Lab girl. Opowieść o kobiecie naukowcu, drzewach i miłości
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 4.04 / 5.00
liczba ocen: 21915
Ilość stron (szacowana): 432
cena polecana: 21.24
Audioteka#Audioteka - 9 urodziny
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
29.90 zł
21.24 zł
22.08 zł
25.42 zł
28.40 zł
Pozostałe księgarnie
20.78 zł
23.88 zł
23.92 zł
26.91 zł
29.90 zł
29.90 zł
29.90 zł
Opis:

Fenomenalna autobiografia badaczki świata roślin, gleb i nasion. Międzynarodowy bestseller 2016 według „New York Timesa”. Najlepsza książka 2016 roku według „Time” i „Entertainment Weekly”. Najlepsza biografia 2016 według „The Washington Post”. Zwycięzca National Book Critics Circle Award w kategorii „autobiografia”. Drugie miejsce w kategorii najlepsza książka non-fiction 2016 w konkursie Barnes & Noble.

Hope Jahren od dziecka wolała spędzać czas w laboratorium ojca, niż bawić się z rówieśnikami. Już jako mała dziewczynka obudziła w sobie miłość do botaniki.
Dziś Hope zajmuje zasłużone miejsce wśród najwybitniejszych naukowców. W swojej książce opowiada o pielęgnowaniu pasji, wzlotach i upadkach, ogromnej determinacji, a także ludzkiej przyjaźni i miłości. To również historia jej bratniej duszy – Billa, genialnego odkrywcy, z którym przebyła długą drogę od niebiańskiego Bieguna Północnego przez Stany Zjednoczone aż do rajskich Hawajów.
Jej wnikliwe spostrzeżenia na temat świata roślin wprowadzają czytelnika w magiczny świat majestatycznej przyrody, jednocześnie odnosząc się do zachowań i relacji międzyludzkich.

„Hope Jahren udowadnia całym swoim życiem, że nauka to jedna wielka przygoda, która daje szczęście, ale też potrafi być wymagającą i trudną drogą, zwłaszcza dla kobiety” – Diana Chmiel

„Historia miłości, przyjaźni i pasji do natury, do ciężkiej pracy, do walki o samą siebie. Wciągająca autobiografia i wstęp do fascynującego świata botaniki, który pokochasz całym sercem” – Olga Kowalska z WielkiBuk.com

„Dzięki tej książce spojrzysz w odmienny sposób na świat i uświadomisz sobie, że los drzew leży również w twoich rękach” – Mariola Kłodawska

Recenzje blogerów
Hope Jahren to pani biolog, która jako jedyna kobieta na świecie (!) została odznaczona medalem EBSA w dziedzinie nauk o Ziemi. Jeżeli nic Wam to nie mówi, nie martwcie się – mi też nic nie mówiło, ale i tak robi wrażenie. Hope Jahren prowadzi niezależne badania w dziedzinie paleontologii, jak przeczytamy na okładce, i moim zdaniem to naprawdę nam wystarczy. Przynajmniej na początek, bo bardzo szybko poznamy więcej szczegółów.

Dlaczego ta książka jest tak ciekawa, ważna i warta uwagi? To tak naprawdę dwie równoległe opowieści. Jedną z nich jest autobiografia Jahren, którą w zasadzie też można by podzielić na dwie części. Z jednej strony to opowieść o dzieciństwie, o tym, co ją ukształtowało, co sprawiło, że jest jaka jest. To wspomnienia rodziców, dziadków, pierwszy kontakt z naturą czy z przyrządami laboratoryjnymi. Druga część to opowieść o dorosłej Hope, o jej karierze, o drodze, którą musiała przebyć, by znaleźć się w tym miejscu, w którym jest dzisiaj, o kolejnych pracach, laboratoriach, porażkach i zwycięstwach, nie tylko w pracy, ale również w życiu osobistym. Muszę się przyznać, że wręcz pochłaniałam te fragmenty i są dla mnie najciekawsze z całej książki. Bo tak naprawdę w jaki inny sposób mogę zobaczyć, jak wygląda praca naukowca od kuchni, sama nim nie będąc? Nie ma takiej szansy. A Hope Jahren zdradza wiele, zaspokaja ciekawość, otwiera oczy na wiele spraw, uświadamia. Przede wszystkim o pozycji kobiet w nauce, ale nie tylko – w ogóle o walce naukowców z papierologią, o zdobywaniu pieniędzy na badania, o przeprowadzaniu tych badań, o wzajemnych zależnościach, o poświęceniu, wyborach i dylematach, o determinacji, pasji, zaciętości, wierze w siebie i zdecydowaniu w tym, co chce się robić, które są potrzebne, żeby w ogóle przebić się gdziekolwiek. Jahren przeprowadza nas od swoich początków aż do dzisiaj, nie szczędząc słów krytyki dla systemu, dla skostniałych ram nauki, ale też nie oszczędzając siebie. Wszystko komentuje z dużym dystansem i z poczuciem humoru, więc całości się nie czyta – ją się połyka.

Największą wartością tej książki jest szczera opowieść o tym, jak wygląda dzisiaj nauka – badania, zdobywanie funduszy, procesy i jakie miejsce w tym wszystkim mają kobiety. Ale i zebrana wiedza biologiczna też nie jest bez znaczenia. Więc cóż – pozostaje mi jedynie polecić, bo książka jest świetna!

Ocena 5/6
©Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi
Większość z nas nieprawdopodobnie rzadko skupia uwagę na otoczeniu. Zapatrzeni w ekrany telefonów i laptopów, potrzebujemy odpowiedniego bodźca, aby dostrzec przyrodę. Bezcenną, kuszącą pięknem soczystych barw. Czy możemy odłożyć na bok elektronikę, a następnie chłonąć wiedzę płynącą z natury?

Hope Jahren od dziecka czuła pewność, że pragnie zostać naukowcem. Omijały ją zabawy z rówieśnikami, za to mnóstwo czasu spędzała w laboratorium ojca. Konsekwentnie walczyła o spełnienie swoich marzeń. Kobiety w tym specyficznym świecie ciągle były i są traktowane protekcjonalnie, muszą podwójnie się starać, by osiągnąć upragniony sukces. Początki Hope nie należały do najłatwiejszych. Los rzucał pod nogi stos kłód. Ciągły brak funduszy, choroba, ciągła próba udowadniania, iż naprawdę jest coś warta. W drodze towarzyszył jej Bill, najlepszy przyjaciel, duża indywidualność, co ich połączyło. Dzisiaj Hope to uznana geobiolog i geochemik, skupiająca się głównie na paleontologii. W swojej książce opisuje nie tylko własne przeżycia, ale też zaraża miłością do drzew.

Zawsze miałam problemy z naukami ścisłymi, aczkolwiek potrafię docenić ich piękno. Dopiero teraz, gdy już skończyłam szkołę, mam chęć, aby poszerzać wiedzę z matematyki, fizyki, biologii. Próbuję łączyć to z rozrywką, nie zniechęcać się. Świat jest fascynujący, każde zjawisko, godne poznania od strony „technicznej”. To właśnie moje ostatnie zainteresowania stały się powodem, dla którego postanowiłam sięgnąć po Lab Girl. Nazwisko Hope Jahren nic mi nie mówiło. Zaczęłam szperać w Internecie ze względu na książkę. Osiągnięcia tej kobiety są imponujące. Zdobyła wiele nagród, nieustannie się rozwija. Byłam ciekawa, czy Jahren może zainteresować laików. Odpowiedź jest twierdząca. Sama od dziecka uwielbiam drzewa, z jakichś niewyjaśnionych powodów. To łączy mnie z Hope, która pomogła mi zrozumieć pewne niuanse. Lab Girl ma zapewnione specjalne miejsce na mej półce. Nie spodziewałam się aż tak wciągającej lektury.

Książka ma dość dużo stron, ale pozostał niedosyt. Nie z winy autorki. Zwyczajnie zauroczyło mnie to połączenie autobiografii i nauk przyrodniczych, podejście do czytelnika. Nie znajdziemy tutaj wydumanych hymnów śpiewanych na własną cześć, traktowania nas z góry. Hope cierpliwie wyjaśnia wszelkie zawiłości, używając przyjemnego języka. Namawia do zasadzenia własnego drzewa, o czym zawsze marzyłam i mam nadzieję, że wkrótce się to spełni. Zwłaszcza teraz, gdy chłonę nowe informacje i czuję wyraźne zachęcenie do kontynuowania tej przygody. Żałuję, iż nie trafiałam w życiu na takich dobrych nauczycieli. Wówczas wszystko przychodziłoby mi z łatwością, bez grymaszenia nad lekcjami.

Na tyle, na ile mogą, naukowcy troszczą się o swoich. Gdy wykładowcy zauważyli moje żywe zainteresowanie ich laboratoriami badawczymi, polecili mi kontynuowanie nauki na studiach doktoranckich. Ubiegałam się o przyjęcie na wszystkie słynne uniwersytety, o których słyszałam. Zawróciła mi w głowie perspektywa darmowych studiów i stypendium, które przez cały czas ich trwania pokrywałoby koszty czynszu i wyżywienia.


Jahren porusza wiele wątków, każdy znajdzie coś dla siebie. Połączono je tak, że tworzą spójną całość. Wspomina o małżeństwie, macierzyństwie. O magii tych rzeczy, o ile „rzeczami” można je nazwać. nie unikając tematu problemów. Omawia kwestię chorób psychicznych, radzenia sobie z nimi. Podoba mi się ta mnogość, trudno narzekać na nudę. Hope nie jest pisarką, dlatego początkowo obawiałam się, że może mieć problemy z przekazaniem swoich myśli. O dziwo, poszło całkiem nieźle. Wiem, iż daleko jej do wybitnych literatów, ale nadrabia ogromnym zaangażowaniem.

Ta publikacja aż kipi od ciekawostek, które warto zapamiętać. Autorka znakomicie odnajduje powiązania między światem drzew i ludzi. Nigdy nie sądziłam, że te pierwsze są aż tak fascynujące. Powoli zaczynam tęsknić za wiosną, a dzięki tak dobrze skonstruowanej pozycji mogę myślami przenieść się do miejsca, gdzie jest tyle zieleni. Rośliny potrzebują pielęgnacji, by móc się rozwijać. To dotyczy również przyjaźni, bo właśnie relacja Bill-Hope wydaje mi się być jednym z najmocniejszych punktów. Jak „brat z innej matki”, z tak silną więzią mamy do czynienia. Czytałam o tym duecie z prawdziwą przyjemnością. Niezawodny mężczyzna, równie utalentowany. Członek rodziny, nie tylko współpracownik.

Lab Girl to książka zdecydowanie zaskakująca. Nie oceniajcie jej po pozorach! Hope Jahren w świetny sposób przedstawia pasję, która doprowadziła ją prosto w ramiona sukcesu. To historia o sile determinacji, o niesamowitej kobiecie, mającej duże predyspozycje do stania się czyimś autorytetem. Egzemplarz świetnie nada się na prezent, szczególnie dla młodych osób. Czasem brakuje sił, a taka opowieść naprawdę wspiera na duchu.

Kaktus nie żyje na pustyni dlatego, że lubi pustynię. Żyje na niej dlatego, że jeszcze go nie zabiła. Każda pustynna roślina będzie się lepiej rozwijała, jeśli się ją stamtąd przesadzi. Pustynia jest jak cała masa kiepskich dzielnic: nikogo w nich mieszkającego nie stać na przeprowadzkę. Niedostatek wody, za dużo światła, zbyt wysokie temperatury: pustynia oferuje wszystkie te niedogodności, i to podkręcone do maksimum. Biologowie nie zajmują się zbytnio badaniami nad nią, a to dlatego, że rośliny dla człowieka trzy rzeczy: pożywienie, lekarstwa i drewno. Żadnej z nich nie da się znaleźć na pustyni.

Ocena: 4+/6

©Majuskuła
W szkole nie przepadałam za lekcjami biologii. Niezbyt interesujące, suche fakty oraz nie dość dobrze wyjaśnione mechanizmy nie bardzo przemawiały do mojego młodego umysłu. Gdyby w tamtym czasie wpadła mi w ręce książka Lab girl, myślę, że byłoby nam z biologią dużo bardziej po drodze.

Lab girl to autobiografia Anne Hope Jahren amerykańskiej geochemik i geobiolog, znanej z prac z wykorzystaniem analizy stabilności izotopów w celu analizy lasów kopalnianych pochodzących z Eocenu. Laureatki wielu prestiżowych nagród w tej dziedzinie. Jej książka Lab Girl (2016) została okrzyknięta zarówno jako „osobisty pamiętnik i pean dla świata przyrody”, jak i literacka fuzja pamiętnika i nauki.
(powyższe informacje pochodzą ze strony Wikipedia.org).

Ojciec Hope wykładał podstawy fizyki i nauki o Ziemi w college’u przygotowawczym w Minnesocie, dzięki czemu dziewczynka właściwie wychowała się w laboratoriom. Tam czuła się swobodnie, to był jej azyl, jej królestwo. Znacznie lepiej czuła się w laboratorium niż w domu.

Emocjonalny dystans między członkami skandynawskich rodzin jest czymś, co zaczyna się we wczesnym dzieciństwie i jest codziennie „pielęgnowane”.(…) Mama zawsze chodziła nadąsana, a ja nigdy nie potrafiłam pojąć, dlaczego. Z charakterystycznym dla dziecka egocentryzmem myślałam, że to przez coś co powiedziałam lub zrobiłam.(…)Mimo, że rozpaczliwie chciałam być podobna do ojca, wiedziałam, że mam być przedłużeniem mojej niezniszczalnej matki: poprawką, która miała urzeczywistnić życie, na które zasługiwała i które powinna była wieść.

Hope skończyła o rok wcześniej liceum i poszła na studia na Uniwersytecie Minnesoty. Zaczęła od studiów literaturoznawczych, ale bardzo szybko odkryła, że to jednak nauki przyrodnicze są jej przeznaczeniem.

Ludzie są jak rośliny: rosną w stronę światła. Wybrałam nauki przyrodnicze, ponieważ dawały mi to, czego potrzebowałam: dom w dosłownym tego słowa znaczeniu, czyli z definicji bezpieczne miejsce.

Jej życiowym celem stało się posiadanie własnego laboratorium, takiego jakie miał jej ojciec. I właśnie o tym jest ta książka o urzeczywistnianiu własnych marzeń. Czasami nie jest to proste, czasami bardzo zabawne. Okazuje się, że życie „nerda” potrafi być fascynujące jakkolwiek pełnie wyrzeczeń i poświecenia.
Ta książka to fenomenalna opowieść o życiu, miłości i przyjaźni, a wszystko to jest tłem dla obszernego i niesamowicie wciągającego wykładu z geobiologii prowadzonego przez fantastycznego naukowca i cudownego wykładowcę.

Każde ziarenko soli w solniczce ma kształt idealnej kostki, jeśli przyjrzeć się mu w powiększeniu. Gdyby to samo ziarenko zmielić na drobny proszek, to uzyskamy miliony jeszcze mniejszych kostek o doskonałych kształtach.

Dodatkowo autorka chce swą książką zwrócić naszą uwagę na problem ochrony środowiska, które obecnie eksploatujemy do granic możliwości za co w niedługiej przyszłości przyjdzie nam słono zapłacić.

(…)każdego roku, od 1990, produkujemy ponad osiem miliardów nowych pniaków ściętych. Jeśli dalej w tym tempie ścinać będziemy zdrowe drzewa, w niecałe sześć lat z każdego drzewa na Ziemi zostanie suchy kikut.

Pozdrawiam
K.

Ocena: 6/6
©Księgozbiór
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć