It Ends with Us
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria: /
średnia ocena: 4.41 / 5.00
liczba ocen: 108659
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
Pozostałe księgarnie
-30% 19.59 zł
Opis:

Lily Bloom zawsze płynie pod prąd. Nic dziwnego, że otworzyła kwiaciarnię dla osób, które… nie lubią kwiatów, i prowadzi ją z pasją i sukcesami. Gdy poznaje przystojnego lekarza Ryle’a Kincaida i rodzi się między nimi fascynacja, Lily jest przekonana, że jej życie nie może być już lepsze.

Tak mogłaby skończyć się ta historia. Jednak niektóre rzeczy są zbyt piękne, by mogły trwać wiecznie.

To, co kryje się za idealnym związkiem Lily i Ryle’a, jest w stanie dostrzec jedynie Atlas Corrigan, dawny przyjaciel Lily. Kiedyś ona była dla niego bezpieczną przystanią, teraz sama potrzebuje pomocy. Nie zawsze jesteśmy bowiem dość odważni, by stanąć twarzą w twarz z prawdą… Szczególnie gdy przynosi ona tylko cierpienie.

 

Gdyby złamane serce mogło przybrać jakąś formę, stałoby się tą książką. Odważna i głęboko osobista powieść Colleen Hoover zdobyła w 2016 roku nagrodę czytelników za najlepszy romans – Goodreads Choice Awards.

„Must-read. Powieść dla wszystkich kobiet i dla wszystkich mężczyzn. Lily Bloom to nowa Scarlett O’Hara. Dla niej przeczytam tę książkę jeszcze raz i jeszcze raz, i jeszcze raz...”

Ola Adamska, „Co czytać po Greyu”

CYTATY:
To smutne, ale... kwiaciarze zarabiają najwięcej właśnie na pogrzebach.
A gdy kogoś kochasz, widok jego smutku zasmuca także Ciebie.
Powstrzymywanie serca od wybaczenia komuś, kogo kochasz, jest tak naprawdę o wiele trudniejsze niż samo wybaczenie.
Ale bardzo trudno się płynie, kiedy masz wrażenie, że jakaś kotwica trzyma cię w miejscu.
Wszyscy ludzie popełniają błędy. Lecz tym, co definiuje czyjś charakter, nie są błędy, które popełnia, lecz sposób w jaki je traktuje - jako usprawiedliwienie bądź jako lekcję.
Recenzje blogerów
Kiedyś mocno nie po drodze mi było z twórczością Colleen Hoover. Zostałam nawet kiedyś nominowana do TAGu i musiałam przyznać, że nie znałam jej twórczości. Przy okazji obiecałam poprawę. I się poprawiłam. Od tamtego czasu przeczytałam cztrey książki. Ta jest piąta. To już spory postęp.

Już na wstępie muszę Cię, czytelniku, uprzedzić. Jeżeli zdecydujesz się sięgnąć po tę pozycję, to bądź pewien, że zostanie w Twojej pamięci. Może nie będziesz pamiętał miejsca akcji, czy imion bohaterów. Ale przesłanie płynące z tej książki pozostanie z Tobą na długo. A nauka może nawet na wieczność.

To jest recenzja, w której nawet nie zarysuję fabuły powieści. Dlaczego? Uważam, że już nawet opis na tylnej okładce zdradza za dużo. Według mnie, sięgając po nią warto wiedzieć jak najmniej. Jestem takim czytelnikiem, który lubi wiedzieć naprawdę dużo, zanim sięgnie po książkę. Ale w tym przypadku możecie mi zaufać. Po prostu nie czytajcie opisu!

Kiedy byłam w trakcie czytania książki, nie podobała mi się. Następnie ją odłożyłam i nie mogłam przejść do porządku dziennego. Bo wszystko się tłukło w mojej głowie. Cały czas rozmyślałam. I doszłam do wniosku, że jest to jedna z lepszych książek przeczytanych przeze mnie w ostatnim czasie. I być może nawet najlepsza spośród autorstwa Colleen Hoover. Po czasie odkryłam o co mi chodziło. Mianowicie do tej historii trzeba dorosnąć.

To nie było coś takiego, jak się spodziewałam, ale dostarczyło o wiele więcej, niż kiedykolwiek miałam nadzieję. Jest to książka, którą chcę przekazać każdej kobiecie i po prostu powiedzieć PRZECZYTAJ TĘ KSIĄŻKĘ. TERAZ. Wszyscy mężczyźni też powinni to przeczytać. KAŻDY powinien przeczytać tę książkę. Absolutnie wszyscy. To opowieść o niewzruszonej miłości i znalezieniu siły, by dokonać właściwego wyboru w najtrudniejszej sytuacji.

Nigdy nie byłam dumna z żadnej bohaterki, tak jak z Lily. Jej siła i przekonanie w trakcie tej historii sprawiły, że stała się bohaterką, z którą chciałabym, żeby każda kobieta to przeczytała i zainspirowała się jej postawą. Była tak realna i wrażliwa, jak my wszyscy, ale siła, z jaką przejęła kontrolę nad swoim życiem, była godna podziwu. Chciałam tylko przytulić ją i dopingować. Była najbardziej ludzką postacią, jaką spotkałam w książkach.

W tej książce jest niesamowicie mocna wiadomość, która jest bardzo subtelnie wpleciona od samego początku. Zaczyna się w pierwszym rozdziale, ale nie zdajecie sobie jeszcze sprawy, jak ważne są te momenty ... i kiedy czytacie więcej, te fragmenty historii łączą się tworząc scenariusz, który daje tak surowy, szczery obraz wielkiego problemu. Nie nazwę go celowo, ponieważ nie chcę, abyście się tego spodziewali. To doświadczenie sprawi, że odbędziecie podróż razem z Lily.

Muszę przyznać, że z tej książki mógłby powstać naprawdę dobry film. Mogłam sobie wyobrazić każdą scenę tak wyraźnie, jak czytałam. Jest to również niezwykle ważna historia dla wielu osób - niezależnie od tego, czy osobiście przebrnęli przez to, co stało się z Lily, czy znają kogoś, kto tak ma - więc naprawdę mam nadzieję, że pewnego dnia ten film trafi na duży ekran.

Mój egzemplarz tej książki jest dosłownie wypełniony wyróżnionymi cytatami w każdym rozdziale, ale podjąłam świadomą decyzję, aby nie dodawać żadnych do tej recenzji, ponieważ naprawdę nie chcę niczego zdradzać w tej historii. Po prostu zaufaj mi i wskocz do tej historii. Obiecuję, że jest to doświadczenie czytania, którego nie chcesz przegapić.

Ocena: 5/6
©Zatraceni w kartkach
Lubię książki Colleen Hoover.
Oczywiście jestem w pełni świadoma faktu, że nie tworzy ona zbyt ambitnej literatury, że jej powieści to kolejne przedstawicielki trochę oklepanego już nurtu New Adult, i że każdy męski bohater, który wyszedł spod jej pióra to ucieleśnienie wszelkich cnót. Wiem o tym, a jednak z wypiekami na twarzy czekam na każdą kolejną powieść z nazwiskiem Hoover na okładce. Nie będę Was oszukiwać - jej książki to moje guilty pleasure.
Kiedy sięgałam po najnowsze It ends with us spodziewałam się historii podobnej do poprzednich. Opowieści nieco cukierkowej, z księciem z bajki u boku naszej bohaterki i z budzącym zazdrość happy endem. Oczekiwałam książki na miarę November 9 czy Ugly love - dobrej, ale nie fenomenalnej, z niezbyt wyrafinowanym słownictwem, za to z ciekawą fabułą.
Dostałam jednak coś, czego zupełnie, ABSOLUTNIE się nie spodziewałam.
Prawdziwą do bólu historię, która nie jest już tylko literacką fikcją.

Lily jak lilia i Bloom niczym kwiat.
Dziewczyna, która chce założyć - o dziwo! - kwiaciarnię.
I córka, która na pogrzebie własnego ojca nie była w stanie powiedzieć o nim ani jednego dobrego słowa.
Po niezbyt przyjemnym incydencie na owym pogrzebie, Lily "odwiedza" dach jednego z wieżowców, na którym to poznaje Ryle'a, szalenie przystojnego i nieco aroganckiego neurochirurga. Spędzają ze sobą całkiem udany wieczór, ale każde z nich oczekuje od życia czegoś innego, dlatego też oboje zgodnie stwierdzają, że pierwsze spotkanie będzie również jedynym.
Życie jednak lubi płatać figle, a wszystkie plany bardzo szybko biorą w łeb, zwłaszcza gdy w grę wchodzi olbrzymia namiętność i uczucie, które trudno okiełznać.
Problem w tym, że Lily nie zna całej prawdy, a Ryle nie jest tak idealny, za jakiego mógłby uchodzić. Skazę na jego charakterze widzi jedynie Atlas, pierwsza miłość i przyjaciel Lily z dziecięcych lat.
Kiedy naga prawda Ryle'a ujrzy światło dzienne, Lily będzie musiała zdecydować, co liczy się dla niej najbardziej i jak wiele jest w stanie poświęcić dla miłości, nie zapominając przy tym, że "najgorsze co możesz zrobić, to stracić z oczu granicę swojej wytrzymałości".

Colleen Hoover przyzwyczaiła swoje czytelniczki do dość typowych (choć naprawdę ciekawie opowiedzianych) romansów. It ends with us nie jest jednak zwykłym romansem. To zdecydowanie najbardziej dojrzała (i osobista, czego nie ukrywa sama autorka) książka Colleen.
Trudno jest powiedzieć cokolwiek o jej fabule, bez zdradzania istotnych szczegółów, a te powinniście przecież odkryć sami. Powiem więc, że Hoover jak zwykle zaskoczyła mnie lekkością, z jaką wprowadza czytelnika w swoją historię (choć tym razem jej początek jest dosyć spokojny, można powiedzieć "melancholijny" i daleki od - mających miejsce w Maybe someday - rękoczynów) i tym, jak precyzyjnie kreśli portrety swych bohaterów. Zastosowała też bardzo przystępny i może nie tyle innowacyjny, co rzadko stosowany patent na przybliżenie nam przeszłości istotnych w IEWU postaci - dawne wydarzenia "opowiedziane" zostają poprzez czytanie pamiętników, a w zasadzie listów, które do Ellen Degeneres pisuje nastoletnia Lily. W ten oto sposób poznajemy Atlasa, niezbyt wesołe dzieciństwo dziewczyny i jej ojca, któremu zdarzało się stawać się potworem. Widzimy też jaką osobą nie chce stać się Lily i możemy skonfrontować to z tym, kim ostatecznie jest. Jej decyzje i zachowanie okiem postronnego obserwatora mogą wydawać się niedopuszczalne, nierozsądne czy też po prostu głupie i naiwne, Colleen zadbała jednak o to, by pokazać nam pełen ogląd sytuacji. Dobitnie uświadamia nam, że nieważne jak byśmy się starali, nie da się posegregować świata na czarne i białe. Że miłość bardzo często rozdziera duszę, a osoba, która powinna cię chronić, staje się twoim oprawcą.
Ukazuje nagą prawdę i to, że ludzie (a w każdym razie znamienita ich większość) mają tendencję do ferrowania wyroków, do zbyt łatwego osądzania i deklaracji w stylu "ja w jej sytuacji...".
W końcu przypomina, że

Nie ma czegoś takiego jak źli ludzie. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, którzy czasami robią złe rzeczy

Lubię książki Colleen Hoover, choć oczywiście wiem, że nie są idealne.
Wiem też jednak, że pod płaszczykiem niegroźnego romansidła potrafią ukazać całą gamę ludzkich emocji i pełen wachlarz ich przywar. Że mogą być otuchą dla skrzywdzonych i bodźcem do działania dla tych zbyt biernych.
Tak jak It ends with us.
I chociaż moim nr 1 spośród wszystkich książek Collen wciąż pozostaje Maybe someday, to IEWU plasuje się tuż za nią.
Bez dwóch zdań to Colleen Hoover w najlepszym wydaniu.

Ocena: 5/6
©Półka na książki
It Ends with Us przypomniało mi, dlaczego pokochałam twórczość Colleen Hoover. To szczera prawda i bardzo odważna powieść. Grudniowe MUST-READ dla każdego, kto jeszcze jej nie przeczytał.

Zgadzam się z tym, co jest napisane na tyle okładki. MUST-READ. Cieszę się, że kupiłam tę książkę pod wpływem impulsu, kiedy zobaczyłam ją na półce w antykwariacie. Po ostatnich, średnich powieściach pani Hoover szczerze obawiałam się It Ends with Us, ale na całe szczęście zostałam miło zaskoczona.

Ostatnie książki Colleen Hoover, które były dobre, nie powodowały u mnie dreszczy i tego, że mogę aż tak bardzo pokochać daną historię. Ostatni raz czułam się tak, podczas pierwszego naszego spotkania. Według mnie It Ends with Us to książka, która z jednej strony przypomina początki pisania autorki, a z drugiej to coś nowego – powiem więcej – nietuzinkowego, coś, co nie zdarza się często. Jeśli myślicie, że od razu Was coś zmiażdży to niestety, ale wszystko zostało tak zaplanowane, że wiele informacji podawane są nam stopniowo. Początek spokojny, rozpoczynający się bardzo klasycznie, gdy dwójka głównych bohaterów się poznaje, rodzi się miedzy nimi uczucie i fascynacja. Każde z nich odnosi swoje indywidualne, prywatne sukscesy, aż tu nagle petarda i wraz z Lily doznajemy takiego szoku, że ja osobiście, nie mogłam zebrać myśli. Czułam się dziwnie otumaniona.

W książce poznamy trzech bohaterów: Lily, Ryle'go oraz Atlasa – przyjaciela Lily z czasów szkolnych, a w książce teraźniejszość z przeszłością miesza się bardzo płynnie i to, co mogę powiedzieć o kreacji bohaterów to, to, że autorka bardzo się postarała i nie zapomniała o niczym. Każdego z nich po prostu kocha się całym sercem. Lily to urocza młoda kobieta, która mimo wielu burz i przykrości, jakie spotkały ją w życiu, potrafiła znaleźć w sobie siłę by spełniać marzenia. Ryle to mężczyzna bezpośredni, typ buntownika, ale zarazem bardzo skryty. Z kolei Atlas to facet opiekuńczy i bardzo honorowy. Mimo że życie dało mu nieźle po tyłku, zawsze stąpa twardo po ziemi, nie zapominając przy tym o uczuciach. Trzy cudowne postacie, których losy nie pozostały mi obojętne.

Książka napisana stylem bardzo prostym, przez co czyta się tę powieść bardzo szybko. It Ends with Us to obowiązkowa lektura dla fanów Hoover. Uważam, że to jak na razie najlepsza powieść tej autorki. Po kilku mniej porywających historiach, ponownie zostałam zmiażdżona i miło zaskoczona. Ta opowieść mocno mną wstrząsnęła i chwyciła za serce tak, że bardzo się wzruszyłam. I pozostawiam Wam pewien niedosyt abyście sami sięgnęli po It Ends with Us i sprawdzili czy i Was równie zaskoczy tak jak mnie.

Ocena: 5+/6
©Zaczytana Majka
Czasami nie jesteśmy w stanie zauważyć tego, co kiedyś byłoby dla nas nad wyraz oczywiste. Postać Lily Bloom poznajemy w przełomowym dla niej momencie jej życia, a mianowicie w dniu pogrzebu jej ojca. Ojca, o którym nie była w stanie powiedzieć dobrego słowa podczas mowy pożegnalnej, ojca, który latami znęcał się fizycznie i psychicznie nad jej matką. Tego samego dnia, na jedynym z bostońskich dachów, poznaje Ryle'a, przyszłego neurochirurga, z którym spontanicznie wymieniają się kilkoma sekretami. Wkrótce po tym wydarzeniu 23-latka podejmuje pierwszy, poważny krok dotyczący jej dalszej przyszłości i decyduje się otworzyć nietypową kwiaciarnię, pełną ciemnych kwiatów i wazonów ozdobionych czarnym aksamitem i ćwiekami. Los sprawia, że jej drogi znowu krzyżują się z tajemniczym nieznajomym z dachu, z którym wkrótce zaczynają łączyć ją głębsze uczucia. Wydawać by się mogło, że Lily nie potrzeba do szczęścia już nic więcej. Jednak lada chwila jej życie zmieni się w koszmar, którego ona sama nie chce widzieć. Czy ktoś pomoże jej wreszcie przejrzeć na oczy? W jakim kierunku ostatecznie potoczy się związek Lily i Ryle'a?

Może miłość nie zatacza kręgu. Może to tylko przypływy i odpływy, tak samo jak ludzie pojawiający się w naszym życiu.

Do książek Colleen Hoover nie trzeba mnie przekonywać, wręcz przeciwnie, zawsze wyczekuję kolejnych premier z niecierpliwością. Autorkę tę cenię głównie za to, że w jej pozycjach, poza samym wątkiem romantycznym, zawsze znajduje się jakieś drugie dno. W swoich dziełach porusza masę ważnych, a jednocześnie ciężkich tematów, takich jak chociażby niepełnosprawność czy adopcja. Tym razem w It Ends with Us ukazuje problematykę przemocy domowej. Ponadto autorka w tym przypadku opiera się na własnych doświadczeniach, a cała historia przybiera bardzo osobistą formę, przez co porusza czytelnika jeszcze bardziej.

W pozycji tej występuje narracja pierwszoosobowa, którą zdecydowanie preferuję. Całą historię poznajemy z perspektywy Lily, dzięki czemu, poza uczuciami i emocjami towarzyszącymi jej na co dzień, poznajemy także szczegółowo jej przeszłość, częściowo przedstawioną w formie listów, które jako 15-latka pisała do Ellen DeGeneres. To właśnie z nich dowiadujemy się o jej pierwszej miłości, Atlasie Corrigan, kilka lat starszym od niej chłopaku, który pomieszkiwał w sąsiadującym z jej, opuszczonym domu. Po tym, jak został wyrzucony z domu przez jego ojczyma, musiał sam zadbać o swoją przyszłość, a Lily była na tamtą chwilę jedyną osobą, która postanowiła mu pomóc.

Wszystkie postaci wykreowane przez Hoover są nietypowe, wielowymiarowe. Nie są one podane czytelnikowi na tacy w prosty i oczywisty sposób, każdą z nich poznajemy stopniowo, odkrywając różne historie z nimi powiązane. Lily jest silną, żyjącą na własny rachunek młodą kobietą, która tak naprawdę dopiero odnajduje ścieżkę swojego życia. Skomplikowana przeszłość i trudne dzieciństwo odcisnęło na niej piętno, co tylko wzmocniło jej charakter. Ryle z kolei ukazany jest niemal jako chodzący ideał. Przystojny, bogaty, wykształcony lekarz, który w końcu po raz pierwszy naprawdę się zakochuje i nie widzi świata poza swoją wybranką - która nie chciałaby być taką szczęściarą? Jednak wraz z kolejnymi rozdziałami pokazuje również swoje drugie oblicze. Oblicze, które wydawać by się mogło jest obce również jemu samemu. Także bohaterowie drugoplanowi odgrywają ważną rolę w tej pozycji. Pozytywna i wręcz nie dająca się nie lubić Allysa, siostra Ryle'a, która pomaga Lily w prowadzeniu kwiaciarni, a przy tym staje się jej bliską przyjaciółką. No i oczywiście sam Atlas, chociaż jego postać jest jedynie poboczna, odgrywa niesamowitą rolę w całej historii.

It Ends With Us to jeden wielki emocjonalny rollercoaster. Książkę skończyłam czytać o czwartej nad ranem, nie mogąc się od niej oderwać, a przez kolejną godzinę wpatrywałam się w sufit, próbując się uspokoić. Szczerze mówiąc nie wiem, czy kiedykolwiek czytałam pozycję, która wywołała we mnie aż tyle emocji. Złość, współczucie, niezrozumienie, bezradność. Nie mogę sobie nawet wyobrazić, co czują osoby dotknięte przemocą domową, ale autorka przedstawiła to w taki sposób, że przeżywałam to wszystko razem z Lily. Pozycja ta doskonale ukazuje, jak uczucia potrafią przysłonić nam realne spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość. To, co kiedyś byłoby oczywiste, staje się wyparciem, złym wspomnieniem, które samo zaczyna prosić się o zapomnienie. Może to niedorzeczne, ale w pewnym momencie zaczęłam współczuć nawet samemu oprawcy, który gubił się w tym, kim jest, w swoich emocjach i związaną z nimi przeszłością.

Podsumowując polecam tę książkę każdemu bez wyjątku.

Ocena: 6/6
©Ver.reads
O Colleen Hoover słyszałam już od pewnego czasu, polecano mi tę autorkę. Pisze ona podobno pięknie i wzruszająco, porusza trudne tematy i pokazuje różne oblicza życia. Nie miałam więc wyjścia jak sięgnąć po najnowszą książkę pisarki, która jest również najbardziej osobistą historią, która do tej pory powstała. Czy autorka rzeczywiście wzbudza takie emocje? Jak odkrywa się tę historię i czy w ostatecznym rozrachunku rzeczywiście jest dobra?

Lily Bloom stara się uporządkować swoje życie po latach wypełnionych niepewnością, strachem i cierpieniem, który był jej stale bliski. Teraz zamknęła etap w swoim życiu i postanowiła spełnić marzenia. Dlatego otwiera kwiaciarnię, gdzie spełnia wszystkie nietypowe zamówienia. Fioletowe, czy czarne kwiaty w stylu steampunk? Proszę bardzo. Na jej drodze staje również bardzo zapracowany lekarz, który za żadne skarby nie chce wiązać się na stałe. Bohaterowie nie potrafią się jednak trzymać na dystans i powoli rodzą się z tego powodu kłopoty. Czy dawny przyjaciel, Atlas, będzie w stanie pomóc Lily?

Zabrałam się za ten tytuł jedynie skuszona nazwiskiem autorki i nie czytałam opisu tej historii. Była to rzecz dobra i również Wam polecam - nie czytajcie blurba! Moim zdaniem zdradza on pewne motywy, które przy zupełnym zaskoczeniu jeszcze bardziej wbijają w fotel.

Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że Lily to zwyczajna dziewczyna, którą znałyśmy z czasów szkolnych, może mieszkamy z nią za ścianą, lub pracujemy obecnie w jednej firmie. Bohaterka tak się właśnie zachowuje i nic nie wskazuje na wydarzenia, które dzieją się w czterech ścianach jej domu. Jest zdecydowanie silna i niezależna, nie daje sobie wejść na głowę i zawsze twierdzi, że będzie o siebie walczyć. Czy to się jej uda, czas pokaże. Obecnie dwudziestokilkuletnia zaczyna życie na własny rachunek. Postanawia żyć inaczej niż rodzice i wszystko wskazuje na to, że jej się to uda. Otwiera własną firmę, znajduje wspaniałą przyjaciółkę i poznaje mężczyznę, który zdecydowanie nie jest jej obojętny. To, że nie bardzo chce się on wiązać może się kiedyś zmieni. Wszystko zmierza do wspaniałego końca tej historii, która przerywana jest wspomnieniami Lily z lat nastoletnich.

I jest jeden moment, jedno zdanie właściwie, które wszystko zmienia. Które każe się zatrzymać, wrócić i zastanowić, co tak naprawdę się wydarzyło. Zdanie, które zmienia życie bohaterki, zmienia ciężkość tej historii, zmienia obiór całej książki. Sprawia ono, że Lily musi zmierzyć się z wieloma problemami, ale pokazuje również, że nie wszystko jest czarno-białe, jak mogłoby się wydawać.

Autorka stworzyła książkę, którą początkowo czyta się jak lekki romans, żeby z każdą kolejną stroną historia zmieniła się w obyczaj, może nawet dramat. Lekki język i pierwszoosobowa narracja, jest przeciwwagą ciężaru przekazu.

Historia pokazana z punktu widzenia Lily daje również możliwość zagłębić się w problem, poznać różne jego punkty widzenia, przemyślenia na temat pewnych zachowań i późniejszych decyzji.

Colleen Hoover napisała tę książkę po części na podstawie własnych doświadczeń, być może chciała wyrzucić z siebie złe emocje, na pewno chciała pokazać pewne zachowania, o których często nie mówi się głośno. Zdecydowanie tym tytułem autorka bardzo wysoko postawiła poprzeczkę w stosunku do innych swoich książek.

Jestem pewna, że wcześniej czy później sięgnę po wszystkie wcześniejsze książki pisarki. Historia, którą stworzyła Colleen Hoover jest bardzo piękna, bardzo trudna, a różne wydarzenia mają bardzo wiele stron, z których trzeba na nie spojrzeć. Koniecznie przeczytajcie tę historię i pamiętajcie, nie czytajcie opisu, bo to może zepsuć zaskoczenie!

Ocena: 6+/6
©Książkowe Wyliczanki
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć