ebook Drzewa szumiące nadzieją
3.88 / 5.00 (liczba ocen: 588)

Drzewa szumiące nadzieją
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

najlepsza cena! w ostatnich dwóch tygodniach
E-book - polecana oferta: 23.94
Audiobook - najniższa cena: 24.17
28.90 złpremium: 17.34 zł Lub 17.34 zł
23.94 zł Lub 21.55 zł
28.90 zł
28.90 zł Lub 26.01 zł
-7% 22.25 zł
24.08 zł
24.57 zł
24.57 zł
26.01 zł
26.50 zł
28.90 zł
28.90 zł
Inne proponowane

Trzeci tom nowohuckiej sagi „Spacer Aleją Róż”. Tym razem autorka zabiera nas do najmłodszej dzielnicy Krakowa u schyłku lat 50. XX wieku, kiedy to doprowadzeni do ostateczności antykościelnymi działaniami władzy robotnicy podejmują desperacką walkę w obronie krzyża będącego symbolem nie tylko wiary, ale także wolności...

„Edyta Świętek z właściwą sobie lekkością nakreśliła przejmujący obraz nowohuckiej społeczności żyjącej w trudnych czasach ważnych przemian dziejowych. Czytelnik nie znajdzie tu lukrowanych opisów, lecz twardą, często okrutną rzeczywistość. A jednak z tej niepięknej, brudnej szarości co jakiś czas wyłania się jasne światło, dające nadzieję na lepsze jutro. Serdecznie polecam!” – Hanna Greń, pisarka
 

Drzewa szumiące nadzieją od Edyta Świętek możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Historia rozwoju Nowej Huty i jej mieszkańców. Codzienne zmagania, drobne radości i nadzieję, a także historia, która dotyka wszystkich mieszkańców nowej dzielnicy Krakowa. Walka o wiarę, konflikt z władzą. Edyta Świętek po raz kolejny pokazuje, że jej historie nie pozostawiają czytelnika obojętnym. Dlaczego ta seria tak mocno wciąga?

Bronek chciałby znaleźć szczęście rodzinne, choć ciągle ciska mu kłody pod nogi. Na drodze Julki pojawia się mężczyzna z przeszłości, który nie pozwala się łatwo zbyć. Kobieta, poświęcając się wychowaniu syna, nie potrafi otworzyć się na tę relację. Andrzej wiedzie szczęśliwe życie z Sabiną, choć codzienność zaczyna go powoli przerastać. Leszek zaczyna odcinać się od rodzinnych tradycji i wiary. Rodzeństwo jednak trzyma się razem, szczególnie, że w tle zbiera się burza. Mieszkańcy Nowej Huty dość mają czekania na obiecany Kościół, władza cały czas mami ich obietnicami. W końcu musi dość do zamieszek. Na ulicy pojawiają się oddziały ZOMO, a obrona nowohudzkiego krzyża zostanie zapamiętana na długo.

Bohaterowie dojrzewają, zmieniają się, często życie zmusza ich do refleksji i zmiany postępowania. Bywa też tak, że odpuszczają, wolą drobne przyjemności i spokój, od kłótni, od obowiązków. Każda z postaci zmierza w innym kierunku, jednak cały czas trzymają się razem i wspomagają wzajemnie.

Autorka po raz kolejny pokazała swój kunszt, łącząc losy bohaterów, ich codzienność, z większą historią, która zaważyła na losach całej rodziny. To już nie te czasy, kiedy Bronek, chcąc zapomnieć o straconej ojcowiźnie, dotarł do dopiero powstającej Nowej Huty, a potem ściągnął powoli resztę rodzeństwa. Teraz każdy z bohaterów ułożył sobie życie w nowych realiach, założył rodzinę, która cały czas się powiększa. A jednak cienie przeszłości nie odpuszczają. Marczak ma plan zemsty za śmierć brata, wykorzystuje sytuacje polityczną, żeby dopaść dawnego wroga.

Nowa Huta stała się pełnoprawnym miastem, choć nadal wielu jej mieszkańców żyje na granicy prawa. Walka o nową parafię, a potem obrona krzyża, który władza za wszelką cenę chce zlikwidować, spowoduje wiele problemów, a jednocześnie pokaże, jakie wartości przyświecają mieszkańcom. Nie można całkowicie odciąć się od korzeni.

Edyta Świętek pokazuje bardzo duży przekrój mieszkańców Nowej Huty, od robotników, przez pracowników biurowych, od specjalistów, po świat bikiniarzy. Dzięki temu miasto żyje, jego ulice wydają się na wyciągnięcie ręki.

Kolejny tom jest niezwykle różnorodny, a zakończenie wyciska wiele łez. Poznajemy losy bohaterów, ich wybory życiowe, które ni zawsze są właściwe, a czasami mocno nas wzburzają. Bohaterowie z młodych ludzi pełnych nadziei, zmieniają się w stateczne osoby, dla których najważniejszą wartością jest rodzina, praca i codzienne radości. Nie zapominają jednak o ideałach, o które przyjdzie im walczyć.

Po raz trzeci połknęłam ten tom, który wywołał we mnie całą masę emocji. Na koniec autorka zafundowała mi wydarzenia, nad którymi nie mogę dość po porządku dziennego. Tym bardziej nie mogę się doczekać, aż poznać kolejny tom, kolejne lata życia w Nowej Hucie i dalsze losy mieszkańców.

Ocena: 5+/6
©Książkowe Wyliczanki
Zimową porą udałam się w kolejną podróż do socjalistycznej Nowej Huty, a to za sprawą trzeciego tomu sagi Spacer Aleją Róż, autorstwa Edyty Świętek. Tym razem towarzyszyłam perypetiom bohaterów powieści Drzewa szumiące nadzieją. Wróciłam do ich świata z ciekawością podobną do tej, która towarzyszy nam, gdy spotykamy się z kimś dawno niewidzianym, kto nie jest nam obojętny. Rodzina Szymczaków, która związała swoje życie z nowohucką rzeczywistością lat powojennych, choć jest literacką kreacją, od początku wzbudza moje zainteresowanie, tym bardziej, że przyszło jej żyć w czasach skomplikowanych pod względem historycznym.

Tym razem bohaterowie powieści zostali skonfrontowani z wydarzeniami, które miały miejsce na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku, kiedy nowohuccy robotnicy stanęli w obronie krzyża na Osiedlu Teatralnym. W planach Nowej Huty, wzorcowego osiedla socjalistycznego, władze nie przewidziały miejsca na budowę Kościoła. Jednak szybko okazało się, że mieszkańcy dzielnicy znacząco odbiegają w swych poglądach od oficjalnego stanowiska partyjnych włodarzy. Do starć robotników z jednostkami Milicji Obywatelskiej i oddziałami ZOMO w obronie krzyża doszło w kwietniu 1960 roku. Dramatyczne wydarzenia zostały przemilczane przez ówczesną prasę, natomiast Władysław Gomułka - I sekretarz KC PZPRR określił uczestników zajść pod krzyżem jako resztki antyspołecznych szumowin, które dały o sobie znać w gorszących chuligańskich ekscesach.

Na tle tych historycznych wydarzeń bohaterowie powieści Drzewa szumiące nadzieją przeżywają swoje wzloty i upadki. Rodzina Szymczaków powiększa się o kolejne pokolenie. Rodzą się dzieci. Niektórzy odnajdują prawdziwą miłość, jeszcze inni nie mogą pogodzić się z niesprawiedliwością losu. I jak to w życiu bywa, rzeczywistość często odbiega od naszych wyobrażeń. Co jednak najważniejsze, zaletą powieści Drzewa szumiące nadzieją jest ukazanie niezwykłej siły kobiet, które potrafią poradzić sobie w najbardziej dramatycznych okolicznościach, zsyłanych przez los.

Akcja powieści toczy się zgrabnie, znani z wcześniejszych odsłon cyklu bohaterowie przeżywają różne chwile. Zarówno radosne jak i smutne. Bronek i Bogusia nareszcie odnajdują drogę do siebie i wspólnego szczęścia. Julia kocha i jest kochana przez wyjątkowego mężczyznę. Leszek odcina się od rodziny, a Jędrek rzuca się w wir szalonej i zmysłowej zabawy. W Pawlicach zaświeciło słońce dla Doroty, która powoli wynurza się ze swojej skorupy. I choć przez chwilę czuje, że może być szczęśliwa, ale czy się odważy?

Spotkanie z postaciami stworzonymi przez Edytę Świętek to jak spotkanie z bohaterami kultowej powieści radiowej "Matysiakowie". W obu przypadkach zdarzenia i rozmowy prowadzone przez bohaterów miały wiele wspólnego z aktualnymi wydarzeniami rozgrywającymi się w kraju.

Podoba mi się, że Autorka pisze o miejscach, które zna bez zbędnego sentymentalizmu, ale jednocześnie stara się pokazać nowohucką rzeczywistość lat PRL-u przez pryzmat ludzi, którzy żyli i pracowali w trudnych czasach. Przybliża ich smutki i małe radości. Chwile szczęścia spędzone w gronie rodziny i przyjaciół, moc rodzinnych więzów, co pewien czas wystawianych na kolejne próby. Jej powieść Drzewa szumiące nadzieją, jak i poprzednie tomy sagi, to bardzo dobry przykład literatury obyczajowej, w której mamy do czynienia z realistycznie wykreowanymi postaciami, i to nie tylko tymi, które występują w pierwszym szeregu. Takich ludzi mogli spotkać nasi dziadkowie czy rodzice pamiętający czasy epoki słusznie minionej. Osobiście odnalazłam się w powieściach Edyty Świętek, ponieważ przypomniały mi one wiele spraw, które znam nie tylko z historii, ale również z opowieści moich najbliższych. Z ciekawością wypatruję kolejnych części cyklu, aby skonfrontować je z własnymi wspomnieniami. Skoro w Drzewach szumiących nadzieją mamy do czynienia z przełomem lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku, to już całkiem blisko do lat mego dzieciństwa i młodości. Mój apetyty na nową powieść zaostrzył się w związku z zakończeniem - całkiem wystrzałowym, dosłownie.

Powieść Drzewa szumiące nadzieją to interesująca pozycja wśród tytułów poświęconych życiu ludzi w okresie istnienia Polski Ludowej. Edyta Świętek potrafi w sposób rzetelny i zajmujący pisać o codzienności, o ludziach i towarzyszącym im emocjach, odpowiednio ważąc elementy fikcyjne i historyczne. Moim zdaniem seria Spacer Aleją Róż zasługuje na wyróżnienie, polecam trzy tomy: Cień burzowych chmur, Łąki kwitnące purpurą i Drzewa szumiące nadzieją. Warto przeczytać, tym bardziej, że już lada moment ukaże się kolejna książka - Szarość miejskich mgieł. Polecam wszystkim, którzy poszukują literatury obyczajowej na dobrym poziomie.

Ocena: 5+/6
©Wasilka - Słowa jak marzenia
To już mój trzeci spacer Aleją Róż, oczywiście cudowny spacer, z którego nie chciałoby się wracać do rzeczywistości, ale co zrobić, skoro czytelnik w końcu musi kiedyś trafić na tę ostatnią zapisaną stronę w książce. Z wielką przyjemnością wróciłam do losów Szymczaków, których troszkę już mi brakowało. Edyta Świętek po raz kolejny zachwyca swoją lekturą swojego czytelnika. To książka, od której nie sposób się oderwać. Tyle się dzieje w tym tomie, że kiedy człowiek już zacznie czytać nawet wszelkie obowiązki domowe schodzą na drugi plan i stają się nieważne.

Stali tak blisko siebie, że ich oddechy mieszały się w jedno niespokojne tchnienie. Usta małżonków połączył długi pocałunek. Wpierw powolny, subtelny i delikatny, będący samą pieszczotą warg. Później nabrał namiętności i żaru, wywołując pospieszne bicie dwóch serc. Mężczyzna z pasją tulił do siebie ukochaną, błądząc dłońmi po jej ciele. Powoli zsuwał ramiączka halki oraz stanika, szukał haftek w bieliźnie. Bogusia, nieco speszona nagością, zamknęła powieki i poddała się zmysłowym pieszczotom męża.

Autorka przedstawia nam tutaj wzloty i upadki każdego z Szymczaków oraz ich rodzin. Stara się nam uświadomić, że nawet, gdy jesteśmy skłóceni ze swoją rodziną, w obliczu tragedii staje się to nieważne i jeden za drugim staje murem. Tak właśnie powinna wyglądać rodzina, wzajemne wsparcie jest niezwykle ważne.

Świetna kreacja bohaterów, ale tego mogliśmy się spodziewać. Niektórzy z bohaterów mają swoje chwile słabości, z którymi próbują sobie radzić niekoniecznie w najlepszy sposób. Jednak człowiek uczy się całe życie na własnych błędach. Grunt, żeby zrozumieć swoje złe postępowanie i próbować je polepszyć. Krysia wciąż wrogo postrzega swoją siostrę, myśląc, że ta za każdym razem pragnie zrujnować jej życie i odebrać jej mężczyznę. A właśnie to Julia jest takim aniołem rodziny, zawsze do wszystkich wyciąga pomocne dłonie. Od jakiegoś czasu obserwuje ją tajemniczy mężczyzna. Czy odegra ważną rolę w jej życiu? Bronek wciąż jest prześladowany przez Marczyka, który uczepił się myśli, iż to właśnie on zabił jego brata, którego pragnie pomścić. Ludzie wierzący pragną uzyskać zgodę na budowę kościoła. Wynikną z tego zamieszki, w wyniku których niektórzy ucierpią.

Nie mam pojęcia, jak Edyta Świętek to robi, ale ja już wiem, że ciężko mi się będzie rozstać z Szymczakami z którymi niezwykle się zżyłam. Za każdym razem z zapartym tchem śledzę losy naszych bohaterów, przeżywam z nimi smutki, cieszę się w chwilach radości. Czuję się stałym obserwatorem ich poczynań. Edyta dostarcza nam wielkiej dawki emocjonalnej podczas czytania. Jej bohaterowie są różnorodni, każdy ma jakieś słabości i mocne strony, ale tak samo bywa w naszym życiu. Przez to są niezwykle realni i bliscy naszemu sercu.

To był moment, gdy wszystko mogło się wydarzyć. Mogli obydwoje zrobić po kroku w tył, odsunąć się i na nowo ogrodzić szklanym murem, który dzielił ich do tej pory. Mogli stać w miejscu w bolesną nieskończoność, zadając sobie pytanie: co teraz? Wykonali krok do przodu po to, by wczepić się kurczowo dłońmi w swoje włosy i w ubrania. Połączyć usta w miłosnej pieszczocie, odetchnąć jednym oddechem i zamiast ugasić ogień płonący w żyłach, wznieść go w jeszcze większy pożar.

To, co zachwyca w powieści to niezwykły obraz nowohuckiej społeczności, który autorka odzwierciedliła idealnie. Nie mamy tutaj jakiś cukierkowych opisów, lecz często brutalną rzeczywistość z jaką muszą mierzyć się nasi bohaterowie. Wszystko składa się w jedną kompletną spójność. Fikcja literacka łączy się z realiami tamtych czasów. Edycie należą się wielkie brawa, za wkład włożony w napisanie kolejnego tomu. Gdybym musiała wybierać, który z dotychczasowych jest najlepszy, nie mogłabym tego zrobić, gdyż kocham je wszystkie.

Muszę jeszcze powiedzieć, że musiałabym "udusić" autorkę za takie zakończenie. No jak tak można postąpić z czytelnikiem? Edytko, ja się pytam jak? I jak tu wytrzymać do premiery IV tomu?

Drzewa szumiące nadzieją to dalsze losy rodziny Szymczaków, która niejednokrotnie się powiększy. To wzloty i upadki ludności nowohuckiej, która nie pozwala już tak władzy na narzucanie swoich ograniczeń, lecz zaczyna się buntować. To historia, dzięki której nasze serca napełnią się nadzieją, która pozwala przetrwać niejeden gorszy czas. Polecam, polecam, polecam.

Ocena: 6/6

©Czytaninka
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć