Dawca przysięgi. Tom 1
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 4.67 / 5.00
liczba ocen: 27028
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
33.00 złpremium: 19.80 zł
19.90 zł
25.98 zł
28.05 zł
33.00 zł
Pozostałe księgarnie
26.43 zł
28.04 zł
28.05 zł
30.00 zł
33.00 zł
Opis:

Trzecia księga bestsellerowego cyklu „Archiwum Burzowego Światła”. Ludzkość musi stawić czoło nowemu Spustoszeniu i powrotowi Pustkowców – wroga, którego liczebność jest równie wielka, jak pragnienie zemsty.

Alethyjskie armie pod dowództwem Dalinara Kholina odniosły chwilowe zwycięstwo, jednak cena była straszliwa: Parshendi przywołali gwałtowną Wielką Burzę, która teraz niszczy świat, a jej przejście uświadamia niegdyś spokojnym i potulnym parshmenom prawdziwą grozę ich trwającego wiele tysiącleci uwięzienia. Podczas desperackiej misji, by ostrzec rodzinę przed nowym zagrożeniem, Kaladin Burzą Błogosławiony musi pogodzić się ze świadomością, że ich gniew może być całkowicie uzasadniony.
Wysoko w górach ponad burzami, w wieży Urithiru, Shallan Davar bada cuda starożytnej twierdzy Świetlistych Rycerzy i odkrywa mroczne tajemnice kryjące się w jej głębinach. Zaś Dalinar uświadamia sobie, że jego święta misja zjednoczenia ojczystego Alethkaru miała zbyt ograniczony zasięg. Jeśli wszystkim narodom Rosharu nie uda się zapomnieć o krwawej przeszłości Dalinara, by się zjednoczyć – i o ile samemu Dalinarowi nie uda się stawić czoła tej przeszłości – nawet powrót Świetlistych Rycerzy nie zapobiegnie końcowi cywilizacji...

CYTATY:
Planuj każdą bitwę jakbyś musiał się wycofać, ale walcz w każdej bitwie jakby nie było odwrotu.
Sekret szczęścia nie polegał na unieruchamianiu każdej chwilowej przyjemności i trzymaniu się jej, ale upewnieniu się, że w życiu będzie wiele przyszłych chwil, na które warto czekać.
Recenzje blogerów
Dawca entuzjazmosprenów

Wyczekiwany przez wielu czytelników trzeci tom cyklu Archiwum Burzowego Światła zaczyna się z przytupem – od rozmowy króla Gavilara z Eshonai, w której mówi jej, że znalazł sposób na sprowadzenie bogów parshmenów z powrotem. A ci z kolei ściągną bóstwa ludzi i przywrócą im moc, trzeba tylko wypowiedzieć Stare Słowa... Tę część Brandon Sanderson zatytułował Dawca Przysięgi, a w całej opowieści jest on zarówno legendarnym w Alethkarze mieczem, którego posiadaczem był kiedyś Dalinar, jak i kroniką, której fragmenty poznajemy we wstępach do poszczególnych rozdziałów. Polskie wydanie, ze względu na ogromną objętość historii, zostało podzielone na dwa woluminy, dzięki czemu 544 strony czyta się w formie papierowej dużo wygodniej niż poprzednie części. (O pierwszej części cyklu pisałam tutaj) W niniejszej recenzji omawiam rzecz jasna tom pierwszy polskiego wydania Dawcy Przysięgi.

Po przenosinach do wieży Urithuru Dalinar kontynuuje swoją misję zjednoczenia wszystkich królestw Rosharu, choć nie jest on łatwa – inni władcy rozmawiają z nim przez łączotrzciny, ale początkowo tylko Taravangian zgadza się otworzyć Bramę Przysięgi w swojej krainie i przybyć osobiście do centrum dowodzenia. Przekonanie pozostałych wydaje się prawie niemożliwe... Shallan ćwiczy swoje umiejętności – jako sprytna Woal i skupiona na celu Świetlista, wyczuwa też, że w wieży kryje się coś, co potrafi wytropić tylko ona. Adolin dostaje zadanie poprowadzenia śledztwa w sprawie dziwacznych bliźniaczych zabójstw, zaś jego brat Renarin walczy z brakiem pewności siebie i szuka swojego miejsca, przy czym zaczyna wreszcie odnosić pierwsze sukcesy. Tymczasem Kaladin zostaje wysłany do rodzinnego Paleniska, by ostrzec jego mieszkańców przed burzą – przybywa jednak za późno i przekonuje się, że parshendi biorą ludzi jako zakładników i są dużo lepiej zorganizowani, niż ktokolwiek by przypuszczał. Most czwarty zaś ciężko ćwiczy, by zostać pełnoprawnymi Wiatrowymi, a Moash trafia do dość nietypowej niewoli.

Jednym z głównych wątków w tej części jest historia Dalinara – widzimy, jakim człowiekiem był trzydzieści cztery lata temu, dzięki czemu zyskał przydomek Czarny Cierń, poznajemy szczegóły jego relacji z tajemniczą do tej pory żoną, a przy okazji też burzliwą historię zjednoczenia Alethkaru. I powiem wam, że nie polubiłam młodszej wersji tego bohatera, wolę go znacznie bardziej, gdy już zmądrzał. Z kolei Shallan, tworząc kolejne postaci, które radzą sobie w zupełnie różnych okolicznościach, zaczyna zadawać sobie pytania o własną tożsamość i wartości, co tworzy dość ciekawy wątek. Nawet poboczne postaci mają swoje pięć minut – wciągnięcie Burzowego Światła nie jest bowiem tak proste, jak się to z pozoru wydaje, a wyrzucony z jednostki Moash odegra być może znaczniejszą rolę, niż się spodziewamy.

Trzeci tom to najwyższy czas, by dać czytelnikowi informacje, które pozwolą zrozumieć funkcjonowanie opisywanego uniwersum. Zatem po lekturze tej części poszerzycie znacznie katalog sprenów, jak i wiedzę na temat Świetlistych, poprzednich Spustoszeń i bogów Rosharu, szczególnie Odium. Miłośnicy dobrze przemyślanych i oryginalnych światów fantasy z pewnością docenią niezwykłą wyobraźnię autora, w której na tym etapie serii można zatopić się bez reszty. Ponadto należy podkreślić, że Brandon Sanderson traktuje czytelnika w bardzo przyjazny sposób – poprzez doświadczenia i wspomnienia różnych postaci w oddalonych od siebie miejscach, a także wstępy do rozdziałów pokazuje mu krok po kroku, co się dzieje w Rosharze teraz i co doprowadziło do takiej sytuacji. Przy czym zgrabnie wplata mowę pozornie zależną – narrator mówiąc z pozoru od siebie przedstawia nam stan emocjonalny i opinie bohatera, dzięki czemu znamy jego uczucia i ocenę danego wydarzenia. Pisarz oddaje w ten sposób całą wiedzę w ręce czytającego – i tylko ten ostatni wie, w jakim niebezpieczeństwie jest Dalinar, przyjmując pomoc Taravangiana. Co z kolei sprawia, że angażuje się bardziej w świat przedstawiony.

Ten tom jest moim zdaniem najlepiej napisanym z całej dotychczasowej serii – po pierwsze, sprawnie wykorzystuje wprowadzonych wcześniej bohaterów i w interesujący sposób rozbudowuje ich historie, po drugie uchyla rąbka tajemnicy na temat wielu ważnych aspektów świata przedstawionego. Do tego nastawienie na czytelnika, wartkie tempo akcji i umiejętne budowanie coraz większego napięcia sprawiają, że Dawcę Przysięgi tom 1 czyta się z ogromną przyjemnością i w mgnieniu oka. Z niecierpliwością czekam na drugą część tego tomu, by ocenić całość i zobaczyć, jak Dalinar i spółka poradzą sobie z ogromnymi wyzwaniami i dowiedzieć się, czy finalnie uda im się przerwać zaklęty krąg Spustoszeń. Chętnie przekonam się, czy mimo potknięć w pierwszym tomie ta pentalogia urośnie do jednej z ciekawszych i lepiej przemyślanych serii fantasy ostatnich lat.

Ocena: 5+/6
©Głodna Wyobraźnia
Czekanie na trzeci tom Archiwum Burzowego Światła było równocześnie czymś wspaniałym i okropnym. Potrzebowałam oddechu po lekturze drugiego tomu, taką ilość genialnej historii dostałam. Droga królów - i cały ten cykl - to książka mojego życia i mam ją nawet po chińsku. Taki kaprys. Początkowo byłam wściekła na wydawnictwo, że postanowiło podzielić Dawcę przysięgi na dwa tomy, co pewnie skrzywdziło nie tylko mnie, ale każdego polskiego fana Brandona Sandersona. Teraz - po przeczytaniu pierwszej połowy - rozumiem to i doceniam. Nie tylko ze względu na fakt, że cieńsza książka nie niszczy się tak szybko. Drugim powodem jest nadmiar wrażeń. Autor w trzeciej części zawarł tak dużo nowych informacji, akcja tak szybko idzie do przodu, że nie byłabym w stanie całego Dawcy przeczytać na raz. Odniosłam wrażenie, że mózg mi wyparował i nie jest w stanie wszystkiego tego przyswoić. Dzięki Bogu, że mam kilka miesięcy na przemyślenie tego, co się tam właściwie stało.

Kompromis pojawia się na wojnie dopiero po śmierci bardzo wielu ludzi...

Brandon Sanderson ma to do siebie, że powrót do jego książek jest jak rzucenie się do lodowatej wody. Ludzki mózg przesiewa informację i małe prawdopodobieństwo, że zapamięta każde wydarzenie, każdy szczegół tak obszernych historii, jakie tka Sanderson. Chętnie jednak podjęłam ryzyko wkroczenia ponownie w świat Rosharu tam, gdzie ostatnio zostawił nas autor. Krótka chwila musiała minąć, zanim udało mi się przypomnieć sobie wszystko to, co istotne. Kiedy już to się stało nie mogłam się oderwać od Dawcy przysięgi. Ta książka trzyma poziom pierwszego i drugiego tomu i nie jest ani odrobinę słabsza. Rzadko kiedy spotyka się kogoś, kto pisze tak genialnie niezależnie od tego, za co się zabierze. Powiedzieć, że jest to najlepszy autor fantastyki to za mało. On jest niesamowity i jeszcze nie przeczytałam nic, co mogłoby przebić Archiwum Burzowego Światła.

Bohaterowie błyskawicznie się rozwijają, jednak każda ich zmiana wynika z jakiegoś wydarzenia i ma logiczny przebieg. Nie jestem już tak wielką fanką Kaladina jak wcześniej - zbyt mało go było w Dawcy przysięgi, co jest zrozumiałe, skoro jest ona poświęcona w większości Dalinarowi - jednak wciąż bardzo go lubię i zapewne nigdy nie zmienię zdania. Miło było ponownie spotkać Skałę czy cały Most Czwarty, łącznie z Rlainem - wciąż jednym z moich ulubionych postaci. Czekam, aż Sanderson jeszcze bardziej rozwinie jego wątki. Trudno uwierzyć, jak bardzo emocjonalnie odbieram wszystkie jego przeżycia i martwię się o jego los tak, jak martwię się o każde bezdomne zwierze w trakcie okropnych wichur.

Cóż, może dzięki temu lepiej czujesz się ze swoją przeszłością, ale moralność nie jest czymś, co możesz po prostu zdjąć, żeby założyć bitewny hełm, a później włożyć z powrotem, kiedy już skończysz z rzezią.

O Sandersonie łatwo jest mówić i pisać godzinami, jednak nie da się ująć w słowach tego, jak genialnym pisarzem jest. Trzeba to przeżyć samemu, spędzić z jego postaciami bardzo dużo czasu, zrozumieć ich, pokochać. Każdy z nich jest inny, ich przeżycia dotykają czytelników do żywego. Wzruszałam się niejednokrotnie podczas czytania, chciałam zasłonić własnym ciałem niektórych bohaterów. Jeśli komuś udało się przeczytać Dawcę przysięgi lub poprzednie części obojętnie, bez dużej dawki emocji, musi być prawdziwym socjopatą. Nie da się ukryć, że ten cykl będzie z całą pewnością dziełem życia Brandona Sandersona. Chociaż - kto jak kto - ale on jest zdolny nas wszystkich jeszcze zaskoczyć. Mam tylko nadzieję, że pożyje on jeszcze bardzo długo. Nie wyobrażam sobie, by ktoś inny miał zakończyć Archiwum Burzowego Światła. Jest w tej myśli coś nieprzyzwoitego. Podziwiam też tłumaczkę, że tak doskonale sobie radzi z przełożeniem na polski tej cudownej historii. Doskonale czyta się to wszystko.

Uwielbiam to, że dostajemy tutaj odpowiedzi na większość dręczących nas pytań z poprzednich tomów. Młodość Dalinara podbiła mojego serce. To, jak bardzo może zmienić się człowiek, jest w stanie przekazać tylko Sanderson i kilku klasyków, których przyszło mi w życiu czytać. Mimo odpowiedzi pojawiło się drugie tyle pytań i domyślam się, że każda z nich posłuży do czegoś większego. Najbardziej mnie teraz zastanawia, kto będzie bohaterem kolejnej - czwartej - części ABŚ. Być może po przeczytaniu części drugiej tego tomu będzie to dla mnie oczywiste, jednak to, jak autor żongluje faktami i nęci nas kawałeczkami informacji jest wręcz przerażający. Nikt nie powinien tak umieć bawić się człowiekiem.

W życiu chodzi o pęd. Należało wybrać kierunek i nie pozwolić, by cokolwiek - człowiek lub burza - zmieniło ten kurs.

Chciałabym jeszcze kiedyś wrócić do Drogi królów i pozostałych części, jednak sądzę, że nie zdążę zrobić tego w tym życiu. Nie jestem w stanie powiedzieć dużo o Dawcy przysięgi z prostego powodu. Wciąż jestem tak bardzo pod wrażeniem tego wszystkiego, tej dokładności, chronologii i ogólnego zamysłu... Czekanie na część drugą będzie bardzo intensywnym okresem w moim życiu. Muszę przyswoić te wszystkie wydarzenia, zrozumieć. Nie mam potrzeby od razu sięgania po kontynuację. Mam spory bagaż doświadczeń po lekturze do przetrawienia.

Ocena: 6/6
©Papierowe Miasta
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć