ebook Córka króla moczarów
3.75 / 5.00 (liczba ocen: 7784)

Córka króla moczarów
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 21.85
Audiobook - najniższa cena: 24.10
wciąż za drogo?
26.04 złpremium: 14.00 zł Lub 14.00 zł
21.85 zł Lub 19.67 zł
28.00 zł
28.00 zł
28.00 zł Lub 25.20 zł
21.95 zł
23.33 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (4)
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę
Inne proponowane

Spektakularny powrót autorki znanych na całym świecie mrocznych powieści „Freezing Point” oraz „Boiling Point”. Znakomity thriller psychologiczny, połączenie „Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet” Stiega Larssona i „Pokoju” Emmy Donoghue.

Helena Pelletier potrafi polować na zwierzęta i wytropić każdy ślad. Nauczyła się tego od ojca, z którym dorastała w całkowitym odosobnieniu w domku na trzęsawiskach. Mężczyzna był jej bohaterem, wzorem do naśladowania i idolem – do czasu, gdy zaczęła sobie uświadamiać, że obie z matką są na bagnach więzione, a ojciec kontroluje całe ich życie.
Piętnaście lat później ojciec ucieka z pilnie strzeżonego więzienia i ukrywa się gdzieś pośród moczarów. Helena ma jedno zadanie: dopaść ojca, zanim on dopadnie ją.

Córka króla moczarów od Karen Dionne możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Czasem człowiek myśli, że czegoś chce, ale gdy to dostanie, okazuje się, że to nie to, na co liczył.
Wyobraźcie sobie życie na całkowitym odludziu. Brak elektryczności, bieżącej, ciepłej wody, kontaktu z jakimikolwiek innymi ludźmi, poza waszymi rodzicami. Wydawać by się mogło, że to sytuacja nie do zniesienia, że nikt normalny w dzisiejszym świecie by tego nie wytrzymał. Tak właśnie wyglądała codzienność Heleny. Jednak ona nie widziała w tym kompletnie nic złego, od urodzenia mieszkając na moczarach, nie zdawała sobie sprawy, że tak naprawdę niedaleko od niej istniał inny, cywilizowany świat. Nie była świadoma wówczas również, że jej matka, będąc nastolatką została porwana przez jej ojca i więziona przez cały ich okres życia, w starej chacie na moczarach. Teraz, lata później, mając już własną rodzinę, kobieta po raz kolejny będzie musiała zmierzyć się z demonami przeszłości. Jej ojcu bowiem udaje się zbiec podczas transportu do więzienia, w którym miał spędzić resztę swoich dni. Tym razem w niebezpieczeństwie jest jednak nie tylko Helena, ale także jej mąż i dwie córeczki, które kobieta postanawia chronić za wszelką cenę. Jak wiele będzie musiała poświęcić? Co zrobi, gdy ponownie stanie twarzą w twarz z potworem - jej ojcem?

Nie dziedziczymy Ziemi po naszych przodkach, tylko pożyczamy ją od naszych dzieci.

W pozycji tej prowadzona jest pierwszoosobowa narracja, którą zdecydowanie preferuję. Wszystkie wydarzenia poznajemy bezpośrednio z perspektywy głównej bohaterki, Heleny, dzięki czemu jesteśmy w stanie dogłębnie poznać zarówno ją, jak i uczucia oraz emocje jej towarzyszące. Ma to naprawdę spore znaczenie, gdyż akcja dzieje się na dwóch płaszczyznach - obecnej, zaraz po ucieczce jej ojca oraz w przeszłości, z czasów, gdy przez dwanaście lat dorastała na odludziu.

Przyznam, że nie często zdarza mi się mieć trudności w ocenie bohaterów, jednak w tym przypadku właśnie tak było. Momentami ogromnie współczułam Helenie, chwilami natomiast kompletnie nie rozumiałam jej zachowania i wręcz obwiniałam ją o współudział w tej całej chorej sytuacji. Należy jednak wziąć pod uwagę fakt, że dorastając tak naprawdę nie widziała ona nic złego, czy nawet nienormalnego w otaczającej ją rzeczywistości. Wszelkie wzorce i zachowania czerpała głównie z postaci swojego ojca, który stał się dla niej wręcz kimś w rodzaju guru. Jej matka z kolei całkowicie usunęła się w cień, praktycznie nie pełniąc roli rodzica, szczególnie pod względem emocjonalnym. Rodząc Helenę nie miała nawet siedemnastu lat, dopiero wkraczała w dorosły świat, w dodatku w tak brutalny, nieludzki sposób. Możecie się dziwić, że przez tak długi okres nie zaplanowała ucieczki, że była posłuszna swojemu oprawcy, mimo iż okazji jak i sposobności do wydostania się z moczarów było naprawdę całkiem sporo. I przyznam, ja również z początku kompletnie tego nie rozumiałam. Siedząc pod ciepłym kocem i popijając parującą jeszcze herbatę, łatwo jest oceniać, przecież JA z pewnością zachowałabym się inaczej, walczyłabym, za wszelką cenę. Jednak rzeczywistość czasami bywa całkiem inna, tu już nawet nie chodzi o syndrom sztokholmski, a o uświadomienie sobie, że im mocniej walczymy, tym mniej zyskujemy będąc karanym, karanym w bezwzględny, brutalny sposób.

Styl autorki bardzo przypadł mi do gustu, był przystępny i mimo trudnej tematyki, przyjemny w odbiorze, a opisy poszczególnych miejsc niezwykle barwne i szczegółowe. Dionne w umiejętny sposób stopniowo budowała napięcie, balansując pomiędzy dwiema ramami czasowymi, przeszłością oraz teraźniejszością. Rozdziały niemal za każdym razem kończyły się w taki sposób, że po prostu musiałam czytać dalej i poznać odpowiedzi na coraz bardziej nurtujące mnie pytania - Jak ostatecznie udało im się wydostać z chaty na moczarach? Czy Helena będzie w stanie wytropić własnego ojca? Co zrobi, gdy stanie z nim twarzą w twarz? A gdy je otrzymałam... cóż, sądzę, że pomysł na fabułę był wręcz genialny, jednak jego potencjał niestety nie został do końca wykorzystany. Zakończenie wydawało mi się odrobinę nieprzemyślane, zbyt pochopnie urwane, zdecydowanie mogłoby zostać bardziej rozwinięte.

Należę do osób, których nie przerażają przedstawieni w książkach, zabijający z zimną krwią seryjni mordercy, czy wręcz lejąca się litrami krew. Jednak porwania, ubezwłasnowolnienie, przemoc psychiczna - to właśnie one budzą we mnie największe, gdzieś głęboko skrywane emocje, i ta pozycja z pewnością je ze mnie wydobyła. Lęk, niedowierzanie oraz współczucie kotłowały się we mnie podczas lektury, tworząc wręcz dyskomfortowe uczucie niepokoju. Myślę, że właśnie to jest największą zaletą Córki Króla Moczarów, emocje, które budzi do życia ta pozycja.

Podsumowując, jeżeli lubicie thrillery psychologiczne o nietypowej tematyce, ten powinien przypaść Wam do gustu. Mimo dosyć przeciętnego zakończenia, z pewnością nie żałuję czasu, który spędziłam z tą pozycją i ostatecznie jestem usatysfakcjonowana z lektury, chociażby ze względu na emocje, które we mnie wywołała.

Ocena: 4+/6
czytaj więcej
©Ver.reads
Człowiek codziennie dokonuje rozmaitych wyborów, zaczynając od zupełnie niewinnych, jak chociażby dobór odpowiedniego ubrania, aż po te znacznie ważniejsze, których przykładem może być wybór życiowego partnera. Niezależnie od wagi podejmowanej decyzji, trudno przewidzieć jej negatywne skutki, a jeszcze trudniej zrozumieć, jak gorzkie konsekwencje może przynieść decyzja podjęta spontanicznie, w afekcie lub za namową człowieka, któremu po prostu dobrze patrzy z oczu. To właśnie mało ostrożny wybór sprawił, że główna bohaterka książki Córka króla moczarów, nieświadomie stała się częścią prawdziwego koszmaru.

Karen Dionne nie korzysta z tradycyjnej narracji, w zamian oddaje głos Helenie Pelletier – kobiecie, która dorastała na opustoszałych trzęsawiskach. Bohaterka stale wspomina swoje dzieciństwo, podkreślając, jak wielką rolę odegrał w nim jej własny ojciec. To on nauczył Helenę polować na zwierzęta, tropić ich ledwo widoczne ślady, a także bezszelestnie przemieszczać się po leśnym terenie. Mężczyzna stał się jej mentorem, bohaterem i jedynym wzorem do naśladowania. Wszystko trwało do czasu, aż dziewczynka zrozumiała, iż obie z matką są przez ojca więzione. Teraz, gdy Helena jest dorosła i ma już własną rodzinę, ojciec niespodziewanie ucieka z więzienia, ukrywa się w lesie i tym samym rzuca córce perfidne wyzwanie. Kobieta musi przechytrzyć uciekiniera, aby ponownie nie paść jego ofiarą.

Bieżąca akcja nieprzerwanie podnosi poziom napięcia, ale Karen Dionne wyraźnie podkreśla, że właściwy dramat, stanowiący fundament tej historii, rozegrał się dawno temu, gdy głównej bohaterki nie było jeszcze na świecie. Przerażające porwanie, trzymanie w niewoli na opustoszałych bagnach i ciągłe zastraszanie – wyobraźnia szybko kategoryzuje tę sprawę jako autentyczną tragedię, ale przecież to nie Helena jej doświadczyła, a jej własna matka, która w przytaczanych wspomnieniach pojawia się niespodziewanie rzadko. Niewyobrażalny strach, tęsknota, bezradność, a do tego narodziny córki – tak wiernie przypominającej porywacza. Ta kobieta ewidentnie przeżyła koszmar, a jednak to nie jej życiorys fabularnie kreuje autorka, a wychowanej na mokradłach Heleny, która swoje nietypowe dzieciństwo, opisuje z zaskakującą pobłażliwością.

Bohaterka niejednokrotnie sygnalizuje, że dorastała w swoim środowisku, nie znała innego życia, nie miała też okazji rozmawiać z rówieśnikami, na odludziu czuła się zatem komfortowo. Jej postawa z pewnością zdumiewa, ale jednocześnie nadaje powieści odpowiednio mocnego charakteru. Helena z jednej strony pogodziła się z niewątpliwą winą ojca i zdaje się być w pełni zdeterminowana w walce przeciwko niemu, jednak nie ma w niej tak oczekiwanej nienawiści, a jedynie wyhodowany dawniej szacunek. Ten człowiek nauczył ją przecież żyć, był jej codziennym mentorem i jedynym przyjacielem. Tak pogmatwany tok rozumowania może być trudny do zaakceptowania, ale trzeba zrozumieć, że w sercu kobiety nadal tli się iskra dawnego życia, z dala od szeroko rozumianej cywilizacji, wśród pól, lasów i bagien, a także w gąszczu dość specyficznych uczuć – jedynych, jakie potrafiła zbudować jej dziecięca wówczas wyobraźnia.

Karen Dionne fabularnie nie porywa się na wielkie zwroty akcji i dość szybko pozwala odbiorcy wyczuć ogólny konspekt, ale trzeba przyznać, że w zamian zaopatruje Córkę króla moczarów w szereg naprawdę solidnie skonstruowanych emocji. W przywoływanych przez bohaterkę wspomnieniach można wręcz wyróżnić takie sceny, przy których na twarzy czytelnika pojawiają się szok, złość i niedowierzanie zarazem. Bywa drastycznie, porywczo i nieprzyjemnie, a przez to intrygująco i całkiem realistycznie. Dużą rolę w pozytywnym odbiorze powieści odgrywa sama fabuła, a także uwieczniony w jej treści enigmatyczny klimat mokradeł. Polowania na dziką zwierzynę, rytualne zjawiska przyrodnicze oraz niemal tubylczy styl życia pozwalają odbiorcy nie tylko zajrzeć w głąb dziewiczej natury, ale też delektować się jej właściwie nienaruszonym pięknem. Miłym akcentem i jednocześnie budulcem właściwego nastroju okazują się także odniesienia do wykreowanej piórem Hansa Christiana Andersena baśniowej Córki króla moczarów. Dzięki nim powieść nabiera dodatkowej, nieco metafizycznej głębi.

Niecodzienna sceneria i fabularne zawiłości stale intrygują, ale chaotyczny sposób ich prezentowania zauważalnie spowalnia postęp myśli. Helena relacjonuje bowiem bieżące wydarzenia, co i rusz przeplatając je wspomnieniami z dzieciństwa oraz opowieściami o „powrocie” do normalności. Same retrospekcje są w tym przypadku niezbędne, to one podsycają ciekawość i pomagają zrozumieć obecną postawę bohaterki, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że czytelnikowi o wiele lepiej byłoby dzierżyć nierówne szlaki tej historii, gdyby autorka wyraźnie rozdzieliła plany czasowe. Rozczarowujące zdaje się być także zakończenie, niepotrzebnie umykające dobrze wykreowanej sferze psychologicznej i jednocześnie zbyt daleko idące w stronę taśmowego pokazu sił.

Córka króla moczarów to w moim odczuciu niezwykle emocjonująca powieść, która z jednej strony wciąga w wir sensacyjnych wydarzeń, z drugiej natomiast przeraża dramatem, jaki fabularnie rozegrał się dawno temu. Chociaż samo zakończenie blaknie przy wcześniejszych scenach, a przywoływanym wspomnieniom brakuje pożądanej chronologii, to jednocześnie trzeba przyznać, że Karen Dionne podeszła do tematu porwania w sposób absolutnie nieszablonowy. Ciekawie potraktowana fabuła, osobliwy klimat mokradeł i wreszcie odpowiednio stopniowane napięcie, pozwalają nawet sądzić, że thriller ten spokojnie może posłużyć za gotowy scenariusz filmowy.

Ocena: 4+/6 czytaj więcej
©Mozaika Literacka
Helena to kochająca żona i matka dwóch wspaniałych dziewczynek. Pozornie jej życie jest szczęśliwe i pozbawione trosk. Niestety pod skorupą pozorów skrywa mroczny sekret dotyczący jej dzieciństwa. Nie tylko boi się odrzucenia przez męża, ale przede wszystkim chce uchronić dziewczynki przed zaszczuciem ze strony społeczeństwa. Niespodziewanie jej tajemnica wkrótce wychodzi na jaw, bo cała rodzina znajdzie się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Z więzienia ucieka groźny, niezrównoważony porywacz. Helena doskonale zdaje sobie sprawę, że jest jego celem, gdyż to właśnie ona wsadziła mężczyznę za kratki. Co gorsza, psychopata zwany Królem Moczarów to jej ojciec, który przez dwanaście lat przetrzymywał ją wraz z matką w chacie na odludnych mokradłach, gdzie były całkowicie odcięte od świata.
Kobieta wyrusza na polowanie, pragnie za wszelką cenę odnaleźć porywacza, nim ten zdąży dopaść jej córki.

Prawda jest taka, że gdzieś pomiędzy pierwszym pytaniem policjantów a zamknięciem przez nich drzwi, uświadomiłam sobie, że jeśli ktokolwiek może złapać ojca i wsadzić go z powrotem do więzienia, to tylko ja. Jak nikt inny radzi sobie na odludziu, ale ja jestem w tym niemal równie dobra. Mieszkałam z nim przez dwanaście lat. Wytrenował mnie, nauczył wszystkiego, co wie. Wiem, jak myśli, co zrobi, dokąd pójdzie.

Czy wszelkie zdobyte w młodości umiejętności łowieckie wystarczą, by pokonać własnego mentora?
Jakie plany wobec Heleny ma szaleniec?

Gdy tylko zobaczyłam pierwsze wzmianki o tej książce, wiedziałam, że to pozycja idealna dla mnie. Nie myliłam się ani trochę. Nie da się ukryć, ten mroczny thriller psychologiczny zaskakuje ze względu na nieszablonową fabułę. Przeważnie śledzimy zbrodnię i szukamy sprawcy, co nie jest łatwe, bo wielu kandydatów zdaje się być podejrzanymi. Tu oprawcę poznajemy na początku, a cała historia przekazana zostaje czytelnikowi w formie wspomnień Heleny. Element zaskoczenia zatem nie dotyczy rozwiązania zagadki, ale tego, jak przerażające pomysły miał przedstawiony nieobliczalny człowiek i jak bezkarnie, przez wiele lat mu uchodziła na sucho ta straszna zbrodnia.

Przemoc psychiczna jest o wiele bardzie okrutniejsza niż fizyczna. Matka naszej bohaterki zostaje uprowadzona w młodym wieku i mimo początkowych prób buntu i ucieczki, z czasem po prostu się poddaje. Jej życie staje się przekleństwem. Straciła wszystko, żyje w zamknięciu, na dodatek w ekstremalnych warunkach, bez prądu czy wody. Gdy rodzi dziecko jest jej jeszcze trudniej, ale nie to jest najgorsze. Wyobraźcie sobie jak musiała się czuć, gdy widziała zachwyt córki nad tatą, ich oprawcą. Nienawidziła go całym sercem, uwięził ją, gwałcił, odebrał jej wolność, a teraz także małą Helenę, dla której był ideałem, mentorem, stawianym zawsze na pierwszym miejscu.

Zabiłabym dla tego człowieka. Umarłabym dla niego. Wiedziałam, że zrobiłby to samo dla mnie.

Nie jestem nawet w stanie sobie wyobrazić przez co przeszła ta biedna kobieta. Ukazane opisy szokują, wręcz bulwersują. To niewyobrażalne okrucieństwo, którego normalny człowiek nawet nie jest w stanie pojąć. Powieść wywołuje całą paletę silnych emocji, a wyjątkowy, mroczny klimat trzyma w niemiłosiernym napięciu. Chęć dowiedzenia się, co wydarzy się dalej, jest silniejsza niż wszystko inne. Z zapałem pochłaniamy kolejne strony, a uczucie niepokoju towarzyszy nam do samego końca.

Autorka nakreśliła naprawdę genialne postacie, dokonała wnikliwej analizy psychologicznej zarówno oprawcy, jak i jego córki, która jest zarazem ofiarą, jak i łowcą, powierniczką jego sekretów i nauk.

Jacob Holbrook to człowiek bezlitosny, niezrównoważony psychicznie tyran i manipulator, ale za to niezwykle inteligentny i umiejący przetrwać w dziczy, w nawet najgorszych warunkach. Jak na obecne czasy, jego zdolności łowieckie, silny charakter, wytrzymałość czy umiejętność wykorzystywania wszelkich surowców są po prostu niesamowite. Te wszystkie talenty przekazał Helenie, dla której w dzieciństwie był całkowitym autorytetem.

Dokładnie poznajemy jej obecne mieszane uczucia, z jednej strony nienawidzi ojca, z drugiej go kocha, tak samo jak wielbiła zamieszkiwane przez nich mokradła. Gdy była mała nie rozumiała przecież, że postępowanie taty jest złe, uważała je za normalne i ceniła każdą chwilę z nim spędzoną, za to nie potrafiła pojąć wiecznego wycofania i smutku matki. Dopiero po pewnym czasie, gdy została boleśnie skrzywdzona, dotarło do niej to, co czytelnik wie od samego początku, że nie tak rodzice okazują miłość, a ona sama znalazła się w wielkim niebezpieczeństwie.

Mamy również możliwość ujrzenia, jak wyglądał jej powrót do normalnej rzeczywistości, jak nie potrafiła się dostosować i odnaleźć w nowym środowisku. Skoro już napomknęłam o czasie powrotu, jest jeszcze jedna kwestia, która mną silnie wstrząsnęła. To zachowanie dziadków Heleny. Szczerze, ich postępowanie było równie okrutne i bezduszne, jak występek Jacoba.

Na uwagę zasługują również baśń Hansa Christiana Andersena oraz stare indiańskie legendy wplecione w fabułę. Nadają one naprawdę niesamowitego baśniowego, ale i niezwykle mrocznego klimatu całej historii, dzięki czemu powieść totalnie odrywa nas od rzeczywistości.

Podsumowując, Córka Króla Moczarów to nieszablonowy thriller psychologiczny, ukazujący skomplikowane uczucia i emocje, który wciąga bez reszty i trzyma w niepokoju do ostatnich stron. Z każdym kolejnym rozdziałem wstrząsa, szokuje i porusza coraz bardziej. Intrygująca fabuła, doskonale nakreślone portrety psychologiczne bohaterów i mroczny, tajemniczy klimat mokradeł zafundują wam niesamowitą, pełną adrenaliny oraz zapierającą wdech w piersi podróż, której szybko nie zapomnicie. Gwarantuję, że nie będziecie się nudzić ani przez sekundę.
Polecam całym sercem!

Ocena: 5+/6 czytaj więcej
©Z fascynacją o książkach
Porwał Cię. Zamknął w odosobnieniu, kontrolował każdy ruch i uczynił niewidzialnym. Stworzył wokół siebie otoczkę bohatera mającego prawo do wszystkiego. Dla Ciebie był szaleńcem i psychopatą, lecz dla innej istoty ojcem, który nauczył ją życia od podstaw.

Życie Heleny podporządkowane było jednemu mężczyźnie – ojcu. Dwa lata po porwaniu jej matki i sprowadzeniu na mokradła, urodziła się ona. Dorastała, nie mając pojęcia, w jak zakłamanej rzeczywistości żyła. Uwielbiała go. Była córką Króla Moczarów. Kiedy dorasta się wśród natury, to ona dyktuje, co się robi i kiedy. Nie mieliśmy zegara, bo i po co? Dostroiliśmy się do otoczenia, jak ptaki, owady i zwierzęta, rządził nami ten sam dobowy rytm. Opowieść przedstawiona jest z punktu widzenia Heleny Pelletier – córki porwanej w przeszłości dziewczyny oraz żyjącego z dala od społeczeństwa, psychopaty. Czytelnik obserwuje życie trojga osób, które znajdują się na mokradłach, każde z innej przyczyny. Obserwujemy wychowaną głównie przez zaborczego ojca – Helenę, dla której życie na mokradłach jest czymś więcej niż zapełnieniem szarej rzeczywistości. Karen Dionne bardzo szczegółowo opisała w powieści relacje „rodzinne”, głównie ojca oraz Heleny. Zrobiła to w sposób, który sugeruje nam, iż nawet psychopata, choć nieraz brutalny i bezkompromisowy, potrafi przejawiać ludzkie uczucia wobec własnego dziecka. Ojciec obiecał, że ozdobi kurtkę według wzoru, który narysowałam mu kawałkiem węgla drzewnego na brzozowej korze, bo ołówki i papier się skończyły. Nie to jednak zwróciło moją uwagę najbardziej. To relacja Heleny oraz matki sprawiła, że zaczęłam analizować stan psychiczny kobiety wychowującej dziecko w zupełnym odcięciu od świata zewnętrznego. Bardziej zastanawiały mnie psychologiczne aspekty jej opiekuńczości i wyrażania uczuć wobec dziecka. Z powodu ukazanych w powieści aspektów psychologicznych, uważam, że naprawdę warto ją przeczytać. Choćby po to, by zastanowić się nad przemianami ludzkiego umysłu wobec różnych bodźców zewnętrznych. Teraz, gdy widzę go po raz pierwszy jako dorosła kobieta, uświadamiam sobie, że wygląda na szaleńca. Matka pewnie zawsze tak go postrzegała. Książka ta nie jest typowym thrillerem. Nie opiera się ona na zaskakujących zwrotach akcji, nie czyta jej się szybko i nie zapomina po odłożeniu na półkę. Mamy tutaj do czynienia z łowcą i ofiarą, z uczniem, jak i mistrzem. Czytelnik zostaje przeniesiony w świat, w którym nie ma komputera, internetu, w którym nie ma telewizji, a postacie z kolorowych gazet nie dorastają. To świat, którego nie sposób wyobrazić sobie większości społeczeństwa. To trudny świat, obcy, zupełnie inny i niewyobrażalny. Karen Dionne sprostała zadaniu i stworzyła powieść na bazie własnych doświadczeń. Autorka bowiem przez pewien czas żyła w odosobnieniu, rzecz jasna z własnej woli, a to, czego nauczyła się przez ten czas, wkomponowała w tę historię. Córka Króla Moczarów, do której stworzenia inspiracją była powieść Hansa Christiana Andersena o tej samej nazwie, jest według mnie bardzo dobrym thrillerem psychologicznym, który skłania do wielu przemyśleń i ukazuje nam tak bliską, a jednocześnie daleką rzeczywistość.

Ocena: 6/6 czytaj więcej
©Marionetka Literacka
Ciekawy thriller psychologiczny, świetnie wykreowana główna bohaterka i mroczny klimat moczarów. Helena jest jedyną osobą, która może wyśledzić swojego ojca mordercę. Zaczyna się polowanie. Kto zostanie ofiarą, a kto myśliwym?

Helena dopiero po kilkunastu latach zdała sobie sprawę, że żyła w niewoli, że jej ojciec nie był tak idealny, jak myślała. Owszem, nauczył ją polować, tropić, rozpoznawać rośliny, zabijać, czasami uderzył ją czy matkę. Gdy w końcu wylądował w więzieniu myślała, że raz na zawsze odcięła się od przeszłości. Jednak Król Moczarów ucieka. Helena wie, że jest jedyną osobą, która może go znaleźć. Zaczyna się polowanie. Kto zostanie ofiarą, a kto myśliwym? Czy Helena mimo wszystko jest w stanie zabić swojego ojca?

Prawda jest jednak taka, że gdzieś pomiędzy pierwszym pytaniem policjantów a zamknięciem przez nich drzwi uświadomiłam sobie, że jeśli ktokolwiek może złapać ojca i wsadzić go z powrotem do więzienia, to tylko ja. Jak nikt inny radzi sobie na odludziu, ale ja jestem w tym niemal równie dobra. Mieszkałam z nim przez dwanaście lat. Wytrenował mnie, nauczył wszystkiego, co wie. Wiem, jak myśli, co zrobi, dokąd pójdzie.

Gdy Helena dowiaduje się, że jej ojciec uciekł z więzienia i zabił po drodze dwóch policjantów zaczyna wspominać swoje dzieciństwo na mokradłach. Z wierzchu pełne swobody z drugiej strony pełne niepisanych zasad. Naukę rozpoznawania roślin, pierwszą zadaną śmierć. Wychowywała się w kompletnym odosobnieniu, bez prądu, bez bieżącej wody, a jedyne osoby z jakimi spędzała czas to jej rodzice. Autorka przedstawia nam również powrót Heleny do społeczeństwa i próbę dostosowania się do nowych zasad.
Strona psychologiczna jest opisana świetnie. Zagubienie Heleny w nowym świecie, powtórne przyjęcie do społeczności, nowe życie, praca, mąż, dzieci. Chociaż dostosowała się do nowego życia, to stare ciągle o sobie przypomina. Dopiero wtedy kobieta zaczyna rozumieć, co kierowało jej ojcem i jakim tak naprawdę był człowiekiem.

...po opuszczeniu mokradeł nauczyłam się, że każdy człowiek jest inny. Jedni nie potrafią się zdobyć na zrobienie czegoś, co dla drugich jest koniecznością.

Karen Dionne świetnie operuje słowem. Jej opisy są tak plastyczne, że ma się wrażenie fizycznej obecności w tym surowym domu na moczarach. Mocno działa na wyobraźnię, a dodatkowo otrzymujemy sporą porcję wiedzy z zakresu roślin, zwierząt i ich tropienia, przeżycia w trudnych warunkach. Wszystkie te informacje dodały niesamowitego realizmu powieści. Dodatkowo opisanie w narracji pierwszoosobowej życia z psychopatą zawsze mocno działa na wyobraźnię czytelnika. Jest jednak kilka minusów. Spodziewałam się większego napięcia szczególnie pod koniec. Autorka chyba sama nie była do końca pewna jak zakończyć tą opowieść. Zabrakło kilku akapitów, aby wprowadzić odrobinę więcej napięcia, dlatego wyszło trochę blado i mało dramatycznie. Karen Dionne miała rewelacyjny pomysł na fabułę.

Wydaje się, że finał rozgrywki jest przesądzony. W końcu to Helena za pierwszym razem wpakowała swojego ojca do więzienia. Czy tak jednak się stanie? Córka króla moczarów była moim pierwszym spotkaniem z twórczością Karen Dionne i jestem mocno zaintrygowana. To autorka, która potrafi zaskoczyć czytelnika, a dodatkowo finezyjnie i z wielką precyzją opisuje emocje i analizuje psychikę głównych bohaterów. Będę czekała na inne powieści tej autorki.

Ocena: 4/6
czytaj więcej
©Projekt: Książka
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć