ebook Mgnienie
3.28 / 5.00 (liczba ocen: 231) Ilość stron (szacowana): 416

Mgnienie
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 16.45
Audiobook - najniższa cena: 19.90
wciąż za drogo?
-31% 16.45 zł Lub 14.81 zł
16.90 zł
27.81 złpremium: 17.94 zł Lub 17.94 zł
23.62 zł
29.89 zł Lub 26.90 zł
23.11 zł
23.12 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (6)
Inne proponowane

Detektyw Brodzki wraca do gry! Tym razem przyjdzie mu zmierzyć się z przeciwnikiem wyjątkowo trudnym – z własnymi demonami i z zabójcą, który nie odpuści, dopóki nie wyrówna rachunków z przeszłości. Dokąd prowadzi trop Człowieka w Kapeluszu? Jakie sprawy skrywa rodzina Brodzkich? Ile ludzkich istnień będzie kosztowało rozwiązanie mrocznej zagadkę?

Nawet gdy Heraklit ląduje za kratkami, Leon Brodzki nie może długo cieszyć się spokojem. Brutalne morderstwo i porwanie młodej dziewczyny zmuszają go do wznowienia śledztwa. Sprawa jest trudniejsza, bo dotyczy jego rodziny, a morderca będzie zabijał, póki nie złapie go policja. Brodzki zaczyna prawdziwy wyścig z czasem.
Gdy zegar zbrodni tyka, najistotniejsze są wskazówki.

„Polecam, to świetnie skrojony kryminał z niebagatelnymi bohaterami i główną postacią, która ląduje w czołówce moich ulubionych bohaterów literackich” – Agnieszka Lingas-Łoniewska

Mgnienie od Marcel Woźniak możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Jakie znaczenie ma dla Was jedno Mgnienie? Dla mnie ogromne. Po przeczytaniu drugiej powieści kryminalnej Marcela Woźniaka uświadamiamy sobie, że „nie wszystko jest tym, czym się wydaje”. Po Powtórce, autor powtórnie serwuje nam solidną dawkę adrenaliny. Kontynuacja wyścigu z czasem w jakim udział bierze Leon Brodzki w walce z psychopatycznym mordercą przyspiesza puls i prowadzi nas w otchłań ekstremalnych przeżyć. Gdy kości zostaną rzucone, nic nie będzie już takie samo, a dotychczasowi sprzymierzeńcy mogą stać się źródłem doświadczanego zła.

Marcel Woźniak po mistrzowsku utkał fabułę powieści, dzięki czemu z każdą kolejną stroną doświadczamy zastrzyku adrenaliny jak w najlepszym dreszczowcu. Książka naszpikowana jest emocjami o porażającej sile rażenia, a także solidną porcją psychologicznych i filozoficznych rozważaniach egzystencjalnych. Pan Marcel serwuje nam kryminalne przeżycia okraszone poczuciem humoru. Bardzo rozbawił mnie dialog Leona Brodzkiego, ze szpitalnym technikiem. Marcel Woźniak zwinnie przemyca swoją bogatą wiedzę historyczną, a w tło powieści wplata wątki kryminalne sprzed wielu lat. Autor rozwija również miejsce akcji powieści, które prosto z Torunia przeprowadza nas do krajobrazu Darłowa, w którym dzieje się jedna z kluczowych scen. Wówczas uświadamiamy sobie, że nie tylko opętany chęcią zemsty, psychopatyczny morderca jest głównym rozgrywającym w tej morderczej i bezwzględnej grze, że jest ktoś wyżej, kto pociąga za sznurki, a kurtyna zła nie zakryła jeszcze sceny, która wiedzie nas ku Otchłani. To co nie uszło mojej czytelniczej uwadze, to nawiązanie autora do twórczości literackiej trzech znanych i lubianych polskich pisarzy. Czytając Mgnienie, mogłem myślami powrócić do Gucia bohatera książek Marty Matyszczak, przypomnieć sobie twórczość Przemysława Semczuka oraz ponownie spotkać Marka Benera, który w książkach Roberta Małeckiego doświadcza równie morderczej walki jak Leon Brodzki. Autor wyostrza nasze apetyty na ciąg dalszy, a tok zdarzeń jakim poddany jest główny bohater przyśpiesza tempo, zwiększając ryzyko palpitacji. Ziarno niepokoju, zasiane w pierwszej części trylogii w jej drugim akcie przyniosło plon strachu. Spokojny jest tylko Marcel Woźniak – On jeden wie dokąd prowadzi ścieżka ku Otchłani, do której premiery nie dzieli nas głęboka przepaść, bowiem trzecia część trylogii pojawi się już w sierpniu tego roku.

Ocena: 6/6
©Czyt-NIK
Chciałabym powiedzieć, że u Leona wszystko dobrze, że życie mu się układa i nie ma żadnych problemów, ale tak szczerze powiedziawszy, to ma się jeszcze gorzej niż w Powtórce. Woźniak postawił go przed trudnym zadaniem, z którym Brodzki musi sobie poradzić, a jeżeli mu się nie uda to komuś stanie się krzywda.

Dużą pozytywną niespodzianką było rozpoczęcie Mgnienia jako bezpośrednią kontynuację Powtórki. Akcja kryminalnego debiutu Woźniaka podzielona została na kilka dni – od drugiego do piątego września 2016 – przy czym fabuła ostatniego dnia została niespodziewanie zakończona. Ku mojemu zaskoczeniu, w Mgnieniu kontynuujemy przygodę z piątego września, a ta ciągnie się przez pięć kolejnych dni i oczywiście urywa się w najgorszym możliwym momencie.

Wprowadzenie do Mgnienia od razu przypomniało mi Behawiorystę Mroza – jeden kluczowy element łączący obu morderców. Mróz nie zachwycił mnie swoim kryminałem w iście amerykańskim stylu, a Woźniak, całe szczęście, poszedł w zupełnie innym kierunku, skupiając się na innych elementach. Pierwsze kilkadziesiąt stron Mgnienia trochę mi się dłużyło – niewiele się tam działo, a autor przeplatał aktualne wydarzenia z tymi, ze swojego debiutu w roli przypomnienia, jednak w dalszej części książki całkowicie mi to wynagrodził dynamizmem i dopracowaną wielowątkowością.

Woźniak w Mgnieniu skupia się głównie na wątku kryminalnym, ubarwiając go jedynie monologami wewnętrznymi głównego bohatera i odrobiną obyczaju. Opisów otoczenia jest jak na lekarstwo, ale pojawiło się więcej określeń zapachów czy widoków, charakterystycznych dla klimatu noir, niż w Powtórce. Ciekawym zabiegiem, który rzucił mi się wyraźnie w oczy dopiero przy drugiej książce tego autora, było rozpoczęcie wątku kryminalnego w Powtórce i pozostawienie go nierozwiązanym do końca książki. W Mgnieniu ten wątek cały czas się ciągnie, wraz z kolejnymi wydarzeniami pojawiają się kolejne elementy układanki, ale zakończenie nadal pozostaje nierozwiązane. Wydaje się, że ten wątek widmo jest wątkiem głównym, od którego wszystko się zaczęło, i który był przyczyną każdego kolejnego nieszczęścia, a zadaniem Brodzkiego, którego i on dopiero od niedawna jest świadomy, jest dojście po nitce do kłębka.

Akcja nieprzerwanie ciągnie się przez kilka dni, a bohaterowie nie dość, że są nakręceni niedawnymi wydarzeniami, to cały czas pojawiają się kolejne problemy, którym muszą stawiać czoła. Początkowo sądziłam, że nie wpłynie to na kreację zachowania postaci, jednak patrząc na Brodzkiego stwierdzam, że się myliłam. Tak jak w Powtórce zapamiętałam go jako gościa o ciętym języku i ciężkim charakterze, tak teraz – w Mgnieniu – Leon podupadający psychicznie i fizycznie zaczął pokazywać swoją ludzką naturę, chociaż jego charakterek wychodzi z niego też ze zdwojoną siłą. Targają nim skrajne emocje, przy których nie brakuje wyrzutów sumienia za wybryki przeszłości. Okazuje się, że pod maską twardego detektywa skrywa się wrażliwy na cierpienie najbliższych facet, który bez najmniejszych skrupułów rozliczy się z tymi, którzy zaburzają mu spokój.

U Woźniaka nic nie jest oczywiste, nic nie kończy się tak, jak powinno, nie ma też wyczekiwanych szczęśliwych zakończeń. Czytelnicy, razem z bohaterami, przechodzą najpierw próbę wytrzymałości na wszystkie zaskakujące wydarzenia, a następnie podchodzą do próby cierpliwości w oczekiwaniu na kolejną część i kolejne elementy układanki. Miejmy nadzieję, że do wydania Otchłani minie kolejne mgnienie.

Ocena: 4+/6
©Rude recenzuje
Mgnienie, czyli drugi tom serii o Leonie Brodzkim, pokazuje, że Woźniaka stać na wiele więcej, niż pokazał w Powtórce - świetna akcja, pomysłowa fabuła, a przede wszystkim rewelacyjnie skonstruowany główny bohater - policjant z krwi i kości, twardy i nieustępliwy, ale jednocześnie pełen refleksji i wrażliwy. Polecam fanom dobrych kryminałów!



Ocena: 5/6
©Kto czyta, żyje podwójnie
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć