ebook Opowieści galicyjskie
3.61 / 5.00 (liczba ocen: 2033) Ilość stron (szacowana): 128

Opowieści galicyjskie
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Wydawca:  Self-publishing
Kategoria:  /
E-book - polecana oferta: 16.09
wciąż za drogo?
19.44 złpremium: 12.54 zł Lub 12.54 zł
16.09 zł Lub 14.48 zł
20.90 zł
20.90 zł Lub 18.81 zł
16.08 zł
17.77 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (5)
Inne proponowane

Nowe wydanie jednej z najbardziej znanych książek Andrzeja Stasiuka. Balladowa opowieść o Galicji, jej mieszkańcach i duchach. Na podstawie Opowieści... powstał film fabularny w reżyserii Dariusza Jabłońskiego (w rolach głównych: Zuzana Fialová, Jiří Macháček. Grają także m.in. Marian Dziędziel, Jerzy Radziwiłłowicz, Maciej Stuhr, Cezary Kosiński, Marek Litewka).

"Film przypomina książkę. Właściwie teraz to już sam nie wiem, co według czego było robione. Darek Jabłoński ustawił kamerę w tych samych miejscach, w których wiele lat temu wymyśliłem Opowieści galicyjskie. W ten przedziwny sposób mogę dzisiaj oglądać własne wizje, własne myśli. I ta opowieść o miłości, śmierci i o pokutującym duchu została rozświetlona jakimś nieco nieziemskim blaskiem, cudownym blaskiem kina, który przypomina jednak jasność nadprzyrodzoną. Tym razem chyba udało się pokazać niewidzialne."
Andrzej Stasiuk

Opowieści galicyjskie od Andrzej Stasiuk możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    "Opowieści galicyjskie", w języku filmowców -szczerze mówiąc zachodzę w głowę dlaczego? - nazwane zostały "Wino truskawkowe", cóż nie pierwszy to raz Ci z filmu mnie zadziwiają i coś mi w kościach trzeszcząc z cicha podpowiada, że jest to raz nie ostatni. Mniejsza o tytuł filmu, obejrzałem film grubo przed przeczytaniem książki, książkę przeczytałem wczoraj. Czytanie było popsute filmem, nie dlatego, że poznałem treść, tutaj książka miażdży film bezlitośnie. Popsute ponieważ gęby bohaterów były niestety filmowe, obrazem skażone i nijak nie mogłem zmusić wyobraźni by nie widzieć co i rusz przed sobą twarzy, lubianego przeze mnie Mariana Dziędziela, o Robercie Więckiwiczu i Maćku Stuhrze nie wspominając, reszta bohetaerów nie była już tak uporczywa, ale Pan Marian właził mi w kadr mojej wyobraźni wprost nieustająco. To kolejny powód by X Muzie dać kosza. Książka metafizyczna i Stasiukiem pisana, to po prostu potrzeba przeczytać.

Warto zerknąć