Światło w Cichą Noc
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria: /
średnia ocena: 3.64 / 5.00
liczba ocen: 482
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
23.34 zł
23.72 zł
23.72 zł
27.90 złpremium: 16.74 zł
27.90 zł
Pozostałe księgarnie
15.35 zł
23.36 zł
23.71 zł
24.83 zł
25.11 zł
25.11 zł
27.90 zł
27.90 zł
Opis:

Trwają przygotowania do świąt. Na osiedlu położonym na obrzeżach Krakowa lśnią tysiące świateł. Tylko dwa domy stoją ciemne. Przedwojenna willa i niewielki budynek obok niej. Czy jego mieszkańcy i tym razem nie będą chcieli zanurzyć się w wigilijną aurę?

Antek Milewski wraca do domu po latach. Zostawia za sobą porażkę życiową i chce zacząć wszystko od nowa. Kiedy przekracza próg starej willi, wracają dawne wspomnienia. Zaczyna rozumieć, że nie odnajdzie spokoju, dopóki nie rozwiąże tajemnicy z przeszłości. Dlaczego kochający ojciec nagle porzucił żonę i sześcioletniego syna? Czemu nigdy nie próbował naprawić błędu?
W małym jednorodzinnym domu nie obchodzi się świąt Bożego Narodzenia, bo kojarzą się z tragicznym wypadkiem. Magda Łaniewska i jej dwaj bracia zawsze wtedy wyjeżdżają do ciepłych krajów. Ale tym razem staną przed wielkim wyzwaniem. Będą musieli zorganizować prawdziwą Wigilię.
Nie wszystko pójdzie zgodnie z planem. Nie każdy człowiek okaże się wart pokładanego w nim zaufania. Jednak w magiczną noc światła zapalą się nie tylko w dwóch uśpionych domach, ale też w sercach ich mieszkańców.
Sięgnij po kolejną powieść mistrzyni lekkiego pióra. To piękna i głęboka historia, która ogrzeje serca w zimowy wieczór.

CYTATY:
Żyjemy w świecie, w którym każdy chce być samodzielny. To źle. Zrywamy więzi, a potem każdy się dziwi, że jest samotny.
Wspaniała rodzina to wciąż największe marzenie większości ludzi.
Są jednak gorsze rodzaje cierpienia niż to zwykłe, fizyczne. Na przykład tęsknota za kimś, kto był wyjątkowy.
Recenzje blogerów
Powiem szczerze, że po przeczytaniu w ostatnim czasie kilku książek około świątecznych miałam dosyć tych tematów. Planowałam sięgnąć po coś innego, coś bardziej mrocznego, ale jakoś tak ten tytuł i okładka przekłuwała mój wzrok na Kindlu. Zaczęłam czytać, na początku tak bez entuzjazmu, z zamiarem przeczytania kilku stron. Wiadomo jak to się skończyło, przeczytałam od razu całość. Jak ja lubię takie zaskoczenia. To nie jest kolejna mdła historia o świętach, to coś więcej. A co? Zapraszam na moją recenzję.

Z opisu z okładki dowiadujemy się, że historia dzieje się na obrzeżach Krakowa przed świętami Bożego Narodzenia. Większości z nas święta kojarzą się z radością, rodziną, choinką, światełkami, ciepłem ogniska domowego, prezentami itd. Ale czy każdy dobrze znosi te Święta? Wiadomo, że nie. I takich tu mamy bohaterów. Takich, którzy cieszą się przygotowaniami, ale także takich, którym jest bardzo trudno w tym okresie roku.

Dla Magdy Łaniewskiej i jej dwóch braci jest to traumatyczny czas, który trzeba jakoś przeżyć. Jak byli dziećmi stracili rodziców właśnie przed samą Wigilią. Od tej pory uciekają zawsze w okresie Świąt do ciepłych krajów, co jest całkowicie zrozumiałe w ich sytuacji. Za dużo bólu, wspomnień, żalu do losu... W tym roku w wyniku pewnych zdarzeń decydują się przygotować super święta we własnym domu, tylko czy im się to uda? Czy jest to możliwe po takich traumatycznych zdarzeniach?

Obok nich mieszka babcia Kalina, cudowna ciepła kobieta, do której przyjeżdża wnuczek Antek Milewski. Chłopak przeżył wielką porażkę w Warszawie i ucieka przed wszystkim i wszystkimi do babci, której nie odwiedzał wiele lat. On także ma w głowie swoją traumę do przeżycia. W dzieciństwie został porzucony przez ojca, a babcia Kalina to mama jego taty, więc z nią też zerwał kontakt. Wspomnienia wciąż powracają i tak samo bolą jak wiele lat temu.

Ale spokojnie - to nie jest dołująca czy smutna książka. Absolutnie nie. Jest to ciepła opowieść o szukaniu sensu życia, o trudnych relacjach między ludźmi, o przebaczeniu drugiemu człowiekowi. Autorce udało się stworzyć historię, która wprowadza nas w świąteczny nastrój. W większości książek o tej tematyce też jest wiele mądrych słów jak to trzeba doceniać tu i teraz, przebaczać, podzielić się opłatkiem, zapomnieć o tym co złe, podać rękę na zgodę. No dobra, ale co zrobić jeśli tych osób już nie ma z nami, a święta kojarzą nam się tylko z bólem i łzami? Jak znaleźć w sobie siłę, żeby przygotować i przeżyć święta tak jak należy? Książka powinna się spodobać fanom powieści obyczajowych.

A teraz mała prywata. Autorkę poznałam na Targach Książki w Warszawie. Przez te kilka dni targów rozmawiałam z wieloma autorami, ale panią Mirek zapamiętałam najbardziej. Dlaczego? Ponieważ widać było jak podchodzi do ludzi z sercem. To nie było tylko podpisanie książki i do widzenia. To była prawdziwa rozmowa z drugim człowiekiem, o tym co robię, co chcę robić w życiu. To właśnie pani Krystyna powiedziała mi, żebym spełniała swoje marzenia i jeśli mam ochotę na prowadzenie bloga, to warto zaryzykować i to robić! Byłam dla niej jedną z tysiąca osób, nie do zapamiętania, a dla mnie ta rozmowa znaczyła bardzo wiele, za co dziękuję!

Ocena: 5+/6
©Matka książkoholiczka
Mam problem, jak ubrać doskonałość tej książki w słowa. Jak bez skrępowania opowiadać o niej, jak prostym słowom znaczenie nowe nadać. Mam problem, bo od dłuższego czasu te najlepsze, najbardziej doskonałe, wyjątkowo trafne, omijają mnie. Jakkolwiek jednak jest wyzwaniu warto sprostać.

Nie tak dawno wpadła w moje dłonie inna mała powieść dotykająca świąt swym słowem. Wtedy nie poczułem nic, wtedy nie doczytałem nawet do połowy, mnogością zdrobnień, słodkością słów przepełniony, poczułem się przesłodzony, poczułem, że nie sprostam, że słowa pewnej autorki, którą bardzo cenię tym razem nie są dla mnie. Chwilę później dotarło do mnie Światło, chwilę później było już o jedną noc za późno, bo nie potrzebowałem wiele, aby wchłonąć w siebie cały, calusieńki klimat tej niewielkich w sumie rozmiarów książki.

I nie skłamię, jeśli powiem, że poczułem coś dobrego, coś miłego, coś niezwykłego, bo choć święta, te właśnie Święta celebrowane już w listopadzie, coraz bardziej tracą swoje istotne znaczenie, gdy kilka tygodni później siadamy do wigilijnej wieczerzy, czasem mamy już dość tych świąt, które nawet się nie rozpoczęły. Jednak dzięki Krystynie Mirek może do tego nie dojdzie, może świadomość tej szczególnej magii świąt Bożego Narodzenia w jakiś sposób nas dotknie, może sprawi, że choć zobojętnieni na pewne sprawy odnajdziemy w sobie nową duchową jakość, nową moc, która w grudniu w szczególny sposób krąży w powietrzu.

Antek Milewski nie miał lekko. W jednej chwili poukładane od dawna życie, wydawać się mogło pełne szczęścia i radości, rozsypało się, jak domek z kart. Jedynym ratunkiem była szybka ucieczka w rodzinne, krakowskie progi. Gdyby ktoś widząc go pomyślał, że ucieka z pożaru, nie pomyliłby się wiele. Bo jego życie w istocie płonęło i potrzebny był jedynie cud, aby powróciło na właściwe tory. Stąd, jak zając zziębnięty i spłoszony stanął w babcinym progu, więcej milcząc, niż mówiąc.

Grudzień, zima i święta. Dla pewnego rodzeństwa od dawna to sprawa na zawsze zamknięta. Ciepłe kraje, palma, drink i parasolka, to ich wybór, ich droga. Kiedyś dorastali z Antkiem, brykali, jak te zające, dzieląc sekrety i chroniąc ich siostrę. W sumie nie mieli daleko, dziura w ogrodzeniu od zawsze była pomocna. W tym właśnie grudniu, na kilka dni przed Wigilią śliczna, choć nie taka już mała Madzia... zakochała się. Postanowiła również ukochanego wraz z jego rodziną przyjąć przy wigilijnym stole. Sprawa wydaje się prosta, ale tylko pozornie.

Ale, do licha, chciała tego! Pragnęła najbardziej na świecie stać się częścią tej radosnej, rozgadanej gromady, która śmiała się, pałaszowała smakołyki i co rusz ktoś kogoś obejmował, całował albo mówił mu jakieś miłe rzeczy. Nie dziwiła się, że Konstanty jest radosnym człowiekiem skoro wychował się w takiej atmosferze.

Osobiste dylematy Antka, rodzinna trauma rodziny Łaniewskich, życzliwi ludzie, uśmiechnięte twarze. Wiele się w tych dniach może wydarzyć i wiele faktycznie wydarzy się. Krystyna Mirek lekkością słowa onieśmiela i membranę serca porusza, Światło w Cichą Noc ma swój niezaprzeczalny urok i to nie tylko ze sprawą tej uroczej okładki. Powieść, która szeroką paletą emocji dotyka i wzrusza. Powieść sentymentalna, pełna uroku, momentami również radosna. Światło spływa na nas i pozostaje już w nas głęboko. Być może Święta tego roku będą miały zupełnie inny wymiar? Być może światło nie pozostanie tylko na kartach tej książki? Być może tak właśnie się stanie... nie jest wykluczone, że Światło pozostanie w nas na dłużej.

Ocena: 6/6
©Kominek
Moi drodzy mamy grudzień, dla wielu z nas najpiękniejszy miesiąc w roku. Nie trudno zgadnąć dlaczego. Oczywiście z uwagi na to, że już niemalże za chwilę nadejdzie Boże Narodzenie. W polskiej wierze i tradycji jedno z najpiękniejszych i najbardziej wyczekiwanych świąt. Przypuszczam, że niektórzy z Was zaczynają właśnie przygotowania do tego jakże wyczekiwanego, wyjątkowego czasu. Pierwsze zakupy, dekorowanie domu, a co najważniejsze nasze serca przepełnia radość i miłość. Z niecierpliwością czekamy na spotkanie z najbliższymi przy wigilijnym stole, podczas gdy w tle radości wypełniającej nasze domy unosić się będą melodie pięknych polskich kolęd. Niczego więcej nie pragniemy, jak tylko tego, by w ten magiczny czas być z tymi, których kochamy.
Niestety nie dla wszystkich święta Bożego Narodzenia to czas kojarzący się z pięknem, radością i miłością. Są osoby, które wolałyby z różnych przyczyn wymazać ten czas z pamięci. Dla tych osób bowiem święta kojarzą się z bólem, cierpieniem, samotnością.

Dziś dzięki książce Pani Krystyny Mirek Światło w cichą noc znajdziemy się na osiedlu domków jednorodzinnych, którego mieszkańcy właśnie przygotowują się do świąt. Wierni tradycji dekorują swoje domy tysiącem mieniących się światełek. Pośród tej ferii blasku kolorowych barw znajdują się dwa domy, w których panuje zupełna ciemność. Do jednego z nich zapukamy wspólnie z Antkiem Milewskim, chłopakiem, który próbuje podnieść się po bolesnym ciosie zadanym mu przez życie. Młody mężczyzna wraca po latach do domu rodzinnego swojego ojca, by tam, odnaleźć odpowiedz na dręczące go od lat pytania i wątpliwości. W przedwojennej willi mieszka ukochana babcia Kalina, z którą od lat nie utrzymywał kontaktu. W momencie przekroczenia progu willi wspomnienia wracają, a historia bolesnych przeżyć z przeszłości opowiedziana z perspektywy babci nabiera innych kształtów, dając Antkowi wiele do myślenia. Być może wszystko, co do tej pory myślał o ojcu i jego zachowaniu wcale nie jest tak oczywiste.

Zapraszam na dalszą część recenzji na mojego bloga.

Ocena: 6/6
©Kocie czytanie
Światło, które przychodzi nocą

Bożonarodzeniowa gorączka jest równie groźną chorobą, jak ta, która opanowywała kiedyś poszukiwaczy złota. Skutkuje takim samym oszołomieniem, niezdolnością do podejmowania racjonalnych decyzji i stadnym pędem nie wiadomo właściwie za czym

Mam wrażenie, że opisywana przez Krystynę Mirek gorączka zaczyna rosnąć już na początku listopada. Znicze i kwiaty idealne na cmentarz, na sklepowych półkach zastępują Mikołaje, bombki i choinki. Rozpoczyna się wyścig, wielkie odliczanie. I obowiązkowa nerwówka – czy zdążę z porządkami? Czy na pewno kupiłam prezenty dla wszystkich członków rodziny? Czy ilość potraw okaże się wystarczająca? W rytm Last Christmas i Jingle Bells pędzimy. Za czym? Niestety, czasem nie do końca wiemy… Światło w cichą noc pomaga się zatrzymać. Zmusza do refleksji. To idealna lektura nie tylko na okres Bożego Narodzenia. Autorka, dzięki bohaterom, przypomina, że to miłość i bliskość są najważniejsze – i w Święta, i przez cały rok.

Wyzwanie pachnące choinką i piernikami

Magda Łaniewska i jej dwaj bracia stają przed naprawdę wielkim wyzwaniem. Po zaręczynach dziewczyny z przystojnym, bajecznie bogatym i pochodzącym z domu z tradycjami Konstantym, postanawiają złamać tradycję i nie spędzać Świąt w ciepłych krajach. Palmy, piasek i słońce wyjątkowo zamieniają na mroźny Kraków, mały jednorodzinny dom i tradycyjną wieczerzę. Na wigilię muszą przygotować nie tylko potrawy czy wystrój, ale przede wszystkim własne serca. Wracają do dzieciństwa, do tragicznego wieczoru, który na zawsze zmienił ich życie. Pytanie tylko, czy Konstanty jest warty tak diametralnych zmian? A może zmiany są konieczne nie tylko ze względu na zaręczyny, ale po to, by pójść dalej??

Nie wierz nigdy kobiecie…

Wokalista Budki Suflera miał rację, ale Antek Milewski przekonał się o tym zdecydowanie za późno. Po latach, z podkulonym ogonem i dosłownie jedną parą skarpetek w plecaku, wraca z wielkiej stolicy do rodzinnej Willi pod Kasztanem. Babcia Kalina – skarbnica dobrego słowa, życiowych rad i pełnego miłości uśmiechu, przyjmuje wnuka marnotrawnego z otwartymi ramionami. Choć Antek uparcie chce zacząć wszystko od nowa, by zamknąć pewien rozdział życia, musi zmierzyć się z przeszłością. Dorosły, nie potrafi wybaczyć zmarłemu ojcu pewnej decyzji – wyboru, który zaważył na losie wielu ludzi. Czy z pomocą babci i uroczej młodej damy rozwiąże tajemnice z przeszłości i zazna odrobinę upragnionego spokoju?

Mistrzyni drugiego planu

O tej bohaterce wydawca nie wspomina w nocie. Uznałam jednak, że zasługuje na krótkie przedstawienie. Bo takich kobiet jak ona, jest wiele. Kobiet skupionych na wypełnianiu codziennych obowiązków, które zapominają o własnych potrzebach, marzeniach i uczuciach. Zapominają, a czasem wręcz nie mogą ich realizować. Dorota ma wszystko – troje zdrowych dzieci, bogatego męża, dom i ogród jak z bajki. Nie musi pracować, na wszystko ją stać. Królowa? Tylko pozornie. Tak naprawdę dla domowników jest służącą, które nie zasługuje nawet na „dziękuję”. Cierpliwie dba o podniebienia domowników, serwując wystawne kolacje i kilkudaniowe obiady. Do czasu. Nie jest w stanie ignorować wewnętrznego krzyku i tęsknoty za miłością. Tylko co na to mąż – pan domu i reżyser spektaklu, w którym Dorota gra fundamentalną wręcz rolę?

Bestsellerowa autorka znowu w akcji!

Światło w cichą noc to powieść nie tylko o świętach. To przede wszystkim historia ludzi, którzy robią rachunek sumienia. Wracają do przeszłości, by rozpocząć kolejne etapy życia. Pragną katharsis – dla siebie i dla swoich bliskich. Zrzucają maski, pokazują prawdziwe twarze. Twarze wystraszone, tęskniące, pragnące prawdziwej miłości i ciepła.

Mistrzyni lekkiego pióra

Chcecie poznać cechy charakterystyczne tej powieści Krystyny Mirek? Na pewno wartka akcja, ciepły humor, życiowe obserwacje i zapadające w pamięć cytaty. Autorka o sprawach poważnych pisze lekko. Dzięki temu książka nie jest przytłaczająca – czyta się ją, a właściwie pochłania w dwa popołudnia. Rozbudowane, także świąteczne opisy nie nużą czytelnika. Wręcz przeciwnie – wprowadzają w magiczny czas Bożego Narodzenia. Czuć zapach pierników i choinki, słychać trzask drewna w kominku… Cieszę się, że Światło w cichą noc to dopiero początek serii Willa pod Kasztanem. Z niecierpliwością oczekuję kolejnej premiery. Na szczęście luty i Światło o poranku są już blisko!

Światło w cichą noc – zapal je w sobie!

Tą książką rozpoczęłam sezon na czytanie tak zwanych świątecznych powieści. To był bardzo dobry początek! Gorąco polecam Wam Światło w cichą noc. Historie Magdy i Antka poruszają i wzruszają. Grzeją serca w zimowe wieczory. Chwilami bawią i przede wszystkim uczą – miłości i wybaczania. Sobie i innym. To zawsze trudna, ale warta odrobienia lekcja.

Ocena: 5/6
©Recenzje Dropsa Książkowego
Zaczynając od okładki, to... tak naprawdę to ona mnie urzekła i zmusiła do poznania tej historii. Przyjemnie się na nią patrzy, śnieg, światełka... to wszystko robi na mnie ogromne wrażenie pomimo iż nie jestem już dzieckiem. Uwielbiam patrzeć na śnieg, który sypie, uwielbiam spacerować podczas gdy on sypie, a już szczególnie wieczorami, gdzie wszystko się pięknie, kolorowo mieni, naprawdę, to jest bezcenny widok, który rok w rok zapiera mi dech w piersiach.
Na okładce widzimy kobietę z promiennym uśmiechem i grą kolorów - niebieskie oczy - do tego szalik i czapka również w tym odcieniu. Przyozdobiona jest brokatem, w efekcie czego prezentuje się dość ładnie. Grzbiet jest wykonany w trzech kolorach: czerwieni, bieli i czerni. Również wygląda ładnie.
Co do wydania nie mam zastrzeżeń, nie napotkałam błędów w druku czy też literówek.
Niestety powieść nie posiada skrzydełek, a szkoda bo stanowiłoby to dodatkową ochronę dla lektury.

Z Panią Krystyną spotykam się po raz pierwszy. Lista moich obaw związanych z lekturą była spora. Nie dość, że klimat, którego nie cierpię, temat tak samo, a w dodatku nieznany mi autor. Nie wiedziałam, czy przypadnie mi do gustu styl, jakim posługuje się Pani Mirek. Obawiałam się, że będę cierpieć straszne męki i katusze podczas poznawania kolejnych stron. Jednak to wszystko było... całkiem niepotrzebne. Po przeczytaniu kilkunastu stron dostosowałam się do pióra, jakim pisze autorka i powiem szczerze, że nawet dość przyjemnie poznawało mi się kolejne meandry bohaterów recenzowanej lektury. Światło w Cichą Noc okazało się powieścią napisaną niewiarygodnie lekkim piórem, pachnącym niemal świętami, który stanowił dla mnie wielkie wyzwanie. Zaakceptuję czy też nie? Nic nie wiedziałam, ale teraz, po skończonej lekturze jestem pewna jednego: nie jest to ostatnie spotkanie z autorką. Będzie tego więcej. Oczywiście dopiero w przyszłym roku, nowym, mam nadzieję, że lepszym, 2018.
Reasumując, polecam samą Krystynę Mirek jako autorkę ponieważ jej warsztat pisarski jest na poziomie, posługuje się przyjemnym, lekkim w odbiorze piórem, który potrafi nas oczarować i przekazać ten klimat, jaki opisuje.

Mamy kilku bohaterów, z czego najważniejszym jak dla mnie powinna być babcia Kalina. Jest to starsza kobieta, która poznała życie chyba z każdej możliwej strony i to niekoniecznie tej dobrej. Świetna kucharka, którą w domu na Wigilię z pewnością chciałby każdy.
Antek z kolei jest człowiekiem, który poszukuje swojego miejsca. Który musi odnaleźć się po ciężkiej próbie, na którą los go wystawił. Próbując wstać i się pozbierać, wraca do niego niczym bumerang wiele spraw z przeszłości. Czy go polubiłam? Myślę, że tak, jednak prócz babci Kaliny nikt nie zdobył mojej sympatii.
Magda wraz z Michałem i Bartkiem (braćmi) tworzą fajny zespół ludzi, którym jednak czegoś brakuje... Powinni otworzyć się przed sobą, póki nie będzie za późno... I tutaj mogłabym jakże negatywnie opisać Magdę, ponieważ bohaterka ta działała mi na nerwy okropnie. Wydawała mi się chwilami jakaś nie odpowiedzialna, bez mózgu totalnie. Nie mogąca zdecydować się na jedno, bo zaraz zmieniała zdanie. Ja rozumiem, że kobieta zmienną jest, ale aż tak to na pewno nie. Szczerze mówiąc jej postać uplasowała się w moim kryterium na samym dole.
Bracia różnią się od siebie diametralnie, ale ciężko mi cokolwiek o nich napisać. Wprawdzie byli narratorami powieści, ale jednak czuję niedosyt. Chciałabym jeszcze bliżej poznać ich głęboko ukryte emocje, wspomnienia. Są dość przyjemnymi postaciami, których polubiłam, nieco mniej niż babcię kucharkę, ale jednak.
Reasumując, uważam że autorka wykreowała dość ciekawe postacie, z fajną charakterystyką, jednakże jak czytacie nie każdy przypadł mi do gustu w tym samym stopniu. Jednych polubiłam mniej, drugich bardziej... Ale to bardzo dobrze, bo dzięki temu książka jest urozmaicona, nie nudzi, a budzi w nas emocje. (mocno poddenerwowanie zachowaniem Magdy - to taki przykład)
Emocje, o których wspomniałam przed momentem. Dzięki bohaterce, którą niezbyt polubiłam budzą się jakieś uczucia. Oczywiście w stosunku do niej to same negatywne, ale to mniejsza, cichutko. Największym zaskoczeniem dla mnie jednak było to, że gdzieś za połową na tyle przyzwyczaiłam się do bohaterów, że byłam tak bardzo ciekawa dalszego ciągu, że nie mogłam od lektury się oderwać. Musiałam poznać ciąg dalszy i jeszcze jedna strona... i tak do samego końca. Autorce idealnie udało się oddać klimat przygotować do świąt, nieporadnie, ale jednak wyszło fantastycznie, bo... ja czytałam ją z wielką przyjemnością. Ja, która nie cierpi świąt, tego klimatu zaakceptowałam to wszystko co chciała przekazać Pani Krystyna. Poczułam święta w sercach bohaterów i poczułam delikatne uczucie zazdrości, bo sama dawno się tak nie czułam jak oni.
Także jak dla mnie jest to wielkim zaskoczeniem i jestem pewna, że w przyszłym roku sięgnę po tę powieść jeszcze raz, mam nadzieję, że nie straci tego uroku, jaki dojrzałam czytając ją po raz pierwszy.

Uważam, że jest to całkiem dobra lektura tak naprawdę wskazana dla wszystkich zainteresowanych. Dotyczy świąt, przygotowań do nich, ale i ma spory wątek obyczajowy, miłosny również, który na pewno Was zainteresuje. Szkoda jedynie, że tak szybko się skończyła. Mimo wszystko polecam ją każdej zainteresowanej osobie oraz tym, którzy jeszcze nie mieli do czynienia z piórem autorki - bowiem warto poświęcić chwile lub dwie na zapoznanie się z treścią, jaką przygotowała pisarka.

Ocena: 5/6
©Tylko magia słowa
Święta to piękny czas, który rozświetla smutne, ciemne zimowe dni, jednoczy rodziny i pozwala od nowa odkryć cud Bożego Narodzenia. Jednak każdy z nas trochę inaczej odczuwa ten okres, jedni cieszą się już z nastaniem jesieni, inni natomiast zmuszają się, żeby zacząć jakiekolwiek przygotowania i robią wszystko, żeby ten okres nie był nadto męczący. Są i tacy, którzy uciekają od spędzania świąt w klasycznym rozumieniu, wyjeżdżają do hoteli, albo nawet spędzają ten czas za granicą. Powody takiego stanu rzeczy są bardzo różne, często smutne czy nawet tragiczne wspomnienia nie pozwalają na radość tego okresu. Światło w Cichą Noc to opowieść o ponownym odkrywaniu radości ze Świąt.

Do przedwojennej krakowskiej kamienicy przyjeżdża Antek, uciekający od smutku i porażki zostawionej w stolicy. Mury dawnego domu przypominają o innych ciężkich przeżyciach, które zostawiły ślad w życiu mężczyzny. Będzie musiał zmierzyć się z duchami przeszłości i odkryć tajemnicę, która spowodowała, że ojciec zostawił jego i matkę, postanawiając zacząć zupełnie nowe życie.
W małym domu trójka rodzeństwa jak co roku szykuje się na wyjazd do ciepłych krajów. Od lat nie obchodzą świąt, które w zawsze kojarzą im się z tragicznymi wydarzeniami z dzieciństwa. Jednak tym razem może być inaczej. Czy nadzieje pokładane w nowej relacji pozwolą na radykalną zmianę w założeniach rodzeństwa?
Dwa domy, dotąd smutne i ciemne w świąteczny czas, mają okazję zmienić swoje oblicze, czy ich mieszkańcy także odkryją radość i nadzieję w sercach?

Opowieści świąteczne powinny pokazywać radość, nadzieję i ciepło, które kojarzy się ze Świętami Bożego Narodzenia. To wszystko znaleźć można w najnowszej książce Krystyny Mirek. Autorka pokazuje dwie rodziny, naznaczone przez życie, które radzą sobie z problemami jak potrafią. Rodzeństwo Łoniewskich od wczesnego dzieciństwa przeżywa traumę tragicznych wydarzeń, które na domiar złego wydarzyły się w tym właśnie okresie. Na co dzień każde żyje, jak potrafi, choć widać wyraźnie, że po latach przeszłość nadal ma na nich bardzo silny wpływ. Święta dodatkowo potęgują te uczucia, dlatego też od lat uciekają od wszystkiego, co się z tym okresem kojarzy. Ale co będzie, kiedy któregoś roku jedno z nich stwierdzi, że pora z tym skończyć? Na pewno będzie to duże wyzwanie dla całej trójki.

Odkrywanie piękna świąt na nowo, próby przywrócenia rodzinnej tradycji, tajemnicze przygotowania do Wigilii, odkrywanie przyjemności ale i wielka niepewność a nawet strach. Autorce udało się oddać bardzo realistycznie wszystkie uczucia targające bohaterami, a jednocześnie pokazać ich indywidualność, nieporadność życiową w niektórych aspektach i powolne odkrywanie nowych możliwości.

Z drugiej strony pojawia się Antek, mężczyzna zagubiony, od dziecka przeżywający odejście rodzica, przez co jego okres świąt nie był nigdy zbyt radosny. Dodatkowo ostatnie wydarzenia postawiły go na pozycji całkowicie przegranej. Z pustymi rękoma przyjeżdża do domu ojca, który kojarzy mu się z wspaniałym okresem dzieciństwa, a jednocześnie na każdym kroku przypomina o porzuceniu.

Świąteczne powieści to książki dające nadzieję, radość, wzruszające, a jednocześnie pokazujące magię świąt. To wszystko znaleźć można w Świetle w Cichą Noc. Oprócz pierwszoplanowych bohaterów pojawia się tu kilka innych osób, które również tłumią w sobie różne złe wspomnienia, żyją chwilą nie pozwalając sobie na analizy, ale w końcu wszystko powoli się zmienia. U Krystyny Mirek bardzo lubię świetny styl oraz bohaterów, którzy mimo różnych życiowych ran bardzo szybko stają się bliscy. Bardzo łatwo porównać ten tytuł z dylogią Większy kawałek nieba. Są tu takie same pozytywne odczucia, bohaterowie z przeszłością i skomplikowane relacje, tylko tu dodatkowo czuć magię świąt. To świetny tytuł na nadchodzący okres. Sama nie mogę się doczekać kontynuacji tej trylogii.

Ocena: 6/6
©Książkowe Wyliczanki
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć