Głód
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.33 / 5.00
liczba ocen: 1748
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
24.38 zł
25.89 zł
26.27 zł
30.90 złpremium: 18.54 zł
30.90 zł
Pozostałe księgarnie
25.87 zł
25.91 zł
26.27 zł
27.81 zł
28.00 zł
30.90 zł
30.90 zł
30.90 zł
Opis:

Tajemnicza zaraza niszczy wszystkie uprawy w najpotężniejszym państwie świata… Nietuzinkowy pomysł, sugestywne opisy i apokaliptyczna wizja końca USA w najpopularniejszym thrillerze katastroficznym Grahama Mastertona!

Ed Hardesty jest właścicielem gigantycznej farmy w Kansas. Niezmierzone połacie pszenicy, które zgodnie z przeznaczeniem miały zamienić się w czysty zysk i uczynić farmera bogatym, dotyka tajemnicza zaraza. Desperackie próby jej zwalczenia kończą się fiaskiem.
Podobne problemy występują w całych Stanach Zjednoczonych. Zboża, warzywa, owoce zostają skażone. Najpotężniejszy naród na świecie z dnia na dzień staje przed widmem głodu, który sprawia, że ludzie wyzbywają się cech ludzkich, zastępując je pierwotnymi instynktami przeżycia, najmroczniejszymi żądzami i przemocą.

Recenzje blogerów
Niemal na każdym kroku można zobaczyć nowo powstałe restauracje czy kawiarnie szczycące się przeróżnymi daniami lub deserami – od klasycznych po te najbardziej wyszukane. Wyobraź sobie, że wracając z pracy masz ochotę wstąpić do takiego lokalu. Przeglądasz menu, wybierasz potrawę. Po chwili podchodzi do Ciebie kelner z informacją, że kucharz nie może zrealizować zamówienia ponieważ nie posiada odpowiednich produktów. Myślisz, że to nienormalne i chcąc sprawdzić tezę pracowników restauracji udajesz się do najbliższego sklepu. Ku twojemu zaskoczeniu sklepowe półki świecą pustakami, nie ma nic – mięsa, warzyw, pieczywa, słodkości… Nic czym mógłbyś zaspokoić głód.

Ed Hardesty jest właścicielem potężnej farmy w Kansas, która miała uczynić go bogatym. Mrzonka jednak szybko odchodzi na boczny tor, bowiem niezmierzone połacie pszenicy dotyka tajemnicza zaraza niszcząca w zastraszającym tempie żywność – kłosy zaczynają gnić. Desperackie próby powstrzymania zarazy palą na panewce, na ludzkość spada widmo głodu. Ludzie porzucają resztki człowieczeństwa, zastępując je prymitywnymi instynktami. Zaczyna rodzić się mrok.

(…) istnieje taki rodzaj miłości, który można oddać jedynie smutnym uśmiechem.

Głód Grahama Mastertona jawi się jako apokaliptyczny thriller katastroficzny, charakteryzujący się posępnym, niepokojącym czasem mrocznym i brutalnym klimatem. Mierząc się z globalnym kataklizmem ludzie zapominają czym jest godność, moralność. Autor sugestywnie maluje obraz opętanego, wyzutego z emocji umysłu żądnego przetrwania – walka o pożywienie, zamieszki, morderstwa. Ile jest w stanie zrobić człowiek, aby przeżyć jeszcze jeden dzień?

Wyjście fabularne powieści zostało zbudowane spójnie, naturalistycznie, choć momentami brakuje w nim logiki. Wewnętrzna dysputa rozpoczyna się z chwilą wprowadzenia wątku politycznego, który uwypukla perfidię skorumpowanych urzędników chcących wzbogacić się na krzywdzie innych.

Jednak pomimo wielowątkowości i przejmującego klimatu, opowieść ta wzbudziła we mnie jedynie nutę refleksji. Historia, która na początku zapowiadała się intrygująco zaczęła tracić na wartości – przegadane, zupełnie niepotrzebne rozdziały, niezrozumiała motywacja bohaterów (którzy nawiasem mówiąc są szablonowi, niewyraźni a ich zachowanie niejednokrotnie zwieńczone zostaje ogromnym znakiem zapytania), sceny seksu, które w pewnym momencie stają się niesmaczne. Nadmierne skupienie się na mniej ważnych elementach negatywnie odbiło się na prowadzonej historii jak i akcji utworu, co za tym idzie – Graham Masterton wpadł w zastawione na siebie sidła. Spory potencjał lektury wykazujący tendencję do dramatycznej pełnej sensacji i emocji powieści nie został wykorzystany.

Autor próbując zmierzyć się z globalną klęską niestety nie do końca sprostał zadaniu. Znakomity pomysł i obiecujący początek dał nadzieję na lekturę satysfakcjonującą, jednak dość szablonowa kreacja postaci głównych i zły balans akcji nie wprawia w zachwyt. Powieści nie można zaś odmówić oryginalnej aury pozostawiającej po sobie uczucie zaniepokojenia. Reasumując, podobnie jak w przypadku Niemego strachu moje uczucia względem książki są ambiwalentne – powieść nie jest zła, ale do miana wybitnej wiele jej brakuje.

Ocena: 3/6
©Bookmoment
Twórczość Grahama Mastertona cenię i uwielbiam od lat. Choć nie każda jego książka wywiera na mnie tak samo dobre wrażenie, bowiem ma on w swoim dorobku nieco gorsze pozycje, tak Głód z pewnością się do nich nie zalicza. W tej książce jest wszystko to, z czego słynie Masterton: dobry pomysł, świetne wykonanie, desperacja, realistyczni bohaterowie, spisek i tajemnica. Dodajcie do tego nieco apokalipsy, a otrzymacie historię, która pochłonie Was bez reszty.

W USA zaczynają gnić całe plantacje zbóż. Jeden z właścicieli największych farm w Stanach, Ed Hardesty, dostrzega na swoim polu dziwną, do tej pory niespotykaną zarazę. O ile co roku część plonów zostaje spisana na straty, tak w tym przypadku sprawa wygląda o wiele gorzej. Wszystkie pola uprawne zostały zaatakowane przez dziwnego wirusa, trudnego w identyfikacji, który w zastraszającym tempie niszczy zboże i zaczyna atakować inne rośliny uprawne. Zaczyna to grozić całkowitą klęską, podstawowe produkty służące do wyżywienia ludności zostają skażone. Najpotężniejszy naród świata z dnia na dzień stacza się na dno. Ludzie zapominają o człowieczeństwie, a uruchamia się w nich jedynie zwierzęcy instynkt przetrwania.

Apokalipsy w wykonaniu Mastertona jeszcze nigdy nie doświadczyłam, ale wiedziałam, że może to być coś mocnego. I faktycznie, Graham Masterton poruszył temat dosyć chwytliwy, który może być nie tylko fikcją literacką. Podoba mi się to, że skorzystał z wizji dość realistycznej, nawet wręcz prawdopodobnej. W dzisiejszych czasach stworzenie w warunkach laboratoryjnych odpowiedniego wirusa, który przyczyniłby się do klęski głodowej, nie jest aż tak skomplikowane, jak było niegdyś. Broń biologiczna stanowi poważne zagrożenie, o czym należy zawsze pamiętać. Przypadek opisany w tej książce na szczęście jest tylko wymysłem wyobraźni autora, ale czy możemy mieć pewność, że jest to czysta fikcja? Niestety nie. Choć jest to nieco przerażające, to podoba mi się realizm tej powieści.

Masterton słynie z tego, że potrafi w bardzo dosadny sposób opisywać pewne wydarzenia. Relacje międzyludzkie, zbliżenia, seks, morderstwa. Oczywiście również w tej książce nie mogło zabraknąć tych elementów. Po raz kolejny autor udowadnia, że wie, jak wpleść pewne wątki w główną historię. Choć skupiamy się na apokaliptycznej wizji świata, to pojawiają się tutaj różne motywy: rodziny, korupcji, polityki, religii. Przerażająca wizja zyskuje jeszcze wyższy level, gdy społeczeństwo zaczyna tracić rozum. To niesamowite, że w tak patowych sytuacjach potrafimy zapomnieć o człowieczeństwie, a władzę nad nami przejmuje gadzia część naszego umysłu. Autor pokazuje, że posuwamy się wtedy do czynów brutalnych, obrzydliwych i przerażających. Dodatkowo łatwo tu zauważyć, że Ci, którzy są wysoko postawieni i mają pieniądze, mogą przejść przez katastrofę niewzruszeni, zgodnie z zasadą: „każdy dba o siebie”.

Graham Masterton za każdym razem naprawdę porządnie kreuje swoich bohaterów, choć na dłuższą metę można zauważyć w ich kreacji pewną powtarzalność. Ed Hardesty przypomina nieco wcześniejszych, głównych bohaterów powieści tego autora, nawet jego relacja z rodziną wydaje się być znana. Również pojawiające się tutaj postaci kobiece czy też politycy i biznesmani mają w sobie coś znajomego, ale mimo wszystko nie jest to wada tej książki. Ciekawe, że dopiero w trakcie tej lektury zauważyłam pewną schematyczność i zaczęłam nad tym myśleć, ale naprawdę zupełnie mi to nie przeszkadza. Jest to w moim odczuciu po prostu coś dosyć charakterystycznego dla całego stylu Mastertona, a poza tym tworzy on naprawdę dobrych bohaterów.

Głód to książka, którą czyta się z wielkim zaangażowaniem. Autor stopniowo rozbudza ciekawość czytelnika, odpowiednio dawkuje napięcie i informacje dotyczące obecnej sytuacji Stanów Zjednoczonych. Nie da się ukryć, że zaprezentował on wizję dosyć makabryczną i przerażającą, postawił swoich bohaterów przed trudnymi decyzjami, w obliczu prawdziwego, wręcz namacalnego zagrożenia. Powieść wciąga i intryguje na każdym kroku, jest to jedna z tych historii, od których ciężko się oderwać, dlatego serdecznie polecam, nie tylko fanom Mastertona.

Ocena: 6/6
©BookeaterReality
PRAWIE ŻADNEJ FABUŁY? O CO CHODZI?

Edowi Hardesty'emu wydawało się, że chwycił Pana Boga za nogi. Nic bardziej mylnego. Jego gigantyczna farma pszenicy sprowadza go na skraj bankructwa. Niezmierzony obszar pszenicy, który miał uczynić go bogaczem i zapewnić godny byt, dotknęła tajemnicza zaraza. Podobne problemy dotykają całe Stany Zjednoczone. Wszystko, co nadaje się do zjedzenia, zostaje zaatakowane przez zarazę. Nie liczy się już, czy ktoś jest biedny czy bogaty, ładny czy brzydki, młody czy stary - wszyscy ucierpią. Widmo głodu dotknie każdego, kto stanie mu na drodze. Nadchodzi niewyobrażalny głód, ogromny ból i rozpocznie się walka. To starcie między widmem głodu a człowiekiem jest nieuniknione. Jednak w takiej sytuacji człowiek jest człowiekowi wilkiem, a nie sprzymierzeńcem. Komu uda się zachować człowieczeństwo? Kto będzie w stanie zabić dla własnej korzyści? Czy na światło dzienne wyjdą najbardziej ukrywane przez ludzi żądze? Czy instynkt zwierzęcy weźmie nad ludźmi górę?

Postapokaliptyczna wizja świata, więc coś, co uwielbiam. Ba! Wręcz kocham całym sercem. Niemal za każdym razem są to wizje przerażające, a jednocześnie fascynujące i często zmuszające do refleksji nad człowieczeństwem i ludzką psychiką. Wszystko to przesiąknięte ponurym klimatem, niebezpieczeństwem i przygodami, których raczej nie chcielibyśmy przeżyć. Kto z nas chciałby wyjść spod ciepłego koca i walczyć o życie? No właśnie.

Sięgając po książkę Głód Grahama Mastertona nastawiłam się na świetną lekturę. W końcu książka wychodząca spod pióra mistrza grozy nie może być zła. I choć zła nie była - dobra również nie. Oceniłabym ją na przeciętniaka z dużym minusem. Brak fabuły zastąpiony jest tu ogromem przemocy, sadyzmu, duszącego klimatu i seksu. Bardzo brutalnego i momentami wręcz niesmacznego, szczegółowość aktów seksualnych z wymuszoną przesadą, którą dało się wyczuć.

Pomyśleć można: "a czego się spodziewałaś po postapo?". Już tłumaczę, świetnej fabuły, nietuzinkowego klimatu, czegoś, co sprawi, że książkę będzie czytać się z wypiekami na twarzy, lekkości pióra. Niestety, z wyżej wymienionych udało się utrzymać momentami tylko i wyłącznie klimat. Nie nietuzinkowy, a charakterystyczny dla takich powieści.

Podsumowując, bez fajerwerków, ale dość znośnie. Muszę przyznać, że jest mi z tego powodu trochę przykro, gdyż liczyłam, że książka zajmie godne miejsce w moim rankingu ulubionych książek o tematyce postapokaliptycznej. Myślę, że tę, dobrze zapowiadającą się wizję można było nieco bardziej dopracować i dodać do powieści choć trochę smaczków. Według mnie Graham Masterton nieco za mało skupił się na przeżyciach bohaterów i krajobrazie niemal opustoszałego w rośliny świata, a za bardzo starał się nadać powieści pazura poprzez wprowadzenie tylu brutalnych scen. Książki ani nie odradzam, ani nie polecam. Może ktoś od tego rodzaju powieści oczekuje właśnie tego, co zaprezentował swoim czytelnikom Graham Masterton? Mam nadzieję, że lektura tej powieści będzie dla innych dużo przyjemniejszym przeżyciem. Ja do twórczości autora się nie zrażam i będę kontynuować nadrabianie jego powieści.

Ocena: 3-/6
©Książkomaniacy Recenzje
Ed Hardesty jest właścicielem gigantycznej farmy w Kansas, którą otrzymał w spadku. Od początku zależało mu na uratowaniu farmy, która była oczkiem w głowie jego ojca. Zainwestował w nią sporo czasu i pieniędzy, a także zmienił dla niej życie całej swojej rodziny. Jest jednak dobrej myśli, bo niezmierzone połacie pszenicy mają mu zapewnić czysty zysk.

Pewnego dnia Ed odkrywa, że część jego zboża została dotknięta tajemniczą zarazą, która rozprzestrzenia się w zastraszającym tempie. Szybko okazuje się, że zaraz nie dotyczy tylko jego farmy, ale także całych Stanów Zjednoczonych, co gorsza atakuje nie tylko zboże, ale także owoce i warzywa, uszkodzono również niektóre konserwy, więc i żywność w nich nie nadaje się do spożycia. Jeden z najpotężniejszych narodów świata zostaje dotknięty głodem, którego się nie spodziewał i na który nie był przygotowany w żaden sposób.

Czy komukolwiek uda się przetrwać ten kryzys? Kto jest odpowiedzialny za plagę? Co się stanie z ludźmi kiedy zabraknie jedzenia?

Amerykanie zawsze widzieli siebie jako naród ludzi wszechmożnych, posiadających niebiańskie przyzwolenie na zabieranie dla siebie wszystkiego, czego chcą, nie bacząc na prawo, zasady etyki czy wreszcie reguły współżycia społecznego.

Przede wszystkim zacznę od tego, że temat, który jest motywem przewodnim książki to stary kotlet odgrzewany niezliczoną ilość razy we wszystkich dostępnych wariantach. Zagłada ludzkiej rasy, głód, choroby, plaga, które prowadzą do wymarcia sporej części ludności i budzą w ludziach chęć przetrwania za wszelką cenę. To nic nowego. Niezależnie od tego, że autor skupił się głównie na głodzie jako determinancie zagłady. Sama fabuła po prostu nie zaskakuje.

Stary kotlet czy nie, inspiracja Bastionem Kinga czy nie, książka ma swoje plusy i minusy. Przede wszystkim dobrze się ją czyta. Styl Mastertona nie jest ciężki, więc czytanie powieści przychodzi z łatwością i jest "przyjemne", o ile można użyć tego słowa przy temacie, który porusza autor. Z drugiej jednak strony w powieści brakuje napięcia i strachu, który powinna wywoływać u czytelnika. Jest raczej niepokojąca niż przerażająca.

Na plus zasługuje opis upadku ludzkości, który niejednokrotnie bywa wstrząsający. Jesteśmy gatunkiem, który zrobi dosłownie wszystko by przeżyć, co autor doskonale pokazuje w swojej powieści. Niejednokrotnie jest brutalny, niektóre sceny wręcz rażą czytelnika, a powieść skłania do myślenia.

Należy trzymać usta zamknięte na kłódkę aż do ostatniej chwili, dopóki nie nabierze się pewności, że własne słowa nie zaszkodzą przynajmniej osobie je wypowiadającej.

Głód nie jest książką, która powala na kolana. Zapewne większość fanów Mastertona odbierze ją pozytywnie, spodoba się także fanom postapokaliptycznych wizji. Mimo wszystko czytelnik będzie musiał wykazać trochę tolerancji dla tej powieści. Ma ona swoje plusy i minusy. Nie polecam jej wszystkim.

Ocena: 3/6
©Recenzje z pazurem
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć