Dobra córka
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 4.14 / 5.00
liczba ocen: 28945
cena: 16.25
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
24.99 złpremium: 14.99 zł
-20% 16.25 zł
-32% 16.90 zł
20.49 zł
20.91 zł
Pozostałe księgarnie
19.99 zł
20.48 zł
21.24 zł
21.24 zł
22.49 zł
22.50 zł
24.99 zł
24.99 zł
Opis:

Wstrząsające zdarzenie z dzieciństwa kładzie się cieniem na życiu Charlotte i Samanthy. Każda z nich szuka zapomnienia w zupełnie inny sposób. Ale po latach znów budzą się demony przeszłości. Jeśli siostry nie połączą swoich sił, pochłonie je mrok zbrodni..

Dwadzieścia osiem lat temu matka Charlotte i Samanthy została zamordowana na ich oczach. Żadna z dziewczynek nigdy nie zdradziła, co jeszcze wydarzyło się podczas brutalnego napadu na ich dom. Tragiczne wydarzenie zniszczyło więzi rodzinne, każda z sióstr poszła swoją drogą. Samantha robi karierę w Nowym Jorku, Charlotte prowadzi kancelarię w rodzinnym miasteczku. Życie płynie dalej, ale nagle wszystko zaczyna iść źle. Charlotte jest świadkiem dwóch brutalnych morderstw, które wstrząsają lokalną społecznością. Angażuje się w sprawę, nie podejrzewając, że przy okazji odkryje całą prawdę o rodzinnej tragedii sprzed lat. Siostry muszą połączyć siły, by raz na zawsze zamknąć tamten rozdział życia.

CYTATY:
Przyjrzeć się czemuś dokładnie można tylko wtedy, kiedy stoi się na zewnątrz.
Lepiej częściowo mieć rację, niż całkowicie się mylić.
Recenzje blogerów
Zaczynając od okładki muszę przyznać, że nie jest jakaś... czarująca. Zwykła okładka, w tle widzimy kobietę (idzie z parasolem i płaszczem). Jest gęsta mgła, jakieś drzewo z lewej strony. Niewiele możemy z niej wywnioskować.
Nie posiada skrzydełek, a to, że jest powieścią dość obszerną, bo ma ponad pięćset stron - to nie załamuje się grzbiet. Dla mnie to wielki plus. Ostatnio czytałam jedną z polskich powieści i niestety grzbiet chcąc nie chcąc się zagiął, a to wygląda niestety niezbyt estetycznie.
Co do samego wydania, zauważałam drobne błędy w druku, literówki, ale starałam się nie zwracać na to jakiejś szczególnej uwagi. Nie są aż tak rażące, żeby nie móc spokojnie jej czytać.
Czcionka jest duża, strony nie są białe, a odstępy między wierszami czy marginesy są na tyle duże, że dodatkowo dzięki temu czyta się o wiele wygodniej.

Ponad rok temu czytałam Ofiarę tej autorki. Tyle czasu minęło, a ja... się stęskniłam. jednocześnie obawiałam się nieco, że pióro autorki nie przypadnie mi do gustu. Że coś mi się nie spodoba. Dobrze, że tylko się obawiałam ponieważ wcale tak nie było. Czytało mi się tę powieść błyskawicznie, a to zawdzięczam lekkiemu, przystępnemu stylowi, jakim posługuje się sama Pani Slaughter.
Barwne opisy, mnóstwo akcji nie pozwalało stać w miejscu. Ciekawie wykreowani bohaterowie, sama fabuła była powodem, dla którego nie chciało odkładać się powieści na później, tylko wszystko poznać dość szybko. Pisarka pozostawiała wiele niewiadomych, przedstawiała historię z punktu widzenia dwóch sióstr, które było ciekawym spojrzeniem na życie, na minione wydarzenia... Podoba mi się to, co stworzyła autorka. Potrafiła zainteresować mnie do tego stopnia, że czytałam jak szalona, przewracając stronę za stroną z coraz większą ciekawością. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz będę miała okazję spotkać się z piórem Karin i że nie raz mnie jeszcze zaskoczy ciekawą, oryginalną fabułą.

Charlotte i Samantha to siostry, dość ciekawie wykreowane bohaterki powieści. Z opisu wiecie, co je spotkało. Nic pięknego i nic do zazdroszczenia. Mimo wszystko podniosły się i... rozeszły w dwie różne strony. Są to postacie na tyle barwne, charakterystyczne, że aż chce się o nich czytać
Interesuje nas ich przeszłość, ich myśli... Każda dźwiga swoje brzemię, na każdą spada inna lawina problemów, z którymi muszą sobie poradzić. Niestety nie jestem w stanie wskazać tej, która bardziej zyskała moją sympatię. Chyba najbardziej polubiłam ich ojca, który swoim poczuciem humoru rozjaśniał poniekąd fabułę. To nic, że ciągle pakował się w tarapaty i palił jak smok papierosy. To naprawdę nic takiego.
Ich relacja do najprostszych nie należy i za to również chciałabym podziękować autorce. Nie, żebym wyciągała wnioski z relacji sióstr i realizowała je w swoim życiu, ale dały mi trochę do myślenia.
Autorka pokazała nam, że nie zawsze siostrzana miłość objawia się w dobrych stosunkach. A...w czynach, drobnych gestach. Podoba mi się to, że Slaughter podjęła się dość problematycznej relacji dwóch bliskich dla siebie osób, które łączy nie tylko krew i rodzice, ale i wielkie uczucie. Siostrzana miłość, która niestety ciągle obrywa po nogach i gdzieś się gubi, by móc po jakimś czasie dostać szansę i podnieść się. Odnaleźć to, co zagubione.
Ta relacja spodobała mi się naprawdę bardzo i może właśnie to, że jestem zwaśniona z kimś, kogo nie chcę znać, a mamy tą samą mamę. Może to dlatego tak mnie ugodziło, ale wiem, że mój przypadek niestety jest o wiele cięższy. Zresztą - nie ważne.

Tak jak wspominałam, fabuła tej powieści jest całkiem wciągająca. Byłam bardzo zainteresowana tym, co ma do przekazania nam pisarka. Akcja gnała cały czas do przodu, a więc nie da się nudzić podczas lektury co jest kolejnym plusem dla książki. Mamy powroty do przeszłości, które są widziane z dwóch punktów widzenia - oczywiście Charlotte i Samanthy i każda ma taki sam początek, ale inny koniec... I to jest bardzo ciekawe, jak dziewczyny wybrnęły z rodzinnej tragedii. Cieszę się, że tak trudny temat okazał się małym problemem dla pisarki. Bowiem tak świetnie napisała tę powieść, te trudne chwile są naprawdę ciężkie i dla nas, bo je odczuwamy po części. Nie całkowicie, a po części. Nikt z nas nie chciałby przeżyć takiej tragedii jak siostry Quinn.
Portrety psychologiczne są dla nas interesujące, a więc chcąc czy też nie ulegamy czarowi Slaughter i czytamy jak urzeczeni tę powieść.

Z czym nie mogę się zgodzić? Z opinią Camilli Lackberg. "Mrożący do szpiku kości thriller o mrokach przeszłości. Talent i serce Karin Slaughter trzymają przy lekturze od pierwszej do ostatniej strony." Nie zgadzam się z pierwszym zdaniem ponieważ mnie nie zamroził. Ale zaintrygował jak najbardziej.

Cieszę się, że miałam możliwość poznania drugiej powieści Karin Slaughter i po raz kolejny mówię, że to na pewno nie ostatnie spotkanie z pisarką. Na pewno jeszcze kiedyś zaczytam się w jej niejednym thrillerze. Niespotykany pomysł na fabułę, akcja, która gna do przodu czy postacie z tej powieści są czymś co powinno Was przekonać do sięgnięcia po Dobrą córkę. Wiem, że jest wiele negatywnych recenzji na jej temat, które sama czytałam, jednak ja dałam jej szansę i spodobała mi się. Daj jej szansę również i Ty, a kto wie, może i przypadnie do gustu i Tobie?

Ocena: 5/6
©Tylko magia słowa
Thriller jest gatunkiem, po który sięgam stosunkowo często i dlatego nie powinnam nikogo zaskoczyć stwierdzeniem, że w związku z tym wielokrotnie przeszukiwałam Internet pod kątem próby znalezienia jakiś nowych rekomendacji. Nazwisko Karin Slaughter nie było mi obce - jej powieści nie raz i nie dwa znalazły się w zestawieniach polecanych tytułów, zwłaszcza na zagranicznych portalach i mediach społecznościowych. A choć w dorobku autorki znajduje się doprawdy sporo pozycji to The Good Daughter, czyli Dobra córka właśnie, najbardziej przykuła moją uwagę, przede wszystkim przez wzgląd na nominacje do Goodreads Choice Awards 2017. I zdecydowanie się nie zawiodłam.

Charlotte i Samantha są świadkami ogromnej tragedii. Dwójka zamaskowanych mężczyzn włamuje się do ich mieszkania i na ich oczach morduje matkę nastolatek. A to jedynie początek tragicznych wydarzeń, których efekty odczuwają nawet dwadzieścia osiem lat później. Kiedy Charlie przekracza próg gimnazjum nic nie zapowiada zbliżającej się katastrofy. W budynku dochodzi do strzelaniny. Niepozorna nastolatka morduje dwie osoby, a choć wszystkie dowody świadczą na jej niekorzyść, ojciec Charlie podejmuje się obrony Kelly. Śledztwo w sprawie strzelaniny przywołuje jednak także wspomnienia zbrodni sprzed lat.

Karin Slaughter rozpoczyna swoją opowieść mocną, brutalną i dosyć graficzną sceną jaka rozegrała się w domu sióstr Quinn, a kiedy wydaje się Wam, że następuje chwila na oddech i zwolnienie tempa, uderza jeszcze raz - przedstawiając wydarzenia rozgrywające się na korytarzach miejscowego gimnazjum. W pewnym sensie to właśnie ten początek narzuca klimat całej opowieści - niepokojący i przerażający; nawet jeśli kolejne sceny nie są już równie graficzne. Skłamałabym twierdząc, że na kartach Dobrej córki mało się dzieje, ale nie mamy do czynienia z klasycznymi zwrotami akcji na "poziomie sprawy kryminalnej", czyli strzelaniny.

Tajemnica tego, co tak naprawdę wydarzyło się na korytarzach szkoły; w związku Bena i Charlie; czy też feralnego dnia, kiedy zamordowano matkę Sam i Charlotte są ważnymi wątkami powieści, a chęć poznania odpowiedzi motywuje czytelnika do dalszej lektury. Ale nie są to jedyne elementy fabuły i, przynajmniej w moim odczuciu, to nie one stanowią najmocniejszy fragment Dobrej córki. Zwłaszcza, że nie wszystkie kwestie, które w zamyśle autorki miały zapewne stanowić element zaskoczenia, rzeczywiście odegrały swoją rolę, bo udało mi się rozgryźć pewne fakty wcześniej niż bohaterom. Tyle, że i tak pozostaję pod ogromnym wrażeniem opowiedzianej historii.

Karin Slaughter pogrywa sobie z motywem sielankowego, małomiasteczkowego klimatu i koryguje go do własnych potrzeb. Klimat małomiasteczkowy nacechowany jest negatywnie jako miejsce zamieszkane przez pamiętliwe i skore do wydawania osądów jednostki, nierzadko przerzucające winę z pokolenia na pokolenie. Ponadto autorce udaje się pokazać jak tragedia rodzaju tej, której doświadczyły bohaterki jest w stanie naznaczyć całe ich życie i przyszłość; oraz nakreślić skomplikowane relacje sióstr z innymi ludźmi, w tym także tą, jaka łączy ich dwójkę.

Dobra córka to zdecydowanie ten rodzaj thrillera, który przekonuje mnie do siebie najbardziej - nie tyle nastawiony na pewien efekt zaskoczenia (chociaż niektóre rozwiązania fabularne mogą okazać się trudne do przewidzenia), ile posiadający niepokojący klimat i skupiający się na kreacji bohaterów. Jeśli tylko nie jesteście nazbyt wrażliwi - w powieści przewijają się sceny bardzo graficzne i brutalne - zdecydowanie polecam Wam lekturę.

Ocena: 5/6
©Złodziejka książek
Karin Slaughter to ostatnimi czasy jedna z popularniejszych i bardziej płodnych autorek thrillerów. Blisko rok temu po raz pierwszy (i na dłuuuugi czas jedyny), za sprawą Moich ślicznych, miałam okazję zapoznać się z jej twórczością. Spotkanie to było - mówiąc delikatnie - mało udane i za nic nie potrafiłam zrozumieć jej fenomenu. Nie potrafiłam, póki nie sięgnęłam po Dobrą córkę.

Dwadzieścia osiem lat temu Sam i Charlie przeżyły (i to cudem!) piekło. W akcie bestialskiej przemocy zamordowano ich matkę, starszą z sióstr potraktowano gorzej niż worek treningowy, a młodszą uczyniono obiektem zainteresowania pedofila.
Przeszłość odcisnęła swe piętno na każdej z nich i dziś, po dwudziestu ośmiu latach, w obawie o resztki zdrowia psychicznego, nawet nie utrzymują ze sobą kontaktu. Sytuacja drastycznie się zmienia, kiedy Charlie przypadkowo staje się świadkiem strzelaniny, która kończy się podwójnym morderstwem. Wspomnienia wracają, przemilczane lata temu kwestie wychodzą na światło dzienne, a prawda... Cóż, ta - jak zawsze - ma wiele odcieni.

Nie byłam przekonana do Dobrej córki, najnowszej powieści Slaughter. W pamięci wciąż miałam bardzo przeciętne Moje śliczne, a na półce stos czekających na recenzje książek. Jestem jednak zwolenniczką drugich szans, tak więc i Karin dostała swoją. I wiecie co? Fantastycznie ją wykorzystała.

Początek to istna petarda. Dosłownie. Akcja gna na łeb, na szyję, mrozi krew w żyłach i zapiera dech w piersiach, poraża skalą okrucieństwa i odbiera wiarę w ludzi. Slaughter wrzuca nas w sam środek horroru i ani na moment nie daje nam o nim zapomnieć. Później sytuacja nieco się uspokaja, a my - w końcu! - możemy odrobinę odetchnąć i przeanalizować wcześniejsze zdarzenia. Tempo, w jakim rozwija się akcja, momenty pozornego spokoju i zrzucane po nich sensacyjne bomby - Slaughter bez wątpienia wie jak przykuć uwagę czytelnika. Serwuje nam liczne retrospekcje - co więcej, często te same, ale przedstawione z zupełnie innej perspektywy; a w chwilach wytchnienia, gdy fabuła zwalnia, skupia się na psychologicznej analizie swych bohaterów i relacjach między nimi. Poddaje swego czytelnika próbie; ukazuje różne sposoby na przepracowanie traumy z przeszłości i sposób, w jaki determinuje ona obecne życie.
Oprócz zmagań z przeszłością sióstr obserwujemy także śledztwo i proces (a w każdym razie jego część) osiemnastoletniej Kelly Wilson, oskarżonej o strzelaninę w szkole i zamordowanie dwóch osób. Czy ta niezupełnie psychicznie świadoma dziewczyna naprawdę mogła zabić? Jeśli tak - co sprawiło, że po tę broń sięgnęła i ostatecznie rzeczywiście strzeliła? A jeśli nie... Kto i dlaczego ją wrabia?

Dobra córka Karin Slaughter to kawał naprawdę ciekawej i trzymającej w napięciu lektury. I może nie jest totalnie nieprzewidywalna (bo nie trzeba być mistrzem dedukcji, by bez zbędnych problemów wskazać jednego z antagonistów), ale emocje, których dostarcza, ciekawe portrety bohaterów i zgrabnie przeprowadzony finał w zupełności maskują ten maleńki mankament. Jeśli więc zastanawiacie się czy czytać... Powiem jedno - CZYTAĆ!

Naprawdę lubię thrillery, ale stosunkowo rzadko po nie sięgam - trudno jest trafić na taki, który na dłużej przykuje moją uwagę i nie pozwoli mi oderwać się od lektury. Moje śliczne okazały się nieudanym eksperymentem i sprawiły, że raczej niechętnie spoglądałam w kierunku pozostałych książek Slaughter. Całe szczęście, że jestem zwolenniczką drugich szans. Dobra córka jest naprawdę, naprawdę dobra.
Karin, czekam na więcej!

Ocena: 4+/6
©Półka na książki
Dobra córka, co już widać po samym tytule, nie należy do typowego zbioru męskich lektur. Z tego powodu pewnie nie będzie dla was zaskoczeniem, gdy przyznam się, że jest to mój pierwszy raz ze znaną i lubianą Karin Slaughter, autorką wielu bestselerowych kryminałów i thrillerów.

Punktem wyjścia dla tej powieści, jest tragiczny w skutkach napad na jedną z amerykańskich małomiasteczkowych rodzin. Do domu Państwa Quinn wkraczają bandyci szukający zemsty na ojcu głównych bohaterek, nastoletnich wówczas Charlotte i Samanthy. Jest on adwokatem, ale dość nietypowym, ponieważ obrał sobie za cel bronić wszystkich tych, których obrony nikt się nie podejmuje. To oczywiście wiąże się nie tylko z niezrozumieniem otoczenia, ale z powiększającą się liczbą śmiertelnych wrogów. W wyniku nieoczekiwanych wypadków podczas napadu, ginie matka dziewczynek, a każda z sióstr otrzymuje rany, fizyczne jak i psychiczne, które mają się już nigdy nie zagoić.

Właściwa część powieści toczy się mniej więcej 30 lat później. W miasteczku dochodzi do kolejnej masakry, a ta staje się punktem zwrotnym dla obu poróżnionych ze sobą sióstr oraz nieuniknionym powrotem do mrocznej przeszłości, ciągle kryjącej wiele bolesnych tajemnic.

Historia dwóch sióstr, co widać po tym krótkim opisie, jak w rasowym thrillerze zaczyna się bardzo mocno. Wydarzenia są tym bardziej dramatyczne, również dla takiej męskiej duszy jak moja, że dotyczą przeżyć bezbronnych dzieci. Szybko orientujemy się, że to nie nagłe zwroty i akcja są tu wyznacznikiem jakości, oraz tym co przede wszystkim przykuwa do lektury. Siła książki, mimo ciekawej lecz nieidealnej części kryminalno-detektywistycznej, tkwi od samego początku w świetnie nakreślonej psychologii postaci. Jest to ten dziwny przypadek, gdzie z czasem zauważamy, że głównym wątkiem nie są wcale te wydarzenia o których cały czas myślimy, lecz bitwa jaką kluczowi bohaterowie muszą stoczyć w swoich głowach.

Kuksnął ją łokciem w bok, aż w końcu uśmiechnęła się niechętnie- Pamiętam, jak twoja mama powiedziała mi kiedyś: Russel, przed śmiercią muszę rozstrzygnąć, czy wolę być szczęśliwa, czy mieć rację.

Niektórzy mogą stwierdzić (co widać po wielu recenzjach), że autorka wręcz "epatuje" tym co siedzi wewnątrz Charlotte i Samanthy i że takie przedłużające się opisy, dialogi czy np. wiele technicznych wtrąceń (to taki znak rozpoznawczy bardzo inteligentnej Sam) niby odchodzących od tematu, śmiało można by skrócić. Ja jednak uważam, że jak mało gdzie wszystko jest tu na swoim miejscu. Wiele razy łapałem się na tym, jak niby mało istotny element z wielu stron wstecz, był wykorzystywany i odgrywał bardzo istotną rolę w budowaniu postaci. Wszystko to sprawia, że po ukończeniu książki miałem przeświadczenie obcowania z naprawdę rzeczywistymi osobami.
Pominę warsztat pisarki, bo gdyby nie był świetny to z pewnością długo przy tej powieści, jakby nie było bardziej psychologicznej, nie wysiedziałbym. Pochwalę za to rzecz mniej oczywistą. A są to walory etyczne, moralne. Bohaterowie na kartach tej powieści muszą dokonać wielu bardzo ciężkich wyborów. Nic tu nie jest czarno-białe i nic nie przychodzi łatwo. Rzecz nawet najbardziej oczywista, po jakimś czasie już taka dla nas nie jest. Takie przedstawienie sytuacji pobudza również czytelnika do pewnych rozważań, a to jest w książkach zawsze piękna sprawa.

- Psy są głupie. To znany fakt. Ale kot... Codziennie musisz zasłużyć na jego szacunek. Stracisz go i... - Rusty pstryknął palcami. - Tym była dla mnie twoja mama. Moim kotem. Dzięki niej mój kompas wskazywał prawdziwą północ.

Kończąc, mimo że Karin Slaughter w Dobrej córce korzystając ze znanych już w literaturze motywów prochu nie wymyśliła, to pamiętajcie, że nie najważniejsze jest to, co widać na pierwszy rzut oka. Odkrycie kluczowych wartości tej powieści kosztuje sporo uwagi i energii, ale gwarantuje, dla takiego ładunku emocjonalnego naprawdę warto.

Ocena: 5/6


©Księgozbiór
Karin Slaughter to autorka, po której książki sięgam nie czytając opisu wydawcy ani opinii w Internecie, biorę każdą jej powieść w ciemno i wiem, że mnie nie zawiedzie. To jedna z tych pisarek, od książek której nie można się oderwać i o których myśli się cały czas, nawet podczas zwykłych, rutynowych domowych czynności.

Dobra córka to opowieść o dwóch siostrach: Charlie i Sam. Blisko trzydzieści lat temu matka obu, wówczas jeszcze dziewczynek, została zamordowana. Rodzinna tragedia owiana jest wieloma tajemnicami i nie do końca wiadomo, co się wtedy tak naprawdę wydarzyło. Dziewczynki nigdy nie wyjawiły całej prawdy. Wydarzenia te jednak spowodowały, że więź między siostrami uległa poważnemu rozłamowi. Każda zajęła się swoim życiem i swoimi sprawami i właściwie nie mają ze sobą kontaktu. Pewnego jednak dnia przyjdzie im się spotkać, niestety ponownie w niesprzyjających i mocno tragicznych okolicznościach. Na oczach Charlie dochodzi bowiem do strzelaniny w szkole, dziewczyna angażuje się w sprawę, nie przypuszczając nawet, jakie sekrety z przeszłości wyjdą przez to na jaw.

Książka zaczyna się istną bombą, zanim dotarłam do trzydziestej strony, już miałam ciarki i wstrzymywałam oddech. Od pierwszych słów powieść wciąga w swój świat, a klimat niepewności, który temu towarzyszy, nie pozwala się od niej oderwać. Mimo pokaźnych rozmiarów w postaci ponad pięciuset stron, powieść czyta się bardzo szybko. Karin Slaughter to przede wszystkim bardzo lekkie pióro, prosty język, prawdziwe postacie, do bólu wręcz autentyczne i napięcie trzymające czytelnika przez cały czas lektury.

Pomimo tej objętości, ani razu nie miałam wrażenia przegadanych scen, zbędnych dialogów czy niepotrzebnych opisów. Tutaj wszystko do siebie pasuje i wszystko ma swój czas i swoje miejsce. Nie ma braków w wątkach i nawet jeśli coś jest niejasne, to możemy być pewni, że brakujący fragment układanki wskoczy na swoje miejsce i wszystko będzie pasowało idealnie.

Ziemie sąsiada ciągnęły się aż po horyzont. Ten teren był zupełnie płaski. Nawet gdyby Charlie biegła zygzakiem, Sam potknęłaby się i upadła. Po prawej stronie na granicy posiadłości rósł las. Gdyby Charlie zdołała poprowadzić Sam w tamtą stronę, mogłyby się tam ukryć.

Dobra córka to jedna z lepszych książek autorki, obok Miasta glin trafia na półkę moich ulubionych powieści, chociaż jak się tak zastanawiam, nie napotkałam jeszcze takiej powieści Karin Slaughter, który by mi się nie spodobała.

To świetnie napisany thriller, jak zwykle nie brakuje w nim, tak charakterystycznych dla pisarki, mocnych scen, często brutalnych, prawdziwych, bez łagodzących epitetów, bez mydlenia oczu. Ale jest to również doskonale poprowadzona intryga kryminalna, zbrodnia i osądzenie sprawcy. Jest to opowieść o poszukiwaniu sprawiedliwości tam, gdzie na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że przecież wszystko jest jasne i wszystko wiemy. To, co jest tak porywające u Karin Slaughter, to to, że często jest zupełnie inaczej niż nam się wydaje. Czy poszukiwanie prawdy, sprawiedliwości i odkrywanie sekretów połączy obie siostry, czy też raczej na powrót poróżni i rozdzieli już na zawsze? Czy prywatne rodzinne tragedie będą miały moc uzdrawiania i pojednania, czy też zupełnie przeciwnie?

Książka ta to również złożona powieść psychologiczna o tym, jak trudno jest pokonywać własne słabości i o tym, że mimo, iż dajemy z siebie wszystko, czasem braknie nam sił. Pozwala uwierzyć, że po takich chwilach przychodzi lepszy czas i że nie zawsze musimy wszystko robić najlepiej. Może czasem warto pozwolić sobie na moment nic-nie-robienia i odpoczynku od świata. To też nauka wybaczania samemu sobie i chwila refleksji czy w ogóle warto…

Polecam Dobrą córkę wszystkim fanom thrillera i kryminału, a dla miłośników twórczości Karin Slaughter, jest to pozycja obowiązkowa. Na pewno się nie zawiedziecie.

Ocena: 5/6
©Papuzie pióro
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Mix thrillera psychologicznego i powieści obyczajowej z odrobiną kryminału i szczyptą thrillera prawniczego- dla mnie bardzo udana kombinacja. Kiedy książka się ukazała byłam trochę zawiedziona, że Will Trent miał akurat inne plany niż zjawienie się w Pikeville, ale Samantha i Charlotte okazały się godnym zastępstwem. Polecam.

Inne proponowane
Warto zerknąć