ebook We dwoje
3.91 / 5.00 (liczba ocen: 36787)

We dwoje
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

najlepsza cena! w ostatnich kilku dniach
E-book - najniższa cena: 25.20
31.50 złpremium: 18.90 zł Lub 18.90 zł
-20% 25.20 zł Lub 22.68 zł
31.50 zł
31.50 zł Lub 28.35 zł
25.32 zł
26.43 zł
26.78 zł
26.78 zł
28.04 zł
28.04 zł
28.50 zł
31.50 zł
31.50 zł
Inne proponowane

Powieść amerykańskiego króla prozy obyczajowej. Kiedy w drugiej osobie wygasa chęć do budowania wspólnej przyszłości, nawet najczulsze gesty nie mogą uratować przed katastrofą. Przekonuje się o tym Russell Green, 32-latek, który myślał, że ma wszystko. Bo codziennie trzymał w ramionach żonę i 6-letnią córeczkę. Teraz nie potrafi powiedzieć, kiedy jego życie straciło sens. Wie tylko, że z całej siły walczył, żeby na to nie pozwolić...

32-letni Russell Green ma wszystko: wspaniałą żonę, uroczą 6-letnią córkę, prestiżową posadę dyrektora reklamy w dużej firmie oraz wygodny dom w Charlotte. Jego życie przypomina piękny sen, a szczęście skupia się wokół jego miłości, Miriam. Ale na lśniącej powierzchni idealnej bańki mydlanej zaczynają pojawiać się rysy…
Ku rozpaczy i zaskoczeniu Russa, jego życie niespodziewanie wywraca się do góry nogami. W ciągu kilku miesięcy traci żonę i pracę. Musi zająć się córką i zaadaptować się do nowej rzeczywistości. Przyjdzie mu zmierzyć się z nieznanym, pokonać własne słabości, sięgnąć po umiejętności, z których nigdy nie korzystał. Czeka go wielki emocjonalny test, ale też… niespodziewana nagroda.

We dwoje od Nicholas Sparks możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Po traumatycznych przeżyciach często lepiej dopuścić uczucia do głosu i przeżyć je w pełni ze świadomością, że kiedyś miną.
Trzymaj się rzeczy, na których ci zależy, a pozwól odejść tym, które nie są ci potrzebne.
Poczucie winy nie zawsze jest takie złe. Dzięki niemu nie popełniamy dwa razy tych samych błędów.
Nicholas Sparks był dawniej, prawdopodobnie w czasach mojego gimnazjum, jednym z tych autorów, po którego powieści sięgałam często, skrupulatnie zapoznając się z niemal całą jego twórczością. Co więcej, to chyba jedyny pisarz płci męskiej, którego książki wówczas czytałam. Rozumiecie więc, że pomimo tego że z czasem zaczęłam dostrzegać pewną wtórność w jego historiach, darzę je ogromnym sentymentem. I trochę z tego sentymentu, a trochę przekonania, że Nicholas Sparks ma unikalny sposób na opowiadanie miłosnych historii, sięgnęłam po najnowszą powieść jego autorstwa, We dwoje właśnie.

Russell Green wiedzie spokojne, szczęśliwe życie w rodzinnym miasteczku Charlotte. Ma piękną żonę, która opiekuje się domem; uroczą sześcioletnią córeczkę; a także stabilną i względnie dochodową pracę jako pracownik dużej agencji reklamowej. W pewnym momencie, co zaskakuje samego Russa, jego “idealne życie” zaczyna się rozpadać. Pochopna decyzja o tym by rzucić pracę i rozpocząć własną działalność staje się przyczyną lawiny wydarzeń. Russ ma problemy z tym by znaleźć wspólny język z żoną i odnaleźć się w “nowej roli” - głównego opiekuna dla swojej córeczki.

We dwoje zdecydowanie odbiega charakterem od innych powieści autora, a przynajmniej od tych, które miałam okazję poznać. Nie jest to historia, w której czytelnik jest świadkiem rodzącego się uczucia (fragmenty początków związku Russa i jego małżonki są raczej wybiórcze i nie składają się na pełen obraz), zamiast tego obserwujemy raczej jego powolny rozpad. To “nowe oblicze” Nicholasa Sparksa ma oczywiście pewne zalety - autor udowadnia, że potrafi wyjść ze strefy komfortu i pokazuje inne wcielenie; ale także wady, bo sporo osób zasiada do lektury z błędnymi oczekiwaniami i może mieć pewne problemy żeby wgryźć się w historię.

Zwłaszcza, że początek We dwoje jest odrobinę dezorientujący. Pierwsze rozdziały w pewien sposób relacjonują dotychczasowe życie Russa - są bogate w opisy (nierzadko przydługie i może nieco zbędne); luźne sceny z codzienności rodziny Greenów i sugestie, że aktualny porządek zostanie zakłócony. Trzeba odrobiny wytrwałości i samozaparcia żeby dotrzeć do punktu, w którym historia rzeczywiście rusza do przodu. Mój największy problem z We dwoje polega jednak na tym, że ciężko było mi się w nią zaangażować emocjonalnie - zabrakło czegoś co pozwoliłoby mi uwierzyć w uczucie Russa i Vivian; w moim odczuciu tak bardzo do siebie nie pasowali, że powolny rozpad związku absolutnie mnie nie zaskoczył.

Jest w prozie Nicholasa Sparksa coś co, pomimo pewnych mankamentów, wciąż ujmuje czytelnika. Doceniam niezmiennie fakt, że w jego historiach splatają się losy kilku pokoleń i że skupia się na przedstawieniu nie tylko relacji miłosnych, ale i więzi rodzinnych. We dwoje jest cudownym przykładem dla związku między rodzeństwem (relacja między Russem a Marge jest doskonałym odzwierciedleniem bratersko - siostrzanych przekomarzań i wsparcia) a także tego na płaszczyźnie ojciec - córka. I to właśnie te wątki zrehabilitowały w moich oczach historię opowiedzianą przez Nicholasa Sparksa (zwłaszcza że niestety pewne finalne rozwiązanie fabularne było łatwe do przewidzenia i absolutnie niepotrzebne).

Nicholas Sparks umie pogrywać na emocjach czytelników. We dwoje momentami bawi, a w innych miejscach chwyta za serce. Nie jest to jednak najlepsza powieść w dorobku autora. Jeśli należycie do wielbicieli jego twórczości, warto poznać jego nieco odmienione oblicze. Ostrzegam jednak, że w tym przypadku wątek miłosny nie stanowi najmocniejszego punktu historii.

Ocena: 3+/6
©Złodziejka książek
Russell Green pozornie ma wszystko, czego potrzeba do szczęścia – piękną żonę, ukochaną córkę i dobrą pracę. Trudno dokładnie stwierdzić, kiedy jego idylla rozpada się niczym domek z kart. I choć walczy z całej siły, by utrzymać istniejący porządek, to nie na wszystko ma wpływ. Może jedynie walczyć o to, by z losowych zawirowań wyjść obronną ręką.

We dwoje to już kolejna książka amerykańskiego autora, którą miałam okazję przeczytać. I jak wspomniałam we wstępie – sama nawet nie wiem, ile powieści Sparksa już poznałam i ile jeszcze mi zostało. Mogę jednak z czystym sumieniem powiedzieć, a właściwie napisać, że ta książka znacząco różni się od innych jego powieści. A wszystko dlatego, że najczęściej głównym wątkiem jego twórczości jest miłość dwojga ludzi. Uczucie, które łączy, scala i wzbija się ponad szarą rzeczywistość. Jednak nie tym razem. Bo w We dwoje główną rolę odgrywa inny rodzaj miłości. Tym razem jest to więź, która łączy córkę z ojcem. A także gdzieś w tle uczucie, które łączy rodzeństwo.

Ale jeśli potrafisz, bierz życie takim, jakie jest. Trzymaj się rzeczy, na których ci zależy, a pozwól odejść tym, które nie są ci potrzebne.

Nie mogę powiedzieć, żebym nie była zaskoczona tym rozwiązaniem. Już sam opis na okładce sprawił, że oczekiwałam nieco innej lektury. I przeżyłam duże zaskoczenie tym, co znalazłam – na szczęście pozytywne. Być może ma to coś wspólnego z tym, że jestem ogromną wielbicielką książek Amerykanina. I można mi w kółko powtarzać, że jego „dzieła” są schematyczne i przewidywalne, nudne i sentymentalne – nieważne. Ważne, że mnie nadal się podobają. Tym razem w powieści najbardziej ujęła mnie postać ojca – Russella. To sympatyczny mężczyzna, niezwykle wrażliwy ojciec, który stawia na pierwszym miejscu dobro swojej rodziny. Zawsze chętny do pomocy, szczery, uczciwy i uśmiechnięty. Aż chwilami serce mi się krajało, gdy widziałam, jak wiele był w stanie poświęcić dla swoich najbliższych. Szczególnie wzruszała mnie głębia jego relacji z córką i to, jak wiele był w stanie zrobić tylko po to, by wywołać uśmiech na jej twarzy... Warto też zauważyć, że w tej książce świetnie są opisane emocje, uczucia, a nawet cała ich gama – przez ból, strach, smutek, gorycz aż po radość i spokój.

We dwoje to moim zdaniem jedna z lepszych powieści Nicholasa Sparksa. Co ciekawe i warte uwagi, powieść nie skupia się tylko na jednym rodzaju miłości, ale trafnie ukazuje głębię i istotę relacji międzyludzkich. Ze swojej strony zdecydowanie polecam.

Ocena: 4+/6
©Caroline Livre
32-letni Russell Green ma wszystko: wspaniałą żonę, uroczą 6-letnią córeczkę, prestiżową posadę dyrektora reklamy w dużej firmie oraz wygodny dom w Charlotte. Jego życie przypomina piękny sen, a szczęście skupia się wokół jego miłości, Vivian. Ale na lśniącej powierzchni idealnej bańki mydlanej zaczynają pojawiać się rysy... Ku rozpaczy i zaskoczeniu Russa, jego życie niespodziewanie wywraca się do góry nogami. W ciągu kilku miesięcy traci żonę i pracę. Musi zająć się córką i zaadaptować się do nowej rzeczywistości. Przyjdzie mu zmierzyć się z nieznanym, pokonać własne słabości, sięgnąć po umiejętności, z których nigdy nie korzystał. Czeka go wielki emocjonalny test, ale też... niespodziewana nagroda.
[opis wydawcy]

Do książek Nicholasa Sparksa nie trzeba mnie nakłaniać, ani dwa razy prosić o przeczytanie jego książek. Na półce stoi już pełna kolekcja i choć wszystkich książek nie zdążyłam jeszcze przeczytać, to gdy zobaczyłam tylko zapowiedź najnowszej - zwariowałam ze szczęścia. Zamówiłam i czekałam na ten cudowny moment, gdy zatopię się w nowej historii. Zastanawiałam się, czy i tym razem autor mnie czymś zaskoczy? Tyle razy już udowodnił, że o realnych problemach i miłości można pisać bez końca, a każda historia ma swój wyjątkowy wydźwięk.

Russell to mężczyzna, który mógłby stwierdzić, że jego życie to bajka. Jednak jak to w prawdziwym życiu bywa, nie zawsze bajka kończy się happy endem, a przynajmniej droga do niego jest daleka i wyboista. Mężczyzna traci miłość swojego życia, pracę, a jego życie wywraca się do góry nogami. Teraz musi zmierzyć się z zupełnie inną rzeczywistością i przede wszystkim żyć dla córki, którą dalej musi wychowywać. Tym razem jednak w pojedynkę.

Tym razem Nicholas Sparks również zachwycił! Kiedy w trakcie czytania robiłam wielkie oczy, a serce coraz mocniej mi biło musiałam się zatrzymać, by zaczerpnąć tchu. To, jak autor umiejętnie bawi się uczuciami czytelnika jest niesamowite. Fragmentami opowiadałam historię mojemu partnerowi i sam przyznawał, że facet (autor) doskonale wie co pisze. Nawet jego uczucia poruszył, a to tylko moja krótka opowieść. Co by było, gdyby zdecydował się przeczytać?
Byłam pewna, że dostanę znakomitą powieść obyczajową z dobrą nutą romantyzmu. I właściwie to dostawałam, ale końcówka tej historii wbiła mnie w fotel. Takiego obrotu sprawy zdecydowanie się nie spodziewałam! Nicholas Sparks po raz kolejny wycisnął ze mnie potoki łez i sprawił, że ciężko mi się pozbierać. Jest to kolejna historia utwierdzająca nas w przekonaniu, że opowieści pisarza są niesamowicie realne, a ich bohaterowie stworzeni są z krwi i kości. Wielokrotnie odnosiłam wrażenie, że autor w bardzo umiejętny sposób spisuje czyjeś doświadczenia życiowe, bo przecież najpiękniejsze historie pisze podobno życie. Czyżby Sparks był lepszym autorem niż życie?

We dwoje to niesamowita historia, która zawładnie Waszymi sercami i pozostanie w pamięci na zawsze! Przepiękna, emocjonalna, będąca wirem uczuciowym, z którego ciężko się wydostać. Jest to opowieść, która wciąga czytelnika od pierwszej strony i nie pozostawia go obojętnym na treść. Angażuje czytelnika, składnia do refleksji, ale i momentami bawi. Mistrz powieści obyczajowych sprezentował nam kolejne swoje rewelacyjne dzieło. Polecam gorąco każdemu, nawet twardym męskim sercom!

Ocena: 6/6
©Kraina Książką Zwana
Nicholas Sparks jest uważany za mistrza powieści romantycznych. Jestem skłonna zgodzić się z tym stwierdzeniem, gdyż staram się nie omijać żadnej premiery jego książek i nadrabiać zaległości w jego twórczości wydanej w Polsce, jeszcze zanim zaczęłam czytać jego powieści. Książki Nicholasa Sparksa są również idealne do odtworzenia na dużym ekranie - i w tym temacie nie mam żadnych opóźnień.

Russell Green jest mężem Vivian oraz ojcem małej London. Prowadzi ustabilizowane życie, które niczym nie różni się od życia jego rówieśników - spłaca kredyt hipoteczny, musi utrzymać malutką córeczkę oraz żonę, która zrezygnowała z pracy na rzecz opieki nad dzieckiem, przez co cała odpowiedzialność zarabiania pieniędzy i utrzymania rodziny spada na niego. Wszystko jest w porządku, do momentu gdy musi podjąć trudną decyzję odejścia z pracy i założenia własnej działalności. Początkowo jest pełen zapału, gdyż własna firma zajmująca się tworzeniem reklam od zawsze była jego marzeniem, jednak z czasem jest coraz bardziej przerażony odpowiedzialnością, jaka na niego spadła, zwłaszcza, że brakuje klientów zainteresowanych jego agencją. Dodatkowo żona zaczyna się stopniowo od niego oddalać, a Russell ze wszystkich sił stara się nie dopuścić do rozpadu małżeństwa.

Jak już wspomniałam na samym początku, czytałam wiele książek Nicholasa Sparksa i czasami miałam wrażenie, że powiela schematy znane z innych powieści albo nawet ze swoich wcześniejszych, jednak tym razem poczułam pewną świeżość, jakby tematu trudnego małżeństwa jeszcze nie omawiał w taki sposób. Bardzo ciekawie jest poprowadzona narracja, może właśnie dlatego od samego początku poczułam, że ta książka jest inna, różni się od dotychczasowych. Narratorem jest główny bohater, który stara się opowiedzieć nam swoją historię. Rozpoczyna od momentu, w którym jego żona poinformowała go, że jest w ciąży. Jest to zdecydowanie kluczowy moment jego historii, gdyż to właśnie na dziecku się ona opiera. W czasie prowadzenia fabuły ciągle lawiruje pomiędzy własnymi wspomnieniami i stara się wytłumaczyć nam, co poszło nie tak w jego życiu i jakie mogły być tego powody. Przedstawia swoje relacje z małą córeczką, które są największym plusem w tej powieści, gdyż wprowadzały wiele słodyczy do fabuły. Russell zaczyna doceniać czas spędzony z dziewczynką i żałuje, że wcześniej nie miał go aż tyle. Jednak ich relacja nie jest jedynie idyllicznym obrazkiem - bohater przechodzi przez wiele etapów i emocji związanych z byciem pełnoetatowym ojcem, w tym czuje wielki strach i obawę przed tym, co czeka London w najbliższej, ale i dalszej przyszłości.

Już od samego początku miałam ochotę rozszarpać Vivian oraz samego bohatera za to, że na tyle pozwalał swojej żonie. Z jego opisu wyłoniła się postać kobiety, która nie ma szacunku do pieniędzy ani do osoby, która je zarabia i wydaje je bez opamiętania. Jeżeli sytuacja na to pozwala, to oczywiście nikt jej tego nie broni, jednak w momencie gdy sama przechodzi w "stan spoczynku", a do utrzymania dochodzi kolejna osoba, to logicznym jest, że trzeba kontrolować zakupy, zwłaszcza te niepotrzebne, typu co rusz nowe, markowe ubrania, wizyty u kosmetyczki itp. Gdy podjęła pracę stała się jeszcze gorszą osobą, niż była przedtem - zaczęła zwalać wszystkie obowiązki na męża, pomimo tego, że on również pracował, manipulowała nim, obwiniała o wszystko. Według mnie to typowa "zołza", a jak wiadomo, mężczyźni właśnie takie kobiety kochają najbardziej... Zirytowała mnie również postawa bohatera, który twierdził, że nie chce zabronić tego ukochanej, bo przecież obiecał jej, że ich życie się nie zmieni, będą je utrzymywać na takim samym poziomie, jak dotychczas. Russell to strasznie miły facet, dobry, uczynny i stawiający swoją partnerkę na pierwszym miejscu, stąd moja irytacja jego postawą, gdyż nie powinien tego robić w stosunku do tak okropnej kobiety, jaką była Vivian. Dał się wykorzystywać, a wszystko po to, aby zadowolić wiecznie nadąsaną kobietę, która nawet tego nie doceniała. Jednak moje zdenerwowanie bohaterami nie wpłynęło w żaden sposób na moją ocenę powieści, która dzięki tej trudnej sytuacji, w jakiej znalazł się główny bohater, bardzo mnie zainteresowała i nie przeczę, że z nadzieją wypatrywałam nowej postaci żeńskiej, która będzie całkowitym przeciwieństwem żony Russella. Na szczęście w tym temacie autor nigdy nie zawodzi.

We dwoje to powieść z dużą ilością bólu, smutku i strachu, ale także z ogromną szczyptą miłości i uzdrawiania. Ta książka nie jest tym, czego można oczekiwać od Nicholasa Sparksa. Tym razem w jego opowieści ważniejsza była miłość rodzicielska, niż romantyczna łącząca dwoje ludzi. To nie kolejny epicki romans, który czasem wydaje się aż nieprawdopodobnie piękny. To codzienna, realistyczna historia, dotycząca wielu prawdziwych problemów, ale nadal pełna magii za sprawą prawdziwej i wielkiej miłości do dziecka.


Ocena: 5/6
©Spojrzenie EM
Nicholas Sparks jest jednym z najbardziej popularnych twórców - nazywany nawet królem obyczajówek. We dwoje, najnowsza powieść autora, jest najlepszym przykładem dlaczego. Z emocjonalnym bogactwem i fenomenalnie rozwijającą się fabułą, powieść ta wywołała we mnie wiele głębokich uczuć.

32-letni Russell Green ma wszystko: wspaniałą żonę, uroczą 6-letnią córkę, prestiżową posadę dyrektora reklamy w dużej firmie oraz wygodny dom w Charlotte. Jego życie przypomina piękny sen, a szczęście skupia się wokół jego miłości, Vivian. Ale na lśniącej powierzchni idealnej bańki mydlanej zaczynają pojawiać się rysy… Ku rozpaczy i zaskoczeniu Russa, jego życie niespodziewanie wywraca się do góry nogami. W ciągu kilku miesięcy traci żonę i pracę. Musi zająć się córką i zaadaptować się do nowej rzeczywistości. Przyjdzie mu zmierzyć się z nieznanym, pokonać własne słabości, sięgnąć po umiejętności, z których nigdy nie korzystał. Czeka go wielki emocjonalny test, ale też… niespodziewana nagroda.

Są takie historie, które naprawdę dotykają mojego serca – czy to ze względu na postaci, sytuacje, w których się znajdują czy nawet w sposobie ich przedstawienia. W przypadku książki We dwoje dostałam o wiele więcej niż się spodziewałam. Rozbiła mnie emocjonalnie, a Russ skradł moje serce i przez ponad 500 stron czułam wszystkie uczucia, jakich doświadczył.

Sparks kolejny raz mnie zaskoczył formą rozdziałów. Mianowicie każdy z nich rozpoczynał krótki fragment odtwarzający przeszłość Russa, która dotyczyła kwestii z jakimi się borykał. Taki format przybliżył to, co przeszedł Russ i to, co ukształtowało jego osobowość. Brawo, brawo, brawo!

Jeśli szukasz typowego złego chłopca, to ta książka nie jest dla ciebie. Russ to beznadziejny romantyk, który od razu podbił moje serce. Kochany, skupiony i oddany rodzinie, miły, dobry. Dlatego kompletnie nie rozumiem zachowania Vivian, kobiety z piekła rodem… I tego właśnie brakowało mi w książce – punktu widzenia Vivian i jej motywacji. Z miłą chęcią zagłębiłabym się w jej psychikę. Jednak inne postaci jak Emily, Liz czy Marge od razu polubiłam i wzbudziły one moją sympatię.

Między słodkimi, delikatnymi chwilami z jego córką, zmartwieniami męża i codziennymi obowiązkami, a także codziennymi naciskami i karierą, Russ świetnie radził sobie ze wszystkim przez co pozostawi trwałe wrażenie na czytelniku.

Najnowsza powieść Nicholasa Sparksa jest zupełnie inna od jego typowych powieści. Ta książka nie jest kolejną historią miłosną o dwóch osobach walczących przeciwko wszystkim. Ta historia jest opowieścią o rodzinie, rodzicielstwie i o tym, jak jeden rok może zmienić wszystko. Z każdą kolejną książką autora moje oczekiwania są coraz większe, ale przy tym wiem, że na pewno się nie rozczaruję. Tak też było tym razem - otrzymałam wszystko na co czekałam - uśmiech, złość, morze wylanych łez, niedowierzanie. Całą paletę uczuć i emocji. Dlatego z czystym sumieniem serdecznie Wam polecam.

Ocena: 6/6
©Reading My Love
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć