Grzech
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.50 / 5.00
liczba ocen: 4
Ilość stron (szacowana): 400
cena: 18.83
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
26.90 zł
21.18 zł
21.52 zł
22.87 zł
25.56 zł
Pozostałe księgarnie
-12% 18.83 zł
21.00 zł
24.21 zł
24.21 zł
26.90 zł
26.90 zł
26.90 zł
26.90 zł
Opis:

Brutalny seryjny morderca i zabójcze tempo. Najlepszy kryminał, jaki przeczytacie w tym roku! „Czapki z głów. Pozycja obowiązkowa dla wielbicieli gatunku” – Katarzyna Puzyńska

W Lublinie dochodzi do serii zaginięć. Ktoś porywa kobiety. Rodziny zaginionych otrzymują tajemnicze listy. Do sprawy zostaje przydzielony znany z trudnego charakteru komisarz Eryk Deryło.
Gdy znalezione zostają pierwsze zwłoki, na miasto pada strach. Presja wywierana na lubelską policję rośnie.
Ofiar okrutnego mordercy przybywa. Krąg podejrzanych wzrasta. Strach przeradza się w panikę, gdy na jednym z lubelskich cmentarzy znaleziono makabrycznie zbezczeszczone kobiece szczątki.
Morderca gra z policją w kotka i myszkę, wyprzedzając każde jej działanie.
Do sprawy włącza się Miłosz Tracz, profiler mający za zadanie przygotować portret psychologiczny sprawcy wstrząsających mordów.
Czy okoliczności, w jakich porzucane są ciała, mają znaczenie? A może wyraźne, bluźniercze nawiązania do symboliki religijnej stanowią jedynie próbę zmylenia pościgu?
Jedno jest pewne, zapłatą za grzech jest śmierć.

Recenzje blogerów
Zawód prawnika to twór osobliwy, nierzadko kojarzący się z prestiżem, dużymi zarobkami i głośnymi procesami sądowymi, ale ostatnie wydarzenia pokazują, że ludzie prawa coraz śmielej wychodzą poza branżowe kuluary, aby wykorzystać otwarty zasób słów do podbicia rynku wydawniczego. Tak uczynił kilka lat temu Remigiusz Mróz, tak zrobiła niedawna debiutantka Paulina Świst, podobnie też czyni kolejny prawnik, Max Czornyj, śmiało wychylając się ze swoim pierwszym literackim dzieckiem. Czy debiutancki Grzech zasługuje na słowa uznania?

Pozornie spokojny Lublin otoczony zostaje mroczną zagadką. Nieznany sprawca porywa kolejne kobiety, a ich bliskim zostawia tajemnicze listy. Śledztwo prowadzi nieco porywczy komisarz, Eryk Deryło, chcący za wszelką cenę dopaść niebezpiecznego psychopatę. Do sprawy włącza się także miejscowy profiler, Miłosz Tracz, który próbuje wykorzystać własną wiedzę do stworzenia dokładnego portretu sprawcy. Gdy na jednym z cmentarzy znalezione zostaje brutalnie potraktowane ciało pierwszej kobiety, mieszkańców miasta spowija autentyczny strach. Wszystko wskazuje bowiem na to, że morderca działa z premedytacją, a jego plan ewidentnie przewiduje więcej ofiar.

Porównania do prozy innych pisarzy nie zawsze spotykają się z aprobatą, ale tym razem trudno nie zauważyć analogii między Grzechem Maxa Czornyja a drastyczną i jednocześnie mocno przekonującą twórczością Chrisa Cartera. To podobieństwo wyczuwa się już w pierwszej scenie, gdy zmartwiony krytyczną sytuacją porwanej bohaterki odbiorca, dosłownie czuje na własnym ciele drakońskie katusze, jakie gwarantuje jej parszywy sprawca. Debiutujący autor nieprzerwanie przedrzeźnia wyobraźnię czytelnika, podsuwając mu wyjątkowo plastyczne, a przy tym także realistyczne opisy sadystycznych działań porywacza. Odpowiednio prowadzone sekwencje zdarzeń sprawiają, że odbiorca chce szybko chłonąć kolejne sceny, a krótkie rozdziały, często zakończone budzącym grozę elementem niepewności, rodzą zarówno poczucie strachu, jak i mimowolną chęć poznania zakończenia. Podobnie bezwzględne podejście, pełne przerażających opisów, stale rosnącego napięcia i ubrane w tożsamy schemat fabularny, gwarantuje odbiorcy wspomniany przed chwilą Chris Carter w serii znakomitych thrillerów z detektywem Robertem Hunterem. Tym dość długim porównaniem nie mam zamiaru czynić jakichkolwiek zarzutów, a jedynie pochwalić mrożący krew w żyłach szlak, jaki obrał na swej literackiej drodze debiutujący polski autor. Max Czornyj zdradził mi bowiem w krótkiej targowej rozmowie, że twórczość amerykańskiego pisarza jest mu obecnie obca, a zatem Grzech jest w całości wytworem jego bujnej wyobraźni.

Zagadkowy psychopata poddaje porwane kobiety niewyobrażalnym torturom, sumiennie budując w nich przekonanie, że to właśnie on jest panem ich patowej sytuacji. Autor wprowadza postać sprawcy wyjątkowo oszczędnie, z jednej strony prezentując jego brutalne działania, z drugiej natomiast – nie przedstawiając głębiej motywów jego chorych działań. Czytelnik ma oczywiście świadomość, że sygnalizowany w tytule powieści motyw religijny nie jest przypadkowy, pojawia się on również w trakcie śledztwa, ale zachłanny odbiorca ma niezmożoną chęć dokonania przeglądu tak dewiacyjnych myśli. Max Czornyj nie pozostaje tym prośbom obojętny i tworzy postać profilera – Miłosza Tracza. Psycholog zauważalnie lubi teoretyzować, często posługuje się doświadczeniem innych lub wiedzą książkową, ale zdarza mu się także stosować mniej konwencjonalne środki. Chociaż mężczyzna zdaje się być nieoceniony w trudnym dochodzeniu, to sam profil psychologiczny sprawcy przedstawiony jest przez niego nieco zbyt chaotycznie.

Podobna uwaga nasuwa się w stosunku do procesu śledczego, który z założenia powinien kipieć dociekliwością prowadzącego. Eryk Deryło ma odpowiednie kompetencje i pozornie angażuje się w sprawę, ale czytelnik wciąż odnosi wrażenie, że szala śledztwa zbyt mocno przechyla się w stronę zaginionej Marty Wolskiej. Od początku wiadomo, że porwanych jest więcej kobiet, a jednak dochodzenie toczy się przede wszystkim wokół zgłoszenia Roberta Wolskiego. Jeżeli nawet autor miał w zamiarze śledzić działania z punktu widzenia tej postaci, powinien poświęcić uwagę dodatkowo tym kobietom, których zaginięcie zostało zgłoszone wcześniej. Fabularnie wybrakowane śledztwo mimowolnie uderza w opinię o samym komisarzu, który będzie musiał się w przyszłych tomach postarać, aby zostać docenionym także przez wytrwanych miłośników gatunku.

"Grzech ma tylko początek, nigdy końca.” Gorzkie i jednocześnie alarmujące słowa Homera idealnie komponują się z proroczym finałem, jaki zaproponował w swoim debiucie Max Czornyj. Początkujący autor szumnie wchodzi na literacką scenę i swoją fabularną odwagą potwierdza, że nie boi się walczyć o własną przestrzeń literacką. Chociaż proces śledczy potraktowany jest w Grzechu zbyt wyrywkowo, to odpowiednio rozproszone emocje, realnie odczuwalny strach, a także obiecujący schemat powieści, pozwalają wierzyć, że Max Czornyj będzie niedługo stałym bywalcem na listach bestsellerów.

Ocena: 4+/6
©Mozaika Literacka
Polski Chris Carter, mówili. Jest strasznie, mówili. Wbija w fotel, mówili. Świetny debiut, mówili. I z tym wszystkim się zgodzę, ale … nie w stu procentach.

Zima, niespełna kilka dni do Bożego Narodzenia. W Lublinie giną kobiety. Ich ciała zostały brutalnie pokiereszowane. Sprawę zabójstw dostaje na biurko komisarz Eryk Deryło i razem z podległymi mu funkcjonariuszami starają się rozwikłać kryminalną zagadkę. Tropy nie są jasne, plączą się. Tak naprawdę nic nie jest oczywiste. I zamiast być coraz lepiej, jest coraz gorzej. Jedno jest pewne, zapłatą za grzech jest śmierć.

Debiut Maxa Czornyja jest naprawdę udany. Dla lubiących mocne, mroczne thrillery, to gratka. Jeśli jest w wykonaniu „naszego człowieka” (czytaj: polskiego pisarza), to tym bardziej przyciąga i zachęca do przeczytania – przynajmniej mnie, bo uwielbiam odkrywać, doceniać i chwalić naszych rodzimych pisarzy. A porównanie do Cartera jest faktycznie celne. Do tego duetu dorzuciłabym jeszcze diaboliczne historie Maxime Chattama i powstaje trio z piekła rodem.

Było bardzo mocno. Miejsca morderstw ociekały krwią, strachem i bezwzględnością. Niemal na każdym kroku oczami wyobraźni widziałam tabliczkę „wchodzisz na własną odpowiedzialność.” I wchodziłam. I dawałam się wciągać w coraz to bardziej pokrętne i szalone działania chorego umysłu.
Było elektryzująco. Książka wciągała jak bagno, bo została bardzo sprawnie napisana i chciało się szybko, „na już” poznać rozwiązanie zagadki.

Myślę, że autor mógł lepiej przedstawić tło, czyli miasto, okolice, gdzie grasował morderca. Bo choć wiemy, że miejscem akcji był Lublin, to nie poczułam, że chodzę jego ulicami i zaglądam w jego zakamarki. Akcja mogłaby być osadzona w każdym jednym mieście na świecie. Może lublinianie poczuli klimat miasta?

Był klimat grozy, była akcja, było napięcie i zagadka. Czegoś mi zabrakło w tych obszarach „około zbrodniczych”, były zbyt płytkie, ot takie do ud, a ja chciałabym po szyję. Myślę jednak, że z takiego debiutu, tak odbieranego, każdy pisarz byłby bardzo zadowolony. Zakończenie sprawia, że czekamy na dalszy ciąg i na pewno z chęcią po niego sięgnę, nawet po to, żeby się przekonać, czy autor nadal potrafi mnie zaciekawić i pokazać coś więcej. Liczę na jeszcze lepszą kontynuację!

Ocena: 5/6
©Na czytniku
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć