Żółwie aż do końca
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 4.21 / 5.00
liczba ocen: 34154
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
18.90 zł
21.97 zł
23.72 zł
27.90 złpremium: 16.74 zł
27.90 zł
Pozostałe księgarnie
14.23 zł
23.09 zł
23.36 zł
23.72 zł
27.90 zł
27.90 zł
Opis:

Azie do głowy by nie przyszło, że będzie prowadzić śledztwo w sprawie zniknięcia miliardera. Jest jednak 100 tys. dolarów nagrody do zgarnięcia, no i jej Najlepsza i Najbardziej Nieustraszona Przyjaciółka Daisy bardzo chce rozwiązać tę zagadkę! Jedna z najbardziej oczekiwanych książek 2017 r. Powieść autora słynnego hitu „Gwiazd naszych wina”.

Szesnastoletniej Azie do głowy by nie przyszło, że będzie prowadzić śledztwo w sprawie tajemniczego zniknięcia miliardera Russella Picketta. Jest jednak sto tysięcy dolarów nagrody do zgarnięcia, no i jej Najlepsza i Najbardziej Nieustraszona Przyjaciółka Daisy bardzo chce rozwiązać tę zagadkę!
Dziewczyny wspólnie próbują dotrzeć do Davisa, syna miliardera, którego Aza poznała kiedyś na letnim obozie. Na pozór niewiele ich dzieli, ale tak naprawdę jest to przepaść.
Aza się stara. Stara się być dobrą córką, dobrą przyjaciółką, dobrą uczennicą, a nawet detektywem, jednocześnie zmagając się z obezwładniającymi lękami i dręczącymi myślami, których spirala coraz bardziej się zacieśnia…

CYTATY:
Prawdziwa groza nie polega na tym, że się boisz, lecz na tym, że nie masz w tej sprawie wyboru.
Gdy kogoś tracisz, uświadamiasz sobie, że kiedyś stracisz wszystkich.
Najlepsze w nauce jest właśnie to, że w miarę uczenia się tak naprawdę nie otrzymuje się odpowiedzi, tylko coraz lepsze pytania.
Recenzje blogerów
CIĄGNIE SIĘ JAK ŻÓŁW - AŻ DO KOŃCA...

Szesnastoletnia Aza i jej przyjaciółka Daisy są u progu dorosłości. Niedługo obie nastolatki będą musiały zdecydować, czego tak naprawdę chcą od życia, podjąć decyzję jaką drogą pójdą. Nie jest to łatwe, gdy marzenia zdecydowanie wykraczają poza budżet, który można przeznaczyć na zdobycie wykształcenia. Gdy dowiadują się, że nagrodą za odnalezienie miliardera Rusella Picketta jest sto tysięcy dolarów - oczywiście nie wahają się zbyt długo. To może pomóc im spełnić największe marzenia! Wiadome jest jedno, trzeba spróbować, by później nie żałować. Postanawiają rozpocząć śledztwo i wykorzystać dawną znajomość z synem zaginionego miliardera. Aza stanie przed trudnym zadaniem, a towarzyszyć będą jej lęki i dręczące myśli, którym niełatwo uciec...

Johnie Greenie - co Ty mi zrobiłeś!? Po przeczytaniu Gwiazd naszych wina stałam się wielką fanką, zaś po Żółwiach aż do końca jestem tak strasznie rozczarowana, że chyba zaliczyłam właśnie książkowy dołek emocjonalny. Liczyłam na lekturę, przy której się popłaczę, ale tego nie dostałam. No cóż, bywa. Może tym razem zamysł był inny, więc ok. No, ale problem w tym, że nie wiem jaki był zamysł. Niby książka miała poruszać trudne tematy i być bardzo osobista, a ja... w tej całej nudzie i przeciętności w ogóle nie potrafiłam tego wychwycić.

Książka niby napisana lekkim językiem, czyli całkiem przyjazny gest w kierunku młodzieży, ale oczywiście bohaterom zdarzają się teksty, które raczej z ust nastolatków raczej by nie padły. Choć tutaj jest to zdecydowanie mniej rażące w oczy niż w Gwiazd naszych wina. Cały sęk jest jednak w tym, że ja w tę książkę nie potrafiłam się w ogóle wczuć. Myślę, że to przez moje wygórowane oczekiwania. Ale czy to moja wina?! Autor sam sobie postawił poprzeczkę tak wysoko i powinien zrobić wszystko, by sprostać pragnieniom swoich fanów.

Reasumując, po prostu się przyznaję, że książki raczej nie zrozumiałam, a jej przekaz w wielkiej części mi umknął i do mnie po prostu nie trafił tak jak powinien. Naprawdę wielka szkoda. Chciałam tę książkę polecać, chciałam się nią zachwycać, a tu klops! Przemieszanie kryminału z powieścią psychologiczną nie wyszło jej na dobre. Za mało wątku kryminalnego, który właściwie stał się niepotrzebnym tłem, a dominacja tego, co dzieje się w jakże zagmatwanej psychice głównej bohaterki. Inni określili to jako "zmarnowany potencjał", a ja zgadzam się z tym całkowicie. Myślę, że gdyby autor określił się co do gatunku - wypadłoby to dużo ciekawiej. Oczekiwałam naprawdę czegoś dużo lepszego, a dostałam w sumie nudną i na pewno nie porywającą powieść dla młodzieży. Ta nowość to nic wybitnego, a przecież nie powinno tak być.

Ocena: 1+/6
©Książkomaniacy Recenzje
Niełatwo jest być Johnem Greenem.
Autorem, którego każda dotychczasowa książka stawała się bestsellerem, i który powoli zaczyna już uchodzić za kultowego.
Niełatwo jest zmierzyć się z własną reputacją i pokonać siebie samego w walce o sławę.
John jednak, po blisko pięciu latach, podejmuje rękawicę.
Pytanie tylko - z jakim rezultatem?

Azę Holmes dręczy demon.
Nie pozwala jej normalnie żyć, zmusza do kompulsywnych, nierzadko absurdalnych zachować i izoluje od ludzi.
Pomysł Daisy, jej jedynej przyjaciółki, zakładający wznowienie znajomości Azy z Davisem, synem zaginionego milionera, wydaje się więc genialny - Holmes zyska nowego przyjaciela, Daisy tak potrzebne pieniądze i wszyscy będą szczęśliwy. Daisy lubi jednak zapominać o jednym istotnym fakcie.
Azę Holmes dręczy demon.
Demon, który mieszka w jej głowie.

Nie będę chyba oryginalna, gdy powiem, że uwielbiam Gwiazd naszych wina, a na nową książkę Greena czekałam niemal z takim samym utęsknieniem, z jakim rokrocznie wypatruję pierwszej gwiazdki. Co jakiś czas z różnych stron dobiegały mnie co prawda głosy, że każdą powieść opiera on na jednym schemacie i w pewnym momencie można przedawkować jego historie, postanowiłam jednak przymknąć na nie oko i sprawdzić, w czym rzecz. I tak sięgnęłam po najnowsze Żółwie....
Werdykt? Może nie jestem oczarowana tak, jak oczarowana byłam GNW, ale na pewno - na pewno! - nie jestem też rozczarowana.

Aza nie jest zwykłą nastolatką. Od lat zmaga się z nerwicą natręctw i szeregiem innych, nawet niezdiagnozowanych zaburzeń. Usilnie próbuje wziąć w karby chorobę i z nią walczyć, ale ta jest - niestety- silniejsza, co Green z fotograficzną wręcz dokładnością dokumentuje. W mistrzowski i do bólu prawdziwy sposób opisuje zmagania Azy z samą sobą, z ograniczeniami, które narzuca jej choroba i to, jak odnajduje (a wręcz nie odnajduje) się w społeczeństwie. Pokazuje, jak wielkie piętno odciskają na niej dziwne nawyki i ścieżki, którymi podąża jej mózg, i z jaką trudnością nawiązuje nowe oraz utrzymuje stare znajomości. Niezupełnie podobał mi się kierunek, w którym zmierzała jej relacja z Davisem (a także to, jak ostatecznie się zakończyła), ale fakt faktem, że sceny, w których główną rolę przejmował złowrogi głos, tkwiący w głowie Azy, były porażające i przejmujące, a walka dziewczyny z jej szaleństwem - także w kontaktach z Davisem - przedstawiona na wskroś realistycznie.
Green posiada pewną niezwykłą umiejętność, za którą szalenie go cenię - pisze o trudnych (czy wręcz bolesnych) sprawach w sposób nieprzypominający nudnych rozważań i przydługich przemyśleń, a jego refleksje, w całej swojej prostocie, uderzają w czułe strony ludzkiej duszy z subtelnością walca drogowego. Tak było kiedyś w przypadku historii Hazel i Augustusa, tak jest też teraz w opowieści o Azie i - częściowo - Davisie.
John plusuje też u mnie tytułami swoich książek - są tajemnicze i początkowo brzmią co najmniej dziwnie (bo Żółwie aż do końca, serio? Do jakiego niby końca i dlaczego akurat żółwie?), ale po lekturze nabierają OGROMNEGO znaczenia i okazują się najlepszym z możliwych wyborów. Brawo, John!
Żeby nie było, że w tej beczce miodu brakuje łyżki dziegciu -oś fabularna, którą były poszukiwania (raczej bierne, dodam) zaginionego ojca Davisa, Richarda Picketta, nie wniosła zbyt wiele do całej historii, mam wręcz wrażenie, że Green miał na nią pewien pomysł, ale im dalej brnął w historię Azy, tym bardziej się on rozmywał i tym bardziej przestawał pasować do reszty powieści. Gdyby wyrzucić wątek Picketta seniora, a jeszcze więcej uwagi poświęcić Azie i jej relacji z otoczeniem (na przykład z matką, która nie bardzo wie, jak poradzić sobie z chorobą córki), byłoby fenomenalnie.
A tak jest jedynie... bardzo dobrze.
Podsumowując?
Panie Green, dał Pan radę!

Johna Greena nie trzeba polecać.
Nie trzeba kusić ciekawym przesłaniem, trafnymi metaforami czy na wskroś realistycznymi bohaterami. Jego książki nie muszą być reklamowane miesiącami i nie muszą być systematycznie przypominane.
Wiecie dlaczego?
Bo największą rekomendacją i gwarantem porządnej lektury jest samo jego nazwisko na woluminie.

Ocena: 4+/6
©Półka na książki
Jedyny kontakt z twórczością Johna Greena jaki miałam do tej pory był za sprawą obejrzenia filmu „Gwiazd naszych wina”. Popłakałam się jak bóbr, mimo iż świadkami tego było jakieś 250 osób lecących wraz ze mną w tym czasie samolotem, a już na pewno te siedzące w bliskim otoczeniu słyszały to głośno i wyraźnie. Postanowiłam, że sięgnę po tę książkę, ale jak to zwykle z postanowieniami bywa jeszcze się nie udało go zrealizować, za to nadarzyła się okazja przeczytać najnowszą powieść tego autora, więc skrupulatnie z niej skorzystałam.

Żółwie aż do końca to historia szesnastoletniej Azy Holmes. Dziewczyna jest inteligentna, dobrze się uczy, nie sprawia większych problemów wychowawczych. Ma tylko jeden problem. Aza cierpi na zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne (OCD - zaburzenie psychiczne charakteryzujące się występowaniem u chorego natrętnych (obsesyjnych) myśli lub zachowań przymusowych (kompulsyjnych). Źródło Wikipedia.org). Choroba zdominowała jej życie, ogarnęła jej myśli, kieruje jej poczynaniami.

(…) Byłam praktycznie pewna, że zmieniłam go zaraz po tym, jak wstała i umyłam zęby, ale myśl nie ustępowała. Chyba go nie zmieniłaś. Nosisz plaster sprzed dwóch dni. Nie do licha, to nie jest plaster sprzed dwóch dni, bo zmieniłam go wczoraj podczas lunchu. Na pewno? Tak sądzę. Tak s ą d z i s z? Jestem o tym przekonana. A rana jest otwarta. To była prawda. Nie zdążyła się jeszcze zasklepić. A ty zostawiłaś ten sam plaster przez jakieś, Jezu, trzydzieści siedem godzin, pozwalając jej się jątrzyć pod tym ciepłym, wilgotnym starym opatrunkiem. Zerknęłam na plaster. Wyglądał na nowy. Nie zmieniłaś. Sądzę, że zmieniłam. Jesteś pewna? Nie, ale skoro nie sprawdzam tego co pięć minut, to zrobiłam postęp. Taaa, postęp ku infekcji. Zmienię w banku. Pewnie i tak jest już za późno. (…)

Przez swoje schorzenie Aza ma duże kłopoty w kontaktach z otoczeniem jednak ma przyjaciółkę Daisy i choć przyjaźń nie jest łatwa, dziewczęta trzymają się razem od wielu lat.

Pewnego dnia Daisy wpada na szalony pomysł zgarnięcia dużej nagrody za wskazanie miejsca pobytu biznesmena oszusta Russella Davisa Picketta a zarazem ojca Daivisa Picketta, którego Aza poznała kilka lat wcześniej na obozie dla półsierot. Plan jest bardzo prosty Aza odnowi znajomość z Daivisem, następnie wyciągnie z niego wszystkie informacje dotyczące jego ojca i sto tysięcy dolarów będzie ich. Jednak nie wszystko idzie po ich myśli. Sprawy się komplikują i to nie tylko jeśli chodzi o to małe śledztwo jakie dziewczyny planują przeprowadzić.

- Serio, Holmesy – powiedziała Daisy, nie podnosząc głowy znad telefonu. – Wszystko będzie dobrze, obiecuję.
-Nie zapanujesz nad tym – powiedziałam. – W tym problem. Życie nie jest czymś nad czym ma się kontrolę, wiesz?

Żółwie aż do końca choć skierowane do nastolatków i napisane dość prostym językiem, poruszają naprawdę poważny problem. Problem, który był udziałem samego autora i w związku z tym jest on w pełni świadomy jak istotną kwestią jest uzyskanie, jak sam to określił, wysokiej klasy pomocy psychologicznej i psychiatrycznej. Obraz głównej bohaterki jest wiarygodny i przejmujący. Opisywane przez nią uczucia bardzo dobitnie pokazują nam jakim piekłem jest życie z samym sobą. Dużo tu też głębszych przemyśleń i trafnych obserwacje.

(…) - Twojej mamie przynajmniej zależy, wiesz? Większość dorosłych jest pusta w środku. Patrzysz, jak próbują się zapełnić wódką, pieniędzmi, Bogiem, sławą, czy co tam czczą, a to wszystko psuje ich od wewnątrz, aż nie pozostaje nic z wyjątkiem wódki, pieniędzy czy Boga – tego, co miało ich ocalić. (…) Dorośli myślą, że mają władzę, podczas gdy w rzeczywistości to władza ma ich.

Dodatkowo dzieciaki jak to dzieciaki piszą smsy, serfują po internecie, tworzą fanfiki opowiadające historie postaci z Gwiezdnych Wojen. Jedyna rzecz, która mi nie pasuje w tym wszystkim to nazwisko głównej bohaterki. To takie cliché.

Ocena: 5/6
©Księgozbiór
Muszę się Wam do czegoś przyznać. Był w moim życiu czas, gdy czytałam każdą książkę Johna Greena, która pojawiała się na rynku. Kiedy zrobiło się o nim cicho uznałam, że spektakularnie zakończył karierę pisarską. Gdy dowiedziałam się o premierze Żółwi aż do końca nie wiedziałam, czy skuszę się na lekturę. Unikając książek młodzieżowych stałam się osobą, która wymaga od historii czegoś więcej. Doskonale pamiętałam jednak, że Green to jeden z tych autorów, którzy poruszają i naprawdę wiedzą, o czym piszą. Z góry założyłam, że i tutaj na pewno stworzył coś wartego uwagi i obok Johna Greena nie mogę przejść obojętnie. Miałam rację. Drodzy państwo. Przed Wami najlepsza książka Johna Greena.

Aza ma swoje problemy, które nie pozwalają jej do końca normalnie funkcjonować. Coraz częściej nie potrafi wyrwać się z pułapki, jaką stały się jej myśli. Ma jednak przyjaciółkę, która jest jej łącznikiem ze światem. I to właśnie Daisy informuje ją o zniknięciu miliardera Russella Picketta oraz o nagrodzie wyznaczonej za informacje, które mogą pomóc go odnaleźć. Dziewczyna planuje wykorzystać fakt, że Aza zna Davisa, syna bogacza, z obozów, na które jeździła kilka lat wcześniej. Ich domy dzieli tylko rzeka, jednak różni ich prawie wszystko. Szesnastolatka stara się nie zawieść matki, nauczycieli czy znajomych, jednak jej lęki coraz bardziej ją obezwładniają i nie pozwalają przestać myśleć o tym, co najgorsze. Kiedy wpada w tę spiralę coraz trudniej jej odnaleźć wyjście.

Życie nie jest czymś, nad czym ma się kontrolę, wiesz?

Nie da się nie lubić Azy. Towarzyszymy jej w tych najgorszych momentach i zaczynamy rozumieć, co czuje już na samym początku. Autorowi udaje się opisać doskonale jej przeżycia i przemyślenia, więc od razu zaczęłam jej współczuć tego wszystkiego, co ją każdego dnia dotyka. Green nie oszczędza nam szczegółów, które tak brzydzą i przerażają szesnastolatkę. Jej hipochondria i swego rodzaju psychoza jest ciężka do zrozumienia. Mogłoby się wydawać, że wystarczy przestać się tak wszystkim przejmować, a kiedy zrozumie się, że Aza zwyczajnie nie może przestać wszystko to robi się bardzo przerażające. Przez całą książkę podziwiałam ją za to, że chodzi do szkoły, ma najlepsze oceny i spotyka się z przyjaciółką. Ja pewnie nie byłabym w stanie wstać z łóżka, pozwalając przytłoczyć się temu wszystkiemu.

Od początku Żółwi aż do końca czuć, że autorem tej książki jest John Green. Ta lektura była jak powrót do domu albo do strefy komfortu. Dopiero teraz poczułam, jak brakowało mi książek tego autora. Green jak zawsze jest realistą. Tutaj nie znajdziecie żadnych cudów, nagłego ozdrowienia czy miłości, która leczy wszelkie rany. To bardzo cenię w twórczości tego autora i teraz jestem pewna, że jeśli pojawi się jakaś kolejna jego książka to ją przeczytam, choćbym miała czekać na nią dwadzieścia lat.

Życie to jedna wielka tęsknota.

Początkowo obawiałam się, że pojawi się tutaj jakiś typowy romans i to na nim skupi się cała akcja. Po raz kolejny John Green pokazał mi, że nie mam powodu, by w niego wątpić. Ta najbardziej osobista książka tego autora ma uświadamiać o tym, jak wygląda życie z takimi zaburzeniami, jak ciężko sobie z nimi poradzić. Udało mu się przenieść swoje doświadczenia na papier i opisać je w sposób zrozumiały dla każdego. Aza jest postacią, która pokazuje, że mimo ciągłego przerażenia da się z tym żyć, chociaż ciężko jest poradzić sobie z niektórymi barierami, co pokazują jej relacje z Davisem, który - ku mojemu rozczarowaniu - wykreowany został na idealnego cierpliwego chłopaka, a przecież każdy człowiek ma wady.

W osobowości Azy odnalazłam trochę siebie i jestem pewna, że spotka to każdego czytelnika. Właśnie to sprawia, że większość odbierze tę historię bardzo osobiście. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że Green naprawdę potrafi pisać i przeze mnie uznany jest za prawdziwą gwiazdą powieści młodzieżowych, a na jego książki dalej jest miejsce na obecnym rynku wydawniczym. Już samo zakończenie pokazuje, że przez te prawie pięć lat autor nie próżnował i wziął do siebie wszystko to, co mu często zarzucano. Mam nadzieję, że na następną książkę nie będziemy tyle czekać.

Ocena: 5+/6
©Papierowe Miasta
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć