Exodus
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria: /
średnia ocena: 3.34 / 5.00
liczba ocen: 125
Ilość stron (szacowana): 448
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
34.90 zł
26.18 zł
27.48 zł
29.67 zł
33.15 zł
Pozostałe księgarnie
-9% 17.45 zł
29.31 zł
30.36 zł
31.41 zł
31.50 zł
34.90 zł
34.90 zł
34.90 zł
Opis:

Wyobraź sobie, że w jednej chwili porzucasz wszystko. Wiesz tylko jedno – musisz uciekać. Przed tobą hałaśliwy Berlin, obóz przesiedleńczy u podnóża Alp, półświatek Lublany i grecka wyspa, gdzie zbliżysz się do strasznej tajemnicy... Powieść niesamowita. Chwyta za gardło. Pozbawia poczucia bezpieczeństwa. Ciska w obszary mroku, o których nikt nie chce myśleć ani mówić.

„Wędruj samotnie i śpiewaj!” – Aleister Crowley

„Mam kilkadziesiąt nieodebranych połączeń. Od patrzenia w ekran zalewają mnie fale zimna i gorąca, pieśń lodu i ognia, nie ma co. Kiedyś telefony były inne, jak mój stary alcatel. Nikt nie słyszał o żadnych wirusach, bateria trzymała tydzień i wyjmowało się ją jednym ruchem. Tu muszę znaleźć sposób albo rozpieprzyć system. Więc dziabię scyzorykiem. Pęknięty ekran gaśnie jak oko Terminatora. Kartę SIM rozkrawam i miażdżę. Adios, znajomi! Nie będzie już lajków, wydarzeń takich jak weekend kalamburowy w ArtCafe i grup o wydziaranych dresach, nie będzie też zdjęć kotów i z imprez rodzinnych, demotywatorów z Kwachem i dziesiątków ekranów GIF-ów z Tumblra, nie będzie was, nie będzie ciebie, nie będzie więc mnie.
Telefon wiruje w odpływie dworcowego klopa, razem z resztkami kart i dowodem osobistym. Nie będzie mnie, a więc: żegnaj, Janku” – fragment powieści

Recenzje blogerów
Schyłek minionego roku okazał się bardzo mocny dla polskiej prozy. Na ostatni kwartał AD 2017, a zwłaszcza na Targi Książki w Krakowie, wydawcy przygotowali pozycje, na które warto było czekać przez cały rok. Jedną z nich bezapelacyjnie był Exodus Łukasza Orbitowskiego (Wydawnictwo SQN) – blisko 450-stronicowa, proza poświęcona mrokom człowieczej duszy.

Śmiech przychodzi jak atak serca, jak kula, która trafiła Wernera w głowę. Rodzi się w brzuchu i rośnie, zgniatając płuca i serce, rozprasowuje żebra, a z nimi wątpliwości, wspomnienia i poczucie winy, jestem tylko tubą na rechot, bez przeszłości, przyszłości i grosza przy duszy, śmieję się, aż boli, zapalam światła w oknach i sprawiam, że taksówkarze zmieniają pasy. Bardzo dobrze, nigdzie stąd nie pójdę, tylko będę się śmiał, aż ktoś się zatrzyma i pośmieje się ze mną.

Exodus to powieść – spowiedź (odarta z nadziei na rozgrzeszenie) trzydziestoparoletniego mężczyzny, który stracił dziecko. Każdy rozdział rozpoczyna obsesyjnie odtwarzana przez Jana scena, w której srebrna toyota wjeżdża w siedzącego w wiacie przystanku Mikołaja. Wszystko, co dzieje się po przytoczeniu tego wspomnienia, stanowi wyrzut sumienia głównego bohatera. Retrospekcje – Jan wychowywany był jedynie przez nadopiekuńczą matkę, związał się z dziewczyną, której przyjaciółkę pożądał (z czasem wdając się w romans z tą drugą), w połowie studiów dopadło go ojcostwo, zmuszając do porzucenia marzeń i aspiracji, na rzecz walki o byt – zapowiadają nadejście tragicznego momentu. Czasowe następstwa śmierci dwunastoletniego chłopca – wyjazd do Berlina, praca w obozie dla uchodźców w Lublanie, „przeprowadzka” do Grecji i wreszcie powrót do Warszawy – są nieudaną próbą ucieczki, przede wszystkim od siebie. Orbitowski opowiada historię człowieka słabego, pokaleczonego przez życie; człowieka, który doznał największej straty. Nie jest to jednak postać, której się współczuje, a przynajmniej nie do końca. Jan to mężczyzna skupiony na sobie, nie baczący na innych, bawiący się ich uczuciami. Czytelnik może próbować tłumaczyć jego zachowania, ale raczej nie będzie z nim „trzymać” (przynajmniej od pewnego momentu). Ja z nim nie trzymałam, a jednocześnie obchodził mnie jego los. Rzadko otrzymujemy tak prowadzoną narrację – w niej upatruję największy walor tej powieści.

O status głównego bohatera powieści z Janem rywalizować może zło. To ono, występując pod różnymi postaciami, takimi jak zdrada, przemoc, nienawiść, nieuzasadniona zemsta, przejmuje władzę nad postępowaniem Jana. Exodus jest „męską” (tu: surową, dobitną, bez możliwości odwrotu) powieścią drogi, w której eskapista – w odpowiedzi na tragedię, za którą czuje się odpowiedzialny – próbuje coś ze sobą zrobić. Nie liczy na zaspokojenie wyrzutów sumienia, nie liczy na przebaczenie matki i żony, nie liczy na nic. Brak mu jakiegokolwiek celu i sensu. W tle powieści Orbitowski przedstawia więcej zagubionych w życiu postaci, zaznaczając w ten sposób niepokój, chwiejność i chwilowość ludzkiej egzystencji. Jego bohaterom towarzyszy często szał i obłęd, będące efektem tego, że życie ich przerosło. Ludzki los jest okrutny, życie – bezkompromisowe, pozbawione drugiej szansy – oto przygnębiająca prawda płynąca z Exodusa.

Exodus to powieść, którą czyta się w napięciu, choć trudno odpowiedzieć, na co się czeka przerzucając jej kolejne kartki. Przygnębiająca, ponuracka, utwierdzająca w przekonaniu, że człowiek jest raczej zły niż dobry. Pozbawiona naiwności i moralizowania. Do tego świetna językowo i starannie wydana. Czytałam z przyjemnością.

Ocena: 4/6
©do dzieła
Nowa powieść Orbitowskiego, mimo że czekałem na nią bardzo, okazała się wielkim zawodem. Książka, która w zamiarze miała być opowieścią drogi, odchodzi od wszystkiego, co w takiej historii mogłoby być dla czytelnika najciekawsze, na rzecz (pseudo)filozoficznych wynurzeń głównego bohatera – niestety nieinteresującego i zupełnie nam obojętnego. Autor najwyraźniej pogubił się w swojej własnej opowieści, co sprawia, że po odłożeniu książki zostaje jedynie niesmak i poczucie zawodu.

Ocena: 2/6

©Kto czyta, żyje podwójnie
Co takiego musi się wydarzyć w życiu człowieka, by z dnia na dzień porzucić wygodne życie, pracę, dom, żonę?
Co takiego wydarzyło się w życiu Janka, bohatera powieści Exodus Łukasza Orbitowskiego, że wybrał z banku wszystkie oszczędności, telefon i pocięte karty kredytowe spłynęły w toalecie, a on wsiadł do pierwszego pociągu jadącego poza granice Polski?

Gdzie znajduje się Ziemia Obiecana Janka? Tego nie wie nawet on sam, z Berlina, który jest pierwszym przystankiem w jego ucieczce, trafia do obozu dla uchodźców położonego u podnóży Alp, dalej do słoweńskiego półświatka Lublany, ku skąpanej słońcem greckiej wyspie Salaminie.
Przed czym tak ucieka, że pragnie poświęcić całego siebie, pomagając przebywającym w obozie przesiedleńczym uchodźcom? Od ciepłego domu, woli być bezdomnym i przymierać głodem. Exodus w poszukiwaniu swojego miejsca w życiu czy tchórzliwa rejterada przed trudnościami?

Łukasz Orbitowski kawałek po kawałku odkrywa przeszłość Jana, człowieka zmagającego się z samym sobą, nie do końca spełnionego, uległego, który zbyt wcześnie musiał stać się dorosły, za wcześnie został ojcem. Ze szczątków informacji, naszych domysłów wyłania się przyczyna, która pchnęła mężczyznę do ucieczki.

Droga, którą obiera Jan jest trudna, pełna niebezpieczeństw, bezdusznych, do szpiku kości złych, pełnych zawiści ludzi. Ta podróż ma być dla niego karą, krzyżem, który musi nieść na swych barkach. Mężczyzna z jednej strony chce uciec od doznanej traumy, ale pragnie cierpienia, by w ten sposób uzyskać odkupienie. Każdy przystanek na mapie jego podróży pokazuje inne oblicze Jana, coś się w nim zmienia, staje się innym człowiekiem, ale mimo upływu czasu, ciągłych przeprowadzek wciąż nosi w sobie swój ból, pielęgnuje swoje cierpienie, chce się z niego wyzwolić, ale nie chce zapomnieć.

Gawędziarska opowieść Łukasza Orbitowskiego przepełniona jest tęsknotą. Za tym co przeminęło, za tym co bezpowrotnie stracone, młodością, której już nie ma, miłością, która mogła się wydarzyć, utraconą wolnością. Nostalgię czuć również w tych fragmentach powieści, w których autor powraca do lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia, nawiązuje do literatury, filmu, wydarzeń z życia publicznego, ale i zwyczajnej codzienności, tych lat młodości, o których pamiętamy i do których podskórnie tęsknimy.

Exodus, powieść drogi, która pokazuje, że ucieczki są potrzebne, dają nam niezbędny czas do namysłu, odpoczynek, dystans, ale nie rozwiążą naszych problemów. Ziemia Obiecana nie istnieje. Kiedy nosimy w sobie traumy, żadne miejsce nie zapewni nam spokoju, ani poczucia bezpieczeństwa. To przed czym tak bardzo pragniemy uciec, nie pozwoli o sobie zapomnieć, wpychając nas w jeszcze większy mrok. Musimy zdobyć się na odwagę, by zmierzyć się z naszymi traumami, stanąć z nimi twarzą w twarz. To jedyny sposób aby nasz exodus od życia miał sens.

Ocena: 4/6
©Cuddle up with a good book
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć