na kilku płaszczyznach, niełatwym w odbiorze, choć napisanym bardzo sprawnie i wiarygodnie. Tekst skłania do przemyśleń, przestrzega przed postępującą atomizacją społeczeństwa, powierzchownością kontaktów, zamknięciem się na potrzeby drugiego człowieka. To książka o ludzkiej potrzebie bliskości, zrozumienia i życia w zgodzie z samym sobą.

Tekst jest powieścią, o której trudno mi będzie zapomnieć, autorowi udało się przekroczyć niewidzialną granicę między fikcją a rzeczywistością. Dziękuję mu za wszystkie emocje i dobrze spędzony czas. Tak trzymaj Dmitry!

Ocena: 6/6
©Wasilka - Słowa jak marzenia
Książka trochę namieszała w mojej głowie i chyba trudno będzie mi ją ocenić jednoznacznie. Dmitry Glukhovsky jak zwykle zyskuje rzeszę fanów swoim nowym utworem, a ja jak zwykle ni w ząb nie potrafię w pełni zrozumieć fenomenu jego książek, chociaż tym razem utwór wywołał moje poruszenie.

Ilja Goriunow wychodzi na wolność po zakończeniu wyroku. Od sąsiadki dowiaduje się, że matka zmarła dwa dni wcześniej na zawał, a na niego spada sprawa pogrzebu itd. Oczywiście pierwsze co robi, to upija się, jakby mogło być inaczej. Ale nie to tutaj jest najważniejsze. Niepozorny iPhone zmienia osobowość byłego skazańca. Telefony od zmarłej matki, a może budząca podejrzenia lista kontaktów? Wysyłane wiadomości pozwalają na zmianę tożsamości, a cała "zabawa" coraz bardziej uzależnia.

Lektura Tekstu jest napisana pięknym, żywym językiem, ale autor idzie dalej, stawiając pytania o granice tożsamości, o prywatność w sieci i to, co jest nie do końca zbadane i bezpieczne.

Tekst zasługuje na uwagę również z powodu diagnozy autora, dotyczącej państwa, w którym mieszka. Nie bawi się w grzeczne zwroty i diagnozy. Pokazuje brudny, pogmatwany świat, ale całość podaje w postaci ciekawej i niestety prawdziwej odsłony. Czy zwykły smartfon może zmienić nasze życie? Ta książka ma wiele przekazów, wymaga dogłębnego przeczytania jej od deski do deski. Glukhovsky jest mistrzem przekazu, budowania scen. Ma wiele do powiedzenia. Polecam.

Ocena: 5/6
©Pisany inaczej
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Ciężka. Depresyjna. Męcząca.
    Świetny pomysł. Kiepska realizacja. Konstrukcja bardzo podobna do Futu.re. Ale tam kibicowałem głównemu bohaterowi. Tu - prawie od początku miałem go dość.

Inne proponowane
Warto zerknąć