ebook Zdobyć Rosie: Czas próby
4.2 / 5.00 (liczba ocen: 5665)

Zdobyć Rosie: Czas próby
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Wydawca:  Harlequin
Kategoria:  /
E-book - najniższa cena: 12.90
12.90 zł
21.38 złpremium: 13.79 zł Lub 13.79 zł
18.86 zł Lub 16.97 zł
22.99 zł
23.00 zł Lub 20.70 zł
14.90 zł
17.99 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (5)
Inne proponowane

Kontynuacja historii najlepszego przyjaciela bohaterów powieści „Nic do stracenia”. Nate nie ma wątpliwości, że Rosie to ta jedyna. Niepostrzeżenie zmienia się z podrywacza w odpowiedzialnego mężczyznę, a w ich związku robi się coraz poważniej...

Rosie i Nate już wiedzą, że to nie jest przelotny romans. Także synek Rosie, mały DJ, staje się dla Nate’a bardzo ważny. Rosie jednak wstrzymuje się od deklaracji. Trudno powiedzieć: „Kocham Cię”, kiedy przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć. Czeka ich ciężka próba, w której stawką jest życie. Czy ją przetrwają?

Zdobyć Rosie: Czas próby od Kirsty Moseley możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Okładka tradycyjnie została zachowana w stylu, w jakim zostały wydane pozostałe powieści autorki. Jest to dobre, ponieważ świetnie wyglądają na półce. Czarne tło i zmienia się tylko kolor czcionki. Tym razem to zieleń. Widzimy mężczyznę i kobietę... Cóż, ta okładka moim zdaniem wygląda na bardziej Harlequin'ową, bo jakoś tak na subtelną, to mi nie wygląda... A szkoda. Gdyby dodać jej trochę bajkowości, jakiejś... delikatności! To jest właściwe słowo, to wyglądałaby przynajmniej na moje oko o wiele lepiej.
Nie posiada tradycyjnie skrzydełek, a czcionka jest duża i pozwala ona nam na wygodniejsze i szybsze czytanie. Literówek nie dojrzałam, ani innych błędów w druku, więc się nie skarżę. Przejdźmy zatem dalej.
Jak zapewne już przeczytaliście, Kirsty Moseley nie jest mi obca. Kompletnie. przeczytałam jej wszystkie powieści, jakie zostały wydane w Polsce. Wydawać by się mogło, że znam ją bardzo dokładnie. Wiem, czego można się spodziewać się sięgając po jej kolejne lektury. Tym razem zostałam zaskoczona. Po raz drugi. Już w pierwszym tomie Zdobyć Rosie, brakowało mi uczuć. Starałam się nie przywiązywać wielkiej wagi do tego, ponieważ humor grał tutaj zdecydowanie pierwsze skrzypce. Może w tej drugiej części zostało dodane więcej scen, gdzie mogło coś się wydarzyć, co mogłoby złamać czytelnikowi serce... Niestety. Nic. Przeważa tutaj humor w naprawdę dużej ilości i maskuje wszystko inne. Sprawia wrażenie, że autorka postanowiła nie łamać serc czytelnikom i stworzyła lekką, pełną ironii i zabawnych scen powieść. Ale czy tego oczekiwałam?

Jak wiecie jestem trochę wymagającym czytelnikiem. Najważniejsze jest dla mnie to, aby pióro było przystępne, lekkie, a zarazem czarujące i co za tym idzie - wciągające. To się zgadza, autorka spełniła ten punkt. ALE... brakło mi emocji, które odczułabym na sobie. Wiem, że czuli je bohaterowie, ale ja nic nie poczułam. Nie jest to książka z serii daje Wam wartości milion, więc o tym nawet nie wspominam. Kochana Kirsty! Brakło mi tych emocji, widocznie lubię być masochistką i sprawiać sobie emocjonalny ból poprzez tragiczne wydarzenia w lekturach. Wstrząśnij nami, kochana pisarko.
Reasumując, warsztat autorki jest doświadczony i widać to, ale niestety brakło tych emocji, które przedarłyby się do nas przez papierowe strony. Które mogłyby nas przeniknąć. Z kolei jest to lekka, obyczajowa powieść napisana naprawdę przyjemnym piórem - więc jeśli szukacie czegoś niezobowiązującego i na relaks - jak najbardziej, polecam.

Rosie to postać, która musi być od samego początku odpowiedzialna. Chwilowo kojarzyła mi się z jedną bohaterką polskiego... serialu. Tak, to jedyny serial kryminalny, który lubię oglądać, ale nie zawsze oglądałam KAŻDY odcinek, bardziej tak wyrywkowo, ale zawsze musiałam obejrzeć go od samego początku do końca. Właśnie skończył się kolejny sezon. Czekam na nowy, bo wiem, że będzie. Chodzi mi o Sprawiedliwi - Wydział Kryminalny. Rosie przypomina mi Izę... Chociaż nie z ostatniego odcinka. Nie wiedząc czemu czytając Czas próby myśląc o mamie Dj'a, miałam przed oczami tę postać z filmu...
Denerwowała mnie tym, że ciągle nie była pewna, ciągle miała jakieś ale, nie zawsze potrafiła postawić sprawę jasno. Miała czasami swoje powody, ale naprawdę... Działała mi na nerwy.
Z kolei Nate... Co tu dużo mówić. Chłoptaś, który podrywał wręcz nałogowo rekordową liczbę dziewczyn w końcu się ustatkował. Może nie całkiem się zmienił, ale jednak. Podobało mi się to, jak traktował chłopca swojej ukochanej. I kontakt z rodziną. Bezcenne uśmiechy na bank pojawią na Waszych ustach.
Reasumując uważam, że Kirsty Moseley stworzyła dobre postacie, charakterystyczne. Niektóre polubimy, niektóre nie... Mimo wszystko uważam, że najgorsze nie były.
A teraz o tym, o czym już wspominałam. Brak emocji. Poza humorem i pryskającą ironią, nie było niczego, do czego mogłabym się doczepić, że cokolwiek poczułam. Brakowało mi tej grozy, palpitacji serca... Tak naprawdę pożądamy scen, których nie chcemy by się wydarzyły, ale chcemy coś poczuć. Tutaj autorka nas oszczędziła i to bardzo. Nie wiem, czy miała to być ulga niczym maska algowa na twarz, ale udało jej się nas zrelaksować.
Jest to zdecydowanie obyczajowa powieść, po którą sięgnąć może dorastająca młodzież. Czas próby to idealna powieść na jeden wieczór. Z racji tego, że szybko się czyta, wystarczy Wam jedno popołudnie, czy tak jak wspominałam - jeden wieczór. Lekka historia, pełna zwrotów akcji, lecz niestety pozbawiona mocniejszych emocji. Przepełniona pozytywnymi emocjami głównie, co troszkę... przeszkadzało mi. W 3/4 książki, albo i więcej dominował klimat bardziej bajkowy, że wszystko jest cudowne, idealne i bez wad. Trochę mi to niestety przeszkadzało...

Uważam, że nie jest to najgorsza powieść autorki, ale miana najlepszej również bym jej nie dała. Autorka wycelowała w humor, zapominając, że zawsze można dodać jakiś dramat do całej opowieści. Dodać element, który sprawi, że nasze serca zabiją szybciej, co z kolei spotęguje ciekawość i tak dalej... Polecam starszej młodzieży i ogólnie gronu dorosłych czytelników.
Tak, wiem. Nie opowiedziałam Wam o jednym, bardzo ważnym wydarzeniu, które jest też nieco przełomowym. Ale zabierając się za lekturę, nie spodziewałam się go. I też Wam go nie zdradzę. Jednak nawet i tej scenie, pomimo iż była ciekawa, czegoś zabrakło. Oczywiście tych emocji, które przeszły by do nas, do naszych dusz, do naszego umysłu.
Gdybym miała ocenić tę duologię dałabym jej czwórkę z minusem.

Ocena: 4/6
©Tylko magia słowa
Czasami wystarczy tylko jedna, odpowiednia osoba, by całkowicie zmienić nasze dotychczasowe życie, kompletnie je przy tym przewartościowując. To właśnie spotkało Nate'a Petersa, od momentu, w którym Rosie pojawiła się w jego życiu, już nic nie jest takie samo - on nie jest taki sam. Typowy łamacz damskich serc i miłośnik przygód na jedną noc postanawia zaangażować się emocjonalnie i stworzyć poważny, stały związek. Jednak zabawa w kotka i myszkę to jedno, a ustatkowanie się, odpowiedzialność oraz trzymacie się określonych wcześniej reguł to już co innego. Czy Nate odnajdzie się w tak nowej dla niego sytuacji? Czy Rosie w końcu zaufa mu na tyle, by porzucić wszelkie wątpliwości kotłujące się w jej głowie i da się ponieść uczuciu? Jak na to wszystko zareaguje mały DJ, gdy dowie się o ich związku?

Byłam sama z moim bólem. Zamknęłam oczy i błagałam, by śmierć nadeszła i zabrała mnie ze sobą...

Zdobyć Rosie. Czas próby jest to kolejny tom przedstawiający historię Nate'a oraz Rosie. Przyznam, że nie miałam pojęcia jak Moseley w tej części rozegra fabułę i czy dorówna poziomem do poprzedniego tomu, jednak nie zawiodłam się. W pozycji tej, tak jak i poprzednio, występuje narracja pierwszoosobowa, którą wprost uwielbiam. Rozdziały prowadzone są z perspektywy dwójki głównych bohaterów, chociaż wciąż większa część z nich należy do Nate'a, co jest naprawdę ciekawym rozwiązaniem. Rzadko bowiem w tego typu książkach poznajemy historię z 'męskiej' strony w aż tak dużym stopniu, a szkoda, bo taka narracja bardzo przypadła mi do gustu.

Zastanawiałam się, jak w tomie tym rozwinie się postać naszego głównego bohatera, oraz czy jego charakterystyczne cechy nie zostaną pominięte, skoro postanowił zaangażować się w stały związek. Całe szczęście tak się nie stało, Nate dalej niezbyt dobrze odnajdował się w sercowych sprawach, a do bycia typowym romantykiem raczej mu daleko. Jednak przecież to nie same słowa się liczą, tylko czyny, a pod tym względem zdecydowanie stanął na wysokości zadania. I szczerze mówiąc, to najbardziej podobało mi się w tej pozycji, brak ciągłego, wzajemnego słodzenia i tekstów niczym z opery mydlanej, które niestety dosyć często pojawiają się w romansach. Jeżeli chodzi natomiast o Rosie, jej postać w części tej stopniowo coraz bardziej się otwierała. Stała się jeszcze bardziej zadziorna, zabawna, ale przede wszystkim odzyskała pewność siebie i wiarę w to, że jej również należy się odrobina szczęścia. W tomie tym dowiedzieliśmy się również więcej o postaciach drugoplanowych, które zostały wykreowane w niesamowicie barwny sposób. Wprost uwielbiam mamę Nate'a, jej otwartość, ciepło, niezwykłą aurę, która od niej biła. W historię tę wpleceni zostali także rodzice Rosie, i chociaż do jej matki mam dosyć obojętny stosunek, tak jej ojciec George kupił mnie niemal od razu.

Styl Moseley jest bardzo lekki, przystępny, dzięki czemu kartki wręcz same przelatują przez palce. Akcja może nie ma zabójczego tempa, jednak jest odpowiednio wyważona, dzięki czemu tak naprawdę nie ma w niej momentów, które mogłyby znudzić czytelnika. Zabrakło mi natomiast jakiegoś nagłego zwrotu akcji, który co prawda się pojawił, jednak niemal natychmiast został zduszony w zarodku - szkoda, bo sam pomysł miał spory potencjał, dzięki czemu autorka mogła rozwinąć to w coś naprawdę wartego uwagi. Mimo to jestem zadowolona z lektury, bywały momenty, które wzruszały mnie do łez, ale i takie, w których płakałam ze śmiechu - prawdziwy rollercoaster emocjonalny.

Podsumowując, Zdobyć Rosie. Czas próby to godna kontynuacja, jeżeli więc czytaliście tom pierwszy, z czystym sumieniem polecam Wam również tę część, na pewno nie zawiedzie. Ukazuje, jak wiele jesteśmy w stanie zmienić w życiu dla odpowiedniej osoby, jak ważne jest zaufanie oraz naturalna potrzeba bliskości.

Ocena: 4+/6
©Ver.reads
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć