Wszystkie pory uczuć. Jesień
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria: /
średnia ocena: 3.61 / 5.00
liczba ocen: 134
cena: 20.93
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
29.90 złpremium: 17.94 zł
-29% 20.93 zł
25.02 zł
25.42 zł
25.42 zł
Pozostałe księgarnie
25.01 zł
25.06 zł
25.42 zł
26.61 zł
26.91 zł
27.51 zł
29.90 zł
29.90 zł
29.90 zł
Opis:

Życie Hani to z pozoru bajka. Niepewna siebie dziewczyna z domu dziecka wychodzi za zamożnego i atrakcyjnego wdowca, dostając to, czego nigdy nie miała: dom i rodzinę. Dwadzieścia lat po ślubie wie już jednak, że po napisach „żyli długo i szczęśliwie” nie zawsze jest różowo.

Hania czuje się niekochana przez męża, który idealizuje swoją zmarłą pierwszą żonę. Dodatkowo ich nastoletnia córka zaczyna wagarować i oszukiwać rodziców, co zwiastuje problemy. Jakby tego było mało, Hania zaczyna odczuwać dojmująca pustkę, jako pełnoetatowa pani domu. To z pozoru szczęśliwe życie zaczyna ją uwierać. Tej jesieni jednak wszystko ma się zmienić? Czy Hani wystarczy odwagi, aby zawalczyć o siebie i córkę? Jak zmieni się jej życie, kiedy będzie musiała zmierzyć się z bolesną przeszłością? Czy odnajdzie siebie i uchroni swoje małżeństwo przed rozpadem?
Ta opowieść otula jak ciepły koc, pachnie aromatyczną herbatą i ogrzewa jak ogień w kominku.
Cztery pory roku, cztery wciągające historie. „Wszystkie pory uczuć” Magdaleny Majcher to cykl powieści obyczajowych, podejmujących ważne życiowe tematy. Miłość i zdrada, trudne życiowe wybory, przeciwności losu i w końcu upragnione szczęście i spokój – z tym wszystkim spotkają się bohaterowie czterech powieści. A to wszystko w rytmie czterech pór roku.

CYTATY:
Bez pamięci bylibyśmy tylko sumą mechanicznych, pozbawionych głębi uczuciowej czynności i odruchów.
Recenzje blogerów
Jesień to pora roku pełna kontrastów. Z jednej strony eksplozja barw, śmiech dzieci zbierających kasztany i żołędzie, skąpany w słońcu park i spadające z drzew kolorowe liście, las z bogactwem owoców jesieni i radocha na widok zagrzebanego w leśnych czeluściach podgrzybka czy maślaka. Ale z drugiej strony: coraz krótsze dni, melancholia wdzierająca się w naszą codzienność a także jeszcze dalekie, jeszcze niewyraźne, ale już widoczne – obniżenie nastroju, apatia, marazm. Jesień to zdecydowanie pora kontrastów... całkiem tak jak Wszystkie pory uczuć. Jesień. Powieść ciepła, przyjemna i idealnie komponująca się z zestawem koc+gorąca herbata z miodem i z cytryną+kominek, ale nie wchłaniająca i nie oczarowująca głębią, delikatnością oraz subtelnością (tak jak Matka mojej córki).

Życie Hani to ciągła troska o męża Andrzeja i córkę Darię. Jako wzorowa pani domu koncentruje się wyłącznie na sprawach"około-domowych". Zapominając o sobie. Pranie, gotowanie, sprzątanie, zakupy pochłaniają dziewięćdziesiąt procent jej zainteresowania, uwagi i energii. Ukochany mąż, dorastająca córka, która nie sprawia problemów wychowawczych, prawdziwa przyjaciółka – Asia, na którą zawsze może liczyć. Życie jak w bajce. Czego chcieć więcej? Zważywszy na fakt, że Hania, jako podopieczna domu dziecka, nigdy nie poczuła czym jest miłość rodzicielska, ognisko domowe i rodzinna atmosfera.
W tej sielance jest jeden mały defekt, który wdziera się w poukładane życie domowników i kładzie cień na szczęście i beztroskę rodziny – Katarzyna – idealna, piękna, doskonała, pierwsza żona Andrzeja, która zginęła w wypadku samochodowym... dwadzieścia lat wcześniej.
Życie Hani to nieustanna, nigdy niekończąca się jesień – niby kolorowa, niby bajeczna, ale podszyta monotonią i subtelnym, acz wyczuwalnym zapachem wilgoci i rozkładu. Czy Hania dostrzeże rysy w z pozoru idealnym życiu? Czy w końcu zrozumie, że warto pokochać i docenić także siebie?

Magdalena Majcher dotyka bardzo ważnego i bagatelizowanego tematu, który dotyczy sporej części kobiet na świecie – brak samoakceptacji oraz brak zrozumienia, docenienia własnych atutów i umiejętności. Kobieta nie musi być albo zahukaną, zakompleksioną szarą myszką albo wyzwoloną, zimną, pozbawiona empatii, samowystarczalną harpią. Miedzy tymi dwiema postawami mamy całą paletę barw kobiecości. I tylko od nas zależy na jakie kolory pomalujemy nasze życie. Autorka w sposób genialny wykreowała główną bohaterkę – bezbarwną, wycofaną, z ciągłym poczuciem "bycia tą drugą, tą gorszą", która krok po kroku chwyta w dłoń pędzel i coraz odważniej tworzy śmiałą i pełną ekspresji kompozycję, zamalowując szarość i nijakość (i znienawidzone odcienie niebieskiego).

Problemy nie rozwiązują się same, tak jak i marzenia nie spełniają się samoczynnie. Problemy należy rozwiązywać, a marzenia spełniać.

Mimo śmiałego i oryginalnego tematu przewodniego oraz bardzo wiarygodnej postaci Hani nie sposób nie dostrzec kilku nielicznych minusów powieści. To, co zachwyciło mnie w Matce mojej córki – dokładność, skrupulatność i dopracowane, "skrojone na miarę" zdania, tutaj sprawiały wrażenie nienaturalnych, zbyt sztucznych. Wszystkie postaci mówiły w ten sam sposób, pełnymi zdaniami, bez emocji, bez wykrzyknień, bez urywanych myśli. Wszystko było idealne, aż za idealne. Nawet Renata, która w zamierzeniu miała być dziarską, lekko ekscentryczną babeczką, nie była w stanie wyłamać się z tego schematu bohatera opisywanego "pod linijkę". Nie mówiąc o zbuntowanej nastolatce czy żywiołowej Aśce.
Powieść Wszystkie pory uczuć. Jesień to fikcja literacka, ale nie jestem w stanie uwierzyć, że jakakolwiek kobieta potrafiłaby żyć w cieniu innej przez dwadzieścia lat. Bez jakiejkolwiek próby rozmowy na ten temat z mężem, słowa wyrzutu, wyjaśnień.

Nie zmienia to jednak faktu, że Wszystkie pory uczuć. Jesień to lektura idealna na jesienną słotę, sposób na oderwanie się od codzienności i próbę odpowiedzi na pytanie: "czy kocham siebie?" i "co dziś zrobiłam dla siebie?". To ciepła, klimatyczna i, wbrew pozorom, bardzo optymistyczna powieść, która zmusi czytelniczkę do odnalezienia w plątaninie i galimatiasie codzienności chwilę dla siebie, czas na własne pasje i relaks. Bo szczęśliwa kobieta, to szczęśliwa żona i szczęśliwa matka.

Mimo kilku minusów – polecam.

Ocena: 3+/6
©Tylko skończę rozdział
Z czym kojarzy się Wam Jesień? Mnie od kilku dni z Magdaleną Majcher, a dokładniej z pierwszą częścią powieści Wszystkie Pory Uczuć. Jesień. Co więcej, dzięki tej książce, ta pora roku nabiera dodatkowych kolorytów, tworząc wyjątkowy klimat, który można znaleźć między wersami zawartymi w tej wyjątkowej książce. Pani Magdalena bez wątpienia tworzy świetne historie, będące stricte literaturą kobiecą. Jednak bez chwili zastanowienia polecam tę powieść nie tylko płci pięknej, lecz adresuję ją również mężczyznom, by wiedzieli jakich błędów nie popełniać w relacjach, związkach z kobietami. Dzięki tej książce każdy z mężczyzn może łatwiej zrozumieć kobiety i co bardzo ważne, może uniknąć popełniania błędów, których nie unikał Andrzej - mąż głównej bohaterki Hani. Magdalena Majcher przykuwa uwagę czytelnika filozofią życia, której przyświeca myśl „nie żałuj tego co minęło, dostrzegaj te dobre,a nie złe strony”. Autorka zdaje się przez to powiedzieć nam, byśmy każdego dnia wyciskali z życia, to co najlepsze. Pierwsza część cyklu powieści poruszających ważne życiowe tematy jest skarbnicą ważnych wskazówek, które dla każdego z nas mogą stanowić bogatą naukę. Pani Magdalena niczym z rękawa sypie mądrymi radami. Główna bohaterką całe swoje dzieciństwo spędziła w domu dziecka – zapomniana przez własną matkę samodzielnie stawiała kroki w dorosłe życie. Najbliższym wsparciem była dla niej przyjaciółka Joanna oraz Monika, której losy życiowe nie poskąpiły przeciwności losu. Jedynie Pani Róża – dyrektorka domu dziecka, była dla Hani jak i pozostałych dzieci ostoją w smutkach i pokrzepieniem na trudny czas. Książka dotyka bardzo ważnego tematu jakim jest samotność opuszczonych dzieci. Autorka uświadamia czytelnikowi, że dzieci z tak zwanego bidula może rzeczywiście nie umieją okazywać wdzięczności no bo i skąd mieli czerpać wzorce, ale mimo wszystko każde z nich czuje tę wdzięczność, nie potrafi jedynie tego wyrazić.

Magdalena Majcher w książce Wszystkie Pory Uczuć. Jesień, wywołała we mnie wewnętrzny dialog, wzbudziła zastanowienie się nad kwestią, w której Hania poradziła sobie, choć była ona dla niej niełatwą decyzją. Główna bohaterka dzięki pomocy Renaty odnalazła swoją biologiczną matkę. Czy jednak potrafiła jej wybaczyć i zechciała przyjąć ją do swojego bezpiecznego świata? To zapewne ciężka decyzja dla każdego, kto w rzeczywistym świecie boryka się z tym trudnym problemem. Czy każdy z nas znajdując się na miejscu Hani pomógłby swoim rodzicom, skoro przed laty zostawili nas samych w domu dziecka i nie martwili się o nasz los? To pytanie pozostawiam bez odpowiedzi, bowiem odpowiedź na ten dylemat zawarta jest w pierwszej z czterech części. Autorka podejmuje nie tylko temat opuszczonych dzieci. W książce tej poznajemy wiele ważnych życiowych wątków, jak choćby problemy, z którymi boryka się współczesna młodzież, czy też dzięki historii Joanny autorka uświadamia nas, że po nieszczęśliwej miłości można odzyskać harmonię i upragnione szczęście. Z kolei doświadczenie Andrzeja, uświadamia nam, że warto doceniać tu i teraz to co się ma, gdyż można to stracić, a wówczas może być za późno na to by móc to docenić. Książka mając w podtytule Jesień – porę roku kojarzącą się z deszczem, chłodem – otula nas swoim ciepłem, nadzieją na lepsze jutro.

Ocena: 5/6
©Czyt-NIK
Jesień kojarzy nam się z wieloma pięknymi barwami, z różnymi nastrojami, które można porównać do jesiennej pogody, która nie zawsze jest sprzyjająca. Raz czujemy się w jesiennej aurze lepiej, a raz gorzej. Tak samo bywa i w życiu. Nie zawsze jest w nim tak kolorowo jakbyśmy chcieli. Czasem pojawiają się również deszczowe dni, w których nie mamy siły na nic.

Problemy nie rozwiązują się same, tak jak i marzenia nie spełniają się samoczynnie. Problemy należy rozwiązywać, a marzenia spełniać. Niby subtelna różnica, a jaka znacząca!

Magdalena Majcher w swojej powieści doskonale oddaje nam rzeczywistość takich uczuć. Główną bohaterką jest Hania, do której od samego początku poczułam niezwykłą sympatię. To doświadczona przez los kobieta, która swoje dzieciństwo spędziła w domu dziecka, gdyż własna matka ją porzuciła. Udało jej się jednak wyjść na ludzi, wyszła za mąż za zamożnego wdowca, ma wspaniałą córkę Darię i poukładane życie. Czy to jednak wszystko, co jest jej potrzebne do pełni szczęścia? Otóż nie, gdyż nasza Hania czuje się samotna, niedoceniana przez męża. Dziwne prawda? Człowiek żyje w rodzinie, a jednak czuje się samotny, ktoś by powiedział, to jakaś bajka. To nie jest jednak żadna bajka, to życie, a w życiu bywa różnie.

Małżeństwo zaczyna wisieć na włosku, do tego dochodzą problemy z córką, która zaczyna opuszczać zajęcia szkolne. Co jest tego powodem? Czy Hania zdoła uratować swoje małżeństwo oraz pomóc własnej córce?

To moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, ale zapewne nie ostatnie. Przyjemny język, jakim posługuje się Magdalena Majcher sprawił, że czytanie było czystą przyjemnością i nawet się nie zorientowałam, kiedy dobrnęłam do ostatniej strony. Bohaterowie są dobrze wykreowani, to postacie z krwi i kości. Borykają się z problemami życia codziennego, jak my sami. Można się z nimi bez problemu utożsamić. Czytając powieść, miałam wrażenie, że siedzę tuż gdzieś obok bohaterów i obserwuję ich poczynania, oczywiście mocno im kibicując, by wszystko się ułożyło pomyślnie. Widać, iż autorka zrobiła dobry research do powieści, zaczerpując informacji u pewnych źródeł.

Miłość, to najpiękniejsze uczucie jakim można obdarzyć drugiego człowieka. Czasem jednak niektórym ludziom ciężko jest okazywać własne uczucia względem drugiej osoby, co często może przyczyniać się do tego, iż właśnie ta druga osoba czuje się niedoceniania, niekochana, a czasami nawet osamotniona. Dlatego powinniśmy pamiętać, by nie bać się okazywać własnych uczuć, które są tak ważne. Miłość można wyrazić na wiele sposobów, wystarczy zwykły gest, czułe słówko, a nawet jedno spojrzenie.

W każdym związku zdarzają się jakieś niedopowiedzenia, kłótnie, ale to ludzka rzecz. Człowiek nie jest niezniszczalny, każdy ma swoje granice wytrzymałości. Najważniejsze jest jednak to, by umieć rozmawiać o problemach, gdyż tłumienie ich w sobie w niczym nie pomoże, a wręcz może tylko pogorszyć sytuację.

-To takie typowe. Ludzie nigdy nie żyją obecną chwilą, uważają, że po drugiej stronie płotu trawa jest bardziej zielona, a w przeszłości zawsze byli bardziej szczęśliwi. Z łezką w oku wspominamy dawne czasy i myślimy: „O, jak dobrze byłoby cofnąć się w przeszłość i przeżyć to jeszcze raz”, zapominając, że wtedy też zdarzały nam się gorsze chwile, kiedy płakaliśmy z bezsilności i zaciskaliśmy pięści z bólu. Patrzyliśmy ufnie w przyszłość i myśleliśmy, że jutro będzie lepiej. […]

Wszystkie pory uczuć. Jesień to książka, w której występują realni bohaterowie, jakich możemy spotkać każdego dnia na ulicy, mierzący się z własnymi problemami. Autorka porusza niezwykle ważne tematy w swojej powieści, którą czyta się na jednym wdechu. Liczę, iż kolejne części będą również tak dobre jak ta. Zachęcam do przeczytania, powieść gwarantuje wiele refleksji.

Ocena: 5+/6
©Czytaninka
Jesień zdaje się być porą roku, która niewiele dobrego wnosi do naszego życia. Funduje nam pogorszone samopoczucie, zmęczenie i jest dla wielu okresem, który po prostu trzeba jakoś przetrwać. Zupełnie odwrotnie jest w przypadku Hani.
To nie tylko jej ukochana pora roku, ale również przedział czasowy, który całkowicie odmieni jej dotychczasowy, monotonny los.

Zdaje się, że kobieta ma wszystko, o czym można zamarzyć. Mimo dramatycznego dzieciństwa, spędzonego w domu dziecka, pozostała osobą ciepłą, kulturalną, nie posiada żadnych nałogów, nie wpada w kłopoty z prawem.

Wyszła za wspaniałego mężczyznę, urodziła mu piękną i mądrą córkę. Nie musi pracować, gdyż pensja małżonka jest wystarczająca, tak więc cały wolny czas może poświęcić rodzinie i obowiązkom domowym. Wspaniałe jest to, iż ciągle utrzymuje kontakt ze swoją przyjaciółką z dzieciństwa, są dla siebie nieocenionym wsparciem. Zdaje się, że tak wygląda bajka.

Niestety za zamkniętymi drzwiami ich domu rozgrywa się prawdziwy dramat, w ich życie wdarła się ta trzecia, a tak naprawdę była tam od zawsze. Mowa o pierwszej żonie Andrzeja, która zmarła zaraz po ślubie. Mężczyzna stale ją idealizuje i porównuje do niej obecną towarzyszkę. Wygląda na to, iż Hania nigdy nie będzie dla niego wystarczająco dobra.

Jej duch powracał do domu co jakiś czas. Zawsze w rocznicę śmierci, dodatkowo w takich chwilach, jak ta, kiedy Hania z czymś sobie nie radziła, czegoś nie wiedziała, popełniła błąd. Kasia nigdy by tego błędu nie popełniła. Oczywiście, że nie, przecież od ponad dwudziestu lat była martwa! A tylko martwi (i głupi, podobno) się nie mylą. Hania była o tym święcie przekonana. Nie, nie o tym, że Kasia nie popełniłaby tego błędu, ale o tym, dlaczego by tego nie zrobiła. Bo nie żyła. Tymczasem Andrzej święcie wierzył w to, że przyczyna stanu rzeczy leżała zgoła gdzie indziej. W jego wyobrażeniach pierwsza żona była ideałem, a druga - tylko substytutem, któremu do ideału, niestety, nadal było wciąż bardzo daleko, chociaż on sam mocno się starał, aby ukształtować Hanię na podobieństwo Kasi.

Początkowo kobieta uważała ciągłe wspominanie Katarzyny jako normalne radzenie sobie z żałobą, ale w końcu dotarło do niej, że nie tak powinno funkcjonować małżeństwo. Tylko czy jest w stanie sprzeciwić się zachowaniu Andrzeja?

Przez to wszystko, co przeszła w młodości, jest osobą wycofaną, o bardzo niskim poczuciu wartości. Biernie akceptuje to, co ją spotyka. Uważa wręcz za cud fakt, iż taki facet w ogóle zwrócił na nią uwagę i obawia się, że nawet najmniejszy bunt może być powodem rozstania. Za każdym razem, gdy mąż sugeruje, że Kasia zrobiłaby coś o wiele lepiej, jej samoocena upada jeszcze niżej, a w sercu odgrywa się prawdziwy dramat.

Czy da się żyć ciągle w cieniu zmarłej żony?

Nagle ich spokojna, grzeczna córka zaczyna wagarować. Hania pragnie za wszelką cenę zrozumieć, jaka jest tego przyczyna. To, co odkryje, okaże się o wiele bardziej przerażające, niż mogłaby się spodziewać. Sprawa jest wstydliwa, więc kobieta postanawia samodzielnie ją rozwiązać i udowodnić sobie i innym, że jest dobrą matką, która umie zawalczyć o dobro córki i nie cofnie się przed niczym, by jej bronić.
Myślę, że ukrywanie problemu przed mężem, ma być również lekką formą buntu, kolejną jest zaprzyjaźnienie się z sympatyczną sąsiadką, której małżonek nie toleruje.

Niespodziewana znajomość wniesie naprawdę wiele do jej życia. Nie tylko pozwoli uporać się z przeszłością, ale także ułatwi znalezienie własnego sposobu na oderwanie się od szarej rzeczywistości. Pochłaniając kolejne rozdziały, jesteśmy naocznymi świadkami niesamowitej przemiany naszej bohaterki. Nie sposób się z nią nie utożsamiać, zwłaszcza ze względu na pasję, która w końcu pomoże dziewczynie realizować się. Pokochałam Hanię od pierwszych stron i kibicowałam jej całym sercem.

Powieść Magdaleny Majcher ma w sobie coś niesamowitego. Niby opowiada o zwykłych ludziach i ich codziennym życiu, ale w pewien nadzwyczajny, nieszablonowy sposób. Język, jakim operuje autorka jest piękny i bardzo plastyczny, znakomicie oddaje emocje towarzyszące bohaterom. Porusza wiele trudnych tematów, takich jak przykre dzieciństwo, porzucenie, przemoc internetowa, alkoholizm. Równoważy je jednak dobrymi kwestiami, czyli przyjaźnią, miłością, pasją, wspieraniem, dzięki czemu tworzy spójną, harmonijną całość. Jest taka jak życie, nieprzewidywalna, przesycona goryczą, ale również pełna pięknych i słodkich chwil.

Porusza czytelnicze serce głównie dlatego, iż jest niezwykle prawdziwa. Tak wiele kobiet całkowicie poświęca się rodzinie, obowiązkom domowym, zapominając w ten sposób o sobie. Tak postępując, człowiek nigdy nie będzie w pełni szczęśliwy. Czasem potrzeba trochę egoizmu. Każdy powinien znaleźć odrobinę czasu na to, co kocha robić, mieć coś swojego, dającego spełnienie i wytchnienie.

Ta przepiękna opowieść uświadamia również, jak ważna jest w związku rozmowa. Niedomówienia i domysły mogą wiele zepsuć. Życie przemija, nie odkładajmy niczego na później, ale i nie żyjmy przeszłością. Mimo połączenia tych wszystkich trudnych spraw, historia jest niezwykle ciepła, a czytanie jej to nieopisany relaks. Wszystko to za sprawą czarującego stylu autorki oraz serdeczności, jaka bije od głównej bohaterki.

Akcja książki jest bardzo wartka, więc chłoniemy ją błyskawicznie, nawet nie zauważyłam kiedy dotarłam do końca. Poruszyła mnie i zachwyciła, a także wywołała wiele głębokich przemyśleń.
Myślę, że przemiana Hani może stać się inspiracją dla wielu kobiet. To powieść, która trafia wprost do naszego serca i uzmysławia, że nigdy nie jest za późno na zmiany. Delikatnie głaszcze naszą duszę napominając, iż ważne jest to, co trwa tu i teraz, przeszłości należy pozwolić odejść.

Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Magdaleny Majcher, ale jestem oczarowana i z pewnością sięgnę po pozostałe pozycje. Wszystkie pory uczuć. Jesień. to pierwsza część cyklu, tak więc już niecierpliwie wyczekuję następnego tomu, a was serdecznie zachęcam do lektury. To idealna historia na chłodny, jesienny wieczór. Zapewniam, iż jej niesamowity klimat porwie was już od pierwszych stron!

Ocena: 5/6

©Z fascynacją o książkach
Z twórczością Magdaleny Majcher miałam już styczność przy okazji recenzji Stanu nie! błogosławionego. Książką oraz podejściem do tematu byłam wręcz zauroczona, dlatego też nie miałam wątpliwości czy sięgnąć po jej najnowsze dzieło.

Wszystkie pory uczuć. Jesień to pierwsza część tetralogii. Opowiada ona historię 39- latki imieniem Hanna, do której los się uśmiechnął. Ma dobrze sytuowanego, przystojnego męża, siedemnastoletnią córkę. Wydaje się, że jej życie to prawdziwa bajka, gdyż nie każdemu wychowankowi domu dziecka udaje się to, co udało się właśnie jej. Jednak czy do końca jest szczeliwa?

Jak zwykle bywa Magdalena Majcher prawdopodobnie nie byłaby sobą gdyby nie przemyciła nam w swojej książce kilku dość istotnych tematów, które należy przemyśleć. Tak też mamy i tutaj.

Po dwudziestu latach cukierkowego życia, nasza główna bohaterka zaczęła zastanawiać się czy oby na pewno powinno ono wyglądać tak jak wygląda? Czy spełnieniem jej marzeń jest pozostanie „kurą domową”? Czy coś powinna zmienić w sowim życiu?

Jej relacje z mężem wydają się prawidłowe, jednak wisi nad ich małżeństwem duch pierwszej żony. Andrzej od dwudziestu lat stawia na piedestale zmarłą małżonkę, próbując udowodnić Hannie, że inna kobieta w roli matki i żony sprawdzałaby się o niebo lepiej. Przytyki ze strony swojej drugiej połówki sprawiają, że nasza bohaterka coraz bardziej traci poczucie własnej wartości, które z uwagi na trudne dzieciństwo i tak było nadszarpnięte.

Teraz nie potrafiła już jednoznacznie wskazać momentu, w którym trup Katarzyny zamieszkał w ich szafie. A może on tam był od zawsze? Powoli zaczynała skłaniać się coraz bardziej ku teorii głoszącej, że Andrzej nigdy nie pozwolił odejść swojej pierwszej żonie.

Córka Daria również wkracza w wiek, który przysparza masę kłopotów. Siedemnastoletnie dziewczę zaczyna wagarować i zamyka się w sobie. Hanna przez przypadek odnajduje źródło problemów córki. Powodem wagarów i gorszego zachowania jest hejt.

Jak Hanna poradzi sobie z problemami, które od dwudziestu lat chowa w szafie, czy uda jej się pomóc córce? Musicie przekonać się sami.

Książka, choć szybka i przyjemna w odbiorze, dotyka dość poważnych problemów. Z uwagi na fakt, że bohaterka to moja rówieśniczka dość mocno zżyłam się z nią i jej problemami. Jak wiadomo małżeńskie życie to nie sielanka. Zawsze pojawiają się problemy. Jednak zarówno w małżeństwie jak i w kontaktach z innymi najważniejsza jest rozmowa. To dzięki niej jesteśmy w stanie zrozumieć punkt widzenia drugiego człowieka. Choć to fikcja literacka zastanawiałam się w jaki sposób Hannie tak długo udało się przemilczeć fakt dyskomfortu jaki czuła gdy mąż porównywał ją do Katarzyny.

Problemy Hani z córką to kolejny wątek, o którym w ówczesnym świecie bywa głośno, a mianowicie hejt. Świadomość społeczna tego, czym on jest, jakie są mechanizmy jego powstawania jest chyba nadal niewystarczająca. Tak naprawdę nie wiemy, z czym muszą mierzyć się w dzisiejszym świecie nasze dzieci. Dlatego zaangażowanie autorki w proces jak by nie było edukacji społecznej jest jak najbardziej godny zauważenia. Pamiętać należy, że hejt może prowadzić do poważnych następstw włącznie z podejmowaniem prób samobójczych. Z uwagi na fakt, iż w większości odbiorcami twórczości Magdaleny Majcher są kobiety sprzyja to temu by jako matki zwróciły większą uwagę oraz były bardziej przeczulone na pewne aspekty życia ich dzieci.

Jeśli lubicie książki z dobrze przemyconym wątkiem społecznym i oczywiście trudnymi tematami to gorąco polecam. Magdalena Majcher nigdy poruszanych przez siebie wątków nie traktuje pobieżnie, dzięki czemu ma się wrażenie, że spotkanie z jej twórczością to pouczający i mile spędzony czas. Ja osobiście już czekam na Zimę.

Pozdrawiam
A.

Ocena: 5+/6
©Księgozbiór
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć