Rdza
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 4.00 / 5.00
liczba ocen: 541
cena: 15.95
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
-16% 15.95 zł
31.90 zł
23.93 zł
26.68 zł
27.12 zł
Pozostałe księgarnie
-39% 19.14 zł
25.50 zł
27.75 zł
28.71 zł
28.71 zł
29.00 zł
31.89 zł
31.90 zł
31.90 zł
Opis:

Książka, którą autor „Dygotu” potwierdza swoją pozycję wśród młodych gwiazd polskiej literatury. Opowieść o magii codzienności, czasie niepostrzeżenie przepływającym przez palce i niebezpiecznych konsekwencjach podjętych kiedyś wyborów – urzekająca językową maestrią i wrażliwością spojrzenia.

Przyjaźń poddana wielkiej próbie i marzenie, które staje się ciężarem.
Lato 2002 roku. Czekając na powrót rodziców z wielkiego miasta, siedmioletni Szymon układa monety na torach. Nie wie, że jego życie już nigdy nie będzie takie, jak dotychczas.
Kilka dekad wcześniej jego babka, Tośka, wyrusza w podróż, którą zapamięta na zawsze. Wyrwana z bezpiecznego domu dziewczynka trafia do obcego świata, którego zasad musi się nauczyć. Jako dorosła kobieta stanie przed konsekwencją swoich dawnych wyborów.
Losy tych dwojga splatają się w sposób, którego żadne z nich się nie spodziewa. Zmuszeni żyć ze sobą, pomimo różnic, Szymon i Tośka próbują zrozumieć się nawzajem i uwierzyć, że wszystko będzie dobrze.

„Strata. Zaczynanie życia od nowa: bez rodziców, bez męża, bez palców, bez domu i bez pomysłu, jak będzie wyglądać nowe. Mozolne wdrapywanie się po kolejnych dniach, w nowych okolicznościach. Wszystko będzie dobrze, powtarzają wokół. Brzmi niczym ulubiona mantra Polaków na skraju. «Rdza» pozostawia ślad na długo” – Sylwia Hutnik.

„Brakowało wam polskiej powieści współczesnej, napisanej z naprawdę epickim rozmachem? Oto ona – rozgrywająca się dziś i przedwczoraj, porywająca «Rdza» autora kultowego już «Dygotu» – Piotr Bratkowski, „Newsweek”.

CYTATY:
Bo chyba to od człowieka zależy, czy ucieka, czy nie?
Recenzje blogerów
Lubię opowieści o ludziach. Najlepiej takie proste. O życiu, o wyborach, o strachu. Takie proste opowieści niosą ze sobą najwięcej treści. Najgłębszej treści. Paradoks? Niekoniecznie.

Sięgając po Rdzę Jakuba Małeckiego pobieżnie przeczytałam notkę wydawcy, nie wiedziałam o czym jest książka. Jak to dobrze! W ten sposób tę cudowną opowieść odkrywałam strona po stronie. W tej recenzji nie zdradzę zbyt wiele, aby każdy czytelnik miał możliwość odkryć to co ja.

Czytając o Szymku i Jacku zastanawiałam się nad tym jakie relacje łączą dzisiejszych młodych ludzi. Czy w świecie social media, Internetu i moim zdaniem towarzyszącej im powierzchowności relacje międzyludzkie, a zwłaszcza między dziećmi nie zostały spłaszczone? Czy nie ograniczają się do lajków kolejnych postów?

Małecki opisuje codzienne życie Szymka, którego poznajemy w momencie, kiedy jego życie diametralnie się zmienia. Tracąc rodziców Szymek oparcie znajduje w spędzaniu czasu z Jackiem. W prostych czynnościach, czasem bez słów, znajduje oparcie w przyjacielu. Tośkę, poznajemy w momencie, kiedy musi Szymkowi zastąpić rodziców. O tym kim jest, co przeżyła, czego w życiu żałuję dowiadujemy się stopniowo. I niby już wszystko wiemy, wtedy autor zaskakuje nas zakończeniem.

Prosta historia, prosta opowieść życia dwójki bliskich sobie ludzi jest niezwykle trudna do opisania. I chyba w życiu tak jest, że to co najprostsze jest zwykle najtrudniejsze. A jeśli rzecz tyczy się bliskich, skala trudności jeszcze się przesuwa.
Rdzę polecam z całego serca. Dla mnie najlepsza książka roku 2017. Ciężko będzie ją przebić.

Ocena: 6/6
©Idę czytać
Wiele słyszałam pozytywnych opinii na temat twórczości Jakuba Małeckiego. Na swoim stosiku mam nawet dwie pozycje, które czekają cierpliwie na swoją kolej. Ale niespodziewany impuls zdecydował o przeczytaniu najpierw najnowszej powieści autora. Rdza przenika do wnętrza czytelnika i zostawia po sobie trwały ślad.

Powieść przedstawiona jest dwutorowo. Z jednej strony mamy czasy współczesne, z drugiej okres wojenny XX wieku. Historie choć opowiadają o zupełnie innych rzeczach, im bliżej końca, łączą się ze sobą i i wzajemnie się uzupełniają. I tak poznajemy małego Szymona, którego dzieciństwo zmienia się w nieoczekiwany sposób oraz jego Babcie Tośkę, której Los też wyznaczył kręte ścieżki.

Mam wrażenie, że im czytelnik wie mniej na temat treści tej powieści, tym dla niego lepiej. Może zupełnie nieświadomie odkrywać i pochłaniać każdą stronę. Bo tej książki się nie czyta, ona wręcz sama przenika do świadomości czytającego.

Bohaterami są zwykli ludzie. Równie dobrze mogliby być naszymi sąsiadami, przyjaciółmi, może nawet rodziną. Ale czy to właśnie nie losy takich osób interesują nas najbardziej? Czy nie takie rzeczy przeżywamy najmocniej? Fakt, że mogło się to zdarzyć na naszym podwórku, dodaje większych emocji, niż nie jedna fikcja literacka.

Wielkie wydarzenia dotyczące historii naszego kraju, ale też i świata, w tej powieści są tylko tłem. To życie bohaterów stanowi epicentrum zdarzeń, ono ma największe znaczenie.

Autor najmocniejsze momenty opowieści przedstawia w najprostszych, krótkich zdaniach. Wyobraźnia czytelnika pracuje na pełnych obrotach. Ciężko ją wyhamować, tak jak i odłożyć tę książkę nie przeczytawszy wszystkiego, aż do ostatniej strony.

Polecam ! !

Ocena: 6/6
©FiFraKu
Rdza to trzecia książka Jakuba Małeckiego, którą miałam przyjemność czytać. Dygot mnie znokautował, a Ślady totalnie zachwyciły. Poprzeczka była więc postawiona wysoko i może to ciut Rdzy zaszkodziło. Nie ma co kryć – to nadal Małecki w świetnej formie, ale zaczyna mnie powoli uwierać powtarzalność pewnych motywów. Przy trzeciej książce o podobnej tematyce można to jeszcze przełknąć, mam jednak nadzieję, że czwarty, kolejny tytuł autora już mnie czymś zaskoczy. Bo o czym jest Rdza? O rzeczach najważniejszych, czyli o miłości, nienawiści, śmierci i o samym życiu. Cóż w życiu ważniejszego niż życie właśnie?

Latem 2002 roku dla małego Szymona wszystko się zmieniło: świat pordzewiał, zszarzał i jakby się oddalił. To, co mało znane zaczęło być groźne, a to, co znane stało się obce. Jego rodzice, którzy wracali do Szymka z wielkiego miasta, wbili się samochodem w drzewo i zginęli na miejscu. Teraz chłopcem zajmuje się babcia: osoba niby znana i kochana, ale to przecież nie to samo, co mama i tata. Już nigdy nie będzie bezpiecznie, tata już nigdy nie pozwoli mu usiąść obok siebie i patrzeć, jak wypełnia kolumny cyframi, a mama już nigdy nie zawoła go, by wylizał łyżkę po mieszaniu ciasta na murzynka. Rodziców, jak tłumaczy babcia, wzięła do siebie Bozia, i tej Bozi Szymon zaczyna się panicznie bać. Skoro zabrała rodziców, to kogo i co jeszcze zabierze?

Ponad sześćdziesiąt lat wcześniej była wojna. Huknęło, runęły bomby na ziemię we wsi gdzieś w Polsce. Mała Tośka okropnie się bała, choć wciąż wszyscy dorośli powtarzali jej jak mantrę, że wszystko będzie dobrze. No chodź, chodź tu, już wszystko jest dobrze” - szeptali, tuląc ją do swych drżących ciał. Jakby chcieli zaczarować świat, lecz on na to nie zważał: rdzewiał obojętnie pod wylotem pistoletu, rdzewiał krwią wypływającą z ran. Tosia wraz z rodziną musiała zostawić dom, który nie był już bezpieczny i uciec daleko, poza granicę znanego jej świata. Była mała, a już naoglądała się tyle śmierci, wdychała swąd palonych żywcem ludzi, poznała dobrze wyprane z emocji twarze oraz te, które nie mogły przestać krzyczeć z przerażenia. Wojna – najlepsza pożywka dla rdzy.

Losy Szymka i jego babci, kiedyś małej Tosi, teraz Antoniny, choć tak różne, mają punkty styczne. Każdy na swój sposób przeżywa przecież miłość i radość, strach i smutek, cierpienie i szarpiącą trzewia nadzieję. I Szymek, i Tosia spotkali się z widmem śmierci stanowczo za szybko, co naznaczyło ich traumą na całe życie. Żadne z nich nie umie o tym rozmawiać i cierpi, wlewając smutek do środka: w ich żyłach zamiast krwi płynie gorzka żółć melancholii. Po latach nie jest lepiej.

Co nie zadziałało, skoro na początku pisałam, że książka, choć dobra, nie zrobiła na mnie aż takiego wrażenia jak dwie poprzednie? Ta powtarzalność Małeckiego. Wiadomo, gdy słyszy się o czymś po raz trzeci to już nie działa tak mocno, jak wcześniej. I choć doceniam temat, wrażliwość autora i przepiękny język, którym się posługuje, tym razem nie zostałam emocjonalnie znokautowana. Owszem, Rdza ma momenty wielkie i dławiące, jak opis płonących w stodole ludzi („W mojej stodole – gadał w kółko – a mówiłem, niech se wrota uchylone chociaż zostawią, przecie gorąco tak było, że Boże, a gdyby zostawili, to by i uciekli, dach by tego nie przywalił, pewnie nie wszystkie by zmarli”), wypadek Budzika, kolegi Szymka, przeklęta topola, którą ojciec w ostatnich słowach przed śmiercią prosił, by ściąć, ściąć w cholerę, obiecaj mi, słyszysz, Jacek? A jednak łapałam się na tym, że powinnam częściej coś poczuć, gdzieś się wzruszyć, gdzieś wewnętrznie – nomen omen – rozdygotać, a jednak tak nie było.

Podkreślę jeszcze raz: to bardzo dobra książka, lepsza od wielu, naprawdę wielu powieści, jakie czytałam w tym roku. Po prostu chciałabym, żeby Jakub Małecki wyplątał się już z tematów, które złożyły się na nieformalny tryptyk Dygot - Ślady - Rdza i poszedł w trochę innym kierunku. Liczę na to, że za około rok będę trzymać w ręku kolejny tytuł Małeckiego i że znów dostanę nim obuchem w łeb.

Ocena: 5-/6
©tanayah czyta
Wszystko będzie dobrze, trzy słowa, które często słyszymy gdy w naszym życiu wydarzy się coś złego. Niczym magiczne zaklęcie uleczy nasze serce i sprawi, że wszystko co złe w naszym życiu bezpowrotnie odejdzie, a my będziemy mogli normalnie żyć dalej. Wszystko będzie dobrze nie raz w swoim życiu usłyszeli również bohaterowie powieści Jakuba Małeckiego Rdza, którzy tak jak my mogli się przekonać, że wypowiedziane mogą przynieść chwilową ulgę, ale nie mają aż takiej mocy, by ukoić ból, wymazać pamięć i wspomnienia, które jak drobinki rdzy osadzają się w nas i naszej pamięci.

Siedmioletni Szymon, uwielbia komiksy z Asteriksem, kreskówki z Dexterem i królikiem Bugsem. Jedna krótka chwila, w której Bozia zabiera mu rodziców, sprawia, że nic nie jest takie jak było wcześniej.
Dla Tośki dzieciństwo kojarzy się z przejmującym dźwiękiem nadlatujących bombowców, dotykiem robaków na skórze ciemnego wagonu, którym uciekała w czasie wojny, mdłym zapachem palonych Żydów, który unosił się w lasach otaczających Chojny.
Szymek i Tośka, wnuk i jego babcia. Dzieli ich czas i przeszłość, łączy cierpienie i rozpacz, które każde z nich pragnie przeżyć w samotności. Jedno zdarzenie, w którym Szymon traci swoich rodziców, a Tośka swoją córkę, splata razem ich losy, żyją obok siebie pod jednym dachem i każde z nich musi nauczyć się żyć od nowa.

Rdza Jakuba Małeckiego - historia rodziny Stawnych, jej przyjaciół i sąsiadów z Chojen, jest niczym proza życia, niby zwyczajna, niby banalna, ale tak jak od życia nie sposób się od niej oderwać.
Rodzą się, dorastają, żyją, marząc o wyjątkowych chwilach, dzięki którym poczują że żyją naprawdę. Los ofiaruje im chwile szczęścia, tragedie, które odwracają do góry nogami całe ich życie, jednak w rzeczywistości nie zmienia się nic i trwają dalej, żyją w zawieszeniu, a życie przecieka im przez palce.

W tej popieprzonej rodzinie najlepiej nam wychodzi marnowanie okazji mówi jedna z bohaterek Rdzy. Świadomie podjęte decyzje, wybory, utracone szanse, ale i uwikłanie w wydarzenia historyczne, prowadzi ich losy na całkiem inne tory. Z raz wybranej drogi nie ma już odwrotu, czasem tylko pojawia się pytanie, a co by było gdyby i żal, że czasu nie można cofnąć.

Poszedłem dzisiaj za oborę posiedzieć. Ta stara brona to tak zardzewiała, że aż się rozpadła. Rdza sama leży, płatki takie jakby. Ale część to wsiąknęła w ziemię i gdzieś sobie jest...

Nasze doświadczenia, wspomnienia, przeszłość, są jak drobinki rdzy, które osadzają się w naszej pamięci, sercu, chcemy się jej pozbyć, zapomnieć, żyć normalnie, jednak ta rdza, która siedzi w nas głęboko, definiuje nas i przyszłe pokolenia.

W prozie Jakuba Małeckiego najbardziej zwracają uwagę te chwile z życia bohaterów, w których nie dzieje się nic, skradzione tylko dla siebie pięć minut na wypalenie papierosa w łazience, codzienne rytuały kolorowania krów, spędzanie kilku godzin na tworzeniem nowych rozkładów jazdy, chowanie zabawek do pralki, tak by zabrała ich Bozia, pisanie listów, lęk przed rudymi mężczyznami czy topolą, która może zabrać nam dom. Autor utrwala ta pozornie nic nie znaczące chwile, wydobywając z nich magię, czyniąc je wyjątkowymi.

Rdza to przepełniona delikatnością i wrażliwością opowieść o codzienności, której zawsze towarzyszą chwile szczęścia jak i cierpienie. Jakub Małecki stworzył przejmującą powieść o przyjaźni, odwadze i tchórzostwie, marzeniach, tęsknotach, różnych obliczach miłości, pamięci, historii, które określają nasze istnienie. I nawet jeśli dzieje się w naszym życiu źle i pragniemy, aby trzy magiczne słowa wszystko będzie dobrze starły tkwiącą nas rdzę, pozwoliły nam zapomnieć o tym co było, to właśnie ta rdza, pamięć o tym co przeżyli nasi przodkowie, pomięć o tym co doświadczyliśmy, przypomina, aby żyć pełnią życia. Nie marnować szans podsuwanych nam przez los i żyć tak, aby niczego później nie żałować.
Wielka książka.

Ocena: 6/6
©Cuddle up with a good book
Długo myślałam co napisać o Rdzy, co napisać o Autorze, żeby było mądrze, z polotem, ciekawie, zachęcająco, bo na taką opinię (z mojej strony) i recenzje (ze strony recenzentów) twórczość Pana Jakuba Małeckiego zasługuje.
I w takich chwilach może przyda się wykształcenie (ekonomiczne), które z literaturą piękną nie ma nic wspólnego? I będzie „po mojemu.” O!

Przeprowadziłam analizę SWOT. S jak Strengths – mocne strony, W jak Weaknesses – słabe strony, O jak Opportunities – szanse i T jak Threats – zagrożenia.

S – charakterystyczne snucie opowieści, proste, zwyczaje historie o ludziach, które wydają się być tak realne, rzeczywiste i na długo zapadają w pamięć, niepowtarzalny klimat, niewidzialny, wysublimowany dialog z czytelnikiem, który sprawia, że słowa Autora docierają do samych trzewi i książki czyta się całym sobą;
W – cóż, ja ich nie dostrzegam;
O – ze względu na młody wiek Autora, niesamowite wyczucie, wrażliwość i ogromny talent, które potwierdził w swoich poprzednich książkach (czytałam Dygot oraz Ślady i przyznaję, że były rewelacyjne) ma szansę zawojować polski rynek wydawniczy i zyskać bardzo duże grono wiernych czytelników;
T – tak wiele pozytywnych opinii może sprawić, że „woda sodowa” uderzy Autorowi do głowy i zacznie „gwiazdorzyć”. Nie, to niemożliwe! Tzn. ja sobie takiej sytuacji kompletnie wyobrazić nie potrafię, gdyż Autor jawi się jako bardzo skromny człowiek nie do końca świadomy swojego talentu i oddziaływania Jego książek na czytelników.

Rdza ma wszystkie mocne strony, o których napisałam powyżej. Prosta, ale niebanalna historia o przyjaźni, o rodzinie, o wyborach, które potrafią zmienić całe życie. Jest Szymek, jest Tośka. Życie jednego ma wpływ na życie drugiego. Ich losy się przeplatają, wpływają na siebie. Dwutorowe („kiedyś i dziś”) poprowadzenie opowieści sprawia, że Rdzę czyta się z jeszcze większym zainteresowaniem, dodatkowo zmuszając czytelnika do chwili refleksji po każdym rozdziale. Niesamowitym jest jak wyobraźnia Autora potrafi z tak swojskiej historii stworzyć wielobarwny, urzekający kalejdoskop wrażeń.
Coś mi się wydaje, że papierowe wydanie Rdzy, Śladów i Dygotu zagości na stałe na moim regale. A jakby tak jeszcze były z autografem... (Jakub Małecki będzie na 21. Międzynarodowych Targach Książki w Krakowie!)

Polecam z czystym sumieniem!

Ocena: 6/6
©Na czytniku
Rdzewienie świata

Kiedy ktoś zapytał mnie, która z tych trzech – Dygot, Ślady czy Rdza - jest najlepsza, odpowiedziałam tak: obiektywnie Rdza jest na pewno lepsza niż Ślady, subiektywnie lepsza niż Dygot. Bo faktycznie ciężko jest je ze sobą porównać, ciężko wybrać jedną, która przebiłaby wszystkie inne. Małecki z każdą kolejną powieścią rozwija się bardziej, dodaje coś, czego w poprzednich zabrakło, a to przecież największy komplement, względem pisarza. W Rdzy czytelnik zadowoli się wszystkim tym, co pojawiło się już wcześniej – kameralną opowieścią o zwykłych ludziach, prowincją naznaczoną historią, życiorysami i narysowanymi grubą kreską bohaterami, strachem i lękiem, z którym zmaga się człowiek, aż w końcu śmiercią – ale znajdzie też swoistą nostalgię, melancholię, która naznacza całą opowieść, nie będącą aż tak wyczuwalną w innych książkach autora. Dlatego Rdza, jak uważam, może okazać się najlepszą polską powieścią wydaną w 2017 roku. Może, bo nie jestem na tyle odważna, by świadomie zadecydować o przyszłości. A nuż wydawcy trzymają dla nas prawdziwą perełkę, która ukaże się pod koniec roku? A może ostatecznie najlepszą polską powieścią określę zbiór opowiadań Twardocha (jak uczyniłam to w zeszłym roku z Królem)? Jestem otwarta na to, że coś mnie jeszcze w polskiej literaturze zaskoczy… ale tymczasem o Rdzy.

Szymek mieszka wraz babcią we wsi Chojny. Kiedy w wypadku samochodowym traci rodziców, to właśnie Tośka postanawia się nim zaopiekować. Ale chociaż oddaje wnukowi całe swoje serce i stara się, by niczego mu nie brakowało, Szymka coś dręczy – coś, co każe przywiązywać mu się w nocy do kaloryfera i chować zabawki w pralce. To Bozia odwiedza chłopca i szepce mu do uszka różne słowa, a on boi się, że zabierze go za sobą w ciemną otchłań tak samo, jak zabrała mu rodziców… Dlatego Tośka pokazuje Szymkowi pistolet. Jak znowu przyjdzie Bozia – mówi mu – to ją zastrzelę. Od tamtej pory Szymek boi się mniej, a babcia w końcu kupuje nową pralkę – bo przecież nie może mu kazać, by schował zabawki gdzie indziej, prawda?

Sześćdziesiąt lat wcześniej Tośka kocha miłością przeklętą Niewidzialnego Człowieka, z którym w końcu – jak od zawsze pragnęła – zapomina się w tańcu. Wiruje jak w swoich snach, kiedy świat nie miał dla niej znaczenia. Wiruje i wdycha zapach palonych ciał, bo tak na zawsze mają już pachnieć Chojny – spalonymi w stodole Żydami.

Na Budzikowym ogródku od lat – właściwie to od kiedy? - rośnie topola. Przeklęta topola. To drzewo, które pamięta wszystkich przodków rodziny, zna każdą twarz, widziało palącą się stodołę i słyszało jęk ofiar. To drzewo, chociaż nieme i zatracone w swym dostojeństwie, posiadające moc. Bo przecież w ostatecznym starciu z naturą to człowiek jest zawszy tym, który wraca wyniesiony na tarczy.

Losy bohaterów spaja historia – piętno i okrucieństwo wojny – to, co w normalnym świecie nie powinno się było nigdy wydarzyć. Poszczególne życiorysy są ze sobą połączone, niczym za pomocą cienkiego drucika – supły są solidne, acz proste i przejrzyste. Jak u Małeckiego już wcześniej było – początek i koniec opowieści jest spięty charakterystyczną klamrą kompozycyjną – pierwsza scena podczas której dwóch chłopców układa monety na torach, po czym jeden z nich wybiega wprost pod pędzący pociąg i ostatnia, gdy ten pierwszy biegnie, by ratować drugiego, zmuszonego życiem, by uciec się do tego samego czynu.

Małecki, chociaż odwołuje się do tych samych motywów i zahacza o te same tematy, wydaje mi się być z każdą książką lepszy, dojrzalszy, trafniejszy, poruszający. Poza samą warstwą językową, kiedy porusza czytelnika jednym nawet słowem, Rdza jest książką bardzo trafnie skonstruowaną – teraźniejszość pojawia się na przemian z przeszłością Tośki, a różnica lat z każdym rozdziałem niweluje się co raz bardziej, w końcu stając się nie fabułą książki, lecz faktycznym wspomnieniem bohaterów.

To powieść poruszająca do głębi, nostalgiczna i melancholijna o – jak najłatwiej powiedzieć – życiu. Miłości i sile przyjaźni, poświęceniu i traumie, strachu i odwadze, nawet gdy przyjdzie nam krążyć w ciemności, o historii i polskiej prowincji.
Rdzę z przyjemnością uznaję za najlepszą powieść Małeckiego i – mam nadzieję – najlepszą powieść polską tego roku. Zasługuje na to.

Ocena: 6/6

©Niebieska Papużka
Dzisiaj kilka słów o książce, na którą chyba najbardziej czekałem w 2017 roku. Po poprzednich utworach pisarza nie mogło być inaczej. Rdza uwodzi nie tylko klimatyczną okładką, co treścią. A ta, jak zwykle jest warta uwagi.

Książka traktuje o przyjaźni, o rysie na tej przyjaźni i o tym co następuje po niej. Relacje z dzieciństwa ulegają przemianie, a wszystko za przyczyną... Tutaj nie mogę zdradzić, ale Jakub Małecki jak zwykle opisał świat toczący się dwutorowo, który jest dziwnym trafem tym, co trafia prosto do duszy czytelnika i tam pozostaje.

Tośka i jej podróż, jej życie, Szymon i jego życie plus kilka innych osób to niezwykły kalejdoskop nie tylko ludzkich przeżyć, ale silnie oddziaływające historie życiowe. Jak zwykle brakuje mi słów. Małecki pisze magicznie, a dla mnie osobiście jego proza jest niezwykle ważna. Nie wiem, co jest tego powodem. Ludzie, czasy, miejsca? Być może to dobór słów, który nie jest przypadkowy. Autor już tradycyjnie buduje pomosty między czasami, używając języka oszczędnego, szorstkiego, bez zbędnych ozdobników.
Jakub Małecki nie pisze o niczym mało ważnym, wręcz przeciwnie. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co chce przekazać.
Według mnie Rdza jest rozliczeniem ze swoimi demonami, oraz po części korespondencją międzypokoleniową. Jakub Małecki pokazuje człowieka w sytuacjach, które czasami mogą wydawać nie mało znaczące. Przykładem może być pierwsza scena, w której chłopcy kładą momenty na tory i czekają na nadjeżdżający pociąg.

Małecki nie potrzebuje pisać opasłych tomów, aby oddać bogactwo swojego dzieła. Rdza jest tego przykładem. Tę pozycję trzeba po prostu przeczytać. Literatura na najwyższym poziomie, jak dla mnie murowany kandydat do NIKE 2018. Genialna książka dla ludzi oczekujących od literatury czegoś więcej niż powielonej historyjki. Serdecznie polecam!!!!

Ocena: 6/6
©Pisany inaczej
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć