ebook Wiedźma Jego Królewskiej Mości
3.39 / 5.00 (liczba ocen: 270)

Wiedźma Jego Królewskiej Mości
ebook: pdf, mobi (kindle), epub (ipad)

najlepsza cena! w ostatnich dwóch tygodniach
E-book - najniższa cena: 18.65
Audiobook - najniższa cena: 14.79
wciąż za drogo?
23.24 złpremium: 14.99 zł Lub 14.99 zł
18.65 zł Lub 16.79 zł
24.99 zł
24.99 zł Lub 22.49 zł
18.75 zł
20.43 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (4)
Inne proponowane

Sara Weronika Sokalska wyszła zwycięsko z konfrontacji z Nocnym Królem i Mistrzem Twardowskim. Nawet jej najwięksi wrogowie otwarcie nie kwestionują już jej prawa do tytułowania się Pierwszą Czarodziejką Polanii. Cały czas trwa jednak zakulisowa i brutalna walka o wpływy na dworze. Dla wielu potężnych frakcji pozbycie się Saniki z najbliższego otoczenia króla Juliana jest pierwszym krokiem do zdobycia kontroli nad monarchą. Kluczem do sukcesu wydaje się być rozwikłanie tajemnicy pochodzenia Pierwszej i źródła jej wyjątkowych mocy.

Tymczasem Sara pozostaje sobą, czyli „Piekielnicą”. Upartą czarodziejką o ciętym języku, której maniery pozostawiają wiele do życzenia. Większość problemów rozwiązuje nie siłą argumentów, a argumentem siły. Za nic ma prośby i błagania króla Juliana, pragnącego mieć w niej oparcie.

A Polanii jak zawsze grozi wielkie niebezpieczeństwo i sama magia nie wystarczy, aby je pokonać!

Pełna magii rzeczywistość alternatywnego Krakowa jest tak wiarygodna, że po zakończeniu lektury z trudem sobie przypominamy, że nie ma młodego króla na Wawelu, a knowania czarodziejów z Uniwersytetu Jagiellońskiego nie współtworzą naszej polityki. Ale to czarownica Sanika pozostaje głównym aktorem tego przedstawienia. Śledzimy jej losy, do końca niepewni, czy ugnie się pod ciężarem odpowiedzialności i podąży w mrok. - Aleksandra Janusz, autorka seriiKroniki Rozdartego Świata

Wiedźma Jego Królewskiej Mości od Magdalena Kubasiewicz możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Ostatnio minęły dokładnie dwa lata od mojej lektury debiutu literackiego Magdaleny Kubasiewicz, Spalić wiedźmę. Doskonale pamiętam, jak bardzo zachwycałam się tą powieścią i jak bardzo nie mogłam doczekać się jej kolejnej części – Wiedźmy Jego Królewskiej Mości. W swoim debiucie polskiej autorce udało się stworzyć niesamowicie wciągający, barwny świat przedstawiony oraz charakterną, silną główną bohaterkę z mroczną przeszłością. Jeszcze długo po przeczytaniu Spalić wiedźmę zastanawiałam się nad tym, w którym kierunku może rozwinąć się fabuła; jakie decyzje podejmie autorka w sprawie postaci drugoplanowych. Może myślałam nad tym za długo, ponieważ w porównaniu ze Spalić wiedźmę, Wiedźma Jego Królewskiej Mości jest delikatnym rozczarowaniem.

Podejrzewam, że gdyby była to pierwsza część, nie czułabym tego małego rozgoryczenia, kiedy kończyłam lekturę drugiego tomu. Spalić wiedźmę zaabsorbowało mnie już od pierwszych stron - nie potrafiłam odłożyć tej historii na półkę, dopóki jej nie skończyłam. Magia, alternatywna rzeczywistość, Polania i legedy oraz podania polskie, a to wszystko w słodko-kwaśnym sosie tajemnicy przeszłości głównej bohaterki; zagadek miasta; barwnych, interesujących bohaterów oraz sprawy do rozwiązania. Spokojnie mogłam powiedzieć, że Spalić wiedźmę to jedno z lepszych polskich urban fantasy, jakie trzymałam w rękach. Brakowało mi tutaj tylko jednego - więcej czasu poświęconego postaciom drugoplanowym. Już wtedy wydawało mi się, że było ich po prostu odrobinę za mało, a Sara, czyli protagonistka, kradła im nawet te niewielkie momenty, które dostawali dla siebie. Nie było to dziwne - Magdalena Kubasiewicz przedstawiła w końcu czytelnikom bohaterkę "gotową", można by rzec. Postać, która w żaden sposób nie rozwijała się na kartach książki. Sokolska swoje już przeszła i wszystko, co miała do odkrycia na swój temat, już odkryła. Trzymałam więc kciuki, że może drugi tom będzie pod tym względem inny; że może dostaniemy trochę więcej czasu antenowego dla innych postaci. Niestety tak się nie stało.

W Wiedźmie Jego Królewskiej Mości dostajemy za to nową sprawę. Sanika po raz kolejny udowadnia, że wszystkim potrafi zająć się sama, nikogo w swoim życiu prywatnym czy zawodowym nie potrzebuje, a w ogóle to ona wcale nie jest miłą osobą i nie wie, dlaczego ludzie oczekują od niej, że będzie z nimi rozmawiać. To, co w Spalić wiedźmę dodawało jej uroku i nadawało charakteru, tutaj już odrobinę irytuje. Z jednej strony wiedziałam, że główna bohaterka właśnie taka jest; że to ona będzie przede wszystkim grać pierwsze skrzypce, z drugiej jednak nie mogę pozbyć się wrażenia, że o ile w pierwszym tomie autorka położyła cały ciężar prowadzenia akcji na plecach biednej Saniki, a protagonistce udało się udźwignąć całą tę rolę, tak w drugiej części już nie za bardzo. Brakowało mi tutaj interakcji z innymi postaciami, wątków drugoplanowych, które toczyłyby się bardziej na marginesie całej historii, ale jednak w jakiś sposób z nią splatały i dawały czytelnikowi możliwość od czasu do czasu odetchnąć od Saniki. Tymczasem dostajemy te same problemy - Sanika nie potrafi dogadać się z Lożą, nawet tego zrobić nie próbuje; wszyscy stoją w pewnym impasie, a całości nie ratuje nawet fakt, że główna bohaterka często rozmawia z jednym z czarodziejów. Pojawia się tutaj po prostu za mało relacji, a na przestrzeni całej książki czytelnik dostaje zbyt mało informacji na temat reszty bohaterów i ich działań. W końcu to, że Sara postanawia wszystkim zająć się sama, nie oznacza, że reszta stoi obok i biernie się przypatruje. Wiemy, że coś się u nich też dzieje - fakt, autorka nieraz o tym wspomina - ale nic więcej.

Poza tym Magdalena Kubasiewicz postanawia uchylić rąbka tajemnicy w sprawie przeszłości Sary, a czytelnik dowiaduje się o niej wystarczająco, aby resztę móc sobie dopowiedzieć. Byłam odrobinę zawiedziona, że czytelnik w sumie pozostaje jedyną osobą, która poza Sarą zna jej tajemnicę - na początku myślałam, że dowie się tego przynajmniej jeden bohater drugoplanowy i będziemy mogli liczyć jeszcze na jakąś kontynuację przygód Pierwszej Polanii. Biorąc jednak pod uwagę zakończenie powieści i fakt, że Magdalena Kubasiewicz już od dawna powtarza, że na razie nie zamierza kontynuować przygód Sokolskiej, rozumiem taki zabieg autorki.

Za to, tak jak oczarował mnie świat przedstawiony w pierwszej części, tak nie przestał zachwycać mnie w drugiej. Mam ogromną nadzieję, że pisarka nie postanowi na zawsze pożegnać się z magicznym Krakowem po drugiej stronie lustra, ponieważ naprawdę byłoby szkoda zmarnować taki potencjał! Magia wydziera tutaj z każdej cegły budynku i każdego napotkanego mieszkańca. To miasto pełne ukrytych smaczków, wyglądających zza rogu baśni i podań, które tylko czekają, aż ktoś opowie ich historię. Dlatego też mam nadzieję, że jako czytelnicy, nie żegnamy się z tą alternatywną rzeczywistością na zawsze i trzymam kciuki za Magdalenę Kubasiewicz, aby zdecydowała się opowiedzieć jeszcze jedną przynajmniej historię, której akcja będzie mieć miejsca na ulicach Krakowa.

Ocena: 4/6
©Nocny Cień
Pierwsza Czarownica Polanii na bis

Drugi tom przygód Sary Sokolskiej, Pierwszej Czarownicy Polanii, zatytułowany jest Wiedźma Jego Królewskiej Mości i zaczyna się bezpośrednio po zakończeniu poprzedniej części, czyli Spalić Wiedźmę, o której pisałam tutaj. Magdalena Kubasiewicz buduje napięcie już od pierwszej strony – otóż wiceprzewodniczący Loży Magii wysyła swego zaufanego podopiecznego, by miał oko na Piekielnicę, zaś wyczuwający magię sklepikarz widzi dziwne pająki chodzące po tejże, ponadto ktoś zabija profesora magii praktycznej Janusza Klonka. Później robi się tylko gorzej, gdy w Krakowie zaczyna manifestować się coraz więcej duchów, i nie powstrzymują ich nawet bariery magiczne na Wawelu. Sara prowadzi więc kilka śledztw naraz – kto i jak przywołał nocnego króla, jak zginęła poprzednia Pierwsza i skąd się biorą kolejne widma? Na dokładkę odkrywa, że ktoś próbował przeprowadzić groźny rytuał, pochodzący z bardzo starej i niebezpiecznej magii, której nikt nie powinien już pamiętać...

Ta książka jest lepiej przemyślana i bardziej konsekwentnie napisana niż jej poprzedniczka, od początku mamy tu bowiem do czynienia z powieścią, dowiadujemy się też więcej o przeszłości głównej bohaterki. To, czego nie zobaczymy jej oczami, znów uzupełniają przypisy. Na chwilę powraca też Wolfi i jego jednostka specjalna, a także Biała Czarodziejka, którą Sanika zaczyna coraz bardziej doceniać, do tego stopnia, że nawet toczą wspólnie walkę z demonicznym przeciwnikiem. Autorka bardzo umiejętnie tworzy suspens, w tej części trudno się domyślić, z której strony nadciągną kolejne zagrożenia. Wykorzystuje również fakty przedstawione w poprzedniej części, rozbudowując na ich kanwie całą opowieść. Dodaje też dość sensowne działania i umiejętności drugoplanowych postaci, co sprawia, że świat przedstawiony staje się bardziej wiarygodny i trójwymiarowy.

Po zaskakującym finale pierwszego woluminu, spodziewałam się w tym co najmniej tak dobrego albo i jeszcze lepszego, i chociaż Sara zamyka dwa śledztwa, niestety rozwiązanie akcji mnie nie usatysfakcjonowało. Jest to oczywiście otwarcie do następnego tomu, choć póki co, nie ma jeszcze oficjalnych informacji o fakcie czy dacie jego wydania. Zaczął mnie też lekko irytować fakt, że tylko główna bohaterka jest w stanie coś zrobić z wszystkimi kłopotami, choć rozumiem, że taka jest konwencja książki. Spodziewałam się także znacznie szerzej zakrojonych działań Twardowskiego i innych wysoko postawionych magów. Językowo zdarzają się naprawdę dziwne fragmenty – niezbyt zgrabnie rymujące się wyliczanki Saniki, albo na przykład takie, stylistycznie niepasujące do reszty tekstu, sformułowania: w tym momencie wyobraźnia Juliana zawyła i wyemigrowała na Karaiby, czy przejęte z angielskiego oddzielanie pojedynczych wyrazów kropkami, by podkreślić stan emocjonalny mówiącego: Co. To. Jest..

Ogólnie rzecz biorąc, tę część czyta się lepiej niż poprzednią, bo pisarka non stop trzyma nas w strachu o losy głównej bohaterki i całego Krakowa. Jednak nie liczcie tu na rozwiązanie głównej linii fabularnej, przyjdzie nam jeszcze poczekać na wyjaśnienie wszystkich zagadek. Kolejny tom przygód nieopanowanej Saniki nie znajdzie się zapewne na szczycie listy moich ulubionych lektur, pomimo to nie sposób nie docenić postępów literackich autorki i nie przyznać, że to całkiem przyjemna w odbiorze nadwiślańska urban fantasy.

Ocena: 4/6
©Głodna Wyobraźnia
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Pierwszą część przeczytałem z przyjemnością. Trochę śmieszna, trochę nowy pomysł. Ogólnie sympatyczne czytadło.
    Dlatego sięgnąłem po drugą. I zawód - w zasadzie niemal to samo tylko trochę inaczej. Ale za mało, żeby przyciągnąć.
    Gdy wyjdzie część trzecia (bo na to się zapowiada, gdyż w trybie założonym przez autorkę może być tych części jeszcze tuzin)chyba sobie odpuszczę.

Warto zerknąć