Labirynt duchów
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria: /
średnia ocena: 4.18 / 5.00
liczba ocen: 2622
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
-24% 32.93 zł
36.00 zł
36.73 zł
37.32 zł
43.90 złpremium: 26.34 zł
Pozostałe księgarnie
28.54 zł
35.98 zł
36.96 zł
39.51 zł
39.51 zł
40.00 zł
41.71 zł
43.90 zł
43.90 zł
43.90 zł
43.90 zł
Opis:

Oczekiwana z ogromną niecierpliwością powieść autora światowego bestsellera „Cień wiatru”. Brawurowe zamknięcie tetralogii o Cmentarzu Zapomnianych Książek. Carlos Ruiz Zafón składa wielki hołd bogactwu świata książek, sztuce snucia opowieści i fascynującej sile magicznych powiązań między literaturą a życiem.

Barcelona, lata 50. ubiegłego stulecia, mroczne dni reżimu generała Franco.
Alicja Gris jest piękną, inteligentną, pozbawioną skrupułów agentką. Pewnego dnia otrzymuje zlecenie z najwyższych sfer władzy. Sprawa jest ściśle tajna – dotyczy tajemniczego zniknięcia ministra kultury Mauricia Vallsa. Wydaje się, że może mieć to związek z przeszłością, kiedy Valls był dyrektorem budzącego grozę więzienia Montjuic. Alicja, wraz z przydzielonym do tego dochodzenia, kapitanem policji ma kilka dni na odnalezienie ministra. W trakcie poszukiwań w jej ręce trafia należący do Vallsa siódmy tom serii „Labirynt duchów”. Książka ta doprowadzi Alicję do ukrytej w samym sercu Barcelony księgarni Sempere & Synowie. Czar tego miejsca sprawia, że jak przez mgłę powracają do niej obrazy z dzieciństwa. To, co odkryje, będzie śmiertelnym zagrożeniem dla niej i dla wszystkich, których kocha.
Zafón ostatecznie zamyka swoją tetralogię o Cmentarzu Zapomnianych Książek. Po mistrzowsku rozsupłuje wszystkie splątane wątki wielopiętrowej intrygi i prowadzi czytelnika do emocjonującego finału.

CYTATY:
W młodości widzimy świat takim, jakim powinien być, a na starość takim, jaki jest.
Ludzie mają swoje marzenia, ale o ich losie z pewnością decyduje diabeł.
Jakie piękne byłoby życie, gdybyśmy tylko potrafili kochać ludzi, którzy naprawdę na to zasługują.
Miałem wielu przyjaciół, większość z nich to były książki.
Przeszłość nie znika, nieważne, jak bardzo zaślepieni głupcy będą się starali ją wymazać, a kłamcy napisać na nowo.
Nikt nie wie, kim rzeczywiście jest, dopóki nie nauczy się nienawidzić.
Opowieść nie ma początku ani końca, ma tylko prowadzące do niej drzwi. Opowieść to niekończący się labirynt słów, obrazów i duchów przywołanych po to, żeby wyjawić nam ukrytą prawdę o nas samych.
Recenzje blogerów
Tajemnicza Barcelona, mgła, książki to cechy charakterystyczne serii Cmentarz Zapomnianych Książek Carlosa Ruiza Zafona. Mnie ten klimat kupił, zafascynował i to właśnie te elementy przyciągają mnie do tego cyklu. Czytam, chociaż nie ciągiem, raczej dawkuje sobie tego autora. Dlatego po przerwie, choć tuż premierze, przeczytałam ostatni tom Labirynt duchów.

[...]

Carlos Ruiz Zafon w Labiryncie duchów zaproponował czytelnikowi Cmentarza Zapomnianych Książek lekturę nieco odmienną w porównaniu do pozostałych tomów z cyklu. Tym razem więcej w tajemniczej Barcelonie realizmu, chociaż ciągle panuje magiczny klimat tak charakterystyczny dla autora. Lata pięćdziesiąte w stolicy Katalonii, to mroczne czasy, które tragicznie ukształtowały życie wielu rodzin. W takiej scenerii rozgrywa się akcja, która szczególnie w drugiej części przypomina kryminał retro. Oczywiście na sposób Zafona. Podsumowując, pomimo męki pierwszych stron, zaliczam Labirynt duchów do książek, które ze mną zostaną dłużej.

Ocena: 4/6
©Rudym Spojrzeniem
Sięgając po ostatnią książkę z cyklu Cmentarz Zapomnianych Książek miałam ogromne oczekiwania. Książkę miałam już jakiś czas w domu, a nie umiałam się za nią zabrać. A tak długo na nią czekałam. Może bałam się tego, że czekam na jakąś bombę literacką, a będzie niewypał? Być może moje obawy spowodowane były tym, że kiedy dobrnę do końca powieści nic już mnie nie czeka w magicznym świecie wyczarowanym przez Zafona. Czy książka spełniła moje wymagania?

Streszczenie całej powieści nie tylko mija się z celem i zabiera przyjemność czytania tym, którzy jeszcze tego nie zrobili. Ponad 800 stronnicowa książka, to historia wielowątkowa, z wieloma postaciami. Napomknę jedynie, że na kartach książki spotykamy naszych dobrych znajomych znanych nam z poprzednich części, ale pojawiają się też nowi bohaterowie. Zafon zabiera nas do Barcelony, gdzie trafia Alicja Gris, nowa postać – agentka specjalna. Jej zadaniem jest odszukać zaginionego ministra edukacji Mauricia Vallsa. Alicja w poszukiwaniach byłego naczelnika więzienia Montjuic trafia do księgarni pana Sempere. Okazuje się, że losy Alicji i rodziny Sempere są ze sobą związane. A szczególnie dotyczy do Fermina, który kiedyś uratował Alicji życie. Brnąc przez powieść poznajemy mroczne sekrety Mauricia Vallsa i jego rodziny. Ponadto odkrywamy przeszłość Isabelli Sempere przedstawioną z jej perspektywy. Dowiadujemy się również co działo się z Julianem Caraxem. Wszystkie postaci wykreowane przez Zafona są skomplikowane i mają ciekawe osobowości. Obok żadnej nie można przejść obojętnie i każda wywołuje w nas jakieś emocje. Wiele postaci mnie zaskoczyło, wiele odkryłam na nowo i zmieniłam o nich zdanie.

…dobra literatura ma niewiele wspólnego z takimi nieistotnymi w gruncie rzeczy kwestiami jak natchnienie czy solidna historia do opowiedzenia, więcej zaś z inżynierią języka, architekturą narracji, fakturą obrazów, tonacjami i kolorami użytymi do ich konstruowania, umiejętnym budowaniem sekwencji i muzyką, jaką da się wydobyć z orkiestry słów.

Zafon prowadzi nas przez labirynt słów, które tworzą wspaniałe obrazy i historie. Buduje świat magiczny, z którego trudno było mi się wyrwać. Jego umiejętność tworzenia barwnych postaci sprawia, że tak samo często gościł na mojej twarzy uśmiech jak i roniłam łzę. Labirynt duchów jest tak napisany, że jak każdą książkę z cyklu o Cmentarzu Zapomnianych Książek można ją czytać jak osobną historię. Co więcej dla kogoś, kto nigdy nie zetknął się z poprzednimi częściami przeczytanie Labiryntu duchów spowoduje, że z chęcią po nie sięgnie aby dowiedzieć się więcej o wydarzeniach tutaj wspomnianych.

Jeśli miałabym odpowiedzieć na pytanie czy książka spełniła moje oczekiwania, to tak. Po zamknięciu książki pomyślałam: co dalej? Potrzebuję trochę czasu, aby wyjść z tego zaczarowanego świata książek i wziąć się za inną lekturę. Jedynym co mogłabym zarzucić Zafonowi jest zbytnie rozwlekanie zakończenia. Sądzę też, że mimo tego, że raczej wszystkie wątki są zamknięte, to Zafon może nas jeszcze zaskoczyć. Oczywiście mogę się mylić.
Ocena: 4/6
©Czytanie na śniadanie
Czekałam na tę powieść z dużym niepokojem... a czytałam ją głównie ze znużeniem. Nie jest tak zła, jak się obawiałam, ale daleko jej do ideału i poziomu poprzednich tomów. Nie tylko dlatego, że ja sama dojrzałam czytelniczo i jestem znacznie odporniejsza na powierzchowny czar powieści, ale przede wszystkim z powodu dość podstawowych błędów. Zapraszam.

- I jak się zakończy to wielotomowe monstrum?
- Pokazem fajerwerków przy akompaniamencie wielkiej orkiestry i z udziałem skomplikowanej scenicznej maszynerii na pełnych obrotach.

No... nie.

W tajemniczych okolicznościach znika minister kultury Hiszpanii, Mauricio Valls. Rano po balu urządzonym dla swojej córki wsiada do samochodu prowadzonego przez szofera i rozpływa się w powietrzu. Śledztwo w tak delikatnej sprawie ma poprowadzić kapitan Vargas z policji oraz agentka służb specjalnych, Alicja Gris. Szybko okazuje się, że sprawa może mieć związek z przeszłością ministra, który po wojnie domowej był przez pewien czas dyrektorem więzienia politycznego Montjuic, oraz książką znalezioną w jego gabinecie - siódmym tomem cyklu Labirynt duchów stworzonego przez Davida Martina, barcelońskiego pisarza i osadzonego w placówce zarządzanej przez Vallsa.

Jak sami widzicie, w przeciwieństwie do poprzednich tomów tym razem dość ważną rolę odgrywa wątek policyjno-sensacyjny. I to już wydaje mi się gwoździem do trumny tego tomu. Zafón wciąż czaruje najbardziej, gdy sięga po historie rodzinno-literackie. Fragmenty, w których odkrywamy kolejne elementy układanki, są najlepsze. Niestety nie stanowią one większości. Samo śledztwo i spotkania z kolejnymi świadkami nie zachwycają, ale są całkiem w porządku, jednak te oparte na akcji składają się przede wszystkim ze słabych, ogranych klisz. Wyczerpałam już w tym życiu limit wyścigów taksówkami pod prąd, z wykrwawiającymi się głównym bohaterami na tylnym siedzeniu. I to na długo przed lekturą Labiryntu duchów. Jako kryminał, nie wnosi on po prostu niczego nowego i jest po prostu wtórny.

Wtórna jest również główna bohaterka. Dawno (bodajże od listopada 2016, czyli Wyznań gejszy) nie spotkałam kogoś tak idealnie wpasowującego się w schemat Mary Sue jak Alicja. Niby nie przekroczono granicy śmieszności/irytacji, ale ciężko nie zagrać w bingo. Okaleczona w trakcie wojny sierota, wychowana właściwie na ulicy, przygarnięta przez służby specjalne i wyszkolona na skuteczną agentkę. Najlepsza we wszystkim, czego się dotknie, seksowna, mężczyźni ją kochają, kobiety jej nienawidzą. Sarkastyczna i niezdolna do zbudowania trwałej relacji. Spragniona ciepła i zemsty. Mówiłam już, że oszołamiająco piękna?

Generalnie dopiero teraz dostrzegam, jak słaba jest kreacja bohaterów u Zafóna i jak bezkrytycznie wtłacza on ich w opresyjne role płciowe. Alicji-femme fatale przeciwstawiona jest anielska Bea, żona Daniela. Kobieta, która nie reaguje na podejrzewaną zdradę męża, która przezwycięża niechęć do domniemanej jego kochanki i okazuje jej jakieś toksyczne ciepło. No i której życia Alicja zazdrości. Pozostałe ważniejsze postaci kobiece to właściwie tylko ofiary opisywanej sprawy. (No nie, jest jeszcze Sofia, czyli druga kobieta, którą Alicja nie miała szansy się stać). To w sumie zabawne, że z jednej strony autor nieśmiało pokazuje nam dyskryminujące kobiety działania dyktatury Franco (o których wspomina przelotnie Alicja) i ówczesne normy obyczajowe przeciwko którym, jak się okazuje w ostatnim tomie, próbowała buntować się matka Daniela, ale z drugiej strony nie potrafi zrezygnować z koszmarnie stereotypowych podziałów płciowych. Że o jeszcze koszmarniejszych i jeszcze bardziej żenujących seksistowskich dowcipach Fermina nie wspomnę.

Co ładnie prowadzi nas do panów, bo u nich też nie jest wesoło. Vargas dość nieirytująco wpisuje się w kategorię detektywów po przejściach, ale z kolei Daniel to straszne ciepłe kluchy, a Fermin jest wręcz obrzydliwy. Obrzydliwe są też dla mnie reakcje męskich bohaterów na urodę Alicji, całkowicie uwłaczające ich inteligencji. A także to, jak bardzo Daniel w imię ochrony Bei odcina ją od większości informacji. Sporo niepokojących elementów, jak na jedną książkę. Nie wiem tylko, na ile to moja większa dojrzałość i wrażliwość, a na ile regres w stosunku do poprzednich tomów.

Teraz pomału zbliżamy się w stronę paru pozytywów, o których należy wspomnieć. Ale jeszcze chwila. Labirynt duchów to olbrzymia, wielowątkowa powieść, mająca poza tym za zadanie domknąć kilka rzeczy z poprzednich tomów. I o ile ogółem autor osiągnął w tym sukces, to parę chwytów budzi moje wątpliwości. Niejednokrotnie Zafón popełnia dość tanie błędy - tak jak wtedy, gdy dowiadujemy się o tym, że Alicja nosi gorset ułatwiający jej normalne funkcjonowanie dopiero przed 300 stroną, gdy przypadkiem potrzebuje ona pomocy starego znajomego, który ten gorset kiedyś stworzył. Po czym wspomniany jest on raz, gdy bohaterka dla odmiany go zakłada (gorset, nie znajomego). Scena z Ferminem rozpoznającym Alicję na dworcu na podstawie nie wiadomo jakich przesłanek również nie wypada zbyt realistycznie. Nie mówiąc już o tym, że podobno nie mógł on pogodzić się z jej śmiercią, ale nie ma o tym najmniejszej wzmianki w poprzednich tomach.

Ale miało być pozytywnie. Największym zaskoczeniem, jakie przynosi nam Labirynt duchów jest wątek spajający wszystkie części w całość. Ta magiczna, gotycka historia okazuje się sprowadzać do niezwykle smutnej afery kryminalnej. I takie rozwiązanie rozczarowuje, póki nie pomyślimy sobie, że może to być rozczarowanie całkiem celowe. W czasach okrutnej dyktatury nie ma miejsca na nieprawdopodobne historie. Ich finał musi być smutny i dobijająco realny. Żeby nie było: nie oddalamy się jednak tak bardzo od klimatu Cienia wiatru. W ostatniej części Labiryntu duchów poznajemy fikcyjną historię powstania całego cyklu, która prowadzi nas do punktu wyjścia. I stanowi naprawdę ładne jego domknięcie.

Cały Cmentarz zapomnianych książek będzie chyba dla mnie świadectwem czytelniczego dojrzewania. Wątpię, bym kiedykolwiek odważyła się przeczytać ponownie pierwsze trzy jego tomy - chyba wolę, by pozostały po nich cudowne wspomnienia. Z tego samego powodu nie potrafię Wam jednoznacznie go polecić lub odradzić. Choć w świetle poziomu ostatniego tomu trochę bliżej mi do tego drugiego stanowiska.

Ocena: 3/6
©Między sklejonymi kartkami
Lata pięćdziesiąte ubiegłego wieku w Barcelonie, mroczne dni reżimu generała Franco. Alija Gris to piękna i inteligentna agentka pozbawiona skrupułów. Pewnego dnia otrzymuje zlecenie pochodzące z najwyższych sfer władzy. Sprawa jest ściśle tajna i dotyczy tajemniczego zaginięcia ministra kultury Vallsa. Wszystko wskazuje na to, że zniknięcie ma związek z karierą mężczyzny jako dyrektora więzienia Montjuic. Alicja i towarzyszący jej kapitan mają kilka dni na odnalezienie ministra. W trakcie poszukiwań odnajdują siódmy tom serii Labirynt duchów. To właśnie ta książka doprowadzi agentkę do księgarni Sempere i Synowie. Dzięki temu miejscu powrócą do niej wspomnienia z przeszłości. Jej odkrycia sprawią, że ona i wszyscy, których kocha będą w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

Będę w szoku jeśli ktoś chociażby nie kojarzy Zafona albo któregokolwiek z jego tytułów. Mam wrażenie, że wszyscy go znają. Ba, że wszyscy go już czytali tylko nie ja. Przymierzałam się do jego książki Cień wiatru już kilka razy. Raz nawet zaczęłam jednak przerwałam lekturę. Do dziś nie pamiętam dlaczego. Teraz uśmiechnęło się do mnie szczęście i gdy tylko pojawiła się możliwość by Labirynt duchów stanął na mojej półce, nie wahałam się nawet chwili. Zwłaszcza, że tomy można czytać oddzielnie.

Jeszcze nim skończyłam czytać tę książkę, wiedziałam jak trudno będzie mi pisać ten tekst. Końcówka tylko mnie w tym utwierdziła. Spodziewałam się klimatycznej i wciągającej historii, a dostałam coś nieco innego.

Mnogość i podobieństwo nazwisk oraz imion bohaterów jest niebywała. W pewnym momencie wszystko zaczęło być do siebie bardzo podobne, a ja zaczynałam się gubić. Musiałam zastanowić się ponownie czy aby na pewno dobrze rozpoznaje nazwisko i historię osoby, która je nosi. Nie ukrywam, że dość mocno namąciło mi to w lekturze i znacznie ją wydłużyło.

Mam wrażenie, że część opisów i wątków jest zbędna. Ich brak wcale nie wpłynąłby na fabułę, a na pewno czytałoby się książkę szybciej i przyjemniej. W moim odczuciu jest ona zbyt obszerna, a niektóre momenty dłużą się niemiłosiernie. Niecałe 900 stron czytałam chyba caluśki tydzień, broniąc się przed nią rękami i nogami. I nie nazwę tego czytelniczym zastojem, bo na myśl o innych pozycjach moje chęci czytania były ogromne.

Labirynt duchów ma też plusy. Część bohaterów, zwłaszcza Alicja i jej towarzysz, są postaciami niezwykle ciekawymi i o bezbłędnym poczuciu humoru. Ich rozmowy były dla mnie mistrzostwem. Takim światełkiem w tunelu dla tej książki. Przez jej większość sprawiały, że chciałam czytać dalej. Moje serce skradł też Fermin, jego podejście do życia oraz humor. Był zupełnie inny niż wszyscy bohaterowie. Jakby pochodził z nieco innej historii. Ta trójka uratowała nieco tę książkę w moich oczach,

Najciekawszy był koniec. Ostatnie 200/250 stron. Zapewne chłonęłabym je z przyjemnością, jednak skupiona byłam bardziej na ich odliczaniu. Te ostanie strony były dla mnie najbardziej wciągające - cały czas coś się działo, nie było zbędnego przeciągania. Cała reszta zdaje się być dziwnym miszmaszem kryminału i obyczajówki.

Nie polecałabym tej książki na początek przygody z Zafonem. To raczej gratka dla fanów, a nie zachęta dla nowych czytelników. Dziwna i przeciągana kombinacja dwóch gatunków nie każdego przekona do autora i jego twórczości. Przeczuwam, że sama najpewniej porzuciłabym tę książkę w połowie, gdyby nie była egzemplarzem recenzenckim. Czytajcie Zafona, pod skórą czuje, że warto. Jednak nie zaczynajcie od Labiryntu duchów, możecie się nieco zawieść.

Ocena: 3/6
©Ciekawy cytat o książkach
Przyznam się szczerze, że jeśli chodzi o Cmentarz Zapomnianych Książek, do tej pory przeczytałam tylko Cień wiatru. Ta książka wystarczyła jednak, bym zakochała się w stylu Carlosa Ruiza Zafóna. Planowałam przeczytać kolejne dwa tomy jeszcze przed premierą czwartego tomu, ale cóż, nie wyszło. Skoro jednak każdą z części tej serii można czytać jako osobną powieść i nie trzeba trzymać się ustalonej kolejności, zabrałam się za Labirynt duchów wkrótce po jego premierze. Czy i tym razem Zafón mnie oczarował?

Lata pięćdziesiąte XX wieku, Hiszpania pod rządami generała Franco. W tajemniczych okolicznościach znika minister kultury, Mauricio Valls. Jego zniknięcie utrzymywane jest w sekrecie, a misja jego odnalezienia zostaje powierzona Alicji Gris, jednej z najlepszych agentek madryckiej policji, oraz kapitanowi policji, Vargasowi. Mają zaledwie kilka dni, aby go znaleźć. Zanim minister zaginął bez wieści, otrzymywał niepokojące listy, które związane były z jego przeszłością, kiedy to był dyrektorem więzienia Montjuic.
Podczas przeszukania prywatnego gabinetu Vallsa Alicja znajduje w tajnej skrytce siódmy tom serii "Labirynt duchów” autorstwa Victora Mataixa. Nie może oprzeć się wrażeniu, że książka ta odgrywa sporą rolę w wyjaśnieniu sprawy zniknięcia ministra. Badając ten trop, trafi wkrótce do barcelońskiej księgarni „Sempere i Synowie”, a to z kolei zmusi ją do zmierzenia się z własną przeszłością. Nie przypuszcza nawet, jak niebezpieczne mogą być sekrety, które odkryje.

Labirynt duchów to powieść wielowątkowa, złożona. Zafón utkał w niej sieć niebezpiecznych intryg, mrocznych i brudnych sekretów oraz zaskakujących powiązań. Pozornie niezwiązane ze sobą wątki splata ze sobą w niezwykły sposób, prowadzi czytelnika przez tę sieć, rzucając na niego urok, uwodząc go i szokując. Zafón to prawdziwy czarodziej słowa. Kusi i czaruje czytelnika, porywa go magią wykreowanej przez siebie opowieści, zachwyca kreacją postaci i oczarowuje plastycznością barwnych opisów pełnej sekretnych zakamarków Barcelony.

Uwielbiam książki o książkach i to pewnie dlatego Zafón potrafi mną tak zawładnąć. Strony jego powieści przepełnione są miłością do słowa, do opowieści, do czytania. Zachwyca mnie to, w jaki sposób potrafi on pisać o książkach i pięknie ubrać w słowa tę pasję. Sięgając po jego powieść, wiem, że znajdę w niej niejeden cytat warty zapamiętania.

Opowieść nie ma początku ani końca, ma tylko prowadzące do niej drzwi.
Opowieść to nieskończony labirynt słów, obrazów i duchów przywołanych po to, żeby wyjawić nam prawdę o nas samych. Opowieść to w ostatecznym rozrachunku rozmowa tego, kto ją pisze, z tym, kto ją czyta, ale narrator może powiedzieć tylko tyle, na ile pozwoli mu jego warsztat, czytelnik zaś wyczytać tylko tyle, ile sam ma zapisane w duszy.

Zafón ma ogromny talent do tworzenia nietuzinkowych, barwnych postaci. Po lekturze Cienia wiatru moją ogromną sympatię zyskali Daniel Sempere i Fermín Romero de Torres i trochę żałuję, że w tym tomie przypadła im rola drugoplanowa. W Labiryncie duchów pierwsze skrzypce gra jednak postać nie mniej intrygująca. Alicja Gris to odważna, nieco mroczna, obdarzona sprytem i niezwykle analitycznym umysłem kobieta, która dzięki sile swojego charakteru i inteligencji potrafi rozwikłać sprawy sprawniej niż inni, mimo iż codziennie musi znosić ból przypominający jej nieustannie o tym, że jako dziecko otarła się o śmierć. To kobieta - zagadka, która wzorowo pełni rolę przewodniczki po Labiryncie duchów, rozplątując sznurki w sieci sekretów oplatających Barcelonę. W jej towarzystwie nie można się nudzić.
Gdyby było to moje ostatnie spotkanie z tą serią, pewnie uznałabym je za wspaniałe jej zwieńczenie, szczególnie z tego względu, że niesamowite zakończenie Labiryntu duchów rzuca na całą serię zupełnie nowe światło. Na szczęście bramy Cmentarza Zapomnianych Książek skrywają przede mnie jeszcze kilka tajemnic, które mam nadzieję poznać w niedalekiej przyszłości.

Do sięgnięcia po Labirynt duchów, tak mi się wydaje, zachęcać specjalnie nie trzeba, dlatego też nie chciałam zdradzać Wam zbyt wiele. Carlos Ruiz Zafón to klasa sama w sobie i jeśli czytaliście jego wcześniejsze powieści, wiecie zapewne, że czeka Was prawdziwa czytelnicza uczta.

Ocena: 5+/6
©Zaczytana Dolina
Fenomenalne, że w dzisiejszych czasach pisane są jeszcze powieści, które bezapelacyjnie zasługują na miano arcydzieła. Książki, na które czeka się niecierpliwie, w których zatraca się dosłownie bez pamięci, których kończyć się nie chce, i za którymi tęskni się już przy przewracaniu ostatniej kartki... Labiryntem duchów Carlos Ruiz Zafón wspiął się na najwyższe literackie szczyty, dając czytelnikowi coś, co każdy może znaleźć tylko sam w sobie. Zaaferowanie, poruszenie, uwewnętrznienie, cała gama emocji, aż w końcu uczucie - przeżycie niepowtarzalne.

Labirynt duchów - według samego autora - można czytać jako fragment lub dopełnienie historii poprzednich części cyklu o Cmentarzu Zapomnianych Książek, a można potraktować jako spójną część. Wybór należy do czytelnika, bo w tym wypadku liczy się ścieżka, którą dotrze się do sedna. Wejściem do Labiryntu duchów jest wprowadzenie do tajemnego Cmentarza nowego pokolenia i retrospekcja z dramatycznego powrotu Fermina do Barcelony w czasach wojny domowej. Nieświadomy niczego czytelnik ramię w ramię z jednym z najwspanialszych bohaterów książkowych kart pozna dziewczynkę, która nie tylko zmieni losy rodziny Sempere. Główna akcja rozpoczyna się u schyłku lat pięćdziesiątych, kiedy znika znamienity minister Valls. Dochodzenie prowadzi m.in. tajna służba, do której należy Alicia Gris - zakrawająca na Anioła Ciemności samotniczka, posiadająca dar przejrzenia faktów na wskroś i doszukania się rzeczy, na które inni są ślepi. Że jest rozkochana w literaturze, nie trzeba wspominać, to się czuje... Podobnie jak falę nadziei na niezapomnianą podróż, kiedy akcja przenosi się z Madrytu do Barcelony, nie omijając księgarni rodziny Sempere i magicznego Cmentarza. Kruszą się światy, na których powstają nowe, każde możliwe rozwiązanie przynosi nowe pytania i odkrywa tajemnice - potężne państwowe na równi z przejmującymi prywatnymi - skrywane od lat, które jednak nie umarły razem ze swoimi właścicielami. I więcej o treści wiedzieć nie trzeba...

Właściwą drogę przez całą serię Zafóna każdy czytelnik odnajdzie sam dla siebie. Niektórzy mogliby czytać Labirynt duchów dla nietuzinkowych postaci, lecz wybór jednej wyjątkowej jest trudny, o ile w ogóle możliwy. Powieść ta, oprócz roli przypisywanej jej przez autora już we wstępie, wnosi w życie czytelnika bogactwo języka, wątków, charakterów, wrażeń i towarzyszących lekturze emocji, które pozostawiają po sobie nieopisane uczucie. Właściwie to swoją powieścią Zafón daje dodatkowe życie, bo na dzieło takiej klasy trudno pozostać obojętnym, ba, nawet trudno znaleźć odpowiednie słowa, żeby opisać, co się czuje. Labirynt duchów to wewnętrzny wzlot zakończony momentem, który chce się przedłużać w nieskończoność, i żywym wręcz wspomnieniem, którego nie pomyli się z żadnym innym. Wciąż brakuje mi słów, żeby wyrazić wartość, jaką w moje życie wniosła ta powieść i wszystkie poprzednie. I podobnych wrażeń życzę każdemu. Dla takich książek się żyje... Dla mnie to jedna z Książek Życia, spotykanych raz na lata. Przez wielkie K.

Ocena: 6/6
©paratexterka
Kiedy otrzymałam przesyłkę z najnowszą powieścią Carlosa Ruiza Zafóna Labirynt duchów nie kryłam zaskoczenia, ponieważ książka liczy sobie prawie 900 stron! Niezły z niej grubasek. Jednak gdyby wszystkie książki były tak dobre - sądzę, że nikogo nie przestraszyłaby ich objętość. Na tę książkę większość czytelników zaciera ręce i nie może spać po nocach. I już teraz Wam powiem, że wcale się nie dziwię. Podczas lektury delektowałam się wszystkim – słowem, historią, bohaterami, miejscem akcji...

Carlos Ruiz Zafón urodził się w 1964 roku w Barcelonie. Z wykształcenia jest dziennikarzem, ale to pisaniu podporządkował swoje życie (za co składam mu ogromny ukłon i wdzięczność). Pierwsze powieści kierował głównie do młodzieży jednak zyskał sobie zwolenników także wśród starszych grup wiekowych. Sławę pisarzowi przyniósł cykl Cmentarz Zapomnianych Książek : Cień wiatru, Gra anioła oraz Więzień nieba.

Labirynt duchów można czytać zarówno jako dopełnienie poprzednich części, albo jako opowieść zamkniętą w sobie i niezależną. Akcja powieści rozgrywa się w latach pięćdziesiątych ubiegłego stulecia, w mrocznych czasach reżimu generała Franco, kiedy to znika minister Valls. Dochodzenie prowadzi Alicja Gris, inteligentna i bystra kobieta (rozkochana w literaturze!), która potrafi dostrzec niedostrzegalne.

W trakcie poszukiwań w jej ręce trafia należący do Vallsa siódmy tom serii Labirynt duchów. Książka ta doprowadzi Alicję do ukrytej w samym sercu Barcelony księgarni Sempere. Czar tego miejsca sprawia, że jak przez mgłę powracają do niej obrazy z dzieciństwa. To, co odkryje, będzie śmiertelnym zagrożeniem dla niej i dla wszystkich, których kocha.

Labirynt duchów utrzymany jest w klimacie tajemnicy, przez co powieść jest magiczna. Zafón przenosi nas w świat wyobraźni, gdzie chyba wszystko jest możliwe. Czytając miałam wrażenie, że uczestniczę w wydarzeniach, a ta historia dzieje się naprawdę. Opisy i rozbudowane zdania są przemyślane. Autor absolutnie nie pisze dla samego pisania lub aby zapełnić puste kartki. Język powieści jest utrzymany na bardzo wysokim poziomie, co sprawia, że aż chce się ją czytać i czytać, i przedłużać moment dotarcia do ostatniej strony. Bohaterowie wzbudzają sympatię, współczucie i cały czas im kibicowałam, a w szczególności Ferminowi, który jest wprost niemożliwy!

Labirynt duchów to fenomenalna powieść z elementami grozy i tajemnicy okraszona dawką głęboko skrywanych sekretów. Nieprzewidywalna, wyjątkowa, przejmująca i wywołująca dreszcze. Każdy czytelnik znajdzie coś w tej historii dla siebie i będzie nią usatysfakcjonowany. Taka jest właśnie najnowsza powieść Zafóna. Słów brakuje, aby ją opisać. Dlatego każdy powinien po nią sięgnąć i się przekonać, jak mocne wrażenia wywołuje.

Ocena: 6/6
©Reading My Love
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć