Labirynt śmierci
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.77 / 5.00
liczba ocen: 4299
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
-22% 20.00 zł
39.90 złpremium: 23.94 zł
-22% 31.12 zł
33.43 zł
33.92 zł
Pozostałe księgarnie
31.90 zł
33.03 zł
33.52 zł
33.56 zł
35.91 zł
36.00 zł
39.90 zł
39.90 zł
39.90 zł
39.90 zł
Opis:

Doskonała powieść, w której mroczna atmosfera skrywa morderstwa, pytania o istnienie Boga i naturę rzeczywistości. „Dick prowadzi nas przez rzeczywistość i szaleństwo, życie i śmierć, grzech i zbawienie… jest naszym własnym Borgesem” – Ursula K. Le Guin

Na planetę Delmak-O przybywa czternaścioro obcych sobie ludzi. Żaden z niech nie może ufać drugiemu, a śmierć może uderzyć w każdej chwili. Nie znają czekających ich zadań. Awaria przekaźnika wyklucza możliwość sprowadzenia pomocy. Wkrótce staje się dla nich jasne, że są obiektem jakiegoś doświadczenia. Na rozległej planecie uwagę przyciąga budynek, kryjący tajemnice pchające kolonistów ku paranoi. Ginie pierwszy z nich. Bóg albo nie istnieje, albo postanawia unicestwić swoje stworzenia...

Recenzje blogerów
-Pan nigdy się nie modli? – zapytał ze zdziwieniem Ben.
-Tylko w ostateczności. Cenię ludzi radzących sobie ze swoimi problemami bez niczyjej pomocy.

Labirynt śmierci to prawdopodobnie jedna z „normalniejszych” książek Philipa K. Dicka. Choć nigdy nie przestanę uważać, że normalność nie jest czymś, co cechuje powieści tego autora i ogółem jego twórczość. Specyficzny styl Dicka, a zarazem jego niecodzienne pomysły, sprawiają, że czytelnik wskakuje na zupełnie inny poziom. Jego dzieła są czymś niepowtarzalnym, niemożliwym do skopiowania, po prostu całkowicie wyjątkowym. I dlatego też nie zasługują na taką zupełnie pospolitą recenzję.

Dlaczego jednak postanowiłam zaryzykować stwierdzenie, że ta książka należy do tych „normalniejszych”? Bowiem, o ile czasami naprawdę ciężko się odnaleźć w historiach tego autora, ciężko się połapać w tym, co nam oferuje, tak w tym przypadku teoretycznie mamy pewną jasność – czternaścioro obcych sobie ludzi przybywa na planetę Delmak-O. Nie mogą sobie ufać, a śmierć może ich nawiedzić w każdej chwili. Wiedzą, że czekają ich jakieś zadania, ale awaria przekaźnika uniemożliwia wezwanie jakiejkolwiek pomocy. Wkrótce oczywiste staje się dla nich to, że są obiektami jakiegoś eksperymentu. Jedynym miejscem, w którym mogą odkryć prawdę jest tajemniczy Budynek, jedyna budowla na tej planecie. Jednak gdy ginie pierwszy z nich, zaczynają się rodzić pewne wątpliwości…

I na pozór mamy do czynienia z oczywistą fabułą. Z pogranicza sci-fi i kryminału. Ale to w sumie tylko pozory. Bo owszem, stosunkowo łatwo się tutaj połapać w rozgrywających się wydarzeniach, ale nadal nie brakuje tutaj specyfiki charakterystycznej tylko dla Philipa K. Dicka. Jednym z bardziej znaczących aspektów jego życia była kwestia religii i człowieczeństwa: czy Bóg istnieje? Jaką odgrywa rolę w naszym życiu? Czy możemy polegać na wierze? Kim tak naprawdę jest człowiek i jak powinien postępować? Te wszystkie dylematy są widoczne w wielu jego książkach, nie inaczej jest i tutaj. I choć Labirynt Śmierci po raz pierwszy pojawił się chwilę po najbardziej uznanych powieściach autora, takich jak Łowca Androidów czy Ubik, to jakoś nie wybił się tak, jak one. Choć oczywiście wierni fani jego twórczości potrafią odpowiednio docenić każdy utwór.

Co ciekawe, Dick nigdy nie ukrywał swojej skłonności do zażywania narkotyków. Pośmiertne doznania jednej z bohaterek tej powieści są wzorowane na jego przeżyciach po zażyciu LSD. Czy można zatem mówić o całkowitemu poświęceniu się dla lektury? Tego nie wiem, tak samo jak nie mam pewności, jak wyglądałyby jego powieści, gdyby pozostawał stale przy zdrowym umyśle. Nie jestem zwolenniczką brania narkotyków, w żadnym wypadku, ale mimo wszystko uznaję Philipa K. Dicka za geniusza. Jego powieści są doskonałe w każdym calu i nie można ich oceniać tak, jak innych powieści. W moim odczuciu to coś zupełnie odmiennego, coś, co nie podlega tym samym prawom, co cała literatura. O ile w ogóle można by jakieś prawa wyróżnić.

Możecie mnie nazwać nieobiektywną, ale ja każdą powieść Dicka, całą jego twórczość, będę zawsze zachwalać. Tym razem nie może być inaczej. Labirynt śmierci czytało mi się wspaniale, a miałam pewną przerwę w lekturach tego autora, dlatego niesamowicie było poczuć to wszystko ponownie. Podczas czytania jego dzieł zawsze towarzyszy mi intrygujące uczucie, które pojawia się tylko i wyłącznie w tej sytuacji. Ciekawe, prawda?

Ocena: 5+/6
©BookeaterReality
Przez długi czas miałem wrażenie, że Labirynt śmierci bardziej przypomina rasowy thriller, aniżeli powieść science fiction. Wiąże się to z tym, że książka posiada dynamiczną akcję, bardzo dużo się w niej dzieje, a trupy ścielą się gęsto. Nie tylko w wyniku wypadków, ale przede wszystkim w wyniku samoobrony, czy celowego zabójstwa. To powoduje, że książkę, liczącą niecałe 300 stron, czyta się zaskakująco szybko i chwilami trudno się od niej oderwać, chcąc jak najszybciej poznać, co się dalej wydarzy. Choć na pierwszy rzut oka może wydawać się, że autor postanowił odejść od typowych dla siebie opowieści z niezwykłymi przemyślanami na rzecz powieści akcji osadzonej w klimatach science fiction, to wcale tak nie jest. Wystarczy uważnie wczytać się, by dostrzec kolejne problemy z jakimi autor zmierzył się w swojej powieści.

W Labiryncie śmierci, Dick stworzył niezwykłą i wyidealizowaną religię, której kunszt doceniłem dopiero po lekturze, ponieważ nie od razu zrozumiałem, co autor chciał nią przekazać. Jest ona próbą stworzenia abstrakcyjnego, ale bardzo logicznego systemu religijnego, opierającego się na niepodważalnym założeniu, że Bóg istnieje. Co więcej, ludzie każdego dnia doświadczają dowodów jego egzystencji, jak i skutków ingerencji w ich życie. Choć ludzie zanoszą modlitwy, mają świadomość, że Bóg istnieje, to zwyczajnie brakuje im wiary. Bóg jest dla nich czymś oczywistym, co istnieje i ma realny wpływ na życie każdego z nich. To czyni ten system jednym z bardziej niezwykłych o jakich czytałem. Jest on zdecydowanie bardziej skomplikowany, niż ja to opisałem, ale Dick stopniuje informacje, jak i pozostawia wiele rzeczy niedopowiedzianych, dlatego nie chciałbym nikomu zdradzić zbyt wiele.

Niemniej interesujący są bohaterowie, a w zasadzie to, jak postrzegają oni świat. Historia opowiadana jest przez kilka osób i za każdym razem patrzymy na bieg wydarzeń z perspektywy innej z nich. Powoduje to, że mamy niezwykłą okazję zobaczyć te same wydarzenia, czy rzeczy z perspektywy kilku osób, które niekiedy diametralnie różnią się od siebie. Co prawda, chwilami trudno zorientować się od razu kto jest kim, ale kreacja bohaterów nie jest w tej książce najważniejsza. Ważniejszy jest problem na jaki mamy zwrócić uwagę, że każdy z nich postrzega świat nieco inaczej i próbuje przekonać resztę o swojej słuszności. Dick pragnie w ten sposób skierować naszą uwagę na fakt, że nie potrafimy pokonać bariery komunikacji - kiedy mówimy, czy używamy teoretycznie tych samych zwrotów, odnosimy je do idei, pojęć, czy interpretacji, które sami znamy, a niekoniecznie inni też tak samo będą je rozumieli. Jest to zatem również historia o zmierzeniu się z problemem komunikacji międzyludzkiej, która nie jest wcale taka prosta jak by się mogło wydawać.

Choć Labirynt śmierci nie dorównuje Blade Runnerowi, to zdecydowanie ma coś w sobie i skłania do refleksji. To niezwykła opowieść o wyidealizowanej religii, jak również o tym jak trudnym problemem jest komunikacja międzyludzka. Polecam!

Ocena 4+/6
©Świat fantasy
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć