Pudełko z marzeniami
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria: /
średnia ocena: 3.50 / 5.00
liczba ocen: 909
Ilość stron (szacowana): 336
ebookpoint#Sonia Draga
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
21.52 zł
22.50 zł
22.87 zł
26.90 złpremium: 16.14 zł
26.90 zł
Pozostałe księgarnie
21.52 zł
22.06 zł
22.51 zł
23.94 zł
24.21 zł
24.50 zł
26.90 zł
26.90 zł
26.90 zł
Opis:

Sercowa zdrada, oszustwo wspólnika – jak z tym wszystkim żyć? Michał nie należy jednak do słabeuszy i może dlatego los daje mu jeszcze jedną szansę. Niestety i ona rozpłynie się we mgle niespełnienia. Bo i stu Michałów nie poradziłoby sobie z dwoma wścibskimi staruszkami, parą niesfornych dzieci i tajemniczym świętym. A może z marzeń trzeba zrezygnować po to, by zaczęły się wreszcie spełniać?

Najzabawniejsza świąteczna komedia romantyczna!Zdradzony przez narzeczoną i oszukany przez wspólnika trzydziestoletni Michał marzy o tym, aby zacząć nowe życie. Kiedy dowiaduje się, że podczas II wojny światowej jego rodzina ukryła w małym miasteczku na północy Polski skarb, wyrusza na jego poszukiwanie. Sęk w tym, że w miejscu ukrycia skarbu stoi teraz restauracja prowadzona przez rówieśniczkę Michała, Malwinę. Dziewczyna ma problem ze swoim ukochanym, który „odszedł w siną dal”, i babcią, która po wielu latach wróciła z Francji i koniecznie chciałaby teraz w restauracji wnuczki serwować żabie udka i ślimaki.
Michał postanawia zaprzyjaźnić się z Malwiną i zdobyć jej zaufanie, by później w tajemnicy przed dziewczyną odzyskać swój skarb. Niestety gdy w sprawę wmieszają się dwie wścibskie staruszki, dwójka dzieci i tajemniczy święty Eskpedyt, nic nie pójdzie zgodnie z jego planem.
„Pudełko z marzeniami” to przewrotna i zaskakująca komedia romantyczna o tym, że czasem należy zrezygnować z marzeń po to, aby… wreszcie zaczęły się one spełniać!

CYTATY:
Każde rozczarowanie z czasem staje się tylko kolejną życiową lekcją, a ból wyblakłym wspomnieniem...
Recenzje blogerów
Kiedy zaczęłam lekturę Pudełka z marzeniami duetu Witkiewicz - Rogoziński, nie wiem dlaczego, ale odniosłam wrażenie, że bohaterka żyje przynajmniej w dziewiętnastym stuleciu. Może to imię mnie zmyliło? Malwina. Albo figurka św. Ekspedyta w piwnicy? Trudno stwierdzić, w każdym razie wrażenie było interesujące. Później przyszło mi do głowy, że ta książkowa atmosfera pasuje idealnie do klimatu cudownego filmu pt. "Jasminum". Znacie? Ja uwielbiam i fabułę, i bohaterów. "Co się dziwisz?"

Pomysł na fabułę genialny. Postaci świetnie stworzone, takie trójwymiarowe, pełne życia i energii. Babcia Janinka cudowna, szczególnie w połączeniu z koleżanką, panią Wiesią. Kłopotów to one nie lubią...
Plan Kamila z wyeliminowaniem Rozalii - majstersztyk.

Pomysł z pudełkiem z marzeniami był ciepły i taki do uśmiechania się na samą myśl. Bardzo chciałabym, żeby w realnym życiu każdy znał miejsce, gdzie ktoś z głową w chmurach stworzy takie pudełko marzeń. To musiało być wyjątkowe doświadczenie dla tych wszystkich ludzi, którzy przynosili swoje marzenia i wrzucali do pudełka mimo tego, że przecież mieli świadomość tego, że pudełko nie może być tak magiczne, by spełniało te ich marzenia... A jednak, przychodzili, wrzucali, wierzyli i... działo się! Przypadek? Nie sądzę...

Z dialogów Tomasza i Floriana uśmiałam się bardzo, podobnie jak z niektórych wypowiedzi pani Wiesi (Kojarzycie scenę, w której starsza pani czyta Michałowi list z klubu czytelniczego? Poplułam ekran czytnika ze śmiechu). W ogóle ta powieść składa się z genialnych rozmów i wypowiedzi poszczególnych bohaterów, ich emocji, niepewności, prób i błędów. Jak w życiu, tylko lepiej. Nie polubiłam tylko Cezarego i Radosława, ale taki chyba był zamysł autorów, bo stworzyli ich naprawdę bardzo antypatycznych.
Rzecz jasna nie może być tak idealnie i nie napiszę samych superlatyw, bo jest jedna rzecz, która mnie irytowała podczas lektury. Ale pewnie powiecie, że się czepiam. Trudno. Nic na to nie poradzę, ja też popełniam błędy różnego formatu, ale bardzo mnie mierzi, kiedy autor tekstu stosuje formę "mi" na początku zdania... Sorry, to silniejsze ode mnie. Nie przejdzie mi przez gardło zdanie w stylu "Mi się to podoba", bo misie to mieszkają w ZOO, i tyle.

Ocena: 5+/6
©Bibliotecznie
Ten duet niemal zaklinał się, że w imię wzajemnej przyjaźni, nigdy nie pokusi się o napisanie razem książki. Jak się jednak okazało, specjalistka od szczęśliwych zakończeń oraz sam książę komedii kryminalnych nie tylko zrobili spectrum swoich czytelników w balona, ale też długo trzymali tę radosną nowinę w tajemnicy. Majka Jeżowska śpiewała, że marzenia się spełniają, gdy mocno się w nie wierzy i oczekiwana przez wielu książka tych dwojga z pewnością to potwierdza, ale Magdalena Witkiewicz i Alek Rogoziński przekonują też, że czasami warto najpierw wygospodarować nieco ludzkiej chęci, aby pomyśleć o marzeniach innych, a dopiero później skierować myśli na własne potrzeby. Nie od dziś bowiem wiadomo, że karma wraca i owiane świąteczną aurą Pudełko z marzeniami jest tego najlepszym przykładem.

Malwina postanawia zmienić własne życie i w porywie dość spontanicznej decyzji przeprowadza się do Miasteczka, gdzie wspólnie z życiowym partnerem Radosławem, otwiera polsko-wegańską restaurację. Mężczyzna wyraźnie nie czuje małomiasteczkowego klimatu więc pod pretekstem zarobienia większych pieniędzy, wyjeżdża zagranicę. W tym samym czasie do małej mieściny przyjeżdża Michał, który nie dość, że potrzebuje zaznać nieco spokoju, to jeszcze dowiaduje się, że w piwnicy świeżo otwartej restauracji, jego rodzina ukryła niegdyś prawdziwy skarb. Mężczyzna postanawia nawiązać z właścicielką nić przyjaźni, aby w ten sposób odzyskać tajemniczy spadek, ale jego niecne plany nieustannie przerywają dwie dziarskie staruszki oraz dwójka ciekawskich dzieci, a także pewien święty, którego obecność z pewnością najbardziej zaskakuje.

Mogłoby się wydawać, że powieść pisana przez dwójkę autorów, będzie stylistycznie nierówna i fabularnie mało harmonijna, ale nic bardziej mylnego. Pudełko z marzeniami to twór nieco zakręconego, ale też mocno doświadczonego duetu pisarskiego, który za pomocą lekkiego stylu i konkretnej porcji dobrego humoru, potrafi zapewnić czytelnikom ogrom pozytywnych wrażeń. Tak przyjemnie potraktowana fabuła bez ustanku angażuje i chociaż nietrudno domyślić się głównego zamysłu, to intrygujące wątki poboczne kilkukrotnie naprawdę zaskakują. Niech przykładem będzie tu ukryty w ciemnej piwnicy skarb, tajemniczy Święty Ekspedyt, czy chociażby tytułowe pudełko z marzeniami, którego magiczna moc nieprzerwanie zachwyca. Nie ma wątpliwości, że historia ta ma groteskowy charakter, ale autorzy pamiętają też o ważnym przesłaniu, śmiało zachęcając do bezinteresownego pomagania innym. Okazuje się bowiem, że wystarczy naprawdę niewielki gest, aby na twarzy drugiej osoby wreszcie zagościł prawdziwy uśmiech.

Literacka podróż do uroczego Miasteczka przynosi potok rozmaitych emocji, od wymuszonego pewną przewidywalnością wzruszenia, poprzez stałe zainteresowanie, aż po nieprzewidywalne wybuchy śmiechu, które wiernie towarzyszą odbiorcy. Nie byłoby jednak tylu przeżyć, gdyby nie odpowiednio dobrana obsada. O dziwo, to nie główni bohaterowie dzierżą miano kluczowych postaci, a raczej dwie czarujące staruszki - babcia Janinka, a także właścicielka pewnej zdrowotnej nalewki - pani Wiesia. To właśnie dzięki starszym paniom oraz dwójce wyjątkowo rezolutnych dzieci, akcja pędzi jak szalona, niejednokrotnie też wymaga życzliwego przymrużenia oka. Warto również wspomnieć, że chociaż na fabularnej scenie znalazło się miejsce dla kilku postaci z Pracowni dobrych myśli Magdaleny Witkiewicz, to wspólna powieść dwójki autorów w żaden sposób nie jest kontynuacją tego tytułu i można spokojnie czytać ją jako samodzielną historię.

Nie ma wątpliwości, że Pudełko z marzeniami to porządna dawka dobrego humoru, którą chwyta się szybko, przyjemnie i zaskakująco łapczywie. Magdalena Witkiewicz oraz Alek Rogoziński potwierdzają, że potrafią tworzyć nie tylko w pojedynkę, ale również pod wspólnym szyldem. Najważniejsze jest jednak przesłanie, które tej dwójce udało się zawrzeć w książce niezwykle przekonująco. Ta powieść jednocześnie relaksuje i motywuje do działania. Zachęcam do lektury i rozwiewam wątpliwości – chociaż świąteczna nuta jest tu wyczuwalna, to Pudełko z marzeniami można spokojnie otworzyć poza okresem Bożego Narodzenia.

Ocena: 4+/6
©Mozaika Literacka
Małgorzata Fugiel-Kuźmińska i Michał Kuźmiński, to „piszące małżeństwo”. Na pewno świetnie dogadują się przy pisaniu kryminałów – w mojej ocenie bardzo dobrych - skoro już ich powstało kilka. Byłam bardzo ciekawa jaki efekt końcowy będzie ze współpracy dwóch różnych, a jednak podobnych Autorów. Pani Magdalena, pisząca chwytające za serce, ciepłe powieści, ze szczęśliwymi zakończeniami i Pan Aleksander, znany z poczucia humoru, którym naszpikowane są kryminały jego autorstwa. Zdystansowane podejście do siebie, pozytywna energia i radość życia podwoiły swoją objętość i powstało Pudełko z marzeniami, w którym znajdziemy to co najlepsze w twórczości Magdy i Alka.

Malwina i Michał. Dwie zagubione, nieznające się osoby, których życie z lekka poturbowało i pchnęło do małej miejscowości, w której wcale nie jest nudno, jakby mogło się początkowo wydawać.
Malwina rozkręca własną restaurację, w której znajduje się … figura świętego Ekspedyta oraz pudełko z marzeniami. Obydwa te „przedmioty” odegrają niebagatelne znaczenie w całej historii.
Michał przyjechał do miasteczka w poszukiwaniu skarbu, który, zgodnie ze słowami przekazanymi przez babcię na łożu śmierci, znajduje się w … restauracji Malwiny.
Zaczyna się zabawa, do której swoje nie tylko trzy grosze dorzucą dwie dziarskie starsze panie i dwójka rezolutnych nastolatków. A zakończenie? Jak w komediach romantycznych, kiedy wychodzimy z kina z uśmiechem na twarzy i słowami „ooo, jakie to było ładne”.

Marzenia jednak się spełniają. Czasami trzeba im pomóc, a czasem po prostu wystarczy chwile poczekać.

Pudełko z marzeniami jest słodkie jak lukier na świątecznych piernikach. Założyłam, że taką powieścią będzie i taką chciałam przeczytać. Pozytywna, wesoła, romantyczna, ze szczęśliwym zakończeniem. Entuzjaści pióra Magdy i Alka będą bardzo zadowoleni!

Ocena: 5/6
©Na czytniku
Jakiś czas temu w skrzynce znalazłam tajemniczą, czerwoną kopertę, pachnącą cynamonem, a w środku nasączone zapachem serduszko i ulotkę, zapowiadającą nową książkę, Pudełko z marzeniami. Czyjego autorstwa? No właśnie - tego nie wiedział nikt. Po wielu spekulacjach wyszło na jaw, że za wszystkim stoi wydawnictwo Filia, a książka ma nie jednego autora, ale aż dwoje - Magdalenę Witkiewicz i Alka Rogozińskiego. Miałam okazję oglądać ten duet razem, nie miałam więc wątpliwości, że z połączenia sił dwojga tak pozytywnych ludzi musi powstać równie pozytywna, zabawna i ciepła książka.

Malwina ma dobrą pracę w korporacji i niewielkie mieszkanie w Warszawie. Jej pasją nie są jednak cyferki, ale gotowanie, i to wcale nie wymyślnych potraw z jarmużu i topinambura, ale swojskiej, polskiej kuchni, obfitującej w mąkę i tłuszcz. Pod wpływem impulsu dziewczyna kupuje lokal pod restaurację w Miasteczku, w którym często bywała w dzieciństwie. Piwnica budynku, oprócz kolekcji wybornych win, skrywa jeszcze jedną niespodziankę - figurę świętego Ekspedyta, który staje się swoistym powiernikiem Malwiny. Kapliczką jest jednak zainteresowany ktoś jeszcze - trzydziestoletni Michał, któremu po zdradzie ze strony wspólnika i narzeczonej nie pozostaje nic innego, jak zacząć nowe życie. Stara ciotka na łożu śmierci każe mu odnaleźć ukryty pod figurą skarb, jak jednak dobrać się do cudzej piwnicy, bez wzbudzania podejrzeń? Zwłaszcza w mieście, gdzie wszyscy wiedzą o sobie wszystko i nic nie umknie uwadze wszędobylskiej pani Wiesi…

Zgodnie z moimi przewidywaniami, była to szybka i przyjemna lektura, okraszona nawet nie garścią, ale wiadrem humoru. Wiedziałam, czego mogę się spodziewać po pani Magdzie, przy której książkach już nieraz zdarzyło mi się radośnie parsknąć, ale nie miałam jeszcze styczności z twórczością Alka Rogozińskiego, poza krótkim opowiadaniem w zbiorze Księgarenka przy ulicy Wiśniowej. Po lekturze Pudełka... już wiem, że pora nadrobić zaległości, a Do trzech razy śmierć spogląda na mnie z półki coraz bardziej oskarżycielskim wzrokiem.

Jak już kiedyś wspominałam przy okazji innej recenzji, mam słabość do książek z motywem restauracji i jedzenia w ogóle, dlatego bardzo spodobała mi się decyzja Malwiny, żeby rzucić wszystko i otworzyć domową restaurację w małym miasteczku. Decyzja może mało życiowa i wiążąca się z mnóstwem pracy i problemów, ale za to podyktowana głosem serca i rozpoczynająca nowy, o wiele ciekawszy etap w jej życiu. Uprzedzę tylko przyszłych czytelników, że zanim sięgniecie po tę książkę, warto zaopatrzyć się w pierogi bądź naleśniki, bo nagle może dopaść was ogromna ochota na mączne potrawy. Winę za dodatkowe spożyte kalorie bez skrupułów zrzucam na duet autorów.

Wiedziałam, że skądś kojarzę nazwę Miasteczko, ale nie mogłam sobie przypomnieć skąd. Pamięć szybko mi wróciła, kiedy na scenę wkroczyła znana z Pracowni dobrych myśli pani Wiesia i jej słynne nalewki ku zdrowotności, które niemalże zasługują na miano osobnego bohatera obu tych książek. Po połączeniu pani Wiesi z niedawno przybyłą z Francji babcią Malwiny, powstała prawdziwa mieszanka wybuchowa, która bawi, ale też mocno kręci kołem wydarzeń. W Pudełku z marzeniami pojawia się jeszcze kilkoro bohaterów, znanych ze wspomnianej powieści pani Witkiewicz, jak również rezolutna Kalinka z wyżej wymienionego opowiadania Alka Rogozińskiego, co było dla mnie bardzo miłą niespodzianką.

Wypadałoby wspomnieć, skąd właściwie wziął się tytuł: Pudełko z marzeniami. W restauracji Malwiny, dokładnie nad miejscem, gdzie piętro niżej znajduje się kapliczka, staje bowiem drewniana skrzynka, do której mieszkańcy miasta wrzucają karteczki ze swoimi marzeniami, z których wiele doczekuje się spełnienia. Ze względu na moją wiarę (jestem protestantką) zazwyczaj bardzo irytują mnie motywy modlitwy do figury, która nie ma żadnej mocy sprawczej, ale myślę, że w tym wypadku autorzy w ciekawy sposób pokazali, że większość marzeń można spełnić przez zwyczajną ludzką życzliwość i bezinteresowną chęć niesienia pomocy.

Pudełko z marzeniami to idealna lektura na grudzień, kiedy chętniej sięgamy po lekkie, ciepłe, nastrajające optymistycznie powieści ze szczęśliwym zakończeniem i świątecznym wątkiem. Świetni bohaterowie, dużo humoru i uniwersalne przesłanie to dobra recepta na literacki sukces, którego niniejszym pani Magdzie i panu Alkowi gratuluję, i czekam na kolejną wspólną książkę.

Ocena: 5/6
©Z herbatą wśród książek
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Wcześniejsze losy mieszkańców ul. Przytulnej 26 są opisane w książce "Pracownia dobrych myśli".

Inne proponowane
Warto zerknąć