Rzeczozmęczenie. Jak żyć pełniej, posiadając mniej
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.49 / 5.00
liczba ocen: 1688
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
29.90 zł
21.99 zł
23.54 zł
23.89 zł
25.42 zł
Pozostałe księgarnie
18.54 zł
23.88 zł
23.92 zł
24.82 zł
25.42 zł
25.79 zł
26.91 zł
27.00 zł
29.90 zł
29.90 zł
29.90 zł
Opis:

Mamy więcej rzeczy, niż potrzebujemy: stosy ubrań, których nie nosimy, mnóstwo sprzętu, którego nie używamy, i dziesiątki innych przedmiotów, które nigdy się nam do niczego nie przydadzą. Skutek? Czujemy coraz większe rzeczozmęczenie.

Nadmiar przedmiotów zagraca nasze domy. Męczy i stresuje. Naraża na niewygodę i zbędne koszty. Szkodzi zdrowiu, a w skrajnych przypadkach może nawet zabić.
Jeśli kiedykolwiek poczuliście się przytłoczeni liczbą rzeczy, które posiadacie, to znaczy, że znacie jedną z najbardziej uciążliwych przypadłości naszych czasów: rzeczozmęczenie.
James Wallman – dziennikarz, futurolog, prognostyk trendów i doradca – zabiera nas w niesamowitą podróż do źródeł rzeczozmęczenia. Odsłaniając jego przyczyny i skutki, pokazuje, jak wyrwać się z pułapki niepohamowanej konsumpcji ku wolności, szczęściu i spełnieniu.
Rozwiązanie Wallmana wcale nie jest radykalne! By wyzwolić się od rzeczozmęczenia, wystarczy dokonać przeglądu wyznawanych wartości i skupić się na tym, czego doświadczamy, a nie co posiadamy. To naprawdę działa – przeczytajcie „Rzeczozmęczenie” i spróbujcie!

Recenzje blogerów
Odpowiedzią na rzeczozmęczenie są generalnie trzy postawy: minimalizm, średnie tempo i eksperientalizm. Pierwsza z nich dla nikogo nie jest zagadką - mamy zwyczajnie zredukować liczbę posiadanych rzeczy do jak najmniejszej. Druga, to życie w średnim tempie - należy przestać gonić za coraz lepszą płacą, coraz lepszymi samochodami i coraz to nowszymi gadżetami, tylko pracować nieco mniej intensywnie niż obecnie. Trzecia z nich - eksperientalizm polega na gromadzeniu doświadczeń - zamiast kupować drogie samochody, telewizory i inne niepotrzebne rzeczy, powinniśmy wyruszyć w podróż, spotkać się ze znajomymi i zacząć zbierać w pamięci piękne chwile. Każda z tych postaw ma swoje zalety, jak i wady, które autor dokładnie opisuje, analizuje oraz przytacza historie wielu osób, które je zastosowały. Chwilami może wydawać się, że Wallman celowo wychwala poszczególne postawy, a następnie obnaża ich słabości, ale moim zdaniem jest to zabieg celowy. Nie ma on na celu zdezorientować czytelnika, lecz pokazać mu, że droga do lepszego i szczęśliwszego życia, bez nadmiaru rzeczy, nie jest prosta. Musimy sami wybrać z tych wszystkich postaw to, co najlepsze i próbować je zastosować w swoim życiu. Niemniej jednak autor najbardziej skłania się ku tej ostatniej opcji, czyli eksperientalizmowi. Wydaje się on być oczywisty - zawsze będziemy miło wspominać wypad w góry, nad morze, czy spotkanie ze znajomymi, podczas gdy o nowym smartfonie sprzed kilku lat szybko zapomnimy. Trudno tutaj się z autorem nie zgodzić, choć chwilami odniosłem wrażenie, że troszkę aż za bardzo namawia do tej postawy, za bardzo chce czytelnika przekonać o jej słuszności.

Lektura Rzeczozmęczenia zmusza do refleksji, do zastanowienia się nad tym, co mamy, jak się zachowujemy i czego oczekujemy od życia. Choć autor nie podaje wprost gotowych rozwiązań, a niektóre z nich mogę wydawać się zbyt skrajne, to jednak zastosowanie ich choćby w minimalnym stopniu z pewnością spowoduje, że poczujemy się lepiej. Nie tylko wyrzucając zbędne rzeczy i posiadając ich mniej, ale przede wszystkim mając większą świadomość jak nasze zakupy wpływają na otaczający nas świat. Bowiem każda rzecz, jaką posiadamy w domu, w mniejszym lub większym stopniu spowodowała zniszczenie środowiska oraz wyczerpanie zasobów i często są to już zmiany nieodwracalne. O tego typu sprawach na co dzień się nie zastanawiamy, myśląc, że one nas nie dotyczą, lecz wcale tak nie jest i warto zdać sobie z tego sprawę. Oczywiście, nie trzeba się zgadać z wszystkimi tezami i poradami autora, ale gwarantuję Wam, że po lekturze tej książki inaczej spojrzycie na wszystko, co kupujecie i co znajduje się dookoła Was.

Przez całą książkę, mniej lub bardziej, miałem wrażenie, że jest ona zwyczajnie przegadana. Owszem, autor przywołuje liczne przykłady, wiele interesujących historii, które mają nam pokazać problem z wielu stron, ale często wystarczyłaby jedna, żeby zilustrować temat i można byłoby przejść do kolejnego zagadnienia. Moim zdaniem książka mogłaby być nawet znacząco krótsza i nie powinna nic stracić z treści. Ta mnogość historii jakoś szczególnie nie przeszkadza w lekturze, ale chwilami jest ona zwyczajnie męcząca, kiedy któryś już raz o podobnym temacie. Bardziej zwięzłe przedstawienie tematu korzystnie wpłynęłoby na całościowy odbiór książki.

Rzeczozmęczenie jest ciekawą książką dla wszystkich tych, którzy pragną pozbyć się nadmiaru rzeczy, czy zwyczajnie zmienić coś w swoim życiu. Autor nie podaje jednak gotowych odpowiedzi, sami mamy wybrać, co jest dla nas najlepszą drogą do szczęśliwszego życia. Książka nie jest bez wad, ale jej ogólny wydźwięk jest bardzo pozytywny i zmusza do refleksji, a kilka z jej zaleceń z pewnością zastosuję w swoim życiu. Polecam!

Ocena: 4+/6
©Świat fantasy
Jakiś czas temu opowiadałam Wam o DAN-SHA-RI. Miałam wtedy trochę zarzutów, a z każdą kolejną książką o minimalizmie zaczynam się bać, że temat będzie eksploatowany już przez całą wieczność. To temat, który jest bardzo ciekawy i książki o nim mają wiele plusów, ale obwoływanie minimalizmu jedyną prawdą i najlepszą drogą do zmiany swojego życia i bycia szczęśliwym brzmi po prostu jak ściema. Doskonale to podsumował James Wallman w swojej książce, pisząc o skrajnych minimalistach – Odrzucili ostentacyjną konsumpcję, żeby oddać się ostentacyjnej antykonsumpcji. Zawsze jednak sięgam do takich książek, żeby chociaż sprawdzić, czy tym razem nie pojawiło się coś innego. I pojawiło się! Rzeczozmęczenie Wallmana na pierwszy rzut oka nie różni się zbytnio od innych pozycji o minimalizmie. Estetyczna okładka, inspirujący cytat o zmianie życie na okładce, podtytuł sugerujący, że po lekturze będziemy już wiedzieli jak żyć pełniej, posiadając mniej…

A tu niespodzianka! Ta książka wcale Was nie nauczy sprzątać, wyrzucać rzeczy, porządkować. Wcale nawet nie ma takiego zamiaru. James Wallman, dziennikarz, futurolog, prognostyk trendów i doradca marek napisał świetną, konkretną książkę, która trzyma się z daleka od wszelkich poradników. To porządne opracowanie społeczno-gospodarcze, które skupia się na fakcie posiadania rzeczy. Wallman przedstawia nam historię podejścia ludzi do posiadania, jakie czynniki wpływały na jego zmianę (fascynujące rzeczy – prawdopodobnie nie macie pojęcia, co wpłynęło na taki, a nie inny stan dzisiejszego świata i jego gospodarki!), przedstawia kolejne teorie, pomysły, działania. Pisze o ewolucji kultury wyrzucania, prawie niezamierzonych konsekwencji czy błędzie latarni. Pisze o tym, że po zniesieniu komunizmu pojawił się nowy ustrój społeczno-gospodarczy, którego częścią były wartości materialistyczne, ostentacyjna konsumpcja i nawyk wyrzucania. Czytasz i nagle zdajesz sobie sprawę, że to wszystko prawda, a na dodatek dość oczywista, tylko po prostu my się nad tym nie zastanawiamy. Wallman punktuje przyczyny, wyjaśnia skutki i opisuje przystępnie cały proces przejścia od jednego do drugiego. Mnie kupił już od samego początku, podając konkretne fakty, badania, ciekawe przykłady czy interesujących ludzi np. Briana Wansinka, nazywanym Sherlockiem Holmesem od jedzenia badającym dlaczego jemy to, co jemy.

Nawet to, że autor nazywa tę książkę manifestem i wezwaniem do broni bardzo mi nie przeszkadza. Główne hasło jego manifestu brzmi Zamiast kupować – przeżywaj, a akurat pod takim manifestem mogłabym się spokojnie podpisać. Autor z racji swojej wiedzy jest w stanie obiektywnie ocenić pewne procesy, które zachodzą i spojrzeć na nie z szerszej perspektywy. Docenia materializm za to, co pozwolił nam osiągnąć, ale widzi też wyraźnie, że jego rola się skończyła, że dzisiaj już się nie sprawdza. Przytacza nam wiele historii ludzi, którzy są przykładem na to, że doświadczenia dają więcej szczęścia niż dobra materialne. Książka dzięki temu jest świetna w czytaniu – historie zwykłych ludzi są wplecione w gospodarcze informacje czy fragmenty historyczne. Całość jest tak skomponowana, że nie odczuwa się ani wagi naukowej tematu, ani z drugiej strony błahości historii, że ktoś rzucił pracę i poczuł, że żyje. Jedno uzupełnia drugie, a razem przede wszystkim powodują wzrost świadomości u czytelnika, chęć opierania własnego szczęścia o doświadczenia, a nie rzeczy i pośrednio być może faktycznie zmiany na lepsze.

Wallman nazywa takich ludzi eksperymentalistami. Ale w odróżnieniu od Yamashity nie buduje żadnego kultu. Owszem, mówi o ruchu, ale nie tworzy żadnych barier, ale przede wszystkim swoje podejście mocno opiera na analizie procesów w przeszłości, używa technik naukowych, i nie stwarza czegoś z niczego. Rzeczozmęczenie to zjawisko, które po prostu musiało nastąpić. Wallman problem zauważa, nazywa, objaśnia i podaje rozwiązanie. W pierwszym odruchu myślałam, że nic nowego się nie dowiem, a okazało się, że to bardzo porządna książka i chyba najlepsza ze wszystkich, jakie czytałam o minimalizmie. Więc jeśli chcesz mieć mniej rzeczy – najpierw przeczytaj Rzeczozmęczenie.

Ocena 5/6
©Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi
James Wallman, brytyjski dziennikarz, futurolog i prognostyk trendów, który swoją wiedzą i doświadczeniem dzielił się z takimi firmami jak BMW, Nike czy Burberry, mianem „stuffocation” określił syndrom przytłoczenia nadmierną liczbą przedmiotów („stuff” – rzeczy i „suffocation” – duszenie się).

W Polsce ukazuje się właśnie jego książka poświęcona temu zjawisku. „Stuffocation” – w polskim przekładzie autorstwa Katarzyny Dudzik Rzeczozmęczenie – to pasjonująca opowieść o tym, skąd wzięła się u nas nieodparta chęć gromadzenia rzeczy, które z biegiem miesięcy i lat zaczynają się piętrzyć w naszych mieszkaniach, domach, garażach i piwnicach, nie tylko odbierając nam wolność w wielu aspektach, ale też – w skrajnych przypadkach – zagrażając naszemu zdrowiu, a nawet życiu.

Na pewno każdy z nas na jakimś etapie życia doświadczył tytułowego rzeczozmęczenia – mając powyżej uszu wielu posiadanych rzeczy i kosztów, które się z nimi wiążą. Wallman w swojej książce zabiera nas do źródeł rzeczozmęczenia i pokazuje, jak z nim walczyć. Jego książka nie jest jednak zwykłym poradnikiem na temat wyrzucania rzeczy i odzyskiwania miejsca, które dotychczas zajmowały w naszym życiu – dosłownie i w przenośni. Rzeczozmęczenie to coś o wiele głębszego: to epicka, pełna przemawiających przykładów i ciekawych kulturowych, antropologicznych i socjologicznych odniesień narracja, która uzmysłowi nam, dlaczego jesteśmy tak przywiązani do rzeczy i dlaczego związek ten staje się z biegiem czasu coraz bardziej toksyczny.
Recepta Wallmana na rzeczozmęczenie jest skuteczna, w dodatku może być wcielona w życie przez każdego; wystarczy – jak twierdzi autor – zrewidować wyznawane przez nas wartości i zamiast na gromadzeniu rzeczy skupić się na gromadzeniu doznań i wspomnień. W niezwykle przekonujący sposób Wallman podsuwa nam ideę eksperientalizmu – antidotum na negatywne skutki trwającego od lat pięćdziesiątych materializmu, który z jednej strony w bardzo pozytywny sposób ukształtował współczesność, a z drugiej – uczynił nas niewolnikami rzeczy i nadmiernej konsumpcji.

Rzeczozmęczenie czyta się jak powieść – powieść, dzięki której uświadomimy sobie przyczyny tytułowego syndromu i nauczymy się, jak z nim walczyć i odzyskać wolną przestrzeń – tak w naszych mieszkaniach, jak i w naszej psychice. Wspomnienia żyją dłużej niż rzeczy – twierdzi Wallman, wskazując tym samym drogę ucieczki z pułapki, zastawionej przez nas przez nieodpartą odwieczną chęć posiadania. Tę książkę naprawdę warto przeczytać.

Ocena: 5/6
©Wasilka - Słowa jak marzenia
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć